DZIEJE APOSTOLSKIE.
Księga Dziejów Apostolskich, z powodu bardzo licznych alluzyi do wypadków z życia Zbawiciela, stanowi świetne potwierdzenie ewangelicznego opowiadania, zawiera opis wypadków wyraźnie cudownych i powszechnie znanych, podaje namacalne dowody nadprzyrodzonego współudziału niebios w urządzeniu i rozszerzeniu Kościoła Chrystusowego. Dla tych różnych powodów Księga ta stała się niemniej jak Ewangelia przedmiotem napaści racyonalizmu. Istotowej prawdomówności tej księgi nie może rozumnie zaprzeczyć, kto ją raz uznaje za dzieło św. Łukasza. To też twierdzono, że księga ta nie pochodzi ani od św. Łukasza, ani z jego czasów, lecz że się ukazała dopiero około początków drugiego wieku po Chr. Zdaniem szkoły Tubingskiej, księga ta miała być przeznaczona do przeprowadzenia jedności między dwoma stronnictwami, jakie aż do tego czasu dzieliły Kościół Chrystusa. I rzeczywiście, niemasz nic skuteczniejszego do pogodzenia petrynistów z paulinistami, jak wyprowadzić na jaw obu Apostołów, Piotra i Pawła, zgodnie pracujących nad organizacyą dzieła Jezusa, —Piotra przyjmującego do Kościoła pierwociny pogaństwa, Pawła zachowującego przepisy mojżeszowe i zbierającego jałmużnę dla żydów nawróconych i t. d. Wobec tych nadmiernie śmiałych opinii obowiązkiem apologety jest okazać autentyczność i prawdomówność tej historyi pierwotnego Kościoła.
Autentyczność Dziejów Apostolskich. — „Niewątpliwa rzecz, powiada Renan (Les Apôtres, Introd. p. X.), że Dzieje należą do tego samego pisarza co trzecia Ewangelia i są dalszym jej ciągiem. Niema potrzeby zatrzymywać się nad udowodnieniem tego twierdzenia, które poważnie nigdy nie było zaprzeczone. Obfitych tego dowodów dostarczają ustępy, jakie znajdują się na czele tych dwóch pism, dedykacya jednego i drugiego Teofilowi, oraz zupełne podobieństwo stylu i pojęć.” Tegoż samego zdania jest niemiecki racyonalista Kredner. Skoro się z obu powyższymi pisarzami uważać będzie szczegół ten za udowodniony przez krytykę, jak również, skoro się przyjmie za pewną autentyczność Ewangelii św. Łukasza, trzeba będzie tem samem Dzieje Apostolskie przypisać temuż pisarzowi apostolskiemu, uczniowi i towarzyszowi św. Pawła.
W innym artykule udowodnimy, że trzecia Ewangelia jest niezaprzeczenie dziełem św. Łukasza. A zatem wystarczyłoby się powołać na to twierdzenie, by już tem samem Dzieje Apostolskie przypisać temuż autorowi. Lecz niezależnie od tego wewnętrznego dowodu możemy dostarczyć kategorycznych i peremptoryjnych świadectw na korzyść tej autentyczności Dziejów Apostolskich.
Niewątpliwą jest rzeczą, że Święty Klemens Rzymski (I Cor. II) robi alluzyę do tekstu Dziejów, gdy chwali Koryntyan za to, że wolą „dawać aniżeli brać.” (Dz. XX, 35). — Święty Ignacy Antyocheński w dwóch miejscach swych listów autentycznych zdaje się prawie przepisywać wyrazy Dziejów, gdy mówi (ad Smyrn. 3) μετὰ δὲ τὴν ἀνάστασιν συνέφαγεν αὐτοῖς καὶ συνέπιεν; Prw. Dzieje, X, 41: οἵτινες συνεφάγομεν καὶ συνεπίομεν αὐτῷ μετὰ τὸ ἀναστῆναι αὐτὸν ἐκ νεκρῶν; jak również (ad Magn., 5) ἕκαστος εἰς τὸν ἴδιον τόπον μέλλει χωρεῖν. Prw. Dz. I, 25: Ἰούδας... ἐπορεύϑη εἰς τὸν τόπον τὸν ἴδιον. — Podobnie i święty Polikarp (Philip. 1) ὃν ἤγειρεν ὁ ϑεὸς λύσας τὰς ὠδῖνας τοῦ ᾅδου: prw. Dz. II, 24: ὃν ὁ ϑεὸς ἀνέστησε λύσας τὰς ὠδῖνας τοῦ ϑανάτου (ᾅδου według innego czytania). Miejsca te, znaczące tyle co cytaty, dowodzą, że Księga Dziejów istniała w tej oddalonej epoce, i że była rozpowszechniona wśród wiernych.
Dosyć posunąć się tylko do początków trzeciego wieku, by ze wszech stron Kościoła usłyszeć najpoważniejsze zdania, nazywające Łukasza autorem tej księgi. Święty Ireneusz, łączący w swej osobie podania Azyi Mniejszej i Galii, przytoczywszy wiele rzeczy podanych w Dziejach Apostolskich, dodaje (Haer. III, 14): „Łukasz obecny tym wszystkim wypadkom, tak starannie je opisał, że nie można mu zarzucić ani kłamstwa ani chełpliwości.” Klemens Alexandryjski (Strom. V, 12): „Jak to i Łukasz podaje w owych uwagach, jakie św. Paweł wyrzekł w ten sposób: „Ateńczycy...” Następuje początek rozprawy w Areopagu (Dz. XVII, 12 i nast.). — Tertulian, świadek Kościoła Afrykańskiego (de Jejun. 10), powiada: „Następnie w tym samym wykładzie Łukasza uczyniona jest wzmianka o trzeciej godzinie modlitwy, kiedy tych, którzy otrzymali Ducha Świętego, wzięto za ludzi pijanych, i o szóstej godzinie, o której Piotr wstąpił na górę swego domu”. (Prw. Dz. II, 15 i X, 9). Świadectwo Kościoła rzymskiego jest jeszcze dawniejsze. Znajduje się ono w kanonie drugiego wieku, odnalezionym przez Muratori'ego: „Acta autem omnium Apostolorum sub uno libro scripta sunt. Lucas optime Theophile comprehendit, quia sub praesentia ejus singula gerebantur.”
Nie ulega zatem wątpliwości, że Księga Dziejów była rozpowszechniona w Kościele od pierwszego wieku i że w owych czasach wszędzie była uważana za dzieło świętego Łukasza. W przeciwnym razie cały Kościół pod koniec drugiego wieku nie zgodziłby się przyznać tej księgi temu uczniowi św. Pawła. —To jednozgodne świadectwo chrześcijańskiej Tradycyi popierają w szczególny sposób wskazówki, w samej tej księdze świętej zawarte. 1) Autor, opowiadając podróże św. Pawła, ustawicznie, począwszy od XX rozdziału, mówi w pierwszej osobie liczby mnogiej i doprowadza tak swoje opowiadanie aż do uwięzienia św. Pawła w Rzymie. A zatem był on towarzyszem apostoła, a mianowicie znajdował się z nim w Rzymie. Otóż tym towarzyszem był Łukasz, o którym mówi święty Paweł, pisząc z Rzymu do Tymoteusza (II Tim. IV, 11): „Łukasz sam jest ze mną,” i od którego posyła pozdrowienia z tegoż miasta Kolossanom (IV, 14) i Filemonowi (24). Nadto, pisząc o latach ostatnich apostolstwa św. Pawła i o jego podróżach, autor wchodzi w szczegóły tak drobiazgowe, iż na każdym kroku widać naocznego świadka. Patrzmy np. na oną scenę z jaszczurką, uczepioną u ręki apostoła i otrząśniętą w ogień na wyspie Malcie (Dz. Ap. XXVIII, 2—6); na ów opis niebezpieczeństw podczas burzy (XXVII, 14, 44), na ową dokładną wzmiankę wszystkich miejsc, przez które przechodził, idąc z Cezarei do Rzymu.
-
Zebrano wielką ilość zwrotów stylowych i szczególnych wyrażeń, które spotykają się tylko w Dziejach i w trzeciej Ewangelii, zwrotów, których inni święci autorowie nie używają nigdy albo prawie nigdy. Można wiele zwrotów tego rodzaju widzieć wskazanych w Manuel biblique Bacuez’a (t. IV, n-o 484). Wyliczać je tu uważamy za zbyteczne.
-
Święty Łukasz był lekarzem w Antyochii, był to zatem umysł wykształcony; to też według zeznania wszystkich krytyków, język jego jest bardziej poprawny, styl bardziej czysty, niż innych pisarzy Nowego Testamentu. Z pochodzenia syryjczyk a żyd z religii: stąd liczne hebraizmy wkradły się tak do jego Księgi Dziejów, jak i do jego Ewangelii.
Całość Księgi Dziejów Apostolskich. — O ile wiemy, całość Dziejów Apostolskich przez nikogo nie była podawana w wątpliwość. W razie potrzeby dowieść jej można w ten sam sposób, jaki bywa stosowany przy dowodzeniu całości Ewangelii.
Prawdomówność Dziejów Apostolskich. — Na prawdomówność tej księgi napadają przedewszystkiem zwolennicy racyonalistowskiej szkoły Tybingskiej. Według ich zdania, autor Dziejów ułożył to pismo w celu polemicznym, mianowicie w celu pogodzenia stronnictwa pogańsko-chrześcijańskiego z judaizantami. W tym celu opowiadaniom swoim nadał pozory historyi i to w ten sposób, żeby fakta w części prawdziwe a w części zmyślone okazały Piotra i Pawła jako zarówno sprzyjających ideom obydwóch stronnictw i połączonych między sobą węzłami braterskiej zgody. Na innem miejscu wykażemy jak kruchą jest zasadnicza hypoteza egzegetów Tybingskich. Tu zaś do wykazania prawdomówności pisarza posłuży nam należycie udowodniona autentyczność Księgi Dziejów Apostolskich.
-
Św. Łukasz był doskonale powiadomiony o wypadkach, jakie opowiada w swem dziele. Począwszy od XX rozdziału tej księgi bierze udział we wszystkich wydarzeniach. Będąc towarzyszem św. Pawła w ciągu lat dwunastu, miał wszelką sposobność poznać szczegóły apostolskiego posługiwania swego mistrza. Co się zaś tyczy faktów apostolstwa św. Piotra, o których mówi na początku opowiadanej przez się historyi, to doskonale był powiadomiony przez tych, „którzy wszystko od początku widzieli,” jak nas sam objaśnia w prologu do swej Ewangelii. A zatem św. Łukasz znał w najdrobniejszych szczegółach wszystkie wypadki, wspomniane w jego pamiętnikach.
-
Co więcej, św. Łukasz wiernie opowiedział wszystko tak jak wiedział. W rzeczywistości, znamy św. Łukasza, jako człowieka nieposzlakowanej uczciwości; skądinąd prawość i szczerość zdaje się tryskać z tych kart pełnych prostoty, w których nie widać nic wyszukanego lub kłamliwego. Zresztą, gdyby sam święty Łukasz chciał oszukać swych czytelników, toby mu się nie udało, wypadki bowiem, którymi wypełnia swe Dzieje, są to po większej części fakta publiczne, znakomite, spełnione wobec wszystkich świadków; oszukaństwo zaś, jeśliby jakie być mogło, nie omieszkałoby z pewnością wyjść na wierzch.
Zarzuty.—Aby dowieść świętemu Łukaszowi kłamstwa, starano się postawić go w sprzeczności z opowiadaniem św. Pawła.
a) Przedewszystkiem wykazują rzekomą sprzeczność w trzech opowiadaniach o nawróceniu się św. Pawła, które to trzy opowiadania są podane w Dziejach Apostolskich (IX, 7; XXII, 9; XXVI, 14). W pierwszem miejscu jest powiedziane, że towarzysze Szawła, gdy usłyszeli głos, który go powalił na ziemię, zostali przerażeni. Podług trzeciego opowiadania, wszyscy, gdy głos usłyszeli, padli na ziemię. Mówi się również w pierwszem opowiadaniu, że towarzysze Szawła słyszeli głos, lecz nikogo nie widzieli; w drugiem, przeciwnie, że towarzysze jego widzieli światłość, lecz nie słyszeli głosu tej osoby, która rozmawiała z Szawłem.
Przedewszystkiem zaznaczamy, że św. Łukasz pierwsze tylko opowiadanie podaje w swojem imieniu; w dwóch zaś innych miejscach powtarza opowiadanie, podane przez samego św. Pawła; jednego tylko mamy prawo domagać się od św. Łukasza w tych dwóch jego opowiadaniach, t. j. aby wiernie powtórzył słowa świętego Pawła.
Gdyby nawet opowiadanie, dane przez świętego Pawła, było w niektórych drugorzędnych szczegółach niezgodne z opowiadaniem historyka, możnaby stąd conajwyżej wnioskować, że św. Pawła opowiadającego o swem nawróceniu pamięć zawiodła odnośnie do niektórych szczegółów wypadku. Ponieważ niema pewności, czy św. Paweł był natchniony przy obu tych opowiadaniach, być więc może, iż go pamięć zawiodła odnośnie do szczegółów, które nie zmieniają istoty wypadku. Atoli, niema nawet żadnej konieczności uciekać się do takiego przypuszczenia. Wolno nam się domyślać, że towarzysze Szawła, początkowo powaleni o ziemię blaskiem światła, porwali się na nogi w tej chwili i stojąc słuchali z przerażeniem głosu, który brzmiał w ich uszach. Sam tylko Szaweł, powalony na ziemię blaskiem światła, widział Jezusa i wyraźnie słyszał głos Jego. Ale po rozmowie z Panem podniósł się i nic już nie widział, chociaż miał oczy otwarte. W ten sposób tłómaczy się pierwsza pozorna sprzeczność. — By zrozumieć drugą sprzeczność, Beelen (Dz. IX. 7) w ten sposób tłómaczy oba teksty: Towarzysze Szawła słyszeli wprawdzie głos jego (audientes quidem vocem), lecz nie słyszeli głosu Jezusa, który z nim rozmawiał (vocem autem non audierunt ejus qui loquebatur mecum). Trudno nam jednak przypuścić, aby, gdy historyk w tem samem zdaniu powiada: słyszeli wprawdzie głos lecz nie widzieli nikogo, aby głos, o którym mówi, nie był głosem tajemniczej owej Istoty dla wzroku ich niewidzialnej. Możeby należało przypuszczać, że wszyscy podróżni słyszeli głos, który powoływał Szawła, nie zaś ten głos, który prowadził rozmowę z wodzem owej podróżnej czeladki. — W razie gdyby te odpowiedzi nie były dostateczne, trzebaby powiedzieć, że po wielu latach wspomnienia apostoła nie były dokładne, i że św. Łukasz, dbały przedewszystkiem o wierne powtórzenie słów swego mistrza, nie chciał poprawiać tej maleńkiej niedokładności.
b) Zaznaczają wielki błąd historyczny w przemowie Gamaliela (Dzieje Ap. V, 36), który wspomina o powstaniu Theudasa, wodza czterystu powstańców, jako o fakcie przeszłym, podczas gdy Józef Flaviusz podaje, że Theudas został na śmierć skazany za zbrodnię rokoszu przez rządcę C. Fadusa, czyli w czternaście lat po przemowie Gamaliela.
Aby mieć prawo oskarżać pisarza tego o błąd historyczny, trzeba naprzód udowodnić, że Theudas Gamaliela jest tą samą osobą co i Theudas Józefa; powtóre trzebaby udowodnić, że dokładność historyczna na tym punkcie jest raczej po stronie Józefa, aniżeli po stronie św. Łukasza. Józef pisał swoją historyę w dwadzieścia lat po św. Łukaszu i nie miał żadnych stosunków ani z Gamalielem ani z żadnym z jego uczniów, tak jak to miał św. Łukasz. Tymczasem, stałą zasadą w krytyce jest to, że gdy dwóch historyków równie poważnych różni się co do okoliczności zdarzenia, przyjmuje się za prawdę opowiadanie tego z nich, który był współczesny wypadkowi, i który bardziej zbliża się do osobistości, występującej w opowiadanem wydarzeniu. W obecnym więc razie mamy wszelkie prawo odrzucić opowiadanie Józefa, a przyjąć opowiadanie św. Łukasza. Ale co więcej, dwa te opowiadania dadzą się ze sobą pogodzić. Na epokę, o której mówi Gamaliel, żydowski historyk Józef Flaviusz kładzie powstanie pewnego Matthias'a (Antiqu. XVII, 6, 4). Otóż Matthias ów mógłby doskonale być tą samą osobistością, co Theudas lub Theodas św. Łukasza, gdyż imiona: Matthias po hebrajsku i Theodas (skrócone Theodoros) po grecku, mają jedno i to samo znaczenie: dar Boga; oba więc mogły być używane przez jednę i tę samą osobistość, zgodnie ze zwyczajem, dosyć rozpowszechnionym u żydów.
Bibliografia: Cornely. „Introductio in utriusque testamenti libros sacros,” t. III str. 315 — 386. Beelen. „Commentarius in Acta Apostolorum, Prologus” i miejsca sprzeczne wskazane w tym artykule. — Patrizi. „In Acta Apostolorum commentarium” w tych samych miejscach. — Th. Lamy. „Les Apôtres.” Examin critique.
(J. Corluy).