EZECHIEL.

Nie podawano nigdy w wątpliwość autentyczności proroctwa Ezechiela. Dziś zaś bardziej aniżeli kiedykolwiek niepodobna jej zaprzeczyć; najnowsze odkrycia dokonane w Assyryi, stanowią najwymowniejszy komentarz dla tej księgi prorockiej i głośno świadczą o jej autentyczności i niezaprzeczonej prawdomówności. (Ob. np. art. Cherubiny). Nie mamy też zamiaru zatrzymywać się dłużej nad tym przedmiotem; chcemy tylko podnieść zarzut niewłaściwości, postawiony Ezechielowi przez Woltera z powodu kilku ustępów jego księgi, wykrzywionych zresztą samowolnie przez tego rozgłośnego filozofa XVIII w.

  1. Ezechiel przedstawia niewierne Jehowie miasta: Jerozolimę i Samaryę pod allegoryą dwóch nierządnic. Energiczne to porównanie z konieczności wymagało pewnych nieco żywych wyrażeń, ale sam Wolter przyznaje; że „te wyrażenia, które się nam wydają nieco wolnemi, nie były wolnemi podówczas; w języku hebrajskim nie są nieuczciwemi wyrażenia, które są nieuczciwemi w naszych językach.” Już samem tem piórem filozof ten usprawiedliwia Ezechiela a potępia samego siebie, gdyż tłómaczy on tekst hebrajski na język francuski za pośrednictwem wyrażeń nieprzyzwoitych.

  2. Inny znów ustęp księgi Ezechiela obudził żywy zapał w Wolterze. Pan Bóg, chcąc pod osłoną allegoryi zapowiedzieć głód i niedostatek, jakie dotknąć miały Jerozolimę, poleca prorokowi, aby wziął nieco pożywienia, i aby je upiekł przy pomocy zeschłych ekskrementów ludzkich. Ponieważ ten sposób pieczenia wzbudzał obrzydzenie w Ezechielu, pozwala mu Pan zastąpić go „gnojem wołowym.” (IV, 9—17).

Epizod powyższy tym tylko dziwnym wydać się może, którzy nie znają zupełnie zwyczajów wschodnich. W wielu krajach wschodnich gnój zwierzęcy służy do gotowania potraw, czy dla tego, że lasy są rzadkie, czy też że opał ten jest wygodniejszy, jako, zdaniem podróżników, palący się powoli i do nabycia łatwiejszy. Zresztą, nie trzeba jechać na wschód, by odnaleść ślady tego zwyczaju: znany on jest nawet we Francyi; gdzie można go spotkać np. w Croisic (Loire-Inférieure). Wytłómaczony w ten sposób, tekst przez nas omawiany najmniejszej nie przedstawia trudności. Tymczasem oto w jaki sposób trawestuje go Wolter: Zamiast biblijnego tekstu: „Otóż dałem ci gnój wołowy miasto gnoju człowieczego, że uczynisz chleb twój w nim,” tłómaczy Wolter: „Otóż daję ci gnój wołowy zamiast gnoju człowieczego, a rozczynisz chleb twój z tym gnojem.” Taki postawiwszy temat, filozof francuski ze zwykłą sobie łatwością i cynizmem ozdabia dowcipami i żartami, których tu przez szacunek dla naszego czytelnika powtórzyć nie możemy. Jedną tylko zrobimy uwagę: odłożywszy na stronę wszelką kwestyę o dobrej wierze i prawdomówności, pytamy tylko, czy to nie dziwna, że zarzut niewłaściwości podnosi przeciw księdze świętej brudny autor obrzydliwego piśmidła Pucelle?

(Ob. Vigouroux, „Manuel Biblique,” t. II, N 1080; „Les Livres saints et la critique rationaliste,” t. II, (Voltaire); — Guénée, „Lettres de quelques Juifs,” 2-e partie (suite), lettre 4. (Duplessy).