JOANNA PAPIEŻYCA.
Od XI w. począwszy po średniowiecznych kronikach tuła się bajka o Joannie papieżycy. Ze szczególną wszakże lubością podjęli ja protestanccy pisarze XVI wieku, jako doskonałą broń przeciw powadze Stolicy Ap., a choć ta bajka po wielekroć i oddawna już wyświetlona i odparta została, to jednak i dziś jeszcze w obozie protestanckim słyszeć się daje, i naturalnie od r. 1870 występuje w niej Joanna jako „nieomylna,” a jednak „grzeszna” papieżyca. W prawdzie na szczytach liberalnej i protestanckiej umysłowości panuje w tym przedmiocie światło, ale za to na jej nizinach zalegają grube ciemności:
Zbadajmy dowody za i przeciw istnieniu tej ciekawej osobistości Joanny papieżycy.
Jakaś nieznana z pochodzenia i z nazwiska, w męskie szaty przebrana dziewica, miała się udać z Włoch ze swym kochankiem do Aten, gdzie się tak wydoskonaliła w naukach filozoficznych, że za powrotem do Rzymu z nadzwyczajnym skutkiem wykładała filozofię, a wiedzą swą i cnotą zjednała sobie takie uznanie, że po śmierci Leona IV pp. r. 855, wybrana została na jego następcę pod imieniem Jana VIII. Panować miała lat dwa, miesięcy pięć, dni cztery. W czasie jakiejś procesyi, odbywanej z Watykanu do Lateranu, porwana niewieścimi bólami, w drodze wyzionęła ducha. Tak wygląda sama treść legendy, której drastyczne upiększenia i szczegóły pomijamy.
Zwolennicy jej opierają się na dwojakich dowodach: na świadectwach historycznych pisanych i na monumentach niepisanych.
Przez dwa z górą wieki było głucho o istnieniu Joanny papieżycy. Dopiero w połowie XI w. zaczynają się o niej rozchodzić lakoniczne wieści po kronikach. Są wprawdzie i wcześniejsze, ale posłuchajmy co one warte.
Do najpoważniejszych świadectw historycznych zaliczają: Liber Pontificalis, kronikę ukończoną przez Anastazego Bibliotekarza (+ 886 r.). Gdyby to świadectwo było autentyczne, miałoby znaczenie rozstrzygające jako faktowi współczesne, zapisane w miejscu spełnionego wypadku i przez człowieka z rzeczami rzymskiemi doskonale obeznanego. Ale na szczęście krytyka historyczna wykazuje sprzeczności w tekście Anastazego, po głębszem zaś zbadaniu takowych sprzeczności dochodzi do przekonania, że późniejsze rękopisma Liber Pontificalis Anastazego musiały być sfałszowane. I istotnie, Onufry Pavini 1 widział pięć najdawniejszych rękopismów Anastazego, i żaden z nich nie mówił o papieżycy, tylko na marginesach dodano o niej wzmiankę ręką znacznie późniejszą. Widocznie następni przepisywacze manuskryptów wciągnęli noty marginesowe do tekstu, a stąd wieść o papieżycy przeszła do kronikarzy. Dopiski te są późniejsze niż koniec XIII w. i mogły być zaczerpnięte z kroniki śląskiego dominikanina Marcina Polaka 2 (+ 1278), jako najbardziej rozpowszechnionego w Średniowieczu podręcznika historyi Kościoła i najbardziej szczegółowo przedstawiającego baśń o papieżycy. Nie idzie zatem wszakże, aby Marcin Polak był autorem tej legendy, gdyż sama Kronika Marcina Polaka w najdawniejszych swoich egzemplarzach nie zawiera tej legendy o papieżycy 3. Później dopiero egzemplarze wspominają o niej, kładąc panowanie Joanny pomiędzy rokiem 1278 — 1312, a więc już po śmierci Marcina Polaka, przypuszczalnego autora baśni.
Skąd się zaś wziąść mogła ta baśń potworna w Kronice Marcina Polaka? Odpowiedź trudna. To wszakże pewna, że w końcu XII a w początkach XIII w., bajka ta była dosyć rozpowszechniona, gdyż wzmiankę o niej spotykamy u kronikarzy ówczesnych: Othona z Frisingen (r. 1160), u Rudolfa de Flais, (ten sam czas), u Godefroy de Viterbo (ok. r. 1191) i u teologa Stefana z Narbonny (ok. r. 1225), — w trzech pierwszych w krótkich zamknięta słowach: „Papissa Joanna non numeratur.” (Papieżyca Joanna nie liczy się w szeregu papieży). Żadnych nadto szczegółów kroniki te nie zawierają, a nawet jedna z nich umieszcza papieżycę w początkach VIII w.
Świadectwo tedy Anastazego Bibliotekarza, jako podrobione, jest żadne i za istnieniem Joanny papieżycy żadną miarą przemawiać nie może.
Prócz Anastazego Bibliotekarza, zwolennicy Joanny przywodzą na świadectwo dwóch innych, ich zdaniem, najpoważniejszych, kronikarzy: Maryana Szkota († 1086) i Sigeberta z Gemblours († 1118 r.). Świadectwa te jednak, w dwieście kilkadziesiąt lat po mniemanym wypadku stawiane, a na żadnym wcześniejszej daty dokumencie nie oparte, lecz gołosłownie i urywkowo w świat rzucone, już tem samem nie mogą mieć poważnego znaczenia. Ale co ważniejsza, świadectwa te są żadne po prostu dlatego, że są sfałszowane. W najdawniejszych rękopismach kronik Maryana Szkota i Sigeberta z Gemblours nie można ani śladu legendy o Joannie papieżycy dopatrzyć, a uczony Pertz 4, Gfrörer 5 i inni są zdania, że Joanna papieżyca nigdy nie istniała.
Tak tedy siła dowodowa świadectw pisanych jest żadna. Zobaczymy za chwilę, że nie większą moc posiadają dowody rzeczowe czyli pomnikowe, do których przeciwnicy nasi zaliczają posągi w Bolonii, w Siennie i w Rzymie, poświęcone rzekomo pamięci Joanny papieżycy, jak również t. zw. Sedes stercoraria albo perforata, czyli krzesło, na którem zasiadał papież po swej elekcyi. Roztrząśnijmy i te dowody pokrótce.
Dietrich de Niem, jeden z sekretarzy papieskich w początkach XV w. żyjący, opowiada, że widział w Rzymie posąg Joanny papieżycy; ale w rzeczywistości ani sam ów sekretarz papieski, ani nikt ze współczesnych mu osób nie znał pochodzenia owego posągu, i tak dalece nikt nie rozumiał jego znaczenia, że niektórzy nawet ze współczesnych Dietrichowi uważali ten sam posąg za stare jakieś bożyszcze pogańskie. Burnet, teolog i historyk anglikański 6, utrzymuje, że widział także posąg Joanny papieżycy w jednym z placów miejskich w Bolonii, ale inni świadczą przeciwnie, że to był posąg, wzniesiony nie Joannie, lecz papieżowi Mikołajowi IV.
Największą wagę przywiązywano do posągu, widzianego ongi w Siennie, a mającego rzekomo wyobrażać Joannę papieżycę. Lecz co do znaczenia tego posągu nie mniejsze od poprzednich istniały wahania się i sprzeczności. Posąg ten, istotnie, miał początkowo bardzo wydatne kształty kobiecie, które jednak papież Klemens VIII († 1605), kazał zatrzeć celem skutecznego oddziałania przeciw wierze pospólstwa, i poświęcił go pamięci papieża Zacharyasza. Alexander VII pp. († 1659) miał go podobno kazać całkowicie uprzątnąć 7.
Ale jakież dowodowe znaczenie mogą mieć te posągi? Przyjąwszy nawet zamach dwóch wspomnianych papieży na całość posągu w Siennie za historycznie stwierdzony, co zdaje się wynikać ze świadectwa Mague'go, Launoy’ego i Pagi’ego 8, to w takim razie z posągu sienneńskiego wyprowadzić się da tylko, że w Siennie, w czasie bliżej oznaczyć się nie dającym, wierzono, jak zresztą wierzyli wspomniani kronikarze, iż na tronie papieskim zasiadała kobieta. Posągi te mogą dowodzić istnienia i rozciągłości podania o papieżycy, ale wcale nie dowodzą faktu historycznego istnienia papieżycy.
Ostatnim wreszcie poważnym jakoby dowodem istnienia papieżycy jest owa sedes stercoraria. Istniało mętne jakieś podanie, które zapisali Brevinus 9 i Platina 10, że nowowybrany papież siadał w czasie koronacyjnych ceremonii na marmurowem krześle, wewnątrz przedziurawionem (perforata), gdzie per attrectationem genitalium, ab ultimo diacono factam, probabatur sexus neoelecti.
Istnienie tej Sedes Stercoraria jest najzupełniej pewne 11, ale powyższe jej zastosowanie jest absolutnie błędne.
Żeby nabrać dokładnego pojęcia o znaczeniu tej Sedes Stercoraria, posłuchajmy, co o niej mówi pierwszorzędny krytyk historyczny, O. Mabillon 12: „Udawszy się, pisze on, w Niedzielę w oktawie św. Jana do bazyliki Lateraneńskiej, widzieliśmy w przyległym do niej klasztorze bez porządku pomiędzy rupieciami porzucone trzy stolice: jedna z białego marmuru, zwana Stercoraria, która stała niegdyś pod portykiem bazyliki i na której nowowybrany papież miał zwyczaj zasiadać; dwie inne były porfyrowe i te były przedziurawione. Początkowo stały one przed kaplicą św. Sylwestra. I na nich także zasiadał papież nowo-konsekrowany.
„Przy tej sposobności trzeba zauważyć, pisze dalej tenże O. Mabillon, że obejmując w posiadanie bazylikę Lateraneńską, papieże zachowywali następujący ceremoniał: Naprzód udzielali pocałunku pokoju wszystkim biskupom i kardynałom, znajdującym się w pobliżu tronu papieskiego, który stał w absydzie bazyliki, jak powiada Cencius. Następnie szli do kamiennej stolicy, zwanej Stercoraria, umieszczonej pod portykiem bazyliki, aby mogli z całą prawdą powiedzieć: de pulvere egenum et de stercore erigit pauperem. Dalej, prowadzeni do kaplicy św. Sylwestra obok pałacu Lateraneńskiego, zasiadali naprzód na jednej z dwóch porfyrowych stolic po prawej stronie, gdzie z rąk przeora klasztoru św. Wawrzyńca odbierali klucze bazyliki, jako godło władzy, którą wykonywać mieli, a następnie, przesiadłszy się na drugą stolicę, po lewej stronie stojącą, oddawali napowrót przyjęte klucze temuż samemu przeorowi. Skąd widać, że t. zw. Sedes Stercoraria nie wzięła swej nazwy od szczególnego swego kształtu, gdyż wcale nie była przedziurawiona, jak dwie inne porfyrowe, lecz od słów psalmu śpiewanych przez papieży, gdy na niej zasiadali: et de stercore erigit pauperem. W księdze koronacyi Bonifacego VIII krzesło to nazwano foeda (sedes), ze względu na miejsce, gdzie ono stało, nie zaś ze względu na jego kształt, a tem mniej jeszcze ze względu na jego mniemane zastosowanie. Można się o tem przekonać z IV tomu Bollandystów (miesiąc Maj), gdzie jest opisany wierszem przez kard. Jacques ceremoniał, odnoszący się do tych trzech stolic: „nazywa się, powiada on, foeda, albowiem jest umieszczona. w dole bazyliki. pod portykiem.”
Jakich czasów sięga używanie tych stolic przy ceremoniach kościelnych, niewiadomo. Zanim zostały wspomniane przez Cenciusa w XII w., nigdzie się wzmianki o nich nie spotyka: Pierwsza zatem wiadomość o Sedes Stercoraria jest o sto lat wcześniejsza, aniżeli legenda o Joannie papieżycy. Zresztą koronacyjny ceremoniał, zaprowadzony początkowo dla pobudzenia nowoobranych papieży do pokory, został z czasem zaniechany, stawszy się przedmiotem niemądrych komentarzy, gdy baśń o Joannie papieżycy znalazła przystęp do umysłów łatwowiernego pospólstwa. Zdaje się, że to się stało w zeszłym wieku (t. j. XVI) po Leonie X. Wreszcie, stolice te prawdopodobnie zostały znalezione w Termach rzymskich i spożytkowane następnie w ceremonii bazyliki Lateraneńskiej nie dla ich kształtów, lecz z przyczyny wysokiej wartości ich materyału.”
Takie było, a nieinne, znaczenie Sedis Stercorariae. Wszystkie inne tłómaczenia są domysłem pospólstwa, powtórzonym przez kronikarzy.
Osłabiwszy w ten sposób znaczenie dowodów, stawianych przez zwolenników istnienia Joanny papieżycy, udowodnimy teraz pozytywnemi danemi niemożliwość tego istnienia.
Legenda o Joannie papieżycy w niczem się nie zgadza z danemi historycznemi, pozytywnie stwierdzonemi.
- Baśń ludowa umieszcza Joannę papieżycę bezpośrednio po Leonie IV pp. który umarł d. 17 Lipca 855 r. Tymczasem dane historyczne świadczą, że po śmierci Leona IV, prawdopodobnie jeszcze tegoż samego miesiąca Lipca, obrany został papieżem Benedykt III, i że zatem niema miejsca w historyi na dwuletnie z górą panowanie Joanny papieżycy, jak baje legenda.
a) Anastazyusz Bibliotekarz w Liber Pontificalis powiada, że po śmierci Leona IV pp. Stolica Ap. pozostawała opróżniona przez dni 15, poczem obrano Benedykta III 13.
b) Dyplom udzielony opactwu Corvei we Francyi jest datowany z d. 7 Paźdz. 855 r. a podpisany przez pp. Benedykta III 14.
c) Moneta cesarska i medale, noszące na jednej stronie podobiznę cesarza Lotaryusza I, a na drugiej papieża Benedykta III. A że cesarz Lotaryusz I umarł 28 Września 855 r., przeto wyobrażony na monecie Benedykt III już wówczas panował 15.
Gdzież tu miejsce na Joannę papieżycę? Ale idźmy dalej...
-
Hinkmar. arcybiskup i prymas w Reims w liście pisanym 867 roku do papieża Mikołaja I powiada, że posłowie jego wysłani do Leona IV z powtórną prośbą o zatwierdzenie uchwał synodu z Soissons, dowiedzieli się w drodze o śmierci tego papieża, ale nie przerwali podróży, i gdy przybyli do Rzymu, zastali już wyniesionego na Stolicę Apostolską papieża Benedykta III, który ich przyjął bardzo łaskawie 16.
-
Współcześni mniemanej papieżycy kronikarze nic o niej nie wiedzą, a źródła historyczne przez trzy blizko wieki, począwszy od r. 855, zachowują o niej głębokie milczenie. Dowód to wprawdzie negatywny tylko, ale w zestawieniu z innymi bardzo znamienny. Lakoniczne zaś wzmianki u kronikarzy XII w. „Papissa Joanna non numeratur” (papieżyca Joanna nie liczy się) może zarówno oznaczać reprobacyę wieści pospólstwa, jak stwierdzać fakt historyczny. Żadnych szczegółów nad powyższy frazes u kronikarzy XII w. nie ma, a daty historyczne, jeśli bywają, są wszędzie bardzo chwiejne i niepewne.
To trzechsetletnie blizko milczenie, zwłaszcza greckich pisarzy jest tem bardziej zastanawiające, że papież Leon IX (1048—1054) wyrzucał grekom, jakoby kiedyś na stolicy patryarszej Konstantynopolitańskiej zasiadały eunuchy a nawet niewiasty 17. Wobec tego niezrozumiałe byłoby, a nawet niemożliwe milczenie Cerularyusza, gdyby podobny wypadek zaszedł kiedykolwiek w Rzymie.
- Chwiejność i niepewność podawanych o Joannie szczegółów jest najlepszym dowodem bajeczności podania. „Jedni ją wywodzą z Aten, inni z Moguncyi, inni wreszcie z Anglii. Początkowo bezimienna, wcale nieuczona tylko pisarka, zaczęła się następnie nazywać u jednych Agnieszka, u innych Gilberta, a jeszcze u innych Joanna, które to ostatnie imię powtarzano najczęściej. Jedni powiadają, że kobiecość jej była poznana zaraz po obiorze na papiestwo, inni, że dopiero w dwa lata potem. Te i tym podobne inne rozliczne szczegóły zacierają pewność historyczną, a dowodzą natomiast bajeczności podania.
Nic też dziwnego, że począwszy od Eneasza Silvio Piccolominiego 18 i Platiny 19, mnóstwo najpoważniejszych, zarówno protestanckich jak katolickich pisarzy szydzi ze śmiesznej łatwowierności „liberalnych uczonych” 20 i pyta, jakim sposobem powstać mogła tak niedorzeczna i śmieszna pogłoska.
Rozmaici rozmaitą na to pytanie dają odpowiedź. Jedni uważają tę bajkę jako satyrę na Dekretały Pseudo-Izydora (ob. ten art.), który to błędny zbiór kanonów kościelnych miał ujrzeć światło dzienne, zarówno jak Joanna, w Moguncyi 21. Gfrörer 22 nadto upatruje w podróży Joanny do Aten alluzyę do słabej względem greków polityki Leona IV i Benedykta III, którzy szukali i znaleźli przyjaźń z Bizancyum. Inni, jak Belarmin 23 przypuszczają, że bajka o Joannie jest zemstą Greków na Łacinnikach za to, że Leon IX niegdyś na podstawie mętnych wieści wyrzucał Grekom, iż kiedyś mieli powołać kobietę na tron patryarszy w Konstantynopolu.
Inni wreszcie, jak Baroniusz 24, domyślają się, że bajka ta jest satyrą na słabość charakteru Jana VIII pp, (872—882) względem Focyusza, za czem i to także zdaje się przemawiać, jak uważa Angelo Mai 25, że Focyusz tego właśnie bardzo sobie przyjaznego papieża w dziele swem (przez Hergenröthera wydanem: De Spirit. Sanc. Mystagogia, § 89, str. 99) po trzykroć z emfazą nazywa „męskim” (ἀνδρεῖος), jakżeby chciał odwrócić odeń nadawane przez niechętnych greckiej polityce przeciwników miano „babiego” (γυναιχοειδής, ἄτοπον).
Ściśle biorąc, wszystkie te tłómaczenia mogą być możliwe, lecz gdyby które z nich zasługiwało na uwzględnienie, powinnoby się wyraźniej zarysować w przeszłości. Korzystniej byłoby może szukać rozwiązania tej zagadki w gorszącem otoczeniu niektórych papieży z pierwszej połowy X w. Kobiety Teodora i Marozya posiadały wtedy bardzo znaczny wpływ na sprawy Kościoła. Marozya była tak potężna, że po dwakroć osadzała na tronie papieskim Jana XII. Ale w tem przypuszczeniu twórcy legendy o Joannie papieżycy omyliliby się o całe lat sto. Co prawda, widziano nieraz jeszcze lepsze anachronizmy w historyi!
W każdym razie: niezależnie od wszelkich tłómaczeń, legendowy charakter historyi Joanny papieżycy jest najwidoczniejszy; i, jak mawiał „starokatolicki biskup” Reinken, kiedy był jeszcze „katolickim” profesorem historyi kościelnej na uniwersytecie Wrocławskim, „dziś już tylko wolnomyślni dziennikarze i protestanccy elementarni nauczyciele wiejscy wierzą w istnienie Joanny papieżycy.”
Przypisy
Footnotes
-
B. Platinae Vitae Pontif. ad Joannem VIII. adnotat. ↩
-
Dawid Blondel (protestant). Familier éclaircissement de la question si une femme a été assise au Siége papal. Amsterdam 1647; De Joanna Papissa. Amsterdam 1657. ↩
-
Prw. Alex. Przeździecki, Wiadomości bibliogr. o rękopism. zawier. rzeczy polskie po bibl. zagranicznych. Warszawa 1850. Wylicza rękopisma Kroniki Marcina Polaka nie zawierające wzmianki o Joannie papieżycy. ↩
-
Pertz. Monum. Germaniae. Scriptores. t. V. 551. VI. 340, 370. Cueffeteau. Réponse au mystère d'iniquité (str. 506.) ↩
-
Kirchengesch. III. 3. 978; Gesch. d. Karolinger I. 288. ↩
-
Gilbert Burnet (1643 + 1715) szkot, umarł jako biskup anglikański z sekty episkopalnych. ↩
-
Jaugey. Diction. apolog. str. 1656. ↩
-
Annales Baronii cum critice Pagi t. XIV, str. 429. ↩
-
Brevinus. De Septem Eccl. princip. Romae. ↩
-
Vitae Pontificum Rom. w żywocie Jana VIII pp. ↩
-
Wspomina o niej ok. r. 1200 Cencius de Sabellis, późniejszy pap. Honoryusz III. w dziele swem Ordo- Romanus, gdzie podaje opis ceremonii koronacyi papieskiej. ↩
-
Museum Italic. t. I. 59. Prw. także t. II, str. 121, 211. ↩
-
Jaffé. Regesta, str. 235. ↩
-
D'Achery. Spicileg. III, 343. Jaffé. Regesta n. 2008. ↩
-
Garampi. De nummo argenteo Benedicti III, Romae, 1749, 4. ↩
-
Hincmari. Opera t. II, 298, wyd. Sirm. Epist. 26 ad Nicol. I. Prw. Hefele. Conciliengesch. IV, § 475, str. 314. ↩
-
Mansi. Concil. XIX, 639. Leonis IX epist. ad Caerular. — Opiera się Leon na Chronic. Salerni. — Ob. Pertz. Monum. Germ. V, 481.—Prw. Hefele. Conciliengesch. t. IV, § 548, str. 730. ↩
-
Dialogi contr. Bohem. Epist. 130. ↩
-
Vitae Pontif. Rom. ↩
-
Spis protestanckich i katolickich autorów o tej sprawie traktujących, ob. X. Nowodworski, Encykl. Kośc. t. IX. art. „Joanna papieżyca.” ↩
-
Carolus Blascus. Diatribe de Joh. Papissa. Neapoli 1779. ↩
-
Gfrörer. Kirch. Gesch. III, str. 978; Gesch. d. Karolinger, I, str. 288 nst. ↩
-
De Rom. Pont. III, 24. ↩
-
Annales pod r. 879 n. 5 Binius not. w Mansi XVII, 3. ↩
-
Veter. Script. Nov. Coll. t. I. Proleg. XLVII. ↩