JONASZ.
Opowiadanie zawarte w księdze Jonasza jest przedmiotem częstych napaści ze strony racyonalistów. Napaści te głównie są skierowane przeciw cudowi pozostawania proroka przez trzy dni w brzuchu ryby, i przeciw cudowi o krzewie, który wzrósł i usechł z nadprzyrodzoną szybkością.
Aby odpowiedzieć na te zarzuty, wystarczyłoby nam przyłączyć się do opinii naszych przeciwników o znaczeniu całej księgi, gdyż w księdze tej widzą oni tylko allegoryę, albo mit jakiś, a nie opowiadanie historyczne; wszelako czynić tego nie możemy, ponieważ dla katolików rzeczywistość historyi Jonasza nie może podlegać żadnej wątpliwości. Zbadajmy więc oba z tych dwóch cudów, na które szczególniej wymierzono swe napaści.
1. Jonasz w rybie.
Opowiadanie tego nadzwyczajnego wydarzenia wywoływało po wszystkie czasy uśmiech nierozwagi. Tekst hebrajski, który jest tekstem oryginalnym, nie określa, jaki to potwór morski połknął Jonasza. Mówi tylko poprostu, że była to wielka ryba: „I nagotował Pan 1 (przy okręcie) rybę wielką, żeby połknęła Jonasa. I był Jonas w brzuchu ryby trzy dni i trzy nocy. I modlił się Jonas do Pana Boga swego z brzuchu ryby... I rzekł (rozkazał) Pan rybie:, i wyrzuciła Jonasa na suchą.”
Wyrażenie wielka ryba (dag gadol) 2 w zwykłem rozumieniu oznacza wszystkie bez wyjątku potwory morskie, tak samo wieloryby jak i ryby właściwe. Pismo św. tak samo w tem miejscu jak i w innych miejscach używa pospolitej mowy, a uczonym pozostawia dobór terminów naukowych. Tak czyni Pismo św., opisując na początku Księgi Rodzaju dzieło sześciu dni stworzenia, tak postępuje w Psalmach, mówiąc o wschodzie i zachodzie słońca,—tak postępuje, mówiąc o plagach Egipskich i cudzie Jozuego. Pozostawia nam tu przeto obszerne pole do przypuszczeń. Swobody przypuszczeń bynajmniej tu nie ogranicza nam tłómaczenie greckie Siedmdziesięciu, które używa wyrazu Κῆτος, po łacinie Cetus. Tym wyrazem posługuje się Zbawiciel 3, a po Nim posługują się Ojcowie, mówiąc o rybie Jonasza. Lecz wyraz ten nie jest dokładniejszy, aniżeli wyraz hebrajski. W ogólnym i pospolitym sensie wyraz ten oznacza nietylko wszelkie potwory morskie gatunku wielorybów, jako to: wieloryby właściwe, świnie morskie (phocaena orca), kaszoloty (potfisze), delfiny, lecz i wszelkie wielkie ryby, a mianowicie Canis carcharias, czyli żarłacz (rekin), pies morski (Lamia), Pristis czyli piła-ryba i inne wielkie ryby z rodzaju żarłaczy 4 lub seleche 5.
A więc, w każdym razie wiemy, że mowa tu o jakiejś rybie, lub o jakimś potworze morskim. Tak rozumieją najlepsi komentatorowie katoliccy, żydowscy i protestanccy: Ribera, Sanctius, Korneliusz a Lapide, Ackermann, Kaulen, Calmet, Bochart, Rosenmüller i rabini.
Pospolicie uważają wieloryba za rybę Jonasza. Zdaje się on istotnie doskonale tu nadawać dla swej olbrzymiej objętości. Chociaż wieloryb nie jest rybą morza Śródziemnego, jednak nie można stąd wnosić, żeby opinia powszechna była błędna. Stwierdzono bowiem w morzu tem przejściowy pobyt pewnego potwora, należącego do rodziny wielorybów 6. Jednak przeciw temu przypuszczeniu trzeba zaznaczyć, że przełyk wieloryba jest zbyt wązki, aby przezeń mógł przejść człowiek choćby najszczuplejszy. Wszechmoc Boża bez wątpienia mogła usunąć tę przeszkodę, lecz w opowiadaniu biblijnem nic nie wskazuje na taką nadprzyrodzoną interwencyę. Powiedziano tam poprostu, że ryba połknęła Jonasza; co zdaje się wskazywać, iż uczyniła to przez swoją żarłoczność i przyrodzoną po temu sposobność. To też na freskach katakumbowych i na starożytnych sarkofagach rybą Jonasza nie jest wieloryb, lecz Piła (Pristis) 7. Jeżeli więc usuwamy wieloryba, to nie dla tego, żeby wieloryb w rozumieniu naturalistów nie był właściwą rybą, albo że niewiara drwi sobie z tego, lecz dla tego nie przypuszczamy tu wieloryba, że opowiadanie biblijne nie wymienia go, podobnie jak nie wymienia innych wielkich ryb z gatunków wielorybów, jakimi są świnie morskie, potfisze lub delfiny. Tekst mówi o jakiejś wielkiej rybie, potworze morskim, nie dodając ponadto nic więcej.
Naturalniej zdaje się byłoby rzeczą przyjąć tu rybę z gatunku pristis, jak to czynili starożytni 8, albo jeszcze lepiej z gatunku żarłaczy, jak ludojada (rekina, canis carcharias) albo Lamiae (psa morskiego). Ryby te są nadzwyczaj żarłoczne; po wszystkie czasy żyły w Śródziemnem morzu i bywają tak olbrzymie, że z łatwością mogą połknąć człowieka w całości, nie gryząc go na kawałki. W otwartej to paszczy ludojada (rekina), Herkules, jak baśń mówi, umieścił całą armię: armia owa w brzuchu potwora miała pozostawać przez trzy dni, potem wychodząc rozpruła jego wnętrzności, sama nie poniosła żadnej szkody prócz utraty włosów, spowodowanej wewnętrznem gorącem.
Niemiecki naturalista, Müller, opowiada, że w 1759 r. pewien majtek wpadł w morze i zginął w otwartej paszczy ludojada, płynącego za okrętem. Pozostali na pokładzie marynarze natychmiast zmierzyli ze swych strzelb do potwora i ranili go śmiertelnie. Ryba też zaraz wyrzuciła nieszczęśliwego, którego była połknęła, a który z tego poniósł tylko pewne lekkie obrażenia. Marynarze następnie schwytali ludojada przy pomocy haków i sznurów. Kapitan dał go w darze majtkowi w tak nadzwyczajny sposób ocalonemu, ten zaś puścił się po Europie celem okazywania ludojada 9. Rondelet opowiada, że w Nicei i Marsylii złapano psy morskie (lamias), w których żołądku znaleziono całych ludzi a nawet jednego człowieka w całem uzbrojeniu 10. Można więc, jeśli kto woli, wybrać raczej psa morskiego lub ludojada, aniżeli wieloryba; żadnej po temu niema przeszkody. Lecz jakakolwiek byłaby to ryba lub potwór morski, który połknął Jonasza, w każdym jednak razie prorok bez cudu nie mógł żyć trzy dni i trzy noce 11 w tem ciemnem więzieniu i nie mógł być wyrzucony na brzeg zdrowym i całym. I ten to właśnie cud wydaje się naszym niedowiarkom dziwnym, do wyjaśnienia i uwierzenia niemożliwym. Niektórzy otwarcie litują się nad nami, że jeszcze wierzymy w te baśnie—dobre dla ludów w kolebce cywilizacyi zostających, ale nie dla umysłów oświeconych.
Zdaje się owym uczonym bez wiary, że człowiek wykształcony nie może wierzyć Jonaszowi, chyba że będzie należał do rzędu upartych, którzy mówią: Credo quia absurdum. „Jest to niedorzeczność, dla tego w to wierzę” 12. Albowiem rzecz to niedorzeczna i nie do uwierzenia, żeby jakaś ryba połknęła człowieka w ubraniu, zachowała go przez trzy dni w żołądku i wreszcie żywego wyrzuciła na brzeg. I rzeczywiście, w jaki sposób ryba mogła połknąć Jonasza, nie pogryzłszy go na kawałki? W jaki sposób Jonasz mógł oddychać w brzuchu ryby? W jaki sposób oparł się on działaniu trawienia tej ryby?
Moglibyśmy odpowiedzieć, według tego cośmy już podali, że są potwory morskie, jak np. ludojad (rekin) i pies morski (lamia), które mogą połknąć człowieka ubranego zupełnie, wcale go nie gryząc na kawałki, ani go raniąc; moglibyśmy dodać z Teodoretem 13, że Bóg, gdy była potrzeba, zawiesił niszczącą siłę żołądka; moglibyśmy zrobić uwagę, że Bóg posiada tysiące sposobów do zastąpienia oddychania; wszak On to czyni, że dziecię żyje w łonie matki, jak robi uwagę św. Cyryll; On to, jak mówi Abarbanel, zachował przy życiu trzech młodzieńców pośród płomieni ognistego pieca, w którym powinni się byli udusić.
Niewątpliwa to rzecz, mówi Calmet 14, że „wszechmocą swoją może Bóg na jakiś czas zawiesić przenikliwość i żarłoczność kwasów, jakie znajdują w najbardziej mięsożernym i w najgorętszym żołądku, jak również może powstrzymać skutki gorąca, tak samo jak niegdyś obrócił gorąco ognia na korzyść trzech młodzieńców zamkniętych w piecu i jak nadał św. Piotrowi lekkość, aby chodził po wodach, czy też wodzie sprężystość, aby utrzymywała św. Piotra. Nie masz w tem nic, coby przechodziło siły najwyższego Twórcy natury, który nadaje albo odejmuje ciałom ich przyrodzone działanie, który zawiesza, powstrzymuje, który zmienia i modyfikuje według swej woli ruchy, jakiemi obdarzył materyę, jakiejkolwiek byłyby one natury.” „Czyż potrzebujemy objaśnienia tam, gdzie się objawia boża interwencya, powiada św. Cyryll 15? Czyż On nie jest bezwzględnym panem natury? a jako pan, czy nie może jej rozkazywać? Czemże jesteśmy, iżbyśmy kładli granice Jego wszechmocy? Wszak może On tak samo łatwo zmienić naturę, jak ją mógł stworzyć, może tak samo zachować życie, jak może zesłać śmierć na człowieka.”
Już św. Augustyn mówił w swoim czasie 16: „Pytacie mnie co należy sądzić o Jonaszu zamkniętym przez trzy dni w brzuchu ryby, co zdaje się być rzeczą niewiarogodną... Zawsze zaznaczałem, że poganie tego rodzaju rzeczy przyjmują głośnym wybuchem śmiechu 17. „Na to wasze pytanie odpowiadam, że należy odrzucić wszystkie cuda, a jeśli nie, to niema powodu odrzucać cudu Jonasza.” Gdybyśmy mieli obawiać się śmiechu pogan (i racyonalistów), nie wierzylibyśmy również, że Jezus Chrystus trzeciego dnia zmartwychwstał. Przyjaciel nasz nie wątpi, że Łazarz zmartwychwstał dnia czwartego, a Jezus Chrystus — dnia trzeciego; dziwię się przeto wobec tego, że mówi o wydarzeniu Jonasza jako o rzeczy niewiarogodnej; chyba że uważa on za rzecz łatwiejszą wskrzeszenie z grobu, aniżeli zatrzymanie przy życiu we wnętrzu potwora morskiego. Albowiem, że nie powiem już o olbrzymich rozmiarach niektórych potworów morskich, iluż to ludzi mógłby pomieścić w sobie ów potwór morski, którego szkielet znajduje się w Kartaginie, a którego paszcza „była jakoby otwór jaskini?” Wszak nie przypuszczają chyba racyonaliści, aby suknie Jonasza stały na przeszkodzie. Ponieważ Pismo św. nie mówi, czy Jonasz został połknięty w ubraniu czy bez ubrania, „można słusznie przypuścić, że był bez ubrania, jeśli to się ma uważać za okoliczność ułatwiającą połknięcie. Niepokoją się również niektórzy o suknie proroka, jak gdyby on musiał przechodzić przez wązkie okno jakie lub zanurzyć się w kąpieli. Gdyby zaś kto chciał koniecznie, żeby prorok połknięty został w ubraniu, to dlaczegożby to miało ujmę przynosić cudowi? Lecz może będzie dla niektórych rzeczą niewiarogodną to, że Bóg cudownie sprawił, iż sok żołądkowy 18, który trawi pokarmy, pozostawił Jonasza nienaruszonym. Czyż nie jest rzeczą bardziej niewiarogodną, że trzej ludzie wrzucani do pieca ognistego przez bezbożnego króla przetrwali w płomieniach, wcale ich nie czując?”
Jeśli więc nie chcą niektórzy wierzyć w cuda w ogólności, niech otwarcie powiedzą, a wtedy inną drogą się ich niewiara odeprze, lecz niech nie napadają na ten lub ów cud, w szczególności i niechaj mają tę szlachetną odwagę, okazania się niedorzecznymi, zaprzeczając wszystkich cudów w ogólności.
Do tego rozumowania nie można nic dodać ani odjąć, takież samo bowiem ma ono znaczenie wobec dzisiejszych niedowiarków, jakie miało wobec ówczesnych. Zaznacza następnie wielki biskup Hippony, że ciż sami poganie, tak niewierzący w prawdziwe cuda, wierzyli w czary, w czarodziejstwa Apoloniusza z Tyany, w uroki i różne gusła. (Gdyby święty Augustyn powstał na nowo, uważałby może, iż nasi niedowiarkowie różnią się mniej, aniżeliby przypuszczać można, od pogan jego czasów).
Ale powiadają jeszcze niektórzy, dla czegoż Bóg chciał zachować Jonasza w sposób tak dziwny i niesłychany? Pojmują oni to, że Bóg uczynił cud np. na korzyść ludu wybranego, zamkniętego między morzem Czerwonem a armią egipską: nie było bowiem innego sposobu ocalenia tego ludu. Pojmują jeszcze i to, że Bóg spuszczał z nieba mannę, by karmić tenże lud na pustyni, albowiem bez tego lud ten byłby wymarł z głodu, Bóg zaś okazałby się okrutnym gdyby wyprowadził go na pustynię i tam głodem umorzył; lecz tu co za obowiązek ocalania Jonasza? Czy on swem nieposłuszeństwem nie zasłużył na to, aby został oddany na pastwę fal morskich? Wszak mógł Pan Bóg uśmierzyć szalejącą burzę, lub okręt zwrócić do portu, gdy Jonasz przyznał się był do błędu. Mógł również wzbudzić innego proroka i posłać go do Niniwy, dla czegoż więc uciekł się do tak dziwnego środka? Czyż nieskończenie mądra Opatrzność udaje się do środków tak wyjątkowych, gdy ma pod ręką środki proste i łatwe do urzeczywistnienia danego swego celu?
Odpowiadamy na to: Bóg jako mądrość nieskończona, nic nie czyni bez celu; żadnego cudu nie czyni bez poważnych przyczyn. Skoro więc zachował Jonasza w tak cudowny sposób, musiał mieć po temu jakieś nadzwyczajne przyczyny. Chociażby sam nie okazał nam tych pobudek, to jeszcze i wtedy byłoby rzeczą pewną, że musiał mieć poważne pobudki do spełnienia cudu. Możemy powiedzieć tak: Bóg uczynił ten cud; fakt jest historycznie pewny, a zatem do spełnienia tego faktu miał Bóg pobudki wielkiej wagi. Zresztą z samego tego faktu możemy bardzo łatwo wyrozumieć pewne powody, jakie pobudziły boską Opatrzność do spełnienia tego cudu. I w istocie, cud ten był potężnym środkiem skuteczniejszego przepowiadania Jonasza u Niniwistów i rychlejszego pobudzenia tego ludu do pokuty. Cóż to za wpływ musiało wywrzeć na umysły tego ogromnego miasta opowiadanie człowieka, który był wrzucony do morza, połknięty przez rybę i tak cudownie wybawiony? Lecz była jeszcze inna pobudka, którą nam sam Bóg daje poznać przez usta Zbawiciela. Bóg chciał na osobie proroka Jonasza przedstawić przyszłe zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa: pobyt żywego proroka w potworze morskim przedstawiał trzydniowe przebywanie Zbawiciela we wnętrzu ziemi, a wyjście proroka z ryby przedstawiało zmartwychwstanie Chrystusa. „Jako był Jonasz, mówi sam Zbawiciel, w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak będzie Syn Człowieczy w sercu ziemi trzy dni i trzy noce” (Mat. XII, 40). Cud więc Jonasza jest figurą pogrzebania i zmartwychwstania Zbawiciela; a więc dostateczny był powód, aby był zaznaczony w odwiecznych zamiarach boskich. Bez wątpienia wybrał Bóg do tego celu proroka, posłanego dla okazania, że miłosierdzie Boga rozciąga się nie tylko do żydów, lecz i do pogan, albowiem wielki ów cud zmartwychwstania miał nawrócić narody, jak cud Jonasza przywiódł Niniwitów do pokuty.
2. Krzew Jonasza.
Podamy najpierw treść opowiadania biblijnego. Niniwici pokutowali, Bóg im przebaczył; nie wypełnił więc groźby, jaką w Jego imieniu uczynił Jonasz: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa będzie wywrócona.” Jonasz, przygnieciony wielką zgryzotą, gorzko uskarżał się przed Panem. „Proszę Panie, powiada Jonasz, aza nie to jest słowo moje, gdym jeszcze był w ziemi mojej? dla tego uprzedziłem abych uciekł do Tharsis. Bo wiem żeś ty Bóg łaskawy, a miłościwy, cierpliwy, i wielkiego miłosierdzia, a odpuszczający złość. A teraz Panie, weźmi proszę duszę moją odemnie: bo mi lepsza jest śmierć niźli żywot.” Jehowa mu odpowiada: „Czy mniemasz (że) dobrze (słusznie) się ty gniewasz?”
Skończywszy swe przepowiadanie, które bez wątpienia trwało dni wiele, gdy przybliżył się czas, w którym proroctwo winno się było wypełnić, Jonasz wyszedł z Niniwy i osiadł na wschód od miasta pod namiotem, oczekując co się stanie z miastem. Wówczas dozwolił Bóg, że nagle wyrósł krzew, po hebrajsku nazwany kikaion, bluszcz według Wulgaty, lecz prawdopodobniej ricinus. Krzew ten wzniósł się po nad głowę Jonasza, okrył go swym cieniem i orzeźwił w jego strapieniu. Roślina sprawiła wielką radość prorokowi. Lecz nazajutrz z brzaskiem dnia Bóg zesłał robaka. Robak ten podgryzł korzeń krzewu, który też natychmiast usechł. Gdy się słońce wzniosło, Bóg zesłał ze Wschodu wiatr gorący. Jednocześnie słońce piekło Jonasza w głowę; prorok dusił się z upału i wzywał śmierci, mówiąc: „Lepiej mi umrzeć, niźli żyć.” Jehowa mu powiada: „Sądzisz, że twoja skarga na kikaion jest słuszna?” Prorok odpowiada: „Jestem strapiony aż do śmierci.” Jehowa rzecze: „Ty żałujesz kikaion, na któryś nie robił, aniś uczynił żeby wzrósł: który za jedną noc urósł, i za jedną noc zginął. A jabych niemiał przepuścić Niniwe miastu wielkiemu, w którym jest więcej niż sto i dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie wiedzą co jest prawica i lewica ich 19, i bydła wiele!”
Co to za krzew ów kikaion tekstu hebrajskiego, który Siedmdziesięciu nazywają dynią, św. Hieronim— bluszczem, przekład syryjski — kerroa, a inni—rycinusem (kleszczowiną)? Nam na tem nie zależy, która z tych roślin była owym krzewem. Nadzwyczaj szybki wzrost krzewu kikaion, który urosł przez jedną noc i następnej nocy podgryziony przez robaka, przy pierwszych promieniach słońca usechł, dowodzi w tem poetę moc boską. Cudowny ten współudział miał cel godny swego Twórcy; celem Boga było okazać prorokowi a następnie wszystkim pokoleniom, które miały czytać jego historyę, czułość i miłosierdzie Boże względem narodów pokutujących bez względu na plemie do jakiego one należą. Dla każdego, kto wierzy w Boga, opowiadanie to nie przedstawia nic, coby było niegodne Ducha Świętego, który opowiadanie to natchnął i podyktował. (T. J. Lamy).
Przypisy
Footnotes
-
Słowo הרט w formie piel znaczy: constituit, a także praecepit, jussit. Sens więc jest taki: Bóg przynęcił, sprowadził do okrętu rybę i rozkazał jej, aby połknęła Jonasza. ↩
-
Wulgata oddaje to wyrażenie przez piscis grandis. Przekład syryjski to samo rozumie, używając wyrażenia NDT N2T]. ↩
-
Mat. XII, 40. Przekład Syryjski wyraz Κῆτος w tem miejscu oddaje przez ryba. ↩
-
Żarłacze tworzą osobny gatunek między rybami Seleche królestwa zwierząt Cuviera. Zawierają: Carcharias czyli ludojada, Lamia, którego Grecy nazwali również Carcharias i t. d. ↩
-
Hezychiusz pod wyrazem Κῆτος: „θαλάσσης ἰχθὺς παμμεγέθης.” „Cetos oznacza wielką rybę jakiegokolwiek morza.” Suidas zalicza Pristis do Κῆτος. Lesie. pod tym wyrazem; Galien, Aelien i Aeginet cytowani przez Bocharta, zaliczają do Κῆτος: Lamiam, Pristim i Rekina. Homer Odys. IV, równie do Κῆτος zalicza foki Proteusza, Św. Cyryl Aleksandryjski (in Jon. II, 1) Κῆτος nazywa Canis Carcharias. Schleusner w swoim „Dictionnaire grec. du N. T.” pod wyrazem Κῆτος mówi: „Κῆτος proprie cetus, baloena bellua marina ingentis magnitudinis, deinde est vocabulum generale et non certam speciem piscis determinat, sed quemlibet piscem magnum et inusitatae molis significat.” Patrz również Robert. Steph., Thesaur. ling. gr. adh, v.; Forcellini, Thesaur. ling. lat. ad v. cetus. ↩
-
Patrz Drapier, „Dictionn. des sciences nat.” pod wyrazem Baleine, i Van Beneden, „Rapport sur les travaux de Zoologie.” ↩
-
Maccarius Hagioglypta, str. 227, nst., utrzymuje, że rybą, która połknęła Jonasza, była Pristis, lecz zdaje się mieszać tę rybę z Carcharias. ↩
-
Pristis pectinata spotyka się w Śródziemnem morzu. ↩
-
Des Ritters O. von Linne vollst. Natursystem mit einer Ausführl. Erklaer. von P. L. Statius Müller, 3 Th. Nüremb. 1774, str. 268—269. ↩
-
Patrz „Bible de Vence, Dissertat. sur Jonas;” Bochart, „Disser. De Ceto Jonae,” Part. II, 1, V, CX. ↩
-
Niema konieczności, jakeśmy zauważyli, aby Jonasz w rybie przebywał całe trzy dni. Lecz to w niczem nie zmienia cudu. Nie trudniej było Bogu zachować Jonasza przez trzy dni, aniżeli przez dwa we wnętrznościach ryby. ↩
-
M. Astruc, „Revue de Belgique,” 1874, str. 180. ↩
-
Comment. in Jon. II. ↩
-
Disser. sur le poisson de Jonas. ↩
-
Comment. in Jonam. ↩
-
Epist. 102, n. 80, Patrol. lat. XXXIII, 382, 399. ↩
-
Jeden z tych głośnych śmiechów jest bez wątpienia ten, jaki znajdujemy u Lucyana, satyryka drugiego wieku. W swojej książce „Historya wiarogodna” ten sceptyk ukazuje tak potwornego wieloryba, iż ów potwór połyka cały okręt z 50 ludźmi, którzy na nim się znajdowali. Rozbitkowie w brzuchu tego wieloryba znajdują lasy, pola i źródła. Żyją tam przez ośmnaście miesięcy, jedzą, pracują, prowadzą wojnę jak gdyby byli na stałym lądzie, dopóki ich potwór nie wyrzucił z siebie. Teofilakt mówi, że w średnich wiekach historya Jonasza wywoływała szyderstwa tych, który wyszli ze szkół greckich. Astruc, przeciwnie, pisze w „Revue de Belgique,” 1874, str. 142: Św. Augustyn opowiada, że za jego czasów historyę Jonasza poganie uważali za bajkę, „ale bynajmniej nie mówi, aby historya ta była przedmiotem żartów.” Oto jak czytano św. Augustyna w Synagogach. ↩
-
Vapor ventris quo cibi madescunt, dosłownie „wapor (gaz) żołądka.” Św. Augustyn wyraża się według nauki swego czasu. ↩
-
Przez to wyrażenie należy rozumieć niemowlęta przy piersi, nie zaś dzieci mające przynajmniej siedm lat. Według tego liczba mieszkańców dochodziłaby do dwóch przeszło milionów. Jestto połowa ludności Londynu. Tacyt w swych Annales IX, 19, twierdzi, że Teby w Egipcie posiadały siedmset tysięcy ludzi zdolnych do boju, według czego cała ludność wynosiłaby trzy miliony pięćset tysięcy dusz. ↩