KANON (Katolicki Kanon ksiąg świętych).

Wyraz Kanon z greckiego χανών, właściwie znaczy prawidło, normę. Kanon więc ksiąg świętych oznacza prawidło, normę praktyczną, podług której można rozpoznać księgi święte. Zgodnie z tem etymologicznem znaczeniem starożytni Ojcowie Kościoła nazwę Kanonu nadali autentycznemu zbiorowi ksiąg natchnionych, i księgami kanonicznemi nazwali wszystkie księgi lub wszystkie części ksiąg należących do tego zbioru. Gdy Kościół czyli jego nauczyciele dokonał spisu ksiąg autentycznie uznanych za boskie, urzędowy ten spis książek otrzymał nazwę Kanonu ksiąg świętych.

Tak rozumiany, Kanon został uroczyście określony na czwartej sessyi Soboru Trydenckiego w ten sposób: „Sobór uważa za konieczne dodać do tego dekretu spis ksiąg świętych, aby nikt nie mógł wątpić, jakie księgi to zgromadzenie przyjmuje. Są one następujące: księgi Starego Testamentu: pięć ksiąg Mojżesza, to jest Księga Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb, Powtórzonego Prawa (Deuteronomium); księga Jozuego, Sędziów, Rut; cztery księgi Królewskie, dwie księgi Kronik (Paralipomenon), pierwsza księga Ezdrasza, druga księga Ezdrasza, którą nazywają księgą Nehemiasza, księga Tobiasza, Judyty, Estery, Joba, Psałterz Dawida, złożony ze stu pięćdziesięciu psalmów, Przypowieści, Ekklezyastes, Pieśni nad pieśniami, Mądrości, Ekklezyastyk; księgi: Izaiasza, Jeremiasza z Baruchem, Ezechiela, Daniela; księgi dwunastu mniejszych proroków, mianowicie: Ozeasza, Joela, Amosa, Abdyasza, Jonasza, Micheasza, Nahuma, Habakuka, Sofoniasza, Aggeusza, Zacharyasza, Malachiasza; dwie księgi Machabejskie, pierwsza i druga. Księgi Nowego Testamentu: cztery Ewangelie, według Mateusza, Marka, Łukasza i Jana; Dzieje Apostolskie, napisane przez Łukasza ewangelistę; czternaście listów apostoła Pawła, mianowicie: jeden do Rzymian, dwa do Koryntian, jeden do Galatów, do Efezów, do Filipensów, do Kolossan, dwa do Tessaloniczan, dwa do Tymoteusza, jeden do Tytusa, do Filemona, do Żydów; jeden list apostoła Jakóba. dwa—apostoła Piotra, trzy— apostoła Jana, jeden apostoła Judy i Objawienie apostoła Jana. Jeżeliby kto nie przyjmował za święte i kanoniczne tych ksiąg całych ze wszystkiemi ich częściami, jak to jest zwyczaj czytania ich w Kościele katolickim i jak się znajdują w starożytnem wydaniu wulgaty łacińskiej... niech będzie wyklęty!”

Kanon ten za naszych czasów nie wywołuje żadnego zarzutu odnośnie do Nowego Testamentu. Cały spór między katolikami i ich przeciwnikami dotyczy Kanonu Starego Testamentu.

Księgi Starego Testamentu, wyliczone w Kanonie Trydenckim, dzielą się na dwie kategorye: na księgi proto-kanoniczne i deutero-kanoniczne; te ostatnie protestanci usiłują nazwać apokryficznemi. Księgi pierwszego rodzaju są przyjmowane przez Żydów, jako księgi natchnione przez Boga, o boskim zaś ich charakterze nigdy nie powątpiewano w Kościołach chrześcijańskich. Księgi drugiej kategoryi nigdy nie były przyjęte do kanonu Żydów Palestyńskich, chociaż jest rzeczą prawdopodobną, że Żydzi helleniści uważali je za boskie; powaga ich nie zawsze była niezaprzeczoną, i, gdy wielka herezya XVI wieku postawiła Biblię za jedyną regułę wiary, nie omieszkała usunąć tych ksiąg na drugi plan, uważając je wprawdzie za pobożne i pożyteczne, ale nie za posiadające w sobie natchnione słowo Boże. Byli i między katolikami niektórzy, co w ślad za doktorem J. Jahnem i kardynałem Caietanem, uważali taki podział ksiąg za zgodny z dekretem Soboru. Przyjąć wszystkie te księgi za święte i kanoniczne, rozumowali oni, nie znaczy to jeszcze nadawać im wszystkim tej samej powagi. Zapominali ci uczeni, że nazwę święte i kanoniczne tradycya katolicka zawsze zastrzegała dla ksiąg uznanych za natchnione przez Boga. Aby przeciąć odrazu ten próżny wykręt, Sobór Watykański (Sess. III, can. II, 4), wyklina każdego, „ktoby nie przyjmował ksiąg Pisma św. w całości ze wszystkiemi ich częściami za święte i kanoniczne, jak je wyliczył Sobór Trydencki, albo ktoby zaprzeczał, że one są przez Boga natchnione.” Te ostatnie wyrazy rozstrzygają kwestye między katolikami.

Lecz protestanci i racyonaliści nie przestają uważać tych uroczystych orzeczeń Kościoła, jako zamach na wiedzę historyczną i na całość słowa Bożego. Zarzucają to przedewszystkiem Ojcom Soboru Trydenckiego. „O czemże myślało, powiadają protestanci, owych pięćdziesięciu trzech biskupów, zebranych w Trydencie, gdy orzekając się wyniośle przedstawicielami powszechnego Kościoła Chrystusowego, samowolnem głosowaniem, bez uprzedniego zbadania sprawy, rozstrzygnęli pytanie, co do którego dzieliły się zdania najsławniejszych doktorów, i które sami nawet niektórzy członkowie tego zebrania biskupów chcieliby widzieć inaczej rozwiązanem? Wydając taki dekret, dowiedli ci biskupi, że lekkomyślność ich wyrównywała ich ignorancyi.” Takim oto językiem przemawia mnich — apostata, Paweł Sarpi, w swej Historyi Soboru Trydenckiego; znajduje on wierny oddźwięk u wszystkich wrogów Kościoła rzymskiego.

Nie będzie rzeczą trudną podwójne to oskarżenie zwrócić przeciw samym przeciwnikom Kanonu katolickiego. Wystarczy dowieść, że Sobór Trydencki, przyjmując deutero-kanoniczne księgi Starego Testamentu za święte i kanoniczne, potwierdził tylko uroczyście stałe przekonanie i wiarę Kościoła istniejącą od czasów apostolskich.

Przypomnijmy naprzód, które to są owe księgi deutero-kanoniczne, owe „apokryfy” według naszych przeciwników. Są to księgi Tobiasza, Judyty, i niektóre części księgi Estery, proroctwo Barucha, pewne fragmenty księgi Daniela, mianowicie: hymn trzech młodzieńców w piecu ognistym, historya Zuzanny oraz historya o Belu i Dragonie; następnie księgi Mądrości i Ekklezyastyk, i wreszcie dwie księgi Machabejskie. Dwie z tych ksiąg: księga Mądrości i druga księga Machabejska napewno były napisane po grecku; Ekklezyastyk był napisany w języku hebrajskim przez Jezusa syna Siracha, lecz do nas doszło tylko tłómaczenie greckie, dokonane przez wnuka autora; Orygenes znał tekst hebrajski pierwszej księgi Machabejskiej, lecz tekst ten zaginął. Co zaś do innych ksiąg lub części deutero-kanonicznych, jest rzeczą bardzo prawdopodobną, że one były napisane albo w języku hebrajskim, albo też w aramejskim, i że tekst grecki, jaki posiadamy, jest tylko tłómaczeniem.

Grecki przekład Siedmdziesięciu zdaje się nie robić żadnej różnicy między temi księgami a księgami proto-kanonicznemi, gdyż ma je pomięszane jedne z drugiemi. Skąd słusznie można wnioskować, że Żydzi helleniści jedne i drugie uważali za kanoniczne i uznawali ich boską powagę. Prawda, że Filon, kapłan żydowski z Aleksandryi, ani razu nie przytacza tych ksiąg jako kanonicznych; ale trzeba zauważyć, że ten filozof prawie wyłącznie zajmuje się komentowaniem Pentateuchu, i że dla tego mógł nie mieć sposobności uczynienia alluzyi do boskiej powagi ksiąg deutero-kanonicznych, albo też, że do powątpiewania o tym przedmiocie miał te same powody, jakie miał współczesny mu historyk Józef, również Żydowin jak tamten, ale żyd palestyński hebraizujący. Ten ostatni, pisząc przeciwko Appionowi (I, 8), po wyliczeniu wszystkich ksiąg proto-kanonicznych, słusznie, jak mówi, uznanych za boskie, dodaje następujące znaczące wyrazy: „Zresztą, od panowania Artakserksesa aż do naszej epoki, wszystko zostało zaznaczone na piśmie; lecz księgi te nigdy nie zasługiwały na tyle zaufania, ani się nie cieszyły taką powagą, jak pierwsze, gdyż przez ten czas następstwo proroków było mniej widoczne.” Bądź co bądź, ten przekład Siedmdziesięciu był w obiegu między Żydami za czasów Jezusa Chrystusa i apostołów, jak świadczą o tem dosłowne cytaty z tego przekładu w pismach apostolskich. Nie można więc wątpić, że apostołowie, zakładając pierwsze chrześcijańskie Kościoły, w tej samej formie podali im księgi święte. Czy zaś otrzymali oni od swego boskiego Mistrza nowe światło o natchnieniu wszystkich części Biblii greckiej, czy też poprostu potwierdzili tylko wierzenie Żydów hellenistów na tym punkcie, —tego z pewnością powiedzieć nie możemy.

Lecz sposób, w jaki Ojcowie apostolscy i ich uczniowie posługiwali się księgami deutero-kanonicznemi, doskonale wskazuje, jakie względem tych ksiąg było przekonanie apostołów. Św. Klemens Rzymski wiedział o Judycie i przedstawił ją jako wzór ufności w Bogu (I Kor., 55). Św. Polikarp (Flp., 10) przytacza dwa teksty z księgi Tobiasza, Klemens Aleksandryjski (Strom., I, Migne, P. Gr. V. [LI kol. 834]), wylicza wszystkie księgi z wyjątkiem ksiąg Judyty i Barucha, lecz tego ostatniego łączy z Jeremiaszem. Św. Ireneusz cytuje historyę Zuzanny (Haer., IV, 26). Nic lepiej nie uwydatnia wiary pierwotnego Kościoła odnośnie do ksiąg wyłączonych z kanonu Hebrajczyków, jak owa sławna korespondencya między Orygenesem i Juliuszem Afrykańskim (P. G., t. XI, kol. 42 i nast.). Ten ostatni pisze do uczonego Aleksandryjczyka, przedstawiając mu pewne wątpliwości co do natchnienia historyi Zuzanny i co do innych części Daniela, odrzucanych przez Żydów. Orygenes mu odpowiada, że wie doskonale, iż zarówno te jak inne niektóre części księgi Estery, a nawet całe księgi, jak księgi Tobiasza i Judyty, nie znajdują się w hebrajskich Bibliach i nie są przyjęte do kanonu Żydowskiego; lecz, powiada, niedorzecznością byłoby dla tego powątpiewać o powadze tych części naszych ksiąg świętych; wszak nie od Żydów winni się uczyć chrześcijanie, gdzie się znajduje natchnione słowo Boże. Inni Ojcowie drugiego i trzeciego wieku często jako teksty Pisma św. cytują zdania ksiąg deutero-kanonicznych, i aż do początku czwartego wieku (prócz wątpliwości naukowych Juliusza Afrykańskiego), nie było w Kościele żadnego sporu w przedmiocie kanonicznego znaczenia tych ksiąg świętych.

Faktów tych nie myślą zaprzeczać nasi przeciwnicy, lecz mniemają, że fakta te niczego nie dowodzą, albowiem gdyby czegoś dowodziły, dowodziłyby zadużo; gdyż, powiadają oni, w epoce, kiedy krytyka historyczna była w stanie niemowlęctwa, ciż sami Ojcowie Kościoła, którzy cytują „apokryfy” jako księgi święte, czynią ten sam zaszczyt innym pismom, jawnie pozbawionym wszelkiej cechy boskości, jak naprzykład czwartej księdze Ezdrasza, księdze Henocha, Pastorowi.

Tego rodzaju cytaty rzeczywiście spotykają się u Ojców pierwszych wieków; lecz przeciwnicy nasi niesłusznie usiłują nadać im to samo znaczenie, jakie mają cytaty, wyjęte z ksiąg deutero-kanonicznych. I w rzeczy samej, użycie tych fałszywych ksiąg świętych nie było ani powszechne ani ustawiczne; był to raczej czyn odosobniony tego lub owego Ojca Kościoła, i nie ostał się pod działaniem czasu. Niebawem wyjaśniono wartość tych pism; odrzucono je powszechnie tak dalece, że w czwartym wieku zaledwie jakiś ich ślad znaleźć można w dziełach patrystycznych. Inaczej się rzecz ma z mniemanymi apokryfami. Są one przyjęte przez wszystkich starożytnych Ojców Kościoła i gdy wiek czwarty odmawiał im miejsca w kanonie katolickim, wyszły z tej walki zwycięsko, a niebawem Kościół wschodni w Soborowych dekretach łączył swój głos z głosem Kościoła zachodniego, by księgi te uroczyście uznać za istotne części Pisma św.

O tej to właśnie walce chcemy mówić obecnie. W Kościele łacińskim za wyłączeniem św. Hieronima i Rufina, o których wkrótce powiemy, żadna nie powstała poważna wątpliwość pod względem powagi ksiąg deutero-kanonicznych. Kościół zachodni do czytania Pisma używał starożytnego przekładu italskiego, który podobnie jak przekład Siedmdziesięciu, według którego został dokonany, nie czynił żadnej różnicy między dwiema kategoryami ksiąg świętych; Łacinnicy zresztą mieli za mało styczności z Żydami, aby uledz wpływowi różnic, jakie istniały pomiędzy tekstem hebrajskim a greckim przekładem Starego Testamentu. To też papieże, synod Hipponeński w 393, i szósty synod kartagiński w 419 r. zgadzają się z papieżami Damazym i Innocentym Im w wyrażającem wiarę Kościoła potwierdzeniu całkowitego Kanonu Ksiąg Świętych.

Inaczej zaś miały się rzeczy na Wschodzie. Zmuszeni często bronić swej wiary przeciw żydom, chrześcijanie pierwszych wieków mogli przeciw swym przeciwnikom przytaczać tylko teksty biblijne, zgodne z oryginałem hebrajskim. Skądinąd znów, nieznajomość języka hebrajskiego przeszkadzała im do wyrozumienia tej zgodności. Stąd zdarzało się nieraz, że Żydzi przyjmowali argumenta chrześcijan obojętnie, skutkiem czego polemika pozostawała bezpłodną. Dla zapobieżenia tej wielkiej niedogodności, Orygenes starannie porównał oryginał hebrajski z tekstem Siedmdziesięciu i tekstem innych ważniejszych greckich przekładów; wynik swej pracy ogłosił w synoptycznych tablicach, znanych pod nazwą Hexapli. Praca uczonego została przyjęta z entuzyazmem; wszędzie starano się zdobyć sobie jej egzemplarz. Otóż wystarcza je pobieżnie choćby przejrzeć, by się przekonać, że w tekstach hebrajskich zupełnie brakło pewnych części, a nawet całych ksiąg Biblii greckiej.

Fakt ten, stwierdzony w ten sposób przez uczonego chrześcijańskiego nauczyciela, najuczeńszego w swoim czasie męża, nie mógł pozostać bez wpływu na wykształconych katolików, chętnie oddających rozum na usługi swej wiary. Prawda, iż: zwyczaj powszechny uświęcił wiarę w natchnienie wszystkich części greckiej Biblii, lecz Kościół nigdy wyraźnie w tym przedmiocie nie wypowiedział swego zdania. Czy dosyć było powodów na to, aby uczniowie Ewangelii uważali za natchnione te księgi, które istniały wśród żydów, a których jednak ciż żydzi nie przyjmowali za natchnione przez Boga? Takie bez wątpienia stawiali sobie Ojcowie Kościoła pytanie, i nie dziwnego, że niektórzy z nich skłaniali się do rozwiązania tego pytania przecząco. Takie jest oto prawdopodobne wyjaśnienie Kanonów niecałkowitych, jakie nam podają niektórzy pisarze kościelni IV-go wieku.

Święty Atanazy w swym Liście świątecznym (Migne, P. G., t. XXVI, kol. 1435 i nast.) wyliczając wszystkie księgi „kanoniczne przez tradycyę przekazane i uważane za boskie,” opuszcza wszystkie księgi deutero-kanoniczne Starego Testamentu za wyjątkiem Barucha; dodaje nadto, że oprócz tych ksiąg boskich są jeszcze inne, wyznaczone przez Ojców do czytania katechumenom, a mianowicie Księga mądrości Salomona i Mądrości Siracha: księgi: Estery, Judyty, Tobiasza, Nauka Apostołów i Pastor; wreszcie stanowczo odrzuca apokryfy. — Św. Grzegorz Nazyaneński (Carm. de div. Script.; Migne, P. G., t. XXXVII, kol. 474) wylicza również same tylko księgi proto-kanoniczne (z wyjątkiem Estery) i dodaje: „Jeżeli jest coś po za temi księgami, to nie jest autentyczne” (οὐκ ἐν γνησίοις). Św. Cyryll Jerozolimski (Catech. IV; Migne, P. G., t. XXIII, kol. 494) chce, aby wszystko, co się nie znajduje w dwudziestu dwóch księgach powszechnie przyjętych (ὁμολογούμενα), umieszczano na drugiem miejscu po za kanonem (ἔξω κείσθω ἐν δευτέρῳ). -- Synopsis, przypisywana św. Atanazemu, zgadza się z tym patryarchą w wyłączeniu ksiąg deutero-kanonicznych; umieszcza je wraz z niektóremi innemi księgami w rzędzie ἀντιλεγόμενα, odróżniając je starannie od ἀπόκρυφα. Tego samego zdania zdaje się być synod Laodycejski, odprawiony w roku 364. Podaje on spis ksiąg Starego Testamentu, „które winny być czytane,” i ani słowa nie mówi o księgach deutero-kanonicznych.

Otóż to świadectwa Ojców greckich, które można postawić przeciw katolickiemu Kanonowi Ksiąg Świętych. Niesłusznie zaś przytaczają Melitona, Orygenesa i Epifaniusza; dosyć bowiem zwrócić uwagę na treść ich świadectw, by się przekonać, że zajmują się tylko Kanonem Żydowskim, a nie chrześcijańskim. Toż samo należy powiedzieć o jednym Ojcu Kościoła łacińskiego, świętym Hilarym z Poitiers (Migne, P. G., t. XII kol. 1088; t. XLII kol. 559; t. XLI kol. 214; t. XLIII, kol. 243; P. L., t. IX, kol. 241).

Lecz inny Ojciec łaciński, złączony z Kościołami Wschodnimi przez swe studya i przez swe stosunki, wielki św. Hieronim, dostarcza przeciwnikom ksiąg deutero-kanonicznych najniebezpieczniejszej broni. Ten znakomity doktór Kościoła badał dzieła Orygenesa; sam czynnie pracował nad tłómaczeniem ksiąg świętych Starego Testamentu z języka hebrajskiego; a więc prawie fatalistycznie doszedł do tego, że mniej cenił te części Biblii, które nie istniały w egzemplarzach hebrajskich. To też kategorycznie oświadcza (Prol. gal.), że ksiąg tych niema w Kanonie (non sunt in Canone). I nie myślimy, aby on mówił tylko o Kanonie żydowskim; w innem bowiem miejscu (Praef. in lib. Salom.), powiada o tych księgach, że Kościół je czyta, lecz nie zalicza ich do Ksiąg kanonicznych (inter canonicas Scripturas non recipit); chce następnie, aby z nich nie czerpano dowodów na poparcie prawd dogmatycznych. W podobny sposób wyraża się Rufin Akwilejczyk, równie jak Hieronim w greckiej literaturze biegły.

A teraz słowo o tem, co gmatwa całą tę sprawę. Wszyscy wyliczeni powyżej Ojcowie odnośnie do ksiąg świętych deutero-kanonicznych zaniedbują w praktyce to, co wygłaszają w teoryi: wszyscy, w dogmatycznych swych pismach posługują się tekstami, wyjętymi z ksiąg deutero-kanonicznych nawet przy udowadnianiu prawd wiary; przytaczają oni te teksty łącznie z tekstami ksiąg proto-kanonicznych i pod temi samemi formułami: „Napisano, Bóg przemawia w Piśmie świętem, Duch Święty mówi i t. d.” Postępowanie tych Ojców Kościoła niczem się w tej sprawie nie różni od postępowania innych nauczycieli Kościoła, pozostałych wiernymi starożytnej tradycyi. Czyżby więc ci Ojcowie byli w sprzeczności ze sobą samymi? Większość teologów katolickich przypuszczenie to uważa za ubliżające dla tych znakomitych doktorów i nauczycieli Kościoła, a nawet za niemożebne. Teologowie ci powiadają, że w miejscach, w których Ojcowie ci, mniej przychylnie usposobieni dla ksiąg deutero-kanonicznych, nie odmawiają im powagi boskiej absolutnie, lecz tylko względnie, to jest wobec tych, co nie uznają ksiąg tych za natchnione; albo raczej, że wyłączają je z Ksiąg Kanonu, przeznaczonych dla wiernych, a zachowują je dla pouczania katechumenów, nie zmniejszając przez to bynajmniej ich wartości. Pomimo całego szacunku, jaki mamy dla tych teologów, do których zaliczają się m. in. kardynał Franzelin i Cornely, wyznać musimy, że niepodobna nam zgodzić się na ich zdanie; zdaje się nam, że w każdym z tych Ojców należy rozróżnić jakby dwie osoby lub dwa stany psychologiczne.

W dogmatycznych swych dziełach okazują się oni świadkami wiary i bez żadnych zastrzeżeń idą w ślad za potokiem Tradycji, albo przynajmniej naukowych swych zarzutów nie uważają za dostateczne do jej porzucenia. Gdy zaś, przeciwnie, zajmują się ex professo sprawą Kanonu ksiąg świętych, zapatrują się na nią raczej jako uczeni, i na podstawie argumentów naukowych skłaniają się do wyłączenia ksiąg deutero-kanonicznych z Kanonu ksiąg świętych, gotowi, rozumie się, porzucić swe zdanie wobec przeciwnego im orzeczenia Kościoła, orzeczenia którego do owych czasów Kościół jeszcze nie wydał, albo przynajmniej, którego wyraźnie jeszcze nie ogłosił. Z umysłu kładziemy nacisk na ten punkt ostatni. Albowiem, gdyby ci Ojcowie Kościoła jasno rozeznawali wyraźną lub niewyraźną wiarę Kościoła w przedmiocie ksiąg deutero-kanonicznych, najmniejszej nie okazywaliby wątpliwości co do boskiego tych ksiąg pochodzenia.

Taka zdaje się nam być najprawdopodobniejsza odpowiedź na podnoszony przeciw kanonowi katolickiemu zarzut z powodu sposobu mówienia i działania tych kilku doktorów Kościoła. Bądź co bądź to pewna, że jakakolwiek byłaby ich oppozycya, nie tylko nie przerwała ona nici chrześcijańskiej Tradycyi w przedmiocie Kanonu Ksiąg świętych, ale owszem tradycyi tej nadała więcej spoistości, i to tak dalece, że w VII w. sobór Trullański, dla Kościoła greckiego ekumeniczny, uroczystym dekretem zatwierdził całkowity Kanon, określony przez synody Afrykańskie, i że tym sposobem nastąpiła zgodność nie tylko w praktyce, ale także w publicznem naukowem wyznaniu wiary.

Prawda, że w następnych wiekach odzywały się jeszcze głosy pojedynczych doktorów, wznawiających myśli Grzegorzów Nazyanzeńskich i Hieronimów; ale głosy te nie znajdowały oddźwięku w Kościele.

To też, skoro w czasie przygotowawczych do czwartej sesyi rozpraw dwaj z Ojców soboru Trydenckiego podnieśli pewne wątpliwości co do przyznania równej powagi księgom świętym obu kategoryi, wniosek ich usunięto natychmiast. Podobnie postąpiono z wnioskiem tych, co żądali, aby zanim zostanie wydany odnośny dekret soborowy, zbadano naprzód naukowo całą tę sprawę. Ojcowie słusznie sądzili, że Tradycya Kościoła co do Kanonu Ksiąg świętych jest dostatecznie jasna, stała i powszechna, aby nie budziła żadnej wątpliwości co do apostolskiego pochodzenia Kanonu, a tem samem co do nieomylnej jego pewności. Ojcowie soboru doskonale znali polemikę, jaką w IV-ym wieku prowadzono w przedmiocie ksiąg deutero-kanonicznych; lecz nią się nie powodowali, wiedząc, że ta polemika tylko wzmocniła tradycyjne przekonanie i nie przeszkodziła przeciwnikom ksiąg deutro-kanonicznych do oddawania w praktyce należnego hołdu boskiej powadze tych ksiąg spornych.

Zdaniem naszych przeciwników, hołd ten podawany w praktyce, wątpliwy przez Ojców, nieprzychylnych księgom deutero-kanonicznym, niczego nie dowodzi: jest on wynikiem ślepej rutyny; prawdziwego zdania tych Ojców należy szukać tam, gdzie oni badają tę kwestyę przy świetle krytyki.

By się przekonać o niedorzeczności tego rozumowania, dosyć będzie wyrobić sobie dokładne pojęcie o naukowej tradycyi w Kościele. Tradycya ta sama siebie potwierdza, niezależnie od argumentów naukowych; wymaga ona wiary zarówno od uczonego doktora, jak od zwykłego wiernego; sam nawet uczony ten doktór i nauczyciel, przyjmując ją raczej, aniżeli ją udowadniając, oddaje świadectwo jej boskiej powadze. (J. Corluy).