KLEMENS XIV.
Brewe znoszące Jezuitów wydał Klemens XIV d. 21 Lipca 1773 r., ale już oddawna zanosiło się na nie. Żeby zrozumieć ten akt rządów papieskich, akt czysto administracyjnej a nie religijnej natury, i aktu tego przyczyny, osnowę i doniosłość, trzeba sięgnąć pamięcią aż do pontyfikatu Klemensa XIII i do konklawe, które obrało jego następcę w dn. 11 Lutego —19 Maja 1769 r. Towarzystwo Jezusowe w miarę jak swą wybitną działalnością zyskiwało coraz większe znaczenie w świecie katolickim, ściągało na siebie zazdrość i nienawiść wielu i bardzo wpływowych nieprzyjaciół. Wrogo przeciw jezuitom występowali—zwłaszcza w rozmaitych krajach—wszystkich odcieni protestanci i janseniści, jak również przez nich nastrojeni doktorowie Sorbony i liczni członkowie parlamentu we Francyi, mężowie stanu, a nawet przedstawiciele innych zakonów w krajach rządzonych podówczas przez członków królewskiego domu Burbonów. Zarzucano jezuitom herezyę Pelagianizmu, rozluźnioną moralność, nadużywanie papieskiej władzy, dążność do panowania nad światem, mieszanie się do polityki, nieposłuszeństwo papieskim dekretom, lekceważenie biskupów, pychę, chciwość, i wiele innych rzekomych wykroczeń 1. Pod wpływem tych walk zaciętych po pismach i parlamentach, już bardzo wcześnie bo pod koniec panowania Benedykta XIV (1740—1758) zaczęła kiełkować myśl zniesienia Jezuitów. Do otwartej walki z zakonem wystąpiła pierwsza Portugalia. Wszechwładny jej minister Józef Carvalho, późniejszy hr. Oeyras i markiz Pombal, owiany duchem reformacyi podczas swych podróży po Anglii i Niemczech, sam dorobkowicz, starał się duchownych i świeckich panów upokorzyć, a bezwzględny absolutyzm w swych rządach przeprowadzać. Na drodze do urzeczywistnienia tych planów stali jako ludzie bardzo wpływowi, jezuici. Wypowiedział tedy im walkę. W 1754 r. po śmierci królowej-matki słabego króla Józefa Emanuela I-go postarał się o usunięcie ich z królewskiego dworu, a gdy indyanie w siedmiu okręgach Paragwajskich, odstąpionych przez Hiszpanów Portugalii (1750), podnieśli przeciw tej ostatniej zbrojny rokosz za to, że im bezprawnie wydzierano uprawioną przez nich ziemią dla poszukiwania w niej złota, Pombal całą odpowiedzialność za rokosz złożył na jezuitów, których też jako zdrajców kraju ścigał karami i więzieniem 2. Portugalski poseł w Rzymie, Almada, zaniósł skargę do Stolicy Apostolskiej przeciw znienawidzonym Jezuitom. Benedykt XIV ustanowił t. zw. Wizytatora dla zakonu, kard. Saldanha. Ten całkowicie Pombalowi oddany, przekroczył instrukcye papieskie. W roku 1758 wydał edykt, zabraniający Jezuitom spowiadać i głosić Słowo Boże. W roku następnym kazał Pombal zasekwestrować majątki i zamknąć szkoły jezuickie. W parę miesięcy potem ogłosił dekret wygnania pod zmyślonym zarzutem zamachu ze strony zakonu na życie króla; jezuitów wsadzono brutalnie na okręty i wyrzucono na pustych wybrzeżach rzymskiej Kampanii. Reszta długie lata jęczała w więzieniach, póki którego z nich nie wybawiła śmierć upragniona lub późny niestety upadek Pombala 3. Wydalenie Jezuitów z Portugalii pociągnęło za sobą zerwanie dyplomatycznych stosunków ze Stolicą Apostolską, które trwało lat dziesięć (1759—1769). W ślad za Portugalią poszła Francya, gdzie, jak świadczy Wolter (do Helwecyusza 1761), rewolucyjni pisarze obiecywali sobie obalić chrześcijanizm przez wykorzenienie zakonu. Skorzystano ze smutnej sprawy ex-jezuity La Valette'a. (Ob. ten artykuł). Po całorocznym procesie parlament orzekł zniesienie zakonu we Francyi, jako instytucyi „bezbożnej, niebezpiecznej pod względem politycznym i potępienia godnej” (6 Sierp. 1762). W Sierpniu 1767 r. na podstawie zmyślonej korrespondencyi starano się udowodnić jezuitom zdradę stanu w skutek rozsiewanej rzekomo przez nich wieści o nieprawem pochodzeniu króla Karola III. Bez procesu wydano dekret banicyi (1767), wszystkich wywieziono okrętami na wybrzeża państwa kościelnego i zabroniono pod karą śmierci powrotu do kraju. Już Klemens XIII protestował zarówno przeciw pojedynczym państwom, jak przeciw zbiorowemu ich wystąpieniu wobec Stolicy Apostolskiej o całkowite zniesienie zakonu w całym Kościele (1769). Ale opłakane było położenie Kościoła w chwili śmierci tego papieża. Europejskie państwa południowe zerwały stosunki ze Stolicą Apostolską, a północne na losy Kościoła były obojętne. Trudne te okoliczności podzieliły kardynałów odnośnie do sprawy zakonu na dwa obozy: jedni byli skłonni do ustępstw na rzecz panujących dworów, inni ani słyszeć o ustępstwach nie chcieli. W czasie konklawe rozwinęły państwa burbońskie nadzwyczajną w Rzymie działalność i najobszerniejsze zastosowanie przysługującego im prawa ekskluzywy. Po trzech z górą miesiącach trwania konklawe wyszedł z wyborów kandydat stronnictwa antyjezuickiego, kard. Wawrzyniec Ganganelli, jako Klemens XIV (1769—1774). Wybór ten napełnił mocarstwa nadzieją spełnienia się ich gorących pragnień zniesienia jezuitów. Zaledwie 19 Maja Klemens XIV został ogłoszony papieżem, a już d. 31 tegoż miesiąca Hiszpania wystąpiła drogą dyplomatyczną z żądaniem zniesienia zakonu. Za nią poszły inne burbońskie państwa. Przynaglany papież prosił o czas i cierpliwość, aby mógł wszystko zbadać, a tymczasem starał się ułagodzić zagranicznych książąt. Hiszpańskiemu posłowi, Azpuru, dał nawet ustne przyrzeczenie, byleby mu czas po temu konieczny zostawiono. Formalna gorączka anty-jezuicka ogarnęła ówczesną dyplomacyę. Najmniejszy objaw względności dla jezuitów ze strony Stolicy Apostolskiej bywał podnoszony niemal jako casus belli. Tak np. nadmierny alarm w państwach burbońskich wywołało breve z d. 12 Lipca 1769 r., zawierające pochwały dla misyonarzy jezuickich, i to wbrew ich oczekiwaniem. Poseł francuski, kard. Bernis, energicznie przeciw temu breve w Rzymie zaprotestował. I papież początkowo protestował przeciw bezwzględności dworów, ale następnie w listach do Ludwika XV, francuskiego, (d. 29 Wrześ. 1769) i Karola III, hiszpańskiego, (30 Wrześ. 1769 r.) zobowiązał się prywatnie do rozwiązania zakonu. Miał nadzieję czas jakiś papież, że pod pozorem reformy zakonu zdoła w nim przeprowadzić pewne zmiany i tem zadowoli burbońskie dwory; ale te odrzuciły proponowaną przez papieża reformę jako czczy i do celu nie wiodący półśrodek. Nie chciały również poprzestać na zarządzonem przez Klemensa XIV odebraniu jezuitom zakładów wychowawczych (1771). Na wypadek, gdyby papież uległ, Hiszpania przez usta swego posła w Rzymie, adwokata Monino, groziła schizmą czyli oderwaniem się od Rzymu, inne dwory burbońskie groziły zniesieniem wszystkich zakonów i zerwaniem stosunków dyplomatycznych z Rzymem. Pod tak gwałtownym naporem zewnętrznym uległ słaby Klemens XIV. W Listopadzie 1772 r., po kilkoletniem ociąganiu się, przyrzekł posłowi hiszpańskiemu uczynić wreszcie zadość żądaniom dworów. Wszelako większość kardynałów stała po stronie zakonu. Trzeba było mianować nowych kardynałów, przychylnych projektowi zniesienia jezuitów. Na wiosnę 1773 r. mianował papież kardynałami prałatów: Zelada, Casali i Caraffa, którzy wespół z Corsinim i Marefoschi'm mieli dokonać trudnego zadania kasaty zakonu. Zanim ostatecznie przyłożył rękę do dzieła, rozkazał papież przedsięwziąć niektóre surowe środki przeciw zakonowi, którego przyjaciele, przyznać to trzeba, nie zawsze działali roztropnie: ustanowiono komissyę do zwiedzania kollegiów jezuickich; odebrano im seminarya we Frascati i w Rzymie. Aby ocalić swój honor i uwolnić się od podejrzenia, że ulega jakimkolwiek ościennym wpływom, przedsięwziął papież wszystkie możliwe środki ostrożności. Czas od d. 27 Czerwca do 22 Sierpnia 1773 r. przepędził w zupełnem odosobnieniu, nie udzielając posłuchania żadnemu z posłów mocarstw europejskich. Tymczasem w najwyższej tajemnicy pracował nad brevem w przedmiocie zniesienia zakonu. Wreszcie 21 Lipca 1773 r. podpisał breve Dominus ac Redemptor; przypomniawszy w niem z jednej strony przykłady swych poprzedników, którzy począwszy od Klemensa V znosili różne zakony, a z drugiej znów—skargi, podnoszone od czasów Pawła IV pp. przeciw jezuitom, oświadczał papież, że niczego więcej nie szuka i niczego nie chce, tylko przywrócenia pokoju w Kościele. Przytem nie zarzuca żadnej zbrodni zakonowi, lecz powiada, że zgadza się na żądania dworów, nalegających od lat wielu o zniesienie zakonu dla zapewnienia „wiecznego spokoju ich poddanym i ogólnego dobra Kościołowi Chrystusowemu.” Orzeka tedy, że niniejszem brevem zakon jezuitow zostaje najwyższą władzą Apostolską w całem chrześcijaństwie zniesiony, jako nieodpowiadający już swemu przeznaczeniu, jako już przez wielu książąt chrześcijańskich rzeczywiście skasowany; poszczególnym członkom zgromadzenia obiecuje opiekę, surowo zabrania pisać o breve samem i o motywach jego wydania.
Wszystko było przygotowane, ale papież ociągał się jeszcze z ogłoszeniem wyroku. Państwa atoli burbońskie poruszyły niebo i ziemię, aby skłonić papieża do ostatecznego kroku. Grożono mu, że go skompromitują przed światem za niedotrzymywanie danego słowa, straszono nawet wylądowaniem wojsk hiszpańskich na terytoryum państwa kościelnego. Wobec tych pogróżek papież d. 6 Sierpnia mianował nową kongregacyę De rebus extinctae Societatis Jesu, której członków: kardynałów Marefoschi, Casali, Zelada, Corsini i Caraffa zobowiązał do najściślejszej tajemnicy, i wreszcie d. 16 Sierpnia po tak długiem ociąganiu się polecił wręczyć jezuitom rzymskim breve kasacyjne. Jednocześnie wojska zajęły domy i klasztory zakonne;—bezpotrzebnie wprawdzie, bo jenerał zakonu, O. Ricci, i wszyscy przełożeni domów z pokorą i z zaprzysiężoną uległością oświadczyli swe posłuszeństwo rozkazom papieskim. Toż samo uczynili zwyczajni członkowie zakonu w przeważnej większości, jakkolwiek nie brakło takich, co w bolesnych satyrach wylewali na papier gorycz zranionego serca. Aczkolwiek w obejściu z członkami zniesionego zgromadzenia obchodzono się nie jako z winowajcami, to jednak tu i owdzie zdarzały się poszczególne wydarzenia bardzo przykre. Zwłaszcza dwaj komisarze, mianowani do zniesienia zakonu, prałaci Alfani i Macedonio, nadzwyczaj surowo traktowali eks-jezuitów: przetrząsali kościoły, szukali skarbów ukrytych, nawet dla chorych braci litości nie mieli. Jenerała Ricciego i jego asystentów długo trzymano pod strażą, następnie zamknięto w zamku św. Anioła, gdzie nieprędko przypuszczono do zeznań protokólarnych. Przeciw uwolnieniu ich z więzienia, jak również w ogólności przeciw dopuszczeniu wielu zdolniejszych członków zakonu do obowiązków nauczycielskich, energicznie protestowały dwory burbońskie.
Rozumie się, że południowe państwa burbońskie przyklasnęły upragnionemu zniesieniu zakonu. Inaczej atoli były usposobione państwa północnej Europy. Cesarzowa Marya-Teressa przywiodła w wykonanie wyrok Stolicy Apostolskiej, ale w innych częściach ziem niemieckich wykonanie dekretu papieskiego napotkało na stanowcze przeszkody. Prusy i Rossya zachowały Jezuitów. Co do biskupów, to hiszpańscy, portugalscy i polscy biskupi ogłosili i bezzwłocznie wykonali breve papieskie. Breve to w istocie nie potępiało ani nauki, ani obyczajów, ani karności zakonu, lecz znosiło go jedynie per modum provisionis dla zabezpieczenia „pokoju Kościołowi świętemu.” Niestety, ustępstwo to ze strony Kościoła bynajmniej nie zapewniło pożądanego pokoju. Dziennikarze, historycy, filozofowie, kanoniści, zarówno wierzący jak niewierzący, w sądach swych o właściwości lub niewłaściwości tego aktu, podzielili się od początku na dwa obozy.
Następstwa zniesienia jezuitów rozumiał Klemens XIV. W prawdzie akt ten usprawiedliwiały do pewnego stopnia wyjątkowo ciężkie okoliczności, ale nie one sprowadziły katastrofę dla zakonu, tylko słaby charakter papieża i zbytnia jego uległość dla państw burbońskich. Rozumiał i odczuwał to Klemens XIV. Na jakiś czas przed śmiercią stał się mocno zamyślonym i melancholicznym 1, a ten stan chorobliwy nie opuścił go już aż do śmierci (d. 22 Wrześ. 1774 r.).
Na podstawie tych to prawdopodobnie objawów w charakterze Klemensa XIV powstała pogłoska, że papież padł ofiarą zemsty jezuitów. Różne krążyły wieści: raz mówiono, że papież został otruty komunikantem, podanym mu w ostatnią Środę, to znów że w figach, innym razem że w kawie podano mu truciznę. Ale mniejsza o szczegóły. Fakt sam jest tendencyjnie zmyślony i z gruntu fałszywy. Pogłoska o otruciu papieża przez jezuitów opiera się głównie na informacyach dwóch posłów w Rzymie: francuskiego, Bernisa i hiszpańskiego, Monino. Świadectwa te wszakże nie mają żadnej wartości, raz dla tego, że pochodzą od ludzi stronnych, którzy wielokrotnie wykazali swą bezwzględną i ślepą nienawiść do zakonu 2, a powtóre, że Bernis, ulubieniec pani Pompadour, jak wykazuje najświeższy jego biograf, wspomina tylko o pogłosce, ale najmniejszego nie podaje dowodu 3, a Monino przytacza wprawdzie słowa rzymskiego lekarza Zachia o rzekomych cechach otrucia na ciele papieża, ale nieszlachetnie przemilcza, że sam Zachia uważa te znaki otrucia za niepewne i nieprzekonywające 4.
Kategoryczne zaś mamy dowody przeciwne, tem pewniejsze, że często pochodzą one od ludzi nieprzychylnych zakonowi. Fryderyk II, który musiał chyba dobrze być powiadomiony o wypadkach w Rzymie, pisze do d'Alemberta d. 15 Listop. 1774: „Proszę pana nie dawać zbyt łatwo wiary rozszerzanym pogłoskom..... Nic nieprawdziwszego nad wieści o otruciu papieża. Otwierano zwłoki i nie znaleziono najmniejszych znaków trucizny” 5. Jeszcze dobitniej w innym liście mówi: „Wiem na pewno, że wszystkie listy z Włoch tu nadchodzące oświadczają się przeciw otruciu i nie znajdują nic niezwykłego w śmierci Ganganelli'ego...” 6.
Autorowie baśni o otruciu Klemensa XIV powoływali się między innemi na świadectwo papieskiego spowiednika. Otóż ówczesny spowiednik tego papieża, generał Franciszkanów, Marzoni, dnia 27 Lipca 1775 r. złożył zaprzysiężone zeznanie, że „Klemens XIV w żadnej okoliczności i w żadnym czasie nie powiedział mu, że był otruty albo że zauważył w sobie jakikolwiek znak otrucia” 7. Przytem pogłosce o otruciu zadaje kłam zeznanie Natalisa Salicetti, lekarza papieskich domów, który był obecny ostatnim chwilom Klemensa XIV 8.
Wogóle trzeba powiedzieć, że bajkę o otruciu Klemensa pp. powtarzają tacy historycy, którym dowodnie wykazano niedokładności; pomiędzy tymi historykami niema ani jednego, któryby specyalnie badał czasy Klemensa XIV. I odwrotnie, przeciw rzekomemu otruciu tego papieża najkategoryczniej oświadczają się tacy historycy, którzy albo byli omawianym wypadkom współcześni, albo też tacy jak Walch 9; Schöll 10, Theiner 11, Ginzel 12, Reumont 13, którzy epokę Klemensa XIV poddali szczegółowym badaniom. A zatem wieść o otruciu Klemensa XIV pp. odnieść trzeba do dziedziny bajek i tendencyjnych kłamstw historycznych.
Źródła.
Prócz wspomnianych w odsyłaczach, główniejsze dzieła do oczytania się w tej sprawie są następujące: Collombet. Histoire de la suppression des Jésuits. Hr. de Saint-Priest, Histoire de la chute des Jésuits au XVIIIe siècle; Clement XIII et Clement XIV, 2 tomy, Paryż 1864. — Holzwarth- Nowodworski, Historya Powszechna t. VIII cz. II, str. 566—744. Bogata literaturę tego przedmiotu ob. Hergenröther, Kirchengeschichte, t. III, str. 444, wyd. Freibg. 1886. — Prw. art. Clement XIV w Dict. apol. Jaugey'a.
Przypisy
Footnotes
-
Ob. Listy św. Alfonsa Liguori z 12 i 27 Czerw. 1774 r. w Rispoli’ego Vita di S. Alfonso. Napoli. 1834, str. 245—246 i in. dowody w Hergenröther’a Kircheng. II, str. 556. Freibg. 1886. ↩ ↩2
-
Jak to widać z korespondencyi cesarskiego posła w Rzymie, Brunati’ego, Wien. Geh. Staatsarchiv, Rom. 1784. ↩ ↩2
-
„Bernis n'en donne aucune preuve.” Masson, Le Cardinal de Bernis, Paris, 1884, str. 286. ↩ ↩2
-
Relacyę Monino ob. Ze Bret. Magazin. VI, 189—191; Prw. Ginzel. Kirchenhistorische Schriften. Wien. 1872. II. 245. ↩
-
Oeuvres philos. de d’Alembert tom XVIII. ↩
-
Oeuvres posth. XI. 204; prw. Menzel. Neuere Gesch. d. Deutschen, VII, 70. Podobneż świadectwa duńskiego pełnomocnika w Neapolu, barona v. Gleichen, ob. Masson. Le Card. Bernis. str. 295. Także Gorani. Memoires secrétes et critiques. Paris. 1798. III. 1. ↩
-
Dosłowne objaśnienie u Crétineau-Joly. Hist. de la Comp. d. Jesu. V, 329. ↩
-
Obacz B. Duhr. Jesuiten-Fabeln. Freibg. 1891. Zeszyt I, str. 38 nst. ↩
-
Walch. Neueste Religionsgeschichte. Lemgo. 1775, t. V. ↩
-
Cours d’Histoire des Etats europeens, XLIV. ↩
-
Gesch. d. Pontificates Clemens XIV, Paris, 1853. (po franc. 1852). ↩
-
Kirchenhistorische Schriften. Wien. 1872. ↩
-
Reumont. Ganganelli. ↩