KSIĘGI ŚWIĘTE CHIŃCZYKÓW.

Nierzadko po rozmaitych książkach spotkać można wyrażenie: Księgi święte Chińczyków; zdarza się to tak często, iż wiele osób — skądinąd nawet wykształconych, przyjmuje to wyrażenie w znaczeniu dosłownem i mocno wierzy w istnienie właściwie zwanej literatury świętej u Chińczyków, to znaczy w istnienie ksiąg, traktujących wyraźnie o religii, o zasadach wiary, czci bożej zewnętrznej, o historyi religijnej ludzkości i o wszelkich tym podobnych zagadnieniach. Innem znów, częściej jeszcze używanem wyrażeniem jest nazwa ksiąg kanonicznych; wszystko to są wyrażenia, mające oznaczać pewne starożytne księgi Chińczyków: przymiotnik zaś kanoniczne każe przypuszczać, że istnieje tam coś w rodzaju naszych praw kościelnych, ksiąg, mających jakoby zawierać prawdy objawione, albo zatwierdzone przez władzę religijną.

Otóż, to właśnie pojęcie, które przyjęli pewni uczeni, nie zajmujący się specyalnie temi zagadnieniami, bardzo jest dalekie od rzeczywistości i bywa często przyczyną wielu nieporozumień.

Z drugiej znów strony, wielu ludzi wykształconych lubi nadmiernie podnosić wartość ksiąg chińskich, jako też mądrość w nich przebijającą. Jedni, jak Wolter naprzykład, czynią to dla zohydzenia katolicyzmu i dla ukazania na jednym z najodleglejszych krańców świata, po za wszelkim wpływem żydowsko-chrześcijańskim, człowieka, który doszedł do takiej wysokości myśli i moralności, że same nawet nasze księgi święte dosięgnąć jej nie zdołały. Inni znów inny pragną w tem cel osiągnąć, wręcz tamtemu przeciwny, a mianowicie pragną dowieść istnienia pierwotnego objawienia ze wspomnień, jakie o niem przechowali chińczycy, wspomnień, któreby nie pozostawały w żadnej łączności z samem objawieniem.

Z pośród pierwszych misyonarzy, jacy wzdłuż i wszerz przebiegli całe Chiny, niektórzy posunęli bardzo daleko swój pod tym względem entuzyazm. Mówili oni, że święte księgi Chińczyków są wszędzie bardzo podniosłe i prawd wielkich pełne, że z każdej ich stronnicy tryska objawienie pierwotne, że cel ich jest najzupełniej i wprost religijny. Zdaniem tych misyonarzy, historyczna część tych książek jest tylko odgłosem ksiąg boskich, napisanych przez pierwszych proroków; poetyczne pieśni Szi-King, oprócz najpodnioślejszych nauk zawierają długie stronnice, zapowiadające Mesyasza, a księga wróżb (Yi-King) w istocie rzeczy zawiera pozostałości nauk, jakie Stwórca człowiekowi udzielił w pierwszych czasach ludzkości. — Zapewne, że wszystkie te więcej niż przesadne pochwały mają swe źródło w pobożności, ale sprowadzają skutek wręcz zamierzonemu celowi przeciwny.

W rzeczywistości bowiem, wielu korzysta z tych uniesień i pochwał, by nad wszelką miarę wynosić rozum ludzki i wmawiać w ludzi pod względem wiary obojętnych, maluczkich i nieoświeconych, albo że objawienie jest niepotrzebne dla udoskonalenia człowieka, albo że chrystyanizm nie wiele jest wyższy od innych religii, a może nawet od wielu z nich niższy.

Przedstawiając w ten sposób dawne księgi chińskie w świetle najzupełniej błędnem, jako dowód naszej wiary podając rzeczy wcale nie istniejące, wzmacniamy tylko nazbyt niestety rozpowszechnione przekonanie, że człowiek, co wierzy, w żaden sposób nie może posiadać wiedzy; wystawiamy się przeto na zarzuty kłamstwa, które bronionej przez nas prawdzie największą przynoszą szkodę. Skądinąd znów, wiedzą dobrze wszyscy, co znają Chiny, że, jak słusznie powiada Legge, dla Chińczyków największą przeszkodą do wejścia na drogę prawdy jest nadzwyczajne uwielbienie dla dawnych mędrców i ksiąg po nich pozostałych.

Z pewnością, gdyby księgi chińskie miały to znaczenie, jakie im przypisują niektórzy uczeni, należałoby tylko uznać je z całą szczerością i z faktu tego wyciągnąć wnioski możliwie najlepsze. Ale ponieważ tak nie jest, musimy przeto tu wykazać ksiąg tych rzeczywistą wartość. Prawdę prawda tylko obronić może.

I.

Księgi, zwane świętemi albo kanonicznemi, zowią się King. Właściwe wyrazu tego znaczenie składa się z dwóch innych znaczeń, przypominających sobą tkaninę jedwabną, sztuką materyi starannie opracowaną na krosnach, dzieło doskonałe. Dla tego też zastosowano ten wyraz do ksiąg po nad wszelką miarę podniosłych.

Księgi King zatem są księgami par excellence narodu chińskiego. Za takie księgi uważają chińczycy pisma dawnych mędrców albo raczej świętych dawnych czasów, pisma zawierające prawdziwą naukę, wiedzę, wszelką wiedzę, pisma zabezpieczone od błędu mądrością i wiedzą swych autorów.

Księgi te są Kanoniczne w tem znaczeniu, że ilość ich była oznaczona, nie przez jakąś władzę religijną, która nie istniała w prawowiernych Chinach, lecz przez panującego monarchę i przez uczonych.

Cześć owa, jaką te księgi są otoczone, pochodzi z owego poszanowania, jakiem Chiny były zawsze przejęte dla starożytności swego narodu, dla dawnych swych władców, dla mędrców, ministrów, -- z owego wysokiego pojęcia o świętości, jakie się u nich łączy z imionami Yao'w, Szun'ów, Wu-Wang'ów, Czeu-Kong'ów i t. d. W ostatecznym zaś wywodzie cześć owa opiera się na czci, jaką chińczycy mają dla swego wielkiego filozofa Kong-Fu-Ce. Jakkolwiek bowiem nauki jego nie miały wielkiego powodzenia za jego życia, to jednak on sam stał się po śmierci przedmiotem pewnego rodzaju bałwochwalstwa; posunięto się aż do wznoszenia mu świątyń, w których jego wizerunek wystawiony bywa na pewien rodzaj publicznej czci religijnej.

Księgi King dzielą się na dwa działy, różniące się między sobą charakterem i pochodzeniem. Są to wielkie i małe Kingi.

Wielkie Kingi przedmiotowo sięgają starożytnych czasów państwa chińskiego; zawierają pierwotne tradycye ogólne i, w przekonaniu ludu, napisane zostały przez Kong-Fu-Ce'go. Z tego nawet jedynie tytułu dorzucono do nich historyę królestwa Lu, napisaną, jak mówią, przez wielkiego filozofa chińskiego, jakkolwiek historya rzeczone nie sięga dalej nad wiek VIII.

Małe zaś Kingi są dziełem uczniów Konfucyusza i innych późniejszych uczonych; należą do nich dzieła filozoficzne, komentarze na historyę kraju Lu, napisaną przez Konfucyusza, rytuały różne, a nawet jeden dykcyonarz.

Ilość i dobór Kingów czyli ksiąg kanonicznych niejednokrotnym ulegały zmianom. Za Hanów (którzy panowali od 206 przed Chr. do 220 po Chr.), ustalono tam kanon pięciu wielkich Kingów. Za U-ti (od 140 do 80 przed Chrystusem) dodano szósty. Tang'owie (618—907 po Chr.) mieli dziewięć King'ów, dodając do poprzednich szereg drugorzędnych. Zbiór ten wzrósł za Songów do liczby pięciu (960—po Chr.), a później jeszcze do liczby trzynastu.

Przejrzymy je tu kolejno, zatrzymując się nad niektóremi, więcej uwagi godnemi, i przytaczając niektóre z nich ustępy dla poparcia w miarę potrzeby naszego o nich przekonania.

II. Wielkie Kingi.

Sześć było tych ksiąg, które chińczycy wogólności uważają nie za księgi natchnione przez Boga, lecz jako dzieła mędrców wysokiej cnoty i w pełni posiadających wiedzę. Jedna z tych ksiąg zupełnie zaginęła, tak, iż dziś istnieje tylko pięć Kingów U-Ki według chińskiego sposobu mówienia. Z pozostałych jedna również zaginęła, ale zastąpiono ją później dorobioną kompilacyą; była to ra Li-King, czyli księga ceremonii, na miejsce której podsunięto Li-Ki, pamiętnik ceremonii. Wielkie Kingi nosiły następujące nazwy: Yi-King, Szu-King, Szi-King, Li-Ki, Yo-King i C'un-C'iu. Między niemi żadnego niema wewnętrznego stosunku; zostały ułożone oddzielnie, jedne od drugich niezależnie, w skutek odrębnych a dla każdej z nich różnych okoliczności i w bardzo różnych epokach czasu.

Yi-King.

Ponieważ Księga ta uchodzi za najdawniejszą ze wszystkich King'ów, przeto ją wogólności umieszczają na czele i traktują o niej na pierwszem miejscu. Mniemanie to atoli jest prawdziwe tylko odnośnie do małej cząstki tej księgi. Dzieło to bowiem składa się w rzeczywistości z szeregu objaśnień znaków tajemniczych. Znaki te, zdaje się powstały w bardzo odległej epoce czasu; zasługę ich wynalazku przypisują legendowemu jakiemuś Fo-hi, który miał panować, podług powszechnego mniemania, około roku 2850 przed Chr., ale objaśnienia wielu późniejszych dodatków, stanowiących zarazem tekst księgi, nie sięgają dalej nad wiek XII.

Cóż-to jest tedy ta księga Yi-King? Jeśli mamy wierzyć Chińczykom, jest-to skarb wiedzy zarówno obszernej jak głębokiej, jest to wiedza powszechna. Wszystko się w tej księdze znajduje: filozofia, nauki społeczne, moralne, religijne i świeckie. Wszystkie zagadnienia, jakie tylko umysł ludzki może sobie postawić, znajdują w tej księdze odpowiedź; jeśli się tej odpowiedzi nie odnajduje, to znaczy, że się ich dobrze nie rozumie. Czy to rzeczywiście prawda, i czy Chińczycy w istocie posiadają podobne cudo? Zbyteczna zapewniać, że nic podobnego w rzeczywistości nie istnieje, i z uśmiechem tylko witać można podobne patryotyczne zapędy mieszkańców Państwa-Niebieskiego. Niebawem zresztą przekonamy się o tem.

Księga Yi-King, tak jak powszechnie bywa wydawana, składa się z tekstu głównego i z siedmiu komentarzy (podzielonych na dziewięć części), które błędnie są przypisywane Konfucyuszowi. Jak doskonale wykazał Legge, Chińczycy z taką pewnością uznają tę księgę za słowo Mistrza, że niedopuszczają najmniejszej pod tym względem wątpliwości.

Tekst główny obejmuje pewne znaki symboliczne, będące przedmiotem całego dzieła, następnie pierwsze wyjaśnienie tych znaków, przeciw wszelkiemu prawdopodobieństwu przypisywane królowi Wen-Wang'owi, założycielowi dynastyi Czeu'ów, wreszcie uzupełnienia tego pierwszego wyjaśnienia, dokonane przez Czeu-Kong'a, syna Wen-Wang'a, pierwszego cesarza dynastyi Czewów, i jednego z najgłówniejszych mędrców Chin starożytnych. Komentarz Wen-Wang'a odnosi się do całości danego znaku symbolicznego, komentarz zaś Czeu-Kong'a zastanawia się nad znaczeniem każdej linii oddzielnie.

Symboliczne te znaki tworzą się z linii prostych, jedna nad drugą porozmieszczanych. Linie te są podwójnego kształtu: jedne całe (————), inne zaś w połowie przerwane (—— ——). Rozłożone naprzód po trzy, w trygramy, następnie po sześć w podwójne trygrammy czyli hexagrammy, linie te tworzą sześćdziesiąt cztery grupy, odróżniające się liczbą i układem linii całkowitych lub poprzerywanych. Wyglądają one mniej więcej w ten sposób:

————
—— ——
————
————
—— ——
————

Co za znaczenie mają te figury, uczeni chińscy na jedno zgodzić się nie mogą. Wiemy, że w przekonaniu chińczyków figury te stanowią obsłonę prawd powszechnych, wszystkich prawd w ogólności; na nieszczęście, niemasz tak zdolnego człowieka, któryby zerwał tę obsłonę i przeniknął do wnętrza tego chińskiego puzderka. Przypuszczano, że mógł to być rodzaj pisma bardzo pierwotnego. Cokolwiek jest zresztą, to w każdym razie figury te już od wielu wieków stanowią tylko narzędzie wróżbiarstwa. Całe też dzieło obu głównych komentatorów zasadza się jedynie i wyłącznie na wskazywaniu pomyślnych lub niepomyślnych przepowiedni, dających się wyprowadzić z kształtu figur, z rozkładu linii i t. d. Dla przykładu damy kilka wyciągów z tych komentarzy, ale dla lepszego ich zrozumienia trzeba wiedzieć, że w systemie tym linia cała jest przedstawicielką siły, wielkości, czynnego pierwiastku przyrody, linia zaś przerwana oznacza słabość, niższość, pierwiastek bierny w naturze. Nadto, pomiędzy sześcioma liniami hexagrammów zachodzi pewien sztuczny stosunek, otrzymywany z zestawienia linii pierwszej z czwartą, drugiej z piątą, trzeciej z szóstą. Skoro jedna z tych grup składa się z jednej linii całej i jednej przerwanej, obie te linie różne wzajem się uzupełniają jako dwie siły albo dwa pierwiastki natury i dają przepowiednię pomyślną.

Co więcej, trygrammy podstawowe bywają uważane za przedstawicieli pierwiastków pod rozmaitemi ich formami. Trzy linie całkowite przedstawiają ziemię: inne zaś wyobrażają: 2-a wody nagromadzone, 6-a wodę rozpryśniętą w deszczu, strumienie, rzeki i t. p. oraz księżyc, 3-a ogień i słońce, 4-a pioruny, 5-a wiatr i drzewo, 7-a linia oznacza góry; wszystko zaś to tłumaczy się najzupełniej dowolnie, gdyż naprzykład figura jest czemś zupełnie różnem od gór.

Wen-Wang nadał tym figurom inne symboliczne znaczenie i zaprowadził między niemi relacye wzajemne, które wyraził nazwami blizkiego pokrewieństwa. Trzy linie całe były ojcem, trzy przerwane były matką. Inne zaś linie stały się synem starszym, młodszym, najmłodszym, albo córką starszą, młodszą, najmłodszą, — wszystko to zaś bez poważnego uzasadnienia.

Co powiedziawszy, przechodzimy do samych wyciągów: wybieramy je z rozmaitych miejsc tej księgi.

Wyjaśnienie Wen-Wang'a. 1-a fig.

————
—— ——
————
————
—— ——
————

Figura ta oznacza to co jest wielkie i pierwiastkowe, przenikające, pomyślne, stateczne i trwałe.

Wyjaśnienie Czeu-Kong'a: 1-a linia (od dołu). Smok (Godło czegoś wielkiego, potężnego, wyobraża linia całkowita)1 jest ukryty (Znajduje się na dole, pod innemi liniami)2; trzeba zaniechać działania. 2-a linia. Smok wychodzi i ukazuje się na polach; czas zbliżyć się do kogoś wielkiego (Zanieść doń prośbę)3. 3-a linia. Mędrzec (którego ta linia oznacza) czuwa cały dzień; jeszcze wieczorem jest on czujny i trwożliwy. (Oznacza to) niebezpieczeństwo, ale nie będzie żadnego nieszczęścia. 4-a linia. Smok zdaje się podnosić, aczkolwiek jeszcze znajduje się głęboko; nie będzie żadnego zawodu. 5-a linia. Smok wznosi się na niebie; czas jest spotkać kogoś wielkiego. 6-a linia. Smok wyszedł (ze swego miejsca); staną się rzeczy pożałowania godne.

Pierwszy więc ten rozdział oznacza: Podług Wen-Wang'a figura pierwsza, losem wskazana4, zapowiada wielkość, pomyślność, siłę i trwałość.

Zaś zdaniem Czeu-Kong'a, figura ta jest godłem różnych stanów kogoś wielkiego, potężnego, stanów, którym towarzyszą okoliczności pomyślne, o ile ten któś pozostaje w swej sferze; jeśli zaś z niej „wychodzi, naraża się na niebezpieczeństwo.

Obaj ci wykładacze, autorowie księgi, przeczą sobie nawzajem w sposób bardzo ciekawy; tak np. w figurze 58 Wen-Wang widzi małżeństwo i szczęście; Czeu-Kong zaś odnajduje w niej dzikie gęsi, młodego urzędnika w niebezpieczeństwie. Figura 54 odsłania Wen-Wang'owi niepomyślną jakąś okoliczność, zupełne nieszczęścia; Czeu-Kong'owi znowu przeciwnie, przepowiada siostrę młodszą zamężną w małżeństwie drugorzędnem, kalekę, który się zaledwie porusza, ale i jedno i drugie z nich ma być szczęśliwe.

Figura 88 np. w rozumieniu Wen-Wang'a jest przepowiednią pomyślności; w przekonaniu zaś syna jego, jest to ogon zakręcony, przepowiednia niebezpieczeństwa, która zabrania czynić i przedsiębrać cokolwiek.

I takie oto rzeczy mówią się w ten sposób przez cały ciąg tej książki, znajdują się w niej same tylko przykłady wróżbiarstwa obok niewielu linii obojętnych pod względem moralnym — i nadto nic więcej! Próżno szukanoby w niej myśli religijnych, faktów religię obchodzących; niebo jest w nich wspomniane razy kilka zaledwie. W figurze 26 niebo jest-to firmament niebieski, a w innych miejscach jest prawie to samo, przynajmniej nie wiele więcej.

Druga część książki, jakeśmy rzekli, jest przepełniona komentarzami.

Dwa pierwsze komentarze wyjaśniają tekst każdej figury po kolei; ale jak wszystkie wogóle chińskie tego rodzaju komentarze, idą one daleko dalej, aniżeli tekst przez nie objaśniony, i zawierają mnóstwo rzeczy, o jakich tekst nie wspomina. Oto naprzykład wyjaśnienie czterech wyrazów Wen-Wang'a, odnoszących się do figury 20 (ob. wyżej).

Główna wskazówka jest u góry (mowa tu o linii całkowitej, zajmującej wierzchnią część całej figury); (oznacza ona) grzeczność, a idąc dalej ku środkowi, oznacza wszechświat. Okazuje ona człowieka, który sobie umył ręce, ale nie złożył jeszcze ofiary; człowiek ten ma wejrzenie szczere i szlachetne. Ten co jest poniżej niego, patrzy nań i przemienia się.

Święty, gdy rozważa duchową drogę nieba i cztery pory roku, których nigdy nie brak, i gdy trzyma się tej drogi, udziela światu swych wskazówek i świat się im poddaje.

Pierwszy komentarz wcale nie zawiera myśli podniosłych lub religijnych; mówi wprawdzie o niebie, ale najczęściej o niebie materyalnem. Tak samo, naprzykład, przy figurze 15, komentarz ten nam mówi, że niebo i ziemia mają system zmniejszania tego, co wielkie i pełne, a zwiększania tego co małe; a tymczasem sama figura powiada tylko o pochylaniu się słońca i o zmniejszaniu się księżyca. W innem znów miejscu „wyrok nieba” może być rozumiany o woli Pana nieba (XXVI i t. d.) Duchy (Kwei-Szen) oznaczają dobrych i złych geniuszów, czego dowodzi tłómaczenie mandżu, dokonane przez samych chińczyków: hutu enduri. Ale zarówno znajdziemy tam użyte wyrażenia o „woli nieba i ziemi” (XXIV, 5). Oba te znaczenia bywają ustawicznie razem przytaczane. Bóg (Szamg-Tt) wspomniany jest w Ks. I: „Mędrzec składa ofiarę bogu Szamg-Tt.”

Drugi komentarz (Siang-yuet) rozwija wyjaśnienia Czeu-Kong'a. Aczkolwiek obszerniejszy, niż pierwszy, nie jest wszakże od niego logiczniejszy w rozumowaniach. Analizuje on dwa pierwiastki trygrammatyczne każdego hexagrammu, wyjaśnia następnie pokrótce każdy z sześciu punktów, odnoszących się do sześciu linii. Inne wyjaśnienia są jeszcze mniej poważne5.

Szu-King.

I ta księga również, jak księga Yi-King nie jest księgą religijną. Napis jej Szu oznacza poprostu tylko pismo, dokument. Przedstawiający ją znak składa się z pędzla i ust, które mówią, to znaczy „pędzel mówiący.” Treść tej księgi jest czysto historyczna, cel zaś jej—polityczny i społeczny.

Jakeśmy widzieli w art. Konfucyusz, Kong-fu-ce założył sobie zreformować obyczaje narodu i dworów książęcych, jako też zachęcić współczesnych do praktyki cnot, przypisywanych pierwszym zwierzchnikom ludu chińskiego i pierwszym jego nauczycielom. W tym celu zaczerpnął ze starych roczników państwa pewne fakta, któreby mogły służyć za przykład narodom, ludziom możnym i królom, i z tego ułożył książkę historyczną, będącą rodzajem „Nauki moralności w przykładach” albo raczej w rozmowach. W tym razie autor nie ogranicza się tu na samych tylko właściwych uwagach moralnych, lecz nadto usiłuje podać zasady dobrego rządu nawet ze stanowiska spraw czysto materyalnych.

To też Konfucyusz zaczyna ex abrupto od panowania króla Yao i opowiada czyny jego rządowe. A więc naprzód jego reformę, czyli ustanowienie kalendarza, oznaczenie pór roku, porównania dnia z nocą, lunacyi, długości roku (Ks. I, r. I, 1—8). Następnie widzimy, jak się zastanawia ze swymi doradcami nad wyborem towarzysza w rządzeniu państwem, któryby go wspierał w starości i mógł po nim sprawować rządy państwa. Na takiego następcę przeznaczają mu doradcy niejakiego Szun, człowieka prostego, z powodu jego synowskiej dla rodziców miłości (Roz. I, 5—12). Powołany tedy przez Yao'go, Szun przyjmuje godność, składa przepisane ofiary, przebiega w różnych kierunkach swe państwo, dzieli je na prowincye i pracuje nad usunięciem nadużyć. Wtem cesarz umiera a Szun wstępuje na tron, naradza się również ze swem otoczeniem nad wyborem ministrów, a ta rada państwa daje sposobność do wypowiedzenia znakomitych zasad rządowych.

Szu-King jest przepełniona tego rodzaju rozmowami, a zazwyczaj przedmiotem długich tych rozmów bywa sposób sprawowania rządów państwa, uszczęśliwiania ludu, zapewniania trwałości władzy, wiadomości, jakie człowiek posiadać powinien. Wszystko w ogóle ogranicza się na ziemi, jako na celu ostatecznym.

Pomimo to znajdujemy w tej księdze tu i owdzie porozrzucane prawdziwe i najwznioślejsze przykazania moralne. Religijne te pojęcia znajdzie czytelnik w art. Religia pierwotna Chińczyków.

Atoli religijne te pojęcia występują w tej księdze tylko pośrednio, przy sposobności, lecz bynajmniej nie stanowią treści oddzielnych rozdziałów. Spotykają się one przy czytaniach, odnoszących się do podtrzymania lub utraty tronu. Przytoczmy dla przykładu choć jeden ustęp podobny.

„Nauka dana przez Czou-Kong'a królowi Wu-Wang'owi.—Wola nasza powinna być umocowana przez prawo moralne, słowa nasze z niem zgadzać się winny. Zasługą jest czynić to, co jest dla nas bez korzyści, a unikać tego co korzystne. Lud jest zadowolniony, gdy się nie gardzi rzeczami pożytecznemi celem wywyższenia rzeczy cudownych. Nie hodujcie ani koni ani psów, które nie zostały uczynione dla waszego kraju, nie rozszerzajcie między sobą ptaków rzadkiej piękności, ani zwierząt rzadkich; jeśli cenić nie będziecie rzeczy przychodzących zdaleka, przybędą do was ludzie z odległych krajów. Jeśli skarb wasz uczynicie z samych tylko mędrców, w około was pokój panować będzie. Bądźcie pracowici i czujni od rana do wieczora; jeśli na małe rzeczy baczni nie będziecie, największa nawet cnota zaginie. Kto buduje wzniesienie, dochodzi do przedostatniej miary; dla jednej tylko niedostającej miary całe jego dzieło ginie”.

Szi-King.

Szi-King czyli kanoniczna księga wierszy (Szt), ma jeszcze mniej aniżeli Szu-King religijnego charakteru. Jest-to zbiór starożytnych poezyi, dokonany, jak przypuszczają, przez Konfucyusza. Spotykają się tu niektóre wyrażenia z cechą religijną. Ale są to tylko przypadkowe uwagi, odosobnione zdania okolicznościowo w opowiadanie lub w poezyę wplecione.

Poezye, składające księgi Szi-King, należą do -różnych epok czasu i do wielu królestw feudalnych, które dzieliły Chiny w czasach dynastyi Czeon; najdawniejsze z nich sięgają najmniej końca XII w. przed Chr. Znajdują się tam wszystkie rodzaje poezyi: erotyki, satyry, pieśni patryotyczne i wojenne, poezye domowe, rodzinne, przysłowia, panegiryczne i obyczajowe obrazy i t. d.

W części pierwszej, która stanowi więcej niż jedną trzecią całej księgi, możnaby znaleźć zaledwie jedną albo dwie myśli religijne, zasadzające się na wzmiance o niebie. Naprzykład, w III-m rozdziale, pieśni 15, czytamy, między innemi, następujące słowa jakiegoś ministra, opłakującego nieszczęścia państwowe: „Niebo to uczyniło, cóż pomoże się skarżyć?” Przeważa tu erotyczny, epitalamiczny rodzaj poezyi.

Druga część (trzecia część całego zbioru) nosi cechę więcej ogólną. Pieśni dotyczą sztuki rządzenia (I, 2, 8, 6—9; II; 4, 5; III, 1, 2—9), czynów monarchy (VI, 9, 19; VII, 5—10; VIII).

Inne pieśni wychwalają przyjaźń (I, 4, 5), różnych monarchów i znakomite osoby (III, 3—7), opłakują nieszczęścia państwowe (IV, 7—10; VI, 2, 3, 8—10; VIII, 9, 10. Treścią pozostałych pieśni są rozmaite odrębne przedmioty: tu narzekania opuszczonej małżonki, albo którą mąż musiał porzucić; tam jakaś piosnka biesiadna, to znów pochwała robót polnych, odświętne pieśni na cześć zmarłych rodziców (VI, 5, 6). Ostatnie te dwa rodzaje pieśni są najbardziej ze wszystkich poezyi tej księgi religijne. Znajdujemy w nich ciekawe wyobrażenia dawnych chińczyków o stanie duszy po śmierci. Czytamy tam między innemi: „Gdy już ceremonie zostały dopełnione, zanim jeszcze każdy puści się w drogę, przełożony uroczystości powiada: „duch nasycił się libacyami, duch opiekuńczy się oddala. Duch pił i jadł dowoli, udzieli on długiego życia panu tego domu.” Wszystko inne w tych ceremoniach nosi ten sam charakter.

Li-Ki.

Księga Li-Ki czyli pamiętnik ceremonii jest dziełem dosyć późnem, sięga bowiem zaledwie początków naszej ery6. Jest to poprostu tylko streszczenie tego, co uchodziło jako rzecz, głoszona przez Konfucyusza. Dla tego też nie nazwano tej księgi King, księga kanoniczna, lecz Ki, czyli zwykły pamiętnik. Aczkolwiek nie jest-to jedyna księga w tym rodzaju, jednakże cieszyła się wielką u chińczyków powagą.

Tytuł tego dzieła zazwyczaj bywa tłómaczony przez Księga Ceremonii; co zdawałoby się naprowadzać myśl, że mowa w niej o jakimś religijnym rytuale. Tymczasem nic podobnego w książce tej nie znajdziesz. Wyraz Li w bardzo małej tylko cząstce przypomina znaczenie naszego wyrazu ceremonie. Wprawdzie takie było pierwotne znaczenie tego wyrazu, co dowodzi znak przedstawiający ten wyraz i oznaczający ofiarę, ale w książce niniejszej znaczenie to zostało bardzo rozszerzone. Li oznacza tedy każdy przepis, normujący czyny zewnętrzne: postawę, ruchy, do jakiegokolwiek odnosiłyby się one przedmiotu, wstawanie, spoczynek, uczenie się, robienie bronią, przechadzkę, przyjmowanie odwiedzin, ceremonie religijne, słowem—wszystko. A że w dawnych Chinach kult religijny do niewielu ograniczał się czynów, bo do dwóch lub trzech ofiar rocznie u zwierzchników kraju, a u reszty poddanych do ceremonii rocznych lub półrocznych na cześć przodków, przeto ceremonie religijne były bardzo niewielkie. Księga tedy Li-Ki jest kodeksem grzeczności i dobrego wychowania, układności, delikatności dla innych, mody, światowych, rządowych lub religijnych względów, w czem wszystkiem religia odgrywa rolę bardzo podrzędną. W każdym razie tam pomieszane przepisy moralności z zasadami polityki i dobrego tonu.

Yo-King.

Księga ta była księgą muzyki, zaginęła całkowicie, a zdaje się, że Tao-Sseowie zarówno jak Bonzowie byli przeciwni podejmowanym w celu odszukania jej usiłowaniom. Trudno zatem powiedzieć dokładnie, jaka była treść tej książki. Według danych, jakie posiadamy, musiała ona obejmować zasady chińskiej muzyki, tonów, nut, gamm, zasady gry i wzajemnego zgadzania ze sobą narzędzi muzycznych, zasady stosowania muzyki, wykaz jej przymiotów nadzwyczajnych, gdyż starożytni chińczycy uważali muzykę za wytwór niebiański, mający najdonioślejszy cel i skutek moralny. Była-to myśl piękna, ale na nieszczęście posunięta aż do przesady, graniczącej ze śmiesznością. W przekonaniu ich bowiem, gdy narzędzia muzyczne były dobrze zrobione, i podług reguł z sobą zestawione, gdy głosy ich były wyrobione i czyste, wtedy wykonywana na nich muzyka uspokajała namiętności, czyniła człowieka cnotliwym i zaprowadzała harmonię pomiędzy niebem a ziemią, pomiędzy człowiekiem a duchami.

Czun-C'iu.

Księga ta jest zwykłym zbiorem roczników. Są to roczniki królestwa Lu, jednej z wielkich posiadłości lennych cesarstwa chińskiego, za czasów dynastyi Czeu, kraju, z którego pochodził Konfucyusz (772—481). Nazwa ta oznacza „wiosnę i jesień” to jest lata albo roczniki. W rzeczywistości jest-to tylko poprostu szereg faktów, niesłychanie sucho wyliczonych, przy czem uwagi moralne do kilku ledwie zdań sprowadzić się dają. W niczem nie przypomina ta książka właściwie zwanej księgi religijnej albo kanonicznej. Jak słusznie powiada Gutzlaff (China opened. I, 421), jest-to po prostu najzwyklejsza chronologia.

Konfucyusz trzyma się tu porządku panowań, i pod każdym tytułem króla zaznacza wydarzenia latami i miesiącami. Rok 1-szy, miesiąc 12, zima, król złożył ofiarę, przybył hrabia Czeng. — Rok 2-gi, lato, miesiąc 5-ty, ludzie Kw weszli do Hieng.—Rok 4-ty, miesiąc 12-ty, wiosna, ludzie Ku pobili Księcia Kw. Nic więcej tam niema nad tego rodzaju krótkie i suche dane historyczne.

III. Małe Kingi.

Do rzędu tych pism zaliczają następujące księgi:

  1. Czeu-Kuan-ki, czyli formularz urzędów dynastyi Czeu. Wymienia przywiązane do każdego z nich czynności i obowiązki.

  2. I-li czyli zasady przyzwoitości, dotyczącej czynności urzędników, jak również prawidła, podobne do prawideł Li-Ki, a jedna z tych dwóch książek jest zbiorem prawideł rządzenia, druga—nie różni się co do istoty od księgi Li-Ki.

  3. Znajdujemy nadto w tych małych King’ach książkę Erh-ya, słownik wyrażeń, używanych w księgach starożytnych.

  4. Trzy komentarze księgi Czun-C'iu Konfucyusza, napisane: jeden w wieku, następującym po epoce tego filozofa, drugi w ostatnim wieku ery starożytnej, i trzeci—w sto lat później.

  5. Hiao-King czyli „książka miłości synowskiej” jest małym traktacikiem, podzielonym na 18 bardzo krótkich rozdziałów. Obejmuje rozmowę Konfucyusza z uczniami, czyli lekcyę tego filozofa. Naprzód znajdujemy tam ogólny wykład zasad miłości synowskiej; polegają one z jednej strony na pielęgnowaniu swego ciała, na spełnianiu cnoty, na zdobywaniu sobie wielkiego rozgłosu celem uświetnienia swych rodziców, z drugiej zaś strony, na służeniu im, zarówno jak królowi, oraz na pomnażaniu w sobie cnoty.

    Poczem Konfucyusz wymienia skutki miłości synowskiej w cesarzach, w królach lennych, w ministrach, w urzędnikach, w osobach prywatnych; wykazuje następnie skutek spełniania tej cnoty na rządzeniu ludem i pokrótce rozwija każdy z poszczególnych obowiązków.

    Ta księga zawiera niektóre piękne myśli, ale także i rzeczy dosyć dziwne. Tak naprzykład podstawę miłości synowskiej umieszcza na niebie, w porządku i ruchach, w prawidłowym obrocie ciał niebieskich. Wszystkiem tu są niebo i ziemia.

    Królowie Heu-Ci i Wen-Wang są tu podani za równych niebu; tę samą co niebu można im oddawać cześć zewnętrzną (Rozdział IX). Zaś w rozdz. XVI, na początku, sam Konfucyusz powiada: Dawni królowie, mądrości pełni, służyli swym rodzicom jako niebu z miłością, a niebiosom z rozumem; służyli swej matce jako ziemi z miłością, a ziemi służyli z rozwagą. Gdy się w ten sposób służy niebu i ziemi, obie te umysłowe potęgi sowicie się odwdzięczają (za tę usługę). — Oto szczyt naturalizmu.

  6. Sze-szu czyli Cztery księgi.— Cztery te księgi są filozoficznemi dziełami uczniów Konfucyusza. Trzy pierwsze, Ta-hio, Czong-Yong i Lun-Yu odtwarzają rozmowy, zdania i nauki Konfucyusza, spisane przez bezpośrednich jego uczniów, słuchaczy jego słowa; czwartą księgą jest księga Meng-ce (Mencius 372—289 przed Chr.), utworzona w szkole jednego z uczniów wnuka Konfucyusza.

    Nad temi księgami, więcej od innych znanemi, zatrzymywać się nie będziemy. Są to dzieła z zakresu filozofii moralnej, socyalnej, politycznej, opartej na zasadach rozwiniętych w księgach Szu-King. W każdym jednak razie daleko mniej od tamtych posiadają cechy religijnej, a wzmiankę o niebie czynią bardzo rzadko, jak naprzykład w pierwszem zdaniu ks. Czong-Yong: „Naturą jest to, co rozkazuje niebo.” W księdze Ta-hio wspomina się o niebie tylko w trzech czy w czterech miejscach, i to z innych książek wyjętych. Sam Konfucyusz nie mówi o niem wcale. To też Wells-Williams, który bardzo gruntownie zbadał księgi Chińskie, nie waha się twierdzić, że system Konfucyusza nie dopuszcza żadnej siły niewidzialnej, przed którąby człowiek był odpowiedzialny za swe czyny.

    Powiedzenie to wszakże nie jest dokładne. Konfucyusz gdy mówi o niebie, niezaprzeczenie Boga ma na myśli! W każdym jednak razie zapoczątkował on już to pomieszanie pojęć, które się stało z czasem tak złowrogiem dla religijnych przeznaczeń Chińczyków, a czysto ludzką stroną swej moralności postawił swą ojczyznę na niebezpiecznej pochyłości naturalizmu. Menciusz zaś zepchnął ją w przepaść.

To cośmy tu powiedzieli o świętych księgach Chińczyków najzupełniej wystarcza do zrozumienia całej zasadniczej różnicy, jaka zachodzi pomiędzy niemi a naszemi kanonicznemi księgami.

Footnotes

  1. Godło czegoś wielkiego, potężnego, wyobraża linia całkowita.

  2. Znajduje się na dole, pod innemi liniami.

  3. Zanieść doń prośbę.

  4. Każdy hexagramm oznaczano numerem; rzut pręcika jakiegoś albo linie, utworzone ze spaleniska na szylk wskazywały, jakiego szukać numeru, litery, hexagramu, i stąd wyprowadzano przepowiednię.

  5. Prawdziwą naturę pierwotnej księgi Yih-King, szczegółowo wytłómaczoną, znaleść można w pamiętniku akademickim, zatytułowanym: Le texte originaire du Yih-King, restauré, traduit et commenté par Ch. de Harlez, in 4° Bruxelles. Paris. E. Leroux.

  6. Pierwszego znaczniejszego zbioru dokonał Tai-Szing, synowiec i uczeń Tai-Tch'a.