LOURDES. (Cuda w Lourdes).
Pielgrzymki do Lourdes dały powód do licznych skarg i zarzutów przeciw Kościołowi katolickiemu. Oskarżano go o narzucanie swym wyznawcom wiary w jakieś fałszywe objawienia, których źródłem jest chorobliwy stan wizyonerów, albo co gorsza, podstęp i oszukaństwo,—w jakieś cuda, które nie wytrzymują poważnej krytyki. Zarzucano mu, że sprzyja zabobonom, skoro sprzyja pielgrzymkom do tej miejscowości i nadużyciom z wodą z Lourdes.
Na pierwszy z tych zarzutów odpowiadamy: Kościół katolicki na nikogo nie wkłada obowiązku wierzenia w rzeczywistość objawień, opowiadanych przez Bernadettę Soubirous, ani też w prawdziwość uzdrowień dokonanych w Lourdes. Co do drugiego, oświadczamy, jeśli zdarzały się niekiedy nadużycia z wodą z Lourdes, to Kościół je potępia, jak wszystkie praktyki zabobonne, skoro tylko się dowie o ich istnieniu. Zresztą, prawo kościelne w ogólności zabrania wszelkich nadużyć odnośnie do rzeczy świętych lub za święte uważanych.
Pomimo to jednak jest prawdą, że Kościół pochwala pielgrzymki do Lourdes, że sprzyja im, i że wogóle biskupi i kapłani, na równi ze zwykłymi katolikami, są przekonani o rzeczywistości objawienia się w Lourdes Najświętszej Maryi Panny, i o cudach, które tam się dzieją. Utrzymujemy nadto, że takie zachowanie się Kościoła jest rozumne i roztropne, ponieważ posiadamy bardzo silne i moralnie pewne dowody prawdziwości objawienia i cudów w Lourdes. Okaże się to, mamy nadzieję, z niniejszego krótkiego wykładu faktów.
W roku 1858, dnia 11 Lutego, czternastoletnia dziewczynka, Bernadetta Soubirous, ujrzała na skałach Massabielskich, w pobliżu Lourdes, cudownej piękności panią. Pani ta miała na sobie białą suknię i biały welon, błękitną przepaskę, a w ręku trzymała biały różaniec. Ośmnaście razy pokazała się dziewczynce; żądała, by wybudowano jej kaplicę na tem miejscu; za jej sprawą wytrysła tam ze skały woda, która stała się niebawem obfitem źródłem, wreszcie Pani ta kazała się nazywać: Niepokalanem Poczęciem... Niezliczone tłumy wierzących i niedowiarków, tudzież ajenci policyjni byli świadkami ostatnich objawień. Owa pani nie pokazywała się za każdą razą, gdy dziewczynka pragnęła ją widzieć, i gdy się modliła do niej w oczekiwaniu objawienia, a widziała ją sama tylko Bernadetta. W chwili widzenia rozjaśniało się oblicze Bernadetty; nie słyszała ona i nie rozumiała osób, które ją otaczały. Pewnego razu ręka jej była wystawiona przez kwadrans czasu na działanie płomienia świecy, którą w ręku trzymała, ale bólu nie czuła i śladu opalenia nie zostało. Po przejściu ekstazy pamiętała wszystko, co widziała i słyszała w czasie wizyi.
Tymczasem woda z owego źródła sprowadzała liczne uzdrowienia. Wszelkie usiłowania policyi celem wykrycia jakiegoś oszustwa okazały się daremnemi. Na żądanie urzędu municypalnego w Lourdes, Dr. Filhol, profesor chemii na uniwersytecie tuluskim, dokonał analizy tej cudownie skutecznej wody i orzekł, że woda ta nie posiada żadnych specyalnych własności leczniczych. Duchowieństwo długo trzymało się na uboczu, nie pokazując się u groty i nie biorąc w niczem udziału nawet wtedy, kiedy tam liczne cuda się działy, kiedy niezliczone tłumy gromadziły się około miejsca objawień, dokąd władza świecka wzbraniała przystępu.
Dopiero 28 Lipca ksiądz Laurence, biskup z Tarbes, wyznaczył komisyę, która sądownie miała zbadać ujawnione fakta i ich charakter.
Komisya zaopatrzyła się we wszystkie środki informacyjne, niezbędne przy badaniu rzeczywistości tych faktów i ich natury.
Cudownych uzdrowień liczono setki, mówi Laserre (Notre-Dame de Lourdes, p. 388), ale komisya biskupia wybrała z nich tylko trzydzieści i wszechstronnie je rozpatrywała.
W sprawozdaniu, podanem biskupowi z Tarbes, komisya podzieliła wszystkie zbadane przez się uzdrowienia na trzy kategorye i z każdego uzdrowienia sporządziła szczegółowe protokuły; uzdrowieni i świadkowie uzdrowienia podpisali, lekarze zaś każdy badany fakt poświadczyli i ze stanowiska naukowego ocenili.
Pierwsza kategorya obejmowała sześć uzdrowień, które mogłyby być wytłómaczone sposobem naturalnym; druga — ośm, które przedstawiały wszystkie warunki, wymagane do uznania ich nadnaturalności, ale nie były wolne od poważnych zarzutów; trzecia wreszcie kategorya obejmowała fakta uznane przez komisyę za niewątpliwie cudowne.
Przytaczamy tutaj według dzieła ks. Lasserre Notre-Dame de Lourdes trzy fakta pierwszej kategoryi, uznane za możliwe do wytłómaczenie sposobem naturalnym.
Ręka Joanny Crassus, od sześciu lat sparaliżowana, pogrążona w wodzie z Lourdes, cudownie się wyprostowała i odzyskała zupełną władzę. Pewien restaurator Błażej Maumus, zagłębiwszy swoją rękę w wodzie z Lourdes, widział, jak schodzi mu i znika ogromna narośl, którą miał na stawie kiści ręki. -- Wdowa, nazwiskiem Orozat, od dwudziestu lat dotknięta głuchotą, tak, iż nie słyszała dawanych sobie rozkazów, nagle słuch otrzymała, używając tej wody.
Przytaczamy te fakta dla przekonania czytelnika, że komisya nie łatwo uznawała nadprzyrodzony charakter uzdrowień.
Mimo to zmuszona była zaliczyć szesnaście wypadków do rzędu faktów, których żadną miarą nie można było wytłómaczyć sposobem naturalnym.
Przy badaniu komisya musiała mieć na uwadze bardzo rozpowszechniony naówczas zarzut, jakoby woda owa posiadała własność, sprowadzającą tego rodzaju skutki.
Dzisiejsi lekarze, którzy nie chcą uznać cudów w Lourdes, a którzy zgodzili się badać te fakta, wolą raczej tłómaczyć takowe działaniem imaginacyi chorych.
Tej też metody trzyma się w ostatnich czasach Dr. Bernheim, profesor na wydziale medycznym w Nancy, w swojem dziele: De la Suggestion et de ses applications à la therapeutique.
Dr. Bernheim, aczkolwiek wyznaje religię żydowską, zapewnia nas jednak o swojem wielkiem poszanowaniu dla religii katolickiej. Mniema, i słusznie, że wiara ta jest wyższa po nad wszelkie spory o faktach dokonanych w Lourdes. Czytał dzieła Lasserre'a: Notre-Dame de Lourdes i Episodes miraculeux de Lourdes, i taką daje ich ocenę (p. 218): „Wszystkie te spostrzeżenia notowano szczerze, a sprawdzali je uczciwi ludzie. Fakta są pewne, tłómaczenie jest błędne.”
Dr. Bernheim sądzi widocznie, że wiara religijna ma taką samą naturalną skuteczność leczniczą, jak suggestya w hypnotyzmie (ob. art. Hypnotyzm), i na poparcie swego zdania przytacza, prócz wypadku uzdrowienia, dokonanego przez księcia Hohenlohe, w roku 1821 i kilku innych uzdrowień, otrzymanych przy grobie św. Ludwika, dziesięć cudów przypisywanych Matce Boskiej w Lourdes.
Z liczby faktów, które uznał za stosowne wybrać jeden, mianowicie uzdrowienie panny de Fontenay, nie był wcale badany przez komisyę z Tarbes, i słusznie można przypuścić, że nie umieszczonoby go w rzędzie faktów cudownych; inne, jak uzdrowienie panny Massot, Bordenave, komisya stanowczo odrzuciła i tylko cztery z nich uznała za cudowne.
Otóż Dr. Bernheim sądzi, że lecząc dotkniętych podobną niemocą chorych, za pomocą suggestyi we śnie hypnotycznym, czyli wmawiając w pacyentów, że są zdrowi, dokonał uzdrowień podobnych do tych, jakie w tych samych warunkach objawiały się w Lourdes. Czy takowe zestawienie faktów ma jakąkolwiek podstawę? Bynajmniej. Przypuściwszy bowiem, że wiara religijna może sprowadzić naturalnym sposobem takie same skutki, jak inne przekonania, mające wpływ na wyobraźnię, przypuściwszy nadto, że chorzy, uzdrowieni wodą z Lourdes, przez swe zaufanie podobni byli do chorych uzdrowionych przez D-ra Bernheima, to jednak z łatwością zaznaczyć można po za temi dwiema kategoryami uzdrowień znaczne różnice. Wytkniemy jedną tylko. Jest jedna cecha charakterystyczna, właściwa jeśli nie wszystkim, to przynajmniej głównym uzdrowieniom w Lourdes, to jest, że były one nagłe, całkowite i stanowcze. Tymczasem Dr. Bernheim zdołał osiągnąć uzdrowienia nagłe i stanowcze jedynie po wprowadzeniu pacyenta w stan somnambulizmu; względem innych i czasami nawet względem wyżej wzmiankowanych osób musiał on powtarzać wielokrotnie swą suggestyę, zanim otrzymał całkowite uzdrowienie. (Bernheim, op. cit. p. 221—226).
Zresztą, to co teraz powiemy, powinno stanowczo przeciąć dyskusyę. Dr. Bernheim sam utrzymuje, że pomiędzy uzdrowieniami w Lourdes znajdują się takie, które żadną miarą nie dadzą się wytłómaczyć działaniem imaginacyi. „Nie sądzę, powiada, iżby suggestya działała wprost na chory organ, żeby zdolna była kongestyę naczyniową usunąć, wrzód zapalny rozpędzić, zwyrodnione lub zniszczone pierwiastki ciała odnowić. Jakiż jest środek w sztuce lekarskiej, zdolny taki proces kuracyjny wywołać?”
Otóż to, czego żaden środek leczniczy nie jest zdolny urzeczywistnić, urzeczywistnione zostało przy pomocy picia wody z Lourdes w wielu wypadkach, uznanych przez komisyę z Tarbes za cudowne, i w innych, które nie zostały poddane jej rozpoznaniu. W ten sposób ustąpiły, jakby na zaklęcie, rozmaite obrażenia, wrzody, narośle i t. p.
Jakkolwiek wnioski komisyi z Tarbes zdawały się być gruntownie uzasadnionymi, jednakowoż biskup chciał, by te cudowne uzdrowienia sankcyonował sam czas. Pozwolił więc na upłynięcie trzech lat. Wówczas zarządzono drugie śledztwo. Uzdrowienia wciąż się ponawiały, i zeznania, za pierwszą razą poczynione, zostały potwierdzone.
To też dnia 18 Stycznia 1862 r., opierając się przedewszystkiem na nadprzyrodzonym charakterze faktów, które nastąpiły po objawieniach i które lepiej od jakichkolwiek innych dowodów wykazywały, że Bernadetta Soubirous była rzeczywiście nawiedzona przez niebieskie dary, ksiądz Laurence, biskup z Tarbes, ogłosił następującą deklaracyę:
„Sądzimy, że Niepokalana Dziewica Marya, Matka Boga, rzeczywiście objawiła się Bernadecie Soubirous, d. 11 Lutego 1858 r. i w dni następnych ośmnaście razy w grocie Massabielskiej, w pobliżu miasteczka Lourdes; że objawienie to posiada wszelkie cechy prawdziwości, i że wierni słusznie poczytują je za pewne.”
„Poddajemy z pokorą sąd nasz pod sąd Najwyższego Pasterza, do którego należą rządy Kościoła powszechnego.”
Trzydzieści kilka lat upłynęło już od czasu objawienia.
Ogromny kościół wzniesiono na skale, pokrywającej grotę, gdzie Bernadetta miewała widzenia; buduje się jeszcze i drugi o daleko większych rozmiarach. Dzieło, napisane w r. 1869 przez Lassere'a o Matce Boskiej z Lourdes, w którem opowiedziane są fakta przez nas wzmiankowane, w ośm lat po napisaniu, t. j. w roku 1877, miało już 93 wydania i przetłómaczone zostało na wszystkie prawie języki katolickiego świata. Liczne pielgrzymki przybywają do Lourdes ze wszystkich krajów chrześcijańskich, prowadząc ze sobą różnego rodzaju chorych, przychodzących modlić się o uzdrowienie i w wielu razach cudownie uzdrawianych.
Cuda bowiem, podobne do tych, jakie komisya z Tarbes sprawdziła w roku 1858, bezustannie od tego czasu się powtarzają.
Mówiliśmy o cudach tylko z pierwszego roku po objawieniu, ponieważ sprawdzono je w sposób najbardziej autentyczny, czas je potwierdził, wreszcie i okoliczności tak dalece są wiadome, że o charakterze ich można rozprawiać, jako o rzeczy najzupełniej znanej.
Do owych pierwszych niezaprzeczonych faktów nieustannie od trzydziestu lat przeszło przybywają nowe cuda, sprawdzone przy wielokrotnem naukowem badaniu; liczne nawrócenia, akty cnót heroicznych są niemal codziennym owocem pielgrzymek. Kościół, mając obowiązek dbać o chwałę boską i uświątobliwienie dusz, nietylko za pomocą środków zwyczajnych i koniecznych, lecz także i nadzwyczajnych, których Opatrzność nigdy nie zaniedbywała, nie spełniałby swego posłannictwa, gdyby nie popierał pielgrzymek do Lourdes. Nadużycia, jakie ułomność ludzka może domieszać do tych objawów pobożności, są niczem zgoła w porównaniu z korzyściami, jakie z tych pielgrzymek Kościół osiąga; tembardziej, że nadużycia Kościół zawsze potępia i stara się takowe usuwać.
(J. M. A. Vacant). SS. AE