MĘKA MESSYASZA W PROROCTWACH.
Izrael oczekiwał Zbawiciela z nieba, który miał mu przynieść odpuszczenie grzechów, pojednać go z Bogiem i wylać nań najobfitsze błogosławieństwa. Przyobiecany Zbawca miał w zamiarach bożych zgładzić cierpieniem swem zbrodnie świata i śmierć ponieść wreszcie, by winnym wysłużyć życie. Miał być przez swoich odrzucony, zeplwany, potępiony i wydany na męki jako ostatni z ludzi. A Zbawicielem tak traktowanym będzie nie kto inny tylko Syn Boży, sam Jehowa, który zstąpi na ziemię. Ta surowa, dokonana przez Messyasza nauka de satisfactione vicaria, miała być dla cielesnych żydów zgorszeniem, wszystkich pojęcia wstrząsającem. To też potrzeba było, aby ta odrębna postać cierpiącego i upokorzonego Messyasza była opisana przez orzeczenia proroków.
I. Proroctwo Izaiasza.
Jednemu z największych proroków, Izaiaszowi, synowi Amosa, przypadło w udziale być jakoby uprzednim ewangelistą Męki Pańskiej. W drugiej to właśnie części Księgi Izaiasza rozwija się ten wzruszający obraz (Iz. L: 4—10 i LIII, 13, LII, 12). Dowody autentyczności tej części Izaiasza możemy tu przypuścić, gdyby zaś 26 ostatnich rozdziałów nie było napisanych przez syna Amosa, lecz przez jakiegoś „wielkiego nieznajomego,” współczesnego powrotowi z niewoli Babilońskiej, to niemniej przecież byłoby prawdą, że w tych świętych kartach męka i gwałtowna śmierć Messyasza przepowiedziana jest na wiele wieków przed wypadkami, i że tem samem palec Boży jest w tem.
Ten, który w wyroczniach ukazuje się cierpiącym i umierającym za grzechy ludu, nazwany jest przez proroka, przemawiającego w imieniu Jehowy, sługa mój, עבד (LII, 13; LIII, 11). Pytanie więc, czy pod tą nazwą rzeczywiście rozumieć trzeba Messyasza? Egzegeza chrześcijańska jednozgodnie odpowiada twierdząco, niedowiarcza zaś egzegeza przeczy temu i przytacza dowody na poparcie swego przeczenia. Zacząć nam trzeba od udowodnienia prawdy, od tłómaczenia prawowiernego.
A. Dla samych chrześcijan, czy to katolików czy protestantów, najsilniejszym dowodem jest boskie owo świadectwo, zawarte na wielu miejscach Nowego Testamentu.
Zbawiciel sam do siebie zastosowywał miejsce Iz. LIII, 12, gdy mówi (Łuk. XXII, 37): „Iż jeszcze to co napisano jest, potrzeba aby się we mnie wypełniło. I policzon jest między złośnikami.” Św. Jan (XII, 37, 38) dowodzi, że niewiara większej części żydów musiała koniecznie nastąpić, była bowiem oddawna przepowiedziana przez Izaiasza: „A gdy tak wiele cudów czynił (Jezus) przed niemi, nie uwierzyli aby się wypełniła mowa Izaiasza proroka, którą powiedział: Panie, któż uwierzył słuchowi naszemu (naszemu opowiadaniu)? a ramię Pańskie komu jest objawione?” Wyrazy te są częścią wielkiego proroctwa o Słudze Jehowy (LII, 1). Św. Jan Chrzciciel, oświecony zapewne objawieniem z góry, ukazując na Chrystusa, woła: „Oto baranek Boży, oto który gładzi grzechy świata!” Widoczne zastosowanie tych słów Izaiasza: „Jako baranek przed strzygącym go zamilknie... On grzechy mnogich odniósł (zgładził).” (LIII, 7, 12). Św. Mateusz oświadcza (VIII, 14), że dokonane przez Jezusa liczne uzdrowienia są wypełnieniem przepowiedni Izaiasza, tak wypowiedzianej: „Choroby nasze on nosił, a boleści nasze on odnosił” (LIII, 4). Któż nie zna owego wydarzenia z eunuchem etyopskim (Dz. VIII, 28—35)? Filip przybliża się do wozu w chwili gdy eunuch czyta to miejsce Izaiasza: „Jako owca na zabicie wiedzion będzie, ta jako baranek przed strzygącym go zamilknie, a nie otworzy ust swoich” (LIII, 7). Tłómacząc to miejsce, Filip począł mówić o Jezusie. Zatem według pojęcia Filipa, powziętego wówczas pod działaniem Ducha świętego, miejsce to odnosiło się do Chrystusa. Św. Paweł przypomina wiernym Koryntu (I Kor. XV, 3), że „Chrystus umarł za grzechy nasze według Pisma.” To świadectwo Pisma wyraźnie znajduje się w naszem proroctwie: „Jeśli położy za grzech duszę swoję, ujrzy nasienie długowieczne” (LIII, 10). Wreszcie św. Piotr (I Piot. II) opisuje osobę i dzieła Chrystusa w całym szeregu tekstów, wziętych z tegoż proroctwa: „Który grzechu nie uczynił, ani znaleziona była zdrada w uściech jego..., który sam na ciele swem grzechy nasze nosił na drzewie..., którego sinością (przez którego mękę) jesteście uleczeni. Byliście jako owce błądzące.” Patrz Iz. LIII, 9. 12, 5, 46.
Dla każdego, kto wierzy w nieomylną prawdę Pisma Św., powyższy zbiór świadectw jest stanowczo rozstrzygający. Dla samych nawet racyonalistów ze świadectw powyższych wyprowadzić się daje dowód na poparcie naszego tłómaczenia. Skoro bowiem Chrystus i wszyscy Jego pierwszorzędni uczniowie prorockie te wyrazy bez żadnej restrykcyi stosują do Jezusa z Nazaret, to tłómaczenie takie musiało być przez wszystkich żydów podówczas przyjęte; niema więc słusznego powodu po ośmnastu wiekach ogłaszać za kłamstwo to nasze proroctwo wbrew powszechnemu przekonaniu narodu, na którego łonie ono powstało i z zazdrosną troskliwością strzeżone było. Później wprawdzie, doktorowie żydowscy starali się nadać inne znaczenie temu proroctwu; ale inaczej było wówczas, gdy nie mieli żadnego dogmatycznego wyrachowania do usunięcia messyanicznego tłómaczenia. I w rzeczywistości, starożytna Synagoga bez żadnych zastrzeżeń wierzy, iż przedstawionym w tem miejscu proroctwa Izaiasza Sługą Jehowy jest nie kto inny tylko „Król Messyasz.” Tak między innymi mówią Jonatan-Ben-Uziel i autor dzieła Midrasz Tanchuma. Skądinąd znów nowożytni rabini, jak Aben-Ezra, Jarchi, Abarbanel, Majmonides otwarcie wyznają, że starożytni doktorowie żydowscy niezłomnie wierzyli w messyaniczny charakter tego proroctwa.
Uderzmy teraz na racyonalistów ich własną bronią. Głusi na głos powagi i historyi, usiłują oni wszystko rozstrzygnąć na podstawie dowodów wewnętrznych, jakich im dostarcza sam tekst biblijny. Okażmy naprzód, jak Sługa Jehowy jednoczy w swej osobie znamienne cechy messyaniczne. W omawianem tu proroctwie Izaiasza Sługa Jehowy ukazuje się jako latorośl, wznosząca się z ziemi spragnionej; taką latoroślą z pnia Jessego jest Messyasz, o którym mówi Izaiasz w jedenastym rozdziale. Będzie On wzgardzony, przesycony hańbą, Messyasz cierpiący, potępiony i gwałtownie zgładzony z ziemi żyjących; takim jest Messyasz, sam w psalmie XXI opiewający swe boleści i swe upokorzenia. Dotknięty jest przez Boga jako trędowaty nie dla swych własnych grzechów, lecz aby zgładził grzechy swego ludu: to On nam pokój; takim jest Messyasz, książę pokoju (Iz. IX, 9), którego królestwo ma sprowadzić sprawiedliwość i obfitość pokoju (Ps. LXXI (LXXII) 7, 10, 17). Przenosi on cierpliwie z własnej woli i bez oporu wszystkie swoje cierpienia jako owieczka na zabicie wiedzioną; takim jest Messyasz, opisany przez Zacharyasza (LX, 9), jako król pełen słodyczy, ubogi i wzbudzający ufność w córce Syońskiej. W nim-to spotkały się miłosierdzie i prawda; sprawiedliwość i pokój obłapiły się (Ps. LXXXIV (LXXXV), 11). Po śmierci otrzymuje on nowe życie, podczas którego ujrzy i będzie miał swe potomstwo; takim jest Messyasz przepowiedziany przez Izaiasza jako mający na wieki wieczne posiąść tron Dawida (Iz. IX, 7). Świat podziemny nie może utrzymać tego Świętego Pańskiego, który nie ujrzy zepsucia: Pan otworzy przed Messyaszem drogę, która prowadzi do życia i napełni go radością, okazując mu twarz swoją (Ps. XV (XVI), 10, 11). Podobnież Sługa Jehowy będzie widział i nasyci się szczęśliwością (videbit et saturabitur).
Wiemyć wprawdzie, że przeciwnicy nasi mają sposób krytykowania znaczenia i zastosowania wszystkich tych cech messyanicznych, na które tak uderzająco zgadzają się nasze księgi święte. To też nie trzeba się spodziewać, aby jedno jakieś proroctwo, sprawdzone i urzeczywistnione wypadkami, z gruntu wywrócić miało przekonania ludzi, przykutych do jakiegoś dogmatu doktrynalnego. Są to dobrowolni zaślepieńcy; próżno się im tłumaczy, próżno im okazywać proroctwo o Słudze Jehowy, we wszystkich szczegółach dosłownie spełnione o męce, śmierci i chwale Jezusa; zamykają oni oczy na słońce, zalewające ich swem światłem, a pogrążają się w ciemnościach zwątpienia. Gdy próbują oznaczyć osobistość, opisaną przez proroka, na jedno nie mogą. Jedni w Słudze Jehowy widzą jednego z wielkich ludzi Starego Testamentu, Mojżesza, Ezechiasza, Dawida, Oziasza, Jeremiasza, Izaiasza, Jozyasza. Dla drugich jest to osobistość zbiorowa: albo cały naród Izraelski, albo lepsza część tego narodu, albo wreszcie ogół proroków, albo nawet stan kapłański.
Poddajmy na chwilę te rozmaite hypotezy pod rozbiór krytyczny.
B. Mojżesz był mężem sprawiedliwym, który wiele wycierpiał dla zbawienia swego narodu; chociaż w niskim urodzony stanie, został wszakże wywyższony i zmusił Faraona do ugięcia się przed sobą.
Był ojcem licznego potomstwa duchowego. Wstawiając się za pogwałcicielami zakonu Bożego, uwolnił wielu od kar, na jakie swymi grzechami byli zasłużyli. Atoli przecież nie uległ Mojżesz gwałtownej śmierci, jak Sługa Jehowy, nie był ofiarą niesprawiedliwego wyroku; nie był złożony w dobrowolnej ofierze, a cierpienia jego nigdy nie nosiły na sobie cechy przebłagania. Nie zaliczano go nigdy do rzędu zbrodniarzy, nie otrzymał grobu bogaczy, i nie można o nim powiedzieć, żeby oddawszy swe życie za grzechy, żył jeszcze przez czas długi, albo żeby brał udział w spuściźnie możnych tej ziemi. Również i Ezechiasz, książę sprawiedliwy i sławny, cierpiał dla sprawy Bożej: ale pochodzenie jego nie było niskie, śmierć jego była spokojna i łagodna, żadnego związku nie mająca z grzechami ludu. Aczkolwiek danem mu było zabrać łupy po Assyryjczykach, pobitych przez anioła Pańskiego, było to jednak za jego życia; żadną miarą zaś nie po wydaniu się na śmierć w otoczeniu złoczyńców.
Dawid był skazany na ciężką pokutę, ale za swoje własne grzechy; aczkolwiek ubogo zrodzony, wyniesiony został do najwyższych godności, to jednak nie wylał na pogan wody oczyszczającej (Iz. LII, 15); chociaż sam sprawiedliwy i w ciągu całego życia Bogu miły, nie przekazał on wszakże sprawiedliwości swej innym. Był traktowany jako złoczyńca i niesprawiedliwie potępiony najpierw przez Saula, później przez Absalona; ale nikt nie sądził, aby zasługiwał na pogrzebanie razem z bezbożnymi. Nietylko nie wydał się na śmierć za grzechy ludu, ale przeciwnie, sam w ucieczce ratował swe życie.
Ozyasz nie ma nic wspólnego z bohaterem Izaiaszowego proroctwa, chociaż był dotknięty trądem i przywiedziony do stanu upokarzającego, ale to upokorzenie było karą osobistego jego grzechu.
Jeremiasz był tak samo jak Sługa Jehowy mężem sprawiedliwym, prześladowanym za to, że głosił ludowi wolę niebios; ale utrapienia, jakim podlegał, nie były żadnem zadosyćuczynieniem za grzechy. Niktby nie mógł odnaleść w niem owego licznego i świetnego potomstwa, o jakiem prawi prorok.
Sam Izaiasz znów nie mógł o samym sobie przemawiać w wyrazach tak wzniosłych, i niktby też nie mógł powiedzieć o synu Amosa, aby przyszedł na świat jako gałąź uschła, aby był zraniony i do tego stopnia nieszczęśliwy, iżby był podobny do trędowatego. Aczkolwiek to prawda, jak opowiadają, że zginął śmiercią okrutną, to przecież nigdy nie utrzymywano, aby się sam wydał swym oprawcom na śmierć dla zbawienia swego ludu.
Jozyasz żył na długi czas po Izaiaszu. Zresztą taki pseudo-Izaiasz, wynaleziony przez racyonalizm, nie przedstawiłby Jozyasza z cechami Sługi Jehowy. Aczkolwiek bowiem jest prawdą, że Jozyasz, monarcha sprawiedliwy i pobożny, wielu Izraelitów przyprowadził do czci prawdziwego Boga, że umarł gwałtowną śmiercią (w czasie wyprawy przeciw Nechao’wi), to przecież na próżno staranoby się dać mu niskie pochodzenie, nie znalezionoby w nim nic takiego, coby kazało go uważać jako trędowatego, nic coby jego śmierć czyniło dobrowolnem zadosyćuczynieniem. Po jego śmierci, ani on sam, ani jego zwycię żone wojsko nie marzyło i nie mogło marzyć o podziale łupów po nieprzyjacielu. Dosyć jednak tych dowodów na to, by odeprzeć pierwszą hypotezę, która „Sługę Jehowy” czyni jednym z wielkich ludzi Starego Testamentu.
Nie jest też od tej hypotezy szczęśliwsze to drugie przypuszczenie o Słudze Jehowy, jako jakiejś osobie zbiorowej.
Pewna opinia, najchętniej podzielana przez dzisiejszych niedowiarków, utożsamia Sługę Jehowy z całym narodem Izraelskim. Opiera się ona na kilku dowodach, bardziej powierzchownych, aniżeli poważnych:
-
Sama nazwa Sługi Jehowy dana jest wyraźnie przez samego proroka całemu ludowi, a mianowicie (XLII, 19): „Któż ślepy, jedno sługa mój? i głuchy jedno do któregom posłał posły moje? kto ślepy jedno który jest zaprzedany? a kto ślepy jedno sługa Pański?” Otóż nie może tu być mowy o Messyaszu; wszystko się odnosi do narodu występnego; czego zresztą już sam kontekst dowodzi (XLI, 8): „A ty Izraelu sługo mój, ziarna któregom obrał, nasienie Abrahama przyjaciela mego!” (XLIV, 1): „A teraz słuchaj Jakóbie sługo mój, i Izraelu któregom obrał: (Por. XLIV, 21; XLV, 4; XLVIII, 20).
-
Według świadectwa Orygenesa (c. Cels. I, str. 42), wyjaśnienie to przyjmowali żydzi III wieku: Powiadają, że „rzeczy te są przepowiedziane o całym narodzie, jako o jednym osobniku, o ile ten naród był na wygnaniu i przełomiony wielkiemi klęskami.
-
Suffiks liczby mnogiej
למו(LIII, 8) wyraźnie okazuje, że ten, który jest dotknięty przez Boga za grzech narodu, jest istotą zbiorową, z nim utożsamioną. Propter scelus populi mei percussio ei. -
W tem samem znaczeniu należy tłómaczyć liczbę mnogą
במותיו(in mortibus eius). Śmierć może się pomnażać tylko na wielu osobach.
Zanim odpowiemy na te argumenta racyonalistów, posłuchajmy dowodów chrześcijańskiego tłómaczenia.
-
W powyższym proroctwie są pewne cechy, które odnoszą się tylko do jednego indywiduum. Bohater jest nazwany ostatnim z ludzi, mężem boleści: jest mu przypisywana jedna dusza (w. 10 i 11); mówi się o grobie dlań przeznaczonym (w. 9).
-
Prorocy często mówią o narodzie żydowskim, ale zawsze o cierpieniach znoszonych za karę własnych jego grzechów; nigdy zaś niema mowy o podjęciu za lud ten cierpień dla zgładzenia grzechów pogan.
-
Sługa Jehowy ukazuje się jako mąż święty i niewinny, pełen słodyczy i ofiarujący siebie samego na całopalenie. Żydzi zaś ukazują się wszędzie u proroków jako przeniewiercy i, o ile mogą, uciekają od kar im zagrażających.
-
Prorok Izaiasz (albo jeżeli kto woli: pseudo - Izaiasz) wyraźnie przeciwstawia Sługę Jehowy narodowi Izraelskiemu, gdy mówi (XLIX, 5): „A teraz mówi Pan, który mię utworzył z żywota (mej matki) sługą sobie, abych nawrócił Jakóba ku Niemu, a Izrael nie zbierze się.” Toż samo również znajduje się w tekście proroctwa Izaiasza (LIII, 6): „Wszyscy my jako owce pobłądziliśmy, każdy na swą drogę ustąpił; a Pan włożył nań nieprawość wszystkich nas.”
Na próżno zatem przeciwnicy nasi przeciwstawiają nam miejsca, w których nazwa Sługi Jehowy dawana bywa narodowi Izraelskiemu: powinni by udowodnić, że ta nazwa, sama przez się tak bardzo ogólna, w ustach proroka do nikogo innego nie może być zastosowana tylko do Izraela. Tymczasem tak dalece nie są oni zdolni dostarczyć takiego dowodu, iż co najmniej raz jeden muszą zastosować nazwę Sługi Jehowy do osoby samego proroka (XX, 3): „Jako chodził sługa mój Izaiasz nagi i boso.” Ponieważ ta nazwa z natury swej zastosować się daje do wielu podmiotów, czy to pojedynczych czy zbiorowych, przeto dokładne jej określenie trzeba brać z kontekstu, czyli z ogólnego biegu myśli w danem miejscu. Myśmy to właśnie uczynili i kontekst proroctwa nam odpowiedział, że Sługa Jehowy jest osobą pojedynczą, odrębną od znakomitych mężów Starego Testamentu; że Sługą tym jest Messyasz. Samo nawet rabiniczne tłómaczenie jedynie dla tego wymyśliło hypotezę zbiorowego Sługi Jehowy, ażeby ominąć messyaniczne argumenta chrześcijan; nowożytni rabini szczerze wyznają, że właśnie gwoli chrześcijanom zdanie swe zmienili. — Wreszcie, forma liczby mnogiej למו albo ma w tem miejscu znaczenie liczby pojedynczej, albo też nawet, gdyby oznaczała rzecz zbiorową, w niczem nie osłabiłaby messyanicznego znaczenia proroctwa. Niekiedy liczbę mnogą można uważać za liczbę mnogą godności. (Ob. komentarz, który niżej podamy).
O opinii zaś, która ze Sługi Jehowy czyni zgromadzenie zbiorowe, tylko z najlepszej części narodu złożone, wspominać nawet nie warto. Według tej opinii, bohater Izaiaszowego proroctwa jest sprawiedliwy i niewinny, cierpi on za występną część narodu. Atoli, gdzież w historyi Izraela znajdziemy to rozróżnienie pomiędzy sprawiedliwymi i występnymi przy podziale kar ponoszonych przez naród? Kary dotykają zarówno jednych jak drugich. Zresztą w Piśmie niema mowy o jakiejś pokucie, przez którąby Izraelici sprawiedliwi czynili zadość za Izraelitów występnych.
I ogół proroków również nie może być uważany za przedmiot naszego proroctwa. Sługa Jehowy zrównany z posłami Jehowy (Iz. XLIV, 26) czyli z prorokami, jest-to sam Izaiasz, razem z innymi prorokami, którzy przepowiedzieli oswobodzenie Izraela: „Wzbudzam przez wypełnienie słowa sługi swego, a radę posłów swoich wykonywam. Który mówię (do) Jeruzalem: będą mieszkać w tobie, a miastom Judzkim: Będziecie zbudowane!” Ale tekst niniejszy nie ma nic wspólnego z naszem proroctwem. Co więcej, ogół proroków, który wygasł na Malachiaszu (to jest wkrótce po pseudo-Izaiaszu, według pojęcia niedowiarków) nie może się chełpić nieskończonem potomstwem, które będzie udziałem Servi Domini.
O ile nam wiadomo, jeden tylko autor zaproponował stan kapłański jako zbiorową osobę Izaiaszowego proroctwa. Za zdaniem tego pisarza nikt nie poszedł, a przeto zbyteczną byłoby rzeczą go zwalczać.
Wniosek. Treściwe wyżej pomieszczone zbadanie proroctwa Izaiaszowego jest doskonałym probierzem messyanicznego tłómaczenia tego proroctwa.
Wyłożymy teraz główniejsze szczegóły tego tłómaczenia.
C. Pierwsza część proroctwa znajduje się w rozdziale L Izaiasza w wierszach 4—9.
Teokracya izraelska stała się dla swego Boga małżonką niewierną, wszelako nie boski-to małżonek udzielił jej list rozwodowy; nie on sprzedał ją wierzycielowi, aby spłaciła swe własne długi; lecz ona sama go zmusiła do odepchnięcia jej za stępki. „Przyszedłem, mówi Pan, a nie było męża (nikogo, coby mię przyjął): wzywałem, a nie było któżby słyszał!” Takiej zatwardziałości ludu wybranego natychmiast przeciwstawia prorok bohaterskie posłuszeństwo Sługi Jehowy. Nadzwyczaj uwagi godne to, że w całym szeregu zawsze ta sama osoba przemawia, i aż do 3 wiersza ta wszędzie przedstawia się jako sam Jehowa, tymczasem w 4 wierszu i w następnych nagle staje się ona sługą Jehowy, posłusznym Mu jako niewolnik. Tajemnica to niewytłómaczona bez dogmatu wcielenia, ale konieczne następstwo tego dogmatu. Messyasz, Bóg i człowiek zarazem, jest właśnie Jehową ze względu na swoje bóstwo, oraz Sługą Jehowy ze względu na święte człowieczeństwo. Posłuchajmy teraz własnych jego wyrazów: „Pan mi dał język wyćwiczony, abych umiał podpierać onego, który jest spracowany słowem. Wzbudza rano, rano mi wzbudza ucho, abym słuchał jako (uczeń słucha) mistrza. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie sprzeciwiam: nie udałem się na wstecz” wobec wypełnienia powierzonego mi posłannictwa, jakkolwiek byłoby ono przykre dla mnie. „Ciało moje dałem bijącym, a policzki moje szczypiącym (tym którzy wyrywają mi brodę): twarzy mojej nie odwróciłem od łających i plujących na mię.” Przyjmuje z ręki Boga najokrutniejsze i najhaniebniejsze obchodzenie się ze sobą, gdyż wie, że Bóg go nie opuścił. „Pan Bóg, mówi on dalej, wspomożyciel mój, przetom się nie zawstydził: przetożem postawił twarz moję jako natward skałę, i wiem że się nie zawstydzę.” A teraz otwórzmy Ewangelię. Mówi tam ustawicznie Jezus o swej zupełnej zależności, o całkowitem poddaniu się swemu Ojcu: „A ja com słyszał od Ojca, to powiadam na świecie... A mowę którą słyszeli, nie jest moja: ale tego który mię posłał, Ojca... Ja co się mu podoba, zawżdy czynię... Mój pokarm jest abych czynił wolą tego który mnie posłał, abych wykonał sprawę jego” (Jan VIII, 26, XIV, 34; VIII, 29; IV, 34). W szczególności zaś mękę swą przedstawia jako akt posłuszeństwa: „Nikt duszy nie bierze odemnie, ale ja kładę ją sam od siebie: i mam moc położyć ją, a mam moc zasię wziąć ją. To rozkazanie wziąłem od Ojca mego” (Jan X, 18). A tego samego wieczoru, gdy szedł oddać się swym nieprzyjaciołom, mówi do swych uczniów zebranych w wieczerniku: „Abowiem idzie książę świata tego, a we mnie nic niema (coby doń należało). Ale iżby świat poznał, że miłuję Ojca: a jako mi Ojciec rozkazanie dał tak czynię. Wstańcie, pódźmy ztąd” (Jan XIV, 30, 31). W samej już tej chwili, gdy pochwycony przez żołnierzy i sługi kapłańskie, ulegać przepowiedzianym przez proroka zniewagom, odzywa się do Piotra, który chciał go bronić: „Czyli mniemasz abym nie mógł prosić Ojca mego: a stawiłby mi teraz więcej niż dwanaście hufców aniołów. Jakoż się tedy wypełnią pisma, iż się tak musi stać” (Mat. XXVI, 53, 54). Tak jest, Chrystus Pan dla tego, aby być posłusznym Jehowie, daje swe ciało bijącym Go przed trybunałem arcykapłana i w pretorium Piłata; dla tego to nie odwracając twarzy, podejmuje bluźniercze wyrzuty od najpodlejszych najemników, dla tego, nie uskarżając się, przyjmuje plwociny, jakie brudna tłuszcza żydowska rzuca mu na twarz. Ewangelia nie mówi wprawdzie wyraźnie, aby ci nędznicy wyrywali brodę Chrystusowi Panu, ale przypuszczać należy, że i tę zniewagę dodali do tylu innych, jakiemi w ciągu całej nocy obsypywali swą ofiarę (Mat. XXVI, 67, 66; XXVII, 29, 30). W pośród tych obelg, Zbawiciel pozostaje cichy, wie bowiem, że Bóg jest z Nim, by Mu dać zwycięstwo nad tymi, którzy się zeń naigrawają. „Oto przychodzi godzina, i teraz przyszła: abyście się (moi uczniowie) każdy w swą stronę rozpierzchnęli, a mnie samego zostawali; a nie jestem sam, bo jest Ojciec ze mną” (Jan XVI. 32). W jaki zaś sposób Jehowa odniósł to zwycięstwo nad nieprzyjaciołmi swego sługi, obaczymy w dalszym ciągu messyanickiej proroctwa, które prorok dalej przedstawia w rozdziale LII.
„Oto wyrozumie sługa mój, wywyższy się, i wyniesie, i wysoki będzie bardzo. Jako się zdumieli nad tobą mnodzy, tak niepoczesna będzie między ludźmi osoba jego, a postawa jego między synami człowieczemi (jakoby nie była osobą człowieka, a postawa jego jakoby nie była postawą dzieci ludzkich). Ten pokropi (pokropieniem oczyszczającem) mnogie narody, nad nim zahamują królowie usta swoje: bo którym o nim nie powiedziano, widzieli, a którzy nie słuchali, oglądali.” Proroctwo to, przedstawia żywy kontrast pomiędzy wyniszczeniem a uwielbieniem Messyasza: kontrast, który w zdumienie wprawia tych, co są jego świadkami. Ten, któremu odrzucenie odjęło wszystko, aż do wyglądu człowieka (מאיש) nazywa królom pełne poszanowania milczenie, oczyszcza narody od ich zmaz, pokrapiając je zbawczą wodą oczyszczenia. Takim jest Jezus Nazareński, doprowadzony w czasie swej męki do ostatniego stopnia upokorzenia; własną krwią, jakoby wodą oczyszczającą, skrapia On narody, które weń uwierzyły, a tym sposobem przez cierpienia swe uwalnia je od kar, na jakie grzechami swymi zasłużyły. Te są cuda, o jakich dotąd nie słyszano, a na jakie będą mogli patrzeć ci, co będą współcześni Słudze Jehowy.
Przedmiot swego widzenia rozwija prorok w rozdziale LIII, ściśle złączonym z rozdziałem poprzednim. Sam on, uniesiony podziwem i przez szczególne objawienie pouczony o przyszłem niedowiarstwie Żydów, woła: „Kto uwierzył słuchowi naszemu? a ramię Pańskie komu jest odkryte?” Tak jest zaiste, dziwny to znak potęgi Najwyższego! W tejże chwili prorok jest obecny duchem narodzeniu, życiu i cierpieniom Messyasza: „A wystąpi jako latorośl przed nim, a jako korzeń z ziemi pragnącej.” Ukazuje się światu w stanie ubogim i niskim, w lichej szopie urodzony z matki ubogiej i nieznanej, — pochodzący z królewskiego rodu Dawida, a więc podobny do gałęzi obciętej i uschłej, „niema krasy ani piękności, któraby nasz wzrok pociągała, żadnego uroku, któryby kazał pożądać jego obecności.” Lecz oto dobiegł on już kresu swej drogi: „Widzieliśmy go wzgardzonego i najpodlejszego z mężów, męża boleści i znającego niemoc; — a jakoby zasłoniona twarz jego, i wzgardzona: skąd aniśmy go mieli za nic.” Słowa powyższe wyrażają uczucia żydów, będących świadkami obelg Messyasza, i niewiedzących jeszcze, jaka w nich zawarta jest tajemnica. Ale niebawem, oświeceni z wysokości zaczynają pojmować i tłómaczyć powody tego poniżenia. „Prawdziwie choroby nasze on nosił, a boleści nasze odnosił.” Te choroby i te boleści nie tyle są boleściami jego, ile raczej boleściami naszemi, które on wziął na siebie, aby nas od nich oswobodził; te choroby i te boleści są to kary, na jakie grzechami naszymi zasłużyliśmy, jak to widać z dalszej rozmowy: „A myśmy,” widząc go tak przywalonym ciężarem boleści, „myśmy go poczytali (naprzód) jako trędowatego, a od Boga ubitego i uniżonego,” za własne jego grzechy. „Lecz on zraniony jest” na krzyżu „za nieprawości nasze, zatarty jest za złości nasze,” aby je zgładzić, „karność cena pokoju naszego z Bogiem na nim, a sinością jego jesteśmy uzdrowieni z ran jakie nam zadały grzechy. Wszyscy my jako owce pobłądziliśmy, każdy na swą drogę ustąpił,” oddalając się przez grzech od boskiego pasterza, „a Pan włożył nań nieprawość wszystkich nas.” Trudno byłoby jaśniej przedstawić dogmat satisfactionis vicariae, to jest postawienia zadość czyniących zasług Chrystusa na miejsce niemocy, w jakiej się znajdował rodzaj ludzki odnośnie do zapłaty sprawiedliwości boskiej za długi zaciągnięte przez grzechy. Co więcej, podstawienie to swych zasług było zupełnie dobrowolne ze strony ofiary: „Ofiarowany jest iż sam chciał, a nie otworzył ust swoich aby się uskarżyć, jako owca (animal pecoris) na zabicie wiedzion będzie a jako baranek przed strzygącym go zamilknie, a nie otworzy ust swoich.” Uczyniono tu podwójne porównanie celem uwydatnienia słodyczy i dobrowolnego zaparcia się Odkupiciela. Zanim został ofiarowany w ten sposób, musiał ponieść „ucisk sądu” niesłusznego ze strony wielkiej rady swego narodu i ze strony rzymskiego rządcy. Dla tego też powiedziano, że „wzięty jest.”
Dla dokładniejszego wyjaśnienia biblijnego tekstu musimy się tu nieco zatrzymać. W naszym łacińskim przekładzie Biblii bezpośrednio po przytoczonych powyżej wyrazach powiedziano: generationem ejus quis enarrabit? Wyrazowi generationem odpowiada w hebrajskim tekście wyraz דוד[^1] (dor), który nigdy nie ma znaczenia urodzin, lecz oznacza raczej zebranie ludzi razem żyjących, albo nawet ma znaczenie wyrazu potomstwo. W pieśni Ezechiasza prawdziwe znaczenie wyrazów generatio mea ablata est et convoluta (Iz. XXXVIII, 12), zdaje się być takie: mój pobyt został zniesiony i zwinięty. Zaraz bowiem po tych wyrazach następuje takie porównanie: tako namiotek pasterski. W języku syryjskim wyraz dairo, pochodzący od tego samego źródłosłowu, również oznacza pobyt. Tłómacze biblijni dzielą się podług trojakiego znaczenia wyrazu hebrajskiego i przekładają go jedni w ten sposób: Z pośród tych, co z nim żyć będą, któż przeświadczon będzie, że nie zostanie zgładzony z ziemi żyjących? Inni znów tłómaczą w ten sposób: Któż pojmie (przewrotność) tych, którzy z nim żyć będą? Inni znów tak: Któż opisze jego potomstwo? a jeszcze inni: Któż wypowie los, jaki mu jest przeznaczony? albo też: Któż odszuka grób jego (jego mieszkanie po zgładzeniu go z ziemi żyjących)? Inni wreszcie tłómaczą tak: Kto będzie mógł odkryć miejsce jego pobytu, gdyż będzie zgładzony z ziemi żyjących? Zniknie on z tego świata, a gdy będzie w miejscu swego wiecznego spoczynku, próżno szukać będą miejsca jego pobytu na ziemi (Por. Jan VIII, 21). Każde z powyższych tłómaczeń posiada swoje trudności, które zadługo byłoby tu wyjaśniać. Zresztą którekolwiek przyjmiemy z tłómaczeń powyższych, myśl proroka będzie ta, że Messyasz umrze śmiercią gwałtowną w skutek wydanego nań niesprawiedliwego wyroku, i że w tej śmierci zawarta będzie niedościgła dla rozumu ludzkiego tajemnica.
Również i wyrazy, które potem następują, dają powód do wielu rozpraw naukowych. Wulgata bowiem tak pisze: propter scelus populi mei percussit eum. Ze stanowiska gramatycznego, zaimek eum może się odnosić albo do Servus Domini, albo też do rzeczownika populi, po którym bezpośrednio ten zaimek następuje. Tekst hebrajski przechyla się na stronę drugiego znaczenia, gdyż zaimek eum odpowiada hebrajskiej formie liczby mnogiej למו (eis). Dla tego też św. Hieronim przetłómaczył: percussit, eos. Większa część starożytnych przekładów wzięła wyraz למו za liczbę mnogą. Z drugiej strony powiadają, że kontekst daleko lepiej odpowiada pierwszemu znaczeniu. Został ubity z powodu występku ludu, mego. Stąd też wielu tłómaczy pragnęło udowodnić, że forma למו może również oznaczać liczbę pojedynczą. Na dowód czego przytaczają Iz. XLIV, 1; Ks. Rodz. IX, 26, 7; Powt. Pr. XXXIII, 2; Hioba. XA, 23; XXII, 25, XXVII, 23; Psal. XI, 7; lecz żadne z tych miejsc nie wydaje się nam przekonywającem. Zresztą chociażby udowodniono, że ta forma niekiedy oznacza liczbę pojedyńczą, to zdaje się nam, że w wyrazach, które nas tu zajmują, a w których jest jedno indywiduum i jedna osoba zbiorowa, do której zaimek może się odnosić, że w wyrazach tych, powiadam, prorok wybierając liczbę mnogą, chce wskazać stosunek do osoby zbiorowej, a usunąć pojęcie indywiduum. Z tych przeto pobudek oświadczamy się za przekładem: Lud mój będzie ubity dla swego występku. Tym występkiem jest bogobójstwo, popełnione na osobie Messyasza. Prawda, że o tem jest mowa zaraz po mowie o grobie Chrystusa Pana: ale grób ten został już opisany jako jajko. A zatem wzmiankę o narodzie, ukaranym za swój występek, można uważać jako przejście od hańby do chwały Messyasza. My-byśmy więc przedstawili następującą parafrazę całego tego tekstu: „Z udręczeń niegodziwego sądu został wzięty (do chwały swego Ojca): któż odnajdzie miejsce jego pobytu? albowiem został wygładzony z ziemi żyjących (i przeniesiony tam, dokąd żaden człowiek za nim iść nie może). Lud mój będzie ukarany za występek, jaki popełnił przeciwko swemu Messyaszowi.” Co do samego Messyasza, to uwielbienie jego rozpocznie się razem z pogrzebem jego, jak się to zaraz o tem powie. Tłómacze, którzy trzymają się przekładu Wulgaty, widzą w tem miejscu tylko powtórzenie wyżej już wyłożonej satisfactionis vicariae. Ale wróćmy do dalszego ciągu proroctwa, do wiersza 9.
Pierwsza część tego wiersza brzmi w tekście hebrajskim tak: „I dadzą z bezbożnymi pogrzeb jego i z bogatym śmierci jego.” Co zazwyczaj wyjaśniają w ten sposób: przeznaczą mu pogrzeb złoczyńców; lecz przy śmierci jego przyjdzie doń pewien człowiek bogaty, aby go pogrzebać ze czcią. Samo tylko wypełnienie się proroctwa mogło objawić myśl Ducha świętego, w tych słowach wypowiedzianą; a właśnie fakt obecności przy pogrzebie Chrystusowem pewnego bogatego człowieka, Józefa z Arymatei (vir bonus... et ipse dives), jest tak wyraźny i tak jawnie w ewangeliach zaznaczony, że dla umysłu nieuprzedzonego najmniejszej nie może być wątpliwości co do znaczenia słów proroka. Jakoż cześć ta oddana będzie pogrzebowi Chrystusa „przeto iż nieprawości nie uczynił, ani zdrady było w uściech jego. Lecz Pan chciał go zetrzeć w niemocy (uczynił go słabym).” Wszystkie przeto cierpienia spadły nań z woli bożej. Ale ponieważ wszystko to wycierpiał niewinnie, przeto zachowana mu jest wspaniała nagroda: „Jeśli położy za grzech duszę swoją; pozostawi po sobie potomstwo (chwalebne), żyć będzie przez długie dni (ujrzy nasienie długowieczne) a wola Boża (objawiona w przepowiadaniu jego ewangelii) pomyślnie spełniać będzie przez jego posługowanie.” Życie nieśmiertelne przywrócić Messyaszowi—to właśnie Jego uwielbienie w zmartwychwstaniu Jego, w cudownem rozszerzeniu się Kościoła, tej płodnej matki, która oblubieńcowi swemu daje potomstwo, rozmnażające się aż do końca wieków.
W wierszu 11 zabiera głos sam Jehowa, aby zamknąć wyrocznie swego proroka: „Za to, że pracowała dusza jego, ujrzy to świetne potomstwo, cieszyć się będzie i nasyci (szczęśliwością). Dając się poznać ludziom, usprawiedliwi sprawiedliwy sługa mój wielu, a nieprawości ich on poniesie.” Jest to wypowiedziana tajemnica usprawiedliwienia ludzi przez wiarę w Jezusa Chrystusa i przez jego zadosyćczyniące zasługi. (Por. Rzym. III, 25, 26): quem proposuit Deus propitiationem per fidem in sanguine ipsius, ut sit ipse justus, et Justificans eum qui est ex fide Jesu Christi.
„Przetoż, mówi dalej Pan, oddzielę mu bardzo wielu” nieprzyjaciół zwyciężonych jego siłą i przyprowadzonych na łono jego Kościoła; „a dzielić będzie mocarzów jak zdobycz,” wielkich „książąt i królów, których podbije pod swe święte prawo, „ponieważ wydał na śmierć samego siebie, i ponieważ z złośnikami jest policzon, ponieważ zniósł i przyjął na siebie grzechy mnogich, a za przestępców się modlił.” Ostatnie te wyrazy są jakoby powtórzeniem całego proroctwa, i dostarczają zarazem dwóch wyraźnych bardzo szczegółów, stwierdzonych co do słowa przy męce Jezusa, a mianowicie, iż został ukrzyżowany między dwoma łotrami i policzony między zbrodniarzy (Mar. XV, 26, 27), zaś gdy Go przybijano do krzyża, wstawiał się za swymi oprawcami w tej rzewnej prośbie: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią.”
Widzieliśmy, z jaką to ścisłością i z jaką podniosłością wyrażeń wielki ten prorok opiewał tajemnicę krzyża Zbawicielowego, tajemnicę boleści i zniewag, a zarazem także tajemnicę radości i wiecznej chwały. Dodajmy także i to jeszcze, że nie najmniejsza to chwała dla męki Odkupiciela, iż z taką jasnością przepowiedziana została na osiem wieków przedtem, zanim boski ten dramat rozegrał się w dziejach świata.
II. Proroctwo Zacharyasza.
Ewangelia św. w trzech okolicznościach męki Zbawiciela stwierdza spełnienie się proroctw, wygłoszonych niegdyś przez Zacharyasza, syna Barachiasza (Zach. XIII, 7; XI, 12, 13 XII, 10). Pierwsza z tych okoliczności jest, według świadectwa św. Mateusza (XXVI, 31), rozproszenie apostołów przy pojmaniu Jezusa; druga, podług tegoż ewangelisty (XXVII, 9), odnosi się do pola garnca kupionego za 30 srebników porzuconych przez Judasza; trzecią przytacza św. Jan (XIX, 37) przy sposobności otwarcia boku Jezusa na krzyżu. Przejrzymy pokrótce te trzy wyrocznie Ducha świętego.
Przedewszystkiem zapytać trzeba, czy drugą część proroctwa Zacharyasza, do której należą te prorocze ustępy, przypisać trzeba temuż prorokowi? Niektórzy krytycy odpowiadają przecząco, inni znów przypisują tę część Jeremiaszowi, co im się zdaje być zgodnem z tekstem świętego Mateusza, takim jaki posiadamy. Twierdzącą odpowiedź daje większość egzegetów chrześcijańskich. Naszem zaś zdaniem, kwestya to małego znaczenia: dosyć nam wiedzieć, że trzy te miejsca prorocze są wyroczniami prorockiemi, dostatecznie dawnemi na to, aby się ewangeliści mogli powołać na ich świadectwo.
Przystępujemy zatem do wyjaśnienia tych proroctw według porządku, jaki one zajmują w księdze Zacharyasza.
A) Zach. XI, 12, 13.
Zacharyasz w pewnem widzeniu proroczem otrzymuje od Pana rozkaz, aby pasł „bydło zabicia,” naród Izraelski, którym jego wodzowie rządzili dla własnej jedynie korzyści i prowadzili go tym sposobem na zatracenie. Prorok słucha rozkazu bożego; przynosi ze sobą dwie laski pasterskie, których jedna miała nazwę łaski (נעם), druga nazwę powrózka (זבלים), i tak staje na czele stada.
W ciągu jednego miesiąca uwalnia od obowiązków i odsyła trzech pasterzy, którzy dotąd źle strzegli swej trzody. Sam podejmuje liczne starania dla swych owiec, lecz owce mu się opierają i uprzykrzają. Wówczas to woła prorok: „Nie będę was pasł, co umiera, niech umiera, a co wysieczono, niech będzie wysieczono, a drudzy niech żrą każdy mięso bliźniego swego. I wziąłem rózgę którą zwano piękność (łaskę) i złamałem ją abych w niwecz obrócił przymierze, którem postanowił ze wszystkimi narody,” na korzyść mego ludu Izraelskiego. Prorok, jak widać, mówi i działa w imieniu samego Jehowy. Jehowa, dobry pasterz, chce zbawić lud swój, sam osobiście idzie go szukać; kładzie koniec posłannictwu trzech pasterzy, przedstawiających trzy rodzaje rządów Izraelskich, urzędników, kapłanów i proroków, gdyż ci nadużywali swej władzy na szkodę powierzonego ich pieczy społeczeństwa teokratycznego. Atoli boski pasterz, przedstawiony tu w osobie proroka, zanim opuści swą trzodę, zwraca się do niej po zapłatę. Odzywa się do niej w te słowa: „Jeśli jest rzecz dobra w oczach waszych, przynieście zapłatę moję; a jeśli nie, bądźcie spokojni. I odważyli zapłatę moję trzydzieści srebrników.” Przyjęcie podobnej zapłaty ze strony trzody było oznaką ostatecznej pogardy. Trzydzieści srebrników było ustanowioną prawem zapłatą za niewolnika, zabitego przez rozjuszone zwierzę (Ks. Wyjś. XXI, 32). Mniejszą zniewagą byłaby odmowa wszelkiej zapłaty, aniżeli złożenie tej szyderczej sumy pieniężnej na zapłatę za ustawiczne troski pasterza. A tym pasterzem był sam Jehowa, Bóg wszelkiej potęgi. Niewdzięcznością i zuchwalstwem swego ludu do żywego oburzony, mówi Pan do proroka: „Porzuć to do garncarza, piękną zapłatę, którąm jest od nich oszacowan, i wziąłem trzydzieści srebrników, i porzuciłem je w domu Pańskim do garncarza. I rzezałem rózgę moję wtórą, którą zwano powrózkiem, abych rozwiązał braterstwo między Judą a Izraelem.” Od tej chwili dokonał się rozłam pomiędzy niewierną trzodą a jej boskim pasterzem: spełniło się odrzucenie Izraela, w odwiecznych zamiarach Najwyższego poczęte.
Proroctwo tedy, któreśmy użyli, zawiera się całkowicie w szeregu czynności symbolicznych, rozwijających się w tajemniczem widzeniu proroka. Rzeczywisty przedmiot proroctwa jest widoczny: Jehowa przychodzi w swej osobie do swego ludu, aby podejmować, około niego starania; lud ten odrzucił Go z pogardą. Z kolei znów: i On wypowiada słowa odrzucenia nad tym buntowniczym narodem. Kilka ledwie owieczek wyjętych będzie od ogólnego odrzucenia, owieczek ubogich i znękanych, które ulegle iść będą za swym pasterzem.
Zanim zbadamy wypełnienie się słowa bożego, musimy bliżej nieco rozpatrzyć niektóre szczegóły.
Katoliccy nawet egzegeci podzieleni są w zdaniach o epoce czasu, do jakiego odnieść należy pierwszą część tego proroctwa (w. 4—11), czyli to wszystko, co poprzedza żądaną zapłatę. O. Knebenbauer w uczonym swym komentarzu na mniejszych proroków widzi w całym przytoczonym ustępie opiekuńcze działanie Boże nad narodem Izraelskim, począwszy od niewoli Egipskiej, t. j. od epoki w której rozpoczyna się teokracya, aż do niewoli Babilońskiej, t. zn. do epoki, w której takowa ustaje. Izrael jest „bydłem zabicia” naprzód pod gniotącem go ramieniem Faraona, a później ilekroć bywał opanowany przez nieprzyjaciół. Często bardzo także książęta jego i kapłani pracują nad jego zgubą, pobudzając go do bałwochwalstwa. Dla tego to Jehowa sam przez się lub przez swych proroków przychodzi z pomocą swej znękanej trzodzie; usuwa złych pasterzy, zewnętrznych równie jak wewnętrznych jej wrogów. Bardzo często trzoda okazuje się buntowniczą względem boskiego pasterza. Przychodzi wreszcie czas, kiedy miara nieprawości się przepełnia, Jehowa łamie kij pasterski nazwany łaską, zrywa przymierze, jakie uczynił ze wszystkimi narodami, aby szanowały teokracyę Izraela. Odtąd przymierze to stało się próżnem; Chaldejczycy niszczą teokracyę, a w tej najokropniejszej klęsce, „ubodzy trzody, którzy czczą Jehowę, poznają wypełnienie się jego słowa (w. 11). Od 12 wiersza prorok nagle przechodzi do epoki Messyasza, którego naród traktuje z najwyższą pogardą.
Inni tłómacze, jak Lapide, Sanchez, Reinke, Hengstenberg, a z pomiędzy starożytnych: św. Efrem, św. Cyryl Aleksandryjski, Euzebiusz, Teodoret całe to proroctwo rozumieją o epoce messyanicznej. I my też zdanie ich podzielamy. Żądanie jakie stawia pasterz, domagający się zapłaty, jest wynikiem tego, co te słowa poprzedza; nie chce on troszczyć się odtąd o tę buntowniczą trzodę; ale zanim ją porzuci, z ironią jej proponuje, by oddała zapłatę pasterzowi, który się dla niej poświęcał. — Zarzucają tu wprawdzie, że usunięcie trzech pasterzy i odrzucenie buntowniczego narodu poprzedza u Zacharyasza oddanie szyderskiej zapłaty, gdy tymczasem Chrystus przed swoją męką bynajmniej nie obalał powagi kapłanów, urzędników i proroków Izraelskich. Ale odpowiada się na to, że obalenie rzeczonej powagi, wirtualnie przynajmniej, stało się wówczas, gdy Jezus przeciwstawił swą naukę nauce piśmiennych i faryzeuszów: Audistis quia dictum est... ego autem dico vobis (Mat. V, 17 nast.); stało się ono wówczas, gdy w przypowieści „o Dobrym Pasterzu” oświadcza, że ci wszyscy, którzy przed Nim zbliżali się do trzody, byli złodziejami i rozbójnikami (Jan X, 8), a głosu ich owce nie słuchały; nie chce On, aby uczniowie naśladowali czyny piśmiennych i faryzeuszów, zasiadających na stolicy Mojżesza; oskarża tych obłudnych doktorów, że nakładają na bliźnich ciężkie brzemię, którego jednak sami palcem dotknąć nie chcą (Mat. XXIII, 4). Jak nam się zdaje, do tego jest w tem wszystkiem pierwiastków na usprawiedliwienie słów proroka: „Et succidi tres pastores in mense uno.” Co zaś chce wyrazić prorok przez ten przeciąg jednego miesiąca, trudno powiedzieć. Być może, iż chce tylko wskazać względnie krótki czas trwania publicznego życia Messyasza. Pusey widzi w tem miesiąc Nisan, w którym Zbawiciel został ofiarowany.
Pozostaje nam jeszcze zbadać, jak należy rozumieć rozkaz, dany z nieba prorokowi, a nakazujący mu porzucić pieniądze w świątyni dla garncarza. Kimże jest ów garncarz, osobistość wyraźnie określona i w stosunku ze świątynią pozostawać się zdająca? Hengstenberg i Reinke porównywając nasz tekst z różnymi ustępami proroctwa Jeremiasza, pragną wykazać, że to był garncarz używany do obsługi świątyni i mający swój warsztat w sąsiedztwie, na dolinie Hinnom. Dolina ta, splugawiona niegdyś przez bezecne i krwawe ceremonie Molocha, była miejscem przeznaczonem na egzekucye. Te sztuki monety miały być tam porzucone na znak przekleństwa (Por. Jer. VIII, 2; XI, 2). Znaczenie to ale dalekie od pewności. Przypuszczamy raczej, że wzmianki o garncarzu sam nawet prorok nie rozumiał i że pozostała ona tajemnicą aż do faktu messyanicznego.
Fakt ten opowiada św. Mateusz (XXVI, 14, 15) w ten sposób: „Tedy odszedł jeden ze dwunaście, którego zwano Judaszem Iskariotem, do przedniejszych kapłanów, i rzekł im: Co mi chcecie dać, a ja go wam wydam? A oni naznaczyli mu trzydzieści srebrnych... (XXVII, 3—10). Tedy ujrzawszy Judasza, który go wydał, iż był skazan: żalem zdjęty odniósł trzydzieści srebrnych przedniejszym kapłanom i starszym, mówiąc: Zgrzeszyłem wydawszy krew sprawiedliwą. A oni rzekli: Co nam do tego, ty się patrz. A porzuciwszy srebrniki w kościele, odszedł: i poszedłszy obiesił się. A przedniejszy kapłani wziąwszy srebrniki, mówili: Nie godzi się ich kłaść do korbony: bo jest zapłata krwie. I naradziwszy się, kupili za nie rolę garncarzową, na pogrzeb pielgrzymów. Dla tego owa rola nazwana jest Haceldama, to jest rola krwie, aż do dnia dzisiejszego. Tedy się wypełniło co jest powiedziano przez Jeremiasza proroka, mówiącego: I wzięli trzydzieści srebrnych, zapłatę oszacowanego, którego oszacowali z synów Izraelskich: i dali je na rolę garncarzową, jako mi postanowił Pan.”
Spostrzegać się daje przedewszystkiem, że cytata św. Mateusza podaje raczej sens, niż literę proroctwa, i że dodaje wzmiankę o roli garncarzowej, o której Zacharyasz nie mówi. Ale u Jeremiasza, (któremu ewangelista przypisuje proroctwo), znajdują się rozmaite okoliczności, do których, zdaniem najznakomitszych egzegetów, św. Mateusz czyni alluzyę. Jeremiasz (XVIII, 2) otrzymuje rozkaz pójścia do garncarza, znajduje go zajętym obracaniem naczynia glinianego. Naczynie się tłucze, garncarz je odrzuca i robi zeń inne według swego upodobania. Później (roz. XIX, 1—11) ma on zanieść na dolinę Hinnom (Gehenne) naczynie gliniane wypalone, potłuc je i porzucić na dolinie: znaczy to, że również i naród izraelski rozbity zostanie i pogrzebany na tem miejscu przekleństwa. Wreszcie (XXXII, 7—9) Jeremiasz, słuchając głosu Jehowy, kupuje rolę od Anatota dla swego krewnego Hanameela. Stąd, mówią ci pisarze, święty Mateusz przytacza imię Jeremiasza, który nadewszystko pragnie zwrócić uwagę na to „pole krwi,” kupione od garncarza. Jakkolwiekby zresztą było, niema wątpliwości, że ewangelista nie miał na myśli proroctwa Zacharyasza, skoro nie wymienia tego proroka. (Przekład syryjski, dokonany prawdopodobnie z oryginalnego tekstu aramejskiego św. Mateusza, nie podaje imienia żadnego z obu tych synoptyków: Czyżby może tłómacz grecki wstawił imię Jeremiasza?) Są pomiędzy tem proroctwem a opowiadaniem ewangelicznem bardzo uderzające podobieństwa, ale też bywają i znaczne różnice. W jednem i w drugiem opowiadaniu Izrael zapłacił trzydzieści srebrników jako cenę wartości posłanego przez Jehowę. I w jednem i w drugiem, te pieniądze są rzucone w świątyni i następnie oddane garncarzowi. Ale w proroctwie, prorok-to w imię Jehowy domaga się zapłaty za swe usługi; w Ewangelii zaś, Judasz zdrajca to czyni; w proroctwie, to prorok rzuca pieniądze w świątyni na rozkaz nieba, — w Ewangelii zaś czyni to żalem zdjęty Judasz; w proroctwie również na rozkaz Jehowy pieniądze są oddane do garncarza. (Por. Mat. VII, 11: sicut constituit mihi Dominus); w opowiadaniu zaś o Męce Pańskiej, Sanhedrin z własnej woli kupuje rolę garncarza. Ze wszystkiego tego wnioskować musimy, że Duch święty, gdy objawiał Zacharyaszowi tajemnicze to widzenie, miał dwojaką myśl proroczą na względzie: jedną — chciał przepowiedzieć odrzucenie Messyasza przez naród jego, i co za tem idzie, odrzucenie tegoż narodu; drugą myśl—chciał dokładnie oznaczyć pewne materyalne, do rozpoznania łatwe okoliczności, które miały się urzeczywistnić w Męce Zbawiciela, w tej męce, w której faktycznie spełniło się urzędowe odrzucenie Messyasza, i w której cały naród z góry już sankcyonował swoje własne odrzucenie (Jan XIX, 15; Mat. XXVII, 25): „Krew jego niech spadnie na nas i na syny nasze!”
Wobec tej proroczej wyroczni i odpowiedniego jej się spełnienia na próżno niewiara szuka wyjaśnienia z jej zasadami zgodnego. Niedorzecznością jest przypuszczać, że Judasz zdrajca, sanhedrin i garncarz spiskowali razem celem pewnego zestawienia czynów, co do joty urzeczywistniających pewne okoliczności, oznaczone przez Zacharyasza. Widoczna to rzecz, iż żaden z nich o tem nie myślał. Przedewszystkiem znaczyłoby to działać wbrew wszelkim swym pojęciom o Jezusie i jego dziele, znaczyłoby to potępiać siebie samych. Następnie, głębokie różnice, jakie zachodzą pomiędzy proroctwem a szczegółami Męki Pańskiej, dają nam rękojmię, że Judasz, Sanhedrin i garncarz bynajmniej nie urabiali się pod wpływem wyrazów Zacharyasza. Czyżby więc ślepy traf był przyczyną tego zbiegu proroctwa z przepowiedzianymi przezeń szczegółami. Twierdzić tego nikt się chyba nie ośmieli! W tem wszystkiem przebija tajemnicze działanie Opatrzności, na mocy swej wszechmocności kierującej wolnymi czynami ludzkimi i zwracające je niechybnie ku spełnieniu się woli Najwyższej.
B) Zach. XIII, 7.
„Mieczu, ockni się na pasterza mego, i na męża przyległego mi, mówi Pan zastępów: uderz pasterza, a rozproszą się owce: i obrócę rękę moję na malutkie.” Tym pasterzem, którego Bóg Izraelski nazywa swoim i który jest człowiekiem, szczególnymi stosunkami zażyłości z Bogiem złączonym, jest Chrystus; Syn Boży, współistotny swemu Ojcu, zstępujący do swego narodu, aby podjąć staranie o sprawie jego wieczności. Napróżno niewiara, trzymając się swej zarówno zimnej jak dowolnej egzegezy, szuka między ludami Izraelskimi jakiejś osobistości, któraby odpowiadała zarysom tego proroczego objawienia. Każdy nieledwie zwierzchnik narodowy, którego śmierć lub porażka sprowadzała na jego naród wielkie nieszczęścia, mógł pod pewnym względem urzeczywistnić słowa proroctwa same w sobie uważane; ale gdy się rozważa cały ogół uczynionych Zacharyaszowi objawień, wówczas przyznać się musi, że tylko sam Messyasz proroctwo to na sobie urzeczywistnia. Prorok ten na wzór Jeremiasza (XLVI, 6), przemawiając w imieniu Boga, zwraca mowę do miecza Pańskiego i rozkazuje mu uderzyć pasterza, którego Jehowa posłał do swego ludu. I w istocie, Chrystus zgodnie z postanowieniami boskiej sprawiedliwości musi umrzeć; będzie On uderzony mieczem, to znaczy zginie śmiercią gwałtowną (według sposobu mówienia w Biblii używanego) i, w następstwie tej śmierci, trzoda Jego zostanie rozproszona; przejdzie przez próbę ucisku. Większość owieczek jego błąkać się będzie zdala od zbawczej owczarni, ale Pan po czasowej próbie „obróci swą rękę opiekuńczą na malutkie,” na ubogie i nieszczęśliwe owce swej trzody. Niebawem też sam Pan wyjaśnia, co nastąpi (w. 8—9): „I będą po wszystkiej ziemi, mówi Pan: dwie części na niej będą rozproszone, i ustaną: a trzecia część zostanie na niej. I powiodę trzecią przez ogień, i palić je będą jako palą srebro: a doświadczać ich będą, jako doświadczają złota. On będzie wzywał imienia mego, a ja go wysłucham. Rzekę: Lud mój jesteś, a on rzecze: Pan Bóg mój (Jehowa jest Bóg mój)!” W tych słowach któż nie widzi odrzucenia większości żydów, dotychczasowych owiec boskiego pasterza, — i powołania „resztek” Izraela, ubogich, maluczkich, początkowo znękanych, lecz później przez swego Boga oswobodzonych od wielkiego utrapienia, w jakiem pogrążyła je śmierć Odkupiciela.
A właśnie w najbliższem otoczeniu Jezusa spełniło się proroctwo poraz pierwszy (Mat. XXVI, 30—32): „I hymn odprawiwszy, wyszli na górę Oliwną. Tedy im rzekł Jezus: Wszyscy wy zgorszenie weźmiecie ze mnie tej nocy. Albowiem jest napisano: Uderzę pasterza, i rozproszą się owce trzody. Lecz gdy zmartwychwstanę, uprzedzę was do Galilei.” Chrystus Pan, pomijając niedokładne tłómaczenie Siedmdziesięciu, przytacza powyższe wyrazy według oryginału hebrajskiego. Tylko że pozostawia na uboczu prozopopeę miecza i przedstawia nam Jehowę, spełniającego osobiście swój najwyższy dekret: „Uderzę pasterza. Krótko będzie trwało rozproszenie trzody apostolskiej. Zapowiedzianą przez proroka obietnicę oswobodzenia tłómaczy Zbawiciel temi słowy: „Lecz gdy zmartwychwstanę, uprzedzę was do Galilei.” To rozproszenie i następujący po niem szczęśliwy powrót, jest zapowiedzią czasowego rozproszenia i ostatecznego powrotu do Pana wszystkich tych, których Izaiasz i za nim św. Paweł wielokrotnie nazywają ostatkami Izraela (Rzym. IX, 27; XI, 5). Tymi ostatkami są Żydzi nawróceni, którzy stanowili jakoby zarodek rodzącego się Kościoła chrześcijańskiego.
Prw. Knabenbauer, Commentarius in Isaiam, t. II; Commentarius in prophetas minores, t. II. — Reinke. Exegesis critica in Jes., De Christo Zachariae et Malachiae vaticiniis praenuntiato, str. 40—70. — Hengstenberg, Christologie, III, str. 410—540. — Pusey, Commentary on the minor prophets: str. 568—585. — Driver et Neubauer, The fifty-third chapter of Isaiah according to the Jewisch interpreters. — Jahn, Enchiridion hermeneuticae sacrae, t. II, str. 40—47; Einleitung, t. II, str. 671. — Corluy, Spicilegium dogmatico - biblicum, t. II, str. 82—111.
(J. Corluy).
Proroctwo Psalmu XXI, u Żydów XXII.
Kościół zawsze uważał ten psalm za psalm messyaniczny. Sam Chrystus, wisząc na krzyżu, stosuje do siebie pierwsze wyrazy drugiego wiersza (Mat. XXVII, 46; Mar. XV, 34). Apostołowie wyraźnie o Nim rozumieli wiersze 19 i 23 (Mat. XXVII, 35; Jan XIX, 23, 24, i Żyd. II, 12). Ojcowie ze swej strony bezpodzielnie poszli za tem tłómaczeniem. „Z pomiędzy tych, co komentowali ten psalm, —czy to cały, czy część jego tylko, niema nikogo, mówi O. Patrizi, (Cento Salmi, str. 96), ktoby w nim nie widział Chrystusa. Jedyny z pośród rzeczonych komentatorów, Teodor Mopswesty, który myślał psalm ten rozumieć o Chrystusie tylko w znaczeniu akkomodacyjnem, został wyklęty przez papieża Wigiliusza, a potępienie to jego zostało przyjęte i potwierdzone na drugim Soborze Konstantynopolitańskim (Labbe, Acta Conciliorum, III, str. 380). Średnie wieki pod tym względem nie odstępują tłómaczenia Ojców. W dzisiejszych zaś czasach katolicy jednozgodnie uważają ten psalm za messyaniczny. Sądzę, że niema dziś egzegety katolickiego, któryby psalmu tego nie miał — czy to w literalnem czy przynajmniej w allegorycznem znaczeniu—za chrystologiczny. Taka jest powszechna i odwieczna Kościoła katolickiego nauka. Nie można jej przeczyć, nie naruszając jednocześnie swej wiary. (Constitutum Papieża Wigiliusza u Labbego w m. c. Por. Concil. Trid., Sess. IV, Decret. de edit. etc. § Praeterea).
Zobaczmy najpierw tekst psalmu według oryginału hebrajskiego. Następnie okażemy, że psalm ten odnosi się do Messyasza-Jezusa Chrystusa i że nie może być zastosowany do nikogo innego tylko do Messyasza:
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił, daleki od wspomożenia mnie, od słów skargi mojej.
Boże mój, wołam we dnie a nie odpowiadasz mi, i nocą a nie mam spokoju.
A ty jednak święty, zasiadający w środku uwielbień Izraela.
Tobie ufali ojcowie nasi, ufali, a wybawiłeś ich. Do Ciebie wołali, a byli ocaleni, w Tobie ufali i nie byli zawstydzeni.
A ja robak, a nie mąż, pośmiewisko ludzi i wzgarda ludu. Wszyscy co widzą mnie, urągają mi, rozdziawili usta, potrząsają głową:
„Porzuć to Jehowie, niech go wybawi; niech go ocali, bo upodobał go sobie.”
Albowiem Tyś wywiódł mnie z łona, złożyłeś mnie bezpiecznie u piersi matki mojej.
Na Tobie polegałem od urodzenia, od żywota matki mojej, Bogiem moim Ty.
Nie oddalaj się odemnie, bo niedola bliska, bo niema wybawcy.
Otoczyła mnie byków gromada, mocarze Baszanu oblegli mnie.
Rozwarli na mnie paszczę swą, jako lew co porywa i ryczy.
Jako woda jestem rozlany, rozeszły się wszystkie członki moje, serce moje jako wosk roztopione wśród wnętrzności moich.
Zaschła jak skorupa siła moja, i język mój przylgnął do podniebienia mego, i w proch śmierci powalasz mnie.
Albowiem otoczyły mnie psy; zgraja złoczyńców obstąpiła mnie, przebodli ręce i nogi moje.
Policzyć mogę wszystkie kości moje, a oni się przyglądają i znęcają się nademną.
Rozdzielają szaty moje pomiędzy siebie, a o suknię moją rzucają losy.
Lecz Ty o Boże, nie oddalaj się; potęgo moja, na zbawienie moje pospiesz.
Ocal od miecza duszę moję, z mocy psa jedyną moję.
Wyswobódź mnie z paszczy lwa, a od rogów bawołów obroń mnie.
Rozgłaszać będę imię Twoje braciom moim, wśród zboru wielbić Cię będę.
Boiący się Boga chwalcie Go, cały rodzie Jakóba czcijcie Go, i korzcie się przed Nim wszystko nasienie Izraela.
Albowiem nie wzgardził, i nie odrzucił nędzy biednego, i nie ukrył oblicza swego przed nim, i gdy wołał do Niego, wysłuchał go.
Od Ciebie uwielbienie moje w zborze wielkim, śluby moje spełnię wobec bojących się go.
Jeść będą biedni i nasycą się, chwalić będą Boga szukający Go, ożyje serce nasze na wieki.
Pomnieć będą i zwrócą się do Boga wszystkie krańce ziemi i ukorzą się przed Tobą plemiona narodów.
Albowiem Bogu należy się królowanie i władztwo nad narodami.
Spożywać będą i korzyć się wszyscy możni ziemi, przed Nim klękać będą wszyscy zstępujący w proch i którzy nie mogą utrzymać swego życia.
Potomstwo służyć Mu będzie, opowiadać się będzie o Panu pokoleniu (przyszłemu).
Zejdą się i wygłaszać będą sprawiedliwość Jego ludowi, który się narodzi, iż on tego dokonał.”
Powiadamy, że psalm ten odnosi się do Messyasza Jezusa Chrystusa i to wyłącznie do Niego. Dowody stwierdzające tę prawdę są nadzwyczaj przekonywające. Moglibyśmy powołać się na dowód z powagi. Przy jego pomocy prędko rozstrzygnęlibyśmy tę sprawę. Rzeczywiście bowiem, wszystko co o tym psalmie mówiło się w starożytności: tradycya żydowska, wyrażona przez rabinów albo w Targum (Komentarze. Schóttgen, 660. 232 i nst.), jednozgodna tradycya chrześcijańska, wszystko to oświadcza się za messyanicznem rozumieniem tego psalmu. Ale ponieważ racyonaliści, niesłusznie, co prawda, nie uznają dowodu z tradycyi, więc i my nie chcemy zeń korzystać. Odwołamy się tylko do dowodu krytycznego, jaki daje się wyprowadzić z samego psalmu.
Psalm ten, jak to łatwo zauważyć, składa się z dwóch części. W pierwszej części cierpiący ukazuje się nam w stanie, w jakim pozostaje, i opisuje męczarnię, jakie cierpi: widok otaczających go nieprzyjaciół, wyniszczenie całej swej istoty, swoje ukrzyżowanie, podział swej odzieży. W drugiej części, wybawiony od zguby, wychwala Boga wobec swych braci, spełnia swe pragnienia przez ofiarę eucharystyczną i nawraca wszystkie narody ziemi, które sławią dzieło nowe przezeń dokonane. Taka jest treść psalmu. Weźmy teraz opowiadania o męce pańskiej i historyi kościelnej. Dwiema temi myślami cały psalm jest zapełniony. Wiersz za wierszem, stosuje się ten psalm najwyraźniej do Jezusa Chrystusa; dowód to pozytywny, że to psalm messyaniczny.
Okażmy to pokrótce. Rozpoczyna się Psalm od wielkiego wołania (w. 2); wołanie to są-to własne słowa Jezusa na krzyżu (Mat. XXVII, 46; Mar. XV, 34). Cierpiący uskarża się następnie na pośmiewiska i naigrawania, na jakie wystawiony bywa (w. 9): niema szczegółu, któryby się nie urzeczywistnił przy męce pańskiej. Też same właśnie oznaki pogardy, jakie zwracano do Jezusa, wypowiada dosłownie pewne zdanie psalmu (Mat. XXVII, 39—44; Mar. XV, 29—32; Łuk. XXIII, 35—37). Psalm nie wspomina wyraźnie o pragnieniu, ale wynika ono z nadzwyczajnego osłabienia, z rozciągnięcia kości, jakiego doznaje cierpiący (15, 16). Wyraz „Sitio” (pragnę) jest jednym z siedmiu słów Jezusa na krzyżu (Jan XIX, 28). Ukrzyżowanie Chrystusa Pana jest wyrażone w tym psalmie nadzwyczaj dosadnie: Foderunt (przebodli) (17). Trzymając się rękopismów hebrajskich, możnaby wątpić o ukrzyżowaniu. Albowiem wszystkie, jakie dziś posiadamy, rękopisma hebrajskie mają wyraz kaari, sicut leo, jako lew zamiast wyrazu kaaru. Są jednak powody, dla których musimy wierzyć, że niegdyś przed IX wiekiem było inaczej. Jakkolwiek byłoby zresztą, jest rzeczą pewną, że czytanie kaaru, foderunt, popierają wszystkie pierwsze przekłady Biblii, o tyle przynajmniej, że te przekłady nie czytają kaari, sicut leo, lecz kaaru,—że wszyscy Ojcowie Kościoła czytają ten wyraz jako Kaaru, i nie wspominają o żadnem innem czytaniu, — że kontekst wreszcie, czyli ogólny bieg myśli w odnośnych zdaniach byłby niezrozumiały z wyrazem kaari, sicut leo, jako lew. (Ob. J.-B. Rossi, Variae Lectiones V. T. vol. IV, 14-26). — Lesétre Livre des psaumes, str. 92 nas.). Podług tych przeto danych, cierpiący miał przebodzone ręce i nogi. Wiedzą wszyscy, że taką była męka Zbawiciela. Fakt to niezaprzeczalny: crucifixerunt eum, mówią ewangeliści (Mar. XV, 25; Łuk, XXIII, 33; Jan XIX, 18). Chciano zaprzeczyć temu, iż nogi były przebite gwoźdźmi, i odjąć tem samem messyaniczne znaczenie odnośnemu wierszowi. Zapomniano wszakże, iż chociaż Ewangelie milczą o nogach, to jednak Pan Jezus sam o nich wspomina (Łuk. XXIV, 39), zarówno jak o rękach swoich. Zresztą przy milczeniu Ewangelii upewnia nas o ukrzyżowaniu nóg Chrystusowych cała najdokładniej stwierdzona tradycya, bez względu na to, jakikolwiek byłby wyjątkowo zwyczaj rzymski tego ich krzyżowania. (Patrz Van Steenkiste, „Annotationes in singulos Psalmos,” str. 199—194 i autorów przezeń cytowanych). Po ukrzyżowaniu cierpiącego szaty jego podzielono między oprawców, o tunikę zaś rzucono losy (19). Ten sam wypadek odtwarza się przy męce pańskiej. Czterej żołnierze, którzy ukrzyżowali Jezusa, dzielą się zwierzchnią jego szatą (iyariu=begedim po hebr.), co zaś do tuniki, to rzucają losy, do kogo ona ma należeć (Mat. XXVII, 35; Mar. XV, 24; Łuk. XXIII, 34; Jan XIX, 23, 34). Atoli cierpiący, opisany w psalmie, tak zgnębiony i umarły, na nowo powstaje ocalony i żywy. Wszędzie wobec ludzi, braci swych, głosi imię i chwałę Boga; ofiary składa, w których wszyscy, zarówno ubodzy jak i bogaci, udział biorą; nawraca wszystkie narody i tworzy z nich jedno plemię, służące Bogu i opowiadające o swem stworzeniu (23, 26, 27, 28—30, 31, 32). To właśnie uczynił zmartwychwstały Zbawca. Uczniom swym, a przez nich wszystkim ludziom, których nazywa swymi braćmi (Mat. XXVIII, 10 por. Żyd. II, 12), objawia prawdy boskie; pozostawia im Eucharystyę, ofiarę i sakrament, która sprawia w nich życie wieczne; prowadzi wreszcie do Boga wszystkie narody, które się odeń oddaliły, i wprowadza je do swego Kościoła, w którem bezustannie pamięć Odkupienia: historya kościelna jest tylko opowiadaniem tego nawrócenia i tego życia narodów w Kościele...
Po tem, cośmy powiedzieli, niepodobna odmówić temu psalmowi znaczenia messyanicznego. Wszystkie główne rysy, jakie psalm ten podaje, stosują się do Messyasza Jezusa Chrystusa. Inne zaś mniej wybitne, jak naprzykład, że cierpiący nie mówi o swym ojcu, lecz o swej matce (10), i że przy narodzeniu swem rzucony został (in te projectus sum) w ramiona Boga (11), a Bóg tym sposobem, odnośnie do niego spełniał zadanie ojca w rodzinie żydowskiej itd.— wszystkie te rysy, powiadam, stosują się do Messyasza Chrystusa w sposób prawdziwie zadziwiający.
Racyonaliści zarzucali nam niektóre różnice, zachodzące pomiędzy tym psalmem a ewangeliczną Męką Chrystusa Pana (Rosenmiiller, „Scholia in Psalmos,” str. 143; Hupfeld, „Die Psalmen,” II, str. 45 i 156; E. Reuss, „La Bible,” Psałterz str. 119). W rzeczywistości jednak różnice te nie istnieją. Trudności, jakie owe różnice wywołać mogą, najzupełniej wyjaśnić się dają, a tem samem jako rzecz pewną uważać trzeba, że, psalm ten najdokładniej i bez cienia wątpliwości stosuje się do Messyasza Jezusa Chrystusa (Ob. główne zarzuty i ich odparcie u Lesétre’a, dzieło cyt. str. 94).
Przyjrzyjmy się teraz wyjaśnieniom antymessyanicznym. Jest ich wiele, prawie wszystkie nowożytne. Niektóre z nich rozumieją ten psalm o pewnej jakiejś osobistości biblijnej, o królu jakimś lub proroku; trzy z pomiędzy tych wyjaśnień wskazują na Dawida, jedno zaś — na Ezechiasza, i jedno—na Jeremiasza.
Żydzi i racyonaliści chętnie rozumieją ten psalm o narodzie hebrajskim, wygnanym i cierpiącym.
Hengstenberg znów (Ueber die Psalmen, II, str. 9 i nast.) odnosi go do idei sprawiedliwego w ogólności, do ideału, jaki się częściowo urzeczywistnia we wszystkich sprawiedliwych, których przeznaczeniem jest być na tym świecie zapoznawanymi, a później uwielbionymi, — do ideału, jaki się w zupełności urzeczywistnia w osobie Jezusa Chrystusa.
Wszystkie te wykłady nie wytrzymują krytyki, wszystkie bowiem mniej lub więcej mają przeciw sobie tekst psalmu. Przypomnijmy odnośną treść jego.
Znamienne rysy tego psalmu są następujące: wołanie i modlitwy, od jakich się psalm rozpoczyna, gromady nieprzyjaciół, otaczające i przyglądające się cierpiącemu, ostateczne wyniszczenie, do jakiego został on doprowadzony, oznaki i słowa pogardy mu okazywane, ręce i nogi jego przebodzone, suknie podzielone, chwała Boża przezeń głoszona wobec mnóstwa jego braci, pragnienia jego wypełnione, wszystkie wreszcie narody, przezeń nawrócone i Bogu służące.
Otóż żaden z powyższych rysów znamiennych nie urzeczywistnia się dokładnie w antymessyanicznych wyjaśnieniach psalmu. Aczkolwiek dużo bywa cech, które się zdają zgadzać z jednem lub drugiem wyjaśnieniem, to jednak nigdy w znaczeniu zupełnem i całkowitem. A niektóre z nich, jak np. ukrzyżowanie, podział ubrania i inne całkowicie są temu wyjaśnieniu przeciwne. Zbyteczna też byłaby to rzecz stosować znamienne te cechy psalmu do każdej z osobna antymessyanicznej hypotezy; zdaje się, że sama już rzecz dostatecznie przemawia za sobą.
Atoli, oprócz tego zasadniczego braku, wspólnego wszystkim tym antymessyanicznym wyjaśnieniom omawianego przez nas psalmu, są jeszcze inne pobudki, każdemu z powyższych wyjaśnień właściwe, które każą uważać te wyjaśnienia za błędne i dowolne. Przyjmijmy naprzód pierwszej hypotezie. Przeciw niej przemawia stanowczo podany wyżej dowód ogólny. Widoczna to rzecz bowiem, że niema tu mowy o Dawidzie prześladowanym przez Saula, albo wygnanym przez Absalona, lub wciągniętym w wojnę przeciw Ammonitom (II Król. X), gdyż Dawid nie był nigdy doprowadzony do tej ostateczności, jaką ten psalm opisuje; wszelki zaś inny pozór po temu jest zbyteczny.
Druga hypoteza jest niedopuszczalna, gdyż odnosi psalm do czasów późniejszych od Dawida. Przeciwnie. zaś, rzecz-to pewna, że Dawid właśnie był psalmu tego twórcą. Wszystko za tem przemawia: styl, tytuł, przedmiot. Tytuł, gdyż wyraźnie Dawida wymienia. Styl, ponieważ na wielu miejscach zdradza ton i język psalmów Dawida, do jakich zresztą nasz psalm jest zaliczony (F. Delitzsch, „Die Psalmen,” I, str. 215). Przedmiot wreszcie, gdyż przy czytaniu tego psalmu widać, że świątynia jeszcze nie istniała i że królestwo jeszcze nie było rozdzielone (24, 35): są to zaś szczegóły, doskonale się stosujące do czasów Dawida.
Taż sama uwaga obala przypuszczenie o Jeremiaszu. Zwolennicy tej hypotezy chcieliby nas przekonać, że psalm ten napisał Jeremiasz, gdyż święty Mateusz przytaczając zeń wiersz jeden w opowiadaniu o męce pańskiej (XXVII, 35), podaje przytoczone przez się miejsce jako słowa jednego z proroków (per prophetam), którym, powiadają, nie jest kto inny tylko Jeremiasz. Rozumowanie to nic nie jest warte, gdyż a) Jeremiasz nie jest imiennie wymieniony w psalmie, b) prorok oznaczony tu jest nie Jeremiasz, lecz Dawid raczej, i sam Piotr święty (Dz. II, 30) tak go nazywa. Zresztą, znane nam życie Jeremiasza, nawet więzionego i dręczonego przez Żydów, potem uwolnionego i popieranego przez Babilończyków—w żaden sposób nie zgadza się z przedmiotem psalmu: gdzież bowiem, naprzykład, jego ręce i nogi przebite? gdzież narody przezeń nawrócone i t. d.?
Nie więcej też jest pewnym wykład tego psalmu w znaczeniu zbiorowem. Zwolennicy tego tłómaczenia, niektórzy przynajmniej, odnoszą układ tego psalmu do czasu po niewoli Babilońskiej, ale mylą się oni, jakeśmy to okazali. Mylą się również utrzymując, że jest tu mowa o wygnanym narodzie żydowskim, cośmy wyżej już udowodnili. Dodajemy tu tylko, że psalm ten jest zanadto indywidualny, aby mógł być tłómaczony o zbiorowości. Przez samo już jego czytaniu ma się wrażenie, że osoba, o której się tam mówi, iż cierpi i zwycięża, jest osobą pojedynczą, a nie zbiorową, nie żadnym narodem: wszak w każdym niemal wierszu spotykamy tam zaimki w liczbie pojedynczej. Ważne chyba należałoby mieć powody, żeby taki psalm móc wykładać w znaczeniu zbiorowem. Ponieważ zaś powody te nie istnieją, przeto tego sposobu tłómaczenia psalmu przyjąć nie można. Tak samo się rzecz ma z hypotezą o sprawiedliwym idealnym. Cały nastrój psalmu jest tej hypotezie przeciwny. Pozostawiwszy nawet na stronie przedmiot psalmu, — bo i przedmiot jego sprzeciwia się tej hypotezie,—to już sam ogólny ton psalmu wyraża rzeczywistość, a nie abstrakcyę. Byłby-to z pewnością błąd ze strony pisarza, któryby, chcąc opisać jakiś portret imaginacyjny, nie uprzedziwszy o tem swych czytelników, wyrażał się tak, jak gdyby mówił o osobie rzeczywistej i żyjącej. Nie wchodzimy w to zresztą, czy ten rodzaj przenośni zgadza się z duchem języka hebrajskiego. Cokolwiek-by się o tem myślało, trzeba będzie wszakże przyznać, że idealne tego psalmu tłómaczenie Hengstenberga jest bardzo ryzykowne. Nadto jeszcze, gdyby to idealne tłómaczenie było prawdziwe, to psalm nie byłby wcale prorockim. Byłaby-to nie przepowiednia, dotycząca przyszłego jakiegoś wydarzenia, ale raczej rozmyślanie jakieś filozoficzne nad znanym z historyi losem sprawiedliwych na tym świecie. Tymczasem z wyjątkiem kilku egzegetów, prawie wszyscy zgodnie uznają w naszym psalmie cechę prawdziwego proroctwa. Tak więc psalm XXI nie może być wyjaśniony w ten sposób, jak go rozumieją racyonaliści. Usiłowania ich, od stu lat z górą trwające, wytworzyły tylko mnóstwo systemów, zarówno niemożliwych jak licznych. Zaledwie ukaże się nowy jakiś system, aż tu natychmiast powstaje inny, by nań uderzyć i o ziemię powalić. Nie, psalm XXI nie znosi tłómaczenia racyonalistowskiego. Jedynym jego wykładem zadawalniającym umysł ludzki, jest wykład katolicki. Osobą psalmu, tą która w nim cierpi i tryumfuje, jest Messyasz, Pan nasz Jezus Chrystus, posłany przez Boga na ziemie, by dokonał nowego stworzenia: quia fecit (32, por. Rodz. II. F. Delitzsch, dz. cyt. str. 330).
Stworzył On też świat nowy przez śmierć swoją i swe zmartwychwstanie.
Ob. L. Reinke, Die messianischen Psalmen: I, str. 107—318. Hengstenberg, Christologie, I. str. 172—195, por. Ueber die Psalmen II, str. 1—55. — Bossuet, Explication du psaume XXI, wyd. Vives, t. II, str. 264—299. — Lesétre, Livre de psaumes, miejsc. cyt. Delitzsch, miejsc. cyt. i t. d. (E. Sch.)
Proroctwa w znaczeniu typicznem.
O duchowem czyli typicznem tekstu biblijnego nazywa się to znaczenie, jakie Duch święty pragnie dać do zrozumienia bezpośrednio przez rzeczy wyrażone słowami, w znaczeniu literalnem rozumianemi. Otóż taka jest pod tym względem nauka św. Tomasza (I, qu. 1, art. 10, in corp.): „Autorem Pisma świętego jest Bóg, który dla wyrażenia swej myśli może użyć nietylko wyrazów (co również i człowiek może uczynić), ale nadto samych nawet rzeczy. Stąd też, podczas gdy we wszystkich naukach wyrazy są znakami myśli, właściwością nauki biblijnej jest to, iż same rzeczy, wyrażone słowami, jeszcze coś innego oznaczają. Tym tedy sposobem, pierwsze z obu tych znaczeń, w którem słowa wyrażają to, należy do pierwszego sensu, jakim jest sens historyczny, czyli literalny (dosłowny). Drugie zaś znaczenie, w którem wyrażone słowami rzeczy oznaczają jeszcze coś innego, nazywa się sensem duchowym. Sens duchowy zatem wspiera się na sensie literalnym i takowy przypuszcza.”
Zastosujmy teraz te pojęcia do czterech proroctw, które ewangeliści uważają za spełnione w męce Pańskiej.
A. Ks. Wyjścia, XII, 46.
Święty Jan, opowiedziawszy jak żołnierze wstrzymali się od łamania nóg Chrystusowi Panu, gdyż przekonali się byli o Jego śmierci, bezpośrednio po tem dodaje: „Abowiem się to stało, aby się wypełniło pismo: Kości nie złamiecie z niego” (XIX, 36). Wyrazy te, wzięte z księgi Wyjścia (XII, 46), w znaczeniu literalnem odnoszą się do baranka wielkanocnego: „W jednym domu będzie jedzony, rzekł Pan, i nie wyniesiecie nic z domu z mięsa jego, ani połamiecie jego kości.” Widać z tego, że wyrazy tekstu świętego zawierają rozkaz pozostawienia kości baranka wielkanocnego w całości: pod tem wszakże znaczeniem literalnem Duch święty miał na myśli znaczenie podnioślejsze, znaczenie typiczne; chciał mianowicie przez baranka wielkanocnego oznaczyć Messyasza, ofiarowanego za oswobodzenie ludu swego, a przez poszanowanie, z jakiem obchodzić się winni byli żydzi z kośćmi zwierzęcia typicznego, chciał prorokować, że przy ofiarowaniu na krzyżu Baranka bożego, podobneż poszanowanie okazane będzie dla jego świętego ciała. Że Duch święty miał rzeczywiście ten zamiar przy natchnieniu tekstu Księgi Wyjścia, sam nas o tem poucza przez usta umiłowanego swego ucznia.
B. Psalm XXIV, 19.
Święty król Dawid, wylewając swe serce przed Panem, uskarża się na nieszczęścia, jakie go przygniatają: „Patrz na nieprzyjacioły moje, powiada doń, boć się rozmnożyli, a nienawiścią niesprawiedliwą nienawidzili mię.” W tych utrapieniach Dawid był figurą Syna Bożego, cierpiącego na sobie samym i w swem ciele mistycznem prześladowanie ludzi złośliwych. Te właśnie prześladowania miał Duch święty na myśli, gdy natchnął Dawidowi przytoczone powyżej wyrazy. Mówi o tem sam Jezus w rozmowie swej przy ostatniej wieczerzy (Jan XV, 25): „Bych był między niemi uczynków nie czynił których żaden inny nie czynił, nie mieliby grzechu: lecz teraz i widzieli te uczynki i nienawidzili i mnie i Ojca mego. Lecz stało się to, żeby się wypełniła mowa, która jest w zakonie ich napisana: Że mię niesłusznie mieli w nienawiść.”
C) Psalm XL, 10.
Król Dawid, wyciągnięty na łożu boleści pod ciężarem śmiertelnej choroby wystawiony jest na szykany ze strony przyjaciół, którzy już liczą na śmierć swego władcy. Szczególniej niewdzięczność jednego z podwładnych rani serce jego: „Abowiem, powiada, człowiek pokoju mego, któremu zaufałem, który jadał chleb mój, wielkie uczynił nademną podejścię (lit. podniósł na mię piętę swoją),” jakby jakie bydlę dzikie, podłe i wiarołomnie uderzył mnie nogą. Niewdzięczna zdrada tego człowieka i gorzkie cierpienia, jakich sercu Dawida przyczynił, były figurą tego, co zaszło pomiędzy słodkim naszym Zbawcą a apostołem niewiernym Judaszem, który zdradził swego Mistrza i wydał Go w ręce nieprzyjaciół. Dowiadujemy się o tem z ust samej boskiej Ofiary (Jan XIII, 17, 19): „Nie o wszystkichci was mówię (że będziecie błogosławionymi, mnie naśladując); ja wiem któregom obrał; ale żeby się wypełniło pismo: Który je ze mną chleb podniesie przeciwko mnie piętę swoją.” Chwilę potem Jezus, mówiąc bez przenośni, otwarcie oznajmia, że jeden z dwunastu wyda Go (Jan XIII, 21).
D) Psalm LXVIII, 22.
O messyanicznym charakterze tego psalmu świadczy wiele miejsc Nowego Testamentu (Jan II, 17; XIX, 28; Dz. I, 20; Rzym. XV, 3). Co zaś do pytania, czy sens messyaniczny jest w tym psalmie literalny, czy tylko typiczny, egzegeci katoliccy się nie zgadzają. Ani jednego niemasz w psalmie tym wiersza, któryby nie mógł być zastosowany do tej lub owej okoliczności męki Chrystusa Pana; wszystko w nim również może się odnosić do Dawida. Wszelako, wiersz 22 wypowiada szczegół, który co do joty spełniony został na Kalwaryi, a którego urzeczywistnienie w Dawidzie można rozumieć tylko figurycznie. Dla tego też obstajemy za dosłownem rozumieniem całego tego psalmu o Messyaszu. Jakkolwiek byłoby wreszcie, wiemy ze świadectwa św. Jana (XIX, 28), że Chrystus, rozpięty na krzyżu, widząc, iż spełniły się wszystkie inne proroctwa, których był przedmiotem, chciał i ostatnie wypełnić proroctwo. W tym celu zawołał: „pragnę.” Tem zaś wołaniem dał żołnierzom sposobność podania sobie octu i potwierdzenia zewnętrznym czynem wyrażenia proroczego: „W pragnieniu mojem napawali mię octem.” „Było tedy, mówi ewangelista, naczynie postawione octu pełne. A oni gąbkę pełną octu, obłożywszy Izopem (oni więc napełnili gąbkę i przymocowawszy ją do gałęzi hyzopu), podali do ust jego. Jezus tedy gdy wziął ocet, rzekł: Wykonało się. A skłoniwszy głowę ducha oddał” (Jan XIX, 29—31). Pierwsza część wiersza 22: „I dali żółć na pokarm mój,” spełniła się na Kalwaryi przed ukrzyżowaniem Chrystusa, jak to przekonać się możemy z opowiadania świętego Mateusza (XXVII, 34): „I dali mu pić wino z żółcią zmieszane.”
(J. Corluy).