MIKOŁAJ I.

Król Paragwaju i cesarz Mameluków. Pod pozorem nawracania Indyan w południowej Ameryce jezuici posyłali missyonarzy do Paragwaju. Okazało się niebawem, że kierowniczym dążeniem jezuitów było zaprowadzenie w tych krajach rozległego i korzystnego kupiectwa. Nie ograniczając się wyłącznie na korzyściach, jakie osiągali tą drogą, krzątali się oni bardzo gorliwie około założenia państwa niezależnego pod rządami generała zakonu. W Indyan zdołali wpoić nieubłaganą nienawiść do Hiszpanii i Portugalii, przedstawiając nowonawróconym swym wiernym, że Hiszpanie i Portugalczycy są naturalnymi wrogami Boga i ludzi, a krew ich będzie przyjemną dla Boga ofiarą. Wszystkich używali sposobów, żeby zapobiedz niemiłej sobie wymianie gruntów, i niczego nie zaniedbali, by módz zaczepną i odporną prowadzić wojnę. W krótkim czasie ujrzeli się w możności stawienia czoła połączonym siłom zjednoczonych królestw.”

Tak pisze niemiecki historyk Schafer w powszechnie cenionej historyi Portugalii1.

Nieprawdziwość i bezpodstawność każdego zdania, a nawet każdego słowa powyższego poglądu Schafera najskrupulatniej wykazują dokumenta historyczne, zestawione przez Muratori'ego2, Murr'a3, Bokarda4 i Sonthey'a5. Szczególnie ważne jest zdanie angielskiego historyka, Sonthey'a, protestanta niezbyt przychylnie usposobionego dla katolicyzmu i gorliwego obrońcę ministra Pombala. Otóż ten w trzecim tomie swej wielkiej historyi Brazylii, uzbrojonej w bogaty materyał historyczny, drukowany i niedrukowany, pochodzący zarówno od przyjaciół jak nieprzyjaciół jezuitów, wykazuje całą nicość powyższego poglądu Schafera. Jezuici żadnego nie ustanawiali państwa niezależnego, a tem mniej jeszcze dla podtrzymania swego panowania żadnej nie prowadzili wojny.

Do cyklu bajek o jezuitach należy także Historya Mikołaja I, króla Paragwaju i cesarza Mameluków. Wprawdzie opisywano nawet życie tego króla, bito pieniądze i medale z jego wyobrażeniem; a przecież pomimo to wszystko mamy tu do czynienia ze zwykłem tylko oszustwem.

Opis życia kr. Mikołaja I nosi napis: „Histoire du roi Nicolas I, roi du Paraguay et empereur des Mamelucs”, St. Paul. 1756. Nakładca we wstępie do tej książki ogłasza za kłamliwe wszystko, co w tym przedmiocie było pisane dotąd po dziennikach; pomimo to przecież i jego Histoire jest tylko zwykłym romansem i niczem więcej. Zdaniem Sontheya, który w 1817 r. otrzymywał w Genewie arkusze tej książki, zdaje się ona być drukowaną w Niemczech: „jest to robota jakiegoś niemądrego oszusta, który tym sposobem myślał zebrać pieniądze6.”

Podług tej Histoire jakiś hiszpański jezuita miał jakoby wzniecić powstanie między Indyanami, o cytadelę Nova Colonia, ogłosić się królem Paragwaju, na czele armii wymordować missyonarzy i wreszcie w St. Paul przyjąć tytuł cesarza Mameluków. „Bito nawet liczne medale, na które z oburzeniem patrzono w Europie.”

Przedniejsze z tych medali wyobrażały po jednej stronie Jowisza w walce z wielkoludami, po drugiej popiersie Mikołaja I z napisem wokoło: Mikołaj I, król Paragwaju. Sonthey mniema, że te monetarne wyobrażenia tak samo jak wszystko inne, co się czyta w tej książce, jest czystem zmyśleniem: „książka, mówi on, nie zawiera ani jednej litery prawdy.” Toż samo znajduje inny protestancki pisarz, Gothein: „Romans Histoire du roi Nicolas I, roi du Paraguay jest tylko jedną z tych historyi rozbójników, jakie w zeszłym wieku bardzo lubiano; nosiła ona na czele ulubione zdanie ówczesnych pokoleń: że wielu zbrodniarze i wielcy geniusze są to natury bardzo sobie bliskie... W każdym jednak razie licha ta robota wywołała w całej Europie pogłoskę, że jezuici wprowadzili uzurpatora do Paragwaju; okazywano nawet skłonności do upatrywania w nim drugiego Attylę albo Dżyngis Chana7.”

Źródło i rozwój całej tej bajki znów najlepiej przedstawia Sonthey. Wrogowie Towarzystwa Jezusowego, powiada on, byli czynniejsi, aniżeli kiedykolwiek, ponieważ teraz mieli prawdopodobne widoki osiągnięcia swych celów. Powtarzano też ze straszliwym skutkiem wszystkie dawne występki (?), błędy i wykroczenia jezuitów. Był bezwstydny sposób ponawiano dawne oszczerstwa i z większem jeszcze bezwstydem wynajdywano świeże. Oskarżano jezuitów, że w Paragwaju założyli państwo wyłącznie dla siebie, by módz z niego ciągnąć wielkie bogactwa. Zapewniano, że jezuici z bronią w ręku bronili tego państwa, a na jego tronie osadzili własnego króla. Fabrykowano i ogłaszano historyę króla Mikołaja I z taką sprytną złośliwością rozpowszechniano tę bajkę, iż rzeczywiście bito monetę w jego imieniu i obsyłano ją po Europie, jako niezaprzeczony dowód prawdziwości zarzutów. Atoli poplecznicy niegodziwego planu nie wiedzieli o tem, że w Paragwaju żadnej nie używano monety, i że wogóle nie było tam żadnej mennicy. Ale skutek odnieśli, skoro pomimo wszelkich przedstawień na korzyść siedmiu nieszczęśliwych Redukcyi, pozyskali dla siebie dwory Madrytu i Lizbony, a jezuici stali się już teraz ofiarami kłamstwa i oszustwa.

Ksiądz-jezuita Marcin Dobrizhoffer, który z własnego długoletniego naocznego doświadczenia znał dokładnie stosunki w Paragwaju, wydał w 1784 r. w Wiedniu trzytomową historyę Abiponów; mówi on tam także i o tej bajce o królu Mikołaju. Powiada, że się za boki brali, gdy czytali w Paragwaju tę historyę; moneta jest rzeczą niemożliwą, bo w Paragwaju nie ma żadnych metalów i nawet królowie katoliccy mennic nigdy tam nie posiadali. Ten, co kazał bić monetę, dręczony wyrzutami sumienia, wyznał swą winę w liście, pisanym do króla hiszpańskiego, a datowanym 20 Marca 1760 r. Odwołał to później, w 1768 r. urzędowy dziennik w Madrycie8. Prawdziwie także niemądrze wymyślony jest i ten szczegół, że tym królem zrobiono braciszka zakonnego, Mikołaja, albowiem popierwsze, żadnego braciszka z podobnem imieniem podówczas nie było, a powtóre, gdyby już chcieli jezuici robić sobie króla, toby z pewnością zrobili nim jakiegoś missyonarza9.

Powodem do tej bajki był, jak przypuszcza Dobrizhoffer, wyraz Mburubicha, który w narzeczu miejscowem oznacza zarówno króla, jak kacyka i dowódcę. Także i przywódca czeladzi robotniczej nazywa się Mburubicha. Hiszpanie w Assumptio zasłyszeli, iż Indianie nazywają swego przywódcę Mburubicha, a nie wiedząc co to znaczy, sądzili, że Mburubicha jest królem Indyan10. Zgadza się z tem prawie zupełnie to, co pisze w ciekawych misyonarskich wspomnieniach z Paragwaju następca O. Dobrizhoffera, missyonarz, O. Bauke. Między innemi mówi on co następuje: „Ów rzekomy król Mikołaj I był to Indyanin, wprawdzie z pokolenia Kacyków, ale rydlem i motyką ziemię obrabiający: na imie mu było Mikołaj; on to był owym strasznym człowiekiem, o którym tyle nadzwyczajnych rzeczy wymyślono, którego podziwiała cała Europa i którego tak bardzo obawiali się Hiszpanie.” Owa złota moneta miała służyć nietylko na dowód istnienia króla Mikołaja, ale także na dowód bogactwa Paragwaju oraz wielkich bogactw jezuitów; atoli w Paragwaju nie znajduje się złota i srebra ani w rzekach ani w rudzie podziemnej: „po takim błotnistym i wodnistym kraju można raczej żab, aniżeli złota się spodziewać11.” Dobrizhoffer następującymi słowy kończy swe opowiadanie o królu Mikołaju: „Bajka ta, w tylu paszkwilach tak często zużytkowywana, jest tak niemądra, że zasługuje raczej na wyśmianie, aniżeli na odparcie. A przecież dziwiłem się ja bardzo, i zdaje mi się to prawie nie do uwierzenia, że w dzisiejszym wieku, tak bardzo wynoszącym się ze swej oświaty, znajduje się tylu i tak poważnych ludzi, którzy się oburącz chwycili tej tak niemądrze wymyślonej bajki o królu Mikołaju, jak gdyby ona była jakąś prawdopodobną historyą12

Historya o królu Paragwajskim i cesarzu Mameluków jest istotnie bezmyślna i żadnego nie wymaga odparcia, ale musieliśmy zrobić o niej wzmiankę, by dowodnie okazać, na co sobie pozwala kłamstwo względem jezuitów, a co za tem idzie, i względem Kościoła, oraz jakimi to drogami posługuje się niewiara i na jak wielką łatwowierność czytelników z zupełną liczy ufnością. (Duhr, Jesuiten Fabeln, Freibg. 1891, zesz. III).

Footnotes

  1. Schäf. Gesch. v. Portugal. Gotha, 1854, t. V, 256—258.

  2. Il christianesimo felice nelle missioni dei Padri della Comp. di Gesù nel Paraguay Venezia 1749, str. 343 nst.

  3. Gesch. der Jesuiten in Portugal. Nürnberg. 1788, 2 tomy.

  4. Historia persecutionis S. J. in Lusitania, obacz Murr'a. Journal für Kunstgeschichte.

  5. Sonthey. History of Brazil. London, 1819, III, 442—508. Znaczenie tego dzieła przychylnie oceniła krytyka niemiecka. Prw. Handelmann’a, Geschichte. von Brasilien, Berlin 1860.

  6. Sonthey. History of Brazil. str. 476.

  7. Gothein. Der christlich-sociale Staat der Jesuiten in Paraguay. Leipzig 1883, str. 9—10. Photenhauer w swej książce Die Jesuiten in Paraguay umieszcza ten romans pomiędzy książkami, które, jako dzieła „pochodzące z obozu stanowczo jezuitom wrogiego, powinny zasługiwać na szczególną uwagę.”

  8. Dobrizhoffer, Hist. de Abiponibus, auctore Martino Dobrizhoffer. Viennae 1784, I, 26—28. Por. Murr, Journal zur Kunstgeschichte, IX, 222 i Sonthey. History of Brazil. III, 475.

  9. Dobrizhoffer, op. cit. I, 32.

  10. Dobrizhoffer, op. cit. I, 22.

  11. Pater Florian Bauke, ein Jesuit in Paraguay. Nach dessen eigenen Aufzeichnungen v. A. Kobler. Regensburg, 1870, str. 46.

  12. Dobrizhoffer, op. cit. I, 33.