OBRAZY CUDOWNE MATKI BOSKIEJ.
„Pod koniec zeszłego wieku, powiada O. Matignon (La Question du surnaturel, 3 part. ch. VII, p. 507) w obrazach Matki Boskiej we Włoszech dziwne zauważono zjawiska. Posągi, obrazy zdawały się ożywiać; poruszenia oczu, łzy obficie płynące, pot wyraźny i cudowny i tym podobne objawy stawały się jakoby ciągłem objawieniem, raz przepowiadającem jakieś nieszczęścia, to znów budzącem radosne nadzieje. Pius VI papież ustanowił komisyę, mającą śledzić i opisywać te fakta, które się działy przed oczyma tłumów, zbiegających się ze wszystkich stron świata. To co wszyscy byli widzieli, stwierdziły komisye i świadectwa z górą dziewięciuset świadków.“
Na pamiątkę tych właśnie cudów ustanowiono święto Matki Boskiej Cudownej (B. M. V. Prodigiorum), albo Królowej Pokoju, które to święto duchowieństwo rzymskie obchodzi dn. 9 Lipca.
W 1850 r. dn. 11 Maja i dni następnych zwrócił na się uwagę całego świata nadzwyczajnemi objawami obraz Matki Boskiej w Rimini, malowany w 1796 na płótnie, mającem 60 centymetrów wysokości i 72 centymetry szerokości. Twarz Matki Boskiej zmieniała się i wyrażała rozmaite uczucia. Szczególnie wyraźne były ruchy powiek. Świadkiem tego faktu było mnóstwo ludzi, którzy go widzieli wszyscy w jednej i tej samej chwili i w jednakowy sposób. Przykładano wstążki do oczu i inne przedsiębrano środki, by się upewnić, czy fakta te nie są skutkiem jakiejś hallucynacyi lub gry światła. Biskup Rimini utworzył komisyę i wysłuchawszy zeznania stu z górą wyborowych a z powodu swej trzeźwości rozumu i charakteru najzupełniej wiarogodnych świadków, dn. 11 Stycznia 1851 r. wydał dekret, orzekający prawdziwość faktu poruszania się powiek na rzeczonym obrazie. Na prośbę biskupa pozwolił Pius IX brevem z dn. 25 Lipca 1850 r. uroczyście obraz koronować.
Fakta te stanowią tylko cząstkę tych, jakiebyśmy mogli przytoczyć. Surowe zaś komisye, naznaczone do ich zbadania, nie pozwalają ich zaprzeczać, a przynajmniej nie pozwalają zaprzeczać powagi świadectwa ludzkiego.—Zresztą, oszustwo lub hallucynacya puszczały w obieg niekiedy dosłowne opowiadania podobne, rzeczywistość których była wszakże wątpliwa.
Zazwyczaj władza kościelna zawczasu przedsiębrała środki zbadania tych objawień. Gdy się zaś w te sprawy mieszała, wydawała swe sądy raczej celem oddalenia łatwowiernego ludu od jakiegoś ogniska błędnych i wątpliwych cudów, aniżeli celem potwierdzenia wiary tłumów.
To też naprzykład Benedykt XIV (De Canonizatione sanctorum l. IV p. 2. c. 32, n. 4) przytacza z kolei pięć dekretów kongregacyi Obrzędów, odrzucających cuda podobne. Pierwszym był dekret wydany dn. 4 Kwietnia 1626 r. w przedmiocie obrazu M. B. w Arras, który, jak mówiono, pot z siebie wydawał.—Drugim jest dekret z dn. 26 Lutego 1623 r. Poleca on biskupowi z Pistoi, aby usunął statuę Pana Jezusa, która za świadectwem wielu osób, łzy miała wylewać, — Trzecim jest dekret z dn. 10 Września 1630 r. Odrzuca on cud kropli krwi, które widzieć miano wychodzące z głowy Chrystusa w Spoletto, cierniem ukoronowanej. Czwartym takim dekretem jest dekret z dn. 9 Lipca 1633 r. Poleca on zasłonić obraz Matki Boskiej. Piątym wreszcie z tych dekretów kongregacyi jest dekret z 22 Listopada 1687 r., który orzeka, że fakt, jakoby posąg św. Franciszka krwią spływał w sposób cudowny, nie jest uzasadniony.
Przykłady te dowodzą, że Stolica Apostolska przyjmuje fakta tego rodzaju wówczas tylko, gdy je stwierdzają niezaprzeczone dane. Skoro zaś niektóre z tych faktów przyjęła, to dowód, że one były prawdziwe i nie dawały się w sposób naturalny tłómaczyć. Zresztą, Stolica Apostolska nikomu nie narzucała obowiązku wierzenia w rzeczywistość tych cudów, a sądy jakie w tym przedmiocie wydaje, nie roszczą sobie żadnej pretensyi do nieomylności. (J. J. Lamy).