ODKUPIENIE.

Przeciw katolickiemu dogmatowi o Odkupieniu dosyć dużo podnoszono zarzutów, które sprowadzić się dają do ośmiu następujących: do każdego z nich dołączamy odpowiedź, jaką nam daje teologia katolicka.

1-o

Sprzeciwia się to rozumowi, aby Bóg karał niewinnego zamiast winnego; tymczasem, podług katolickiego dogmatu o odkupieniu, to właśnie czyniłby Pan Bóg, albowiem karałby niewinnego Chrystusa Pana zamiast grzesznego człowieka.

Zarzut ten polega na błędnem tłómaczeniu nauki katolickiej. Boć według tej nauki Chrystus nie był karany. Pan Bóg nie wyrokował kary śmierci na swego niewinnego Syna, lecz natchnął Go wolą poświęcenia się za grzeszny rodzaj ludzki; zatwierdził i przyjął tę dobrowolną ofiarę Boga-Człowieka na zadosyćuczynienie za krzywdę przez grzech wyrządzoną; dozwolił na zbrodnie sędziów i oprawców. (Summa theol. III, qu. 47, a. 3). Chrystus Pan nie poświęcił się, oddając się wprost na śmierć, lecz dobrowolnie przyjmując i Ojcu swemu ofiarując cierpienia i śmierć, jako nieuniknione następstwa prześladowania ze strony Jego nieprzyjaciół. Umarł On, gdyż nie chciał, (jak to mógł uczynić) przeszkodzić wykonaniu planów żydowskich, ani też naturalnych skutków, jakie Mu wrogowie zadali (Summa theol. III, qu. 47, a. 5).

2-o

Nauka katolicka o Odkupieniu uczy, że śmierć Boga była konieczna dla naprawienia obrazy, przez grzech wyrządzonej; tymczasem zaś, wina człowieka w oczach Bożych nie jest nieskończona: „Aby ją zgładzić przeto, nie było potrzeba śmierci Boga.“

Gdy teologowie mówią o obrazie nieskończonej, którą w sobie zawiera grzech śmiertelny, to nie chcą przez to oznaczać obrazy w bezwzględnem i ścisłem znaczeniu nieskończonej, lecz nieskończonej pod pewnym tylko względem. Ponieważ ciężkość wykroczenia i obrazy zależy od godności i stopnia osób obrażonych, przeto, rozumie się, że obraza grzechu śmiertelnego ma pewną nieskończoność (habet quamdam infinitatem)1: I dla czego? Grzesznik, przekraczając dobrowolnie prawo jakieś ważne, wyrządza zniewagę nieskończonemu Majestatowi, nieskończonej osobie Boga. Zniewaga ta przewyższa wszelką miarę skończoną; albowiem ponad Boga niemasz osoby godniejszej i wyższej. Grzech śmiertelny, uważany ze stanowiska Boga obrażonego, wydaje się tak wielkim, że pod tym względem nic nie może go przewyższać. Jakoż, wielkość, po za którą niepodobna pojąć żadnej wielkości większej, jest nieskończona. Przeciwnie zaś, jeśli rozważamy grzech śmiertelny ze stanowiska grzesznika, jeśli rozważamy złość, poznanie, intencye grzesznika, wtedy grzech nie jest nieskończony; jest on więcej lub mniej wielki, gdyż pierwiastki, które go stanowią, nie zawsze są jednakowe. Dla tego, to teologowie twierdzą, że obraza grzechu ciężkiego przedstawia pewną nieskończoność, aczkolwiek nie jest ona nieskończona pod każdym względem. Niemniej jednak, ta względna nieskończoność obrazy wystarcza na to, aby udowodnić założenie, że Boga-Człowieka potrzeba dla jej zupełnego zgładzenia i naprawienia. Jak zniewaga nabiera swej ciężkości przedewszystkiem od godności osoby obrażonej, tak samo doniosłość chwały, czci, uwielbienia, zależy istotowo od godności osoby, która daje oznaki poszanowania i czci.

Ta niezaprzeczona zasada dowodzi przedewszystkiem, że zadosyćuczynienie, okazane przez osobę stworzoną, jest zawsze niższego rzędu i nie mogłoby w zupełności wynagrodzić zniewagi Bogu wyrządzonej; nadto. dowodzi ona jeszcze, że najmniejszy objaw czci, okazanej przez osobę boską na wynagrodzenie jakiejś zniewagi, i jako zadosyćuczynienie i jako dzieło zasługujące, ma poprostu wartość nieskończoną.

Przy świetle tych zasad łatwo odpowiedzieć na to zapytanie: czy może cześć, oddawana Bogu przez jakieś jedno stworzenie, albo przez jakąkolwiek ilość stworzeń, uczynić zadość za zniewagi, przez grzechy Bogu wyrządzone? Odpowiedź musi wypaść przecząco. Zniewaga Bogu wyrządzona jest tego rodzaju, że większej nad nią pojąć nie możemy; okazana Bogu przez jedno stworzenie albo przez mnóstwo stworzeń, jakkolwiek wielkie byłyby one, nie usuwa możliwości istnienia czci jeszcze większej. Siły stworzenia zatem nie wystarczają do przeprowadzenia pojednania pomiędzy Bogiem a człowiekiem, z powodu możliwości istnienia stworzeń coraz doskonalszych, a niemożliwości istnienia stworzenia nieskończonego.

Ponieważ znowu Bóg, aby zbawić upadłego człowieka, wymagał za te zniewagi zadosyćuczynienia całkowitego oraz okupu odpowiedniego do ważności łask, przeto hypostatyczne połączenie natury boskiej z naturą ludzką było nieodzowne.

Wcielenie wszakże, nawet w przypuszczeniu istnienia grzechu pierworodnego, nie było bezwzględnie konieczne. Odkupienie bowiem jest dobrowolnem dziełem miłosierdzia bożego, którego to dzieła żadna doskonałość nie wymagała. Mógł Pan Bóg, nie żądając żadnego zadosyćuczynienia, przyznać człowiekowi łaskę nawrócenia się, i odpuścić mu grzechy w zamian za czyny jego pokutne, przy pomocy łaski spełnione. Mógłby się także zadowolić jakiemś zadosyćuczynieniem i zasługami niezupełnemi (inadequata), położonemi przez człowieka niewinnego i świętego, któregoby ustanowił głową rodu ludzkiego2. Atoli Wcielenie Syna Bożego było konieczne w podwójnej hypotezie, że Bóg chciał zbawić ród ludzki i grzech odpuścić i utraconą łaskę przywrócić tylko pod warunkiem całkowitego zadosyćuczynienia i zupełnej zasługi. Dla tego-to Słowo wcielone, Pośrednik między Bogiem a ludźmi, przyjął na się wszystkie nasze niegodziwości; stawia się na miejsce winnych, zamiast ich sam umiera, podnosi ich z upadku, i przez swe cierpienia wprowadza ich ponownie w posiadanie życia nadprzyrodzonego.

3-o

Wszelki akt cnoty Wcielonego Syna Bożego posiadał wartość nieskończoną, wystarczającą do przebłagania za wszystkie grzechy, do wysłużenia wszystkich łask; czemuż więc podług nauki katolickiej potrzebna była męka i śmierć Chrystusowa?

Oto dla tego, że była wola Chrystusowa i taki był warunek, pod którym Bóg przyjął przedstawione Mu zadosyćuczynienie. Śmiercią swą chciał Chrystus dopełnić naszego odkupienia i zbawienia; Bóg zaś potwierdził i przyjął Jego ofiarę przez wzgląd na cel, dla którego posłał był Syna swego na świat. „Przetoż wchodząc na świat mówi: Niechciałeś ofiary i obiaty, aleś mi ciało sposobił: Tedym rzekł: Oto idę.... Przez którą wolę iesteśmy poświęceni przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz.“ (Hebr. X. 5. prw. II. 10—14). Każde z dzieł Chrystusa Pana mogło było stanowić całkowitą cenę odkupienia, ale podług zamiarów Zbawcy i przyjęcia ze strony Boga, zasługa ta i zadosyćuczynienie in actu secundo stawały się zupełne dopiero przez śmierć na krzyżu.

4-o

Śmierć Chrystusowa nie rozwiązała zatargu pomiędzy sprawiedliwością a miłością bożą; zakończył się on na korzyść sprawiedliwości; miłosierdzie bowiem niema już nic do przebaczenia, gdy sprawiedliwość wymagała i otrzymała zupełne zadośćuczynienie za grzech.“ — Taki jest nowy zarzut.

Przedewszystkiem usuńmy wszelką myśl o „zatargu pomiędzy sprawiedliwością i miłością bożą;“ gdyby Bóg był chciał, mógłby ludziom grzechy przebaczyć i łaskę im swą udzielić bez wszelkiego z ich strony zadośćuczynienia; mógł nadto pozostawić ród ludzki w tym opłakanym stanie, w jaki się sam wtrącił. „Zmiłuję się nad tym, komum iest miłościw, a miłosierdzie uczynię, nad kim się zlituję.“ (Rzym. IX, 15). „Kto tobie przyczyta, ieśli zginą narody, któreś ty uczynił.“ (Mądr. XII. 12).

Miłosierdzie skłania Boga do przebaczenia grzechów, sprawiedliwość zaś — do ich ukarania; ale ta skłonność nie narzuca Bogu żadnej konieczności. Gdyby bowiem miłosierdzie z koniecznością popychało Boga do przebaczania, karanie byłoby Mu niemożliwe; i odwrotnie, gdyby sprawiedliwość zmuszała Go do karania, niepodobna-by Mu było okazywać miłosierdzia. Musielibyśmy wreszcie przyjść do tego wniosku, że Bóg w pewnych razach byłby niezdolny przebaczyć lub karać. Rozum więc nasz pojmuje oba te przymioty boże, jako istotowo zależące w swych objawach od wolności Boga; przebacza On albo karze podług tego, czy plany Jego rządzenia światem wymagają aktu surowości, czy też aktu dobroci. Nigdy Bóg nie może działać niezgodnie ze swymi przymiotami, ale sposób, w jaki je okazuje, zależy od Jego wolności, ustanawiającej porządek świata i zgodne z nim czyny sprawiedliwości i miłosierdzia.

Dane te nam tłómaczą, jakim sposobem w odkupieniu rodzaju ludzkiego przez Chrystusa Pana spotkały się i zgodziły się z sobą miłosierdzie i sprawiedliwość Boża. Bóg objawił swą wolę nieskończoną, postanawiając w miłosierdziu swojem dać człowiekowi możność powrócenia do Jego łaski, ustanowienia Jezusa Chrystusa moralnym i prawnym zwierzchnikiem rodu ludzkiego, przyjęcia Jego życia, Jego cierpień, Jego śmierci, jako ofiarę przebłagania i zadośćuczynienia. „Bóg zaleca miłość swoię przeciw nam: że gdyśmy jeszcze byli grzesznymi, Chrystus za nas umarł.“ (Rzym. V. 8—9). „Lecz Bóg (który iest bogatym w. miłosierdziu) dla zbytniey miłości swoiey, którą nas umiłował, y gdyśmy byli umarłymi przez grzechy, ożywił nas spółem w Chrystusie, którego łaską iesteście zbawieni.“ (Efez. II. 4, 5).

Pan Bóg okazał swą nieskończoną sprawiedliwość, gdy jako warunek zbawienia ludzi wymagał całkowitego zadośćuczynienia za zniewagę, oraz okupu zastosowanego do darów nadprzyrodzonych. (I Piotr. I. 17—18). Dla tego to właśnie „zranion iest za nieprawości nasze, ztart iest za złości nasze: karność pokoiu naszego na nim, a sinością iego iesteśmy uzdrowieni.“ (Iz. LIII. 5).

Rozważając tę tajemnicę, rozum ludzki może tylko podziwiać mądrość bożą, która umiała wynaleść sposób doskonałego pogodzenia praw boskiej sprawiedliwości ze skarbami niewypowiedzianego miłosierdzia bożego.

5-o

„Skoro śmierć Chrystusa Pana jest ofiarą całkowitego przebłagania za przeszłe i przyszłe grzechy wszystkich ludzi, to mamy prawo zawnioskować, że wierni mogą ze spokojnem sumieniem popełniać wszystkie grzechy.“

I to rozumowanie każe przypuszczać o najzupełniej błędnem tłómaczeniu dogmatu katolickiego. Umierając za nas, daje Chrystus wszystkim ludziom możność zbawienia duszy. Ale aby rzeczywiście dojść do zbawienia, trzeba aby człowiek (dorosły) zastosował do siebie zasługi Zbawcy. To też pomimo odkupienia, nie wszyscy ludzie się zbawiają, przeciwnie, wielu bywa wiecznie potępionych, taka jest prawdziwa nauka o objawieniu. Odkupienie to przyrównać możemy do miasta ucieczki, które ochrania tylko tych, co się doń swobodnie udają, albo też—do wyroku ogólnego ułaskawienia, który wszystkim winnym daje możność przebaczenia, ale który pomaga tylko tym, co chcą zachować przepisane warunki.

6-o

Zbawienie ludzi, podług nauki katolickiej, zależy od ich dobrych uczynków; jest ono zatem skutkiem ich czynów, a nie samego tylko odkupienia przez Chrystusa Pana.—Jezus Chrystus jest drogocenną ofiarą, która czyni zadość sprawiedliwości boskiej i krwią swoją wysługuje ludziom łaskę oczyszczenia z grzechów i usprawiedliwienia. Niezależnie od jakiegokolwiek czynu ludzi, przywrócił Chrystus Panu Bogu cześć przez grzech odebraną, spłacił okup za dobra nadprzyrodzone, przywrócił każdemu z nas możność zadośćuczynienia i zbawienia duszy, i na mocy-to właśnie Jego zadośćuczynienia i zasług, Bóg nadaje każdemu człowiekowi łaskę, potrzebną do zbawienia, tak iż nikt nie może stać się na nowo łaskawym i wejść ponownie w przyjaźń z Bogiem, tylko przez zasługi Chrystusa Pana, jedynego Pośrednika pomiędzy Ojcem Niebieskim a Jego łaski pozbawionemi dziećmi. Ale, podobnie jak współdziałanie przyczyny pierwszej nie wyklucza działalności przyczyn drugorzędnych, tak również zadośćuczynienie i zasługi Chrystusa Pana nie tylko nie wykluczają, ale przeciwnie, wymagają z naszej strony czynów, opartych na zasługach Zbawiciela.

Dobre zaś czyny i zasługi wiernych, do uświętobliwienia i zbawienia konieczne, nie tylko nie zmniejszają skuteczności odkupienia, ale je bardziej jeszcze podnoszą. Albowiem, skoro jest prawdą, że do zbawienia dochodzimy przez własne czyny, to prawdą jest również, że bezwzględnie jesteśmy niezdolni do czynu nadprzyrodzonego bez pomocy łaski, którą Bóg nam udziela na mocy męki Chrystusa Pana. Udzielona człowiekowi zdolność zasługiwania nie tylko nie przyćmiewa zasług Odkupiciela, ale uwydatnia je bardziej i moc ich podnosi, albowiem Chrystus nie tylko sobie, ale także swym członkom wysłużył moc zasługiwania.

Odpuszczenie grzechów i dobrodziejstwa nadprzyrodzone, przyznane rodzajowi ludzkiemu, stanowią dla Odkupiciela pewne wynagrodzenie, należne Mu według ścisłej sprawiedliwości, a zastosowane do Jego zasług; dla nas są-to łaski i dobrodziejstwa darmo nam dawane. Życie wieczne i dobrodziejstwa, które na mocy łaski Jezusa Chrystusa możemy czynami naszymi zasłużyć, są zarazem łaską i nagrodą, gdyż na mocy zasług Chrystusowych, jako też na mocy przyjęcia ich ze strony Boga, mamy rzeczywiste prawo do nagrody.

7-o

„Śmierć i nieszczęścia doczesne są wynikiem grzechu. Dla czegoż więc odkupienie, skoro ono ma być skuteczne, nie uwolniło nas od śmierci i od złego na świecie?“

Zarzut ten polega na nieznajomości następstw grzechu i na pomieszaniu odkupienia, takiego jakie nam przedstawia objawienie, z odkupieniem zupełnie jedynie możliwem. W zarzucie tym widoczny jest sofizmat następujący: Odkupienie nie usunęło wszystkich skutków grzechu, mogłoby ono być zupełniejsze, a zatem jest niedoskonałe.

Grzech nie tylko ukarany został śmiercią ciała i nieszczęściami doczesnemi, ale także—i przedewszystkiem—śmiercią duszy i nieszczęściem wiecznem, pozbawieniem duszy błogosławionego widzenia Boga i karą piekła. Grzech pierworodny pozbawił ród ludzki najcenniejszych dobrodziejstw i najpodnioślejszych przywilejów. Pan Bóg, widocznym skutkiem swego miłosierdzia, wyniósł wszystkich ludzi do porządku nadprzyrodzonego, powołując ich do błogosławionego widzenia istoty bożej. Na mocy tego postanowienia, pierwsi rodzice nasi cieszyli się przyjaźnią Boga, byli przyozdobieni łaską uświęcającą, nie znali poruszeń namiętności, ataków śmierci i nędz tego życia, mieli prawo do oglądania Boga w szczęśliwości wiecznej. Wszystkie te dobra w zamiarach bożych miały przejść do potomstwa pierwszego człowieka, gdyby on prawo boże zachował.

Niestety, Adam i Ewa nie umieli się oprzeć pokusie, przełamali prawo, a przez grzech swój stali się dziećmi gniewu bożego, stracili łaskę uświęcającą, dar nienaruszalności i nieśmiertelności ciała; poddani nędzom w życiu ziemskiem, przeznaczeni byli na potępienie wieczne w życiu przyszłem.

Grzech Adama skaził całą naturę ludzką, przeszedł na wszystkich ludzi, których był ojcem i, na mocy wyroku woli Bożej, — prawnym przedstawicielem zachowania wobec ludzi pierwotnej sprawiedliwości. Myśmy wszyscy zgrzeszyli w Adamie; rodzimy się wszyscy w stanie grzechu, w jakim się znajdowali Adam i Ewa po swem czynnem sprzeniewierzeniu się Bogu.

Przy świetle tej nauki możemy sobie urobić pojęcie o odkupieniu bezwzględnie zupełnem, któreby najzupełniej przywróciło pierwotny stan sprawiedliwości ze wszystkiemi jego prawami, przywilejami i łaskami. Ludzie nie zaznaliby grzechu pierworodnego i smutnych jego następstw; rodziliby się obdarzeni wszystkimi tymi darami, jakie posiadali pierwsi rodzice przed grzechem.

Pan Bóg, z powodów godnych Jego mądrości, nie wybrał tego odkupienia bezwzględnie zupełnego; zastosował do rodzaju ludzkiego inne środki nadprzyrodzone, których wyniki są następujące:

Na mocy przyszłej ofiary krzyżowej, już z góry przyjętej przez Boga, Adam i Ewa mieli możność odzyskania łaski uświęcającej, a z nią razem—synostwa bożego i prawa do nieba. Przy tej pomocy bożej mogli oni zachować prawo i wytrwać w stanie łaski, ale na zawsze pozbawieni zostali nienaruszalności i nieśmiertelności ciała, wolności od nędz i dolegliwości tego życia.

Dzieci Adama rodzą się z grzechem śmiertelnym; dopóki są w stanie tego grzechu, dopóty nie mogą dojść do szczęścia, do oglądania Boga. Odkupienie czyni ich zdolnemi — w części przez pomoc skądinąd, a w części przez osobiste ich dobre uczynki—do zostania napowrót dziećmi Boga i do pozyskania nieba. Ci potomkowie Adama, tak samo jak ich pierwsi rodzice, nie odzyskują już wszystkich darów stanu pierwotnego; aczkolwiek usprawiedliwieni, pozostają nadal podlegli śmierci, namiętnościom, prawu cierpienia, ale z samych tych cierpień i nędz życiowych dano im łaskę wydobycia dla siebie obfitych zasług. Oto, na czem, według nauki katolickiej, polega dla nich Odkupienie.

8-o

Podług Apostoła, Chrystus ma wieczne kapłaństwo, a przeto może ustawicznie zbawiać tych, którzy przez Chrystusa zbliżają się do Boga: gdyż żyje On zawsze, aby się wstawiać za nami. (Żyd. VII, 25). Otóż, jeśli potrzeba koniecznie, aby się Chrystus wstawiał za nami w niebie, to trzeba wnioskować, że śmierć Jego nie sprowadziła tych skutków, jakie katolicka nauka przypuszcza.

Atoli, znika wszelka trudność, jeśli się odpowiednio wyłoży istotę tego wstawiennictwa Chrystusowego w niebie.

Przedewszystkiem każdy widzi, że Chrystus nie modli się za nas podług swej natury boskiej. Następnie, trzeba tu odrzucić pojęcie takiej modlitwy, któraby przypuszczała w osobie modlącej się stan jakiś niższy od stanu tej osoby, do której się odwołuje o pomoc; modlitwa bowiem, któraby się nie opierała na zasłudze nieskończonej i na nieskończonej godności osoby, nie może odpowiadać Chrystusowi. Usunąwszy w ten sposób braki, tkwiące w modlitwie stworzenia, przechodzimy do pojęcia wstawiennictwa, dającego się zastosować do Chrystusa, a które św. Tomasz w ten sposób określa: „explicatio propriae voluntatis apud Deum, ut eam impleat.3 Wstawiennictwo to przypuszcza w Chrystusie różnicę pomiędzy wolą boską a wolą ludzką, jakot też pewne podporządkowanie tej ostatniej pod pierwszą. Ta różność i podporządkowanie dwóch wól trwa w Bogu-Człowieku nawet po Jego uwielbieniu w niebie, gdzie siedzi On po prawicy Ojca. Władza, jaką ma w niebie i na ziemi, wcale nie przeszkadza Mu objawiać wolę ludzką wobec Boga, owo gorące pragnienie naszego uświętobliwienia i zbawienia. Tym więc sposobem doskonale pojmujemy wyraźne i czynne wstawiennictwo Chrystusa Pana za nami. Ponieważ jest Odkupicielem i Kapłanem na wieki, przeto wstawiennictwo Jego, — nie tylko nie zmniejsza skuteczności odkupienia, lecz podnosi ją i wyświetla, gdyż nie wytwarza ono żadnych zasług nowych, lecz całą swą moc bierze z zasługi nieskończonej, dokonanej na Krzyżu. „Wstawia się za nami, mówi św. Tomasz, naprzód przedstawiając we swojej osobie człowieczeństwo, które za nas przyjął, a tak wyrażając najświętszej swej duszy pragnienie naszego zbawienia, z którem to pragnieniem wstawia się za nami.“ (Comment. in Hebr. VII, 25; lect. IV).

Spokojnie tedy wnioskujemy, że dogmat nasz o odkupieniu zwycięsko się opiera krytyce rozumu ludzkiego. Nie przedstawia on w sobie nic, coby się sprzeciwiało przymiotom bożym, doskonałości natury ludzkiej, zasadom prawa i obyczajów; jest on nawet najzupełniej zgodny ze wszystkiemi pojęciami naszemi o Bogu, o grzechu, o pierwotnym stanie człowieka, o miłości Chrystusa Pana. Tylko to jest prawdą, co mówi Dante: „Ten wyrok Odkupienia jest zasłonięty przed oczyma każdego, kto nie wzrósł w ogniu miłości.“

(Prw. znakomity art. „Odkupienie“ w Encyklop. Kośc. X. bpa Nowodworskiego, t. XVII).

Footnotes

  1. Św. Tomasz, Summa Theologica III, qu. 1, a. 2 ad 2; Prw. I, II, qu. 87, a. 4.

  2. Ob. Suarez. De Incarnat. Disput. IV. Sect.

  3. „Wypowiedzenie własnej woli przed Bogiem, aby ją wypełnił.“