PALAFITY.

I.

Pod nazwą palafitów (od włoskiego wyrazu palafitta, pal, słup), rozumiemy pewne budowle, wznoszone z drzewa na palach, osadzonych na dnie jezior i bagnisk, a z lądem połączone za pomocą kładki lub mostu.

Zdaje się, że ten rodzaj budowli, których istnienia przed czterdziestu jeszcze laty nawet nie przypuszczano, był niegdyś bardzo rozpowszechniony w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Szwajcaryi. Palafity rzeczone zaczęto odnosić do bajecznej starożytności i brano je za dowód niezmiernej jakiejś dawności człowieka; warto więc z tego stanowiska rozważyć rzecz o tych budowlach nawodnych.

Palafity odkryto w zimie z r. 1853 na 1854. Przedsięwzięte z powodu wyjątkowej posuchy ubiegłego lata roboty około sypania tam nad brzegami zurychskiego jeziora odsłoniły przed oczyma robotników jakieś pale, pokryte dotychczas wodą i mułem. Zawiadomiony o tem d-r Keller, przybył natychmiast z Zurychu i bez trudności rozpoznał w tych szczątkach resztki starożytnej jakiejś budowli, wzniesionej na palach ponad powierzchnią jeziora. Odkrycie to zarówno dla niego jak dla innych archeologów szwajcarskich było początkiem całego szeregu systematycznych poszukiwań, które wykryły dwieście przeszło osad, zbudowanych w podobnych warunkach. Samo jezioro Neuchatel zawiera takich osad nie mniej nad 49. Wzdłuż wybrzeży jeziora Konstancyeńskiego wykryto ich 32, na brzegach jeziora Genewskiego 24, w jeziorze Bienneńskiem 16. (John Lubbock, L’Homme préhistorique, str. 165).

W większej części tych miejscowości znajdowano więcej niż jedną takich budowli; stąd nadano im nazwę wiosek albo nawet miast nawodnych. Najznaczniejszem z nich było bez wątpienia Wangen nad jeziorem Konstancyeńskiem: naliczono tam więcej niż 40,000 pali. Podług dokonanych obliczeń, na rozmaitych znanych w Szwajcaryi palafitach mogło razem mieszkać mniej-więcej 100,000 osób, przypuszczając, że wszystkie te budowle były jednocześnie zamieszkane.

Co prawda, to od początku już stawiano sobie pytanie, czy te budowle były rzeczywiście przeznaczone na mieszkanie dla ludzi. Pewien wielkiej powagi uczony szwajcarski, Desor, wypowiedział zdanie, że budowle rzeczone mogły służyć za składy dla narzędzi domowych i zapasów żywności. Tym sposobem nawet możnaby wyjaśnić przyczynę tego nagromadzenia rozmaitych przedmiotów, jakie się tam odnajdują, a jakie często nie noszą żadnych śladów użycia (Ed. Desor, Les constructions lacustres du lac de Neuchatel, 1864). Wszelako zdanie to nie uzyskało przewagi. I rzeczywiście, trudno pojąć, aby dla urządzenia prostych tylko składów podejmowano tak olbrzymie nakłady pracy. Następnie, etnografia dzisiejsza ukazuje nam zupełnie podobne budowle, które dziś jeszcze służą za mieszkanie pewnej ilości współczesnych nam ludzi.

W sposobie budowania palafitów daje się dostrzegać pewna rozmaitość. Niekiedy pale, uprzednio na ostro zaciosane, bywają poprostu zagłębione w mule. Niekiedy znów umocowane bywają kamieniami w ten sposób pomiędzy nie narzuconymi, iż stanowią sztuczne małe wyniosłości. Wyniosłości te niekiedy, podwyższając się z czasem wskutek nagromadzenia wyrzucanych z domostw rozmaitego rodzaju resztek, wysunęły się wreszcie nad powierzchnię wody i utworzyły wysepki, niczem się nie różniące od irlandzkich krennodżów. Sztuczne te wysepki noszą w Szwajcaryi nazwę Ténevieres.

Wprawdzie podniosły się głosy przeciwne przypuszczeniu, aby rzeczone wysepki powstały z umyślnie narzucanych kamieni celem umocowania palów. Sądzono mianowicie, że kamienie i wszelkiego rodzaju przedmioty, które spowodowały te sztuczne podwyższenia gruntu, spadały przypadkowo z mieszkań nawodnych1. Czego zaś nikt zaprzeczyć nie może, to zręczności i pracy, jakiej od pierwotnych mieszkańców Szwajcaryi wymagało osadzenie owych tysięcy pniów drzewa na głębokości, dochodzącej do 15 stóp niekiedy. Dziś nawet nie bez trudności przyszłoby zapewnić im siłę oporu, konieczną do walki z uderzeniami fali.

Jakkolwiek przecież ciekawe byłyby owe dziwne mieszkania nawodne, to jednak są one jeszcze mniej zajmujące, aniżeli wyroby przemysłu ludzkiego, u ich podstaw nagromadzone. W cennych tych wykopaliskach tysiącami znajdujemy broń, sprzęty domowe i wszelkiego rodzaju narzędzia, używane przez ówczesnych tych budowli mieszkańców. Jedna tylko taka stacya, w Concise, niedaleko Yverdon, zawierała więcej niż 25,000 narzędzi, robionych z kamienia lub z kości.

Wobec tak olbrzymiego nagromadzenia narzędzi i sprzętów nie trudno wyrobić sobie pojęcie o rodzaju życia tych, co budowali palafity.

Daleko wyżsi oświatą od tych, co w epoce czwartorzędowej polowali w Gallii na słonie i renifery, mieszkańcy palafitów szlifowali kamień i obrabiali metal. W dwóch tylko stacyach: Wangen i „Nussdorf, nad brzegami jeziora Konstancyeńskiego, znaleziono więcej, niż 2000 rozmaitego rodzaju siekierek kamiennych, niekiedy—jak naprzykład siekierki jaspisowe— krajowi najzupełniej obcych. (J. Lubbock, L'Homme préhistorique, str. 13). Nie mniej liczne są inne przedmioty kamienne, jako to: ostrza dzid i strzał, noże, piły i t.p. Co się tyczy przedmiotów z bronzu, to sama tylko stacya Nidau, na brzegach jeziora Bienne, dostarczyła ich z górą 2000. Stacye Cortaillod, Estavayer i Corcelettes, wszystkie trzy położone nad jeziorem Neuchatel, dostarczyły również wielu setek tych przedmiotów każda. W tej liczbie znajdujemy mnóstwo przedmiotów zbytku, w szczególności szpilek do włosów, w niczem nie ustępujących i bardzo podobnych do szpilek dzisiejszych. Te zaś i tym podobne przedmioty nie pozwalają chyba przypuszczać, aby ich właściciele byli ludźmi dzikimi.

Wiemy nadto, że budowniczowie palafitów uprawiali prawie też same gatunki zboża, co my, jako to: pszenicę, owies, proso, a nawet trzy gatunki jęczmienia. Wiemy, że piekli chlebem do naszego dosyć podobnym, że znali nasze owoce, jabłka, gruszki, wiśnie, śliwki, — że uprawiali rośliny włókniste, między innemi len szczególnie, i z nich wyrabiali tkaniny. Wiemy jeszcze, że ludzi owych otaczały też same zwierzęta domowe, co nas otaczają: posiadali oni oswojone woły, kozy, barany, wieprze, psy, a nawet konie, których oswojenie kładzie się w wielu razach na czas późniejszy. Liczne też były gatunki zwierzyny, na które polowano wówczas; liczono ich do trzydziestu, a przecież jeszcze żyją do dni naszych w Europie Zachodniej, z wyjątkiem dwóch: żubra, który się trzyma jeszcze tylko w Białowieskiej puszczy, i tura (Bos primigenius), który jeszcze w średnich wiekach przepełniał lasy Zachodniej Europy.

Żadna ze stacyi przedhistorycznych nie przechowała nam w takiej całości różnych ruchomości po człowieku pierwotnym, jak budowle nawodne w Szwajcaryi. Dzięki ochronnym własnościom torfu, przedmioty, które gdzieindziej szybko bardzo znikły, jak np. owoce, zboże, tkaniny, przedmioty spożywcze, sprzęty drewniane i t. p., w torfie najzupełniej uniknęły rozkładu. Inne zabytki ówczesne nie mogłyby nam dać dokładnego pojęcia o rodzaju życia ludzi ówczesnych, większość bowiem z tych zabytków, jak kurhany np., są to groby cmentarne; tymczasem zaś, razem z umarłymi nie zakopywano wszelkich bez różnicy wyrobów przemysłu, lecz te tylko, do których przywiązywano jakieś religijne lub symboliczne. Stąd też to zapewne pochodzi, że siekierka stanowi niekiedy całkowitą ruchomość pogrzebową w dolmenach. W palafitach zaś, przeciwnie, dlatego właśnie znajdujemy największą rozmaitość przedmiotów, że przedmiotów tych nie składano umyślnie w jakimś oznaczonym celu, lecz że wypadały one przypadkowo z mieszkań ponad wodą stojących, najczęściej skutkiem pożaru domów.

Chcąc tedy nabrać dokładnego pojęcia o obyczajach odległych owych czasów, badać je trzeba przy pomocy budowli nawodnych i bogatych ich sprzętów. Wówczas znaleźć tam będzie można ślady organizacyi społecznej takiej, która, jak mówi Aleksander Bertrand, daleko pozostawia za sobą zarodki owej cywilizacyi, jaką dziś dostrzegamy u współczesnych nam dzikich.

Nie mamy wszakże zamiaru kreślić tu obrazu tej cywilizacyi, opisywanej już nieraz z mniejszą lub większą dokładnością; głównym naszym celem jest oznaczyć w przybliżeniu wiek i datę tej cywilizacyi.

II. Mieszkania nawodne, same w sobie uważane, bywały we wszystkich czasach.

Budowano je w ciągu całego trwania ery historycznej; budują je nawet za dni naszych. Pewien często przytaczany ustęp z dzieł Herodota powiada, że za czasów tego pisarza, t. zn. w V w. przed Chr., Peonowie mieli tego rodzaju mieszkania na jeziorze Prasias, w dzisiejszej Rumelii. „Pośrodku wody na długich palach, opowiada ojciec dziejopisarstwa, bywają umieszczane deski z wąskiem wejściem od strony lądu, tworzącem jedyny most. Mieszkańcy oddawna wspólnym kosztem zagłębiali pale podtrzymujące deski, a potem utrzymywali je, zachowując prawo następujące: każdy od chwili zawarcia małżeństwa był obowiązany osadzić trzy pale, przynosząc drzewo z góry, zwanej Orbel, a każdy poślubia wiele kobiet. Mieszkają zaś w ten sposób: na deskach rzeczonych każdy posiada chatkę, w której mieszka, a w każdej chatce deski otwierają się w rodzaju drzwi, wychodzących na jezioro. Dzieci przywiązują zawsze za nogę sznurem z sitowia, z obawy aby nie wpadły do jeziora.“ (Herodot V, 1).

W opowiadaniu tem niemasz ani jednego rysu, któregoby nie można odnieść do nawodnych mieszkańców Szwajcaryi, o ile o tem pozwalają sądzić pozostałe resztki ich budowli i wyrobów przemysłu.

Podług świadectwa Hippokratesa, mieszkańcy Phasu, miejscowości położonej u podnóża Kaukazu, mieszkali w takich samych warunkach na bagnach, często zalewanych wodą.

Arabski historyk Abulfeda, żyjący w czasach daleko późniejszych, bo w początkach XIII w., mówi o podobnych budowlach, wzniesionych na pewnem jeziorze, zasilanem wodami rzeki Oronto. „Jezioro to, powiada on, powszechnie się zowie jeziorem chrześcijan, albowiem zamieszkane jest przez rybaków chrześcijańskich, którzy tam mieszkają w chatach z drzewa, budowanych na palach.“

Wreszcie przykłady podobnych urządzeń spotykają się za naszych czasów we wszystkich częściach świata. Etnografia zapewnia nas o istnieniu budowli nawodnych, wzniesionych na palach pośród jezior i bagnisk: „W Ameryce, w Wenezueli i u licznych plemion peruwiańskich2; w Oceanii, w wielu bardzo miejscowościach, a szczególnie w Nowej-Gwinei, na wyspach Celebes i u Dayaksów, na Borneo; w Afryce, na jeziorze Nyassa i w zagłębiu rzeki Congo, gdzie Cameron napotkał „wioski chat budowanych na palach, prawdziwe palafity nowoczesne“3; w Azyi, gdzie d-r Noulet ukazuje nam mieszkańców Kambodży, zamieszkujących „w domkach bambusowych wzniesionych na palach;“ w samej wreszcie Europie, gdzie, podług świadectwa Lubbock’a (Homme préhist. 160), rybacy jeziora Prasias, za przykładem opisanych przez Herodota swych ojców albo poprzedników —mają mieszkać na wodzie.

Do głosu historyi dorzuca swe zdanie archeologia, stwierdzając niedawne pochodzenie pewnej ilości palafitów. Zdaniem badacza mieszkań nawodnych, Chantre'a, wcale niepodejrzanego o chęć samowolnego odmładzania zabytków przeszłości, palafity jeziora Paladru (Isére) nie sięgają dalej nad epokę Karolingów. A jednak, gdyby nie poręczały nam tego zdania pewne przedmioty najbardziej charakterystyczne, zwłaszcza medale, możnaby o słuszności jego powątpiewać. Tak nieskończenie pierwotny i gruby jest rodzaj tych budowli. „Żaden kawałek drzewa nie nosi na sobie śladu piły lub gwoździa; cała robota zdaje się być dokonana siekierą.“4

Również i stacye nawodne na jeziorze Bourget (Sabaudya) nie wydają się być bardzo dawnemi. W jednej z nich, w Chatillon, znaleziono jeszcze naczynie rzymskiego pochodzenia. Inna znów, stacya w Grósine, zawierała żelazo5.

Do tejże samej epoki żelaza odnieść należy również, zdaniem Garrigon'a, inną budowlę na palach, ślady której odnalazł on zagrzebane w torfie niedaleko od m. Saint-Dos (Basses Pyrénées).

Wszystko zaś to bynajmniej nie świadczy o wielkiej starożytności niezbyt zresztą licznych palafitów, odnalezionych we Francyi.

Palafity innych krajów nie wiele też są starożytniejsze. Tak np. w budowlach nawodnych w Bawaryi i we Włoszech znaleziono pewne ślady czasów rzymskich (Matériaux 1773, p. 404). W krajach północnych palafity jeszcze późniejsze. Krennodże irlandzkie, sztuczne owe na palach narzucone wysepki z ziemi i z kamienia, uważać można za jedno ze szwajcarskimi palafitami, tem więcej, że niektóre z tych ostatnich w niczem się od tamtych nie różnią: a przecież, krennodże były w użyciu jeszcze w XVI w. po Chr. (Lubbock, Op. cit. str. 168).

Nie są też dawniejsze budowle te w Szwecyi, gdzie je również napotkać można. Archeolog Munro, który je poddał szczegółowemu badaniu, uważa je w większości wypadków za późniejsze od najazdu rzymian i budowę ich przypisuje Celtom. W nich to plemię tuziemcze szukało schronienia wobec najezdców Anglów, Piktów i Szkotów. Pisarz rzeczony idzie nawet dalej; przypuszcza mianowicie, że budowniczowie osad nawodnych w Szwajcaryi należeli do tegoż samego odłamu plemienia celtyckiego6.

Nie widzimy, coby można zarzucić temu mniemaniu; boć jeśli krennodże należą do naszej ery chrześcijańskiej, to palafity ściśle się z niemi łączą. Są nawet takie, które archeologowie odnoszą do VI w. po Chr. (Palafity w Noville i Chavannes)7. Inne są późniejsze. Archeolog Gosse zaznacza na brzegach jeziora Genewskiego niektóre palafity, pochodzące z XV w. (Matériaux 1872, str. 420), a d-r Keller zapewnia, że na rzece Limmat niedaleko Zurychu były jeszcze w obecnym wieku liczne chaty rybackie, na ten sam sposób pobudowane. (Lyell. Op. cit. str. 24).

Jeśli wszakże niektóre palafity pochodzą z czasów późniejszych, to nie znaczy przecież, aby wszystkie one były nowożytne. Bywają takie, którychby nie można odnieść do właściwie zwanej epoki historycznej, epoki, która dla Europy Zachodniej rozpoczyna się ledwie w I lub w II w. przed Chr.; jeśli się zaś o starożytności palafitów sądzić będzie z przedmiotów w nich odnalezionych, to ilość tych ostatnich wcale nie jest tak wielka, jak to powszechnie przypuszczano. O ile wiem z przedmiotów pochodzenia rzymskiego odnaleziono po jakimś tuzinie monet, urn czyli naczyń glinianych w Uhldinghen na jeziorze Konstancyenskiem, w Nidau na jeziorze Bienneńskiem i w ośmiu innych miejscowościach nad jeziorem Neuszatelskiem: w La Tene czyli Marin, Colombier, Chez-les-Moines, Forel, Gletterens, la Sange, Pont de Thiéle i w Corcelettes.

Zasługuje zwłaszcza na uwagę stacya La Tene, w okolicach Marin. Mamy tu zjednoczone razem trzy epoki: epokę kamienia, bronzu i żelaza, ale ostatni ten metal przeważa. Znaleziono tu do pięćdziesięciu mieczów żelaznych, bardzo starannie wyrobionych i typem przypominających miecze, znalezione w Alise, na dawnym teatrze bitwy Cezara z Gallami. Co więcej, w tem samem wykopalisku odgrzebano naczynia gliniane i cegły rzymskie oraz wiele monet, z których jedne były gallijskie, inne zaś rzymskie z wyobrażeniem ces. Klaudyusza i Tyberyusza.

Z drugiej znów strony, w palafitach napotyka się srebro, szkło, bursztyn, jaspis, a zwłaszcza żelazo. Bez wielkiego zachodu wyliczyć możemy siedmnaście wykopalisk, w których ten ostatni metal napotkano. Dowód-to zatem, że też same budowle, które uważają niektórzy za przedhistoryczne, były zamieszkane aż do niedawnej względnie epoki. Skoro się zaś zważy, z jaką łatwością oksyduje się żelazo i znika, nie zostawiając żadnych widomych po sobie śladów, to przychodzi chęć zapytać, zali przypadkiem większa część palafitów nie zawierała go początkowo, i czy skutkiem tego nie należałoby w tej przedhistorycznej klassyfikacyi przyznać palafitóm miejsca raczej w epoce żelaza, aniżeli w epoce bronzu?

Co zaś powiększa jeszcze nasze powątpiewanie o nadmiernej starożytności palafitów, to bardzo niewielka ilość mieczów bronzowych, znajdowanych w osadach nawodnych. Prawda, że w tych wykopaliskach liczyć można na setki — jeśli nie na tysiące — inne przedmioty z bronzu, jak np. szpilki do włosów, pierścienie, kolczyki, haczyki na ryby i t. p., ale są to przeważnie przedmioty zbytku, które zdaniem wszystkich nie cechują epoki bronzu, gdyż zarówno znaleść je można w epoce następnej.

Pomimo to przecież chętnie przyznajemy, że budowa palafitów rozpoczęła się w epoce bronzu. Może nawet koniecznie trzeba zgodzić się na to. Jeśli bowiem rzadkością bywają w tych stacyach miecze bronzowe, to przecież noże bronzowe i ostrza pocisków znajdują się tam w wielkiej obfitości. Widzimy tu zatem jakoby dwie, jedna po drugiej następujące, cywilizacye, w ciągu których trwa zwyczaj wznoszenia budowli nawodnych, a obie te cywilizacye, które archeologia przedstawia nam w dolmenach i grobowcach, zaś antropologia w dwóch typach czaszek o kształtach owalnych (brachycephala) i podłużnych (dolicocephala), obie te cywilizacye, powiadam, wskazuje nam historya u dwóch grup etnicznych bardzo od siebie różnych, aczkolwiek zarówno aryjskiego pochodzenia, u Celtów i Gallów, którzy kolejno w ciągu ostatnich piętnastu wieków przed erą chrześcijańską zajmowali terytorya Europy Zachodniej. Tym zaś wszystkim, którzyby jeszcze powątpiewali o tem, że bronz razem z kamieniem gładzonym cechuje pierwsza z tych dwóch cywilizacji, a żelazo drugą, dosyć byłoby, zdaje się, przypomnieć wyraźną ową różnicę, jaka zachodzi pomiędzy wyrobami przemysłu, znajdowanymi w dolmenach, a takimiż wyrobami, przechowywanymi w grobowcach.

Zgodnie z powyższą hypotezą, którą wszystko zdaje się potwierdzać, zwyczaj budowania palafitów powstałby pod wpływem niemieckim na jakie dziesięć lub może dwanaście wieków przed erą chrześcijańską, wówczas, gdy cywilizacya epoki bronzu zaledwie zaczynała przenikać do głębi niedostępnych puszcz wschodniej Szwajcaryi. W wielu stacyach dostrzeżono ślady epoki chrześcijańskiej8.

II. Mieszkania nawodne, same w sobie uważane, bywały we wszystkich czasach.

Budowano je w ciągu całego trwania ery historycznej; budują je nawet za dni naszych. Pewien często przytaczany ustęp z dzieł Herodota powiada, że za czasów tego pisarza, t. zn. w V w. przed Chr., Peonowie mieli tego rodzaju mieszkania na jeziorze Prasias, w dzisiejszej Rumelii. „Pośrodku wody na długich palach, opowiada ojciec dziejopisarstwa, bywają umieszczane deski z wąskiem wejściem od strony lądu, tworzącem jedyny most. Mieszkańcy oddawna wspólnym kosztem zagłębiali pale podtrzymujące deski, a potem utrzymywali je, zachowując prawo następujące: każdy od chwili zawarcia małżeństwa był obowiązany osadzić trzy pale, przynosząc drzewo z góry, zwanej Orbel, a każdy poślubia wiele kobiet. Mieszkają zaś w ten sposób: na deskach rzeczonych każdy posiada chatkę, w której mieszka, a w każdej chatce deski otwierają się w rodzaju drzwi, wychodzących na jezioro. Dzieci przywiązują zawsze za nogę sznurem z sitowia, z obawy aby nie wpadły do jeziora.“ (Herodot V, 1).

W opowiadaniu tem niemasz ani jednego rysu, któregoby nie można odnieść do nawodnych mieszkańców Szwajcaryi, o ile o tem pozwalają sądzić pozostałe resztki ich budowli i wyrobów przemysłu.

Podług świadectwa Hippokratesa, mieszkańcy Phasu, miejscowości położonej u podnóża Kaukazu, mieszkali w takich samych warunkach na bagnach, często zalewanych wodą.

Arabski historyk Abulfeda, żyjący w czasach daleko późniejszych, bo w początkach XIII w., mówi o podobnych budowlach, wzniesionych na pewnem jeziorze, zasilanem wodami rzeki Oronto. „Jezioro to, powiada on, powszechnie się zowie jeziorem chrześcijan, albowiem zamieszkane jest przez rybaków chrześcijańskich, którzy tam mieszkają w chatach z drzewa, budowanych na palach.“

Wreszcie przykłady podobnych urządzeń spotykają się za naszych czasów we wszystkich częściach świata. Etnografia zapewnia nas o istnieniu budowli nawodnych, wzniesionych na palach pośród jezior i bagnisk: „W Ameryce, w Wenezueli i u licznych plemion peruwiańskich9; w Oceanii, w wielu bardzo miejscowościach, a szczególnie w Nowej-Gwinei, na wyspach Celebes i u Dayaksów, na Borneo; w Afryce, na jeziorze Nyassa i w zagłębiu rzeki Congo, gdzie Cameron napotkał „wioski chat budowanych na palach, prawdziwe palafity nowoczesne“10; w Azyi, gdzie d-r Noulet ukazuje nam mieszkańców Kambodży, zamieszkujących „w domkach bambusowych wzniesionych na palach;“ w samej wreszcie Europie, gdzie, podług świadectwa Lubbock’a (Homme préhist. 160), rybacy jeziora Prasias, za przykładem opisanych przez Herodota swych ojców albo poprzedników —mają mieszkać na wodzie.

Do głosu historyi dorzuca swe zdanie archeologia, stwierdzając niedawne pochodzenie pewnej ilości palafitów. Zdaniem badacza mieszkań nawodnych, Chantre'a, wcale niepodejrzanego o chęć samowolnego odmładzania zabytków przeszłości, palafity jeziora Paladru (Isère) nie sięgają dalej nad epokę Karolingów. A jednak, gdyby nie poręczały nam tego zdania pewne przedmioty najbardziej charakterystyczne, zwłaszcza medale, możnaby o słuszności jego powątpiewać. „Tak nieskończenie pierwotny i gruby jest rodzaj tych budowli. Żaden kawałek drzewa nie nosi na sobie śladu piły lub gwoździa; cała robota zdaje się być dokonana siekierą.“11

Również i stacye nawodne na jeziorze Bourget (Sabaudya) nie wydają się być bardzo dawnemi. W jednej z nich, w Chatillon, znaleziono jeszcze naczynie rzymskiego pochodzenia. Inna znów, stacya w Grósine, zawierała żelazo12.

Do tejże samej epoki żelaza odnieść należy również, zdaniem Garrigon'a, inną budowlę na palach, ślady której odnalazł on zagrzebane w torfie niedaleko od m. Saint-Dos (Basses Pyrénées).

Wszystko zaś to bynajmniej nie świadczy o wielkiej starożytności niezbyt zresztą licznych palafitów, odnalezionych we Francyi.

Palafity innych krajów nie wiele też są starożytniejsze. Tak np. w budowlach nawodnych w Bawaryi i we Włoszech znaleziono pewne ślady czasów rzymskich (Matériaux 1773, p. 404). W krajach północnych palafity jeszcze późniejsze. Krennodże irlandzkie, sztuczne owe na palach narzucone wysepki z ziemi i z kamienia, uważać można za jedno ze szwajcarskimi palafitami, tem więcej, że niektóre z tych ostatnich w niczem się od tamtych nie różnią: a przecież, krennodże były w użyciu jeszcze w XVI w. po Chr. (Lubbock, Op. cit. str. 168).

Nie są też dawniejsze budowle te w Szwecyi, gdzie je również napotkać można. Archeolog Munro, który je poddał szczegółowemu badaniu, uważa je w większości wypadków za późniejsze od najazdu rzymian i budowę ich przypisuje Celtom. W nich to plemię tuziemcze szukało schronienia wobec najezdców Anglów, Piktów i Szkotów. Pisarz rzeczony idzie nawet dalej; przypuszcza mianowicie, że budowniczowie osad nawodnych w Szwajcaryi należeli do tegoż samego odłamu plemienia celtyckiego13.

Nie widzimy, coby można zarzucić temu mniemaniu; boć jeśli krennodże należą do naszej ery chrześcijańskiej, to palafity ściśle się z niemi łączą. Są nawet takie, które archeologowie odnoszą do VI w. po Chr. (Palafity w Noville i Chavannes)14. Inne są późniejsze. Archeolog Gosse zaznacza na brzegach jeziora Genewskiego niektóre palafity, pochodzące z XV w. (Matériaux 1872, str. 420), a d-r Keller zapewnia, że na rzece Limmat niedaleko Zurychu były jeszcze w obecnym wieku liczne chaty rybackie, na ten sam sposób pobudowane. (Lyell. Op. cit. str. 24).

Jeśli wszakże niektóre palafity pochodzą z czasów późniejszych, to nie znaczy przecież, aby wszystkie one były nowożytne. Bywają takie, którychby nie można odnieść do właściwie zwanej epoki historycznej, epoki, która dla Europy Zachodniej rozpoczyna się ledwie w I lub w II w. przed Chr.; jeśli się zaś o starożytności palafitów sądzić będzie z przedmiotów w nich odnalezionych, to ilość tych ostatnich wcale nie jest tak wielka, jak to powszechnie przypuszczano. O ile wiem z przedmiotów pochodzenia rzymskiego odnaleziono po jakimś tuzinie monet, urn czyli naczyń glinianych w Uhldinghen na jeziorze Konstancyeńskiem, w Nidau na jeziorze Bienneńskiem i w ośmiu innych miejscowościach nad jeziorem Neuszatelskiem: w La Tene czyli Marin, Colombier, Chez-les-Moines, Forel, Gletterens, la Sange, Pont de Thiéle i w Corcelettes.

Zasługuje zwłaszcza na uwagę stacya La Tene, w okolicach Marin. Mamy tu zjednoczone razem trzy epoki: epokę kamienia, bronzu i żelaza, ale ostatni ten metal przeważa. Znaleziono tu do pięćdziesięciu mieczów żelaznych, bardzo starannie wyrobionych i typem przypominających miecze, znalezione w Alise, na dawnym teatrze bitwy Cezara z Gallami. Co więcej, w tem samem wykopalisku odgrzebano naczynia gliniane i cegły rzymskie oraz wiele monet, z których jedne były gallijskie, inne zaś rzymskie z wyobrażeniem ces. Klaudyusza i Tyberyusza.

Z drugiej znów strony, w palafitach napotyka się srebro, szkło, bursztyn, jaspis, a zwłaszcza żelazo. Bez wielkiego zachodu wyliczyć możemy siedmnaście wykopalisk, w których ten ostatni metal napotkano. Dowód-to zatem, że też same budowle, które uważają niektórzy za przedhistoryczne, były zamieszkane aż do niedawnej względnie epoki. Skoro się zaś zważy, z jaką łatwością oksyduje się żelazo i znika, nie zostawiając żadnych widomych po sobie śladów, to przychodzi chęć zapytać, zali przypadkiem większa część palafitów nie zawierała go początkowo, i czy skutkiem tego nie należałoby w tej przedhistorycznej klassyfikacyi przyznać palafitom miejsca raczej w epoce żelaza, aniżeli w epoce bronzu?

Co zaś powiększa jeszcze nasze powątpiewanie o nadmiernej starożytności palafitów, to bardzo niewielka ilość mieczów bronzowych, znajdowanych w osadach nawodnych. Prawda, że w tych wykopaliskach liczyć można na setki — jeśli nie na tysiące — inne przedmioty z bronzu, jak np. szpilki do włosów, pierścienie, kolczyki, haczyki na ryby i t. p., ale są to przeważnie przedmioty zbytku, które zdaniem wszystkich nie cechują epoki bronzu, gdyż zarówno znaleść je można w epoce następnej.

Pomimo to przecież chętnie przyznajemy, że budowa palafitów rozpoczęła się w epoce bronzu. Może nawet koniecznie trzeba zgodzić się na to. Jeśli bowiem rzadkością bywają w tych stacyach miecze bronzowe, to przecież noże bronzowe i ostrza pocisków znajdują się tam w wielkiej obfitości. Widzimy tu zatem jakoby dwie, jedna po drugiej następujące, cywilizacye, w ciągu których trwa zwyczaj wznoszenia budowli nawodnych, a obie te cywilizacye, które archeologia przedstawia nam w dolmenach i grobowcach, zaś antropologia w dwóch typach czaszek o kształtach owalnych (brachycephala) i podłużnych (dolicocephala), obie te cywilizacye, powiadam, wskazuje nam historya u dwóch grup etnicznych bardzo od siebie różnych, aczkolwiek zarówno aryjskiego pochodzenia, u Celtów i Gallów, którzy kolejno w ciągu ostatnich piętnastu wieków przed erą chrześcijańską zajmowali terytorya Europy Zachodniej. Tym zaś wszystkim, którzyby jeszcze powątpiewali o tem, że bronz razem z kamieniem gładzonym cechuje pierwsza z tych dwóch cywilizacji, a żelazo drugą, dosyć byłoby, zdaje się, przypomnieć wyraźną ową różnicę, jaka zachodzi pomiędzy wyrobami przemysłu, znajdowanymi w dolmenach, a takimiż wyrobami, przechowywanymi w grobowcach.

Zgodnie z powyższą hypotezą, którą wszystko zdaje się potwierdzać, zwyczaj budowania palafitów powstałby pod wpływem niemieckim na jakie dziesięć lub może dwanaście wieków przed erą chrześcijańską, wówczas, gdy cywilizacya epoki bronzu zaledwie zaczynała przenikać do głębi niedostępnych puszcz wschodniej Szwajcaryi. W wielu stacyach dostrzeżono ślady epoki chrześcijańskiej15.

(Hamard).

Footnotes

  1. Forel. Les Ténevidres des lacs suisses, w dziele Matériaux pour l'histoire de l'homme, t. XIV, str. 4-9.

  2. Nadaillac. Les premiers hommes et les temps préhistoriques, t. I, p. 248.

  3. L’Année géographique, 1876, 266—280.

  4. Matériaux pour l'histoire de l'homme, 1872, str. 142.

  5. J. Southall. The recent origin of man, str. 182.

  6. Czasop. Nature, 15 Oct. 1885; Revue des questions scientifiques 1886, Styczeń, str. 6.

  7. Lyell. Ancienneté de l’homme. Tłóm. franc., str. 248.

  8. Matériaux pour l'histoire de l'homme, 1872, str. 142.

  9. Nadaillac. Les premiers hommes et les temps préhistoriques, t. I, p. 248.

  10. L’Année géographique, 1876, 266—280.

  11. Matériaux pour l'histoire de l'homme, 1872, str. 142.

  12. J. Southall. The recent origin of man, str. 182.

  13. Czasop. Nature, 15 Oct. 1885; Revue des questions scientifiques 1886, Styczeń, str. 6.

  14. Lyell. Ancienneté de l’homme. Tłóm. franc., str. 248.

  15. Matériaux pour l'histoire de l'homme, 1872, str. 142.