PIEŚNI NAD PIEŚNIAMI.
Biblijna ta księga, jeśli ją uważać będziemy podług dosłownego jej brzmienia, jest pieśnią weselną, w formie dyalogu pomiędzy oblubieńcem i oblubienicą. Ale zachodzi pytanie o jakichże-to w rzeczywistości godach tu mowa? Kościół utrzymywał zawsze, że związek, o jakim jest mowa w Pieśni nad Pieśniami, był związkiem czysto duchowym, jakim jest związek Chrystusa z Kościołem. Niektórzy wprawdzie przypuszczali sens podwójny w tej księdze, jeden dosłowny, wysławiający. połączenie Salomona z córką króla Egiptu, a drugi mistyczny, wznoszący się ponad ciało i krew a mający na względzie boskie zjednoczenie Chrystusa z Kościołem. Podczas wszakże, gdy Bossuet, Calmet i inni zręcznie bronili tego znaczenia mistycznego, większość pisarzy katolickich widziała w Pieśniach nad Pieśniami tylko sens alegoryczny, prostą tylko przypowieść, mającą niebiańskie tylko nie zaś jakieś materyalne znaczenie. Co do nas, to sądzimy, że szkoła alegoryczna ma słuszność, razem z Orygenesem, św. Hieronimem, św. Bernardem i in., i że to rzecz prawdziwsza i poważniejsza widzieć w Pieśniach nad Pieśniami tylko przypowieść, taką samą, jaką jest np. przypowieść o godach małżeńskich albo o pannach mądrych i pannach głupich. Jakkolwiek byłoby jednak, to pewna, że oba te wyłożone powyżej znaczenia mogą stać obok siebie, gdyż oba jakkolwiek w równym stopniu, wznoszą się jednak ponad wszelką miłość ziemską i zmysłową, a w Pieśniach nad Pieśniami uznają cel pożyteczny, cel boży, który w zupełności usprawiedliwia kanoniczność tej Świętej księgi.
Jest jeszcze trzecie tłómaczenie, którego w żaden sposób dopuścić nie możemy; przyjmuje ono w omawianej księdze samo tylko znaczenie dosłowne. Zdaniem zwolenników tego systemu, Pieśni nad Pieśniami są tylko przygodną pieśnią weselną i niczem więcej. Zwolennicy tego zdania pytają tylko, czy autor tych pieśni chciał opisać małżeństwo Salomona z Sulamitką, czy też poprostu tylko związek jakiegoś pasterza z pasterką? czy księga ta jest dramatem, jak utrzymuje Renan, czy też jakimś „zbiorem poezyi erotycznych,” jak przypuszcza system Reuss'a? I te tylko pytania dzielą dzisiejszych krytyków racyonalistycznych; co się zaś tyczy pytania, czy pod obsłoną litery jest jakie znaczenie tajemnicze w tej księdze, pytanie to nie ma znaczenia w oczach racyonalistów; w ich przekonaniu, księga Pieśni nad Pieśniami jest „jednym czysto literackim utworem, bez żadnej przymieszki pierwiastku religijnego, jedynym jaki nam pozostał ze starożytności żydowskiej." Tak utrzymuje Vernes.
Oprócz powagi Kościoła dwa stanowcze posiadamy powody odrzucenia racyonalistycznego systemu dosłownego: 1-o. Pieśni nad pieśniami nigdyby nie były zaliczone do Kanonu ksiąg Świętych, gdyby od samego początku nie wiedziano, że w księdze tej znajduje się coś innego, aniżeli jakaś świecka przygodna pieśń weselna. Żydzi wciągali do Kanonu czyli do spisu ksiąg świętych same tylko księgi święte, i aby do tego spisu załączyć księgę Pieśni nad pieśniami, trzeba było, aby w niej widzieli jakieś znaczenie duchowe, związek jakiś podnioślejszy i świętszy, aniżeli ten, który wypowiada litera tekstu; to też od X wieku żaden z targumistów nie trzymał się znaczenia czysto dosłownego. W ślad za synagogą Kościół katolicki przy tłómaczeniu księgi Pieśni nad pieśniami miał zawsze na uwadze zasadę Chrystusa Pana: „Duch jest który ożywia, ciało nic nie pomaga.“ System dosłowny począwszy od r. 1566 został potępiony przez Kościół; a Księga ta wreszcie znalazła tak szerokie zastosowanie w liturgii i w nauczaniu kościelnem, że dosyć czytać Officium na cześć N. Maryi Panny w Brewiarzu i Mszale kościelnym, oraz wyjaśnienie tegoż officium przez doktorów i pisarzy kościelnych, aby uznać prawdziwość znaczenia duchowego i podziwiać jego piękno. — 2-o. Tem łatwiej nam być powinno uznać w księdze Pieśni nad pieśniami znaczenie mistyczne, że „w Biblii niema nic pospolitszego nad obrazy oblubieńca i oblubienicy używane celem uwydatnienia jedności pomiędzy „duszą a Bogiem, pomiędzy ludem wybranym a nauczycielem jego i królem.” (Bp. Freppel). I tak np. w księgach prorockich naród żydowski nazywa się oblubienicą wybraną przez Boga, raz wierną, to znów sprzeniewierczą (Jerem. II, 2; Ezech. XVI, 3 nst.); u św. Pawła Kościół jest oblubienicą Chrystusa Pana (Efez. V—31); u św. Jana, duchowe gody weselne są przygotowane dla Baranka w niebie (Apok. XIX, 7); sam Chrystus wreszcie przyrównywa królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wyszły naprzeciwko oblubieńca i oblubienicy (Mat. XXV, 1). Nic przeto naturalniejszego, jak przyjąć w tym też wypadku tego samego rodzaju przyrównanie, i zgodzić się na to, że natchniony pisarz święty wybrał to najgłębsze i najpiękniejsze z uczuć ludzkich, by przezeń dać wyobrażenie o związku duszy naszej z Bogiem.
(Ob. Vigowroux. Manuel bibl. t. II; Freppel. Origéne leg. 56; Le Hir. Le Cantique (Bible de Lethielleux)). (Duplessy). X. W.