PLAGI EGIPSKIE.

Potomstwo Jakóba, osiedlone w Egipcie za życia ojca, tak się z czasem rozmnożyło, iż Faraoni jęli się tem trwożyć i, aby zapobiedz spotężnieniu Izraelitów i zbytecznej w następstwie ich przewadze, zastosowali względem nich niesłychanie surowe środki, grożące wytępieniem całego ludu.

Bóg chciał wyzwolić lud swój z tej niedoli i przysłał do Faraona Mojżesza i Aarona z żądaniem, aby pozwolił wyjść Izraelitom; Faraon odmówił mimo cudów jakie Mojżesz przed nim uczynił, aby udowodnić swe boskie posłannictwo: potrzeba było, aby go skłonić do zezwolenia na wypuszczenie ludu hebrajskiego, owych dziesięciu klęsk nadnaturalnych, któreśmy zwykli mienić „dziesięciu plagami egipskiemi.”

Dawniej racyonaliści, nie chcąc przypuścić charakteru nadprzyrodzonego tych plag, zmuszeni byli poczytywać ten ustęp w opowiadaniu Mojżesza za wymysł, któremu odmawiali zarówno prawdopodobieństwa jak historycznej rzeczywistości. Obecnie nie można już odrzucać tych faktów, jako niemożliwych, bo badanie naukowe egipskiej przeszłości stwierdziło rzeczywistość takich wydarzeń; wzięto się tedy w inny sposób do dojścia do tego samego celu: uznając charakter historyczny plag egipskich, zaprzeczano ich strony cudownej, dopatrywano się natomiast w nich klęsk przyrodzonych, często jakoby nawiedzających krainę nadnilową.

Ten atoli system zarówno jak i poprzedni, jest mylny: klęski wzmiankowane w księdze Wyjścia były niewątpliwie znane Egipcyanom i mogłyby były w innych okolicznościach wydarzyć się w sposób czysto przyrodzony; lecz tutaj są one nadnaturalne. Wszystko tego dowodzi: ich powstawanie i ustawanie nagłe na rozkaz Mojżesza; ich moc i rozciągłość; wyłączenie z pod ich działania okręgu Gessen, zamieszkałego przez Hebreów; pognębienie Egipcyan; którzy skądinąd oswojeni z temi plagami, w danych poczytywali je okolicznościach za dowód bożego posłannictwa Mojżesza; wreszcie rozbiór każdej po szczególe plagi w zestawieniu z opowiadaniem, jakiego dostarcza egiptologia: z tego porównania widocznem się staje, że fakta te, opowiadane przez Mojżesza, są zupełnie autentyczne pod względem dziejowym i zarazem nadprzyrodzone ze względu na czas, natężenie, sposób pojawiania się i inne okoliczności.

Plaga pierwsza.

„Podniósłszy laskę Mojżesz — mówi Exodus (VII. 20),—uderzył w wodę rzeczną przed Faraonem i sługami jego: która się obróciła w krew.” Na Nilu corocznie można obserwować zjawisko, które przypomina tę plagę; kiedy rzeka zaczyna przybierać, fale jej nabierają barwy wody słonej i dają rzece pozór Nilu zielonego; w tym stanie trwającym przez trzy lub cztery dni woda jest niezdatna do picia. Następnie po upływie 10 — 12 dni Nil przybiera kolor odmienny, ciemno czerwony „podobniejszy—mówi Osburn — do krwi, niż do jakiejkolwiek innej materyi, z którą mógłbym go porównać. Jest to faza Nilu czerwonego, podczas trwania której woda jest bardzo zdrowa do picia i doskonale smakuje. Kiedy to zjawisko stało się znanem, racyonaliści zawołali: „oto klęska mozaiczna! corocznie się przytrafia i to w sposób najnaturalniejszy.” Ze swej strony niektórzy apologeci katoliccy są zdania, że pierwsza plaga była zjawiskiem Nilu czerwonego, lecz wywołana została w sposób cudowny. Co do nas, nie godzimy się na zdanie tych katolików i bezwarunkowo odrzucamy twierdzenie racyonalistów. Pierwszym odpowiadamy: „przyznajecie, jak i my, że nie trudniej było Bogu zamienić wodę nilową w krew, jak dać jej tylko pozór krwi; bądźmy więc w zgodzie z Ojcami i Doktorami, którzy wszyscy, nawet ci co znali Egipt i zjawiska Czerwonego Nilu, zawsze upatrywali w pierwszej pladze przemianę wody w Nilu na prawdziwą krew.” — Racyonalistom zaś powiadamy: gdyby nawet fakt, opisany w księdze Wyjścia, był zjawiskiem Nilu czerwonego, to okoliczności towarzyszące mu są takie, że pierwszą plagę należy poczytywać za cudowną.

I rzeczywiście, 1-o dwór królewski znajdował się w Tanis, i tam właśnie zdarzył się cud: otóż w miejscowości tej nie bywa zjawiska Nilu czerwonego, a zatem nie przytrafiło się więc ono zapewne, przynajmniej w sposób zwykły, za czasów Mojżesza; 2-o Nil staje się czerwonym zazwyczaj w Lipcu, tymczasem wiadomo, że dziesiąta plaga przytrafiła się w kwietniu (na początku) (Exod. XII, 18), siódma w marcu (IX. 31) a druga na siedm dni przed pierwszą (VII, 25); porównanie tych trzech dat pozwala wnioskować, że plagi następowały po sobie w okresie mniej więcej tygodnia czasu, i że tem samem przemiana Nilu w krew zaszła w lutym, t. j. w czasie, kiedy zjawisko Nilu czerwonego nigdy nie bywa dostrzegane; 3-o „ryby, które były w rzecze, pozdychały i zaśmierdziała się rzeka i nie mogli Egipcyanie pić wody rzecznej.” (VII. 21). Oto ustęp którego racyonaliści nie mogą objaśnić swą hypotezą, ponieważ obecnie woda w Nilu nie jest nigdy zdrowsza, jak kiedy ma barwę czerwoną. Czy więc woda czerwona, czy krew, w każdym razie Nil uległ zmianie chemicznej, nie dającej się wytłómaczyć naturalnym sposobem.

Druga plaga.

Było nią rozmnożenia się żab: archeologia egipska, znamionuje autentyczność opowiadania Mojżeszowego, ale zarazem jest klęską nadprzyrodzoną. W rzeczy samej 1-o Egipt nie bywa nigdy niepokojony w tej mierze przez żaby, jak nim był za czasów Mojżesza, kiedy żaby wtargnęły do mieszkań, pokrywając łoża, meble, zapełniając wszystkie sprzęty domowe: wszystko to są okoliczności, każące przypuszczać niezmierną ilość tych zwierząt, a będące w sprzeczności z naturalnym ich instynktem; 2-o porą roku, w której żaby pojawiają się w największej liczbie, jest czas następujący po przyborze Nilu, tymczasem klęska żab, sprowadzona przez Mojżesza, poprzedziła wylew. 3-o Żaby ukazały się nagle, kiedy Aaron wyciągnął nad wodą rękę (VIII. 6), i ustąpiły w chwili określonej przez samegoż Faraona; ten zresztą uznawał piętno nadprzyrodzone w klęsce, skoro zwrócił się do Mojżesza z prośbą o jej odwrócenie.

Trzecia plaga.

Egipt obfituje we mszyce; tych-to właśnie użył Mojżesz dla zniewolenia Faraona, wciąż obstającego przy swej odmowie, do wypuszczenia Hebreów. W ogóle mszyce pojawiają się w wielkiej ilości tylko na wybrzeżach morza, lecz w tym razie wszystek pył w Egipcie pod laską Aarona zamienił się w mszyce i to stanowi stronę cudowną tej plagi tembardziej, że działo się to w porze, kiedy się one najbardziej mnożą; cudowność zaś faktu była tak oczywista, że czarnoksiężnicy egipscy, nieczuli na dwie pierwsze plagi, wobec trzeciej uznali się pokonanymi i zawołali: palec boży jest w tem! (VIII. 19).

Czwarta plaga.

Po mszycach nastąpiły muchy, plaga nie mniej dotkliwa (VIII. 24). Wywołuje ona te same tu uwagi, co poprzednia: owa obfitość much w Egipcie potwierdza historyczność mojżeszowego opowiadania; przerażenie Faraona i ustępstwa, jakie zaczyna czynić Mojżeszowi, wykazują, że miała ona w sobie coś nadprzyrodzonego, w czem upatrywano rękę Boga.

Piąta i szósta plaga.

Kiedy Faraon cofnął swe obietnice, zostawszy uwolnionym od plagi much, dotknął Bóg zwierzęta Egipcyan zarazą, która ją tępiła w wielkiej liczbie: konie, osły, wielbłądy, woły, owce, wszystko padało ofiarą zarazy. Tu znowu nie można zaprzeczyć charakteru nadnaturalnego tej plagi, jakkolwiek epizootja w Egipcie bywa zjawiskiem częstem. Klęska ta zaczyna się i kończy w chwili, oznaczonej przez Mojżesza, a Faraon sam stwierdza, że zwierzęta, należące do Hebreów, są od niej wyjęte (XI. 7). Ziemia Gessen była również wyłączona z pod plagi następującej t. j. zarazy, która dotknęła zarówno ludzi jak zwierzęta, a której charakter cudowny znamionuje ten fakt, że powstała ściśle w chwili, kiedy Mojżesz z rozkazu Boga chwycił w rękę garść pyłu i rzucił go w powietrze wobec zatwardziałego Faraona.

Siódma plaga.

Wszystkie te chłosty były bezskuteczne; Mojżesz przeto dotarł do króla i rzekł mu: „jutro tejże godziny spuszczę grad bardzo wielki, jaki nie był w Egipcie odednia, którego jest założon aż do tego czasu... Wszystko, co się najdzie na polu, a nie będzie zgromadzono z pola i spadnie grad na nie, pozdycha tak ludzie jako bydło.” (IX, 18). Grad upadł, jako był zapowiedziany, t. j. cudownie. Przerażony Faraon przyrzekł Mojżeszowi wszystko, czego ten żądał, a prorok potrzebował tylko wyciągnąć rękę, aby powstrzymać nawałnicę.

Ósma i dziewiąta plaga.

Dzieło zniszczenia, rozpoczęte przez grad zostało dopełnione przez straszliwy napływ szarańczy. Spustoszenie, jakie sprawiły te nieobjęte chmury owadów, przeciągające nad żyzną płaszczyzną, streszcza w dwóch słowach M. Vigouroux: „przed niemi raj — za niemi pustynia.” Nawał szarańczy, o którym mówi Biblia, był niezrównanie straszniejszy, niż wszystkie inne, i przypadł w godzinie i w sile zapowiedzianej przez Mojżesza. Egipcyan ogarnęło przygnębienie. Rzadko widzieli tę klęskę, a nigdy w takich rozmiarach. „Szarańcza, mówi M. Vigouroux, jest w Egipcie dość znaczna, na to by potwierdzić autentyczność opowiadania Księgi Wyjścia; ale nie w takim stopniu, by to jej odejmowało cechę cudowności.” Uderzyła ona wszystkich, Faraon się ugiął i upokorzył, lubo później nanowo stał się upartym. Został za to ukarany dziewiątą plagą: ciemności tak głębokie, że aż dotykalne (X, 21), rozpostarły się nad Egiptem. Mowa tu niewątpliwie o huraganie chamsin, o wietrze przerażającym, który sprowadza kompletną ciemnicę, wysoki podskok temperatury i chmury piasku drobnego w wielkiej masie, który sprawia ową dotykalną ciemność zaznaczoną w Biblii. Cechami nadprzyrodzonemi dziewiątej plagi są: jej nagłe powstanie na rozkaz Mojżesza, wyłączenie z pod niej okręgu Gessen, trwanie klęski, która zazwyczaj nie przekracza 12 godzin, kiedy tymczasem klęska biblijna zalegała Egipt przez dni trzy.

Dziesiąta plaga.

Gdy wszystko się okazało daremnem, zadał Bóg cios ostatni: anioł niszczyciel wytępił „wszelkie pierworodne w ziemi Egipskiej od pierworodnego Faraonowego, który siedzi na stolicy jego, aż do pierworodnego niewolnicy, która jest przy żarnach i wszelkie pierworodne bydląt” (XI, 5). Tu już nie można podawać w wątpliwość nadprzyrodzonej cechy klęski, choćby nawet anioł niszczyciel używał był środka naturalnego, np. moru. Co do charakteru historycznego, ten stwierdzony został przez odkrycie egiptologów: pomniki egipskie przekonywają nas, że Menephtah, faraon, o którym jest mowa w Księdze Wyjścia, nazywał swego syna najstarszego współpanującym, wskazują one też i na to, że syn nazywał się Menephtah, następcą zaś faraona, o którym tu mowa, był Sethos.

Widzimy przeto, że przeciwko powadze Pentateuchu, skądinąd wielkiej i niezachwianej (patrz Pentateuch), nie da się ukuć broni z opisu plag, zesłanych na Egipt; wszystko, co wiemy z innych źródeł, dziwnie się zgadza z opowiadaniem Exodu, dziwnie potwierdza prawdomówność Mojżesza i poraz niewiem już który zniewala do zamiłowania biblijnej prawdy; zaiste w tem wszystkiem był palec boży!

Patrz Ebeling: Bilder aus Kairo, f. I, p. 203 seq.; Schokke, Historia sacra antiqui Testamentt, p. 56; Glaire, Livre saints vengés; Osburn, Monum histor. of. Egypt; Drioux, La Sainte Bible; Lauth, Allgemeine Zeitung, 25 Lipca 1875; Vigouroux, Bible et découvertes, t. II. Duplessy. X. W. S.