Galileusz
Potępienie Galileusza i jego doktryny przez Kongregacye Rzymskie w r. 1616 i w 1633 stanowiło i długo jeszcze podobno stanowić będzie przedmiot ożywionych rozpraw pomiędzy katolikami i ich przeciwnikami. Sprawa ta, jak zobaczymy, już sama przez się przedstawia poważne trudności, a nadto jeszcze długi czas była źle rozumiana z powodu, że akta procesu Galileusza aż do r. 1877 pozostawały niewydrukowane, a to skutkiem kościelnego prawa o zachowaniu w tajemnicy aktów kongregacyi Inkwizycyi.
Akta rzeczonego procesu aż do chwili, kiedy Stolica Apostolska, w chęci przyczynienia się do postępu nauk historycznych, poleciła je ogłosić w całości, znane były tylko z wyciągów, mniej lub więcej szczęśliwie dokonanych. Dzięki temu wyjątkowi, uczynionemu przez papieża w regulaminie Kongregacyi Świętego Officium w maju 1877 r., Henryk de l'Epinois ogłosił w całości te szacowne dokumenty pod tytułem: Les Piéces du Procès du Galilée (Rzym i Paryż, Palmé); w dwa miesiące potem wyszło nowe wydanie tych dokumentów w Stuttgardzie, dokonane staraniem v. Geblera. Co więcej, od tego czasu ukazało się we Włoszech i w Niemczech mnóstwo publikacyi innych dokumentów niedrukowanych, a do sprawy Galileusza się odnoszących, tak, że dziś posiadamy w ręku wszystkie wiadomości, konieczne do należytego zrozumienia danej sprawy.
Zarzuty naszych przeciwników w sprawie Galileusza dadzą się sprowadzić do trzech następujących: 1) Kościół skutkiem swej nienawiści do wiedzy, okazał się okrutnym względem Galileusza; 2) Kościół pogwałcił sumienie Galileusza, zmuszając go do uznania za błędną naukę, którą on uważał za prawdziwą, 3) Kościół w sprawie Galileusza pomylił się w przedmiocie wiary, a tem samem dowiódł, że nie jest nieomylny, jak to sam o sobie naucza.
Odpowiedzią naszą na pierwszy z tych zarzutów będzie dokładne i bezstronne przedstawienie wypadków danej sprawy; dla odparcia drugiego zarzutu wystarczy rzucić kilka myśli, a trzeciemu zarzutowi poświęcimy wyczerpujące studyum.
I. Czy Galileusz był okrutnie traktowany przez rzymskie kongregacye skutkiem ich nienawiści do wiedzy? Oto fakta: skopiuj
Pierwszym wypadkiem, stojącym w łączności z procesem Galileusza, jest podróż tego uczonego do Rzymu, odbyta w roku 1611. Urodzony w Pizie r. 1564, miał podówczas lat czterdzieści siedm; od r. 1599 do 1610 świetnie wykładał nauki matematyczne na uniwersytecie w Padwie, a 7 stycznia 1610 r. odkrył satelity Jowisza. Oświecona publiczność z zapałem przyjęła dzieło jego, zatytułowane Nuntius sidereus (Marzec 1610), w którem Galileusz zamieszcza wiadomość o tem pięknem odkryciu. Wielki Książę Toskański udzielił autorowi tytuł pierwszego profesora filozofii i nauk matematycznych, zwalniając go jednocześnie od trudów zawodu nauczycielskiego, a kardynał del Monte przesłał mu w darze kosztowny obraz, odpustami przez papieża nadany, prosząc o przyjęcie go w duchu pobożności i o zachowanie go jako dowodu jego przyjaźni.
Galileusz był człowiekiem szczerej i głębokiej wiary; zdaje się nawet, że przez czas jakiś nosił habit nowicyusza w klasztorze Vallombrosa. Na nieszczęście, podczas swego pobytu w Padwie dał się wciągnąć w życie niemoralne, i ze swych nieprawych z Maryą Gamba stosunków miał troje dzieci, — jednego syna i dwie córki. Dwie ostatnie, dzięki wstawiennictwu kardynała Bandini, mogły wstąpić do klasztoru, a syn otrzymał ze skarbu papieskiego pensyę, która też później przyznana została i jego ojcu. Nie zdaje się zresztą, aby te nieprawe stosunki Galileusza wywołały jakikolwiek wpływ na dalsze jego losy. Opuszczając Padwę, zerwał zupełnie z Maryą Gamba i przeznaczył jej pewne utrzymanie.
W Rzymie doznał (marzec 1611 r.) najświetniejszego przyjęcia ze strony pap. Pawła V, ze strony kardynałów, prałatów i książąt. Cieszy się on z tego serdecznie w liście z d. 22 kwietnia 1611 r.1, a kardynał del Monte, pisząc do Koźmy II w. księcia Toskanii2, stwierdza powodzenie i zadowolnienie swego przyjaciela. Odkrycia, dokonane przez Galileusza, wyjaśniane i udowadniane wobec uczonych—a tych było mnóstwo w ówczesnym Rzymie, budziły powszechne dla odkrywcy uwielbienie. Kard. Farnese podejmował Galileusza przy swoim stole, a kard. Maffeo Barberini, który później, zostawszy papieżem pod imieniem Urbana VIII, okazał się nieco względem niego surowym, pozostawał z nim w bardzo serdecznej do dzisdnia przechowanej korespondencyi3.
Wszelako, o ile piękne prace Galileusza wprowadziły w podziw większą część społeczeństwa, unoszonego podówczas prawdziwie cudownym zapałem dla nauk i sztuki, o tyle przekonania tego uczonego florentczyka znajdowały żarliwych przeciwników. Galileusz był zwolennikiem nowej metody naukowej, opartej na doświadczeniu; głośno się oświadczał za systemem Kopernika o nieruchomości słońca i o ruchu ziemi, a żywo zwalczał powszechnie wtedy od wieków przyjęty system Ptolomeusza, który utrzymuje, że ziemia, jako środkowy punkt wszechświata, nieruchomo stoi, a słońce wkoło niej się obraca.
Przeciwnicy systemu Kopernika opierali się przeważnie na powadze Arystotelesa i starożytnych mistrzów, na pewnych dowodach naukowych, czerpanych więcej z fizyki aniżeli z astronomii, i wreszcie na powadze Pisma św., które miało rzekomo nauczać o obracaniu się słońca i o nieruchomości ziemi. We wszystkich uniwersytetach przysięgano na słowa Magistra, wszelkie powątpiewanie o tem, o czem on nauczał, uważano za rzecz zuchwałą i karygodną — nawet w zakresie astronomii i fizyki4. To właśnie wygórowane uczucie poszanowania dla Arystotelesa i dla tradycyi wywołało początkowo najżywsze protesty przeciw systemowi Kopernika i przeciw Galileuszowi.
Drugiem źródłem zarzutów przeciw nowej astronomicznej teoryi była rzeczywista niedostateczność dowodów naukowych, przytaczanych wówczas na poparcie nowego systemu. Wreszcie,—i ten punkt szczególnie zasługuje na naszą uwagę, przekonanie o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca było uważane powszechnie za przeciwne Pismu św. Według zwyczaju tej epoki opierania systemów fizycznych i astronomicznych na tekstach świętych, przeciwnicy Kopernika powoływali się na mnóstwo ustępów z Pisma św., które wszyscy wówczas rozumieli w znaczeniu dosłownem; przytaczali mianowicie ustęp, w którym jest mowa o tem, że na rozkaz Jozuego słońce i księżyc „stanęły." (Jozue, X, 13); przytaczano również następujące teksty: Eccles. I, 4—5; Psalm XVIII, 6—7; Psalm XCII, 1; Ps. CIII, 5; Eccli. XLIII, 26.
Prawda, że od r. 1543 ksiądz kanonik Kopernik w nieśmiertelnem swem dziele De revolutionibus orbium coelestium wyłożył i obronił ten system, który nosi jego imię; prawda, że książka ta została bardzo dobrze przyjęta, i mogła była nawet być przypisana papieżowi Pawłowi III; prawda także, iż inni autorowie od tego czasu pisali w obronie tegoż systemu i nie byli za to niepokojeni. Ale z drugiej strony, przedmowa do książki Kopernika wskazywała, że ruch ziemi został przez autora przedstawiony nie jakoby był napewno lub nawet prawdopodobnie tylko zgodny z rzeczywistością, lecz poprostu jako hypoteza, znacznie ułatwiająca zrozumienie obrotów ciał niebieskich. Przypuściwszy obrót ziemi i nieruchomość słońca, prościej i jaśniej tłómaczono zjawiska niebieskie oraz znacznie ułatwiano sobie badania astronomiczne. W tem to właśnie znaczeniu „hypoteza" Kopernika została przyjęta albo przynajmniej tolerowana przez władzę kościelną, ale bynajmniej nie w tem znaczeniu, żeby ta opinia była prawdopodobnie zgodna z rzeczywistością. Wyraz „hypoteza" miał wówczas w kwestyi, która nas tu zajmuje, inne znaczenie aniżeli to, jakie ma dziś w języku naukowym. Dziś, istotnie, służy on do oznaczania opinii, przypuszczalnie zgodnej z prawdą. W owym zaś czasie oraz w sprawie, o której mówimy, wyraz ten oznaczał zwykły sposób wyjaśniania obrotów ciał niebieskich w oderwaniu od rzeczywistości. W tem znaczeniu jeszcze i dziś się mówi: „Wyobraźcie sobie dwie linie proste przedłużone w nieskończoność...." Jednakże ogół nie tak pojmował tę książkę jak ją pojmowała władza kościelna; Kopernik, który był jej autorem przedmowy, na czele jego dzieła umieszczonej, napewno wierzył w prawdziwość swego systemu; toż samo myśleli i jego uczniowie.
Z drugiej znów strony, w miarę jak ta opinia torowała sobie drogę do umysłów ogółu, podejrzliwość teologów budziły skargi perypatetyków i opłakane nadużycia, jakich dopuszczał się duch protestanckiego nowiniarstwa w tłómaczeniu Biblii; zaczęto mieć w podejrzeniu interpretacye nowatorów, a wielu teologów nawet otwarcie na nie uderzało, jako na przeciwne Pismu św. Następujący przykład daje wyobrażenie o panujących podówczas przekonaniach. Sławny Serarius w komentarzu swym na X rozdz. Jozuego, ogłoszonym r. 1610 w Moguncyi, powiedziawszy o systemie, podług którego ziemia obraca się wokoło nieruchomego słońca, system ten potępia i dodaje: „Dodać nadto trzeba, że pogląd rzeczony (Kopernika) odrzucą i potępią wszystkie systemy wszystkich filozofów, prócz Nicety i niewielu (?) perypatetyków, wszystkie ojców św. orzeczenia, wszystkie wszystkich teologów szkoły" 5.
Otóż Galileusz przyjmował system Kopernika nietylko jako hypotezę, ułatwiającą wytłómaczenie zjawisk niebieskich, ale jako teoryę zgodną z rzeczywistością, i zarówno zręcznie jak żarliwie zwalczał system dawny, zasady Arystotelesa. W obronie tego swego przekonania okazał niezmordowaną działalność: w 1612 r. ogłosił swój traktat o ciałach niestałych, w następnym roku 1613 wydał nakładem towarzystwa naukowego dei Lincei swą „Historyę i wyjaśnienie plam słonecznych;" w tym samym też roku napisał do uczonego przyjaciela swego, benedyktyna O. Castelli, list o tłómaczeniu Pisma św. w przedmiotach naukowych, który to list zakomunikował następnie w. ks. Krystynie, rozszerzywszy go uprzednio i nadawszy mu formę więcej literacką. W tym liście Galileusz podawał mądre zasady, ale użył niebacznie pewnych wyrażeń, które mogły dać powód do surowej krytyki.
„Pismo św., pisze on między innemi, nie może ani kłamać ani się mylić, prawda słów jego jest bezwzględna i niezbita. Ale ci, co je wykładają i tłómaczą, w wielu razach mylić się mogą, i gdyby zawsze chcieli się trzymać dosłownego znaczenia wyrazów, popełnialiby opłakane i liczne błędy; doszliby istotnie do grubych sprzeczności, do błędów, do bezbożnych doktryn, byliby bowiem zmuszeni utrzymywać, że Bóg ma nogi, ręce, oczy i t. d. Pismo św. w zagadnieniach z zakresu nauk przyrodzonych powinnoby stać na ostatniem miejscu. I Pismo św. i natura pochodzą zarówno ze słowa bożego, — jedno było natchnione przez Ducha Św., a druga wiernie spełnia prawa, zakreślone przez Boga. Lecz, gdy Biblia, stosując się do pojęcia ogółu ludzi, w wielu razach i słusznie przemawia według prawdopodobieństwa i używa terminów mowy, bynajmniej nie przeznaczonych do wyrażania bezwzględnej prawdy, natura ściśle i niezmiennie stosuje się do praw sobie nadanych. Przez odwoływanie się do tekstów Pisma św. nie można podawać w wątpliwość jakiegoś zjawiska widocznego, otrzymanego drogą dojrzałych doświadczeń i dostatecznie pewnych dowodów.... Duch Św. wcale nie chciał (w Piśmie św.) nas uczyć, czy niebo jest ruchome lub nieruchome, czy ma kształt kuli czy też płaskiej tarczy, nie chciał orzekać, co z tych dwojga: ziemia czy słońce porusza się lub zostaje w spokoju... Ponieważ Duch Św. z umysłu nie pouczał nas o rzeczach tego rodzaju, bo one nie odpowiadały Jego celowi, jakim jest zbawienie dusz naszych, przeto jakiem prawem można teraz utrzymywać, że w rzeczach tych trzeba koniecznie wyznawać taką lub inną teoryę, że jedna opinia jest prawdą a druga fałszem? Czy może być heretyckiem przekonanie, które w niczem nie dotyczy zbawienia duszy? Czy można mówić, że Duch Św. chciał nas czegokolwiek nauczać, coby nie miało żadnej łączności ze zbawieniem duszy?"
Treść tego listu jest słuszna i mądra, ale niektórym zdaniom, jak przytoczonym przed chwilą, zbywało nieco na dokładności. Od Galileusza, jako od nie-teologa, nie można było wymagać—w przedmiocie tak delikatnej natury—dokładności jakiegoś specyalisty teologa; nieszczęściem, ówcześni przeciwnicy jego wcale nie mieli tego umiarkowania i przetłómaczyli te wyrażenia w złem znaczeniu, inni zarzucali mu, że podejmował przedmiot, który należało raczej zostawić teologom. Prawda, że list Galileusza do O. Castelli nie był wydrukowany, — nastąpiło to znacznie później dopiero, — ale krążyły liczne jego odpisy, a przeciwnicy Galileusza skorzystali natychmiast z tej sposobności, aby ponowić przeciw niemu swe dawne ataki. Z czasem liczba przeciwników jego wzrastała. Wielu biskupów, szczególniej arcybiskup pizański, publicznie potępiał system Kopernika, popierany przez Galileusza, oraz nowe te interpretacye Pisma św., zamieszczone w jego liście, lub w pismach jego zwolenników; uznano je za zgubne dla wiary katolickiej i przeciwne Pismu św.
Doszło wreszcie do tego, że w r. 1614, O. Caccini, dominikanin, mówił z ambony o nowej doktrynie i przedstawił ją, jako bezwzględnie wierze przeciwną. Naturalnie, Galileusz i jego przyjaciele żywo się na to oburzyli, i zawrzała walka. Galileusz chciał pozwać swych przeciwników przed sądy rzymskie, ale odwiódł go od tego kroku przyjaciel jego, książę Cesi. Obawiał się bowiem ten ostatni, aby władza kościelna, nieograniczając się na wypowiedzeniu wyroku w sprawie postępowania, jakie Galileusz słusznie przeciwnikom swoim wyrzucał, nie zechciała skorzystać ze sposobności i gruntownie zbadać kwestyę samej nauki, bo w tym razie przypuszczał możliwość potępienia przekonań swego przyjaciela. Przyszłość okazała, że te przewidywania były uzasadnione. Ale wyprzedzili go przeciwnicy Galileusza. Dnia 15 lutego 1615 r., O. Lorini, dominikan florencki, posłał kard. Sfondrati, prefektowi kongr. Indexu, kopię listu Galileusza do O. Castelli. Do kopii tej dołączył list własny, w którym wyłuszcza pobudki swego kroku, a mianowicie: pewne niebezpieczne wyrażenia i twierdzenia, zawarte w piśmie Galileusza, szerokie rozpowszechnienie tego listu między ludźmi, śmiałość zwolenników Galileusza, którzy — wbrew nauce biblijnej — wierzyli w ruch ziemi i w nieruchomość słońca. Dodawał nadto O. Lorini, że to stronnictwo lekce sobie ważyło Ojców Kościoła i św. Tomasza oraz deptało nogami zasady Arystotelesa, z których teologia scholastyczna tak olbrzymie odniosła korzyści; mimo to, przyznawał, że zwolennicy Galileusza są ludźmi porządnymi i dobrymi chrześcijanami, chociaż nieco „upartymi." Zresztą, O. Lorini nie zamierzał bynajmniej ze swego kroku, natchnionego pobudkami wyłącznie religijnemi, czynić sądowego oskarżenia.
Kardynał Sfondrati oba rzeczone przesłał do Kongregacyi Inkwizycyi, która sekretnie zarządziła potrzebne śledztwo o doniesionych sobie faktach6. Jednocześnie zbadanie listu poruczono jednemu z konsultorów. Ten uznał, że list O. Castelli nie zawierał nic godnego potępienia, z wyjątkiem trzech wyrażeń, które w zestawieniu z całością mogłyby się dać tłómaczyć również w dobrem znaczeniu. Zarządzone przez Inkwizycyę poszukiwania nie przyniosły wielkich rezultatów. Jednakże, z doniesienia Lorini'ego i z wiadomości, zebranych przez trybunał Inkwizycyi, rychło przeciw Galileuszowi wynikły rozmaite punkta oskarżenia, temi słowy streszczone w akcie sądowego procesu z r. 1633: „W r. 1615 zostałeś zaskarżony do tego św. Officium, że za prawdziwą uznajesz błędną a przez wielu szerzoną doktrynę, podług której słońce jest środkiem świata i jest nieruchome, a ziemia się obraca obrotem nawet codziennym; że posiadasz pewnych uczniów, którym tęż samą naukę podajesz; że utrzymujesz w tym przedmiocie korespondencyę z pewnymi niemieckimi uczniami7; żeś ogłosił pewne dzieło pod napisem O plamach słonecznych, w którem przedstawiałeś tę samą doktrynę jako prawdziwą; żeś przy odpieraniu czynionych ci niekiedy a wziętych z Pisma św. zarzutów, tłómaczył toż Pismo św. podług swojej opinii; następnie przedstawiono kopię dzieła w formie listu, który, jak mówiono, miał być przez ciebie posyłany do jednego z twych dawnych uczniów, a w którym podzielałeś system Kopernika i wypowiadałeś wiele zdań, przeciwnych prawdziwemu znaczeniu i powadze Pisma św."8.
Jakkolwiek Inkwizycya z wielką tajemniczością prowadziła tę sprawę, to jednak wieść o niej doszły do Galileusza, który też w grudniu 1615 r. udał się do Rzymu. Tam zamierzał bronić energicznie swojej nauki i swojej osoby przeciw nieprzyjaciołom; ale zupełnie był zdecydowany przyjąć wszelkie postanowienie władzy kościelnej. „Jestem najzupełniej przygotowany, pisze on d. 14 lutego 1619 r., raczej oko sobie wyłupić dla uniknięcia zgorszenia, aniżeli opierać się moim zwierzchnikom i czynić krzywdę mej duszy przez podtrzymywanie, przeciw ich woli, zdania, które teraz wydaje mi się widocznem i zasługującem na wiarę"9.
W Rzymie był bardzo dobrze przyjęty i prowadził bardzo żywą propagandę na korzyść swego systemu. Przyjaciele prosili go, aby okazywał nieco więcej spokoju, a zwłaszcza, by się opierał tylko na dowodach matematycznych, a zaniechał pretensyi do udowodnienia zgodności swoich przekonań z Pismem św. Mądre te rady nie zostały uwzględnione. Galileusz żądał, aby władza kościelna pozwoliła na obronę jego systemu, uważanego nietylko już jako korzystną dla wyjaśnienia obrotów astronomicznych hypotezę, ale jako dokładny wyraz rzeczywistego stanu rzeczy; na co władza kościelna zgodzić się mogła jedynie tylko przez uznanie, że system Galileusza zgadzał się z Pismem św. Zresztą, inni zwolennicy Kopernika, jak karmelita Foscarini, w książce swej o układzie świata, ogłoszonej pod tę porę w Neapolu (r. 1615), oraz augustyański zakonnik Dydak Astunica, w swojem dziele o Hiobie, publicznie przedstawiali kwestyę sporną według przekonań Galileusza, utrzymując, że Biblia nietylko nie potępia systemu Kopernika, ale mu otwarcie sprzyjała. Foscarini, naprzykład, odnajdywał ślady tego systemu w opisie siedmioramiennego świecznika, a Astunica upatrywał zaprzeczenie nieruchomości ziemi w tych słowach rozdz. IX księgi Joba (5, 6): „który wzrusza ziemie z miejsca iey y słupy iey wstrzęsają się."
Pod naciskiem okoliczności św. Kongregacya widziała się zmuszoną przedewszystkiem do gruntownego rozpatrzenia kwestyi, a osobisty interes Galileusza zeszedł na drugi plan. D. 19 lutego 1616 r. dwie następne propozycye zostały poddane przed sąd teologów konsultorów św. Officium: „I. Sol est centrum mundi et omnino immobilis motu locali. II. Terra non est centrum mundi nec immobilis, sed secundum se totam movetur et motu diurno"10. Konsultorowie zebrali się we wtorek d. 23 t. m. i jednogłośnie każdą z tych propozycyi ocenili w słowach następujących: Pierwszą: „Dictam propositionem esse stultam et absurdam in philosophia, et formaliter haereticam, quatenus contradicit espresse sententiis sacrae Scripturae, in multis locis, secundum proprietatem verborum et secundum communem expositionem et sensum sanctorum patrum et theologorum doctorum"11. Drugą zaś: „Hanc propositionem recipere eandem censuram in philosophia et spectando veritatem theologicam, ad minus esse in fide erroneam"12. Nazajutrz d. 24 t. m. cenzurę tę przedstawiono i zatwierdzono na zgromadzeniu kardynałów, członków trybunału Inkwizycyi. Dokument ten podpisało jedenastu następujących teologów-konsultorów: Piotr Lombardus, arcybiskup z Armagh; br. Jacek Petronius, dominikanin, magister Sacri Palatii; br. Rafał Riphos, magister teologii, wikaryusz generalny zakonu dominikańskiego; br. Michał Anioł Seghetius, dominikanin, magister teologii, delegowany kongr. św. Officium; br. Hieronim de Casali majori, dominikanin, konsultor św. Officium; br. Tomasz de Lemos, dominikanin; br. Grzegorz Nunnius Coronel, zakonnik augustyański; O. Benedykt Justinianus z Tow. Jez.; Don Rafał Rastellius, Dr teologii; Don Michał a Napoli, benedyktyn z kongr. Monte-Cassino; Jakób Tintus, dominikanin, towarzysz przewielebnego Ojca Delegata św. Officium.
Ta „cenzura propozycyi matematyka Galileusza" czytana była na posiedzeniu kardynałów inkwizytorów w czwartek d. 25 lutego wobec papieża Pawła V. Jego Świątobliwość polecił kardynałowi Bellarminowi, aby wezwał Galileusza do siebie i przestrzegł go, że powinien zaniechać wyż przytoczonych opinii; w razie gdyby Galileusz odmówił posłuszeństwa, Ojciec Delegat św. Officium miał mu wobec notaryusza i świadków nakazać bezwzględnie się wstrzymać od nauczania i bronienia tego rodzaju nauk albo opinii, lub też o nich traktować; gdyby się temu rozkazowi Galileusz nie poddał, miał być uwięziony. Tegoż dnia sekretarz inkwizycyi, kard. Mellini, zawiadomił o tem postanowieniu assesora i delegata św. Officium, nieobecnych na posiedzeniu, odbytem pod przewodnictwem papieża. Na skutek tego postanowienia, nazajutrz d. 26 kard. Bellarmin wezwał Galileusza do swego pałacu i przestrzegł go, aby błąd swój porzucił; następnie, O. Anioł Segheti, delegat jeneralny św. Officium, w obecności kardynała Bellarmina, notaryusza i jednego z domowników jego eminencyi, jako świadka, wręczył Galileuszowi w imieniu papieża i całej kongregacyi św. Officium rozkaz bezwzględnego zaniechania opinii, że słońce jest środkiem świata i że jest nieruchome, a ziemia jest w ruchu; nie popierania tej opinii odtąd żadnym sposobem, nie nauczania o niej, nie bronienia jej ani żywem słowem, ani pismem; w przeciwnym bowiem razie św. Officium wystąpiłoby przeciw niemu. Galileusz przystał na ten rozkaz i obiecał się doń zastosować. D. 3 marca t. r. na posiedzeniu Inkwizycyi, odbytem w obecności papieża, kard. Bellarmin oświadczył, że orzeczenie kongregacyi zostało wykonane i że Galileusz temu się poddał.
Niektórzy pisarze podawali w wątpliwość udzielony Galileuszowi rozkaz, i utrzymywali, że akta św. Officium przy sposobności drugiego procesu Galileusza zostały sfałszowane celem dostarczenia straszniejszej broni nieprzyjaciołom Galileusza i celem usprawiedliwienia wyroku potępienia, jaki oni otrzymać chcieli i jaki otrzymali. Ale to przypuszczenie rzeczonych pisarzy ostać się nie może wobec poważnego badania historycznych dokumentów.
Na tem samem posiedzeniu przedstawiono wygotowany przez kardynałów kongregacyi Indeksu dekret przeciwko pismom, przychylnym systemowi Kopernika. Dekret ten uznał naukę Kopernika o nieruchomości słońca i o obrocie ziemi za błędną i bezwzględnie Pismu św. przeciwną, pewne dzieła absolutnie zakazywał, a dzieło Kopernika i Astuniki, dopóki nie zostaną poprawione, zawieszał, i wreszcie ogólnem postanowieniem zabraniał wszelkich książek, broniących nieruchomości słońca — środka świata nauczających o ruchu ziemi. Papież polecił mistrzowi św. Pałacu, asystentowi prefekta kongregacyi Indeksu, ogłosić rzeczony dekret, co też wykonano w dwa dni potem, d. 5 marca 1616 r. Oto treść tego dekretu:
Po zwykłej wstępnej formule dekretów kongregacyi Indeksu, następuje potępienie wielu dzieł heretyckich, a dalej dekret tak opiewa: „Et quia etiam ad notitiam praefatae sacrae Congregationis pervenit, falsam illam doctrinam Pythagoricam, divinaeque Scripturae omnino adversantem, de mobilitate terrae et immobilitate solis, quam Nicolaus Copernicus de Revolutionibus orbium coelestium et Didacus Astunica in Job etiam docent, iam divulgari et a multis recipi, sicuti videre est ex quadam epistola impressa cuiusdam patris carmelitae, cui titulus: „Lettera del R. Padre Maestro Paolo Antonio Foscarini Carmelitano sopra l'opinione di Pittagorici del Copernico, della mobilità della terra e stabilità del sole, e il nuovo Pittagorico sistema del Mondo, in Napoli per Lazzaro Sevriggio 1615," in qua dictus Pater ostendere conatur praefatam doctrinam de immobilitate solis et mobilitate terrae consonam esse veritati, et non adversari Scripturae sacrae: Ideo ne ulterius huiusmodi opinio in perniciem catholicae viritatis serpat, censuit dictos Nicolaum Copernicum de Revolutionibus orbium et Didacum Astunica in Job suspendendos esse donec corrigantur, Librum vero Patris Pauli Antonii Foscarini carmelitae omnino prohibendum atque damnandum; aliosque omnes libros pariter idem docentes prohibendos, prout praesenti decreto omnes respective prohibet, damnat atque suspendit. In quorum fidem praesens decretum manu et sigillo Illustrissimi et Reverendissimi D. Cardinalis S. Caeciliae Episcopi Albanensis signatum et munitum fuit die 5 Martii 1616"13. Zgodnie z tym dekretem, d. 10 maja 1619 r. została wpisana na Indeks książka Keplera Epitome Astronomicae Copernicanae. D. 15 maja następnego roku kongregacya pozwoliła na ogłoszenie książki Kopernika, wstrzymanej donec corrigatur; ale dodane monitum ostrzegało, że ojcowie św. kongregacyi mieli zamiar zupełnie zakazać dzieło sławnego astronoma z powodu, że ono nie uważa ruchu ziemi jako „przypuszczenie," lecz podaje go, jako rzecz prawdziwą, w co chrześcijaninowi nie dozwala się wierzyć. Jednakże, ze względu na wielką użyteczność tej książki, pozwalali na jej ogłoszenie pod warunkiem złagodzenia — przez poprawki, które dodali do tekstu — niektórych jej ustępów, gdzie autor mówi o pozycyi i o ruchu ziemi nie jako o czystej hypotezie, ale jako o rzeczywistej i faktycznie istniejącej prawdzie (non ex hypothesi sed asserendo). W 1632 r. zakazano dzieło Campanella Apologia pro Galileo, a w 1634 r. książkę Galileusza Dialogo... Aż do r. 1664 w wydaniach Indeksu, dokonanych na rozkaz i z aprobatą papieża, przytaczano tekst powyższego dekretu in extenso. Zaś począwszy od r. 1664 skracano rzeczony dekret, umieszczając natomiast pod literą L. następujące wyrazy: „Libri omnes docentes mobilitatem terrae et immobilitatem solis"14. Aleksander VII papież potwierdził to wydanie Indeksu z r. 1664 (5 marca) w następujących wyrazach: Na mocy naszej powagi apostolskiej sankcyonujemy i zatwierdzamy niniejszem ten Index ze wszystkiemi razem i z każdą po szczególe rzeczą, które się w nim zawierają; rozkazujemy i polecamy, aby wszystkie instytucye i wszystkie po szczególe osoby ściśle go uwzględniały." Ogólny ten dekret w wydaniu Indeksu z r. 1757 za wyraźnem pozwoleniem papieża Benedykta XIV został zniesiony; prawo jednakże nie zostało jeszcze formalnie odwołane. Lecz wskutek zaszłej w Rzymie dyskusyi między mistrzem św. Pałacu a kanonikiem Settele w przedmiocie ogłoszenia jego Elementów optyki i astronomii, Kongregacya Inkwizycyi d. 11 września 1822 r. zawyrokowała, że pozwala się w Rzymie drukować książki, nauczające o ruchu ziemi i nieruchomości słońca podług systemu powszechnie przyjętego przez nowożytnych astronomów. Pius VII dnia 25 września wyrok ten zatwierdził, a edycya Indexu z 1835 r. nie zawierała już wykazu książek kopernikowskich, od r. 1616 w różnych czasach zakazywanych.15
Należy zauważyć, że dekret z r. 1616 o żadnem z pism Galileusza nie wspominał, a zakaz osobisty, doręczony mu w imieniu Inkwizycyi, w najzupełniejszej pozostał tajemnicy, gdyż członkowie tego trybunału przysięgą zobowiązani do bezwzględnego milczenia. A zatem nie kto inny tylko któryś z jego nieprzyjaciół musiał rozpuścić pogłoskę, że Inkwizycya skazała go, jako podejrzanego o przekonania nie dosyć katolickie, na pokutę i na wyrzeczenie się błędów. Galileusz, ażeby odeprzeć to krzywdzące go mniemanie, zażądał i otrzymał od kardynała Bellarmina następujące zaświadczenie, datowane z dn. 26 Maja: „Galileusz nie składał w nasze ani w niczyje inne ręce w Rzymie lub gdzieindziej, o ile wiemy, abjuracyi żadnej ze swoich opinij i nauk, nie otrzymał również żadnej pokuty zbawiennej, tylko został zawiadomiony o orzeczeniu, uczynionem przez Jego Świątobliwość i ogłoszonem przez kongregacyę Indeksu, które to orzeczenie powiada, że przypisywana Kopernikowi nauka, według której ziemia obraca się w około słońca, a słońce pozostaje w środku świata bez poruszania się od wschodu na zachód, przeciwna jest Pismu św. i, co zatem idzie, nie należy jej ani bronić, ani się nią wierzyć." — W sześć dni po ogłoszeniu dekretu Indeksu, Galileusz uzyskał u papieża Pawła V długą i bardzo łaskawą audyencyę, podczas której oświadczył mu papież, że zna doskonale czystość i prawość jego intencyi; dodał mu przy tem otuchy do znoszenia przykrości, jakich się na przyszłość obawiał ze strony swych nieprzyjaciół.
W kilka miesięcy potem Galileusz opuścił Rzym i zamieszkał w willi Segni, w okolicach Florencyi, gdzie z równym zapałem jak powodzeniem prowadził dalej swe prace. W stronnictwie swojem wzbudzał entuzyazm nie do uwierzenia. Cesarini pisał mu, że on jest jedyną chlubą Italii i wiedzy, a kardynał Barberini, późniejszy papież Urban VIII, przypisał mu w r. 1620 długą odę łacińską, w której wysławiał jego „mądry teleskop" i gwiazdy, przezeń odkryte na firmamencie niebieskim.
Galileusz przygotował wówczas wielkie swoje dzieło pisane w formie dialogu o systemie świata; a jednocześnie pisał i ogłaszał w odpowiedzi na Libra Astronomica Ojca Grassi, jezuity, dzieło swoje Il Saggiatore. Książka ta była pisana w formie listu do Mgr. Cesarini'ego, jednego z przyjaciół Galileusza, i wykazywała, że system Kopernika i Keplera najzupełniej się zgadza ze spostrzeżeniami, dokonywanemi przez teleskop, podczas gdy systemy Ptolomeusza i perypatetyków utrzymać się nie dają. Rzecz całą zakończył wnioskiem, że ponieważ z dwóch powyższych systemów jeden został potępiony przez władzę kościelną, drugi przez rozum, przeto trzeba szukać jeszcze innego systemu. Pomimo takiego zakończenia, Il Saggiatore w gruncie był zręcznie ukrytą obroną systemu Kopernika. Mistrz św. Pałacu tej dyssymulacyi nie dostrzegł, i pozwolenie na drukowanie dzieła zostało udzielone w następujących szumnych wyrazach: „Z polecenia Mistrza św. Pałacu przeczytałem dzieło Saggiatore i nie tylko nie znalazłem w niem nic przeciwnego dobrym obyczajom, lub coby się niezgadzało z nadprzyrodzoną prawdą naszej wiary, lecz nadto znalazłem w niem tak piękne myśli z zakresu filozofii naturalnej, że, sądzę, wiek nasz, będzie się mógł szczycić w przyszłych czasach mianem nietylko spadkobiercy prac dawnych filozofów, ale także tytułem odkrywcy wielu tajników przyrody, do odnalezienia których tamci byli bezsilni: dowodzą tego mądre i genialne teorye autora, o którym żyć jednocześnie uważam sobie za szczęście, gdyż już nie na bezmianie i w przybliżeniu, ale na bardzo wrażliwych szalach waży się dziś złoto prawdy."16 O. Riccardi, autor tej entuzyastycznej uwagi, jest ten sam, którego później nieudolność i krętactwo zwiększyły trudności w drugim procesie Galileusza. Tymczasem, gdy kardynał Barberini został papieżem pod im. Urbana VIII, dzieło to zostało mu dedykowane i dedykacya przyjęta.
Nie tylko nowy papież okazywał się zawsze wielbicielem Galileusza, ale i wielka ilość prałatów jego dworu, takich jak Mgr. Cesarini i Mgr. Ciampoli, byli szczególnymi przyjaciołmi uczonego florentczyka. To też i sam Galileusz i jego zwolennicy uważali, że nadeszła wyborna sposobność do pomyślnego ogłoszenia swego systemu w Rzymie, dokąd też w tym celu udał się Galileusz w Kwietniu 1624 r. Znalazł tam przyjęcie jeszcze bardziej zachęcające, niż za poprzednich swoich podróży, a 8 czerwca pisał do księcia Cesi: „Jego Świątobliwość okazywał mi wielką bardzo łaskawość, i aż do sześciu razy miałem z Nim długie rozmowy. Wczoraj obiecał mi pensyę dla mego syna, a trzy dni przedtem otrzymałem w podarunku piękny obraz, dwa medale, jeden złoty, drugi srebrny i mnóstwo Agnus Dei."17 W tym samym czasie polecił go Papież temi słowy W. Księciu Toskańskiemu, Ferdynandowi II: „Niedawno kochany syn nasz Galileusz, przenikając eteryczne przestworza, wskazał na światło nieznanych gwiazd i sięgnął do głębin, gdzie się kryją planety. To też jak długo gwiazda Jowisza jaśnieć będzie na niebie, otoczona czterema swymi satellitami, tak długo powtarzać będzie chwałę Galileusza, złączoną ze swymi losami. Oddawna żywimy ojcowskie uczucia względem tego znakomitego męża, którego sława jaśnieje na niebie, albowiem poznaliśmy w nim nie tylko blask nauki, ale nadto gorącą pobożność i te świetne zasługi, które łatwo jednają sobie życzliwość Najwyższego Pasterza. Oświadczamy ci przeto, że będzie to dla nas najżywszą pociechą, jeśli w ojcowskiej swej szczodrobliwości będziesz dalej prowadził, a nawet zwiększał wszystkie dobrodziejstwa, któremi go zaszczycasz."18
Pomimo to, napróżno usiłował Galileusz pozyskać papieża dla teoryi Kopernika, której dowody osobiście mu wyłożył. Wszystko, co mógł otrzymać, była to następująca deklaracya, dana jego przyjacielowi, kardynałowi Hohen Zollern, który się wstawił za nim do papieża i prosił o odpowiedź: „Kościół święty nie potępił teoryi Kopernika, ani też nie potępiłby jej jako heretycką, lecz tylko jako zuchwałą (temeraria), jakkolwiek niema najmniejszej obawy, żeby kiedyś prawda nie została absolutnie wyjaśniona." 19
Ośmielony względami, jakich w Rzymie doznawał, Galileusz nie bardzo krył się z obroną opinii, które były potępione, a których on sam obiecał był nie podtrzymywać. Tę właśnie swoją niezmienną dla nowych opinii przychylność wykazał szczególnie w odpowiedzi, danej r. 1624 sekretarzowi Propagandy, Ingoli'emu, a przedewszystkiem w wielkiem swem dziele o dwóch głównych systemach świata, które podówczas wykończał. Książka ta pod napisem Dialogo di Galileo Galilei delli due massimi sistemi del mondo, Tolemaico e Copernicano, wyszła we Florencyi na wiosnę r. 1632, i stała się ostateczną przyczyną potępienia, jakie w następnym roku spotkało Galileusza. A jednak ukazała się na widok publiczny z podwójną aprobatą kościelną, — jedną, położoną według obowiązujących przepisów, przez florenckiego inkwizytora, — drugą, wydaną nie dość ściśle i nie dość porządnie przez O. Riccardi, Ministra św. Pałacu. Ta ostatnia była udzielona w przewidywaniu, że dzieło będzie drukowane w Rzymie, i pod warunkiem, że ono raz jeszcze zostanie przejrzane, którego to warunku nie dochowano w całej ścisłości. Celem uzyskania tej aprobaty dla swego dzieła, udał się Galileusz do Rzymu w r. 1630, i, jak zwykle, znalazł najprzychylniejsze przyjęcie. Papież długo z nim rozmawiał, i z własnej inicyatywy podniósł pensyę dla jego syna z sześćdziesięciu na sto talarów.
Dzięki swej sławie, dzięki jakiemi się cieszył u pp. Urbana VIII, u W. Księcia Toskańskiego i u wielu innych dostojników kościelnych, udało się Galileuszowi przekonać O. Riccardi'ego, Mistrza św. Pałacu, człowieka zdaje się więcej wymownego, aniżeli przezornego, jak również inkwizytora z Florencyi, że książka jego była pisana wyłącznie ze stanowiska hypotezy, że jeżeli potępiono system Kopernika, jako przeciwny Pismu św., to jeszcze tem samem nie było błędem poznanie wszystkich naukowych argumentów, na jakich się system ten opierał. Już samo zawiadomienie o druku tej książki, a następnie ukazanie się jej na widok publiczny wzbudziło w najwyższym stopniu entuzyazm przyjaciół sławnego kopernikanina. — O. Castelli pisał d. 26 Września 1631 r., że nic więcej czytać nie chce, tylko brewiarz i Dyalogi; O. Cavalieri z entuzyazmem o tem dziele rozprawiał; pewien zakonnik oliwetanin uważał je za dzieło najdonioślejsze ze wszystkich, jakie kiedykolwiek ogłoszono. 20
Ale niebawem zerwała się straszna burza przeciw temu dziełu i przeciw jego autorowi. Pomimo pewnych zdań, umieszczonych na początku i na końcu książki, w których Galileusz oświadcza, że mówić tam tylko o hypotezie, widoczne było dla każdego uważnego czytelnika, że autor bronił zdań, potępionych przez Indeks, i tym sposobem naruszał prawo ogólne, wszystkich chrześcijan obowiązujące. Nadto, nie dotrzymywał osobistego zobowiązania, jakie złożył przed delegatem Kongregacyi św. Officyum. Co więcej, napadał na zwolenników Arystotelesa z takim sarkastycznym zapałem, że łatwo mógł ich przeciw sobie oburzyć. Niektórzy pisarze nawet przypuszczali, że Galileusz miał na myśli Urbana VIII pp., gdy Symplicyuszowi — jednej z osób, występujących w Dyalogu, kazał podnosić jakiś nic nie znaczący argument, który papież podobno osobiście mu był postawił; co bardzo obeszło Urbana VIII; ale fakt ten jest nie bardzo prawdopodobny i nie wywarł żadnego, — albo tylko bardzo słaby wywarł wpływ na bieg całej tej sprawy. Galileusz i jego przyjaciele uważali Jezuitów za najczynniejszych popleczników mającego się rozpocząć przeciw niemu procesu; ale oskarżenie to niczem usprawiedliwić się nie da. Ruchliwość, jaką niektórzy Jezuici, jak OO. Grassi, Schneider, Inhofer, okazali w sprawie Galileusza, tłómaczy się owym znanym ich zapałem w obronie postanowień władzy kościelnej, ale tak samo pomiędzy nimi, jak pomiędzy innymi zakonami, liczył Galileusz wielu zwolenników. Najzagorzalszym promotorem poszukiwań i śledztw zdawał się być sam papież Urban VIII. Rozgniewany o to, że był w błąd wprowadzony przez Galileusza i jego przyjaciół, niezadowolniony z tego, że sławny pisarz naruszał prawo, wydane przez Indeks, w obawie o czystość katolickiej wiary w czasach, kiedy protestantyzm zadawał jej tak przerażające ciosy, chciał papież odrazu położyć koniec przedsiębranym wrogim usiłowaniom: „I wasz Galileusz także, mówił papież d. 5 Września do Niccolini'ego, posła W. Księcia Toskańskiego, odważył się przenikać tam, gdzie przenikać być nie powinien, i dotknął przedmiotów najważniejszych i najniebezpieczniejszych, jakie w tej chwili poruszyć można... Ciampoli i Galileusz oszukali mnie, źle się sprawili. Ciampoli odważył się mi powiedzieć, że Galileusz gotów był zastosować się we wszystkiem do rozkazów Ojca św. i że wszystko szło dobrze..." Innym razem oświadczył papież, że podtrzymując potępione opinie Kopernika, jak to uczynił Galileusz, „wystawiano się na niebezpieczeństwo spowodowania dla religii szkód większych, aniżeli ona kiedykolwiek wycierpiała." „Tak więc, kończył Niccolini, papież jest usposobiony gorzej, aniżeli być może, względem naszego biednego Galileusza." 21
W Sierpniu 1632 r. Mistrz św. Pałacu polecił drukarzowi we Florencyi wstrzymać wysyłkę egzemplarzy tej książki, a jednocześnie dzieło to zostało poddane w Rzymie badaniu komisyi nadzwyczajnej. Niezwykły ten sposób postępowania dowodził, jak wielką przywiązywano wagę do tej sprawy, a zarazem był objawem pewnej względności dla Galileusza, którego niepoddano bezpośrednio pod surowość praw Inkwizycyi. Wynik badania wzmiankowanej komisyi tak jest streszczony w osnowie wyroku, potępiającego Galileusza: „Kongregacya dowiedziawszy się, że wskutek wydrukowania tej książki (Dialogo), błędna teorya o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca szerzy się coraz bardziej z dniem każdym, poddała to dzieło starannemu zbadaniu i wykryła w niem jawne przekroczenie danego ci przedtem rozkazu. I rzeczywiście, w książce tej broniłeś powyższej teoryi, która już dawniej została potępiona, i której potępienie było ci doręczone, chociaż przez rozmaite omówienia starałeś się wmówić, żeś ją porzucił jako nieudowodnioną, lecz tylko prawdopodobną, co zresztą także jest wielkim błędem, gdyż teorya orzeczona i określona, jako Pismu św. przeciwna, żadną miarą nie może być prawdopodobna."
Dnia 1 Października Galileusz otrzymał pozew sądowy, powołujący go do stawienia się wobec Kongregacyi św. Officyum w Rzymie. Na razie oświadczył gotowość do posłuszeństwa, ale wszelkimi możliwymi sposobami próbował wywinąć się od tej konieczności, a natomiast uzyskać pozwolenie na prowadzenie swej sprawy we Florencyi. Za pośrednictwem swych przyjaciół w Rzymie oraz przez ambasadora W. Księcia Toskańskiego przedstawiał wiek swój podeszły, złe zdrowie, zimową porę roku. Papież okazał się niewzruszonym; Galileusz mógł sobie wygodnie podróżować w lektyce, ale musiał stanąć przed swymi sędziami w Rzymie. Ponieważ zawsze opóźniał swój wyjazd, przeto 19 Listopada wysłano mu powtórne wezwanie z oznaczeniem ostatecznego terminu za miesiąc. Galileusz powołał się znów na opłakany stan swego zdrowia i czynił nowe starania; inkwizytor z Florencyi napisał do Rzymu, że Galileusz pozostawał w łóżku, niezdolny do przedsiębrania podróży, i dołączył do swego listu świadectwa trzech lekarzy. W Rzymie uważano to wszystko za jeden ze sposobów obejścia sądu, i d. 30 Grudnia papież polecił napisać do inkwizytora Florencyi, że ani on, ani Kongregacya nie zniesie dalej podobnych wykrętów. „Należy, powiada rzeczone pismo, sprawdzić, czy Galileusz rzeczywiście nie mógł bez niebezpieczeństwa udać się do Rzymu; niechby posłano komisarza razem z lekarzem, celem stwierdzenia rzeczywistego stanu zdrowia chorego, a gdyby stan jego zdrowia przybyć mu pozwalał, niechby przyprowadzono go więźniem i w kajdanach; przeciwnie niechby odroczono sprawę, gdyby jego zdrowie tego wymagało, i gdyby w podróży miało zagrażać jego życiu rzeczywiste niebezpieczeństwo; ale skoroby to niebezpieczeństwo minęło, niechby przyprowadzono go więźniem i w kajdanach. Komisarz i lekarze mają podróżować na koszt Galileusza, ponieważ ten nie chciał przybyć w czasie właściwym, gdy otrzymał był rozkaz i gdy mu posłuszeństwo odmówił."22
Celem tego listu było położyć koniec wykrętom Galileusza przez okazanie mu stanowczej woli Ojca św. i Kongregacyi ukończenia sprawy i nie wahania się w razie potrzeby użycia przeciw niemu wszelkich surowości prawa, pomimo jego sławy, pomimo wyjątkowych względów, jakimi dotychczas był otaczany. Zrozumiał to Galileusz i puścił się w drogę. Podróż odbywał w lektyce W. Księcia Toskańskiego, i przybył do Rzymu d. 13 Lutego 1633 r. w stanie zdrowia bardzo zadawalniającym. Zamieszkał u Niccoliniego, ambasadora W. Księcia, gdzie znalazł nie tylko stół i mieszkanie, ale nadto wszystkie przyjemności życia pośród bogatej i oddanej mu rodziny. Był-to wyjątek, zrobiony dla Galileusza, gdyż podług zwyczaju, powinien był on, jak inni podsądni, — nawet z rzędu biskupów i prałatów, być internowany w jednej z cel Kongregacyi św. Officyum; względy te trwały prawie przez cały czas procesu. Jednakże, z chwilą gdy rozpoczęło się badanie słowne, dla uniknięcia zwłoki w postępowaniu sądowem, Galileusz musiał zamieszkać w samym gmachu Inkwizycyi, ale i wtedy nawet zamiast miejsca w więzieniu, wyznaczono mu na mieszkanie apartament fiskalisa, złożony z trzech pięknych pokoi. Tam przebywał ze swoim służącym, a poseł W. Księcia dostarczał mu wszystkiego, co mogło mu być do życia potrzebne lub miłe. W mieszkaniu tem przebył wszystkiego dwadzieścia dwa dni, i jak sam świadczy, zdrowie jego nic a nic na tem nie ucierpiało.23
D. 12 Kwietnia odbyło się pierwsze badanie, a 22 Czerwca sprawa została ukończona przez abjuracyę, na którą Galileusz został skazany i którą wykonał tegoż dnia w klasztorze na placu Minerwy. Oskarżenie składało się z dwóch punktów: 1-o że Galileusz w Dyalogach swoich nauczał teoryi, która była dekretem z r. 1616 potępiona, i której podtrzymywanie w jakikolwiek sposób zostało mu prywatnym zakazem wzbronione. Była to kwestya t. zw. słowa, czynu heretyckiego (dictum, factum haereticale), 2-o że Galileusz wewnętrznie podzielał tę potępioną teoryę, że ją za prawdziwą uważał... To była kwestya intencyi. Na pierwszy punkt Galileusz oświadczył z początku, że bynajmniej w Dyalogach swoich nie uczył o ruchu ziemi i nieruchomości słońca; następnie przyznał, że książka jego istotnie tę teoryę omawia, ale zaraz oświadczył, że intencya jego była zupełnie inna: „Gdybym miał raz jeszcze te dowody wykazywać, powiedział, osłabiłbym je tak, że widzianoby dokładnie całą ich bezzasadność." Mając podpisać swoje zeznanie, Galileusz powrócił i rzekł: „Chciałbym mieć pozwolenie i czas na jaśniejsze przedstawienie kwestyi, ażeby jaknajdoskonalej udowodnić, że potępionej opinii o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca nie uważałem i nie uważam za prawdziwą; jestem gotów pisać... Obiecuję powtórnie poruszyć dowody, już poprzednio na korzyść tej błędnej potępionej teoryi przedstawione, i zbić je w sposób, jak tylko Bóg pozwoli, najskuteczniejszy..."24
Dowody na pierwszy punkt były skończone; szło o rozpoznanie punktu drugiego, którego Galileusz zaprzeczał. Zanosiło się na przeciągłe rozprawy. Dnia 16 Czerwca odbyło się uroczyste posiedzenie, na którem po przedstawieniu sprawy, papież pod groźbą tortury polecił zapytać Galileusza o jego intencyę, i, gdyby obstawał przy przeczeniu, iż rzeczywiście podzielał potępioną teoryę, — skazać go na więzienie do uznania św. Kongregacyi, po uprzednim na pełnem posiedzeniu Kongregacyi św. Officum skazaniu się przez niego herezyi, o którą był silnie podejrzywany. Prócz tego miano mu zakazać na przyszłość — pod groźbą kar na recydywistów — w jakiejkolwiek formie, czy to słowem czy pismem, traktować o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca. Jego Świątobliwość polecił zakazać książkę pod napisem Dialogo di Galileo Galilei, Lynceo, rozesłać egzemplarze wyroku tego do wszystkich nuncyuszów apostolskich, celem obznajmienia wszystkich ze stanem rzeczy, do wszystkich inkwizytorów herezyi, a zwłaszcza do inkwizytora we Florencyi, który ma wyrok ten odczytać na plenarnem zgromadzeniu, w obecności zebranych przez się poprzednio profesorów matematyki.25 Oto wszystko, co zawierają akta procesu.
Według polecenia papieża, dnia 21 Czerwca badano Galileusza o jego intencyę; oświadczył, że przed dekretem r. 1616 oba systemy: Ptolomeusza i Kopernika — uważał za możliwe do utrzymania, ale że po tym czasie, przekonany o mądrości swoich zwierzchników, za niewątpliwą uznawał i uznaje teorye Ptolomeusza o nieruchomości ziemi i o ruchu słońca. Nalegano nań, aby przyznał, że przynajmniej w czasie pisania swej książki podzielał opinię Kopernika i grożono mu użyciem w rzeczywistości środków prawnych celem zmuszenia go do wyznania prawdy. Najważniejszym z tych środków były tortury, będące podówczas od wielu wieków w powszechnem zastosowaniu we wszystkich sądowych trybunałach Europy. Używano ich wówczas tak, jak dziś się używa odosobnienia i sekretu dla otrzymania od podsądnego przyznania się do winy. W pewnych razach, mianowicie w zakresie myśli lub intencyi, przyznanie się obok innych zebranych wskazówek jest konieczne do całości i zupełności dowodu. W braku tego dowód każdy byłby połowiczny tylko, a oskarżony byłby skazywany na karę nie jako z pewnością winny zarzucanej mu zbrodni, ale tylko jako silnie o nią podejrzany. Tak było z Galileuszem. Przytaczamy dosłownie podług akt procesu odpowiedź Galileusza i zakończenie posiedzenia sądu.
Odp.: „Teoryi Kopernika nie uważam za prawdziwą i nigdy jej za taką nie miałem od chwili, gdym otrzymał rozkaz zaniechania jej. Zresztą, jestem w waszych rękach, czyńcie co wam się podoba." — Powiadają mu, że powinien mówić prawdę, inaczej bowiem będą musieli uciec się do tortur. — Odp. „Jestem tu, aby słuchać; od czasu dekretu nigdy nie podzielałem tej teoryi, jakem już poprzednio powiedział." — A ponieważ już nic więcej nie można było uczynić dla wykonania wyroku (papieża), kazano mu go podpisać i odesłano go na swoje miejsce..." Podpisał go w tych słowach: „Ja, Galileo Galilei, zeznałem, jak wyżej."26
Powyższy ustęp, z akt procesu wyjęty, okazuje, że Galileusz nie był brany na tortury. Skądinąd znów nie mogło przyjść do tortur bez przekroczenia granic papieskiego dekretu, nakazującego tylko grozić mu niemi w razie, gdyby się nie przyznawał. Groźba ta miała na celu przerazić go i skłonić do wyznania swojej intencyi, tak jak przed kilku miesiącami pogróżka sprowadzenia go w kajdanach do Rzymu miała na celu skłonić go do stawienia się przed sądem. Zresztą, podług zwykłej praktyki Inkwizycyi, Galileusz nie powinien był być brany na tortury ze względu na wiek swój i na chorobę. Istotnie, sześćdziesięcioletni starcy byli najczęściej jedynie dla wieku swego uwalniani od tortur; a Galileusz miał lat siedmdziesiąt i, co więcej, był chory. Wreszcie, nonsensem byłoby uwalniać go od surowości więzienia i osamotnienia, których nie szczędzono najwyższym nawet osobistościom, a poddawać go przeciw zwyczajowi okrucieństwom tortury. To też ani Galileusz, ani jego przyjaciele nigdy jednego słowa nie wyrzekli, któreby choć zlekka świadczyło o użyciu tortury; zmyślili to później dopiero nieprzyjaciele Kongregacyi św. Officyum. Badanie intencyi, połączone ze zwykłą groźbą tortury, albo z faktyczną torturą, nazywało się badaniem surowem; tego właśnie terminu użyto w wyroku potępienia, wygłoszonym nazajutrz: „Ponieważ nam się zdało, żeś nie powiedział całkowitej prawdy w przedmiocie twojej intencyi, uważaliśmy za konieczne uciec się do surowego badania (ad rigorosum examen tui), w którem to badaniu — bez względu na to, coś już był wyznał i co tu było przeciw tobie wyprowadzone — odpowiedziałeś po katolicku."
Żeby w całości wykonać rozkaz, dany przez papieża na posiedzeniu d. 16 czerwca, pozostawało skazać Galileusza na więzienie, po uprzedniem przyjęciu odeń objuracyi. W tym celu przy końcu posiedzenia dnia 21 czerwca Galileusz został zatrzymany w kongregacyi św. Officyum, a nazajutrz zaprowadzono go do wielkiej sali dominikańskiego klasztoru św. Maryi Panny Sopra la Minerva. Papież nie był obecny na tem posiedzeniu i wyrok nie był wydany w jego imieniu, lecz w imieniu kardynałów, składających kongregacyę św. Officyum; obecność jego jak również interwencya czy to w treści czy w podpisywaniu sądowego wyroku byłaby tu absolutnie nie zgodna ze zwyczajem. Zdaje się, że było siedmiu obecnych kardynałów; Galileusz stojąc z odsłoniętą głową słuchał dosyć długiego wyroku potępienia. Wyrok ten zredagowany w języku włoskim, rozpoczynał się od wymieniania nazwisk i tytułów dziesięciu kardynałów, składających trybunał sądowy św. Officyum, następnie dosyć obszernie streszczał historyę procesu aż po rok 1615; wreszcie, po wezwaniu Imienia Zbawiciela i Najśw. Maryi Panny, tak mówił dalej:
„Orzekamy, sądzimy i oświadczamy, żeś ty, Galileusz, podał się Świętemu-Officyum w silne podejrzenie o herezyę, i utrzymujący naukę błędną i świętym a boskim Księgom przeciwną, a mianowicie: że słońce jest środkowym punktem wszechświata, że się ono nie obraca od wschodu na zachód, że ziemia się porusza i nie jest wcale środkowym punktem wszechświata, jak również, że można jakąś opinię uznawać i bronić, jako prawdopodobną, chociaż ona już została orzeczona i uznana za przeciwną Pismu św., i że wskutek tego wpadłeś we wszystkie cenzury i kary, ustanowione i ogłoszone przez święte kanony oraz przez inne ogólne i szczegółowe postanowienia, wymierzone przeciw błędom tego rodzaju. Pragniemy cię od tego rozgrzeszyć, byleś naprzód szczerem sercem i z nieudaną wiarą wyprzysiągł się, wyklął i odrzucił w naszej obecności wspomniane wyżej błędy i herezye oraz wszelki inny błąd i herezyę, przeciwną Kościołowi katolickiemu apostolskiemu rzymskiemu, według formy, którą ci podamy.
Lecz aby twój błąd wielki i zgubny i twoje nieposłuszeństwo nie przeszło zupełnie bezkarnie, abyś na przyszłość był ostrożniejszy i abyś innym służył za przykład, jak mają tego rodzaju błędów unikać, rozkazujemy, żeby książka Dialogo di Galileo Galilei została dekretem publicznym zabroniona, skazujemy cię na formalne więzienie w tem św.-Officyum przez przeciąg czasu, jaki według naszego upodobania oznaczymy, a za zbawienną pokutę zobowiązujemy cię do mówienia raz na tydzień przez trzy lata siedmiu psalmów pokutnych, zastrzegając sobie władzę zmniejszenia, zmienienia i w całości lub w części usunięcia wyż wymienionych kar i pokut."27
Oryginał wyroku nosi podpisy siedmiu kardynałów; trzej inni członkowie Kongr. św. Officyum nie podpisali go wcale, prawdopodobnie z powodu swej niebytności na posiedzeniu. Wiemy z oświadczenia papieża, podanego przez Niccolini'ego, posła W. Księcia, że pomiędzy kardynałami-członkami tego trybunału panowała zupełna jednomyślność.28 Wyrok ten zresztą był tylko wykonaniem rozkazu papieskiego, danego na posiedzeniu w dniu 16 Czerwca.
Po przeczytaniu wyroku Galileusz wziął w jednę rękę formułę, napisaną w języku włoskim, i klęcząc, z drugą ręką opartą na księdze Ewangelii, czytał29:
„Ja, Galileo Galilei, syn ś. p. Wincentego Galilei z Florencyi, siedmdziesiąt lat wieku mający,... przysięgam, że zawsze wierzyłem, że teraz wierzę, i że z pomocą Boga na przyszłość wierzyć będę w to wszystko, co utrzymuje, głosi i naucza święty Kościół katolicki apostolski rzymski.
„Lecz ponieważ po urzędownem wręczeniu mi rozkazu tego św. Officyum bezwzględnego porzucenia błędnej opinii, że słońce jest środkiem wszechświata i że jest nieruchome, jak również, że ziemia nie jest środkiem wszechświata i że jest ruchoma, oraz po odebraniu zakazu utrzymywania, bronienia i nauczania w jakikolwiek sposób — czy słowem czy pismem — tej błędnej nauki, — ponieważ już po zawiadomieniu mnie, że ta nauka jest przeciwna Pismu św., napisałem i kazałem wydrukować książkę, w której traktuję tę naukę, już potępioną, i na jej korzyść przytaczam dowody bardzo skuteczne, nie wyprowadzając z nich wszakże żadnego wniosku, — przeto zostałem przez to św. Officyum uznany za silnie podejrzanego o herezyę, iżem utrzymywał mianowicie i wierzył, że słońce jest środkiem wszechświata i że jest nieruchome, a ziemia, iż nie jest środkiem wszechświata i że się obraca.
„Chcąc więc rozwiać w umysłach Waszych Eminencyi i każdego wiernego chrześcijanina to silne podejrzenie, które słusznie przeciw mnie powstało, wyprzysięgam się, wyklinam i potępiam wyż wzmiankowane błędy i herezye, i w ogóle wszelki inny jakikolwiek błąd i sektę, św. Kościołowi przeciwną. I przysięgam, że już na przyszłość nie powiem i twierdzić nie będę ani słowem ani pismem nic takiego, coby mogło ściągnąć na mnie podobne podejrzenie; jeżeli się dowiem o jakim heretyku, lub o kimś podejrzanym o herezyę, doniosę o nim temu św. Officyum, albo inkwizytorowi i rządcy dyecezyi, gdzie będę przebywał. Przysięgam jeszcze i obiecuję całkowicie wypełnić i zachować wszystkie pokuty, jakie mi były lub będą nałożone przez to św. Officium..." Następnie położył własnoręczny podpis: „Ja, Galileo Galilei, wyprzysiągłem się jak wyżej."
W tej to właśnie chwili, według niektórych — względnie świeżych opowiadań, Galileusz miał uderzyć nogą o ziemię i wyrzec: „E pur si muove" — a jednak się obraca. Wystarcza rzucić okiem na akta procesu, by się przekonać o moralnej niemożliwości podobnego odezwania się.30 Galileusz bronił się ciągłem twierdzeniem, że od r. 1616 nie przypuszczał obrotu ziemi, że go nie przypuszcza teraz i nigdy nie będzie przypuszczał; dla tego też nie został osądzony jako heretyk, lecz tylko jako silnie podejrzany o herezyę; i miałżeby tam wobec swych sędziów, publicznie popełniać zbrodnię herezyi! Stawałby się krzywoprzysięzcą i powtórnie upadłym, ściągając na się tym sposobem najokropniejsza kary, bez możności uwolnienia się od nich! Z drugiej znów strony czyż podobna przypuścić, aby sędziowie na ten występek zamknęli oczy, a papież w kilka dni potem ułaskawił winowajcę! Nie warto zresztą zatrzymywać uwagi nad szczegółem, tak widocznie zmyślonym i wynalezionym względnie niedawno, albowiem pierwsza o nim wiadomość znajduje się w Quereles litteraires księdza Iraïlh (1761).31
Pozostałe dzieje Galileusza wobec zajmującego nas tu pytania, nie przedstawiają ważnego interesu; streścimy je przeto w kilku tylko rysach.
Zamieszkujący dotychczas apartamenta fiskalisa św. Officyum Galileusz nazajutrz po zapadłym na się wyroku został zawiadomiony, że za zgodą papieża może się udać do pałacu W. Księcia Toskańskiego na górze Trinità dei Monti (w Rzymie), i uważać go za swoje więzienie. W kilka dni potem upowaznił go papież do opuszczenia Rzymu i udania się do Sienny, gdzieby mieszkał w pałacu serdecznego swego przyjaciela, arcybiskupa Piccolomini. Przypomina mu jednakże papież, że jest więźniem, i poleca, aby się trzymał zdala od świata, w szczególności zaś, aby z nikim nie rozprawiał o ruchu ziemi. Galileusz przybył do Sienny d. 9 Lipca i przebywał tam pięć miesięcy, obsypywany dobrodziejstwami znakomitego arcybiskupa Piccolomini'ego i odwiedzany przez cały patrycyat miejski. Tymczasem wykonywano rozporządzenie papieskie, przesyłając formę wyroku i abjuracyi Galileusza do wszystkich nuncyuszów apostolskich, do wszystkich inkwizytorów, i w ogóle do tych wszystkich osób, któreby forma ta mogła obchodzić, we Włoszech, w Hiszpanii, w Belgii, we Francyi i w Polsce.
Pod koniec tegoż roku (1616) Galileusz otrzymał pozwolenie zamieszkania we własnej willi Arcetri pod Florencyą, gdzie pozostawał aż do śmierci. W tem odosobnieniu podlegał tym samym zobowiązaniom, co w Siennie: bez upowaznienia Inkwizycyi nie mógł opuścić miejsca swego pobytu, a nawet pewnego razu nie mógł otrzymać pozwolenia na kilkodniowy wyjazd do Florencyi, w celu poddania się staranniejszej opiece lekarskiej. Niezawodną przyczyną tej surowości było to, że właśnie w tym samym czasie Kongr. św. Officyum dowiedziała się, że jej więzień nie słuchał jej rozkazów, że jego przyjaciele głośno utrzymywali opinię o ruchu ziemi, i że arcybiskup Sienny powinien być uważany za podejrzanego. Jakiś czas potem, gdy złe wrażenie, temi wiadomościami wywołane, minęło, Galileusz otrzymał pozwolenie, o które nalegał, i mógł dwa tygodnie przepędzić we Florencyi: bezowocnemi wszakże pozostały wszystkie kroki, przedsiębrane przez różnych biskupów i książąt w celu wyjednania odpuszczenia kary; Galileusz pozostał aż do śmierci internowany w swej willi Arcetri. Tam przyjmował odwiedziny wielu książąt i uczonych ze wszystkich krajów i mógł się oddawać naukowym swym studyom wespół ze swymi przyjaciółmi: z OO. Castellim, Klemensem Settimi, Ambrogise'm, Cavallieri'm, Torricelli'm, Viviani'm, Dino Péri'm, etc. Tam właśnie ułożył wielkie swe dzieło Discorsi intorno a due nuove scienze. Leyda, 1638. Lecz niezadługo przygniotły go cierpienia i wzrok całkowicie utracił. Nowa ta próba zwiększyła jeszcze rozdrażnienie, jakiego ślady nosi jego korespondencya; nie mniej jednak budował on zawsze swe otoczenie wiernością względem wszystkich obowiązków religijnych. Papież aż do końca udzielił mu pensyę stu dukatów, którą mu był przeznaczył w r. 1630, i nie omieszkał przesłać mu błogosławieństwa apostolskiego na godzinę śmierci, zaszłej d. 8 Stycznia 1642 r.
Ciało jego zostało pochowane we Florencyi w kaplicy przy kościele świętego Krzyża. Przyjaciele chcieli mu wznieść pomnik w samym kościele, ale papież, pytany o zdanie, odpowiedział Niccolini'emu: „Nie dobry byłby-to przykład, gdyby Wielki Książę wzniósł pomnik człowiekowi, potępionemu przez św. Officyum za opinię tak nieprawdziwą i błędną, która obałamuciła tyle umysłów, a chrześcijaństwu przyczyniła wielkiego zgorszenia." Dopiero 12 Marca 1737 r. za pozwoleniem św. Officyum zostały urzeczywistnione życzenia przyjaciół Galileusza.32 Tego dnia śmiertelne jego szczątki przeniesione zostały do kościoła św. Krzyża i złożone we wzniesionym na jego cześć sarkofagu z napisem:
Galilaeus Galilei
Geometriae, Astronomiae, Philosophiae
Maximus Restitutor
Nulli Aetatis Suae Comparandus.
II. Czy to prawda, że pogwałcono sumienie Galileusza, że go zmuszono do wyprzysiężenia się nauki, którą on uznawał za prawdziwą? skopiuj
Inkwizycya groziła Galileuszowi torturą nie dla tego, jak utrzymują przeciwnicy, aby go zmusić do wyprzysiężenia się teoryi o ruchu ziemi, lecz przeciwnie, by go skłonić do wyznania, czy uznaje lub czy po dekrecie r. 1616 uznawał prawdę tej teoryi. Galileusz odmówił tego wyznania, jakieśmy to wyżej widzieli.
Prawda, że zanim go absolwowano, żądano odeń abjuracyi, ale tę abjuracyę on już dobrowolnie był złożył, jak to notaryusz Inkwizycyi w następujących potwierdza wyrazach:
P. „Czy uznaje za prawdziwą lub czy za taką uznawał i od jak dawna mniej-więcej, teoryę, że słońce jest środkiem wszechświata, że ziemia nie jest punktem środkowym świata, i że ta ziemia obraca się obrotem codziennym?
O. „Dawniej, to jest przed orzeczeniem św. Kongregacyi Indeksu i przed danem mi rozporządzeniem, nie byłem zdecydowany i obie teorye: Ptolomeusza i Kopernika uznawałem za możliwe, albowiem ze stanowiska nauk przyrodniczych, zarówno jedna z nich (mojem zdaniem) jak druga mogła być prawdziwą; ale od chwili wspomnianego orzeczenia, ubezpieczony mądrością moich zwierzchników, porzuciłem wszelkie wahania i przyjąłem teoryę Ptolomeusza o nieruchomości ziemi i o ruchu słońca za najzupełniej prawdziwą i niewątpliwą, jak i obecnie jeszcze ją za taką przyjmuję."33
Na nowy zarzut Ojca Komisarza Jeneralnego Kongregacyi odpowiada Galileusz po raz wtóry, następnie po raz trzeci, że od czasu decyzyi Kongregacyi Indeksu nie podziela już więcej opinii Kopernika o ruchu ziemi. Oświadczenia te, pod przysięgą ponawiane, a do których odwołania naprózno groźbą tortury skłonić go usiłowano, jawnie dowodzą, że Galileusz nie miał naukowej pewności o prawdzie systemu Kopernika: owszem, nawet na jednem z poprzednich posiedzeń — dnia 30 Kwietnia — zamierzał, jakeśmy wspominali, na piśmie przedstawić jego bezzasadność.34
Zresztą, nikt nie mógł w owym czasie mieć naukowej pewności o ruchu ziemi, albowiem nie zostały jeszcze na to wynalezione dowody.
A zatem, nakazane Galileuszowi wyprzysiężenie się było jedynie aktem posłuszeństwa najzupełniej racyonalnym. Poprostu żądano od niego, aby się dla dobra wiary św. wyrzekł otwarcie teoryi wątpliwej, którą władza bardzo poważna orzekła błędną i Pismu św. przeciwną. Tem łatwiejszem zaś było dla oskarżonego to wyrzeczenie się, że jak sam oświadczył, oddawna już był je uczynił; to też wykonał ten akt posłuszeństwa bez najmniejszego oporu i nigdy przed nikim się nie żalił, że go odeń wymagano. A zatem Inkwizycya żadnego nie użyła gwałtu, celem uzyskania od Galileusza odwołania jego naukowych przekonań.
III. Trzecia i najważniejsza trudność da się w ten sposób sformułować: skopiuj
Kościół katolicki podaje za dogmat swą własną nieomylność w przedmiocie wiary, ponieważ w sprawie Galileusza Kościół Katolicki pomylił się w przedmiocie wiary, przeto dogmat o nieomylności Kościoła jest błędem. Prawda przesłanki większej tego syllogizmu zaprzeczyć się nie da; katolicy zawsze jednomyślnie wyznawali dogmat nieomylności Kościoła, a niedawno ogłosił go światu Sobór Watykański. Przesłankę mniejszą powyższej argumentacyi udowadniają fakta przez nas opowiedziane, jak również uznana powszechnie dziś prawda o ruchu ziemi. Wszakże, sądzimy, że nie będzie bez korzyści rozwinąć ją tu nieco obszerniej.
Kwestya, poruszana w postanowieniach Kongregacyi z lat 1616 i 1633 była kwestyą na wskroś religijną. Szło tam bowiem w istocie o znaczenie tekstów Pisma św. chodziło o to, czy nauka o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca sprzeciwia się prawdom w tych tekstach zawartym, i czy w skutek tego powinna być odrzucona przez każdego chrześcijanina? Takiem właśnie było pytanie postawione i twierdząco rozstrzygnięte w rzeczonych dekretach kongregacyi. Zresztą, tekst dekretu z r. 1616 nie dopuszcza żadnej wątpliwości co do religijnego charakteru omawianego przedmiotu; dekret ten powiada wyraźnie, że wyrzeczone potępienie ma na celu powstrzymać te szkody, jakie nowa teorya może wyrządzić prawdzie katolickiej: Ideo ne ulterius huiusmodi opinio in perniciem catholicae veritatis serpat.35 W tym samym duchu wyraża się dekret z r. 1633: „Ut prorsus talleretur tam perniciosa doctrina, neque ulterius serperit in grave detrimentum catholicae veritatis"36.
Najmniejszej już dziś nie ulega wątpliwości, że błędem jest podawać za nieprawdziwą i Pismu św. przeciwną teoryę Kopernika o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca. Sam zresztą Kościół bezpośrednio to uznał, pozwalając naprzód swój dekret puścić w niepamięć, następnie polecając wyrzucić go z Indeksu ksiąg zakazanych, a wreszcie odwołując go dekretem przeciwnym z dnia 11 Września 1822 r.
Żeby zakończyć udowadnianie naszej przesłanki mniejszej, pozostaje nam jeszcze wykazać, czy to Kościół katolicki, czy może ktoś inny popełnił omyłkę, o której ona mówi? Prawdziwość tej omyłki zdaje się potwierdzać wyż podane opowiadanie historyczne; jednakże, jak utrzymuje wielu nowszych autorów, ludzi dobrej wiary i wielkiej nauki, takich jak Henryk de l'Epinois37, pisarz francuski, sprawy tej najbardziej świadomy, jako pierwszy wydawca całkowitego zbioru akt procesu Galileusza, nie Kościół — to potępił naukę o ruchu ziemi, ale tylko trybunał, w Kościele drugorzędny i omylny; wyjaśnijmy ten punkt nieco obszerniej.
A naprzód, ustalmy znaczenie wyrazów. Co to za „Kościół" o którym mówimy, że potępił naukę Galileusza, a o którym wielu pisarzy utrzymuje, że się wcale do postępowania Galileusza nie mieszał? Wyraz „Kościół" w danym wypadku oznacza władzę kościelną, najwyższą i powszechną, do której należy sąd o rzeczach wiary; innemi słowy, podług nauki katolickiej, „Kościół" w tej sprawie jest to przedewszystkiem papież, ogólny wszystkich chrześcijan pasterz, sędzia i nieomylny nauczyciel. Mówić, że „Kościół" potępił naukę o ruchu ziemi, znaczy tyle, co utrzymywać, że ta nauka została potępiona przez władzę papieską. Wyrażenie to najzupełniej będzie poprawne, gdy z władzą papieską połączy się wyraźna lub domyślna zgoda biskupów.
Nie ulega wątpliwości, że papież wykonywa swą władzę albo bezpośrednio sam przez się, albo pośrednio za pomocą rzymskich kongregacyi, którym przekazuje jakąś część swojej najwyższej władzy. Ale tak w jednym jak w drugim razie wydane orzeczenia biorą zarówno początek swój i znaczenie od władzy papiezkiej. Kongregacye rzymskie stanowią z papieżem jak wikaryusz generalny ze swym biskupem jeden i ten sam trybunał: one są narzędziami, któremi się papież posługuje do rządzenia i nauczania. Jeśli to jest prawdą, gdy kongregacye rzymskie same orzekają na mocy ogólnej, od papieża otrzymanej władzy, to tembardziej jeszcze jest prawdą, gdy sam papież bierze udział w orzeczeniach kongregacyi, czy to przewodnicząc na jej posiedzeniach, czy wydając dekrety z kongregacyi, czy zatwierdzając je po za jej posiedzeniem i polecając ich wykonanie. Otóż, to właśnie ostatnie się zdarzyło przy potępieniu nauki o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca. Dowodów na to poddostatkiem.
-
Dekrety kongregacyi Inkwizycyi i Indeksu zanim bywają ogłaszane, muszą naprzód uzyskać przyzwolenie papieskie. To prawo istnieje od samego powstania kongregacyi38 chociaż wyraźnie w samym tekście dekretu wspominanie o tej aprobacie papieskiej weszło w zwyczaj dopiero w XVIII wieku. Interwencya przeto papieża w dekretach z r. 1616 i 1633 musi być przypuszczona à priori, zanim się nie znajdą przeciwne dowody.
-
Akta wyraźnie potwierdzają nasze zdanie. Istotnie, regestra trybunału św. Officyum wspominają, że pp. Paweł V przewodniczył posiedzeniu tej kongregacyi d. 25 Lutego 1616 r. i że polecił kardynałowi Bellarminowi skłonić Gallileusza do porzucenia potępionej opinii39; że zasiadał na sesyi także d. 3 Marca i że po złożonem sobie sprawozdaniu o dekrecie Kongregacyi Indeksu, zakazującym i zawieszającym pisma Mikołaja Kopernika i t. d., „Jego Świątobliwość rozkazał Mistrzowi św. Pawła ogłosić ten dekret."40. Dnia 26 Maja w świadectwie, danem Galileuszowi kard. Bellarmin wyraźnie stwierdza interwencyą papieża: „Zawiadomiono go (Galileusza) tylko o oświadczeniu kongregacyi, złożonem przez Kongr. Indeksu, w którem jest powiedziane (nella quale si contiene), że przypisywana Kopernikowi nauka, według której ziemia się obraca wkoło słońca, a słońce zajmuje środek świata, nie poruszając się od wschodu na zachód, jest przeciwna Pismu św. i nie może być tem samem ani broniona ani wyznawana."41. Prefekt Kongr. Indeksu w odezwie, przesyłającej dekret nuncyuszom i inkwizytorom, mówił: „Św. Kongr. Indeksu na rozkaz samego Ojca świętego (d'ordine anco di sua Sanctità) potępiła pewne książki, które uważano za bardzo niebezpieczne i wydała o tem dekret, przy tem załączony"42. Podług regestrów Kongregacyi św. Officyum, sam papież Urban VIII przewodniczył posiedzeniu Inkwizycyi d. 16 Czerwca 1633 r., oznaczył środki zaradcze przeciw Galileuszowi i rozkazał, aby egzemplarze wyroku (w którym był streszczony dekret z r. 1616) rozesłane do wszystkich nuncyuszów apostolskich i do wszystkich inkwizytorów, celem zapoznania wszystkich ze stanem sprawy43.
Co więcej trzeba zauważyć, że papieże prawem ogólnem nakazali całemu Kościołowi zachowywać dekreta Kongregacyi Indeksu, że urzędowy zbiór tych dekretów przez pół wieku powtarzał in extenso potępienie z r. 1616; że Alexander VII pp. w bulli z d. 5 Marca 1664 r. w tych słowach potwierdzał nowe wydanie Indeksu, zawierającego treść dekretu z r. 1616: „Niniejszem zatwierdzamy i aprobujemy ten indeks na mocy naszej apostolskiej władzy ze wszystkiemi rzeczami w ogóle i z każdą po szczególe, które się w nim zawierają; rozkazujemy i polecamy, aby był niezłomnie zachowany tak przez ogół jak przez jednostki."—Dodajemy wreszcie, że potępienie teoryi Kopernika zostało przyjęte przez wszystkich biskupów; że oni je przez sto lat z górą przestrzegali, jak to było ich obowiązkiem, i że żaden z pomiędzy nich—przynajmniej publicznie '— nie podniósł głosu przeciw tej decyzyi doktrynalnej.
Mamy więc prawo powiedzieć, że Kościół katolicki potępił naukę o ruchu ziemi, która to nauka dziś przecie jest niezawodna, i że skutkiem tego dogmat o nieomylności papieża jest błędny.
Tak się przedstawia zarzut.
Spodziewamy się, że nasz czytelnik przyzna, żeśmy ani nie taili, ani nie osłabiali dowodów, na których ten zarzut się wspiera; damy mu zresztą w ciągu dalszego opowiadania jeszcze kilka wyjaśnień.
Przystąpmyż wreszcie do odpowiedzi.
Dowodzenie naszych przeciwników jak również trudności, jakie budzi potępienie Galileusza w umysłach skądinąd dobrze dla Kościoła usposobionych, polegają na błędnem pojęciu o katolickim dogmacie nieomylności. Zdaje się, że trudności te same przez się upaść muszą, skoro się odnośną naukę Kościoła w tem znaczeniu pojmować będzie, w jakiem on sam ją pojmuje, skoro się nie będzie władzy kościelnej przypisywało nieomylności urojonej i zmyślonej, której sobie Kościół nigdy nie przypisywał, która mu się nie należy, której ani papież, ani biskupi, ani teologowie nigdy nie znali. My tu mówimy o tej nieomylności, która jest własnością już to samego papieża nauczającego, już też całego Kościoła; pod względem który nas tu zajmuje, nie możemy czynić różnicy pomiędzy Kościołem a papieżem.
Podług rozumowania naszych przeciwników miałby Kościół nauczać, że papież mylić się nigdy nie może, gdy jako głowa Kościoła zabiera głos w przedmiocie religijnym, że jest zawsze nieomylny, gdy w tym charakterze zwierzchnika Kościoła potwierdza lub potępia jakąś opinię dotyczącą wiary. I to właśnie jest błędne pojmowanie rzeczy; nauka Kościoła o dogmacie nieomylności jest zupełnie inna, przyznaje ona bowiem przywilej nieomylności orzeczeniom papieża tylko w pewnych, ściśle określonych warunkach. Określa je Sobór Watykański w następujących wyrazach: „...Za zgodą świętego Soboru nauczamy i orzekamy, że jest to dogmat przez Boga objawiony: Biskup Rzymski, gdy przemawia ex cathedra, to jest gdy spełniając urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, na mocy swojej najwyższej apostolskiej władzy, określa, że jakaś nauka w przedmiocie wiary i moralności przez cały Kościół powinna być wyznawana, wskutek obecności boskiej w św. Piotrze mu obiecanej, jest obdarzony tą nieomylnością, w jaką chciał boski Odkupiciel, aby Kościół jego przy orzekaniu nauki o wierze i moralności był zaopatrzony; i że dla tego też podobne orzeczenia Biskupa Rzymskiego same przez się, nie zaś na mocy zgody Kościoła są nieodwołalne." 44.
Według powyższego określenia ostatniego Soboru Ekumenicznego, wygłaszane przez papieża orzeczenie, któremu Kościół przyznaje przywilej nieomylności, łączy w sobie wiele cech istotowych. Pierwsza z nich jest ta, że wygłaszane przez papieża orzeczenie jest z jego strony wykonywaniem urzędu pasterza i nauczyciela wszystkich katolików, jako też czerpie swą powagę z tego właśnie charakteru papieża, jako nauczyciela i powszechnego pasterza, i ma za cel spełnienie przez ludzi obowiązków, jakie na nich wkłada. Nie posiada zaś tej cechy—a tem samem i przywileju nieomylności zdanie papieża, przemawiającego w charakterze prywatnym, jako to: monarchy, biskupa dyecezyi rzymskiej... Przeciwnie zaś, zdanie wypowiadane przez papieża, gdy przewodniczy na posiedzeniach Kongregacyi św. Officyum, albo gdy potwierdza dekrety Kongregacyi Indeksu lub innych jakich Kongregacyi, jest wykonywaniem urzędu pasterza i powszechnego nauczyciela i może posiadać przywilej nieomylności, jeśli mu nie brak innych wymaganych warunków. Nie inaczej też, tylko jako pasterz powszechny w celu wykonywania swej najwyższej władzy, papież ustanowił i utrzymuje Kongregacye Rzymskie, oraz bierze udział w ich pracach czy to przewodnicząc ich posiedzeniom, czy też zatwierdzając ich dekrety.
Drugą cechą papieskiego orzeczenia, któremu Kościół przyznaje przywilej nieomylności, jest cecha definicyi czyli najwyższego wyroku, ustanawiającego zobowiązanie dotychczas nie istniejące, albo wątpliwe, słowem—cecha aktu prawodawczego. Takie zobowiązanie, aktem tym nałożone, jest zobowiązanie zgadzania się na jakąś naukę, uznawania jej za niezawodnie prawdziwą: Doctrinam tenendam definit. Nie posiadają tej cechy postanowienia papieskie, zabraniające poprostu tylko głoszenia jakiejś zasady bądź słowem, bądź pismem, publicznie lub prywatnie. Nie wymagają one bezpośrednio wiary lub zgody na jakąś naukę, lecz jedynie zakazują bronienia tej nauki. Dla usprawiedliwienia takiego zakazu nie potrzeba koniecznie, aby nauka zakazana była sama w sobie błędna; wystarcza, aby papież w roztropności swojej uważał ją za nieprawdziwą, albo żeby, przypuszczając jej prawdziwość, uważał za rzecz niebezpieczną pozwalać na jej głoszenie w danej chwili ze względu na dane okoliczności. Prócz tego trzeba, żeby takie nieomylne postanowienie było ostateczne, nieodwołalne, na zawsze obowiązujące; jeżeli zaś jest tylko tymczasowe, tak, że nie wyklucza zupełnie wszelkiej możliwości zmienienia go lub odwołania, nie posiada ono wtedy wszystkich cech, wymaganych przez Sobór Watykański: eiusmodi Romani Pontificis definitiones ex sese irreformabiles esse. Dla tych rozmaitych względów wszystkie zdania, postanowienia i orzeczenia papieży, bezpośrednio nie wkładające obowiązku zgadzania się na jakąś naukę, lub nie wydane bynajmniej jako dekret ostateczny, któregoby nawet sam papież zmienić nie mógł, pozostają po za granicami tego papieskiego orzeczenia, któremu Kościół przyznaje przywilej nieomylności.
Trzecią cechą nieomylnego orzeczenia jest, że ono odnosić się powinno do wiary i moralności. Czwartą — że ono powinno na cały Kościół w ogólności, a nie na pewne tylko osoby wkładać obowiązek zgadzania się na pewną określoną naukę. Wcale nie wystarcza, aby zasada jakaś była podana z urzędu do wiadomości tych wszystkich, których dana sprawa obchodzi, jak się to działo z wyrokiem przeciw Galileuszowi, w r. 1633 wydanym; potrzeba nadto, aby obowiązek wierzenia i zgadzania się na postanowienie papieskie był włożony na wszystkich wogóle wiernych. To właśnie oświadcza Sobór, gdy mówi: Doctrinam de fide vel moribus ab universa Ecclesia tenendam definit.
Powyższe wyjaśnienie soborowej definicyi, którego rozciągłość rozszerzyliśmy raczej aniżeli zmniejszyli, dostatecznie wykazuje, że Kościół nie wszystkim wogóle orzeczeniom papieża przyznaje przywilej nieomylności. Rzecz widoczna jest w istocie, że wielka ilość papieskich orzeczeń nie posiada albo jednej albo drugiej z cech wymienionych.
Takie są naprzykład dekrety, zabraniające czytania książek niebezpiecznych, takie też niezliczone orzeczenia Stolicy Apostolskiej o prawdzie Niepokalanego Poczęcia M. B., ogłaszane przed ostateczną definicyą r. 1854; podobnej też natury są dotychczasowe orzeczenia papieża w przedmiocie konieczności władzy doczesnej Stolicy Apost., większość orzeczeń zawartych w encyklikach Leona XIII pp., orzeczenia tegoż papieża i jego poprzedników, często ponawiane na korzyść filozofii św. Tomasza i nauki moralnej św. Alfonsa; takież były również zapadłe niedawno postanowienia przeciwko Bonnetty'emu, Ubaghs'owi i Güntherowi. Kilka słów o postanowieniach, dotyczących tych dwóch ostatnich ludzi, jeszcze lepiej wykażą prawdę, o której w tej chwili mówimy.
Dekret Kongregacyi Indeksu przeciw Güntherowi ukazał się w Lutym 1857 r.; po nim szła formuła, będąca w użyciu od początku XVIII wieku, nosząca wyraźną cechę approbaty papieskiej. W kilka miesięcy potem, gdy się wywiązała opozycya, Pius IX w liście do kard. Geissel'a potwierdził wyrok potępiający błędy Günthera: „Dekret ten, powiada Papież, naszą powagą zatwierdzony i z rozkazu naszego ogłoszony, powinien zupełnie wystarczać na to, aby cała sprawa była uważana za całkowicie skończoną, i aby ci wszyscy, co się szczycą być katolikami, jasno i wyraźnie zrozumieli, że byli obowiązani do bezwzględnego posłuszeństwa i że nauka Günthera nie mogła być uważana za czystą..."45).
Jasne, zaprawdę, oświadczenie, a jednak teologowie nie uważają ani tego listu, ani poprzedzającego go dokretu, za takie orzeczenie, któremu Kościół przyznaje przywilej nieomylności.
Tak samo się rzecz ma z postanowieniem, wydanem przeciw Ubaghsowi, prof. na Uniwersytecie w Lowanium. Pierwsze postanowienie doktrynalne Kongr. św. Officyum we Wrześniu 1861 r. objęło cenzura siedm propozycyi Ubaghsa, zawierających naukę dla wiary niebezpieczną. (Tuto tradi non posse). Pięć lat później, dwie Kongregacye: św. Officyum i Indeksu połączyły się na wspólnem posiedzeniu i orzekły, że „w książkach filozoficznych wydanych dotychczas przez G. C. Ubaghs'a, znajdują się zasady albo opinie, które nie mogą być głoszone bez niebezpieczeństwa"46). Kardynał Patrizzi podał tę decyzyę do wiadomości Arcybiskupa Mechlińskiego i zaświadczył, że papież Pius IX najwyższą swą powagą aprobował ją i potwierdził (Quam sententiam Sanctissimus D. N. Pius IX ratam habuit et suprema sua auctoritate confirmavit), oraz dodał, że katolicy, a zwłaszcza duchowieństwo powinno się poddać dekretowi Stolicy Apost. całkowicie i bez zastrzeżeń. Biskupi Belgijscy wysłali do Ubaghsa list, w którym mówili, że nie ma już miejsca na wahanie się, że sprawa jest skończona. Wszyscy ci profesorowie, którzy przyjęli byli potępione opinie, musieli podpisać deklaracyę, zaświadczającą o ich wewnętrznem poddaniu się tym dekretom: „Ex animo acquiesco.., et corde reprobo et reiicio quam cunque doctrinam appositam"47). A przecież, zdaniem wszystkich pomimo interwencyi papieża i biskupów, pomimo wymaganego całkowitego poddania się, dekrety wydane przeciw zasadom Ubaghs'a' nie należą bynajmniej do rzędu tych papieskich orzeczeń, którym Kościół przyznaje przywilej nieomylności. Postanowienia te zobowiązują do zewnętrznego poszanowania i wewnętrznego zgadzania się na nie, ale nie są przecież tem samem postanowieniami ex cathedra. Mogłyby być nawet błędne, a jeszcze nie byłyby w sprzeczności z dogmatem katolickim o nieomylności papieskiej. Gdyby papież był chciał, mógłby tym postanowieniom zapewnić przywilej niemylności; przy potępieniu tych opinii mógłby użyć swej doktrynalnej powagi w całej jej rozciągłości i potępić je w sposób nieomylny, ale nie uczynił tego.
Po takiem wyjaśnieniu i rozróżnieniu kwestyi, przyjmujemy w zupełności przesłankę większą postawionego wyżej zarzutu: Kościół katolicki podaje za dogmat swą własną nieomylność w przedmiotach wiary.
Przejdźmy teraz do przesłanki mniejszej postawionego wyżej sylogizmu: Przy sprawie Galileusza Kościół katolicki pomylił się w przedmiocie wiary. — Zdanie to dosyć jasne z pozoru, jest w rzeczywistości bardzo zawiłe. W duchu bowiem zarzutu, zawiera ono conajmniej cztery zdania następujące: 1) Teorya Galileusza, że ziemia się obraca a słońce pozostaje nieruchome, jest prawdziwa; 2) Teorya ta w sprawie Galileusza należała do zakresu wiary; 3) Papież wydał wyrok potępiający tę teoryę; 4) wyrok ten należał do rzędu tych orzeczeń, którym Kościół przyznaje przywilej nieomylności.
Powiedzmy z góry, że w zasadzie przyjmujemy trzy pierwsze ze zdań powyższych, ale że bezwzględnie odrzucamy zdanie czwarte. Uważnego czytelnika, jak sądzimy, nie dziwi bynajmniej ani to nasze ustępstwo, ani nasze przeczenie.
Uznajemy za prawdziwą teoryę o obrocie ziemi wokoło słońca, środkowego punktu świata, chociaż prawdziwość tej opinii nie polega na dowodach bezwzględnie pewnych. Nie możemy nie wiedzieć, że wielu pisarzy, a mianowicie Schoepfer w 1854 r. i Schoechner w 1869, próbowało niezbicie wykazać błędność teoryi kopernikowskich, i że jeszcze pastor Knack z Berlina, wierny zasadom pierwszych reformatorów, na protestanckim synodzie, odbywanym roku 1858 w Berlinie, głosował za „starą astronomią," jako jedynie zgodną z Pismem św. Nie mniej jednak opinia Kopernika dosięgła już dziś tego stopnia prawdopodobieństwa, który graniczy z zupełną pewnością, a Kościół uważał ją za dostatecznie udowodnioną, by odwołać wydane przeciw niej swe postanowienia, jak również, by pozwolić na tłómaczenie tekstów" Pisma św. w sensie, przeciwnym tłómaczeniu moralnie jednomyślnemu Ojców i starych komentatorów. Uważamy ją przeto za prawdziwą.
Drugie ze zdań powyższych, utrzymujące, że zagadnienie o obrocie ziemi, w takim stanie, w jakim się ono przedstawiało w procesie Galileusza, należy do dziedziny wiary, wydaje się nam w samym zarzucie stanowczo dowiedzionem. Nie możemy więc pochwalić odpowiedzi apologetów, którzy omyłkę popełnioną przez Kongregacyę a wytykaną przez nieprzyjaciół Kościoła tłómaczą w ten sposób, iż władza kościelna dla tego się omyliła, że wdała się w sprawę nie należącą do jej zakresu. Odpowiedź ta nie tylko nie jest zasadnicza, co do faktu, ale nadto przypuszcza zasadę błędną i nieskończenie niebezpieczną. Przypuszcza mianowicie, że nieomylność Kościoła nie rozciąga się do wyboru spraw przezeń rozstrzyganych, że władza kościelna może się mylić co do rozciągłości swego przywileju nieomylności i niesłusznie uważać się za zabezpieczoną od błędu w zakresie takich przedmiotów, co do których Bóg nie obiecał jej swojej asystencyi; podobne rozumowanie równałoby się podkopywaniu dogmatu nieomylności, zostawiałoby bowiem zawsze nierozstrzygniętą odpowiedź na pytanie: czy przypadkiem Kościół w danym jakimś razie nie wypowiedział swego zdania w przedmiocie, nie należącym do jego kompetencyi?
Trzecie ze zdań przytoczonych: papież wydał wyrok potępiający opinie Galileusza, — zdaje się nam również być dostatecznie udowodnione w samym zarzucie.
Przyznaję, że dekret z r. 1616 jest dekretem Kongregacyi Indeksu, że papież nie przemawia tam osobiście w swojem imieniu, i że dekretu tego nawet nie podpisał. Ale Kongregacya Indeksu wydała go na mocy powagi papieża, jako organ władzy papieskiej, wynika to bowiem z samej istoty Kongregacyi i ze zwykłej formuły, umieszczonej na czele dekretu: Decretum sacrae Congregationis Illustrissimorum S. R. E. Cardinalium a S. D. N. Paulo papa V Sanctaque Sede Apostolica ad Indicem librorum eorumdemque permissionem, prohibitionem, expurgationem et impressionem in universa Republica christiana specialiter deputatorum, ubique publicandum.48 Co więcej, szczególnie zredagowanie tego dekretu było tylko wykonaniem osobistego rozkazu papieża, sam zaś dekret następnie był odczytany w obecności Pawła V i ten właśnie papież polecił ogłoszenie go i rozesłanie do nuncyuszów, do inkwizytorów i do uniwersytetów. W samej Kongregacyi Inkwizycyi papież oświadczył, że teorya o ruchu ziemi jest przeciwna Pismu św. i polecił zakazać książki ją nauczające; prawdę tych szczegółów potwierdzają urzędowe sprawozdania z posiedzeń Kongr. Inkwizycyi i dokument, wręczony Galileuszowi przez Bellarmina. Wreszcie, wszyscy następcy Pawła V aż do Benedykta XIV utrzymywali ten dekret w urzędowym zbiorze dekretów Indeksu i zatwierdzali go razem z innymi podobnymi dekretami. A więc to papież potępił teoryę o ruchu ziemi i zabronił ją wyznawać; Kongregacye, przygotowujące i ogłaszające dekret, były tylko organami władzy papieża i, że tak powiem, sekretarzami jego. Jeśli tekst samego dekretu nie czyni wyraźnej wzmianki o approbacie papieskiej, to dla tego tylko, że nie weszło jeszcze w zwyczaj wspominać o tej approbacie, co łatwo sprawdzić, przeglądając ogłoszone w tym samym czasie dekrety Indeksu, mianowicie zaś tekst sławnego potępienia, którem w tym samym r. 1616 zostały dotknięte błędy Marka Antoniego de Dominis.49
Wielu autorów tylko przez nieuwzględnienie okoliczności historycznych mogło przypisywać doniosłe znaczenie brakowi formuły aprobaty papieskiej na rzeczonym dekrecie, która to formuła w danej sprawie nie miała żadnego znaczenia.
Otóż, doszliśmy wreszcie do punktu, który uważamy za węzeł gordyjski całego zagadnienia. Przeciwnicy utrzymują, że potępienie zasady o ruchu ziemi jest jednem z tych ostatecznych orzeczeń, którym Kościół nadaje przywilej nieomylności. Tymczasem my absolutnie temu przeczymy, a utrzymujemy przeciwnie, że to orzeczenie wcale nie posiada cech, wymaganych przez Sobór Watykański od tych orzeczeń papieskich, które Kościół uważa za najpewniej wolne od wszelkiego niebezpieczeństwa błędu. Potępiając naukę Galileusza, władza kościelna nie miała bynajmniej zamiaru wydawać wyroku nieodwołalnego i nieomylnego, ani go też za taki całemu Kościołowi nie podawała; a zatem błąd, przez tęż władzę kościelną popełniony, jakkolwiek byłby pożałowania godzien, żadnego nie przynosi uszczerbku dogmatowi nieomylności. Prawdziwość naszego twierdzenia polega na osnowie samego wyroku, na jego formie zewnętrznej, na oświadczeniu Urbana VIII pp., na przekonaniu przedniejszych dostojników kościelnych jego papieskiego dworu i na świadectwie współczesnych temu wypadkowi teologów.
Dwa wyroki zostały wydane w sprawie Galileusza: jeden przez Kongr. Indeksu w r. 1616, drugi przez Inkwizycyą w 1633. Ten ostatni, rozumie się, nie podlega żadnej dyskusyi, ponieważ był to poprostu wyrok, stwierdzający, osobistą winę Galileusza i naznaczający nań zasłużoną karę. By go ukarać za błąd popełniony, by go uczynić ostrożniejszym na przyszłość i postawić za przykład innym, książek jego zabroniono czytać, samego zaś skazano na więzienie i na odmawianie przez trzy lata raz w tydzień Psalmów Pokutnych.
Nikt chyba nie powie, że podobny wyrok należy — choćby tylko zdaleka — do orzeczeń nieomylnych. Wyrok ten wprawdzie wspomina o dekrecie z r. 1616, ale bez żadnego potwierdzania go, — poprostu jako o fakcie historycznym: „Św. Kongr. Indeksu, powiada on, wydała wyrok, mocą którego zakazane zostały książki, traktujące o tej nauce, a sama nauka została uznana za błędną i zupełnie Świętym a Boskim Księgom przeciwną."50
Cały spór przeto sprowadza się do dekretu z r. 1616. A dekret ten właśnie, któregośmy osnowę wyżej przytoczyli, nie wkłada obowiązku zgodzenia się na jakąś naukę, lecz poprostu zakazuje książki, nauczające o obrotach ziemi i o nieruchomości słońca; nikomu nie nakazuje uważać tej ostatniej teoryi za błędną, lub teoryi przeciwnej — za prawdziwą. Wskazuje to, co należy czynić, nie zaś to, w co należy wierzyć. Nie posiada przeto żadną miarą istotowego warunku orzeczeń nieomylnych, wyrażonych przez Sobór Watykański w słowach następujących: Doctrinam de fide vel moribus ab universa Ecclesia tenendam definit.51 Co prawda, dekret ten ma cel pouczający; prawodawca celem przeszkodzenia szerzeniu się tej doktryny, zabrania książek nauczających o ruchu ziemi, uważa ją bowiem za błędną i Pismu św. przeciwną. Wypowiada on otwarcie pobudkę wydanego zakazu: „Quia ad notitiam praefatae S. C. pervenit, falsam istam doctrinam pythagoricam divinaeque Scripturae omnino adversantem de mobilitate terrae et immobilitate solis... iam divulgari et a multis recipi... Ideo ne ulterius huiusmodi opinio in perniciem catholicae veritatis serpat, censuit... aliosque omnes libros, pariter idem docentes, prohibendos, prout prae- senti decreto omnes respective prohibet, domnat atque suspendit. Ale postanowienie to dotyczy wyłącznie karności kościelnej, — zakazu książek kopernikowskich. Do wiary Kościoła nie dorzuca ono żadnej nauki; brak mu przeto bezwarunkowo cechy istotowej, koniecznej dla nieomylności orzeczenia. Motywa wyroku obejmują wprawdzie błąd naukowy, ale rzeczone motywa należą tylko ubocznie do uzasadnionych przez się dekretu; włożone przez wyrok zobowiązanie bynajmniej ich nie dotyczy; dlatego też teologowie utrzymują, że tego rodzaju motywa, nawet w orzeczeniach naukowych nieomylnych, mogą być błędne. Tembardziej zaś odmówić im trzeba przywileju nieomylności w takich razach, gdy poprzedzają wyrok z zakresu karności kościelnej, który już z natury samej nie jest ani nieomylny ani nieodwołalny.
Że orzeczenie naukowe, przytoczone tu jako motyw, nie stanowi istotowej części dekretu, rzecz to widoczna nietylko z samej osnowy dekretu, ale także z postępowania kongregacyi. Ta bowiem istotnie, chcąc sama streścić swój dekret w r. 1664, opuściła zupełnie zdania, wyrażające błędność teoryi Kopernika, i ograniczała się na umieszczeniu na liście książek zakazanych pod lit. L. następującej uwagi: Libri omnes docentes mobilitatem terrae et immobilitatem solis 52. Wydanie, zawierające to streszczenie, zostało potwierdzone przez papieża Aleksandra VII, którego oświadczenie wyżej przytoczyliśmy.
Cel doktrynalny jakiegoś dekretu nie może zmieniać natury samego dekretu. W tem też znaczeniu przed ostatecznem orzeczeniem Niepokalanego Poczęcia M. B. Stolica Apostolska, celem wzmocnienia wiary w tę prawdę, wydała wiele dekretów dyscyplinarnych, w których zabrania utrzymywać zdań prawdzie tej przeciwnych. Dekrety te jednak, mimo swego celu doktrynalnego, w oczach teologów nie miały nigdy powagi najwyższych orzeczeń nauczających; nikt im nie przyznawał nigdy przywileju nieomylności. Ostateczne najwyższe orzeczenie nastąpiło dopiero w r. 1854.
Prawda, że papież i kardynałowie mylili się, gdy wydawali dekret z r. 1616; prawda, że przypuszczali jako rzecz pewną lub bardzo prawdopodobną sprzeczność pomiędzy teoryą o ruchu ziemi a Pismem św., ale nigdy nie ogłosili wyroku o tej mniemanej sprzeczności, nigdy nie zobowiązywali Kościoła do wiary w tę sprzeczność. Świadczy o tem aż nadto sama osnowa wyroku. Nie sądzimy, aby można było przeciw temu zasadniczemu dowodowi postawić jakikolwiek poważny zarzut.
Bardzo doniosłego dowodu dostarcza nam również forma dekretu. W dekrecie tym, istotnie, przemawia nie papież osobiście, lecz kardynałowie; jest to dekret kongregacyi; otóż, aż do obecnej chwili nie można przytoczyć ani jednego przykładu orzeczenia, uznanego powszechnie za nieomylne, które byłoby wydane w podobnej formie. We wszystkich nieomylnych orzeczeniach z zakresu wiary, papież naucza bezpośrednio, przemawia on sam, a nie przez pośrednictwo kardynałów. A więc à priori dekret z r. 1616 nie powinien być uważany za nieomylne orzeczenie. Żeby przypuścić tego rodzaju wyjątek od ogólnego prawa, które zawsze było najściślej przestrzegane, potrzebaby pewnych na to dowodów, tymczasem żadnego podobnego dowodu nie posiadamy.
Wielu nawet teologów przypisuje siłę dowodową argumentowi, zaczerpniętemu z formy dekretu; ponieważ bowiem, powiadają oni, nieomylność papieska jest przywilejem osobistym, niepodzielnym, przeto kongregacye podlegają błędni i same wydawać mogą tylko dekrety omylne. Co do nas, niepodzielamy tego sposobu widzenia rzeczy, albowiem, jeżeli będzie prawdą, że papież nie może udzielać nieomylności swej kardynałom, to również prawdą być musi, że papież nie może przez pośrednictwo kongregacyi wygłaszać nieomylnych orzeczeń z zakresu wiary i że te orzeczenia powinny koniecznie mieć formę dekretów Stolicy Apostolskiej, nie zaś formę dekretów kongregacyjnych, ogłoszonych z prostą approbatą czy też z zatwierdzeniem papieskim. Lecz nie tu miejsce mówienia o tem. Jakiegokolwiek będzie kto zdania, zawsze pozostanie to niezaprzeczoną prawdą, że fakt ogłoszenia wyroku nieomylnego pod zwykłą formą dekretu kongregacyi Indeksu stanowiłby jedyny wyjątek od prawa, niezłomnie przez papieży zachowywanego, jak również, że bez dowodów w istnienie takiego wyjątku wierzyć nie można; tymczasem zaś takich dowodów najzupełniej nie posiadamy, albo raczej posiadamy liczne dowody wręcz tamtemu twierdzeniu przeciwne.
Naprzód tedy mamy świadectwo papieża Urbana VIII, przytoczone w liście Galileusza do księcia Cesi z dnia 8 czerwca 1624 r. Podług świadectwa tego listu, gdy kardynał Hohen-Zollern zwrócił uwagę Ojcu św., że potrzeba z wielką oględnością przedsiębrać postanowienia w tej sprawie, „Jego Świątobliwość odpowiedział, że Kościół św. nie potępił wcale teoryi Kopernika, aniby jej potępił jako heretycką, tylko jako zuchwałą (temeraria); że skądinąd nie było się czego obawiać, aby kiedykolwiek ktoś absolutnie udowodnił prawdziwość tych rzeczy"53. Oświadczenie to papieskie było uczynione w ośm lat po dekrecie z r. 1616, a na dziesięć lat przed ostatnim procesem Galileusza. Zaś dekret orzekający, że jakaś opinia jest zuchwała (temeraria), a nie heretycka, nie jest nieodwołalny ani nieomylny; nikt tego nigdy utrzymywać nie myślał. Oświadczenie tedy papieża nie dopuszcza żadnej wątpliwości.
W ośm lat później, gdy Galileusz wobec krewnego papieża, hr. Magalotti, wyraził swoje obawy, aby wyznaczona do zbadania jego dzieła Dialogo komisya nie chciała nalegać o ostateczne potępienie, — jako błędnej — teoryi kopernikowskiej, papież odpowiedział (d. 4 września 1632 r.) „Jakkolwiek większość członków tej komisyi jest zdania, że system ten jest mylny, to jednak nie sądzę wcale, aby przez usta najwyższej powagi usiłowano orzec go błędnym..." Podług świadectwa tegoż Magalotti, pewna ilość członków rzymskich kongregacyi nie przypuszczała błędności teoryi Kopernika; a zatem nie uznawała dekretu z r. 1616 za nieomylne postanowienie z dziedziny wiary. Tenże sam Magalotti, wyrażając przekonania mistrza ś. Pałacu i innych osobistości kościelnych o sprawie Galileusza, uspokajał tego ostatniego taką uwagą: pomimo nawskroś religijnego charakteru kwestyi o Niepokalanem Poczęciu i pomimo mnóstwa istniejących poważnych dowodów w tym przedmiocie, mówił on, sądzą powszechnie, że sprawa ta nie będzie rozstrzygnięta bez naglącej konieczności, lub też bez zasięgnięcia zdania soboru ekumenicznego; tembardziej nie rozstrzygną pytania o ruchu ziemi, które nie dotyczy bezpośrednio czci boskiej; zadowolniłby się poprawieniem książki Dialogo, co jest konieczne, jeżeli dekret z roku 1616 ma być wykonany54. A zatem sam mistrz św. Pałacu nie uważał dekretu z r. 1616 za orzeczenie ostateczne i nieomylne. Niektórzy sądzili, że na nowo wszczęty proces skończyłby się napewno takiem orzeczeniem, inni znów nie bardzo w to wierzyli, ale nikt nie uważał tej sprawy za ostatecznie załatwioną przez wyrok przed szesnastoma laty zapadły.
Zdanie papieża i wybitniejszych osobistości jego dworu było także zdaniem teologów owego czasu. Mówimy „teologów owego czasu," gdyż zdanie teologów, piszących po zwycięstwie potępianej poprzednio teoryi, mogłoby się przeciwnikom naszym wydawać podejrzanem.
Sławny teolog Tanner T. J., który pisał w r. 1626, przytacza tekst dekretu potępiającego Galileusza i wnioskuje zeń,—nie że mylność teoryi Kopernika została nieodwołalnie udowodniona, lecz poprostu, że teorya ta na przyszłość nie może być bezpiecznie głoszona: „Quo sane fit, ut opposita doctrina tuto defendi amplius non possit" 55. Innemi słowy, zdaniem Tannera, dekret z r. 1616 czynił teoryę Kopernika nie tak heretycką, jak raczej zuchwałą (temeraria); nie był to więc dekret nieomylny.—Libertus Fromont, prof. teologii w Lowanium i gorący przeciwnik Galileusza, w r. 1631 wyraźnie oświadcza, że on nie może uważać teoryi o ruchu ziemi za potępioną ostatecznie, „przynajmniej, powiada, dopóki nie ujrzę coś więcej stanowczego ze strony samego zwierzchnika Kościoła katolickiego" 56. Nie można żądać wyraźniejszego i poważniejszego oświadczenia.
Tegoż samego roku, w którym ukazał się dekret (1616), Ojciec Fabri, jezuita, późniejszy penitencyarz u św. Piotra w Rzymie, zwracając się do jednego ze zwolenników teoryi Kopernika, w następujące odzywa się słowa: „Często się pytano waszych przywódców, czy mogliby udowodnić ruch ziemi; nie śmieli nigdy odpowiedzieć twierdząco. Nic więc nie przeszkadza, żeby Kościół brał i brać rozkazywał te ustępy Pisma św. w znaczeniu dosłownem aż do czasu, gdy przeciwna teorya nie zostanie udowodniona. Gdy znajdziecie te dowody, w co ja nie bardzo wierzę, wtedy Kościół nie będzie się ociągał uznać, iż rzeczone ustępy Pisma św. powinny być tłómaczone w znaczeniu metaforycznem i przenośnem, jak one słowa poety: Terraeque urbesque recedunt" 57.
Riccioli, przeciwnik teoryi Kopernika, piszący w r. 1651, tak się wyraża w swojem Almagestum: „Ponieważ nie było jeszcze dotąd o tym przedmiocie orzeczenia papieża ani soboru przezeń kierowanego lub zatwierdzonego, przeto nie należy to jeszcze do wiary, że słońce się obraca a ziemia pozostaje nieruchoma, — przynajmniej na mocy samego dekretu tej kongregacyi, lecz co najwyżej i jedynie — na mocy Pisma św. i to dla tych tylko, którzy mają moralną pewność, że Pan Bóg tak objawił. My jednak wszyscy katolicy, siłą roztropności i posłuszeństwa, obowiązani jesteśmy do trzymania się tego, co kongregacya owa postanowiła, a przynajmniej do nienauczania rzeczy wręcz temu przeciwnych"58.
Głośny Caramuel, biskup i teolog, zwalczając teoryę Kopernika, stawia sobie w r. 1651 takie pytanie: coby się stało, gdyby uczeni wynaleźli niezawodne dowody obrotu ziemi? I odpowiada, że podobne odkrycie byłoby w jego oczach prawdziwym cudem, lecz że, gdyby ono zostało udowodnione, „mogliby wtedy kardynałowie, ze względu na to odkrycie, pozwolić tłómaczyć wyrazy X rozdz. ks. Jozuego, jako wyrażenia metaforyczne, albo zewnętrzne tylko pozory wypowiadające"59.
Gassendi, uczony i sławny przyjaciel Galileusza, tak mówi o dekrecie z r. 1616: Szanuję postanowienie, jakiem niektórzy kardynałowie, jak słychać, zatwierdzili teoryę o nieruchomości ziemi. W istocie, jakkolwiek zwolennicy Kopernika utrzymują, że te ustępy Pisma św., „które ziemi przypisują nieruchomość lub spokój, a słońcu ruch, mają być rozumiane o zewnętrznym pozorach, jako wyrażenia zastosowane do pojęć i do sposobu mówienia pospólstwa..., jednakże ponieważ te ustępy są inaczej rozumiane przez ludzi, mających tyle powagi w Kościele, odłączam się w tem od zwolenników Kopernika, oraz wcale się nie wstydzę w tej sprawie więzić mój rozum. Niemniej wszakże, nie sądzę, aby to był artykuł wiary; nie wiem, czy go kardynałowie za taki orzekli, ani też czy ich uchwała była ogłoszona i przyjęta w całym Kościele; lecz to ich postanowienie powinno być uważane za prejudykat wielkiego bezwarunkowo znaczenia dla umysłów wiernych"60.
Zakończmy całą tę kwestyę następującemi słowy O. Kochańskiego. Ten bowiem, powiedziawszy naprzód, że argumenta zwolenników teoryi Kopernika zapewniają im tylko prawdopodobieństwo, a zatem nie zobowiązują do zaniechania dotychczasowego tłómaczenia odnośnych ustępów Pisma św., tak mówi dalej: „Dopiero wtedy będzie wolno a nawet koniecznie trzeba będzie porzucić je (t. j. tłómaczenie literalne), gdy zostaną wynalezione niezbite dowody fizyko-matematyczne ruchu ziemi, a każdemu wolno szukać takich dowodów"61. Autor jak widać, przypuszcza jako rzecz pewną i przez wszystkich uznaną, że dekret z r. 1616 jest postanowieniem odwołalnem, nie zaś orzeczeniem nieomylnem. Albowiem jakiż kiedy katolik przypuszczał, żeby nieomylne orzeczenie mogło być dowiedzione jako błędne i wskutek tego odwołalne? Dlatego też Leibnitz nie wahał się prosić w roku 1688 landgrafa Ernesta Hesskiego o wstawiennictwo do kardynałów, aby ich skłonić do odwołania albo przynajmniej do złagodzenia dekretu z r. 1616.
Nie znamy ani jednego teologa, któryby uważał ten dekret za orzeczenie ostateczne i nieomylne. Berti utrzymywał, że opinia ta znajdowała się potępiona w jednym z rękopismów O. Inhofera T. J., który był konsultorem w sprawie Galileusza, ale uczony O. Grisar badał rękopism O. Inhofera i przytacza jeden jedyny ustęp, który mógł spowodować twierdzenie Berti'ego62; po przeczytaniu przyszedł O. Grisar do przekonania, że rękopism ten (Vindiciae Sedis Apostolicae.... adversus neopythagoreos terrae motores et solis statores) nie zawiera ani jednej litery, dozwalającej wnioskować, że autor uważał dekret z r. 1616 za orzeczenie ex Cathedra.
Z tego wszystkiego, cośmy dotąd powiedzieli, następujące wnioski wyprowadzić się dają: 1º Dekret z r. 1616, uważany sam w sobie, nie posiada cech, wymaganych przez Sobór Watykański od orzeczeń, którym Kościół przypisuje przywilej nieomylności; 2º Dekret ten został ogłoszony w takiej formie, jakiej nigdy nie używano przy ogłaszaniu orzeczeń nieomylnych; 3º Pap. Urban VIII i dostojnicy duchowni jego dworu nie uważali tego dekretu za definicyę nieomylną; 4º teologowie ówcześni zarówno jak późniejsi otwarcie głosili toż samo przekonanie, i nie można przytoczyć ani jednego, któryby pod tym względem wyraził jakąś wątpliwość. Sądzimy, żeśmy najzupełniej dostatecznie udowodnili nasze założenie, t. j. że dekret z r. 1616 nie należy do tych orzeczeń, którym Kościół przypisuje nieomylność. A zatem, błąd który się doń zakradł, bezwarunkowo niczego nie dowodzi przeciw katolickiemu dogmatowi nieomylności.
Przeciwnicy powołują się na niemą z owym dekretem zgodę całego episkopatu; ale nie trudna na to odpowiedź: zgoda episkopatu w niczem nie zmienia natury dekretu, jak również nic nie dodaje do jego powagi. Istota rzeczonego dekretu polega na zakazie książek, nauczających o ruchu ziemi; uwzględniając ten zakaz, biskupi nie przekształcili go tem samem na artykuł wiary; pozostał on nadal tem, czem był od początku, — prawem dyscyplinarnem. Po dekrecie z r. 1616 teorya o ruchu słońca i o nieruchomości ziemi nie była uważana za prawdę napewno przez Boga objawioną i wierze powszechnego Kościoła podaną. Niezbitym tego dowodem są przytoczone powyżej a późniejsze od r. 1616 świadectwa; skądinąd znów, w sto lat niespełna widzimy tę opinią przez większość katolickich teologów zarzuconą. A zatem, nie była ona przedmiotem zwykłego i powszechnego orzeczenia Kościoła i — co tem idzie, nie należała nigdy do rzędu prawd objawionych, w które wszyscy chrześcijanie pod grozą utraty zbawienia wierzyć powinni. Cecha więc błędności tego dekretu w niczem nie dotyczy katolickiej prawdy nieomylności rozproszonego po świecie Kościoła.
Całkowitą powiedzieliśmy prawdę; niceśmy nie ukryli z tego, co może być postawione przeciw Kościołowi katolickiemu czy to w zakresie czynu, czy w zakresie nauki; mamy przeto nadzieję, że każdy nieuprzedzony umysł przyzna, iż w nieszczęsnej tej sprawie, pomimo pożałowania godnej omyłki, nie było nic, coby mogło przynieść ujmę nauce katolickiej albo godności Stolicy Apostolskiej.
Źródła: H. de l'Epinois. „Les pièces du procès de Galilée," Paris, Palmé, 1877; „La Question de Galilée." 1878; — Gebler. „Akta procesu Galileusza, wydane w całości." Stuttgard, Cotta, 1877; — Grisar S. J. „Galileistudien." Ratisbonne, Pustet, 1882; „Le opere di Galileo Galilei," Firenze 1842 — 1856; — Berti. „Le procès de Galilée," Rzym 1878; — Reusch. „Le procès de Galilée et les Jésuites." Bonn, 1876; — prof. Schanz. „Galileo Galilei" w Histor. Jahrb. III B.2 Heft. Także oddzielnie w Würzburgu 1878. Schneeman S. J. w Stimmen aus Maria-Laach. t. XIV. Bourquard. „Galilée, son procès, sa condamnation, les Congregations Romaines." Paris 1886; — Artur Wołyński. Zbiór listów do sprawy Galileusza się odnoszących, ogłosił w Rivista Europea. 1872, Sierpień i Październik; 1873 m. Marzec; Tenże w Archivio Storico, t. XVI, str. 63 i t. XVII, str. 3 — 262 ogłosił wiele dowodów, odnoszących się do stosunków G'a z Polską. Prw. „Enc. Kośc." X. Nowodw. t. 6; — Holzwarth - Nowodworski. „Historya Powsz." t. VI, str. 1449.
(J. B. J.)
X. W. S.
-
Le opere di Galileo Galilei, VI, str. 137: List (do osoby bezimiennej). ↩
-
Tamże, VII, str. 145. ↩
-
Patrz szczególniej list z d. 11 paźdz. 1611 r. Tamże, t. VIII, str. 173. ↩
-
Najgłośniejsi naturaliści ówcześni: Decartes, Baco Werulamski i inni, gwałtownie potępiali system Kopernika. Tycho de Brahe np. teorye Kopernika nazywa: „deliria,“ „portenta,“ „paradoxa“ i t. d. (Prw. Dr Pohle. Die Sternenwelten... 3 Vereinsschr. d. Gör. ges. za r. 1884).— Parlament paryski w r. 1624 rozkazał „podrzeć“ potępione przez uniwersytet paryski niektóre tezy z zakresu fizyki i filozofii, autorów ich polecił wydalić z Paryża, i zabronił „wszystkim pod karą śmierci uznawać i nauczać poglądów przeciwnych starym i uznanym pisarzom.“ Z taką to bezwzględnością i terroryzmem wierzono podówczas w mądrość Arystotelesa. (Prw. Jourdain. Hist. Universitatis Parisiensis saec. XVI et XVII, I, 106). ↩
-
„Accedit quod opinationem istam exsufflent ac damnent omnes philosophorum omnium praeter Nicetam et Pythagoraeos pauculos, familiae, omnia sanctorum omnium, effata, omnia theologorum omnium gimnasia." ↩
-
Dwie głównie przyczyny skłoniły Kongregacyę do zajęcia się tą sprawą: 1-o Obawa przed ciężkiemi nadużyciami, jakich dopuszczali się wówczas protestanci przy tłómaczeniu Pisma św. w znaczeniu przenośnem; 2-o Powszechny obyczaj czasu uważania Pisma św. za ogólny sprawdzian prawd naukowych oraz wszelkich wątpliwości i kwestyi spornych. ↩
-
Niemcy były w tym czasie najbardziej rozpalonem ogniskiem herezyi protestanckiej. ↩
-
Osnowa sądu Galileusza z d. 22 czerwca 1633 r, podług Venturi, Memorie... Modena, 1824, t. II, str. 177. ↩
-
List do Mgr. Dini, Galilei. Oper. II, 17. ↩
-
„I. Słońce jest środkiem świata i zupełnie nieruchome ruchem lokalnym. II. Ziemia nie jest środkiem świata, ani nieruchoma, ale się wokoło siebie obraca i to obrotem codziennym." ↩
-
„Rzeczone zdanie jest głupie i niedorzeczne wobec filozofii, i formalnie heretyckie, ponieważ wyraźnie sprzeciwia się orzeczeniom Pisma św. w wielu miejscach, podług właściwości wyrazów i podług powszechnie przyjętego wykładu i rozumienia Ojców świętych i uczonych teologów." ↩
-
„To zdanie zasługuje na tę samą co wyżej ocenę wobec filozofii, a w odniesieniu do prawdy teologicznej, jest co najmniej błędne." ↩
-
„A ponieważ doszło do wiadomości rzeczonej św. Kongregacyi, że owa błędna nauka pytagorejska i Pismu św. zupełnie przeciwna o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca, którą to naukę wyznają także Mikołaj Kopernik De Revolutionibus orbium coelestium i Dydak Astunica in Job, już się rozszerza i przez wielu wyznawana bywa, jak to widać z pewnego drukowanego listu przez pewnego Ojca karmelitę, pod tytułem „Lettera" (i t. d. jak wyżej), w którym rzeczony Ojciec stara się wykazać, że nauka o nieruchomości słońca w środku świata i o ruchu ziemi jest zgodna z prawdą i Pismu św. się nie sprzeciwia: przeto téż, żeby to mniemanie dalej się nie szerzyło na szkodę prawdy katolickiej, uważała (św. Kongregacya) za konieczne, dzieła wspomnionych: Mikołaja Kopernika De Revolutionibus orbium i Dydaka Astunica in Job aż do czasu ich poprawienia zawiesić, książkę zaś O. Pawła Antoniego Foscarini'ego, karmelity, zupełnie zakazać i potępić; wszystkie zaś inne książki, tegoż samego nauczające zakazać, jako to obecnym dekretem wszystkie respective zakazuje, potępia i zawiesza. Na dowód czego obecny dekret ręką i pieczęcią Najdostojniejszego i Najczcigodniejszego Jego Eminencyi Kardynała św. Cecylii, biskupa albańskiego podpisany i umocowany został d. 5 marca 1616 r." ↩
-
„Wszystkie książki nauczające o ruchu ziemi i o nieruchomości słońca." ↩
-
O wrogim stosunku t. zw. Reformatorów XVI w. do systemu Kopernika ob. Luther Tischreden wyd. Walch'a, Halle. 1743, str. 2260. (Luter nazywa Kopernika „głupcem", który „chce całą sztukę astronomiczną wywrócić, ale jak Pismo św. wskazuje, to Jozue słońcu a nie ziemi rozkazał stanąć." Podobnież Melanchton. (Init. doctr. phisicae. Oppera. t. XIII, str. 217, wyd. Bretschneider). ↩
-
Opere t. IX, str. 25; ↩
-
Opere t. VI, str. 295; ↩
-
Opere t. IX, str. 60. ↩
-
Opere, t. VI, str. 296. ↩
-
Prw. La Question de Galilée, przez H. de l'Epinois (str. 109). ↩
-
Opere. t. IX. str. 420, 421, 430. — Ob. La Question de Galilée, p. H. de l'Epinois, (str. 114 — 115). ↩
-
Les Pièces du procès. Paris, 1877. Palmé, str. 58 — 59. ↩
-
Opere, t. VII, str. 29; ↩
-
Les Pièces du procès, str. 70. ↩
-
Les pièces du procès. str. 98. ↩
-
Les pièces du procès, str. 93 — 94. ↩
-
Ventury. Memorie e lettere di G. Galilei, Modena, 1824, t. II, str. 177 nst. ↩
-
Opere, t. IX, str. 444. ↩
-
Dla braku miejsca opuszczamy początkową i końcową, czysto jurydyczną formułę roty tej przysięgi. ↩
-
Ob. Gilbert. Le Procès de Galilée, w Controverse (1880—1881) str. 102. ↩
-
Prw. Wohlwill. Der Inquisitionsprocess d. Galilei. Berlin, 1870. str. 78 nst. — Stimmen aus Maria-Laach. t. XIV. str. 391 nst. ↩
-
Ob. La Question de Galilée. H. d. l'Epinois. str. 192. ↩
-
Ob. Pièces du Procès, str. 93 — 92; ↩
-
Tamże, str. 69, 70. ↩
-
Tekst całkowity przytoczony powyżej. ↩
-
Łaciński tekst dekretu z r. 1633, według Riccioli'ego Almagestum, lib. II. ↩
-
La Question du Galilée, str. 267—268. ↩
-
Ob. bullę pp. Syxtusa V „Immensa" z 22 Stycznia 1588 r. i Konstytucyę Klemensa VIII „Sacro-sanctum" z 17 Październ. 1595 r. ↩
-
„Sanctissimus ordinavit publicari edictum" Gherardi. „Il processo di Galilleo riveduto sopra documenti di nuova fonte, str. 29. ↩
-
„Les Pièces du Procés", str. 40 i tekst sądu z r. 1633. ↩
-
„Les Pièces du Procès," str. 75. ↩
-
Wulyński. „Fr. de Noailles et Galilée, str. 24, przytocz. p. Grisar, str. 160. ↩
-
„Les Pièces du Procès," str. 92. ↩
-
„...Sacro approbante concilio, docemus et divinitus revelatum dogma esse definimus: Romanum Pontificem, cum ex cathedra loquitur, idest, cum omnium christianorum pastoris et doctoris munere fungens, pro suprema sua apostolica auctoritate, doctrinam de fide vel moribus ab universa Ecclesia tenendam definit, per assistentiam divinam ipsi in beato Petro promissam, ea infallibilitate pollere, qua divinus Redemptor Ecclesiam suam in definienda doctrina de fide vel moribus instructam esse voluit; ideoque eiusmodi Romani Pontificis definitiones ex sese, non autem ex consensu Ecclesiae irreformabiles esse." (Constit. Pastor aeternus). ↩
-
„....Quod quidem decretum, nostra auctoritate sancitum nostroque iussu vulgatum sufficere plane debebat, ut quaestio omnis penitus dirempta censeretur, et omnes qui catholico gloriantur nomine, clare aperteque intelligerent, sibi esse omnino obtemperandum et sinceram haberi non posse doctrinam Güntherianis libris comprehensam." (Citat. ap. Grivar. str. 179). ↩
-
„In libris philosophicis a G. C. Ubaghs hactenus in lucem editis, inveniri doctrinas seu opiniones, quae absque periculo tradi non possunt." ↩
-
Franzelin, „De Tradit." str. 135. ↩
-
Dekret św. Kongregacyi Ich Eminencyi Jaśnie Oświeconych, św. Rz. Kościoła Kardynałów, umyślnie wyznaczonych przez N. P. N. Pawła pap. V i św. Stolicę Apost. do Indeksu ksiąg, i do zezwalania na nie, do zakazywania ich, oczyszczania, ogłaszania w całej Rzeczypospolitej chrześcijańskiej, mający być wszędzie ogłoszonym. ↩
-
O. Grisar, który specyalnie pisał tę sprawę, odsyła (str. 211) do Plettemberg'a. Notitia Congregationum (1694) str. 174; — do Diana. Tract. II. Miscell. resol. 42; — do Fagnani'ego, który mówiąc o Kongregacyi Concilii, powiada: Quotiescumque dubia nondum decisa resolvuntur ad praescriptum constitutionis Sixti V, de omnibus consuevit ferri relatio Papae à Card. Praefecto vel à Secretario Congregationis, ut ego ipse diu observavi, licet id in declarationibus exprimi nec opus sit nec semper soleat. (In libro I Decretal. de Constit. c. quoniam. p. 134). ↩
-
Ob. osnowę wyroku z r. 1633 w Venturi, Memorie ecc. II. str. 171. ↩
-
„Określa naukę o wierze lub moralności, mającą być wyznawaną przez cały Kościół." ↩
-
„Wszystkie książki nauczające o obrocie ziemi i o nieruchomości słońca." ↩
-
Opere, VI, 295. ↩
-
Oppere, supplem. str. 329. ↩
-
Theol. Schol. t. II. disp. VI qu. 4. dub. 3: „Co sprawia, że nauka przeciwna nie może być nadal bezpiecznie broniona." ↩
-
Anti-Aristarchus. str. 97: „Nisi a capite ipso Ecclesiae catholicae expressius aliud videam." ↩
-
Ten ustęp, któryśmy zapożyczyli u O. Grisara, znajduje się w traktacie, ogłoszonym przez O. Fabri'ego, pod napisem Eustachius de divinis, przeciwko Systema copernicanum saturnium Huygens'a. Znajdziesz go także w Acta philosophica anglica, czerwiec 1665, str. 57, oraz w Amort'a Philosophia Pollingana, t. III, str. 7. ↩
-
T. I, str. 52: „Cum nondum de hac re prodierit definitio Summi Pontificis aut concilii ab eo directi vel approbati, nondum est de fide solem moveri et terram stare, vi decreti praecise illius congregationis, sed ad summum et solum vi Sacrae Scripturae apud eos, quibus est evidens moraliter, Deum ita revelasse, Omnes tamen catholici ex virtute tum prudentiae tum obedientiae obligamur ad tenendum, quod illa congregatio decrevit, et saltem ad non docendum absolute contrarium." ↩
-
Theol. moralis fundamentalis. lib. I, fund. V, № 273. ↩
-
De motu impresso. Edit. Fl. str. 471. ↩
-
Acta eruditorum mensis Julii 1685. ↩
-
Zeitschrift für kath. Theologie, 1878, str. 697—698. ↩