Katakumby (Chrześcijańskie K'y Rzymu)
Poszukiwania, prowadzone w rzymskich katakumbach, dostarczają dziś apologii katolickiej bardzo cennych i różnorodnych dowodów. Niemal codziennie czynione odkrycia w tych cmentarnych podziemiach dotyczą mnóstwa zagadnień religijnych, takich np. jak kwestye majątku kościelnego, modlitwy za umarłych i różnych rodzajów czci, oddawanej duszom zmarłych, obrazom świętych pańskich,—kwestye wstawiennictwa świętych za żywymi i umarłymi, kwestye relikwii, dni świętych, pielgrzymek do miejsc cudownych, grobów świętych pańskich, czci Najśw. Maryi Panny, prymatu św. Piotra,—kwestye sakramentów św., a zwłaszcza Chrztu, Eucharystyi, Pokuty, Kapłaństwa i t. d. Zrozumieli też przeciwnicy apologetyczne znaczenie tych nowych, z łona ziemi dobywanych na korzyść Kościoła dowodów, i zaczynają wytaczać walkę przeciw Kościołowi na tem polu, na którem dotychczas prawie wyłącznie działali katolicy. Dla tego to podwójnego względu, dla przedmiotowego mianowicie i apologetycznego znaczenia katakumb musieliśmy nadać artykułowi naszemu tak poważne rozmiary; jest on prawdziwym traktatem z zakresu archeologii chrześcijańskiej, w którym czytelnik znajdzie wskazane przynajmniej pokrótce prawie wszystkie dowody, jakich dostarczają rzymskie katakumby dla obrony wiary.
I. Pochodzenie nazwy „katakumby." skopiuj
Nazwę katakumb noszą podziemne cmentarze przez pierwszych chrześcijan utworzone w okolicach Rzymu i w wielu innych miejscowościach państwa rzymskiego. Wyraz ten nie zawsze nosił to samo ogólne znaczenie, jakie mu dzisiaj nadają. Początkowo, miejsca poświęcone na wieczny spoczynek chrześcijan zwano coemeterium, κοιμητήριον (od wyr. κοιμάειν spać, spoczywać), a to albo dla tego, że były wykopane pod ziemią, albo też że się rozciągały pod powierzchnią ziemi. Gdy zaś chciano więcej szczegółowo oznaczyć cmentarz podziemny, używano wyrazu crypta, arenarium. Cmentarze położone na otwartem polu otrzymywały raczej nazwę area, hortus. Wyraz catacumba początkowo miał znaczenie tylko lokalne. Oznaczał on część drogi Apijskiej w odległości dwóch wiorst od dzisiejszych murów Rzymu, a pod którą to drogą znajdują się najsławniejsze cmentarze chrześcijańskie. Jeden z tych cmentarzy, cmentarz św. Sebastyana, zwał się w IV w. cmentarzem ad catacumbas. Wyraz ten rozmaicie tłómaczono pod względem etymologicznym. Wielu uczonych wyprowadza go od cumba, wydrążenie, rów, i uzasadnia go już to pochyleniem, jakie przybiera na tem miejscu droga apijska, już też licznemi podziemnemi grobami, jakie się tam znajdują. Archeolog Rossi przypisuje wyrazowi temu pochodzenie chrześcijańskie. Przypomina ten uczony, że grecki wyraz coemeterium bywał niekiedy tłómaczony na język łaciński przez accubitorium albo cubile, i sądzi, że wyraz cumba został utworzony od słowa cubare ze wstawieniem litery m; w przypuszczeniu tem cata (używane często w zepsutej łacinie zamiast greckiego κατά) cumbas znaczyłoby tyle, co cata accubitoria czyli ad coemeteria. Nazwę tę nadało tej miejscowości mnóstwo i znaczenie chrześcijańskich cmentarzy, gęsto rozsianych na drodze Apijskiej; nazwę tę przyjęli nawet poganie, albowiem cyrk, zbudowany przez Maxencyusza w pobliżu św. Sebastyana, zwał się cyrcus ad catacumbas. Powoli uogólniała się ta nazwa miejscowa i zaczęła być w języku codziennym ogólnem mianem wszystkich cmentarzy chrześcijańskich. W tem ogólnem znaczeniu spotyka się ta nazwa po raz pierwszy użyta przez Jana Dyakona w IX wieku.
II. Historya katakumb. skopiuj
Historya katakumb dzieli się na kilka okresów. W pierwszym z nich cmentarze chrześcijańskie były własnością prywatną.
Wiadomo, jaki wstręt mieli starożytni do wspólnych grobów. Z wyjątkiem najnędzniejszych niewolników, których grzebano we wspólnych grobach, zw. puticoli, reszta rzymian wszystkich stanów usilnie dążyła do posiadania albo własnego, od innych oddzielonego grobu, albo przynajmniej miejsca na cmentarzu, służącym pewnej jakiejś korporacyi, rodzinie, klienteli lub domownikom, do których zmarły się zaliczał. I chrześcijanie również nie byli od tych dążeń wolni. Skądinąd znów Kościół prawem zabraniał swym wiernym grzebać śmiertelne ich szczątki razem z poganami. To też bogaci, którzy wcześniej, aniżeli się powszechnie przypuszcza, przyłączyli się do gmin chrześcijańskich, zawsze uważali sobie za zasługę ofiarowanie swoim braciom po wierze schronienia w swych grobach rodzinnych. Na placu, bardzo nieraz obszernym, przeznaczonym pierwotnie przez bogatą jakąś rodzinę na groby swych członków, swej służby, swych klientów, albo też w ogrodzie, przeznaczonym przez jaką pobożną chrześcijankę a miłosierną matronę na użytek cmentarny, widziano jedno lub więcej miejsc grobowych, skupionych niekiedy wokoło grobu męczennika.
Przyjęty ogólnie, w Rzymie przynajmniej, w tych pierwszych nekropoliach chrześcijańskich kształt izb lub galeryi podziemnych, dozwalał umieszczać w otworach ścian wielką ilość umarłych. Michał de Rossi wyliczył, że jedna z takich krypt pierwotnych, krypta Lucyny na Via Appia, mogła obejmować na przestrzeni stu stóp dwa tysiące grobów. Z obrachowań tegoż uczonego wypada, że średnie podziemia katakumbowe na kwadratowej powierzchni jednej trzechsetnej dziewiędziesiątej piątej części mili kwadratowej zawierają tysiąc metrów galeryi, przypuszczając jedno tylko piętro podziemne, a przecież katakumby miały ich niekiedy po dwa albo trzy nawet. Z tego można wnosić, jakie mnóstwo ciał znajdowało pomieszczenie na względnie małej przestrzeni, jaką nieboszczykom ofiarować mogło miłosierdzie prywatne. Pobożne te schronienia, osłonięte cechą „religijną," przyznawaną przez prawo wszystkim miejscom, oddanym na użytek zmarłych, nawet za czasów prześladowań rozwijały się swobodnie. Najdawniejsze groby chrześcijańskie posiadały wejścia publiczne, i frontony, wychodzące albo ku wsiom, albo ku drogom publicznym; żadnych nie przedsiębrano ostrożności celem ukrycia wejścia do tych podziemi.
Atoli musiał wreszcie nadejść czas, kiedy cmentarze chrześcijańskie w większości swej tak znacznie się powiększyły, że nie mogły nadal pozostawać własnością rodzin, które je założyły były. Wiele z nich przeszło stopniowo na własność Kościoła, to zn. stało się wspólną własnością Kościoła, założonego na tem samem miejscu, na którem się one znajdowały. Tym sposobem krypta, w której spoczywała św. Cecylia z wielu wiernymi, a która należała do rodziny Cecyliuszów, została przez nich pod koniec drugiego wieku ofiarowana papieżowi Zefirynowi. Administracyę tego cmentarza powierzył papież pierwszemu dyakonowi Kalixtowi, pierwszemu z papieży, który miał niebawem urzędownie i officyalnie zarządzać Kościołem rzymskim. Rzym zresztą nie jest jedynem miastem, gdzie osoby prywatne oddawały w ten sposób Kościołowi miejsca pogrzebowe. Jedne z takich donacyi upamiętnił napis, wyryty na marmurze w zwaliskach Cezarei Maurytańskiej (Cherchelle):
Aream et sepulchra cultor verbi contulit et cellam struxit suis cunctis sumptibus. Ecclesiae sanctae hanc reliquit memoriam. Salvete fratres puro corde et simplici Evelpius vos satos sancto spiritu.
„Jeden z czcicieli Słowa oddał tę przestrzeń na cmentarz i swoim zupełnie kosztem wybudował miejsce zebrań (cella). Pomnik ten (memoria) pozostawił świętemu Kościołowi. Bądźcie pozdrowieni, bracia, pozdrawia was prostego i czystego serca Evelpiusz, dziecię Ducha Bożego."
Można zapytać, jakim sposobem w czasach, kiedy religia chrześcijańska wobec państwa nie była uznana, owszem była srodze prześladowana, mógł Kościół przyjmować donacye w nieruchomościach i bez przeszkody ich używać?.. Najprawdopodobniejszą z odpowiedzi daje na to Rossi.
W Rzymie od pierwszego wieku bez umyślnego pozwolenia władzy miały prawo istnienia i posiadania nieruchomości Stowarzyszenia wzajemnej pomocy, zaprowadzone pomiędzy ubogą ludnością, a złożone zarówno z ludzi wolnych jak z niewolników; (collegia tenuiorum); celem ich było zapewnienie stowarzyszonym przyzwoitego pogrzebu po śmierci; przyjmowały one do swego grona i bogatych dobrodziejów tytułem członków honorowych albo patronów, patroni. Takież samo prawo otrzymały od Septyma Sewera w początkach trzeciego wieku podobne stowarzyszenia w prowincyach rzymskich. Dosyć zestawić odnośny tekst jurysty Marcyana, omawiający organizacyę tych stowarzyszeń, z pewnym ustępem z dzieł Tertuliana, opisującym zebrania chrześcijan, by się utwierdzić w przekonaniu, że w czasach tego afrykańskiego apologety, kościoły w ogólności przybrały zewnętrzne formy tych pogrzebowych korporacyi. Tu i tam dostrzegamy wspólne cechy: peryodyczne zebrania, miesięczne składki, wspólne kassy i t. d. Wielka ilość ubogich, rzemieślników, wstępujących do Kościoła niewolników, łatwo nadawała stowarzyszeniu temu pozór „bractwa ubogich" (Collegium tenuiorum), w którem wszakże i bogaci, jako dobroczyńcy stowarzyszenia mieli swe miejsce. Dokumenta nawet zdają się wskazywać na urzędowy tytuł, jakim posługiwały się gminy chrześcijańskie w stosunkach z władzami państwowemi, t. j. tytuł stowarzyszeń pogrzebowych; napis, znaleziony w Cezarei, i wiele innych napisów wskazują, że stowarzyszenia te zwały się „braćmi," „zgromadzeniem braci," οἱ ἀδελφοί, bracia, ecclesia fratrum. Ta zewnętrzna forma bractw pogrzebowych w ten sposób według wszelkiego prawdopodobieństwa przyjęta przez główniejsze kościoły, pozwalała im posiadać dobra ruchome i nieruchome; tą więc drogą można wytłómaczyć, jakim sposobem już w trzecim wieku po Chr. wiele katakumb przestało stanowić własność prywatną i zaczęło być własnością samego nawet stowarzyszenia chrześcijan.
Była to właśnie epoka największego architektonicznego rozwoju katakumb; wtedy też na miejscach, pod któremi rozciągały się podziemne galerye, wzniesiono budynki, przeznaczone na zebrania wiernych i na uczty braterskie, agapami zwane, — budynki, podobne do tych, które służyły do zebrań i uroczystości pogańskich stowarzyszeń pogrzebowych. Budowa tego rodzaju istnieje dziś jeszcze przy wejściu do katakumby Domitylli, w pobliżu drogi Ardeatyńskiej.
Przyjmując donacyę Cecyliuszów, pp. Zefiryn i następca jego Kalixt w początkach trzeciego wieku dali początek własności kościelnej; urządził zaś ją pż Fabian około połowy tegoż wieku. „Rozdzielił on dzielnice miasta (regiones) pomiędzy dyakonów, jak mówi katalog Liberyański, i zarządził budowę nowych licznych budowli na cmentarzach." Oba te zarządzenia papieskie, jak wykazał Rossi, pozostają ze sobą w łączności. Do pontyfikatu Fabiana papieża dyakoni stanowili jedno ciało pod przewodnictwem pierwszego (archi) dyakona; Fabian zaś powierzył każdemu z dyakonów staranie o jednej lub dwóch miejskich dzielnicach Rzymu, z których utworzył jeden okręg kościelny, dla którego wyznaczył jeden lub więcej cmentarzy. Uczony rzymski archeolog Rossi na podstawie starożytnych napisów dokładnie oznaczył granice okręgów kościelnych. Pierwszy z tych okręgów kościelnych, obejmujący miejskie dzielnice Sadzawki publicznej i Aventynu, zostawał pod zarządem pierwszego dyakona i obsługiwany był przez cmentarze na Via Appia. Drugi, utworzony z dzielnic wzgórza zw. Celius i Forum rzymskiego, zarządzał pasem cmentarnym, poczynającym się od lewej strony drogi Appijskiej a obejmującym cmentarz Pretextata. Wzgórze Eskwilinu, pomiędzy bramą Labikańską a bramą Tyburtyńską, tworzyło trzeci okręg kościelny, do którego należał cmentarz ad duas lauros zwany. Czwartemu okręgowi kościelnemu, złożonemu z miejskiej dzielnicy zw. Alta Semita i z Forum Pacis, służyły cmentarze na Via Nomentana. Od piątego okręgu kościelnego, złożonego z miejskiej dzielnicy zw. Via lata, zależały cmentarze na Via Salaria. Szósty okręg kościelny, odpowiadający dzielnicy miejskiej cyrku Flaminiusza, posiadał cmentarze na nowej drodze Aurelia zwanej. Wreszcie siódmy okręg kościelny, utworzony na Transtevere, był obsługiwany przez cmentarze na Via Aurelia i na Via Portuensi s.
Organizacya ta przetrwała aż do r. 257. Wtedy to po raz pierwszy kościelne prawo o cmentarzach uległo zmianie wskutek prześladowczego edyktu Valeryana ces., który obłożył cmentarze sekwestrem i pod karą śmierci wstępu do nich zabronił. „Cesarze, powiada prokonsul Afryki do św. Cypryana, zakazali wszelkich zebrań i wstępu na cmentarze. Kto nie zachowa tego zbawiennego rozkazu, poniesie karę śmierci." Toż samo wyrzekł prefekt Egiptu do św. Dyonizego Alexandryjskiego: „Nie wolno ani tobie ani komukolwiek innemu zwoływać zebrań, i wchodzić do miejsc, zwanych cmentarzami." Chrześcijanie szukali sposobów obejścia tych zakazów; do tego właśnie czasu odnosi się część robót, dokonanych w katakumbie Kalixta dla dania jej tajemnego wejścia, aby wierni w razie napadu mogli niepostrzeżenie ujść na Kampanję; około tegoż czasu zburzono wiele schodów do katakumb wiodących, a wejścia do niektórych podziemnych galeryi przecięto ścianami; tym sposobem przystęp do głównych kaplic katakumbowych stał się dla niewtajemniczonych prawie niemożebny.
Po upadku Valeryana, syn jego Gallienus ok. r. 260 zaniechał prześladowania. Do przełożonych gmin chrześcijańskich wysłano reskrypta, wprowadzające ich napowrót w posiadanie „miejsc religijnych," to jest budynków, poświęconych czci religijnej oraz cmentarzy. Tym sposobem odzyskał pap., św. Dyonizy, ojcowiznę kościelną w Rzymie. „Nadał, powiada Liber pontificalis, kościoły kapłanom i ustanowił cmentarze." Słowa te zawierają alluzyę do zwrotu dwóch rodzajów własności kościelnej, oddanej Kościołowi reskryptem Galliena, i dowodzą, że papież naprzód powierzył księżom budynki religijne, przez państwo Kościołowi zwrócone, a następnie na nowo uporządkował zarząd cmentarny, jak to był niegdyś uczynił pż. Fabian.
Następcy Galliena uszanowali zwrócone Kościołowi prawo własności. Aurelian nawet sądownie je uznał, gdy na odwołanie się doń antyocheńskich chrześcijan katolików rozkazał, aby „Dom kościelny," zawładnięty przez herezyarchę Pawła z Samozaty, został zwrócony „tym, którzy stali w łączności z biskupami Italii i z biskupem Rzymu." Edykt zaś prześladowczy, pod koniec życia przez tegoż cesarza ogłoszony, nie zajmował się wcale cmentarzami. Początki panowania Dyoklecyana były pomyślne dla chrześcijan. Nabrali też oni odwagi, i uważając się za zabezpieczonych długim pokojem, poczęli burzyć dawne kościoły dla wzniesienia nowych, obszerniejszych; z tą samą swobodą pracowali nad upiększeniem i rozszerzeniem cmentarzy; w tym właśnie czasie Sever, dyakon papieża Marcellina, buduje na cmentarzu Kalixta podwójną kaplicę, otrzymującą powietrze i światło przez otwór zewnętrzny, niczem nie upozorowany; ta sama dzielnica tegoż cmentarza posiada dużo krypt wielkich, oświetlonych również przez otwory zewnętrzne, pochodzące, zdaje się, z tego samego czasu, co kaplice Severa. Do tegoż samego czasu można odnieść trzy krypty na Ostryeńskim cmentarzu, zakończone na wyższem piętrze estradami albo trybunami.
Dyoklecyan wszczął prześladowanie w r. 303. Świeżo zbudowane kościoły zostały spalone albo zburzone, archiwa ich zrabowane i zniszczone. Pola, pod któremi rozciągały się cmentarze, należące urzędownie do Stowarzyszeń chrześcijańskich, przeszły na własność skarbu. Odnajdują się w katakumbach ślady robót pośpiesznie dokonywanych przez chrześcijan, pragnących uchronić groby męczenników od profanacyi ze strony pogan; zasypywano galerye, by przeciąć drogę, prowadzącą do kaplic najbardziej czczonych. Dla tego to właśnie pierwotna dzielnica cmentarza Kalixta. podarowana pap. Zefirynowi przez Cecyliuszów, zawierająca grobową kaplicę św. Cecylii oraz grobowce papieży III-o wieku, była zupełnie zasypana; zdaje się przytem, że do tej ostatniej krypty zostały dla bezpieczeństwa pośpiesznie zniesione śmiertelne szczątki zmarłego w r. 296 pap. Kajusa, złożone początkowo w innej części katakumby. Współcześni, prześladowani dwaj papieże, Marcelin i Marcel, nie mogli być pochowani razem ze swymi poprzednikami; mieli oni swe groby, jeden „w krypcie, którą sam sobie był przygotował na cmentarzu Pryscylli," drugi zaś „na cmentarzu, założonym na Via Salaria za pozwoleniem pewnej matrony imieniem Pryscylli," to jest i jeden i drugi był pochowany na cmentarzu, należącym do tego samego nazwiska, prawdopodobnie pochodzącego od owej matrony z pierwszego wieku, która ten cmentarz założyła; cmentarz ten aż do owych dni prześladowania pozostał własnością prywatną i dla tego uszedł konfiskaty, jakiej podległy wszystkie inne urzędownie znane cmentarze. Miłosierna owa chrześcijanka zarządziła na prośby Marcellina i Marcelego wielkie roboty w starożytnych podziemiach. Z tego czasu zdaje się pochodzić pewna część niższego piętra o linijach w rzymskich katakumbach bezprzykładnie równych i symetrycznych; zwłaszcza nadzwyczajnej wysokości i szerokości korytarz, przecięty pod kątem prostym przez dwadzieścia trzy poprzeczne galerye. Zapewne chcieli papieże na wypadek ciężkiego prześladowania przygotować nowe miejsce zebrań i wiecznego spoczynku dla chrześcijan, wyrugowanych z innych nekropolii; w tym samym czasie były zakładane cmentarze mniej obszerne i mniej regularne, celem zbierania w nich relikwii męczenników lub ciał zwykłych wiernych; tak była wykopana w piaskowni (arenarium) mała katakumba Generozy nad brzegiem Tybru, albo katakumba Castulusa pod akweduktem na drodze Labikańskiej. Atoli nawet wtedy, w tak ciężkich czasach, nie zaniechali chrześcijanie swych liturgicznych zebrań i pogrzebów w skonfiskowanych wielkich cmentarzach: dostawali się do nich przez ukryte wejścia, zazwyczaj przez piaskownie, połączone z galeryami; jakiś znaleziony na cmentarzu Kalixta grobowy napis nosił datę r. 307, to jest roku, kiedy ten cmentarz zostawał jeszcze w rękach skarbowych.
Wprawdzie Kościół rzymski odzyskał pokój w r. 306 za Maksencyusza, podczas gdy na Wschodzie srożyło się jeszcze prześladowanie, lecz dobra kościelne nie zaraz zostały zwrócone. W oczekiwaniu tego zwrotu zakrzątnął się Marcelli papież około przywrócenia zarządu kościelnego: „Utworzył w dwudziestu pięciu tytułach, na jakie było podzielone miasto Rzym, tyleż parafii, powiada Liber Pontificalis, celem przyjmowania przez chrzest i pokutę tłumów, które się nawracały do wiary, oraz celem grzebania męczenników." Słowa te rzucają nieco światła na stosunki, ustanowione odtąd pomiędzy tytułami parafii a cmentarzami. W r. 310 te tylko cmentarze zostały zwrócone, które były zabrane na skarb państwowy. Dokument, wspominany przez św. Augustyna, powiada, że „papież Milcyades wysłał do prefekta miasta dyakonów z listami od prefekta pretoryum, upoważniającymi ich do odebrania dóbr skonfiskowanych podczas prześladowania." Po objęciu tych dóbr w ponowne posiadanie Milcyades przeniósł na cmentarz Kalixta ciało zmarłego na wygnaniu poprzednika swego Euzebiusza i złożył je w jednej z najobszerniejszych krypt tej katakumby. Widać, że roztropność nie pozwalała jeszcze wówczas na odkopanie zwykłej krypty papieży i prowadzących do niej galeryi.
Pokój został ostatecznie zapewniony zwycięstwem Konstantyna nad Maksencyuszem. Pierwszy edykt, jaki ten zwycięski cesarz razem z Licyniuszem ogłosił w listopadzie 312 r. w Rzymie, pozwalał chrześcijanom na zwykłe ich religijne zebrania, na wszystkie inne religijne praktyki i ćwiczenia, jak również na budowę świątyń pańskich. Drugi edykt obu tych cesarzy, ogłoszony następnego roku w Medyolanie, przyznawał całkowitą wolność sumienia i stawiał chrystyanizm na równi ze wszystkiemi innemi wyznaniami w państwie; dodawał przytem, że wszyscy, którzy kupili od skarbu państwa, albo w darze otrzymali miejsca, przeznaczone do zgromadzeń chrześcijan, albo należące w jakikolwiek sposób do „ciała chrześcijan to jest do Kościoła, a nie do osób prywatnych," mają miejsca te zwrócić natychmiast bezpośrednim ich właścicielom, a o indemnizacyę udać się wprost do skarbu państwa. Odtąd polityczne zwycięstwo chrystyanizmu zostało zapewnione. Milcyades, pierwszy z papieży, którzy mieszkali w pałacu Lateraneńskim, był ostatnim z pochowanych w krypcie cmentarza Kalixta. Następcy jego: Sylwester, Marek, Juliusz, zostali pochowani ponad katakumbami w kaplicach czyli mauzoleach, zbudowanych na powierzchni ziemi.
Począwszy od tego czasu, pogrzeby w katakumbach stały się coraz rzadsze, a natomiast coraz częstsze w bazylikach albo na cmentarzach zewnątrz ziemi położonych. Za panowania Konstantyna i jego synów, kopią się w dalszym ciągu wszelako jeszcze galerye podziemne, a nawet całe katakumby. Pierwsze piętro cmentarza św. Sotera z tego właśnie czasu pochodzi. Obszerny cmentarz św. Balbiny o rozwoju architektonicznym bardziej regularnym i wspanialszym, aniżeli wszystko, co dotąd Rzym podziemny przedstawia, był założony pod ogrodem róż (fundus rosarius), podarowanym przez Konstantyna papieżowi św. Markowi. Napisy z datą konsularną w przybliżeniu ukazują stosunek, jaki się powoli wytwarzał pomiędzy tymi obydwoma sposobami grzebania umarłych. Od r. 338 do 360 dwie trzecie pogrzebów odbywają się pod ziemią. Na ten właśnie czas przypada w katakumbach Kalixta budowa obszernej dzielnicy, zwanej Liberyuszową, odznaczającej się obszernemi kryptami, szerokiemi wejściami, wielką ilością arkosoliów. Od r. 364 do 369 ilość pogrzebów na powierzchni ziemi wyrównywa ilości tychże w katakumbach. Jednakże już w r. 370 i 371 zmienia się ten stosunek; wszystkie prawie napisy do tych dwóch lat należące, pochodzą z grobów podziemnych. Wielkie roboty, dokonane w katakumbach przez św. Damazego papieża, odnowiły pobożne uczucia ludu dla grobów męczenników, ułatwiły dostęp do nich i ożywiły w duszach wiernych pragnienie spoczywania obok świętych szczątków sług bożych.
Od IV w. począwszy, katakumby zaczęły być miejscami pielgrzymek. Niekiedy sławne krypty zamieniano na obszerne na pół podziemne bazyliki, zbudowane kosztem całej dzielnicy cmentarza, jak na cmentarzach św. Agnieszki, św. Wawrzyńca, św. Domitylli. Przemiany te atoli, zaprowadzone na zwaliskach szacownych cmentarzy, odbywały się przed i po św. Damazym; nigdy zaś nie były dziełem tego papieża, aż do przesady niemal dbałego o całość katakumb. Poprzestał on na ozdabianiu krypt ze zwłokami świętych epitafiami wierszowanymi, napisami, marmurami, malowidłami, a nawet złotniczemi robotami. Staraniem tego papieża urządzono obszerne schody do wnętrza katakumb; szerokie przedsionki, czyli powiększone korytarze ułatwiały przejście tłumom zwiedzających, którym śpieszno było wyryć swe imiona albo pobożne westchnienia na ściennych stiukach. Nie rzadko budowano bazyliki na powierzchni ziemi, a pielgrzymi po zwiedzeniu grobu świętego wchodzili na górę, by w bazylice wysłuchać Mszy św. Obraz takiej pielgrzymki, odbytej 13 Sierpnia do krypty św. Hypolita na drodze Tyburtyńskiej, żywo i malowniczo nakreślił poeta Prudencyusz, zwiedzający Rzym w ostatnich latach IV w.
„Cesarskie miasto, jak strumień bystry wyzionęło z siebie tłumy; plebejusze obok patrycyuszów w jedną massę zmieszani, dążą ku świątyni, kędy popycha ich wiara. Z bram miasta wychodzą długie procesye, białymi szlakami roztaczające się po kampanii. Rozbrzmiewają chaotyczną wrzawą wszystkie podmiejskie drogi. Przychodzi tu mieszkaniec Abruzzów i wieśniak Etruryi, jest tu i Samnita i pysznej Kapuy a Noli obywatel. Wesoło pospieszają do celu mężczyźni, kobiety i dzieci. Obszerne równiny zaledwie objąć mogą te wesołe tłumy, a tam właśnie, gdzie przestrzeń zdaje się bezbrzeżną, pochód się staje wolniejszym. Zapewne to podziemia, ku którym tak śpieszą, choć obszerne same przez się, zanadto jednak są wązkie, by na raz przepuścić wszystkich: ale w pobliżu podziemi jest inna świątynia, wzbogacona królewską hojnością, którą pielgrzymi mogą nawiedzać."
Te same uczucia, których powyższe wspaniałe objawy były świetnym tłómaczem, skłoniły wielu chrześcijan do przygotowywania w pobliżu grobu jakiego męczennika miejsca wiecznego spoczynku dla siebie lub swoich blizkich. Chcieli oni przez to, jak powiada św. Ambroży w epitafium swego brata Uraniusa, uczcić nieboszczyka i zapewnić mu cząstkę zasług świętego, obok którego składano jego szczątki. Przez pobożność kazano się grzebać w tym czasie w katakumbach, jak nieco później w kościołach. Widać też, że założyciele Liberyuszowej dzielnicy na cmentarzu Kalixta pragnęli poświęcić tę nową część cmentarza przez przeniesienie (trzecia traslacya) do niej relikwii papieża Kajusa, czczonego jako wyznawcy albo męczennika. Atoli nie omieszkały podnosić głowy nadużycia. Zdaje się, że pod koniec IV w. przestano kosztem Kościoła kopać groby podziemne w katakumbach; stały się one prywatnem przedsiębiorstwem kopaczy albo fossores, należących do obsługi katakumb; odtąd ci ostatni za cenę złota odstępowali groby na własną korzyść. Skutkiem nazbyt hojnej ich łaskawości przesadna pobożność otrzymywała nieraz niszę tuż obok grobu męczennika i sprowadzała całkowite albo częściowe zniszczenie malowideł, które go zdobiły. Samowolna cena sprzedaży tych grobów i spowodowane tem marnotrawstwo, wywarły może pewien wpływ na zniszczenie korporacyi fossorów, których ślady giną około połowy V wieku.
Po chwilowem ożywieniu w latach 370 i 371, zwyczaj grzebania się w podziemiach wychodzi z użycia. Od r. 373 do 400 dwie trzecie epitafiów pochodzą z grobów, zakładanych na powierzchni ziemi, a jedna trzecia zaledwie z grobów katakumbowych. Od roku 400 do 409 ilość tych ostatnich jeszcze gwałtowniej opada. Wreszcie po r. 410, t. j. po zajęciu Rzymu przez Alaryka, znajdujemy jeden zaledwie przykład pogrzebu w katakumbowych podziemiach.
Nie ustawały wszakże pielgrzymki do katakumb. Pap. Symmach, który zasiadał na Stolicy Ap. pod koniec V i w początkach VI w., zarządził wielkie roboty w świątyniach podmiejskich. Oblężenie Rzymu przez Vitygesa w 537 r. sprowadziło na nie spustoszenie i rabunek. „Goci zrabowali kościoły i ciała świętych, powiada Liber pontificalis." Więcej od innych ucierpiały cmentarze na Via Salaria, gdyż Gotowie od tej przedewszystkiem strony Rzym atakowali. I w istocie napisy opowiadają o spustoszeniu, jakiemu uległy groby świętych Chryzantusa i Daryi, Aleksandra, Witalisa, Marcyalisa i Dyogenesa, położone na Via Salaria. Skoro tylko ta nawałnica minęła, pap. Wigiliusz naprawił zwaliska, których widok, jak sam opowiada, jęki boleści z piersi mu wyrywał; wiele napisów św. Damazego, roztrzaskanych przez burzycieli, zastąpił odpisami, często bardzo niedokładnymi, z których niektóre doszły aż do naszych czasów. Inne naprawy uszkodzonych katakumb uskuteczniali zwykli wierni, niekiedy nawet ludzie ubodzy, pauperis ex censu.
Nawet w czasach, gdy barbarzyńcy już przestali obozować pod bramami Rzymu, zubożała i spustoszona kampania nie przestawała nadal być niebezpieczną; pozostawanie po za murami Rzymu bywało nieraz połączone z wielu niebezpieczeństwami. To też powoli ustaje zwyczaj grzebania umarłych na cmentarzach, położonych ponad katakumbami, jak już dawniej znikł był obyczaj inhumacyi podziemnych. Konieczność zmuszała do rozluźnienia surowości dawnych praw, zabraniających grzebania umarłych w obrębie miasta. Za panowania Teodoryka, to jest w końcu V a w początkach VI w., założono cmentarz na miejscu dawnego pola pretoryańskiego. Również z VI w. odkryto cmentarz na Eskwilinie. Wskutek oblężenia przez Witygesa i złupienia Rzymu przez Attylę, podmiejskie cmentarze opuszczano jeden za drugim. Napisów o dacie pewnej nie znajdujemy już więcej na cmentarzach zewnętrznych: na cmentarzu Cyryaka przy drodze Tyburtyńskiej niema napisów późniejszych nad r. 538, a na cmentarzu Kalixta, przy drodze Appijskiej, nad r. 565.
Papieże wszakże utrzymywali nadal cmentarze i ich bazyliki. Około r. 568 Jan III pp. „odnowił cmentarze dawnych męczenników i polecił, aby co niedziela ze skarbu pałacu lateraneńskiego dostarczano chleba, wina i świec woskowych," mających służyć do Mszy świętych, odprawianych w katakumbach przez kapłanów rozmaitych parafii miejskich (tytułów), do których te katakumby jeszcze należały. Lecz w ciągu VII w. rwały się powoli węzły, jakie jeszcze do niedawna istniały pomiędzy tytułami miejskimi a cmentarzami; najgorliwsi kapłani, jak np. Sergiusz I przed swym pontyfikatem, odprawiali Msze św. bez różnicy „na rozmaitych cmentarzach." Nareszcie około r. 731 Grzegorz III odprawianie Mszy św. na cmentarzach ograniczył do samych tylko rocznic śmierci męczenników i powiedział, że za każdym razem papież sam ma księdza wyznaczać do odprawiania tam najświętszej ofiary. Inne atoli modły wznosiły się jeszcze wokoło sanktuaryów męczenników. W pobliżu wielu katakumb zbudowano klasztory z gospodami dla pielgrzymów i z mnóstwem dodatkowych budynków, przeznaczonych do celów kościelnych lub miłosiernych. Pewien napis, pochodzący z końca VI a z początków VII w., sławiący naprawy dokonane na cmentarzu św. Pawła przy drodze Ostyjskiej, opiewa, że cmentarz ten był otoczony portykami, podtrzymywanymi przez zdobne w malowidła kolumny, a do portyków przylegały łazienki, marmurem wykładane, zaopatrzone w koła i w inne maszyny do wydobywania wody i wlewania jej do wanien. Nad portykiem i termami (łaźniami) wznosiły się zabudowania mieszkalne, którym rzeczony napis daje imię pałacu. Do krypt, gdzie spoczywali męczennicy pańscy, prowadził przedsionek. Tak zaś otoczone ze wszech stron i zabudowaniami pokryte, wydawały się owe cmentarze i bazyliki na szczerej pustyni, jak żeby jakie małe miasteczka zamieszkane i uzbrojone. Wszystkich krajów pątnicy znali do nich drogę. Posiadamy cenne nadzwyczaj itineraria z VII w., wyliczające miejsca święte, które w okolicach Rzymu nawiedzali pielgrzymi, oraz groby męczenników, przy których zanosili do Boga swe modły.
Atoli najazd Longobardów w 753 r. nanowo spustoszył katakumby; więcej lub mniej kosztowne budynki, otaczające każdy z tych cmentarzy, musiały ściągnąć na siebie chciwość tych barbarzyńców. W Konstytucyi z 2 Czerwca 761 r. papież Paweł I opłakuje zniszczenie, jakiemu uległa większa część cmentarzy podziemnych, zniszczenie tem straszniejsze, że bezbożni Longobardowie pogwałcili groby świętych i unieśli ze sobą wiele świętych relikwii. Od tego czasu zanika wszelka cześć oddawana katakumbom; zwierzętom je zostawiono na pastwę; miejsca święte stały się stajniami i owczarniami. To też papieże poczęli unosić stamtąd relikwie św. męczenników. Adryan I największych dokładał starań, ażeby ożywić pobożność wiernych ku katakumbom; Liber Pontificalis wylicza roboty, jakie przedsiębrał ten papież w podmiejskich bazylikach i cmentarzach. Leon III uzupełnił te starania odnowieniem bazyliki św. Walentyna przy drodze Flamińskiej, św. Agapita przy drodze Tyburtyńskiej, św. Szczepana przy drodze Latyńskiej, jak również cmentarze św. Kalixta oraz św. Feliksa i Adaukta. Pomimo tych jednak wysiłków następca Leona III, Paschalis pp. widział się zmuszonym wynieść z codzień bardziej pustoszejących krypt katakumbowych mnóstwo ciał męczenników. Jeszcze dziś istnieje w kościele św. Praksedy napis, świadczący, że 20 Lipca 817 r. papież ten przeniósł do Rzymu dwa tysiące trzysta ciał świętych. Sergiusz II i Leon IV około połowy jedenastego wieku złożyli również w kościołach święte szczątki wielu męczenników, spoczywających dotychczas w opustoszałych katakumbach.
Z chwilą tą kończy się historya katakumb. Przez cały ciąg wieków średnich zaledwie trzy razy jest o nich wzmianka w relacyach pielgrzymek. Nieliczne cmentarze podziemne, wzmiankowane jeszcze w XI i w XII wiekach, zawdzięczają swój rozgłos jedynie sąsiedztwu z kościołami i klasztorami, które ściągały niekiedy odwiedzających. W statystycznym wykazie kościołów i duchowieństwa Rzymu, pisanym w XIV wieku, wspomniane są tylko trzy kościoły, przywiązane do podmiejskich cmentarzy: kościół św. Walentyna, św. Hermesa i św. Saturnina. W XV w. i te trzy ostatnie kościoły znikły; zapomniano wreszcie o położeniu nawet wszystkich cmentarzy, z wyjątkiem jednego, zawsze otwartego i bezustannie przez pątników nawiedzanego, który dziś jeszcze oglądać można pod kościołem św. Sebastyana i który wszystkie dawne dokumenta zowią coemeterium ad catacumbas.
III. Opis katakumb. skopiuj
Katakumby rzymskie, to znaczy podziemne cmentarze, założone celem grzebania zwłok chrześcijan Rzymu, rozciągają się w promieniu trzech mil w około Wiecznego Miasta. Niektóre łączą się z arenariami czyli piaskowniami; niektóre rzadkie dzielnice katakumb są nawet samemi piaskowniami, nie bez trudu zastosowanemi do cmentarnego użytku; ale większa część, a nawet, rzec można, wszystkie prawie podziemne cmentarze noszą na sobie wręcz odrębne od piaskowni znamiona. Piaskownie bowiem roztaczają swe szerokie i nieregularne korytarze w kruchym pokładzie puzzolany: katakumby zaś są zazwyczaj kopane w ziarnistym tufie, mniej twardym aniżeli kamień, a bardziej spoistym aniżeli piasek i łatwo się nadającym do tworzenia krypt i podziemnych chodów. Zbyteczna dodawać, że oddzielne katakumby nie pozostawały w żadnej łączności ani między sobą ani z Rzymem: są one kopane w ogóle na miejscach, wyniesionych po nad poziom wód; gdyby nawet miano kiedy tę bezużyteczną fantazyę łączenia katakumb wzajemnie ze sobą i z Rzymem, dokonanie tego uniemożebniłyby częste wylewy rzek i strumieni, przerzynających rzymską kampanię.
Z tego cośmy powiedzieli o historycznym rozwoju katakumb przekonać się łatwo, że one się roztaczały pod powierzchnią ziemi starannie wymierzoną, jak każda w owych czasach koncessya pogrzebowa, od rządu państwowego prawnie otrzymana. Żeby się o tem upewnić, wystarcza rzucić okiem na topograficzną kartę cmentarza Kalixta, narysowaną przez Rossi'ego. Cmentarz ten w ostatniem stadyum swego rozwoju obejmował w sobie rozmaite środowiska pierwotnych ziemnych wydrążeń, powoli później wcielone do głównego cmentarza, ale początkowo każde z tych środowisk cmentarnych zajmowało oddzielny czworobok ziemi, którego to czworoboku starożytne galerye nie przechodziły granic, zakreślonych na powierzchni ziemi. Nawet w owej epoce, kiedy następujące po sobie, a przeznaczone na rzecz tego cmentarza darowizny najbardziej go rozprzestrzeniły, nie rozszerzał się on bez miary; owszem, gdy dosięgnął po stronie północnej granic sąsiedniego cmentarza Balbiny, bynajmniej ich nie przekroczył; dwa te cmentarze pozostawały rozdzielone pod względem materyalnym i administracyjnym, a krańcowe ich galerye schodziły się bez wzajemnego między sobą połączenia.
Zapytać tu można, jakim sposobem mogli fossores tak dokładnie zachować pod ziemią granice koncessyi legalnych, udzielonych przez państwo na założenie cmentarza? Otóż posługiwali się oni prawdopodobnie metodą mierniczych, czyli agrimensores rzymskich. Ci zaś zazwyczaj przy pomiarach ziemnych wytykali z północy na południe linię prostą, decumanus zwaną. Tę pod kątem prostym przecinała inna linia, zwana cardo, przeciągnięta ze wschodu na zachód. W razie potrzeby linie te mogły być ponawiane i tworzyły wtedy szereg linii równoległych, których miara zgadzała się z miarą prawnej koncessyi wzdłuż i wszerz, in fronte i in agro; stąd łatwo było osiągnąć wymiary całej area. Badanie planu cmentarza Kalixta i rozmaitych pierwotnych areae dowodzi, że pierwsze wydrążenia w podziemiach musiały być dokonywane podług tej metody. Widoczne to zwłaszcza w czterech czworobokach cmentarza św. Sotera, utworzonych przez przekątnię dwóch długich galeryi, zastępujących tu linie decumanus i cardo; każdy z tych czworoboków posiada następnie swój osobny system z drugorzędnemi galeryami, dzielącemi cały czworobok na dwa główne korytarze. Przy kopaniu regularnych areae'ów praca fossorów była daleko mniej zawikłana i daleko łatwiejsza, aniżeliby się wydawać mogło na pierwsze wejrzenie. Jeśli gdzie trudność wydaje się większą, a sieć galeryi na pozór nierozwikłaną, to przedewszystkiem w dodatkowych dzielnicach cmentarnych, urządzanych za nastaniem pokoju Kościoła w celu wzajemnego połączenia ze sobą różnych części jednego i tego samego cmentarza. Ale wtedy już ilość otworów zewnętrznych była zwiększona, a światło padające z góry ułatwiało robotnikom pracę podziemną. Zkądinąd znów odgłos oskardów, uderzających o skałę, ostrzegał wprawne ucho robotników i chronił od przypadkowego zetknięcia się galeryi.
Początkowo zadaniem fossorów (kopaczy), należących do katakumb, było wydrążanie podziemnych izb i galeryi. Widać ich na wielu freskach jak mierzą powierzchnię ziemi, albo jak w jej wnętrzu wydrążają podziemne chody. Rossi wyliczył, że dwóch robotników, jeden kopiący ziemię, drugi wynoszący gruzy — mogło codziennie wyrobić przynajmniej dwa metry galeryi i tym sposobem przygotować ściany na ośm do dziesięciu grobowych otworów. Napis, zostawiony przez jakiegoś fossora na cmentarzu Kalixta, powiada, że wykopano tam jakąś izbę w ciągu dni dziesięciu. Inne jeszcze zadanie spełniali fossores: otwierali oni groby, składali w nie ciała umarłych, przykładali kamienie grobowe; pomiędzy fossores byli zapewne pisarze czyli rytownicy, którzy pędzlem lub dłótem znaczyli grobowe napisy. Religijny charakter tych prac, podejmowanych przez fossorów około umarłych, świadczy, że fossores co najmniej od końca trzeciego wieku zaliczali się do duchowieństwa, stanowiąc niższy jego stopień. Korporacya tych fossores była prawdopodobnie połączona z administracyą każdego cmentarza. Posługiwanie tych „pracowników" (laborantes, κοπιῶντες, κοπιάται) jak ich także nazywano, różniło się co do swej istoty od posług najemników; na równi z innymi duchownymi byli oni utrzymywani przez Kościół. Dopiero później, gdy pogrzeby w katakumbach stały się rzadsze, otrzymali czy też przywłaszczyli sobie fossores władzę wyzyskiwania ich na własną korzyść; ale to było właśnie, jakeśmy wyżej wspomnieli, początkiem ich upadku, a prawdopodobnie i przyczyną ich zniesienia.
Katakumby posiadają wiele piętr podziemnych, urządzonych zawsze na równi poziomej, a zatem oddzielonych nawzajem od siebie; piętra katakumbowe nie łączą się ze sobą lekko pochyłemi drogami, lecz schodami. Poprzecinane bywają galeryami, mającemi wogóle od 0 m. 70, do 1 m. 55 szerokości, a wysokość względną do natury gruntu. Ściany bywają zaopatrzone w nisze, przeznaczone dla jednego lub więcej ciał umarłych. Miejscami szereg nisz przerywają drzwi, prowadzące do jakiejś katakumbowej izby.
Względnie do cmentarzy, a także względnie do epok czasu izby te (cubiculum) są więcej lub mniej liczne. Do czasów najodleglejszych należą izby małe, czworoboczne, przeznaczone tylko na pogrzeb lub na rzadkie zebrania wiernych w rocznicę śmierci męczennika lub zwykłego chrześcijanina; do drugiej połowy trzeciego wieku, kiedy zebrania liturgiczne trudniejszemi się stały w kościołach, wzniesionych na powierzchni ziemi, odnieść należy początek izb podziemnych, wyłączniej do podobnych zebrań służących, podwójnych, potrójnych i poczwórnych, oświetlonych z zewnątrz przez wielkie otwory, urządzone niekiedy w formie wielokąta lub rotundy— izb, mówię, które były nieraz prawdziwemi podziemnemi bazylikami z babińcami, z oddzielnemi przedziałami dla kobiet i dla mężczyzn, z amboną, w skale wykutą, z trybuną i z ławą kapłańską w okoł absydy.
Dopóki jeszcze pierwotne ziemne wydrążenia, w około których rozwinęły się katakumby, niczem więcej nie były, tylko grobami rodzinnymi, dopóty ciała wiernych składano tam w sarkofagach, stawianych na ziemi lub osłanianych niszami. Ten sposób grzebania umarłych widzieć się daje w szerokim korytarzu,—najstarszej części katakumby św. Domitylli. Pierwsza galerya na lewo tego korytarza wykazuje przejście od sarkofagów do nisz podłużnych w ścianach wykutych, loculi zwanych. W tej galeryi dwa takie loculi, pokryto z zewnątrz stiukowemi ozdobami, które miały im nadać pozór sarkofagów. Oprócz loculi spotykają się w galeryach i w izbach katakumbowych dwie inne jeszcze formy grobów: są to otwory, pionowo w ścianie wykute, zamknięte marmurową lub kamienną tablicą, ze sklepioną lub czworoboczną nad tym grobem niszą; gdy nisza taka jest sklepiona, grób nosi nazwę arcosolium. Zazwyczaj takie arcosolium zajmuje główną ścianę cubiculi, izby, a pozioma jego płaszczyzna służyła często w owych czasach prześladowania za ołtarz.
Nie możemy też pominąć innego jeszcze daleko rzadszego rodzaju chrześcijańskiego grzebania umarłych: mała okrągła izdebka, w której tylko jedno ciało składane bywało bez przykrycia, a której wejście, podobne do drzwi lub do czeluści pieca, bywało hermetycznie zamykane. Widocznie tego rodzaju cmentarne izby kopano na kształt krypt palestyńskich, w szczególności zaś na podobieństwo krypty, w której złożono ciało Chrystusa Pana. Grób taki widzieć można jeden na cmentarzu św. Agnieszki, drugi w katakumbie Domitylli.
Loculi zamykano albo dwiema lub trzema wielkiemi dachówkami, wapnem spojonemi ze sobą, albo też pionowo ustawionemi marmurowemi lub kamiennemi tablicami. Tablice takie czy dachówki często bywają bez żadnych napisów, lecz natomiast noszą wyraźnie ślady poukładanych na świeże jeszcze wapno drobnych jakichś przedmiotów: monet, kamey, muszelek, pączków roślinnych, flaszeczek szklannych i t. p. Nie rzadko dachówki te i tablice grobowe noszą wyryte lub wymalowane epitafium czyli napis grobowy. Uczony Rossi w r. 1876 znał w samym Rzymie piętnaście tysięcy chrześcijańskich, przeważnie grobowych napisów, pochodzących z sześciu pierwszych wieków Kościoła, a przypuszcza, że liczba ta nie wynosi nawet siódmej części tych napisów, jakie w Rzymie w ogóle istniały. Do tego czasu odkryto wiele innych napisów: przecięciowo można liczyć, że rocznie pięćset chrześcijańskich napisów grobowych lub ułomków takich napisów odnajduje się w Rzymie, tylko niektóre z nich noszą datę, oznaczoną imionami konsulów; epitafia bez daty można podług różnic w ich stylu przypuszczalnie klassyfikować i do pewnych epok czasu odnosić.
Znamienną cechą najstarożytniejszych napisów jest nadzwyczajna ich prostota. Często bywa samo tylko imię nieboszczyka po łacinie napisane lub po grecku. Niekiedy po imieniu następują krótkie ale rzewne wezwania: VIVAS IN DEO. IN CHRISTO. IN DOMINO. IN PACE. CUM SANCTIS, etc.; PETE PRO NOBIS. PRO PARENTIBVS. PRO CONIVGE. PRO FILIIS. PRO SORORE; REFRIGERA. IN REFRIGERIO. SPIRITVM TVVM. DEVS REFRIGERET, DEVS TIBI REFRIGERET; i t. d. Żadnej wzmianki ani o wieku zmarłego, ani o dniu jego śmierci, o krewnym lub przyjacielu, który mu grób ofiarował. Symboliczne znaki najprostsze i najbardziej archaiczne: kotwica, ryba, gołębica, Dobry Pasterz i t. d. W miarę oddalania się od początków chrześcijaństwa, rozwijają się formuły epigrafiki chrześcijańskiej; wypisują na epitafiach długość życia nieboszczyka, datę jego śmierci lub pogrzebu (depositio, κατάθεσις). Zdania się przedłużają, poczynają się od form całkowicie zaokrąglonych, a wypełniają się często szumnemi pochwałami. Znikają już owe krótkie wezwania. Zacierają się widocznie owe proste a tajemnicze symbole, a natomiast wchodzi w użycie zwłaszcza po Konstantynie W. pod różnemi kształtami monogram Chrystusa. Sama nomenklatura tych epitafiów wystarczałaby do oznaczenia ich wieku; większa część imion epoki klassycznej wyszła z użycia; ich miejsce zajmują nowe imiona, nowe końcówki wyrazów; nie spotyka się już więcej często dawniej widzianego na starożytnych marmurach połączenia przydomku, imienia i nazwiska, albo choćby tylko dwóch pierwszych. Nie potrzeba dodawać, że te kompletne i w formach zaokrąglone epitafia znajdują się w dzielnicach katakumb, należących do czasu po nawróceniu się Konstantyna, podczas gdy marmury z owemi epitafiami prostemi i tajemniczemi, widzieć się dają w galeryach pierwotnych i tworzą w najstarożytniejszych katabumbach specyalne grupy; w ciągu trzeciego wieku dostrzegać się daje stopniowe przejście od jednego do drugiego z powyższych sposobów pisania.
Liczne napisy wzmiankują o męczennikach. Tytuł ten od razu dawano zmarłemu; tak np. na kamieniu, zamykającym loculus św. Fabiana, pochowanego na cmentarzu Kalixta w. grobowej kaplicy papieży, czytamy taki napis: ΦABIANOC EПI (σκοπος) MP (μάρτυρ). Litery MP dopisała inna ręka, gdy marmur już był na grób założony; być może, iż czekano póki urzędownie i uroczyście nie zostanie przyznana Fabianowi godność męczennika; co mogło się stać nie wcześniej jak po ośmnastu miesiącach, w czasie których opróżniona zostawała Stolica Apostolska wskutek prześladowania Decyusza. Na grobie następcy jego Korneliusza, zmarłego podczas prześladowania Gallusa, a pochowanego w innej części katakumb Kalixta, położono taki napis: KORNELIVS MARTYR EP(iscopus). Grób św. Hyacynta, ofiary prześladowania Waleryana, a pochowanego na cmentarzu św. Hermesa, nosi taki napis: DP III IDVS SEPTEBR. YACINTHVS MARTYR (t. zn: pochowany d. 3 Idów Wrześniowych, Hyacynt Męczennik). Zdaje się, że na wielu loculi, stanowiących część pierwotnej dzielnicy cmentarzy Pryscylli, i zawierających prawdopodobnie resztki ofiar prześladowania Marka-Aureliusza, tytuł męczennika był oznaczony jedną tylko literą M.
Epitafia zwykłych wiernych i napisy, pozostawione przez nich w katakumbach, często wspominają o męczennikach. Mówią np. o ich rocznicach: jakaś kobieta była pochowana nazajutrz po rocznicy siedmiu synów św. Felicyty, postera die martyrum; inny w wigilię uroczystości św. Asteryusza, ante natale domini Asterii, albo w sam dzień świętej Sotery, in natale domnes Sitiretis. Najczęściej wspominają te napisy, że grób znajduje się w pobliżu grobu męczennika, ad sancta martyra (św. Agnieszka), retro sanctos, ad sanctum Cornelium, ad Ippolitum, ad dominum Gaium, ad sanctam Felicitatem. Często także wzywają męczenników, proszą ich o wstawiennictwo u Boga za umarłymi albo za żyjącymi, sancte Laurenti suscepta (m h) abeto animam eius, refrigeri tibi domnus Ippolitus, refrigeri Januarius, Agatopus, Felicissim. martyres. i t. d. Niektóre z tych wezwań świętych nie są wyryte na marmurze, lecz wypisane kursywem na wapnie loculi albo na stiuku ściany. Tego rodzaju napisy otrzymały nazwę graffiti; znajdują się one na wielu miejscach katakumb, zwłaszcza w sąsiedztwie jakiegoś grobu znakomitszego.
Katakumby zawierają inne napisy na cześć świętych męczenników; są to albo tytuły pamiątkowe, albo pochwały, najczęściej wierszem na ich grobach albo w ich grobowych izbach wypisane w czasach po uzyskaniu pokoju przez Kościół. Św. Damazy pż. ułożył mnóstwo takich elogiów, których oryginały, wyrżnięte charakterystycznem pismem przez kaligrafa Furiusza Dyonizego Philocalusa, wielokrotnie bywały odnajdywane. Niekiedy te epigraficzne poematy, zniszczone podczas rozmaitych najazdów barbarzyńców, bywały odnawiane przez papieży szóstego wieku. Tak było z napisem św. Euzebiusza: Rossi odnalazł na cmentarzu Kalixta ułamki oryginalnego napisu z czwartego wieku i kopję jego z wieku szóstego.
Nie same tylko napisy w katakumbach są świadkami uczuć i wierzeń pierwszych chrześcijan. Niezliczone freski, malowane na stiukach—zależnie od epoki—więcej lub mniej białych i delikatnych, zdobią ściany wielu izb a nawet galeryi katakumbowych.
W najdawniejszych podziemiach zaledwie odróżnić można malowidła chrześcijańskie od dzieł sztuki pogańskiej. Ten sam styl klassyczny, toż samo treściwe wykonanie, pędzel swobodny i łatwy. Małe geniuszki, unoszące się pośród winnych latorośli, Psyche, widoczki, sceny pasterskie, motywa architektoniczne, ptaki, owoce lub kwiaty,—te są motywa najczęściej uwzględniane pod koniec I wieku albo w początkach drugiego na cmentarzu Domitylli. Atoli niektóre nowe figury i znaki, rzucone pośród tych dawnych dekoracyi, są dla wtajemniczonych niezawodną wskazówką chrześcijańskiego charakteru obrazu, np. Daniel w jaskini lwa, lub Dobry-Pasterz. W ciągu drugiego wieku styl malowideł pozostaje ten sam; sufity szczególnie, na których widać zazwyczaj figurę Dobrego-Pasterza, są utrzymane w smaku pompejańskim; powoli malarze nabierają śmiałości, a przedmioty malowane na ścianach coraz wyraźniej są chrześcijańskie. Tak np. w jednej z izb krypty św. Lucyny, pochodzącej z pierwszej połowy drugiego wieku, jest namalowany chrzest Pana Jezusa; na cmentarzu Pryscylli na ścianie przeciwległej jakiemuś loculo, widać N. Maryę Pannę, trzymającą Dzieciątko, podczas gdy Izaiasz prorok palcem ukazuje gwiazdę Messyasza; w innych kaplicach tegoż cmentarza widzieć można takie sceny, jak np. Mojżesza laską uderzającego o skałę, troje pacholąt hebrajskich w piecu ognistym, historyę Jonasza, wskrzeszenie Łazarza; w jednej z izb na cmentarzu Pretextata—uzdrowienie niewiasty niemoc cierpiącej, scenę z Samarytanką, cierniem ukoronowanie. Cykl cudownych malowideł w jednej bardzo starożytnej izbie na cmentarzu Pryscylli, gdzie też rozpoznano—wprawdzie nie bez pewnej wątpliwości—historyę Zuzanny, wykazuje już figury w postawie chrześcijanina modlącego się z podniesionemi rękoma, tak zwane Orantes.
W trzecim wieku rozwija się sztuka chrześcijańska, podczas gdy styl staje się ociężałym. Symbolizm bywa bogatszy i zawilszy. Nowa ta dążność widnieje przedewszystkiem w podziemiach, niedawno przedtem ofiarowanych Kościołowi przez rodzinę Cecyliuszów, które się stały pierwszym oficyalnym cmentarzem Kościoła. Tam to właśnie, Kalixt pż., gdy był jeszcze tylko archidyakonem i zarządzał cmentarzem, którym zarządzali po nim rzymscy archidyakonowie, kazał w całym szeregu izb wymalować wyobrażenia czyli symbole wielu sakramentów. Chrzest symbolizują obrazy, logicznie między sobą powiązane. Mojżesz uderza w skałę; w wodzie, płynącej z tej skały człowiek łowi rybę, i w tej samej wodzie, z której wydobyto rybę, dziecię otrzymuje Chrzest św. Dalej nieco uzdrowiony paralityk unosi swe łoże, — to symbol skutków bądź Chrztu św., bądź też Sakramentu pokuty. Eucharystyę wyobrażają na ścianach jasne i głęboko obmyślane figury. Naprzód trójnóg, na którym złożony jest chleb i ryba. Wiadomo, że przez całą starożytność chrześcijańską ryba była tajemniczym symbolem Chrystusa, a to z powodu anagramu, utworzonego przez pięć liter greckiego wyrazu ΙΧΘΥΣ ryba, z których każda jest początkową literą greckiej nazwy Chrystusa: Ἰησοῦς Χριστὸς Θεοῦ Υἱὸς Σωτήρ Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel. Jakiś człowiek wyciąga rękę ponad trójnogiem, jak żeby miał chleb konsekrować; kobieta, stojąca z rozłożonemi ramionami na sposób Orantes, uosabia prawdopodobnie Kościół, modlitwą jednoczący się z ofiarą kapłana. Za tym freskiem wyobrażona jest cudowna uczta, którą zmartwychwstały Chrystus wyprawia siedmiu uczniom; przed każdym z tych siedmiu widać położony talerz z rybą i ustawionych obok wiele koszów z chlebem; ostatni ten szczegół przypomina inny cud ze znaczeniem eucharystycznem, t. j. cud rozmnożenia chleba. Wreszcie trzeci fresk przypomina ofiarę Abrahama, uważaną za figurę krwawej ofiary, złożonej przez Chrystusa na krzyżu, jak również niekrwawej ofiary, którą tenże Chrystus składa po wszystkie czasy na naszych ołtarzach. W innej jeszcze izbie, przyozdobionej w malowidła za czasów Kalixta, ukazuje się tuż pod sklepieniem trójnóg, unoszący tym razem także chleby i rybę, a ze wszech stron kosze cudownie rozmnożonego chleba; ale nie widać tam żadnego kapłana do konsekrowania; możnaby powiedzieć, że to figura Najświętszego Sakramentu, wystawionego na ołtarzu ku uczczeniu ze strony wiernych. Taki obraz jest tylko w katakumbach, przeciwnie zaś, uczta siedmiu uczniów, będąca symbolem Eucharystyi, spożywanej przez wiernych, powtarza się aż cztery razy w tym samym szeregu izb na cmentarzu Kalixta.
Zresztą symbole eucharystyczne w katakumbach przedstawiają się w rozmaitych kształtach: widać je tam istniejące już na długo przed III wiekiem. W jednej z izb w krypcie św. Lucyny, sięgającej pierwszej połowy drugiego wieku, przedstawione są dwie ryby, pływające tuż pod samą powierzchnią wody i unoszące na grzbiecie koszyk, zawierający naczynie z winem i pięć bochenków chleba. W tejże izbie jest przedstawiona kolumna albo ołtarz polowy, na którym stoi mistyczne naczynie z mlekiem: w języku Ojców Kościoła, jak również w aktach Męczenników—mleko uważane bywa za symbol posiłku eucharystycznego. To też w ręku Dobrego-Pasterza na freskach katakumbowych często widać naczynie z mlekiem. W jednej z izb krypty Domitylli, sięgającej końca I w. lub początków II wieku, widać naczynie z mlekiem położone na owieczce podskakującej. Inna znów izba w tej samej katakumbie, z czasów nieco późniejszych, zawiera dwa obrazy, przedstawiające baranka, o którego bok jest oparty kij pasterski, na kiju zaś widać zawieszone naczynie z mlekiem. W innej izbie z końca III-go lub z początków IV w., widać dwa razy przedstawioną owieczkę, podtrzymującą przy boku swym palmę i niosącą na swym grzbiecie naczynie z mlekiem; wokoło naczynia widać nimbus, posiadający znaczenie mistyczne.
Nie wszystkie obrazy uczt, malowane w katakumbach, są symbolami eucharystycznymi. Z piętnastu podobnych malowideł, do dziś istniejących, sześć odnosi się do Sakramentu Eucharystyi: cztery z cmentarza Kalixta, jedno analogiczne z obrazem na cmentarzu św. Agnieszki, i jedno zupełnie od powyższych różne, przedstawiające młodzieńca, biorącego własnemi rękoma chleb święty z trójnoga, służącego za ołtarz.
Dziewięć obrazów przedstawiających biesiadę jest, zdaniem Rossi'ego, allegoryą szczęścia wybranych: jeden z takich obrazów, pochodzący z I-go lub II wieku, znajduje się w wielkim korytarzu cmentarza Domitylli; drugi, z drugiej połowy III wieku, jest na cmentarzu Ostryańskim i stanowi pendant do obrazu pięciu panien mądrych, osnutego na przypowieści ewangelicznej; sześć obrazów z tego samego czasu zdobi cmentarz św. Marcellina i Piotra. Na tych ostatnich obrazach, (a przynajmniej na czterech, które jeszcze rozpoznać można) dwie niewiasty, Agape, miłość, i Irene pokój, wlewają wodę i wino do czary błogosławionych: przed niemi położony jedyny pokarm — ryba mistyczna, która nakarmiwszy je tu na ziemi, karmić je będzie w wieczności.
W niewielkiej ilości znajdują się przedstawione epizody biblijne w katakumbach. Treść obrazów nie zbyt urozmaicona, a częste powtarzanie jednych i tych samych tematów w obrazach zdaje się wskazywać, że one dla pierwszych chrześcijan miały znaczenie symboliczne. Tak więc Daniel w jaskini lwów, którego epizod znajdujemy od końca pierwszego wieku albo od początków drugiego w wielkim korytarzu cmentarza Domitylli, a który ponawia się na freskach wszystkich epok, niezawodnie ma przypominać męczenników chrześcijańskich; podobnież obraz trzech pachołąt hebrajskich w piecu ognistym, tak często w katakumbowych malowidłach ponawiany od II wieku począwszy. Wielokrotnie odtwarzana historya Zuzanny i Starców, raz nawet przedstawiona allegorycznie pod postacią owieczki, z napisem SVSANNA, i dwu wilków, z napisem SENIORES, bez wątpienia symbolizuje Kościół spotwarzany i prześladowany. Noe w arce, — rodzaj skrzyni, pływającej po powierzchni wody, zdaje się być symbolem ludu zbawionego. Te różne epizody biblijne mogą także przypominać wyjście z ciała duszy chrześcijańskiej, uwolnionej od ciężkich prób życia i od pogróżek piekła, w tem bowiem znaczeniu wzmiankowane epizody biblijne bywają wspominane w żałobnych liturgiach kościelnych. Sam Zbawiciel zastosował pojęcie zmartwychwstania do historyi Jonasza proroka, której różne epizody od początku II wieku bywają malowane oddzielnie lub razem w katakumbach, jak np. epizod wyrzucenia proroka z okrętu, pożarcie go przez bestyę morską, (której artyści nadają kształty smoka lub konia morskiego), wyrzucenie Jonasza na brzeg morski, spoczynek jego pod bluszczem. Nie mniej wyraźne choć nieco odrębne znaczenie symboliczne posiada Mojżesz uderzający laską o skałę, którego wyobrażenie ukazuje się naprzód w najstarożytniejszej izbie cmentarza Pryscylli, a później odnajduje się wszędzie w katakumbach. Mojżesz, naczelnik dawnego prawa, jest tu typem Piotra, naczelnika prawa nowego. Żeby się przekonać o trafności takiego tłómaczenia tego obrazu, wystarcza spojrzeć na niektóre freski;—szczególniej jeden na cmentarzu św. Sotery, gdzie prorok swą łysą głową, brodą i siwemi włosami zupełnie przypomina św. Piotra, którego rysy twarzy przechowała nam tradycya. Ale, co więcej, sami starożytni wskazali nam takie a nie inne tłómaczenie. Na dnach dwu naczyń, pochodzących prawdopodobnie z IV w., dostrzegamy obok wyrytego na złotym liściu obrazu Mojżesza, uderzającego w skałę, napis: Petrus. Wielkie szklanne naczynie rytowane w V w., odnalezione w Albanii, pomiędzy innymi epizodami biblijnymi przedstawia Mojżesza uderzającego w skałę, obok którego napis: Petrus virga percutit, fontes coeperunt currere. Na rzymskich sarkofagach IV w., obok Mojżesza jest wszędzie prawie przedstawiony Piotr, chwytany przez żydowskich żołnierzy: obie głowy są tu identycznie do siebie podobne. Tożsamość Mojżesza ze św. Piotrem na obrazach katakumbowych jeszcze wyraźniej stwierdzają dwa sarkofagi, z których jeden przechowuje się w willi Albani, drugi w muzeum Lateraneńskiem w Rzymie: tu jedna i ta sama osoba uderza w skałę i jednocześnie jest chwytana przez żydowskich żołnierzy.
Można jeszcze wskazać kilka innych tematów biblijnych na obrazach w katakumbach: Adam i Ewa, Job, Żydzi zbierający mannę, Dawid z procą w ręku, Eliasz unoszony do nieba, Tobiasz młody. Co się tyczy świętych Pańskich Nowego Przymierza, to z wyjątkiem grupy Apostołów i św. Petronilli, malowanej w IV w. w galeryi sąsiadującej z jej grobem, nigdy oni nie byli przedstawiani na obrazach w starożytnych częściach katakumb: dopiero późno po ustalonym pokoju Kościoła, zaczynają ukazywać się nieliczne ich wyobrażenia. Sama tylko Marya Panna ukazuje się na pierwotnych malowidłach: raz z głową osłoniętą welonem, trzymająca na rękach boskie Dzieciątko, w towarzystwie proroka—obraz z I lub II wieku na jednem z loculi cmentarza Pryscylli; innym razem—siedząca, z głową nieosłoniętą, z Dzieciątkiem na rękach, na jednem z arcosoliów tegoż cmentarza — malowidło z II wieku; to znów pomiędzy dwoma monogramami Chrystusa umieszczone popiersie Maryi z rozpostartemi rękoma i z Dzieciątkiem przed nią stojącem,—obraz z IV wieku w arcosolium na cmentarzu Ostryańskim.
Jedno, dziś prawie zniszczone, znajdujące się w cubiculum Pryscylli z drugiego wieku pochodzące malowidło, przedstawia Najśw. Pannę w postawie siedzącej, osłoniętą welonem: przed Nią stoi młodzieniec, z prawą ręką wyciągniętą przed siebie. Krytycy jednozgodnie rozpoznają w tym obrazie Zwiastowanie N. M. P. Najśw. Marya Panna bywa nadewszystko przedstawiana w chwili, gdy ukazuje Swego boskiego Syna adorującym Go magom. Taką treść wywnioskował Rossi i O. Garruci ze zniszczonego prawie malowidła drugiego wieku na cmentarzu Pryscylli; w IV w. ukazuje się taki sam obraz na cmentarzu Domitylli, a odtąd już często się powtarza po rozmaitych cmentarzach. Magów, ubranych po frygijsku w powłóczystą chlamydę, bywa na obrazach raz dwóch, raz trzech, a nawet czterech. Inne malowidła, szczególnie na cmentarzu Ostryańskim, przedstawiają ich stojących wobec Heroda. Matka Boska bywa także niekiedy przedstawiana, tak jak i Kościół, w postaci niewiasty z podniesionemi rękoma, w rodzaju orantes, które spotykać można tak często malowane i rzeźbione w katakumbach. Ale zazwyczaj takie orantes przedstawiają dusze zmarłych, pogrzebanych w arcosoliach albo pod marmurem, temi orantes'ami przyozdobionym; niekiedy, jak np. w cubiculum, zwanem pięciu świętych, na cmentarzu Kalixta, pochodzącem z drugiej połowy III w., albo też w późniejszej nieco galeryi cmentarza Trasona, takie orantes uwydatniają osobiste rysy twarzy nieboszczyków.
Co do epizodów prześladowania, tych katakumbowe malowidła wyraźnie nie przedstawiają. Na jednym wszakże obrazie, pod sklepieniem arcosolium z III w. na cmentarzu Kalixta, jest przedstawiony chrześcijanin, stojący wobec sędziego: sędzia w laurowym wieńcu na głowie, stoi na piedestale, obok którego assesor czy też oskarżyciel; czwarta na obrazie osoba, widocznie kapłan pogański, ze złością się oddala. Ruchy i rysy twarzy wyznającego swą wiarę chrześcijanina są tu prawdziwie wymowne. Dopiero w ciągu IV wieku odważono się malować cierpienia męczenników: wszelako te sceny męczeństwa, po bazylikach malowane dosyć często, tylko raz jeden spotykają się w katakumbach: jest-to mianowicie malowidło widziane przez Prudensa w krypcie św. Hippolita, a przedstawiające tego męczennika, rozszarpywanego przez rozjuszone konie; malowidło to prawdopodobnie musiało być zniszczone podczas najazdu Gotów, którzy tę kryptę, bardzo bogatą, złupili; ostatnie zaś jego ślady musiała zatrzeć restauracya tej krypty w VI wieku.
Starożytne malowidła katakumbowe nie mają właściwego portretu Chrystusa Pana. Jezus przedstawiany bywa bądź pod allegoryczną figurą Dobrego-Pasterza, bądź też o rysach młodzieńca, bez zarostu na twarzy, rozmawiającego z Samarytanką, rozmnażającego chleby, uzdrawiającego paralityka, ślepego od urodzenia, niewiastę niemoc cierpiącą, wskrzeszającego z martwych Łazarza. Wspomniałem już o bardzo starożytnych obrazach chrztu Chrystusowego i Jego cierniem ukoronowania, znajdujących się w krypcie św. Lucyny na cmentarzu Pretextata. Tuż pod koniec IV w. zjawia się nowy obraz w cubiculum katakumby św. Sebastyana: dzieciątko Jezus leżące w żłobku, obok którego stoją wół i osioł. Toż samo cubiculum, jak również dwa inne, współczesne mu, zdaje się, na cmentarzu Kalixta i Domitylli, posiadają malowane popiersie Chrystusa z nimbem wokoło głowy; w tej epoce czasu żadna nawet alluzya do ukrzyżowania Chrystusa Pana jeszcze nie istnieje. W starożytności przedstawiano krzyż pod tajemniczemi znakami; z tych najbardziej uwagi godny znajduje się w jednej z izb na cmentarzu Kalixta, pochodzącej z końca II w. lub z początków III w.; jest to trójróg, w rodzaju widełków, na który nawleczony jest delfin.
W III w. ukazuje się krzyż w arcosolium na cmentarzu Kalixta ukryty (między kwiatami), pod figurą zieleniejącego pnia, przeciętego na poprzek gałęzią. Trzeba czekać aż do VII w., żeby znaleść w katakumbie św. Walentyna obraz Chrystusa rozpiętego na krzyżu.
Bardzo ważną uwagę zrobić tu muszę w przedmiocie fresków katakumbowych, odtwarzających sceny biblijne, a mianowicie, że wiele ustępów opowiadań biblijnych, odrzuconych jako apokryfy przez pseudo-reformatorów XVI w., jak np. historya Zuzanny, pieśń trzech młodzieńców hebrajskich w ognistym piecu Babilońskim, XIV rozdział księgi Daniela, historya Tobiasza, widzieć się dają w katakumbach i stanowią niekiedy treść najstarożytniejszych malowideł. A przeciwnie, w szeregu licznych obrazów, których treść została zapożyczona z historyi ewangelicznej, nie spotyka się ani jednej alluzyi do wydarzeń, wspominanych w ewangeliach apokryficznych. Jedynie tylko dwa freski z VII w. (642—648) w krypcie św. Walentyna, odtwarzają opowiadanie apokryficznej proto-ewangelii Jakóba i wyprowadzają na scenę.... Salome; ale obrazy te są nazbyt późne, aby mogły stać w szeregu malowideł katakumbowych.
Niniejsze studium obrazów katakumbowych nie byłoby dokładne, gdybyśmy pokrótce nie potrącili jeszcze o kilka przedmiotów od innych odosobnionych, a poruszonych przez starożytnych malarzy chrześcijańskich. Do takich należy np. obraz z III w. dosyć niewyraźnie malowany w arcosolium na cmentarzu Pryscylli, w którym to obrazie rozeznano epizod składania ślubów zakonnych; w innym znów obrazie, pochodzącym z końca tegoż wieku, a znajdującym się na cmentarzu św. Hermesa, upatrują krytycy udzielanie święceń kapłańskich; malowidło IV w. na cmentarzu Domitylli zdaje się przedstawiać wkładanie rąk przy sakramentalnem rozgrzeszeniu. Dosyć dziwnym obrazem, pochodzącym z początków IV w. jest na tym samym cmentarzu wyobrażenie kobiety, mającej przed sobą obszerny ceber, postawiony na trzech lwich pazurach; czyżby to miało być uosobienie Kościoła? Liczne freski zachowują rysy lub pamięć umarłych; powiedzieliśmy już, że takie a nie inne jest znaczenie większej części t. zw. orans albo orantes. Z innych obrazów, spotykanych w katakumbach, wspomnieć trzeba np. obrazy fossorów, przedstawianych albo w ubraniu albo podczas pracy; obraz skromnej przekupki jarzyn, którą widać siedzącą za swym straganem, malowany w III w. w głębi arcosolium na cmentarzu Kalixta; również obraz zw. imago clypeata, człowieka do połowy płaszczem okrytego, malowany także w III w. na środku sufitu na cmentarzu Domitylli; wreszcie głowę ludzką na cmentarzu Kalixta, wyjątkowo malowaną na płótnie, przybitem gwoździami w katakumbowym światłodajnym otworze, który nam kopię jej zachował. Inne malowidła katakumbowe są w rodzaju dzisiejszego t. zw. rodzajowego malarstwa. W krypcie np. św. Januarego na cmentarzu Pretextata z II w. dzieci zbierają róże, żniwiarze żną zboże, inni zbierają winogrona, chłopcy zbierają oliwki. W jednej z izb cmentarza Domitylli, w początkach IV w., przedstawione są w około Dobrego-Pasterza cztery pory roku: Zima, uosobiona w wieśniaku, przysuwającym się do ognia; Jesień—w młodzieńcu, trzymającym w ręku winogrono i róg obfitości; Lato—w człowieku, żącym zboże sierpem; Wiosna—w bezszatnym młodzieńcu, zbierającym róże; malowidło to dziś prawie zatarte.
W areosolium V w. na Ostryańskim cmentarzu widać bardziej realistyczny obraz człowieka przenoszącego beczki. Najdawniejsze krypty zawierają zwierzęta i widoki, malowane jednym pociągiem pędzla: np. cubiculum Ampliatusa na cmentarzu Domitylli, izba zwana powszechnie izbą św. Nereusza, sufit w innej izbie prawie o cały wiek od tamtej późniejszej na tym samym cmentarzu. Niekiedy zdarzają się przedmioty więcej świeckie, którym żywa wyobraźnia nadawała znaczenie duchowne albo nawet chrześcijańskie. Wiadomo, jakie znaczenie nadawali sami poganie mitowi o Psyche; w jednej z sal, pochodzącej z III w. na cmentarzu Domitylli, widać namalowanych młodych chłopców i Psyche w długiej szacie zbierających kwiaty. Orfeusz, dźwiękami liry łagodzący dzikie zwierzęta, bardzo już wcześnie był uważany za wyobrażenie Chrystusa; obraz ten został wymalowany w II wieku na suficie w katakumbach Domitylli, a w III wieku w jednej z izb na cmentarzu Kaliksta. Inne freski, jak imitacya morza, pory roku, uosobione przez postacie kobiety w postawie na poły leżącej, spotykane na cmentarzu Kaliksta, nie mają żadnego znaczenia symbolicznego i służyły jako zwykłe ozdoby1.
Wszelako nie samo tylko malarstwo jest przedstawicielem sztuk pięknych w katakumbach; ważne także miejsce zajmuje tam rzeźba. Jej to zawdzięczamy sarkofagi, których ścianę przednią i dwie poboczne często pokrywają cenne płaskorzeźby.
Od bardzo dawnych czasów używano sarkofagów w podziemnych cmentarzach. Widzieliśmy już, że znajdowały się one w korytarzu przy wejściu do cmentarza Domitylli, w izbie Aciliusa Glabriona i w korytarzu który doń prowadził na cmentarzu Pryscylli. W krypcie św. Januarego, pięknym okazie sztuki II w. na cmentarzu Pretextata, sarkofagi były złożone na ziemi pod łukowemi niszami. Takież same były na cmentarzu Kalixta w kaplicy papieży i w kaplicy św. Cecylii. Chrześcijańskie podziemia, odkryte w r. 1876 na drodze Latyńskiej, przechowywały jeszcze nietknięte sarkofagi, osłonięte podobnemiż łukowemi niszami. Niekiedy składano sarkofagi na załamie podziemnych schodów; tak było np. na cmentarzu Pretextata.
Najstarożytniejsze sarkofagi nie noszą żadnych śladów chrystyanizmu. Są one często pokryte tylko zwyczajnemi falistemi pręgami. Zdarzają się na nich także głowy dekoracyjne, epizody rybołóstwa, rolnictwa, myśliwstwa, zabaw i biesiad. Rzadko tylko ukazuje się jakaś scena mitologiczna, dająca się łatwo nagiąć do znaczenia chrześcijańskiego, jak Heros np. Psyche lub Ulisses, pozwalający się przywiązać do masztu okrętowego, by nie uledz śpiewowi syren. Na jednym z sarkofagów widziano obraz Apollina grającego na lirze; na innym sarkofagu znaleziono wyobrażenie Minerwy. Sarkofagi, których ozdoby zewnętrzne nie zgadzały się z pojęciami chrześcijańskiemi, bywały zakopywane w ziemi; w innych razach obracano sarkofag jego stroną rzeźbioną ku ścianie; bywały nawet płaskorzeźby obtłukiwane lub wapnem zamazywane.
Rzeźba chrześcijańska rozwijała się daleko wolniej, aniżeli malarstwo. Malarze, ukryci przed oczyma prześladowców we wnętrznościach ziemi, pracowali w katakumbach, rzeźbiarze zaś musieli z konieczności utrzymywać swe pracownie na powierzchni ziemi, wystawione w miastach na wejrzenia wszystkich, z konieczności zatem musieli zachowywać większą aniżeli tamci oględność. Dlatego też kamieniarze chrześcijańscy musieli być mniej liczni w początkach; używane przez pierwszych chrześcijan sarkofagi wychodziły zazwyczaj z pracowni artystów pogańskich, a wierni wybierali w tych pracowniach wyroby obojętne, nie mogące razić ich wiary. Mimo to jednak wiadomo powszechnie, że od III wieku począwszy istniały pracownie rzeźbiarzy chrześcijańskich. Jednego z takich, Eutropiusza, który rzeźbił sarkofag w rowki i lwie główki, wspomina marmur, pochodzący z owego czasu: na drugiem miejscu wspomnieć trzeba inny sarkofag, przyozdobiony w delfiny, jakie się widuje na najstarożytniejszych sarkofagach katakumbowych. Eutropiusz jakkolwiek należący do Kościoła, jak to świadczy położone mu epitafium, nie odważał się wszakże jeszcze rzeźbić na marmurze żadnego symbolu wiary. Pierwszym sarkofagiem, na którym widać chrześcijańskie godła, jest bezwątpienia sarkofag Livii Prymitywy, znajdujący się dziś w muzeum w Luwrze. Zapewne też sięga II wieku. Na środku, pomiędzy kotwicą a rybą, jest umieszczony, nie rzeźbiony lecz w kamieniu rznięty, Dobry-Pasterz. Ale te godła chrześcijańskie mogły być dorobione już po wyjściu sarkofagu z pracowni artysty.
Pod koniec III w. lub w początkach IV w. sarkofagi zaczęły coraz bardziej wchodzić w użycie w katakumbach. Widywano je nawet inkorporowane do arcosoliów przez wstawienie marmurowego pudła w miejsce pionowego otworu w tufie. Zjawiają się już częściej tematy chrześcijańskie, jak np. Dobry-Pasterz, orantes, Noe w arce, Daniel między lwami, Chrystus przemieniający wodę w wino albo wskrzeszający Łazarza. Powoli wzbogaca się zasób rzeźb chrześcijańskich. Wiele epizodów, uwzględnianych dotychczas przez malarzy tylko, wychodzi już z pod dłuta rzeźbiarza; nowe nawet przybywają w rzeźbiarstwie temata. Płaskorzeźby te zazwyczaj zajmowały na głównej ścianie sarkofagu albo pas wzdłuż ściany, albo dwa pasy jeden na drugim; środek bywał zachowywany zwykle dla treści głównej albo dla umieszczenia podobizny zmarłego. Większa część atoli tych bogatych sarkofagów nie należy już do katakumb: pochodzą one z cmentarzy zewnętrznych czyli z bazylik.
IV. Spis rzymskich katakumb. skopiuj
I. Na drodze Apijskiej. skopiuj
- Cmentarz św. Balbiny w. IV.
-
Cmentarz św. Kaliksta, utworzony z krypty Lucyny w II wieku; area sąsiednia—w II w.; area św. Cecylii i papieży—w II w.: area zwana cella o trzech absydach, — w pierwszej połowie III w.; area św. Euzebiusza i świętych Calocerusza i Parteniusza — połowa III w.; cztery areae cmentarne św. Sotery—koniec III w.; area zw. liberyańska,—IV w.; arenarium Hypolita— druga połowa III wieku; sieć galeryi nieprawidłowych, łączących rozmaite areae—koniec III i początek IV wieku.
-
Cmentarz Pretextata obok cmentarza św. Kaliksta powstał w II w. Grób św. Kwirynusa, umęczonego za Hadryana,—św. Januarego, syna św. Felicyty, umęczonego za Marka-Aureliusza, — św. Urbana, biskupa, umęczonego również za Marka Aureliusza; groby św. Felicissimusa i Agapita, dyakonów św. Sykstusa II pp. umęczonych za Waleryana cesarza.
-
Cmentarz ad Catacumbas przylegał do cmentarza św. Kaliksta. Izba podziemna zwana platonia, gdzie czasowo spoczywały relikwie św. Piotra i Pawła. Na tym cmentarzu byli pogrzebani męczennicy: św. Sebastyan, św. Kwirynus, biskup ze Siscia, św. Eutychiusz. Cubiculum z obrazem atlety, może męczennika.
II. Na drodze Ardeatyńskiej. skopiuj
-
Cmentarz św. Domitylli, albo św. Nereusza i Achyllesa z I wieku. Podziemia Flawiuszów chrześcijańskich. Bazylika na poły podziemna; groby św. Nereusza i Achyllesa, oraz św. Petronilli. Cubiculum Ampliatusa. Krypta anonimowa. Triclinium kollegialne z III w.
-
Cmentarz Bazylego albo św. Marka i Marcellina z III w.
-
Cmentarz św. Damazego, z IV w.; i jeden i drugi wcielony do cmentarza św. Domitylli.
III. Na drodze Ostyjskiej. skopiuj
-
Cmentarz Kommodylli albo Lucyny, w miejscu, gdzie się wznosi bazylika św. Pawła za murami. Grób apostołów; Krypta męczenników: Feliksa, Adauctusa, Digna i Emeryta.
-
Cmentarz św. Tymoteusza. Może być, że do niego należało cubiculum, odkryte w r. 1872.
-
Kościół i cmentarz św. Tekli. Prawdopodobnie za dni naszych odkryty, ale jeszcze nie zbadany.
-
Kościół i cmentarz św. Zenona—ad Aquas Salvias. Znaleziono tu liczne napisy cmentarne na miejscu, gdzie według tradycyi został ścięty św. Paweł.
IV. Na drodze Portueńskiej. skopiuj
-
Cmentarz Pontieński, zwany podług nazwy miejscowej, Ad ursum pileatum,—wiek III. Groby św. Abdona i Sennana, Kandyda, Pigmeniusza, Anastazego, Polliona, Wincentego, Millesa; baptysterium podziemne z VI lub VII w.
-
Cmentarz św. Feliksa, zwany ad insalatos.
-
Cmentarz Generozy, ad sextum Philippi pod świętym lasem Arwalów, IV wiek. Groby św. Symplicyusza i Faustyna oraz siostry ich Beatryxy. Mała bazylika damazyańska.
V. Na drodze Aurelia. skopiuj
-
Cmentarz św. Pankracego, III wiek. Epitafium podziemne, noszące datę wcale nie zwykłą r. 454.
-
Cmentarz Lucyny albo św. Processusa i Martyniana, I-y wiek. Niektóre dostępne jeszcze galerye należą do końca III i do IV wieku.
-
Cmentarz Kalepodyusa, dziś zupełnie prawie zrujnowany; na nim został pogrzebany św. Kalikst.
-
Cmentarz św. Feliksa.
VI. Na drodze Korneliańskiej. skopiuj
- Cmentarz Watykański, V wiek. Grób św. Piotra i pierwszych papieży. Zniszczony przy budowie bazyliki. Stąd pochodzi sarkofag Livii Prymitywy, o którym wspominaliśmy wyżej, i słup w muzeum Kirchera w Rzymie, z symbolicznymi wyrazami ΙΧΘΥΣ ΖΩΝΩΝ ryba żyjących.
VII. Na drodze Flaminiańskiej. skopiuj
- Cmentarz św. Walentyna. Krypta tegoż męczennika. Malowidła z VII wieku.
VIII. Na drodze Salaryańskiej Starej. skopiuj
-
Cmentarz zwany ad septem columbas, w pobliżu clivus cucumeris. Zwany był także ad caput S. Joannis dla tego, że głowa tego męczennika była złożona pod ołtarzem bazyliki cmentarnej. Pielgrzymi VII i VIII w. skopiowali elogium pewnego konsula, męczennika, zwanego Liberalis, o którym ani historya, ani kroniki kościelne, ani legendy, żadnej wzmianki nie przechowały.
-
Cmentarz Basylla albo św. Hermesa, II wiek. Izba grobowa św. Protusa i Hiacynta. Groby innych męczenników: Hermesa, Bazylla, Crispusa, Herkuliana, Maximilijana, Leonarda. Bazylika podziemna.
IX. Na drodze Salaryańskiej Nowej. skopiuj
-
Cmentarz św. Pamfilego przy zbiegu dwóch dróg. Dziś niedostępny. Do tego cmentarza prawdopodobnie należy izba, którą w r. 1865 widział Rossi; niezgrabne rysunki, nakreślone końcem pędzla przez nieudolną zupełnie rękę, wyobrażają: oprócz przedmiotów przedstawianych zwykle w katakumbach, epizod chrześcijan, usiłujących wywrócić statuę Jowisza.
-
Cmentarz Maxyma albo św. Felicyty. Krypta, gdzie była złożona ta chwalebna ofiara prześladowania Marka Aureliusza i jej syn Silanus.
-
Cmentarz Trasona i graniczące z nim arenarium. Groby męczenników Saturnina, Tysyniusza, Chrysanty i Daryi, Hilaryi, Maura, Jasona, Klaudyusza, oraz pocztu sześćdziesięciu dwóch bezimiennych męczenników. Liczne i ważne malowidła.
-
Cmentarz Jordanich. Dziś niedostępny. Złożeni tu byli trzej synowie św. Felicyty: Aleksander, Witalis i Marcyalis.
-
Cmentarz św. Hilaryi albo siedmiu dziewic w ogrodzie św. Hilaryi. Dotąd nie odnaleziony.
-
Cmentarz Pryscylli, I wiek. Wyższe piętro wcielone do arenarium. Starodawne napisy. Cudowne malowidła. Krypta grobowa Acyliusza Glabryo. Drugie piętro wykopane w początkach IV wieku. Groby św. Feliksa i Filipa, synów św. Felicyty, papieży Marcelina i Marcelego. W bazylice zewnętrznej groby papieży: Sylwestra, Liberyusza, Syrycyusza, Celestyna i Wigiliusza.
-
Cmentarz Novella. Przylegał do poprzedzającego cmentarza.
X. Na drodze Nomentańskiej. skopiuj
-
Cmentarz św. Nikomedyusza, II lub III wiek. Inne graniczące z nim podziemia, może być, że były przeznaczone na groby pretoryanów chrześcijan.
-
Cmentarz św. Agnieszki. Stara dzielnica z I lub z II wieku. Dalszy rozwój późniejszy. Bazylika na poły podziemna z IV wieku. Grób św. Agnieszki.
-
Cmentarz Ostryański, zwany w starożytności coemeterium maius, ad nymphas S. Petri, fontis S. Petri. Pamiętne miejsce katedry św. Piotra, ubi prius sedit S. Petrus. Krypta w kształcie bazyliki. Krypty z trybuną i z kazalnicami, wykutemi w tufie. Ważne malowidła. Napisy bardzo starożytne. Groby św. Emerencyanny, św. męczenników: Alexandra, Felixa, Papiasza, Wiktora.
-
Cmentarz św. Alexandra na siódmej wiorście od Rzymu. Wyjątkowo go tu przytaczamy, jako położony po za pasem rzymskich cmentarzy i nie zależący od żadnego miejskiego tytułu, ale stanowiący część itineraryów pielgrzymów VII w. Groby męczenników: Alexandra, Ewencyusza i Teodula. Bazylika na poły podziemna. Katakumby nie zbyt obszerne; liczne epitafia miejscowych biskupów; dużo grobów nietkniętych.
XI. Na drodze Tyburtyńskiej. skopiuj
-
Cmentarz św. Hippolita. Krypta tego męczennika, absyda, trybuna, ślady ołtarza. Odnawiany w VI wieku. Obraz męczennika Hyppolita, widziany przez Prudencyusza, ale nie odnaleziony. Ślady bazyliki na pół podziemnej. Groby męczenników: Konkordyi, Tryfonii, Cyrylli, Genesa i dziewiętnastu innych.
-
Cmentarz św. Cyryaki, III wiek. Prawie całkowicie zniszczony przez dzisiejsze Campo-Santo. Groby męczenników: Romana, Abbondyusza, Ireneusza, Justyna, Krescentego, Agapita, Julijana; Prymitywa, Tacyana, Nemezyusza i t. d. Bazylika pół podziemna, zbudowana przez Konstantyna na grobie św. Wawrzyńca.
XII. Na drodze Labikańskiej. skopiuj
-
Cmentarz św. Kastulusa, wiek IV. Groby męczenników: Kastulusa i Stratonikusa. Głębokość wielka; ziemia bardzo sypka.
-
Cmentarz ad duas lauros albo śś. Piotra i Marcellina, jeden z najobszerniejszych w Rzymie podziemnym, IV wiek. Grób męczenników: Piotra, Marcellina, Tyburcyusza, Gorgoniusza, Genuinusa i in. Liczne malowidła; scena uczty.
-
Cmentarz Czterech ukoronowanych (Quatuor Coronatorum). Wiek IV. Graniczy, jak poprzedni, z mauzoleum św. Heleny, matki Konstantyna. Westybul, podwójne schody, bardzo długi i bardzo obszerny chód podziemny.
XIII. Na drodze Latyńskiej. skopiuj
-
Cmentarz św. Gordyana i Epimacha. Groby innych męczenników: Sulpicyusza, Serwiliusza, Kwintusa, Kwartusa, Zofii, Tryfenusa. Bozyusz czytał epitafia tych dwu męczenników: SIMPLICIUS MARTYR, SERVILIANUS MARTYR. Dziś niedostępny.
-
Cmentarz św. Tertullina albo św. Tertulliana. Dotąd nie badany.
-
Cmentarz św. Eugenii. Grób jej matki Klaudyi. Zwiedzany przez Bozyusza i Boldetti'ego. Dotychczas nie odnaleziony.
Przerywam tu wyliczanie cmentarzy. Objąłem niem tylko (z pewnymi wyjątkami) cmentarze, położone w obrębie trzech wiorst wokoło Rzymu i zależące od kościelnego zarządu w mieście. Pominąłem podziemia bez naukowej wartości, jak również katakumby żydowskie i cmentarze heretyckie. Szczupłość miejsca w tym „Słowniku" nie pozwala ani powiększać obrazu omawianych katakumb, ani też wymieniać podziemnych i zewnątrz ziemi leżących cmentarzy, pochodzących z pierwszych wieków chrześcijaństwa, których istnienie udowodniono w środkowych, w południowych i w północnych Włoszech, jak również we wszystkich krajach Wschodu i Zachodu, oświeconych światłem Ewangelii, w Hiszpanii, w Galii, w Egipcie, w Cyrenaice, w Algerze, w Tunisie, w Azyi Mniejszej.
V. Bibliografia katakumb. skopiuj
Najważniejsze starożytne i średniowieczne źródła do historyi i topografii katakumb są następujące:
-
Martyrologium Hieronimowe. Nie może być ono starsze nad wiek VI lub VII, ale zawiera liczne urywki z martyrologiów dawniejszych, pochodzących z epoki prześladowania.
-
Zbiór aktów, ogłoszony w 354 r. przez Furyusza Dyonizego Filocalusa. Pomiędzy aktami, wchodzącymi w skład tego zbioru chronograficznego, są dwa wykazy rocznic, — jeden rocznic papieskich, Depositio episcoporum, drugi rocznic męczenników, Depositio martyrum, zawierające bardzo cenne wskazówki o najsławniejszych grobach w podziemnych cmentarzach. Wydane naprzód przez Gilles'a Boucher'a, De Doctrina temporum, Anvers. 1634; później przez Mommsen'a, „Ueber den Chronographen vom J. 354," w Abhandlungen Saskiej Akad. Król. t. I. Lipsk, 1850.
-
Liber Pontificalis. Napisany w pierwszej połowie VI w., ale w części podług dawnych dokumentów. Wyd. Duchesne t. I, Paryż, 1884—1886.
-
Napisy pochwalne, ułożone przez pap. Damazego w celu przyozdobienia niemi grobów męczenników.
-
Syllogie epigraficzne, zebrane przez pielgrzymów VIII i IX wieków. Ogłosił je Rossi w drugim tomie Inscriptiones christianae urbis Romae.
-
Opisy pomników w almanachu Polemiusza Sylwiusza (449); Breviarium syryjczyka Zacharyasza (540), rozdział de Coemeteriis, dodany do Notitia Regionum Urbis Romae (w. VI); spis naczyń z oliwą świętą, zebraną przez księdza Jana przy grobach męczenników (VI w.) itineraria (podróże) pątników VII i VIII w.; wykaz cmentarzy w X i w XI wieku, umieszczony w Mirabilia Urbis Romae. Patrz: Roma sotterranea, t. I, str. 129—184.
-
Historya męczeństwa rzymskich męczenników, napisana zanim jeszcze ciała świętych zostały wyniesione z katakumb.
Przypadkowe odkrycie chrześcijańskich podziemi na drodze Salaryańskiej w 1578 r. zwróciło uwagę uczonych na zapomniane podówczas cmentarze pierwszych wieków.
Annales Ecclesiastici Baroniusza pod rokiem 57, 130, 226 świadczą o poszukiwaniach dokonanych przezeń w katakumbach.
Rysunki podług malowideł i rzeźb, znajdujących się na cmentarzach podziemnych, wykonane staraniem Ciacconio i De Winghe, pozostały dotąd niewydane, ale natomiast O. Garucci wydał kilkadziesiąt lat temu dzieło Jana l'Heureux (Macarius), zmarłego w 1614 roku p. t. Hagioglypta, sive picturae et sculpturae sacrae antiquiores praesertim quae Romae reperiuntur, explicatae a Ioanne l'Heureux (Macario). Paryż, 1859.
Pierwszy Bozyusz powziął myśl i nakreślił metodę zupełnego zbadania katakumb. Jego Roma sotterranea, która dała początek nauce archeologii chrześcijańskiej, ogłoszona została po jego śmierci przez Severano. Włoskie wydanie pochodzi z roku 1650, łacińskie tłómaczenie Aringhi'ego z r. 1651, powtórnie wydane w Kolonii, i w Paryżu w r. 1659; wydanie łacińskie w skróceniu ukazało się w Arnheim w 1671 r.
Korzyści, jakie mogła odnieść wiara katolicka z nauki i z metody, jaką zapoczątkował Bozyusz, wzbudziły żywe zaniepokojenie w łonie protestantyzmu. Prw. wiele rozdziałów Burneta Voyages de Suisse et d'Italie, 1687; Maison'a (Nouveau voyage d'Italie, 1691); Basnage'a (Histoire de l'Eglise, 1699) i pismo Zorn'a (Dissertatio historica theologica de catacumbis, 1703), pełne niedokładności, któremu też skutkiem tego nawet jego współwiercy nie przypisują dziś żadnego znaczenia.
Poważna historya katakumb zaczyna się z Fabretti'm, który cały jeden rozdział w swych Inscriptiones antiquae 1699, poświęca napisom chrześcijańskim i dwom cmentarzom Bozyuszowi nieznanym.
W tym samym 1699 r. ukazało się sławne pismo Mabillona: Eusebii ad Theofilum epistola de cultu sanctorum ignotorum; drugie wydanie łacińskie i tłómaczenie francuskie ukazało się w r. 1705.
Żeby rozproszyć skrupuły, poruszone przez Mabillona, a nadewszystko żeby odpowiedzieć na ataki protestanckich kontrowersistów, niejaki Boldetti, następca Fabretti'ego w opiekowaniu się katakumbami, ogłosił w 1720 r. swe Osservazioni sopra i cimiteri dei sancti martiri ed antichi cristiani di Roma.
Wiek XVIII widział liczne dzieła, traktujące o archeologii chrześcijańskiej: Buonarotti. Osservazioni sopra alcuni frammenti di versi antichi di vetro, ornati di figure, trovati nei cimiteri di Roma, 1716; Lupi. Dissertationes et animadversiones in nuper inventum Severae martyris epitaphium, 1734; Marangoni. Appendix de coemeteriis ss. Thrasonis et Saturnini, w dodatku do Acta s. Victorini, 1740; Bottari. Sculture e pitture sagre estratte dei cimiteri di Roma, odbitka rysunków z Roma Sotterranea Bozyusza z objaśnieniami, 1737—1754. O dziełach lub rozprawach Mammachi'ego, Oliviera, Zaccaria, Borghia, Marini'ego można tu tylko wspomnieć dla pamięci, albowiem ci autorowie nie oddawali się szczegółowym badaniom nad katakumbami. Przeciwnie zaś Histoire de l'art par les monuments, ogłoszona w r. 1780—1786 przez Séroux d'Argincourt odtwarza i objaśnia wielką ilość katakumbowych malowideł.
Trudno byłoby wyliczyć wszystkie dzieła, pisane w naszym wieku o rozmaitych gałęziach archeologii chrześcijańskiej; ograniczymy się więc na wskazaniu najważniejszych, traktujących bezpośrednio o katakumbach. W 1834 i 1837 Raoul Rochette ogłosił różne pisma o zabytkach chrześcijańskich, w szczególności zaś Tableau des Catacombes, wydane powtórnie w 1853 r. Od 1852—1856 ukazały się kosztem rządu francuskiego sześć tomów Parret'a Les Catacombes de Rome. Sławne dzieło O. Marchi Monumenti delle arti cristiani primitive nella metropoli de cristianesimo, ukazało się w druku 1844 r. Główna wszakże zasługa uczonego księdza Marchi'ego polega na tem, że przygotował sobie ucznia Jana Chrzciciela Rossi'ego, który z czasem miał podjąć chwalebną tradycyę Bozyusza, oprzeć na trwałych zasadach świeżą naukę archeologii chrześcijańskiej i o własnych siłach więcej dokonać odkryć naukowych w katakumbach, aniżeli wszyscy jego poprzednicy razem wzięci.
Tom I jego dzieła p. n. Inscriptiones christianae Urbis Romae saeculo septimo antiquiores wyszedł z druku w 1861 r. drugi tom w 1888. W 1863 r. ogłosił Rossi Imagines selectae Dei parae Virginis in coemeteriis suburbanis depictae. Jego Roma sotterranea christiana (1863—1877) obejmuje trzy tomy, zawierające wiadomości ogólne, opis cmentarza Kalixta i małej katakumby Generozy. Bulletino di archeologia cristiana wychodzi bez przerwy od r. 1863 i zawiera mnóstwo rozpraw o najważniejszych zagadnieniach archeologii chrześcijańskiej: zaznaczono tam wszystkie odkrycia, dokonane przez autora; Rossi'ego Roma sotterranea jest tam, że powiem, już naprzód zbadana i przedstawiona. Dzieła innego rodzaju, dotyczące często historyi pierwotnej sztuki chrześcijańskiej, zawdzięczamy o. Garrucci'emu; ogłosił on, oprócz wyżej wspomnianego dzieła Hagioglypta Jana l'Heureux, następujące książki archeologiczne: Vetri ornati di figure in oro trovati nei cimiteri dei cristiani di Roma, 1858 i 1864; Cimitero dei antichi Ebrei in vigna Randanini, 1862; Nouve epigrafe giundaiche di vigna Randanini; Epigramma crist. dei primi secoli; Les mystères du syncrétisme phrygien dans les catacombes romaines de Prétextat, 1854, i wreszcie jego wielka Storia del arte cristiana, 1873. Wiekopomne odkrycia Rossi'ego zostały rozpowszechnione po świecie przez streszczenia dzieł jego, dokonane dla Anglii przez Northcote'a i Brownlow'a (Roma sotterranea 1869, 1879; Epitaphs of the catacombes, 1878)—dla Francyi przez Desbassayns de Richemont (Les nouvelles études dans les catacombes romaines, 1870), Pawła Allard'a (Rome souterraine, 1873—1874), Henryka de l'Epinois (Les catacombes de Rome 1874, 1879);—dla Niemiec przez Dra Fr. Xaw. Krausa (Roma sotterranea 1874);—dla Szwecyi przez Centerwall'a. Przy boku mistrza wyrobili się dzielni uczniowie, autorowie bardzo ważnych prac naukowych z zakresu archeologii chrześcijańskiej: Henryk Stevenson, który opisał cmentarz św. Zotika, położony na dziesiątej wiorście od miasta przy drodze Labikańskiej (1876); Horacyusz Marucchi, który ogłosił swe naukowe badania nad grobową kryptą św. Walentyna (1878) i nad bazyliką św. Symforozy (1878); Maryan Armellini, który badał cmentarz Pretextata (1874), cmentarz św. Agnieszki (1880), i ogłosił w 1884 r. przystępny opis starożytnych chrześcijańskich cmentarzy m. Rzymu2. W szeregu nowszych dzieł o archeologii pierwszych wieków nie możemy przemilczeć Słowników archeologicznych. Pierwszy tego rodzaju słownik Dictionnaire des antiquités chrétiennes został ogłoszony w 1865 r. p. X. Martigny, który w 1877 r. zrobił drugie wydanie, znacznie powiększone; następnie ukazał się w Anglii Dictionary of christian antiquities, wydany przez Smith'a, 1875—1880, przy współudziale wielu uczonych, wszystkich prawie należących do kościoła anglikańskiego; wreszcie X. Dr. Kraus ukończył niedawno (1882—1886) swoją Real-Encyklopädie der christlichen Alterthümer. Sztuka chrześcijańska była treścią wielu ważnych publikacyi; oprócz książki Garrucci'ego trzeba przytoczyć dzieło Lefort'a Études sur les monuments primitifs de la peinture chrétienne en Italie (1885), poświęcone przeważnie freskom katakumbowym oraz pośmiertne dzieło Palmer'a Early cristian symbolism (1885), wydany przez Northcote'a i Brownlow'a. Katakumbowe obrazy N. M. Panny były na nowo badane przez Liell'a, Die Darstellungen der allerseligsten Jungfrau und Gottesgebärerin Maria auf den Kunstdenkmälern der Katakomben, 1887. Młody, zręczny i uczony badacz, rodak nasz Mgr. X. Józef Wilpert ogłosił; Die Katakombengemälde Freibg. im Br. 1891; Ein Cyklus Christologischer Gemälde. Freibg im Br. 1891; Die Gottesgeweihten Jungfrauen. Freibg. im Br. 1892. W języku polskim posiadamy: Gaume'a Rzym podziemny, Warszawa 1853. X. Dr. Bilczewskiego Archeologia chrześc. Krak. 1890.
Przeciw olbrzymim rezultatom, jakie wykazały bezstronne studya nad chrześcijańskiemi katakumbami, starali się w bieżącem stuleciu oddziaływać uczeni protestanccy. Mała książeczka Mac Caul'a Christian epigraphs of the first centuries, 1869, nie zawiera ani śladu wyznaniowych uprzedzeń, ale zupełnie innego ducha są dzieła Kip'a, The catacombs of Rome 1854; Mariott'a The Testimony of the catacombs 1870; Parker'a The catacombs, 1870; Ludwig'a Ein Blick in die Roemichen Katakomben, 1876; Withrow'a The catacombs of Rome and their testimony relative to primitive christianity, 1877; Schultze'go, Archeologische Studien über altchristliche monumente, 1880; Die Katakomben, 1882; Roller'a Les catacombes de Rome, 1881; Marignan'a Études d'iconographie religieuse, 1887.
Nie wspominamy tu nazwisk autorów, którzy pisali o cmentarzach chrześcijańskich, położonych po za obrębem Rzymu, jako nie wchodzących w zakres niniejszej pracy; można znaleźć tych autorów razem z wykazem cmentarzy, o których pisali, w Kraus'a Real-Encyklopädie art. Katakomben t. I. str. 114—136.
(Paul Allard).
X. W. S.
-
Z tymi allegorycznymi lub dekoracyjnymi obrazami chrześcijańskich katakumb nie należy brać za jedno fresków mitryckich w podziemiach sąsiednich ale od cmentarza Protextata różnych, ani też malowideł z przypadkowo wcielonego do cmentarza Trazona grobu woźnicy zwycięskiego na igrzyskach cyrkowych. (Ob. w tym przedmiocie Garucci, Les mystères du syncrétisme phrygien, w Cahier i Martin, Mélanges d'Archéologie, t. VI, str. 1—54. — Northcoth i Brownlow, Palmers Early Christian symbolism. str. 35—36, 59—62). ↩
-
Polskie piśmiennictwo przedstawia się w tym kierunku niezbyt bogato. Jako jedyne poważne studya z zakresu archeologii chrześcijańskiej z przyjemnością wskazać możemy: X. Gaume'a. Hist. Katakumb czyli Rzym podziemny tł. Rogalskiego, Warszawa 1854, oraz dzieło X. D-ra Bilczewskiego, Archeologia chrześcijańska w obec hist. Kościoła i dogmatu, Kraków, 1890. Nie wspominamy o pomniejszych rozprawach, w rodzaju rozprawy, tegoż autora: Maniusz Acyliusz Glabryo,—jako zbyt szczegółowych i zresztą bardzo nielicznych. ↩