Monita secreta

czyli tajemne rozporządzenia Towarzystwa Jezusowego1, — to stara i zardzewiała, ale zawsze chętnie używana broń przeciw jezuitom. Ponieważ doświadczenie uczy, że nawet tak tępą jak ta bronią można wyrządzać szkodę lub przynajmniej wywoływać niepokoje w umysłach, przeto widzimy tu konieczność ponownego odparcia zarzutu, pod powyższym tytułem Kościołowi stawianego.

Monita Secreta są prostym paszkwilem. Pierwsze jego wydanie okazało się pod tytułem: „Monita secreta Soc. Jesu," Notobrigae, 1612. Miejsce i czas druku błędnie podane. Pismo to bowiem wydrukowane zostało dopiero w 1614 r. w Krakowie. Autorem jest polski ex-jezuita, Zahorowski, który w 1612 r. musiał opuścić Towarzystwo, a następnie przez zemstę napisał ten paszkwil2.

Po pierwszem krakowskiem wydaniu z r. 1614 nastąpiły inne nietylko w Polsce, ale we wszystkich prawie krajach, zwłaszcza w Niemczech, we Francyi, w Hiszpanii i we Włoszech. Osławiony Schoppe, zawzięty wróg jezuitów, wcielił Monita pod napisem Instructio secretissima do paszkwilu, wydanego przez się w 1634 r. pod tytułem „Anatomia Soc. Jesu." Polskie tłómaczenie ukazało się w r. 1784, pod tytułem: Przewodnik czyli skryte rządy oyców Jezuitów, z łacińskiego przełożone.

Wstęp do przekładu niemieckiego, wydanego w 1668 r., powiada, że Monita nigdy jeszcze drukowane nie były, i że dopiero teraz, za nadzwyczajnem zrządzeniem łaski bożej, wpadły w ręce pewnym duchownym, którzy otrzymali wykształcenie u jezuitów. Jeszcze w 1782 r. zrobione rzekomo w Rzymie wydanie nosi na tytułowej karcie uwagę: „obecnie po raz pierwszy wydrukowane." Z francuskich dawniejszych tłómaczeń wymienię tylko Kolońskie z r. 1669 „Secrets des Jésuites," i późniejsze „Cabinet Jesuitique," następnie wydania: Turyńskie 1718, Paderborneńskie (Paryskie) 1761; z angielskich wydań: wydania z r. 1725 i 1759. W zeszłym wieku Monita zostały wydrukowane w Niemczech: w Halle (1725), we Frankfurcie (1749), w Haremberg'a Geschichte des Jesuitenordens, Halle 1760, następnie w pragmatycznej historyi przedniejszych zakonów, w r. 1783 3. W bieżącym wieku następowały wydania w Akwisgranie (1824), w Nordhausen (1845), w Minden (1852), w Erfurcie (1853 i 1867), w Barmen (1887) i t. d. Samariu chełpił się, że w Pradze znalazł rękopism z tekstem oryginalnym paszkwilu Monita i ogłosił ten tekst z tłómaczeniem rossyjskiem 4. Według Reuscha 5, w ciągu półtora roku odbito z wydania Sonvestre'a 22,000 egzemplarzy, a w 1879 r. ukazało się 13 z rzędu wydanie.

Wobec tak olbrzymiego rozpowszechnienia tego pisma, widzieli się zmuszeni jezuici do wystąpienia przeciw jego autentyczności. Ukazały się odpowiedzi na nie Bembus'a 6, Contzen'a 7, Gretzer'a 8, Ad. Tanner'a 9, Forer'a 10, Masen'a 11, Huylenbroucq'a 12, van Aken'a 13 i t. d. Także i ze strony po za jezuickiej dowodzono nieautentyczności tego pisma 14, ale te dowodzenia niestety, nie miewały takiej poczytności, jaką się zawsze cieszyły paszkwile antijezuickie.

Ludzie nie nawykli do lekkomyślnego przyjmowania wszystkich okropności, zarzucanych jezuitom w rozmaitych paszkwilach, a przeto nie mający jezuitów już z góry za nikczemników, których zbrodnie byłyby nad wszelkie dowodzenia pewniejsze, łatwo przekonać się będą mogli z samego choćby przeczytania tych Monita, że w piśmie tem mają do czynienia z nikczemnym paszkwilem. Dla każdego, mającego choćby najmniejsze pojęcie o jezuitach, jak również o poufnej korespondencyi przełożonych jezuickich, jaka po zniesieniu zakonu rozrzucona została po wszystkich większych bibliotekach, sama już treść tych Monita najkategoryczniej autentyczności ich przeczy. Weźmy choćby niektóre tylko przykłady.

Szósty rozdział rzeczonych Monita p. t.: „jakim sposobem należy dla Towarzystwa zjednywać bogate wdowy," i siódmy p. t.: „jak otrzymywać życzliwość wdów i jak rozporządzać ich majątkiem," zawierają mieszaninę częścią niemoralnych, a częścią świętoszkowatych wskazówek, jak od wdów wyłudzać pieniądze dla jezuitów. „Jeśli się okażą hojnemi dla Towarzystwa, dostarczyć im trzeba wszystkiego, czego tylko pożądają dla zaspokojenia swej zmysłowości, lecz umiarkowanie i z unikaniem wszelkiego zgorszenia... Trzeba razem z niemi odwiedzać ogród czyli Kollegium—ale skrycie tylko i nierażąco—i ułatwiać im tajemne schadzki i rozrywki z tymi, którzy się im najbardziej podobają.... Jeśli jaka wdowa już za życia nie zapisuje swego całego majątku Towarzystwu, to przy zdarzonej sposobności, a zwłaszcza w ciężkiej jej chorobie lub w niebezpieczeństwie życia, przedstawić jej należy ubóstwo Kollegiów, i niepostrzeżenie ale stopniowo skłonić ją do uczynienia na nie pewnej ofiary."

Wszystko to wychodzi na podłe matactwo. Teraz wobec tego porównajmy poufny list mniemanego autora Monitów, jenerała jezuitów Klaudyusza Aquaviva, pisany dn. 11 Czerwca 1587 r. do jednego z przełożonych w Niemczech, który nie chciał przyjąć legatów, uczynionych przez jakieś niewiasty na rzecz Towarzystwa Jezusowego, pomimo, że te niewiasty ślubem się do tych ofiar zobowiązały były. „Dawno już uznałem to za bardzo słuszne, pisze Aquaviva, że nie chcesz nic wiedzieć o ślubach owych niewiast, któremi się niemądrze zobowiązały do przekazania swego majątku Towarzystwu, tak bowiem a nie inaczej uczynić należało i dla zachowania naszej instytucyi, która dziwny ma wstręt do tych rzeczy, jak również dla zbudowania. Nie masz też potrzeby się niepokoić owemi ślubami; gdyż choć nie możemy rozwiązywać ślubu, to przecież możemy odrzucić to, co nam się wskutek tego ślubu należy, przez co ubocznie zwolniony także zostanie od swego ślubu ten, co go wykonał." Szczególnie też, mówi dalej jeszcze Aquaviva, trzeba w takich razach zwracać uwagę na to, czy taka osoba posiada krewnych, w potrzebie materyalnej zostających15.

Głównie uderzają Monita wszędzie na robienie pieniędzy. Rozdział 9: „O pomnożeniu dochodów w Kollegiach," poleca w tym celu wszystkie środki i wszystkie drogi, choćby one były nawet najbezwstydniejsze. „Dla tego też niechaj spowiednicy książąt, możnych, wdów i innych osób, od których Towarzystwo może się czegoś spodziewać, usilnie wpajają w swych penitentów wszystko, co tej sprawy dotyczy, a to w tym celu, aby gdy im udzielają darów duchownych i bożych, sami przynajmniej ziemskie i doczesne otrzymać od nich mogli, a niechaj żadnej nie przeoczą sposobności, by przyjąć to, co im ofiarują." Gorąco również polecają Monita kupiectwo, zakazane jezuitom zarówno przez konstytucye papieskie, jak statuty zakonne i listy generałów zakonnych. „Również pod firmą bogatych a nam przyjaznych kupców może Towarzystwo prowadzić korzystne przedsięwzięcia kupieckie, trzeba wszakże zwracać uwagę na pewne i obfite zyski, nawet w Indyach, które dotychczas przynosiły Towarzystwu nie tylko dusze, ale i dużo złota za łaską bożą." Kobiety trzeba uczyć kradzieży, podług wymagań tychże Monita: „Kobiety, któreby się skarżyły na występki, lub na przykre strony charakteru swych mężów, trzeba uczyć, aby pokryjomu wynosiły z domu pieniądze i ofiarowywały takowe Bogu na przebłaganie Go za grzechy mężów i na otrzymanie łaski bożej."

W czwartym rozdziale, w którym mowa o kaznodziejach i o spowiednikach ludzi możnych, stają znów Monita w sprzeczności ze wszystkiemi zasadami zakonu, z mnóstwem poufnych listów przełożonych zakonnych: „Wasz wpływ powinien się zwracać, nie odrazu lecz powoli, do rzeczy zewnętrznych i politycznych.... Wielokrotnie i stanowczo możecie się zastrzegać przeciw zamiarowi jakiegokolwiek mieszania się do zarządu państwem, a udawać, że o tym zarządzie mówicie przeciw własnej woli, jedynie z poczucia obowiązku." Uzupełnieniem tego polecenia jest nikczemna uwaga w rozdz. XVII: „Wielką przyniesie to korzyść, jeśli się będzie umiało ostrożnie a skrycie podsycać spory pomiędzy możnymi i książętami, choćby nawet przy obustronnem sił osłabieniu!..."

Proszę teraz porównać z temi rzekomemi poleceniami rzeczywistą instrukcyę, wydaną w r. 1602 przez O. Aquaviva, dla spowiedników na dworach książęcych16. Że ta instrukcya O. Aquavivy stanowiła rzeczywiście normę postępowania dla rzeczonych spowiedników, dowodzi np. następujący ustęp z dzieła Dudika17: „Gdy wiosną r. 1624 O. Lamormaini obejmował ważny swój urząd, napisał doń generał zakonu, O. Mutius Vitelleschi, że jako spowiednik cesarza może się zachowywać podług Instructio pro Confessariis Principum a p. Claudio (Aquaviva). W liście tym O. Vitelleschi'ego tak się między innemi mówi: „Circa tractationem negotiorum hoc tantum Reverentiae Vestrae enixe commendo, ut in ea nullo modo se ingerat neque suscipiat, nisi ad ea a Caesare vocata fuerit, et tum adhuc utatur in illis illa moderatione, quae § 4 et § 5 et 6 Instructionis suadetur."

Z tych zaś trzech paragrafów Instrukcyi O. Aquavivy z r. 1602 najważniejsze są zdania następujące: „Pamiętając na bardzo surowe przepisy piątej generalnej kongregacyi, spowiednik nie powinien się mieszać do spraw zewnętrznych i politycznych, a troszczyć się tylko o sprawy sumienia księcia... Wielkiej to byłoby wagi, aby mu sam książę zabronił podejmować się spraw innych. Tym bowiem sposobem z większą swobodą i niezależnością będzie on spełniał swój urząd, a jego penitent będzie miał oszczędzonych dużo nieprzyjemności ze strony tych, którzyby chcieli pośrednictwo spowiednika wyzyskać dla osobistych korzyści." Nie powinien on także pośredniczyć w udzielaniu żadnych koncessyi, podarunków i łask, albowiem rzeczy tego rodzaju zazwyczaj nawet w razach dozwolonych wywołują zgorszenia, gdy ludzie widzą, że je wyjednywają spowiednicy, a zwłaszcza jeszcze, gdy ci są zakonnikami. „Im większymi cieszy się spowiednik względami u księcia, wskutek których pewien wpływ mógłby wywierać, tem więcej niech będzie baczny na to, aby się nigdy ani słowem a tem mniej na piśmie nie podejmował przedstawiać ministrom jakichkolwiek spraw lub rzeczy..... Bardziej jeszcze na to powinien uważać, aby się nigdy nie pozwalał używać za pośrednika w upominaniu ministrów lub dworzan imieniem króla, wszelkie zaś odnoszące się ku temu polecenia powinien z największą stanowczością odrzucać"18.

Wspomniana w tej Instrukcyi piąta generalna Kongregacya już w r. 1593 zakazała jezuitom wszelkiego mieszania się do polityki19. A jak dokładnie trzymano się podanych przez nią surowych przepisów, dowodzi szczegół, przytoczony przez wrogiego jezuitom pisarza, Stieve'go. Gdy pewnego razu rektor monachijski, Szymon Hendel i O. Grzegorz de Valentia na skutek rozkazu, wydanego przez zakon swym członkom, nie mieszania się do spraw państwowych, wzbraniali się służyć swą radą księciu Wilhelmowi Bawarskiemu, ten odniósł się ze skargą do generała Aquavivy. A przecież, zapytanie owo, postawione przez księcia wspomnianym jezuitom, odnosiło się tylko, jak to już nieraz się zdarzało u innych podobnego ducha książąt, do oznaczenia, czy jakieś zamierzone przez księcia przedsięwzięcie było grzeszne lub nie20.

Podobny wypadek zdarzył się nawet już przed wydaniem rzeczonego Dekretu. Pod d. 27 Kwietnia 1592 r. pisze do księcia Wilhelma Bawarskiego minister jego Krzysztof Neuburger, że on „skutkiem najłaskawszego polecenia Jego Książęcej Mości" w przedmiocie zamierzonych środków zaprowadzenia oszczędności pytał o radę Rektora Kollegium jezuickiego w Monachium, „alem takowej odeń otrzymać nie mógł, lecz przeciwnie ze słów jego wyrozumiałem, że on takich rzeczy niechętnie się podejmuje. Im więcej pragnie on we wszystkiem Waszej Książęcej Mości pomagać, tem mniej się może takiemi rzeczami obarczać, a to dlatego, że raz się w nie wdawszy, musiałby iść dalej, a przez to powołanie swoje etc. zaniedbywać"21.

Przełożeni Towarzystwa Jezusowego prowadzili nieustanną walkę nie z poszczególnymi jezuitami, lecz z książętami, chcąc wstrzymać tych ostatnich od używania Ojców do spraw politycznych. Dowodzi tego np. korespondencya generała Vitelleschi z biskupem Augsburskim w r. 1634, który w sporach z miastem Augsburgiem posługiwał się piórem swego spowiednika, O. Wagnereck'a. Gdy podczas układów pokojowych w Monastyrze groziło niebezpieczeństwo wmieszania się jezuitów do spraw politycznych, generał Caraffa posłał dn. 25 Stycznia 1648 r. upomnienie do prowincyała górnoniemieckiej prowincyi, aby nie zapominał o przepisach Zakonu co do mieszania się jezuitów w sprawy polityczne. W kilka znów miesięcy potem, 25 Lipca, tenże generał wysłał do Elektora Bawarskiego, Maxymilijana, pismo, w którem go zaklina na miłość, jaką ma ten książę dla Towarzystwa, aby spowiednika swego, O. Vervaux, „nigdy nie używał do spraw politycznych, tak surowo wzbronionych przez regułę Towarzystwa Jezusowego, (qualia sunt illa, quae apellantur status). W następnych latach zwracał się nieraz generał Nickel do przełożonych niemieckiej prowincyi, usilnie ich upominając, aby pomimo wszelkich nalegań książąt nie dali się skłonić do poświęcenia jakiegokolwiek jezuity staraniom o sprawy świeckie22.

Wszystko to są listy poufnej natury, „tajemne" instrukcye dla przełożonych; nie byłyby one nigdy drukiem ogłoszone, gdyby mnóstwo jezuickich archiwów przy zniesieniu Towarzystwa nie przeszło było do bibliotek i archiwów rozmaitych książąt; stanowią one przeto uderzający dowód przeciw autentyczności wskazówek mieszania się do polityki, jakie w bezwstydny prawdziwie sposób podają Monita Secreta.

Jednę jeszcze wyjmujemy z Monitów próbkę, pozostającą w prostem przeciwieństwie nietylko już do przepisów Zakonu, ale także do najbardziej poufnych listów i tajemnych wskazówek ogółu przełożonych zakonnych. W rozdziale XVII jest taki ustęp: „Wreszcie trzeba się uganiać za opactwami i prelaturami, które w razie opróżnienia można będzie bez trudności osiągnąć, zważywszy na lenistwo i głupotę mnichów. Byłoby to bowiem z wielką korzyścią Kościoła, gdyby wszystkie Stolice biskupie były obsadzone przez Towarzystwo, i sama wreszcie Stolica Apostolska przeszła w jego posiadanie, zwłaszcza, gdyby papież został świeckim książęciem nad wszystkiemi dobrami." Jeśli o prawdę chodzi, to trzebaby wykazać, gdzie i kiedy podług świadectwa historyi dobijali się jezuici o posiadanie Stolic biskupich. Historya na każdej niemal karcie dowodzi czegoś wręcz przeciwnego, a mianowicie: niezmiennego trwania przełożonych zakonnych przy podstawowej zasadzie zakonu, — nie przyjmowania nigdy żadnej prelatury, trwania professów zakonnych przy złożonych Bogu ślubach, nie dążenia nigdy do żadnych prelatur kościelnych. Nie rzadko widzimy na tym punkcie prawdziwe współzawodnictwo pomiędzy przełożonymi a podwładnymi w oddalaniu od Towarzystwa wszelkiej narzucanej mu prelatury, że wspomnę tylko na biskupstwa nie już ofiarowane, ale przymusowo narzucane w Niemczech jezuitom: Bobadilli, Le Jaj'owi, Piotrowi Canizyuszowi. Proszę tylko odczytać w tym przedmiocie listy takiego Le Jay'a do króla Ferdynanda z dn. 25 Września 1546 r., list z dn. 4 Grudnia t. r. do św. Ignacego23 i listy tegoż do Le Jay'a, jak również list św. Ignacego z dn. 6 Grudnia 1546 r. do króla Ferdynanda, w którym ten święty usilnie dowodzi, że żaden jezuita nie powinien być biskupem24. Wyrażone tu myśli przez św. Ignacego ciągną się niby nić złota przez całą korrespondencyę jego następców, którzy dosyć często znajdowali się w konieczności prowadzenia podobnejże walki w obronie karności i czystości zasad zakonu, chociaż nie zawsze walczyli skutecznie, kategoryczny bowiem rozkaz papieży często stawiał tamę dalszym przedstawieniom ze strony jezuitów.

Treść tych Monita Secreta, porównana z konstytucyami i ze ślubami Tow. Jez., porównana zwłaszcza z najpoufniejszymi i najtajemniejszymi listami przełożonych zakonnych, stanowi tak nieprzeparty dowód przeciw autentyczności Monitów, iż dziwić się trzeba, jak może nawet powstać choćby najmniejsza pod tym względem wątpliwość, zwłaszcza jeśli się wspomni, że tyle już pism dowodnie wykazało tę ich nieprawdziwość. Jezuici zawsze odrzucali Monita, jako szczwanie na zakon; nigdy nie przyznawali się oni do ich treści. A czyliżby nic nie miały znaczyć te ich ponawiane bezustannie świadectwa? Gretser i Forer przedrukowywują dosłownie rozmaite dokumenta, w których ze strony kompetentnej wyjaśniono, że Monita są podstępnie na jezuitów podniecanem szczuciem25; czyż te dokumenty nic nie mają znaczyć? Dla tego też słusznie Forer zapytuje, jakim sposobem dziać się to może, aby z tylu ludzi, którzy z najpoważniejszych i najuczeńszych stanów tylko dla tego wstępują do jezuitów, aby tem lepiej służyć Bogu i duszom swych bliźnich, żaden nigdy nie wspomniał o tych nikczemnych Monita'ch, żaden nigdy ich pod pręgierz nie stawił, nigdy z ich powodu żaden zakonu nie opuścił!

Powyższą uwagę Forer'a rozwija inny świecki pisarz: „Pomimo, iż Monita polecają zbrodnie bez obsłony a zakonowi hańbę przynoszą, żaden z tych ludzi nie wzdryga się przed tą jaskinią łotrów, albo raczej przed tem piekłem dyabelskiem, w którem, zamiast w jezuickim zakonie, naraz się ujrzał, żaden z nich nie odczuwał wyrzutów sumienia, żaden nie miał odwagi odsłonić tę straszną, przewrotną tajemnicę wyższym przełożonym duchownym! Czyżby wszyscy bez wyjątku jezuici przez samo przyjęcie, a może nawet przez sam widok lub dotknięcie tych Monita, zostali przez nie oczarowani, i jak niegdyś towarzysze Ulisses'a w wieprze, tak ci z cnotliwych przemienieni zostali w nicponiów; czyżby tak gorliwi o cudze zbawienie kaznodzieje i missyonarze, o własne tylko zbawienie tak mało dbali, żeby je całkowicie poświęcali dla doczesnej jedynie, bezwstydnej wygody zakonu?... Obok tego musieliby ci wszyscy bezbożnicy pozostać aż do śmierci bezbożnikami; żaden nawet na łożu śmierci nie mógłby wejść w siebie, żaden by nie mógł przestrzedz swego niezepsutego jeszcze przyjaciela, żaden słowa nieostrożnego nie wyrzec, żaden zdziecinniały starzec nie mógłby się nieostrożnie wygadać, żaden z usuniętych od przełożeństwa nie mógłby uczuciem zemsty zapłonąć... Tyle to przyjąćby trzeba i wiele jeszcze innych nieprawdopodobieństw, ba nawet moralnych niemożliwości, t. zw. cudów moralnych, a to wszystko gwoli zbrodni i jej najwierniejszych przyjaciół, gdyby te nikczemne i wszelkie szlachetne uczucia obrażające tajemnice nie były przez jezuitów jako dzieło jezuickiego zakonu odkryte i do wiadomości ogółu podane, t. j. gdyby żaden z jezuitów w ciągu 170 lat... nie zdradził przed światem tajemnicy o autentyczności Monitów, lecz o niej starannie milczał, owszem nawet w licznych pismach i przy każdej sposobności jezuickiego ich pochodzenia zaprzeczał"26.

Jeśli weźmiemy na uwagę wszystkie te okropne następstwa, na jakie zgodzićby się trzeba przyjąwszy Monita za pismo autentyczne, a nadto zważywszy to zamieszanie i te sprzeczności, jakie napotykamy w danych co do czasu i miejsca odnalezienia Monitów, a także co do dokładności ich tekstu, to nie będzie można się dziwić, że nawet najzaciętsi wrogowie jezuitów, skoro tylko zajmowali się czas jakiś sprawami jezuickiemi, odrzucali Monita jako dzieło podrobione i nieautentyczne.

Jednem z pism bardzo wrogich jezuitom jest Tuba magna z r. 1713. Zawiera ona także i Monita Secreta, ale tylko w pierwszem swem wydaniu; w przedmowie zaś do drugiego wydania autor Tubae mówi, że wobec dowodów, podanych przez Huylenbroucq'a, wyrzucił Monita z obecnego wydania, a dalej wyraźnie oświadcza, że jezuici nie mają nic wspólnego z paszkwilem Monita27. Nieautentyczność ich przypuszcza także Arnauld, wróg jezuitów, jak również nieprzyjazny im jansenistowski dziennik Nouvelles ecclésiastiques z 30 paźdz. 1729 r.28. Znany zaś z nieprzychylnego względem jezuitów usposobienia, v. Lang, powiada: „Monita są jawnym wymysłem i parodyą, prawdopodobnie w Czechach przez zagorzałych jezuickich wrogów na świat wydaną, pod pozorem jakoby je miano znaleźć w Paderbornie, w złupionym przez księcia Chrystyana Brunświckiego klasztorze OO. Kapucynów29.

Z pomiędzy nowszych zdań o Monita'ch wspomnę jeszcze zdanie Fridrich'a, który dużo sobie trudu zadaje w wydobywaniu z archiwalnych tajników na światło dzienne wszelkich braków i słabości pojedynczych jezuitów. Chciał on tegoż samego dokazać w swoich uwagach o Monita Secreta „ale pomimo wszelkich zręcznych usiłowań musi ostatecznie wyznać, że: „Widocznie autor tym sposobem przywiódł swe dzieło do skutku, iż uogólnił pojedyncze nadużycia i rzeczywiste wypadki, których dosyć znaleźć można w papierach jezuickich. To samo wrażenie odniósł także Gretser, dla tego też prawdopodobnie wnioskował, że Monita napisał jakiś ex-jezuita. I to przypuszczenie będzie zapewne najprawdopodobniejsze."30

Innym podobnie jak Friedrich wielkim nieprzyjacielem jezuitów jest dawny jego kolega, Huber. Ten z daleko większą szczerością oświadcza się przeciw autentyczności Monitów. Między innemi tak mówi: „Jezuici przypuszczali, jak to już wskazuje uwaga, podana przez Gretsera, że autorem Monita privata31 jest jakiś ex-jezuita, który je zmyślił przez zemstę za uwolnienie go z zakonu; przypuszczenie to choćby dla tego jest prawdopodobne, że Monita wspominają nieraz zasady i sposoby usuwania z zakonu, oraz rozbierają intrygi i sztuczki, jakiemi mają być jakoby prześladowani i gubieni wyłączeni z zakonu członkowie. Ale właśnie same te szczegóły wydają się być ważnym dowodem przeciw prawdziwości samej tej instrukcyi; albowiem niepodobna, aby towarzyszom, najbardziej nawet wtajemniczonym i najbardziej wypróbowanym, odsłaniano manewr, który przy zmienionych okolicznościach mógł być przeciw nim samym obrócony, zważywszy, że nawet professów po czterech ślubach zakonnych usuwano nieraz ze zgromadzenia. Już z góry zatem pouczanoby niektórych członków zgromadzenia o tem, co względem nich samych mógł zakon później zastosować: — samobójcza prawdziwie i w najwyższym stopniu pełna sprzeczności, niezgodna z rozgłośną mądrością jezuitów praktyka, gdyż w tym samym czasie, kiedy jakiemuś jezuicie udzielano te instrukcye, zdradzano mu tajemnicę, dawano możność bronienia się i zabezpieczania w razie, gdyby miał sam uledz podobnemu prześladowaniu ze strony zakonu."32

Na zakończenie Huber taki sąd wydaje: „Mnie samemu, podobnie jak protestanckiemu historykowi Gieseler'owi33 i Döllingerowi, przedstawiają się Monita jako nieprawdziwe i jako satyra na zakon... Zwłaszcza, że w samych Monitis Secretis nie brak miejsc, najoczywiściej dowodzących, że mamy tu do czynienia z satyrą; jak np. kiedy mówią: „Nasi powinni tylko w bogatych miastach zakładać kollegia, albowiem zadaniem naszego Towarzystwa jest naśladowanie Chrystusa Pana, który mieszkał przeważnie w Jerozolimie, a w mniejszych miejscowościach tylko przejściowo się zatrzymywał." Albo gdy np. czytamy, że z pomnożeniem doczesnych dóbr Towarzystwa nastanie złoty okres dla ludzkości. Wreszcie i na to trzeba pamiętać, że taka instrukcya, odpowiednia zaledwie dla jakiejś przewrotnej bandy opryszków, żadną miarą pogodzić się nie da z niezaprzeczonem uczuciem szczerej pobożności, objawiającej się u tysiąców współczłonków Towarzystwa Jezusowego. Przypisywaniem tych zasad jezuitom wyrządzono im więcej korzyści, aniżeli szkody, ostatecznie bowiem na samym napastniku mści się wszelka przesada i wszelka niemoralność, jakiej się on dopuszcza względem swego przeciwnika."34

Jednym z najczynniejszych nieprzyjaciół jezuickich ostatnich czasów jest bez wątpienia odpadły od Kościoła katolickiego professor Bonoński, Reusch. Ale i ten tak samo sądzi o Monitach: „Często pomimo licznych zaprzeczeń ze strony jezuitów sądzono, że Monita zawierają istotnie poufne zasady postępowania, wydane przez przełożonych zakonnych; a tymczasem książka ta jest bez żadnej wątpliwości satyrą."35

Podług tedy powyższych wywodów musimy przyznać, że: niemożliwą jest ze stanowiska krytyki rzeczą przypisywać jezuitom autorstwo pisma Monita Secreta. Jeśli z jednej strony pochodzenie tego pisma jasno jest udowodnione, a z drugiej strony jeśli za autorstwem jezuitów lub ich generałów zakonnych nie przemawiają najmniejsze nawet dowody, dotyczące miejsca, czasu i rękopismu, to niemoralna, bezwstydem swym oburzająca treść tego pisma najoczywiściej dowodzi jego niezgodności nietylko już z przepisami zakonu, ale także z najpoufniejszemi wskazówkami przełożonych zakonnych, a tem samem dowodzi ona widocznej tego pisma nieprawdziwości. Zważywszy nadto, że jezuici zawsze ze wstrętem odpychali od siebie Monita, że przyjęcie ich autentyczności każe przyjąć cały szereg nielogicznych następstw i cudów moralnych, że wreszcie sami najzagorzalsi wrogowie jezuitów, skoro się dłużej zajmowali ich sprawami, odrzucali Monita jako bezwarunkowo podrobione, zważywszy, mówię, to wszystko przyjść musimy do wniosku, że wszelkie dalsze powątpiewanie co do ich nieautentyczności żadną miarą usprawiedliwić się nie da.

Ob. Encykl. kość. X. Nowodworskiego art. Monita secreta.

Duhr. Jesuiten-Fabeln. zesz. I. Geschichtslügen. Paderborn. 1889. № 48, str. 521 nst.

X. W. S.


  1. Duhr. Jesuiten Fabeln. zesz. I. 

  2. Już dekret bpa Krakowskiego z d. 11 Lipca 1615 r. wspomina nazwisko Zahorowskiego. Jak orzeka dekret administratora biskupstwa Krakowskiego, Andrzeja Lipskiego z d. 20 Sierpnia 1616 r., paszkwil rzeczony był początkowo rozszerzany w rękopiśmie; dopiero później, jak opiewa tenże dekret „ante duos circiter annos in civitate hac," a zatem w r. 1614 ukazał się drukiem w Krakowie. Tegoż autora wspomina także Huylenbroucq w swych „Vindicationes alterae (Gandavi 1713, str. 115), w których także powiada, że tenże X. Zahorowski starał się wyjednać większe odszkodowanie za swój wniosek u Wizytatora klasztorów jezuickich, O. Argenti, który w r. 1613 przebywał w Polsce, następnie jednak wymówił się od sądu polubownego, złożonego z dwóch sędziów, wybranych przez niego samego, i z dwóch wybranych przez Wizytatora, i napisał wtedy przez zemstę rzeczone „Monita." Zarówno śledztwo biskupie, rozpoczęte w r. 1615, jak wydane przez Krakowską Akademię „Diarium domus professae S. J. ad S. Barbaram" wskazują na r. 1614, jako na czas ukazania się w druku rzeczonych „Monita." Jako autora „Diarium" stanowczo wymienia Zahorowskiego. (Ob. co o tem pisze „Encykl. kościel." X. Nowodworskiego t. 15). O treści tego Diarium ob. „Précis historiques" 1890. Luty. 

  3. Prw. D. Heheimen Verordnungen d. Geselschaft Jesu. Paderborn 1853 str. 18 nst. 

  4. Revue des questions historiques, 1887, XLII, 587 nst. 

  5. Index d. verbotenen Bücher, II, 281. 

  6. Monita salutaria data Anonymo auctori scripti, nuper editi, cui falso titulus inditus: Monita privata Soc. Jesu. 

  7. Disceptatio de secretis Soc Jesu, 1617. 

  8. Contra libellum famosum... Monita privata S. J. 1618. 

  9. Apologia contra Monita privata S. J. 

  10. Antanatomia, 1634, przeciw Schoppe'go „Anatomia." 

  11. Gretserus reviviscens, 1661. 

  12. Soc. Jes. Vindicationes alterae. Gandavi. 1713. 

  13. La fable des Monita Secreta. Bruxelles 1882. 

  14. Doller. Der Jesnitenfeind, a także Die gehéimen Verordnungen d. Ges. Jesu, ein Schanddenkmal, welches d. Feinde der Jesuiten sich selbst wiederholt entrichtet haben, (Paderborn, 1853). 

  15. „Quod scribit se votis illarum mulierum renuntiasse, quibus ad sua societati leganda sese imprudentius obstrinxerunt, nil iam diu magis probavimus, ita enim omnino conveniebat et oportebat propter instituti nostri conservationem, quod ab his rebus mirum in modum abhorret, et aedificationem. Nec est quod Reverentiam Vestram ulla ex parte mordeat scrupulus ex voto: nam etsi votum ipsum rescindere nobis non liceat, licet tamen id, quod ex voto nobis deberetur, repudiare, ex quo etiam indirecte, qui vovit, liberatur." (Archiwum niemieckiej prowincyi Tow. Jez. t. XIII, f. 23). 

  16. Institutum Soc. Jes. II. 225 nast. 

  17. Correspondenz Kaisers Ferdinand II mit Beccanus und Lamormaini. II Band. 233 str.—Archiv f. öster. Gesch. 

  18. Institutum, Soc. Jes. II. 226. 

  19. Institutum S. J. I. 254, 265. Prw. Siódmą Kongregacyę Generalną, (r. 1615). I. 305. 

  20. Stieve. Bayerische Politik. I. 417. Odpowiedź Aquavivy z d. 3 Lut. 1596 r. ob. Stieve. Ursprung d. dreissigjährigen Krieges. str. 65, uw. 15. 

  21. Aretin. Maximilian der Erste. Passau 1842. I. 403. Anm. 4. 

  22. Treść tych listów po części dosłownie u Wittmann'a: Die Jesuiten u. d. Ritter Heinrich v. Lang. Augsburg. 1845, str. 12—16. Pismo z d. 25 Lipca 1648 w całości u Stieve'go. Ursprung d. dreissigjährigen Krieges. Anhang. str. 36. 

  23. Boero. P. Cl. Jaio. Firenze 1878, str. 120, 124 nst. 

  24. Cartas. I. 306. 

  25. Forer. Antanatomia. Oeniponte 1634, p. 69—74. 

  26. Die geheimen Verordnungen str. 33—35. 

  27. W drugiem wydaniu Tuba magna (Tuba altera, 1715, p. 188), jest powiedziane: „Monita illa ut impia rejicit Huylenbroucq et merito... Probat male consutam de inventione illarum instructionum fabellam, quae praefixa est variis illarum editionibus... Sponte igitur credam, nunquam a Jesnitis composita esse impia illa Monita, quae iam dudum in vulgus dispersa fuere, seu per Hieronymum Zaorowski Polonum seu per quemcumque alium." (Prw. Geheime Verordnungen, str. 4). 

  28. Collombet, Histoire critique de la suppression des Jésuites, Paris. 1846. II. 458. 

  29. Lang. Gesch. d. Jesuiten in Bayern. Nürnberg. 1819, str. 25. 

  30. Abhandlungen d. K. bayerischen Akademie. XVI (1881), str. 97. 

  31. Monita privata jest to tytuł pierwszego krótszego wydania, późniejsze powiększone wydania nosiły tytuł Monita secreta. Gretser (Ingolstadt 1618) i Forer (Insbruck 1634) uważają tytuł Monita privata za sfałszowany. 

  32. Huber. Jesuitenorden, str. 106. 

  33. Lehrb. d. Kirchengesch. Bonn 1852, III, 2, 656. 

  34. Huber. loc. cit str. 107 nst. 

  35. Reusch. Der Index d. verbotenen Bücher. II. 281; — Tenże autor przed paru laty napisał: „Monita privata S. J. są napewno satyrą z r. 1611, napisaną przez wydalonego z zakonu Hieronima Zahorowskiego." (Theolog. Literaturzeitung, 1890. Grudzień, 655).