Spirytyzm
I. skopiuj
W Grudniu 1847 r. we wsi Hydesville w Stanie Nowojorskim Ameryki Północnej osiadła rodzina Fox'ów. W kilka dni po jej zamieszkaniu zaczęły się dziać dziwne wydarzenia w jej domu. Bez żadnej widocznej przyczyny naturalnej dawały się słyszeć w ścianach domu lekkie uderzenia, sprzęty domowe zmieniały miejsce, dzieci — trzy młode panienki — odczuwały na sobie jakby lekkie dotknięcie jakiejś rzeczy niewidzialnej, podobne albo do zimnej dłoni ludzkiej, albo do psa wielkiego, ocierającego się o ich łóżko.
31 Marca 1848 r. wieczorem, gdy najmłodsza z córek w wieku lat dwunastu usłyszała te same hałasy, nie wystraszona nimi bynajmniej, zaczęła klaskać palcami i wołać: „Tu, panie Pied Fourchu, zrób tak jak ja!" Natychmiast też dały się słyszeć też same klaskania. „Licz do dziesięciu!" zawołała pani Fox, i dziesięć uderzeń słyszeć się dało; następnie to coś zaczęło najdokładniej odpowiadać na liczne stawiane mu zapytania; w końcu oświadczyło, że tą siłą uderzającą jest Karol Ryan, zamordowany i pogrzebany w podziemiach tego domu. Zaczęto tedy kopać i na wskazanem miejscu znaleziono jakieś kości ludzkie i kawałek czaszki. Wówczas duch Karola Ryan oświadczył, że posłannictwem jego było pouczanie ludzi i ukazywanie im życia duszy po za grobem. Zauważono przytem, że objawy te były przywiązane do obecności pewnych osób, z któremi duch ten lubił wchodzić w relacye. Osoby te nazwano medium'ami. Później uderzenia rzeczone dawały się słyszeć w stołach. Zauważono także, że pod wpływem wielu osób trzymających się za ręce i łańcuch tworzących, lub nawet pod wpływem jednej tylko osoby, jeśli była dobrem medium, sprzęty domowe, jak stoły, koszyki, kapelusze i t. p. nabierały pewnego ruchu obrotowego mniej lub więcej szybkiego. Innym razem znów sprzęty domowe same się poruszały, schodziły z miejsca i zdawały się być ożywionymi rozmaitemi uczuciami i namiętnościami.
Stoły dawały odpowiedź bądź przez uderzenie, czynione w jakiś sposób umówiony, bądź też przy pomocy ołówka, przywiązanego do nogi stołowej ponad arkuszem papieru; ołówek pisał lub rysował podług żądania osób obecnych lub podług upodobania ducha.
Następnie media brały ołówek do ręki, która pod jakiemś działaniem, obcem ich woli, pisała rzeczy, o jakich te osoby zupełnie nic nie wiedziały.
Wreszcie bez pomocy stołu i medium utrzymywano łączność z duchami przez samo umieszczenie ołówka na arkuszu papieru, który niezadługo potem znajdowano zapisanym odnośnemi zdaniami.
Duchy okazywały się nadto jeszcze przez przerzucanie sprzętów domowych, przez grę na różnych instrumentach muzycznych, lub też przez ukazywanie się rozmaitych przedmiotów, które na miejscu w rzeczywistości nie istniały.
Podczas gdy medium pozostawało w uśpieniu widziano jakieś ciała świetlne, jakieś mgławice małe, jakieś ręce, które chwytały i przenosiły z miejsca na miejsce to kwiaty, to pióra lub inne jakiekolwiek przedmioty. „Ręce te przy dotknięciu, powiada Crookes1, wydawały się niekiedy zimnemi jak lód i martwemi, innym razem znów ciepłemi i pełnemi życia, ściskały za ręce jakby starzy jacy przyjaciele. Razu pewnego zatrzymałem taką rękę w mojej ręce, postanowiwszy jej nie wypuszczać. Tymczasem nie czułem żadnego usiłowania celem wydobycia ręki z rąk moich, lecz tylko ręka ta zdawała się powoli rozpływać we mgłę, i tym sposobem uwolniła się z mojego uścisku."
Później duchy zaczęły się ukazywać w całych ciałach, przyodzianych w rozmaite obsłony. Na głos rozmawiały z tymi, którzy ich widzieli, pozwalały się chwytać, liczyć puls u ręki, uderzenia serca, pozwalały badać swe płuca i zdejmować z siebie fotografię przy świetle elektrycznem. Powiedzmy jednak, że te objawy duchów w ciałach i te fotografie bywały często skutkiem znanego oszustwa: co też daje nam prawo do powątpiewania o rzeczywistości zjawisk tego rodzaju.
Wiadomości, jakie duchy udzielały tymi wszystkimi sposobami, a zwłaszcza za pomocą pisma, bywały bardzo rozmaite. Wypowiadane bywały w rozmaitych językach, niekiedy zupełnie nawet niezrozumiałych dla osób obecnych. Wiadomości te objawiają rzeczy zupełnie nieznane. Są tam i rzeczy trywialne i zmysłowe i poważne i naukowe. Znaczy to, jak mniemają spirytyści2, że pomiędzy objawiającymi się duchami jedne są dobre, drugie złe, a inne obojętne. Zdarza się nawet, jak sami spirytyści przyznają, że jakiś duch kłamstwa może wtrącić swe odpowiedzi do odpowiedzi ducha mądrego i dobrego.
Często objawiające się duchy podają się za dusze osób drogich danemu otoczeniu, przyswajają sobie nawet rodzaj ich pisma i sposób ich mówienia i okazują, że są wtajemniczone we wszystkie szczegóły życia tych osób. Rozumie się, że takie zachowanie się duchów musiało zjednać mnóstwo zwolenników dla spirytyzmu.
Niekiedy znów podają się te duchy za dusze osób głośnego imienia. Zostawiają podpisy: Sokratesa, Cezara, Napoleona, św. Pawła apostoła, św. Augustyna, św. Ludwika, a nawet Jezusa z Nazaretu. Ale, o ile wygłaszane przez nich zdania noszą niekiedy na sobie cechę osób głośnych, za które się podają, o tyle widoczną jest rzeczą zazwyczaj, że podpisy te są kłamliwe, i że pod nimi ukrywają się duchy złe i rozpustne.
Duchy dobre, albo przynajmniej te, które się za dobre podają, nie przepowiadają przyszłości; to też przepowiednie spirytystyczne prawie zawsze okazywały się kłamliwemi, i podług Allana Karder'a, najpoważniejszego z pośród publicystów spirytystycznych, oznaczają one interwencyę duchów zwodzicieli.
Styl objawień spirytystycznych-bywa bardzo różny, i stwierdzono nawet, że medium wywiera nań wpływ stanowczy.
Zdolności mediów rozwijają się przez nawyknienie. Wyrabiają się one w somnambulizmie, ale najczęściej w stanie czuwania. Rzeczone wyrabianie się zdolności mediumicznych nie dokonywa się bez pewnej fatygi, zwłaszcza gdy duchy wywołują effekty fizyczne, wymagające wielkiego nakładu sił fizycznych. Mediumizm powoduje wiele niedogodności. Allan Kardec zaleca osobom słabym i ekscentrycznym, by nie pozwalały się używać za media. I rzeczywiście, widziano wiele osób, które wskutek praktyk spirytystycznych traciły zdrowie a nawet zmysły.
Inna niedogodność jest ta, że medium oddaje się powoli pod władzę duchów wyraźnie złych, które chętniej opanowywują, aniżeli opuszczają medium. O osobach, tym duchom oddanych, tak mówi Allan Kardec3: „Znamy osoby, które były całe lata karane wszelkiego rodzaju opętaniem, najśmieszniejszemi mistyfikacyami, uporczywem czarownictwem, a nawet nieszczęściami materyalnemi i najokrutniejszemi zawodami. Duch okazuje się naprzód otwarcie złym, potem kłamliwym, aby wmówić w media albo swe nawrócenie, albo mniemaną władzę podbitego przez się medium do odpędzenia go każdej chwili."
Zdobyto się na zebranie w jedną całość wszystkich odpowiedzi duchów, mianych za duchy dobre, i na utworzenie z tych odpowiedzi jednego jakiegoś systemu naukowego. Z systemu tego wyjmujemy tu szczegóły najbardziej podług Kardec'a charakterystyczne, z pośród rozmaitych do pogodzenia trudnych twierdzeń wybierając te, które Kardec najwięcej uwydatnił.
Bóg jest wieczny, niezmienny, niemateryalny, jedyny, wszechmocny, najsprawiedliwszy i najlepszy. Jest Stwórcą wszechświata. Szczególem, który się zdaje być wątpliwym, jest pytanie, czy Bóg może wchodzić wprost z człowiekiem w stosunki przez objawienia?
Wszechświat składa się z istot materyalnych czyli widzialnych i z duchów. Te ostatnie stanowią tu część główną, wcielają się kolejno w ciała ludzkie. Przy śmierci człowieka dusza jego staje się duchem tułaczym aż do chwili, kiedy się wcieli nanowo bądź na ziemi, bądź-też na jednem z ciał wszechświata. Duchy wcielają się zawsze w ciała istot rozumnych, nigdy zaś w ciała zwierząt; niemniej jednak duch musi nabrać już pewnej doskonałości, zanim się wcieli w człowieka.
Te rozmaite wcielenia ducha są zawsze coraz doskonalsze, nigdy zaś coraz mniej doskonałe; szybkość jednak tego postępu zależy od dobrowolnych starań, jakie człowiek podejmuje, by dojść do doskonałości. Niemasz nieba ani piekła, lecz tylko pewne ciągłe zbliżanie się ku dobru idealnemu, które czyni dusze coraz bardziej szczęśliwemi.
Duchy rozłączone z ciałem spowite są w pewne subtelne ciało mgliste, dozwalające im oddziaływać na świat materyalny i wchodzić w stosunki z ludźmi. Pomiędzy tymi duchami są jedne duchy dobre, zwane aniołami — a inne — duchy złe, zwane szatanami.
Moralność duchów wyższych jest prawie podobna do moralności filozofii spirytualistycznej: ale trzeba zaznaczyć, że zgadza się ona w ogóle z dążnościami przekonań i opinii współczesnych. Podług tej moralności wszystkie religie chwalą tegoż samego Boga.
Nic cnotliwszego nad poświęcenie dla innych ludzi. Nierozerwalność małżeństwa jest prawem ludzkiem, bardzo przeciwnem prawu natury.
Najdoskonalszym wzorem, jaki Bóg dał człowiekowi jako drogowskaz i przewodnika, jest Jezus. To też pisma niektórych spirytystów są przepełnione wyrazami, zapożyczonymi z Ewangelii.
Spirytyzm podaje się za nową religię, powołaną do stopienia w jedno wszystkich wyznań religijnych. Mniema on, że łączy się bezpośrednio z objawieniem chrześcijańskiem i że prowadzi dalej dzieło Jezusa Chrystusa. Do siebie stosuje proroctwa, w których Chrystus przyobiecał posłać po swem odejściu Ducha pocieszyciela.
Mnóstwo ludzi praktykowało spirytyzm w Ameryce, we Francyi, w Niemczech i w całej Europie; ale większość szukała w nim raczej zadowolnienia próżnej ciekawości, aniżeli nowej jakiejś religii. Kilku materyalistów nawrócił do spirytualizmu, a niektórzy wybitni uczeni, jak chemik Crookes i astronom Zoelner, badali większość wspomnianych zjawisk spirytualistycznych, któreśmy wyżej z całą przedstawili rzeczywistością.
II. — Co należy sądzić o spirytyzmie? skopiuj
Nieraz zdarza się słyszeć zaprzeczenie dokładności opowiedzianych powyżej objawów, ale objawy te powtarzały się tak często i w takich warunkach, że niepodobieństwem się zdaje podawać je w wątpliwość, z wyjątkiem chyba niektórych ukazywań się duchów, które się dawały fotografować. Fakta te i objawy próbowano tłómaczyć bez współudziału duchów wyższych, lecz przez samo tylko oszustwo albo przez ruchy, nieświadome siebie, i przez suggestyę osób, objawom tym obecnych.—Że w pewnych razach bywało i bywa oszustwo lub złudzenie, dowieść nie trudno; mylonoby się wszakże, gdyby z tego wnoszono, że w spirytyzmie wszystko jest oszukaństwem i halucynacyą. Pierwszorzędni uczeni, ludzie niezaprzeczenie dobrej woli, matematycznie stwierdzili, że wspomniane powyżej ruchy nie dają się wytłómaczyć samemi tylko siłami, w danych warunkach w grę wprowadzanemi. Udzielane odpowiedzi duchów wykazywały nieraz wiedzę, przewyższającą wiedzę osób obecnych na posiedzeniu spirytystycznem, oraz wiadomości, jakich żadna z tych osób nie posiadała. Przyznajemy, że do produkcyi spirytystycznych konieczne bywa jakieś medium, że medium to męczy się przy udzielaniu tych odpowiedzi tak samo, jak gdyby własny duch jego pracował, że mediumiczne zdolności jego się rozwijają w miarę praktyk mediumicznych, i to w ten sposób, że zdolności te mają często ograniczoną tylko sferę działania, tak iż dane jakieś medium może otrzymywać odpowiedzi tylko w danym jakimś stylu i w danym jakimś tylko zakresie myśli; ale to wszystko jeszcze nie wystarcza, aby odpowiedzi, otrzymywane przez medium, można było przypisywać naturalnym jego zdolnościom. Z tego zdaje się tylko wynikać, że duch, który się objawia, posługuje się medium jako narzędziem, i że w pewnych osobnikach znajduje on bardziej niż w innych podatne narzędzia do swego działania. Z tego również zdaje się wynikać, że w tych dziwnych objawach spirytystycznych nie są bez pewnego znaczenia przyczyny naturalne w grę wprowadzone, ale niemniej pozostaje prawdą, że one same nie są zdolne sprowadzić tych objawów. Dla wyjaśnienia tych dziwnie dokładnych nieraz odpowiedzi duchów, dotyczących rzeczy, najzupełniej mediom nieznanych, rzeczy, którychby te ostatnie nawet wówczas poznać nie mogły, gdyby obdarzone były największą przenikliwością umysłu, dla wyjaśnienia tych rzeczy, powiadam, trzeba przypuścić, że sprawcami ich są inne umysły, aniżeli umysły ludzi, w posiedzeniach spirytystycznych udział biorących. Spirytyzm zatem wprowadza swych zwolenników w stosunek z duchami, i rzecz-to tak dalece widoczna, iż praktyki spirytystyczne zdołały nawrócić ludzi tak rozumnych, jak Zoellner i inni z materyalizmu do spirytualizmu.
Ale jakież-to są te duchy?
Są-to duchy kłamstwa i hypokryzyi — szatani: na tym punkcie niema najmniejszej wątpliwości. Szczegół ten odnośnie do wielu z tych duchów nie potrzebuje udowodnienia. Zdaniem samych nawet spirytystów, dowodzą tego odpowiedzi, udzielane przez duchy.
Ale, powiadają nam spirytyści, wszak są duchy prawdomówne, mądre, bogobojne. — Otóż zapytujemy, jakiż mamy dowód na taką tych duchów prawdomówność i dobroć? Duch kłamstwa może się niespodziewanie przedzierzgnąć w ducha najlepszego, może się posługiwać jego podpisem, bez żadnego ze strony dobrego ducha protestu, bez żadnego znaku, po którym możnaby było rozpoznać podstęp i oszustwo. Dlaczegóżby np. duch, który się podaje za ducha dobrego, nie mógł być tym samym duchem, który następnie tak kłamie, iż można go brać jedynie za ducha kłamstwa? Skądinąd znów dowód hypokryzyi wszystkich omawianych tu duchów upatrujemy w dążnościach i sprzecznościach doktryny spirytystycznej. Doktryna ta podaje się z jednej strony za dalszy ciąg chrystyanizmu, z drugiej strony zaś pragnie wykluczyć zeń wszystkie tajemnice i tłómaczyć naukę Jezusa Chrystusa w znaczeniu racyonalistycznem i z namiętnościami dzisiejszych czasów zgodnem. Ale czyż takiemu tłómaczeniu nauki Chrystusa nie sprzeciwiają się wyraźne teksty Ewangelii?
Zresztą, jeśli spirytyzm chce uzupełnić chrystyanizm, powinien przynieść światu owoce piękniejsze, aniżeli ta religia, na miejscu której się stawia. Niech nam więc pokaże swych świętych, którzyby zastąpili takiego św. Wincentego à Paulo, Franciszka Salezego i tych wszystkich, którzy rozumieli Ewangelię tak, jak ją pojmuje Kościół katolicki.
Wreszcie, sam sposób, w jaki się dokonywają objawienia spirytystyczne, przy pomocy stolików wirujących, przy pomocy mediów zewsząd ściąganych, przy pomocy przedstawień, zdolnych raczej pobudzić ciekawość, aniżeli moralnie i religijnie zbudować, dalej — owe wielkie niebezpieczeństwa, na jakie się naraża, kto wchodzi w relacye z tymi duchami, niebezpieczeństwa przez samych spirytystów przyznane, — wszystko to aż nadto dowodzi, że spirytyzm jest dziełem duchów złych i kłamliwych.
(J. M. A. Vacant).
X. W. S.