Swastika
Mianem tem oznaczają rodzaj koła albo krzyża, którego równej długości ramiona są przedstawione w postaci czterech Gamm (Γ), liter greckiego abecadła. Stąd też pochodzi nazwa krzyża gammowego...
Wyraz swastika zarówno jak znak przezeń nazywany sięga conajmniej Wedów. Wyraża zaś życzenie szczęścia, (po grecku ευ εστω), co zapewne przyczyniło się tak bardzo do jego rozpowszechnienia. Zazwyczaj haczyki swastiki powinny być zwrócone ku stronie prawej; jeśli zaś mają kierunek przeciwny, nazywają się właściwie sauvastika.
Dużo rozprawiano o pochodzeniu i znaczeniu tego znaku.1 Ze wszystkich odnośnych opinii najprawdopodobniejsza jest ta, że początkowo znak ten był godłem słońca, ze wszech stron wypuszczającego promienie, a nawet w Wedach słońce nazywa się kołem złotem albo kołem świecącem. Koło w ogólności miało niegdyś, zwłaszcza u Gallów, toż samo symboliczne znaczenie2. Od koła takiego niczem się nie różni Swastika, chyba owymi haczykami, których zadaniem mogło być wskazywanie kierunku ruchu słonecznego koła. Przypuszczano, że haczyki te oznaczały już to słońce wiosenne, już to słońce jesienne — względnie do tego, czy były zwrócone na prawo czy na lewo.
W tym dwojakim kształcie napotykano swastikę prawie na całym świecie i na zabytkach historycznych, widocznie o wiele wieków wcześniejszych od naszej ery. Znak ten jest napewno pogańskiego pochodzenia. To też ze zdziwieniem znajdujemy go często w katakumbach rzymskich, zwłaszcza na niedawno odnalezionym cmentarzu św. Agnieszki, tuż obok bazyliki tegoż imienia. Odkrycie to dało powód niektórym uczonym do przypuszczania, że godła chrześcijańskie, jeśli nawet nie sam chrystyanizm, są pochodzenia buddyjskiego.
Około r. 1868 powstał przeciw temu przypuszczeniu genialny Jan Chrz. Rossi i usiłował wykazać, że podobne zestawienie linii w omawianym znaku było dosyć proste i naturalne, by się przypadkowo odbiło w umyśle rozmaitych ludów, zupełnie między sobą różnych. Z kolei znów Paweł Allard wziął tę opinię w obronę, oparłszy ją na nowych danych3.
Zapewne, że tak samo jak dwaj wspomniani znakomici archeologowie, nie myślimy wcale, aby krzyż gammowy był wprost i świadomie zapożyczony od buddaizmu, a tem mniej aby miał świadczyć o indyjskiem pochodzeniu dogmatu chrześcijańskiego. Przypuszczenie podobne dowodzi większego zasobu wyobraźni, aniżeli krytyki u swych autorów. Niemniej jednak nie zdaje nam się być rzeczą udowodnioną, aby tak często napotykane podobieństwo pomiędzy krzyżem chrześcijańskim a bramińską swastiką było wyłącznie przypadkowe. Naszem zdaniem, oba wspomniane znaki, nie pochodzą jeden od drugiego, a zwłaszcza, nie mając bynajmniej jednego i tegoż samego znaczenia, mają jedno i to samo pochodzenie, a tożsamość ich jest następstwem i jednocześnie dowodem jedności rasy ludów, u których się te znaki spotykają. Może-to być coś w rodzaju godła, właściwego rasie aryjskiej albo indo-europejskiej, do której należą prawie wszystkie ludy Europy, zarówno jak Persowie i Hindusi.
I rzeczywiście, rzecz godna uwagi, że znaki te po większej części spotykamy u tych właśnie ludów, a bardzo rzadko u innych. Tajemnicza swastika widnieje na mnóstwie pomników indyjskich. Była ona już, jeśli mamy mówić o mitologii indyjskiej, na łodzi Râmy, co dostatecznie dowodzi, że nie jest pochodzenia greckiego. Odnajdowano swastikę na Wschodzie: na świętych księgach Persów, a nawet w Chinach i Japonii na przedmiotach, przez oświatę buddyjską tam wprowadzonych: w Troi, na setkach naczyń, świeżo odkrytych przez Schliemanna w zwaliskach miast przedhistorycznych, z wyjątkiem najdawniejszych; w Atenach i indziej, na glinianych naczyniach z najodleglejszej starożytności, wcześniejszych nawet, jak powiada nam Aleksander Bertrand4, od cywilizacyi helleńskiej; znajdowano ją w rozmaitych stronach dawnej Italii, a mianowicie w Cumach, w Coere, w Chiusi, w Albano, w prowincyi Bolońskiej na urnach starożytnych, w Bretanii i w Gallii rzymskiej na zabytkach z czasów pierwotnych, jak naprzykład na skorupie garnka, wydobytego z palafittów jeziora Bourget; w Irlandyi również na dawnych zabytkach, niekiedy obok odpowiednich napisów; w Niemczech na garnkach niedawno odnalezionych w Koenigswalde nad Odrą; wreszcie nawet aż w Ameryce, na wielu naczyniach w Yucatan; na jakiejś monecie indyjskiej w Paragwaju i na siekierce, znalezionej w okolicach Pembertonu, na New-Jersey5.
Z powyższych danych zdaje się wynikać podwójny wniosek. Popierwsze, krzyż gammowy prawdopodobnie wcale nie jest, jak mówią, zwykłą przypadkową figurą geometryczną, gdyż w takim razie spotykalibyśmy ją niewątpliwie rzadziej, a zwłaszcza nie tak wyłącznie u rasy aryjskiej lub w krajach, które podlegały jej wpływom. Powtóre, jeśli ten znak był początkowo godłem buddyjskiem, to rychło bardzo utracił ten charakter i niewątpliwie stał się zwykłym ornamentacyjnym motywem: znajduje się on bowiem w tych krajach i w tych epokach czasu, w których buddyjska nauka religijna była wcale nieznana, jak w Troi naprzykład i w starożytnej Grecyi. Najlepiej więc będzie widzieć w swastice, jakieś godło święte wedyjskiego pochodzenia, znamionujące nie jakąś religię, lecz znaczną jakąś grupę ludów, którego-to godła wszakże znaczenie pozostało conajmniej bardzo wątpliwem.
Co się zaś tyczy obecności tego znaku na marmurach katakumb rzymskich, to ona wcale nas w kłopot nie wprawia, gdyż mamy tu zawsze przed sobą przedstawicieli tejże samej rodziny ludów aryjskich; ale tu znak ten bez żadnej wątpliwości nabiera jakiegoś nowego znaczenia; oczywiście ma on tu przypominać krzyż Zbawiciela. Jeśli zaś pierwsi chrześcijanie przekładali swastikę nad krzyż właściwy, który dopiero w piątym wieku wszedł w powszechne użycie, czynili to dlatego, że trzeba było oszczędzać słabej jeszcze wiary katechumenów i neofitów, i nie kazać im widzieć w szubienicy niewolników tronu Boga chrześcijan; nadto dlatego także, iż należało omylić opinię publiczną pogan przez przyjęcie godła, które miało w oczach pogan zupełnie inne znaczenie, aniżeli w oczach chrześcijan. Wszak nie dla innych też powodów pierwsi artyści chrześcijańscy zapożyczali od dawnej mitologii wiele należących do niej osobistości, jak między innemi Orfeusza naprzykład, z którego czynili wyobrażenie Zbawiciela6.
-
Ob. Ilios Schliemmana, 1885, str. 518—519. ↩
-
Ob. Gaidoz. Revue archéologique, 1884, i 1885. ↩
-
Lettres chrétiennes. Lipiec, Sierpień 1881. ↩
-
Archéologie celtique et gauloise. str. 246. ↩
-
Ob. Nadaillac. Les premiers hommes et les Temps préhistoriques, t. I, str. 440. ↩
-
Ob. Dictionnaire des antiquités chretiennes, Martigni'ego, oraz art. Krzyż w niniejszym Słowniku. ↩