Vedy i vedyzm
I. skopiuj
Vedy, wspominane często w rozprawach apologetycznych, stanowią najdawniejszą literaturę ludów indo-europejskich. Składają się z hymnów religijnych i z modlitw, rozdzielonych na cztery księgi: Rig, Yadjur, Atharvan i Sâma-Veda. Hymny Rig-Vedy przedstawiają całe życie narodu, jego wierzenia, legendy, hymny liturgiczne, a nawet nieco historyi. Yadjur składa się z modlitw ofiarnych; Atharvan—z formuł zaklęć i zażegnywań, a Sâma-Veda—z wyjątków, zebranych do ofiary Sômy.
Rig-Veda zdaje się być najdawniejszą częścią Vedów, dawniejszą jest nawet od powstania właściwie zwanego braminizmu. Pierwsze jej części odnoszą zazwyczaj do XVI-go, a nawet do XVIII wieku przed Chr., koniec zaś do VII lub VI w. przed Chr. Dawność ta jednak zdaje się być bardzo podejrzaną. To też dzisiejsi indyaniści francuscy, a zwłaszcza Bergaigne, odnoszą je do czasów daleko mniej dawnych. Odnajdywane w nich jakoby cechy narodu pierwotnego, jak mniema ten uczony, są poprostu naśladownictwem. Możnaby dodać, że i drugi argument, przytoczony na poparcie wielkiej starożytności Vedów, jest również mało poważny. Powiadają mianowicie, że w Vedach odbija się pochód ludu aryjskiego od Indu aż do wschodnich granic zachodniego półwyspu Indyjskiego, opisy bowiem idą od jednego krańca do drugiego. Tymczasem, aby ten fakt wytłómaczyć, wystarcza zrobić przypuszczenie, że te hymny bywały układane w rozmaitych miejscach, nie zaś w rozmaitych epokach czasu.
Atharvan jest również bardzo dawny. Składa się z formuł magicznych, mających sprowadzać skutki nadprzyrodzone; działać cuda, usuwać nieszczęścia, odpędzać złe duchy i t. p. Tymczasem wiele z tych formuł znajduje się w liturgii starych ludów germańskich. Prawdopodobnie zatem sięgają one czasów, kiedy Indo-Europejczycy stanowili jeszcze jeden tylko lud, chyba, że nie jeden i ten sam lud rozszerzał je na zachodzie i na wschodzie. Atharvan-Veda należy przedewszystkiem do zachodu Indyi i nie zdaje się, aby wszędzie był całkowicie przyjęty.
Gdy kapłaństwo hinduskie stanęło na trwałych podstawach i utworzyło kastę, t. zw. kastę braminów, ci ostatni ułożyli mnóstwo traktatów, wyjaśniających księgi święte i wszystko, co ich dotyczyło: język, zwyczaje, liturgię, legendy, zasady religijne i filozoficzne; traktaty te stanowią to, co nazywają Brahmanami. Twórcy tych ksiąg tworzyli rozliczne szkoły, które się odróżniały od siebie nie tylko osobistością swych kierowników, ale także odrębnemi zasadami, podczas bowiem gdy jedni z nich byli prawowiernymi, zachowawcami, inni byli postępowcami i sekciarzami, posuwającymi się aż do ateizmu. Pomiędzy znów księgami Brahmana rozróżniają jeszcze Upaniszady, czyli rozmyślania filozoficzne, przypisywane temu lub owemu Brahmana... Nauka w nich staje się coraz bardziej panteistyczna, bogowie Rig-Vedy zlewają się w jeden byt absolutny, powszechny, o którym już Rig-Veda wspomina—ale tylko dodatkowo—w niektórych hymnach specyalnych. Osobistości, byty odrębne rozpływają się w jednym bycie, którego całą osobliwością jest pewna modyfikacya, kończąca się wreszcie złudzeniem, Mâyâ.
II. skopiuj
Dosyć trudno niestety ułożyć systematyczny jakiś wykład religijnej nauki Vedów, a to z tego powodu właśnie, że Vedy nie mają żadnego systemu. Są tam pomieszane ze sobą najsprzeczniejsze pojęcia bez żadnej troski o prawdę, o całość lub zgodność przedmiotów.
Teologia Vedów jest mieszaniną politeistycznego i panteistycznego naturalizmu. Uznaje ona mnóstwo bogów, które są tylko siłami lub jestestwami fizycznemi, uosobionemi i czczonemi. Bogowie ci wszakże ukazują się niekiedy, jako różne objawy bytu powszechnego. Niewielkie, względne znaczenie, nadawane temu pojęciu, i rozwój jego w późniejszych czasach dowodzą, że jest ono późniejszego pochodzenia.
Pośród tych sprzeczności nietrudno rozeznać śladów epoki dawniejszej, kiedy religia Aryów hinduskich była politeizmem, podobnym do politeizmu Greków. Na pierwszem miejscu, ale nie zwierzchnikiem bogów jak Jowisz helleński, ukazuje się Indra, bóg atmosfery i piorunu. Na drugim planie i jakoby dawniejsze bóstwo ukazuje się Niebo i Ziemia; Niebo ojciec, Dyâus pitar, i Ziemia matka Prthivi mâtar, przypominające Zeus pater i Δημητερ.
Zajmującym wyjątkowe stanowisko i spełniającym bardzo doniosłe aczkolwiek drugorzędne zadanie, jest bóg Varuna, który prawa (vrâta) przepisuje ludziom, czuwa nad ich zachowaniem, dogląda ich z głębi nieskończoności i karze pogwałcicieli swych rozporządzeń. To też śmiertelnicy starają się w szczególny sposób złagodzić gniew jego i zjednać sobie jego względy. Jego w szczególności proszą o przebaczenie swych błędów i o zwolnienie od kar niezasłużonych. W nim też najlepiej urzeczywistnia się pojęcie bóstwa. Zdaje się on być mniej lub więcej wydziedziczonym spadkobiercą jakiegoś poprzedniego monoteizmu.
Pozostała reszta bóstw są-to w ogólności uosobione siły natury, albo, mówiąc dokładniej, są-to byty boskie, pojęte jako czynniki zjawisk przyrodzonych.
Jestestwa fizyczne, którym jest w ten sposób przypisywane działanie nadprzyrodzone, są-to jestestwa same w sobie, pojmowane w swej powszechności: ziemia, słońce i księżyc, jutrzenka, ogień ziemski i ten ogień, który, ukrywając się w chmurach, sprowadza błyskawicę, wiatr, burze, deszcze, płyn upajający, życiodajną siłę żywiołu płynnego i t. d.
Wiele z tych jestestw bywa w rozmaity sposób uosobionych i rodzi rozliczne bóstwa, Niebo w ogromie swym jest Dyâus, ale sklepienie niebieskie jest Varuna; niebo atmosferyczne ma innego rządcę, Indrę, pana grzmotów. Słońce bez promieni jest Puszan; Światło w oderwaniu od słońca i od brzasku dziennego jest Mitra, różnią się od niego oba zmierzchy dzienne, poranny i wieczorny, i tworzą Aswinów, rycerzy niebieskich, dioskurów, Kastora i Polluxa. Wiatr zwyczajny jest Vayu, ale wiatr nawałnic i burz jest Rudra, któremu towarzyszy całe mnóstwo Marutów, czyli duchów wiatru.
Poeci więc wedyjscy opiewają i wielbią Dyâus (niebo) i Prthivî (ziemię), Mitra (rządcę nieba dziennego), Varuna (rządcę nieba nocnego), Uszas (jutrzenkę), Asvinów (zmierzchy), Sûrya (słońce, o ile świeci), Savitri (życiodajną siłę słońca), Puszan (słońce bez promieni), Indra (rządcę atmosfery), Apâm napâd (ogień ukryty w chmurach), Vidyut (błyskawicę), Parjanya (rodzica deszczu), Vâyu (wiatr), Rudra (nawałnicę), Marut (wiatr burzliwy), Agni (ogień), Sôma (upajającą siłę płynów), Kandra (księżyc), Aditi (ogrom świata widzialnego), oraz mnóstwo innych bytów podrzędnych, które tu trudno wyliczać. Wiele z nich jest tylko odbiciem słońca. I wszystko-to były nie jakieś abstrakcye lub przenośnie, ale bóstwa uważane jako rzeczywiste i potężne. Podajemy tu kilka cytat, aby pokazać, jak pojmowano ich naturę.
Dyaus i Prthivi są wielcy, są mędrcy, którzy zaprowadzają porządek, którzy razem z bogami, swojemi dziećmi, wytworzyli tyle rzeczy znakomitych; są święci i potężni, którzy dają wszelką pomyślność. Jako ojciec i matka wszechrzeczy, podtrzymują oni jestestwa i zwyciężają wszystko (Rig-Veda, I, 157—160).
Indra jest bogiem, który przewyższa wszystkich bogów i wobec którego drżą obydwa światy. On-to umacnia chwiejącą się ziemię i wstrząśnięte góry; on wytworzył ogień. Zabija smoka powietrznego i sprawia, że płyną rzeki; niebo i ziemia ustąpiły mu panowania (R.-V. I, 32, II, 12); przy urodzinach jego drżały niebo i ziemia. Jest-to pan jestestw, zwierzchnik nieba i ziemi, którego potęgi nie mogli nigdy pojąć bogowie (I, 10); niemasz nic, czegoby nie podbił (I, 165, 9) on utworzył światła niebieskie i na właściwych postawił je miejscach; trzyma niebo i ziemię oddzielnie, jakgdyby dwa koła jednego wozu; jest on okiem wszechświata (X, 89, 4 i 102).
Varuna urobił wszystkie rzeczy i utrzymuje niebo i ziemię, jest on panem świata (VIII, 42, 1). On sprawia, że słońce świeci na firmamencie, wiatr szumiący w powietrzu jest jego tchnieniem; on urobił drogi słońca i wyżłobił łożyska rzekom. Na nim, jakoby na niewzruszonym filarze, polega porządek wszechświata (VII, 87, 1, 2; II, 28, 8). Przenika on tajniki myśli, widzi prawdę i kłamstwo (VII, 49, 3), karze winnych i daje życie (II, 28, 5: I, 24, 11).
Sûrya (słońce) jest stróżem i zachowawcą wszystkich jestestw, widzi wszystko, czyny dobre i złe zarówno. Podtrzymuje niebo, jest zwierzchnikiem bogów, budowniczym wszechświata.
Savitri ma władzę niezależną, której ani Indra ani Varuna oprzeć się nie mogą (V, 28, 2). Chwałę jego wyśpiewują najwyżsi bogowie. Jest on panem stworzeń, podporą nieba i ziemi (X, 149, 1, 4). On utworzył sferę ziemską (V, 81, 3), on daje nieśmiertelność bogom (IV, 54, 2).
Agni (ogień) jest bogiem par excellence, znającym jestestwa, wiedzącym wszystko (X, 91, 3), posłem bogów, regulatorem religijnego kultu (III, 33; X, 64). Opiekuje się swymi sługami i udziela im wszelkiego dobra (I, 1, 3). Ci, którymi się on opiekuje, bywają zwycięzcami we wszelkich walkach (I, 27, 7). Strzeże on i daje nieśmiertelność (I, 31, 7). Jego się prosi o przebaczenie błędów popełnionych, o uśmierzenie gniewu Varuny (IV, 12, 14; IV, 1, 4).
Największą część Rig-Vedów zajmują opowiadania o walkach Indry, piorunującego Jowisza indyjskiego, boga nieba chmurnego, przeciwko demonowi Vritra, złodziejowi chmur i wytwórcy posuchy i bezpłodności. Większość hymnów poświęcona jest chwale tego boga, oraz modłom, wzywającym jego wstawiennictwa przeciwko wrogowi powietrznemu. Również i ogień bierze wielki udział w hołdach piewców—kapłanów Vedyjskich.
W tych różnych ustępach jasno się okazuje natura bogów vedycznych. Widać w nich również niekonsekwencye tej teogonii. Treść jej taka: Bogowie są nieśmiertelni, ale nie są ani wieczni, ani też sami przez się istniejący. Zrodzili ich Dyâus i Prthivi (I, 157, 1). W innem znów miejscu matką ich jest jutrzenka (I, 113, 19). Sôma jest ich ojcem (IX, 87, 2). Zrodzeni są bezpośrednio po stworzeniu wszechświata, tak dalece, że nikt nie wie, jaki był ich początek. W innem znów miejscu bogini Aditi jest matką głównych bogów. W r. IV, 44, 27 nieśmiertelność udzielił bogom Savitri; w r. IV, 7, 4, udzielił ją Agni; dalej jeszcze (IX, 106, 8) udzielił ją Sôma, a r. X, 167, 1 przypisują ten dar skutkom umartwienia. Sam Indra nawet otrzymuje nieśmiertelność tylko za pomocą surowej pokuty tapas paritâpaya (X, 161, 1).
Pośród bogów są jedni wielcy, drudzy mali, jedni starzy drudzy młodzi (I, 27, 13); wprawdzie w innem znów miejscu powiedziano, że wszyscy oni są między sobą równi (VIII, 30, 1). Są też między nimi różne pokolenia (X, 72, 2).
Zachodzi pytanie, jakie pochodzenie tych bogów? Po za kilku tekstami, tchnącymi panteizmem, poeta wedyjski odpowiada ogólnie, że to tajemnica. Co do pochodzenia świata niższego, daje nam najsprzeczniejsze odpowiedzi. Wytworzenie, urobienie wszechświata raz bywa przypisywane Varunie, drugi raz Savitri, to znów Sômie, Indrze,—wszystko względnie do osobistej pobożności poety. W r. V, 1, 89, 10, powiedziano, że bóg Aditi jest niebem, że jest powietrzem, że jest ojcem, matką i synem; że Aditi są wszyscy bogowie, ale w innych miejscach bóstwo to jest podane jako całkowicie różne od nieba i od bogów (X, 63, 10 etc.).
Jeśli zapytamy Rig-Vedy o pochodzenie nieba i ziemi, które z nich wpierw zostało stworzone i kto był ich twórcą, otrzymamy odpowiedź: O mędrcy! któż-to może wiedzieć! Kavayô Kô vivêda, I, 185, 1). Toż samo pytanie postawiono w V, 317 w następujących słowach: Co za las, co za drzewo było, z którego zrobiono niebo i ziemię? Ale na to pytanie niema odpowiedzi. Toż samo w r. X, 81, 4, tylko, że tu owo urobienie przypisuje się bogowi Visva Karman (Omnium factor), które-to imię abstrakcyjne nie ma żadnego znaczenia. Pieśń X, 72 atoli rozwiązuje to pytanie w następujący sposób: „wychwalając je w pieśniach naszych, zwiastujmy narodziny bogów tym, którzy ich oglądają znacznie później. Wytworzył ich Brahmanaspati1, dmuchając jak kowal. W pierwszych czasach bogów byt narodził się z niebytu; w pierwszych czasach bogów istniejący narodził się z nie-istniejącego, sfery powietrzne narodziły się następnie z Uttanapad2. Ziemia narodziła się z Uttanapad i sfery powietrzne narodziły się z Uttanapad; Daksza narodził się z Aditi, a Aditi z Daksza; była ona bowiem wytworzona, Aditi twa córka, o Dakszo! Po niej narodzili się bogowie szczęśliwi, nieśmiertelni! Gdyście się znajdowali na oceanie, o bogowie, wówczas gęsty pył wydobył się z was, jak gdyby z tancerzy. Gdyście gęstymi uczynili światy, wówczas wyprowadziliście słońce, ukryte w oceanie.
Ośm jest synów Aditi, z jej ciała zrodzonych. Z tych wprowadziła ona siedmiu do rzędu bogów, a odrzuciła Mârttanda. Z siedmioma synami doszła do wieku pierwotnego, celem stworzenia (jestestw), następnie Mârttanda doprowadziła do śmierci."
Uttanapad jest „rodzicielką,"—nazwa nieokreślona i abstrakcyjna. Daksza jest siłą? Mârttanda ma być słońcem. Przyznać trzeba, że wszystko-to jest bardzo niejasne, i nic wytłómaczyć nie może.
W epoce późniejszej, czy też może w innej szkole nauczano tego, co spotykamy w Rig-Ved, X, 129, a co w całości tu przytaczamy:
-
Wówczas nie było ani bytu, ani nie-bytu, ani przestrzeni, ani nieba nad nią. Któż-to utworzył granice? Gdzie, przy czem był zbiornik wód? Co-to była za przepaść głęboka? Nie było ani śmierci, ani nieśmiertelności, ani różnicy dnia od nocy. Ów Sam jeden3 oddychał bez tchnienia w samym sobie, a prócz niego nie było nic innego.
-
W początkach były tylko ciemności; pogrążone w ciemnościach, wszystko było jednem morzem bezbarwnem. Pogrążony w próżni, nie mający istnienia, narodził się Sam jeden przez potęgę ciepła. Naprzód wytworzyło się pragnienie, pierwszy ów zarodek ducha. Gdy zaś mędrcy zaczęli rozważać w swem sercu, wynaleźli pochodzenie bytu w nie-bycie.
-
Sznur ich mierniczy był wyciągnięty ukośnie, był u dołu, był u góry. On był rodzicielami, on był potęgami, essencya u spodu, dążność u góry.
-
Któż go zna w rzeczywistości? Kto go tu ogłosił? Skąd się wytworzyła ta produkcya jestestw? Bogowie istnieją na mocy tej produkcyi; kto może powiedzieć, skąd ona pochodzi? Skąd pochodzi ta produkcya (te jestestwa wytworzone)? Czy on ją urobił lub nie? Czy zna ją, czy też jej nie zna ten, który ją rozważa w przestrzeni wyższej?...
Następująca zaś jest nauka życia: W początkach było coś niepojętego, określić się i nazwać nie dającego, coś, co nie było ani bytem, ani nie-bytem, co miało życie, dające się tylko przyrównać do jakiegoś oddychania bez tchu, a zrodziło się samo z próżni przez ciepło. W tem czemś bez nazwy (nie możemy powiedzieć w „tym bycie," gdyż to nie było żadnym bytem) powstało w pewnej chwili pożądanie. Dlaczego? W jaki sposób? Nikt tego nie wie. I to pożądanie zrodziło ducha. Tym sposobem byt wyszedł z nie-bytu na mocy nie-bytu. Aby dojść do tego rozwiązania, mędrcy wytężyli swą myśl od dołu ku górze. I wówczas byli rodziciele i siły; essencya była u spodu, działanie zwracało się ku górze. W jaki sposób świat został wytworzony? Nikt tego nie wie, gdyż sami nawet bogowie są późniejsi, a byt najwyższy prawdopodobnie również nic o tem nie wie.
Oto jest szczególniejszego rodzaju nauka o życiu, wobec której musimy powtórzyć za Bergaigne'em, doskonałym indyologiem, że mędrcy indyjscy ukrywają ubóstwo myśli pod osłoną napuszystych wyrażeń.
Nie mówiliśmy o bogach niższego rzędu, którzy przecież mają ważne znaczenie w Vedach, ale też nie możemy milczeniem pominąć bogiń przepełniających Olimp indyjski. Boć i Vedy mają również boginie. Sam Indra ma czułą małżonkę, a pieśń vedyczna odzywa się do niego: „Kobieta jest domkiem własnym, jest-to mieszkanie, które twe zaprzężone konie ci sprowadzają. Ale skorośmy zaczęli wyciskać Sômä, aż tu Agni, twój poseł, cię wzywa. Idź więc, przybywaj ku nam. Z obu stron masz powód istnienia; gdzie się zatrzymał twój wóz podniosły, tam koń twój winien być wyprzężony."
„Piłeś Sômä, Indro, wróć do twego mieszkania. Masz tam piękną małżonkę i przyjemności, a tam, gdzie się zatrzymał twój wóz podniosły, tam twój rumak winien być wyprzężony," (III, 53, 4—6). A w innem miejscu: „Idź, pijany, do twej kochanej małżonki; upajaj się twoją małżonką (I, 82, 5, 6).
Również i Agni, Varuna, Asviny mają swe małżonki. Ale boginiami, najczęściej wspominanemi, są nimfy wodne, rzeki i wody niebieskie. „Przyjm łaskawie mój śpiew pochwalny, powiada poeta, o Gangesie! Yamuno, Sarasvati, Satudri, Paruszni! Wysłuchaj mnie, o Marudvridha razem z Asikni, Arjikiya z Vitastą!"
Wspomnieć trzeba jeszcze o Aranyânî, bogini poetów, Rakâ i Sinîva, przedstawiających noc ciemną na nowiu.
Co atoli szczególniej zajmuje wiernego wyznawcę i ofiarnika w Vedach, to wytwarzanie ognia, tego tajemniczego bytu bożego, wszędy się kryjącego, który człowiek może zmusić do ukazania się, a którego siła jest tak straszna. Zajmuje go również zjawisko burzy, która na tę rolę, jaśniejącą i wyschłą, zwiastuje i sprowadza deszcz, a z nim razem płodność roli. Kiedy niebo suche, a ziemia wysuszona, to znaczy, że szatan, duch Vritra, porwał chmury. Ale śmiertelny wróg jego, Indra, ściga go na prośby śmiertelników, zwalcza, pokonywa i zobowiązuje do zwrócenia chmur, — tych krów niebieskich — jak powiadają Vedy, następnie je oddaje, a z niemi zsyła deszcz na opustoszałą ziemię. Szczególną też uwagę Vedyjczyka zwraca cedzenie soku Sômy, czyli rośliny upajającej, której następstwa, pozornie nadprzyrodzone, każą wierzyć w jakieś szczególne działanie boskie: sok ten, ofiarowany bogom, daje im potęgę i zwycięztwo. Już w Rig-Vedzie ukazują się rodziny i szkoły Piewców ofiarników. Każda z nich ma swe własne bogi, którym cześć oddaje i które się nią szczególniej opiekują.
Aryjczyk vedyczny nie zna stałości praw natury. Z podziwem i z młodzieńczym zachwytem spogląda na porządek i stałość tych praw, ale nie jest absolutnie pewny ich niezłomności; modli się, aby nazajutrz słońce wzeszło, aby nie wywrócił się porządek pór roku i t. p.
Religia vedyjska opiera się z jednej strony na poczuciu słabości człowieka i jego potrzeb, na zależności jego od jestestw wyższych w potędze, a z drugiej na poczuciu konieczności jakiejś potęgi lub potęg, przejawiających się w zjawiskach naturalnych. Prócz tego religia ta ma za zasadę świadomość wolnej woli człowieka, grzeszności złych czynów, konieczności wysługiwania sobie pomocy bożej przez cnotę, przez modlitwę, przez czyny nabożne, mające łagodzić gniew bogów, wzbudzony grzechami ludzkimi. Nadto bóstwo pojmuje się tu w świetle pomyślnem; bogowie są przyjaciołmi i opiekunami człowieka; sam tylko grzech powstrzymuje ich życzliwe uczucia. Człowiek niewinny idzie do nich pełen radości i miłości: gdy cierpi, wie, że mu ulgę przyniosą, gdy się w niebezpieczeństwie znajduje, wie, że go wspomogą; zawiniwszy nawet, otrzyma przebaczenie i powrót do przyjaźni bożej, bogowie bowiem są człowiekowi przyjaciołmi, ojcami, a nawet matkami.
Wierzyli również aryowie hinduscy w nieśmiertelność duszy i w przyszłą zapłatę, i dwa te wierzenia stanowiły sankcyę moralności i praw kultu bożego. Do tej myśli Rig-Veda często powraca. Po śmierci człowieka każda z części jego powraca tam, skąd przyszła; ciało oddaje się ziemi, temu łonu macierzystemu, gdzie ono spoczywać będzie w spokoju, ale dusza, która z nieba pochodzi, niebu oddana być winna; dusza nie może zostawać w grobie: inne mieszkanie przygotowali jej bogowie i praojcowie ludzkości. Pierwszy człowiek, Yama, syn Vivasvata, wstąpił na wyżyny eteryczne, by swym pobożnym i cnotliwym następcom przygotować miejsce spoczynku i nagrody, do których utorował im drogę. Oba światy dzieli szeroki potok, od jednego do drugiego świata prowadzi długa i urwista droga; umieszczone przez Yamę dwa psy czuwają nad tem, aby żaden bezbożnik nie przekroczył i nie wszedł do miejsca pobytu błogosławionych. Duszę cnotliwą prowadzi przez potok bóg Puszan, chroni ją od napaści psów i przywodzi ją aż do świata niebieskiego, gdzie świeci światłość nieustająca, gdzie płyną niewyczerpane źródła wody żywej, gdzie wszystko jest radością, szczęściem, spokojem i zadowoleniem, gdzie wszelkie pragnienie ziszcza się, wszelkie oczekiwanie spełnia. Tam nowe ciało uzupełni jestestwo ludzkie, które złączone ze swemi rodzicami w towarzystwie bogów, cieszyć się będzie szczęściem bez końca.
I przeciwnie, ludzie źli, których życie było jednym ciągiém niesprawiedliwości, kłamstw, żony niewierne, wszyscy ci, co pogwałcili prawa Varuny, pójdą do ciemności wiecznych. Ale pokuta może zgładzić grzechy i przywrócić człowieka do świata bogów. Wiarę tę wyraźnie przedstawiają rozmaite ustępy Vedów.
Cześć zewnętrzna składa się z modlitw i z ofiar. Modlą się do bogów rano, w południe i wieczór, aby od nich otrzymać wszelkie dobrodziejstwa: zdrowie, długie życie, obronę od nieszczęść, albo też uleczenie, piękność ciała, szczęśliwe potomstwo, bogactwa, zwycięstwo oręża, zarówno jak przebaczenie grzechów i szczęście przyszłe. Do modłów dodają ofiary względnie do swej możności: woły lub krowy, owce, miarkę mleka, miodu lub masła, wiązkę kwiatów i ziela lub śpiew pobożny. Przedmiotem ceremonii kultu zewnętrznego jest wyprowadzenie ognia przez tarcie dwóch drewien, środkiem o siebie opartych, cześć oddawana bogom domowym i ofiara, czyli przecedzanie soku Sôma, który razem z przetopionem masłem wylewają na ogień ołtarza.
W epoce pierwotnej nie było jeszcze stanu kapłańskiego, ale czynności kapłana ofiarnika nie powierzano byle komu; rodziny posiadały swych ofiarników, śpiewaków i t. p., którzy się przyuczali u starszych od siebie, posiadających umiejętność kultu religijnego.
Pierwszy okres przejściowy pomiędzy epoką wedyczną a brahmaniczną zaznaczony jest przez księgi Brahmana, czyli traktaty religijne (Brahmana, modlitwa, pobożność), dołączone do różnych Vedów. Kierunek i wykonywanie coraz liczniejszych ceremonii religijnych, znajomość magicznych formuł zaklęć, złorzeczeń i t. p. ześrodkowywały się coraz więcej w ręku ministrów kultu. Ponieważ wszystko to ostatecznie wymagało nauki i znacznego przygotowania, przeto z konieczności musiała się utworzyć odrębna klasa ludzi wyłącznie poświęconych tym studyom, i ludzie ci stać się musieli nauczycielami ludu. Wojownicy, zajęci rzemiosłem wojennem, lud zajęty rękodzielnictwem, uprawą roli, i t. p., z konieczności musiał wszystko oddać w ręce tych, którzy sami jedni byli zdolni poznać we wszystkich szczegółach wolę bogów i podania praojców. Tę klasę ludzi utworzyli Brahmini, czyli ludzie, oddani brahmie, kultowi, pobożności, a stawszy się raz nauczycielami ludu, urabiali go podług swej woli. Dla uwiecznienia swej władzy utworzyli Kasty, na podobieństwo może ludu, który zamieszkiwał Indye przed najściem Aryów i podbity został przez zdobywców.
Okres przejściowy pomiędzy Vedyzmem, a właściwie zwanym Brahmanizmem, jest jeszcze dziś i prawdopodobnie zawsze pozostanie pokryty tajemnicą. Indye nie pisały swych dziejów. Same tylko przypuszczenia wyciągać można z ich ksiąg religijnych lub bohaterskich. Po resztę szczegółów możemy odesłać czytelnika do art. Braminizm.
(K. de Harlez).
X. W. S.