Piotr św. (Bytność św. P'a w Rzymie)
Biskupstwo św. Piotra w Rzymie jest wypadkiem nadzwyczajnej doniosłości ze stanowiska teologicznego i apologetycznego; jakkolwiek bowiem należy ono do dziedziny historyi, jednocześnie jednak ściśle się łączy z dogmatem papieskiego prymatu. Jeśli bowiem z prawa bożego, jeśli z woli samego Chrystusa Pana, papieże są następcami św. Piotra i posiadają prymat w całym Kościele, natenczas tem, co biskupom rzymskim udzieliło tej własności prawych następców św. Piotra, jest, podług wszelkiej tradycyi chrześcijańskiej, fakt historyczny: przybycie, biskupstwo i śmierć św. Piotra w Rzymie. Przez swe przybycie do Rzymu i przez przyjęcie na siebie biskupstwa tego miasta uczynił zeń Książę Apostołów prymacyalną stolicę całego Kościoła. Stolicy tej już nigdy nie porzucił, jak porzucił był stolicę Antyochii, lecz zachował ją aż do śmierci, a ci, którzy ją po nim posiadali, posiadali też jednocześnie i prawo boże, najwyższe biskupstwo Kościoła powszechnego, ściśle z niem złączonego. Łatwo więc zrozumieć doniosłość zagadnienia, które ma nas tu zajmować; gdyby był św. Piotr nie założył ostatecznej swej Stolicy biskupiej w Rzymie, przepadłby wówczas dowód zasadniczy, na jaki powołuje się cała tradycya chrześcijańska, gdy chce wykazać, że papieże rzymscy są następcami i spadkobiercami Księcia Apostołów.
Jakiejże przeto pewności jest ten fakt historyczny? Dla uniknięcia wszelkich nieporozumień zauważymy z góry, że nie mówimy tu o pewności ze stanowiska teologicznego uważanej, która jest niezaprzeczoną, lecz pytamy, czy to jest pewne historycznie i czy można tego dowieść naukowo, że św. Piotr umarł biskupem Rzymskim? To właśnie pytanie zbadać nam tu trzeba.
Aż do w. XIV nigdy żadna pod tym względem nie powstała wątpliwość; wprawdzie, odnośnie do pewnych przypadkowych okoliczności, tradycya przedstawia nam pewne różnice; ale co się tyczy samego faktu, pojmowanego tak, jakeśmy go powyżej opisali, istnieje wszędzie, nawet u samych przeciwników papiestwa, najzupełniejsza zgodność. Począwszy zaś od XIV w., a zwłaszcza od rzekomej reformy Lutra, nie było podobno pytania, któreby żywiej roztrząsano. Podług świadectwa Moneta, pierwsi Waldejczycy odważyli się wzniecić pewne pod tym względem wątpliwości pod pozorem, że księgi Now. Testamentu żadnej wzmianki o tym fakcie nie czynią. Śmiałość ich znalazła niebawem naśladowcę w zawziętym przeciwniku papiestwa, Marsyliuszu z Padwy; zdaje się nawet, że to on pierwszy spisał swe wątpliwości; w piśmie swem Defensorium pacis podając w wątpliwość śmierć św. Piotra w Rzymie, stara się przedewszystkiem udowodnić, że podług Pisma św., św. Paweł a nie św. Piotr był pierwszym i głównym biskupem Rzymu. Założenie to podjęli i szeroko rozwinęli w XVI w. jeśli nie przywódcy, to przynajmniej zwolennicy t. zw. Reformy. W 1520 r. Ulrych Velène ogłosił w tym przedmiocie specyalny traktat, w którym na dowodach Pisma św. usiłował dowieść, że św. Piotr nigdy nie był w Rzymie, a palmę męczeńską otrzymał w Jerozolimie, zgodnie z proroctwem Chrystusowem, przytoczonem w Ewangelii św. Mateusza XXIII, 34. Cały tłum pseudo-reformatorów z uniesieniem przyjął tę zasadę; wspomnimy tu choćby tylko o Fryderyku Spanheimie, którego książka De ficta profectione Petri Apostoli in Urbem Romam, stała się na długie czasy istną zbrojownią, z której broń czerpali ci wszyscy, co po dziś dzień zwalczali prawdziwość omawianego tu faktu. Następujące są zaś argumenta, na których się odnośni przeciwnicy nasi opierają: milczenie Pisma św. o przybyciu i męczeństwie św. Piotra w Rzymie; niemożebność pobytu św. Piotra w Rzymie, widniejąca z pewnych danych chronologicznych, jakich nam dostarczają Dzieje Apostolskie i listy św. Pawła; dokładna wskazówka w pierwszym liście św. Piotra (V, 13), która dowodzi, że Książę Apostołów w chwili swego męczeństwa znajdował się w Babilonie, a zatem, że podług wszelkiego prawdopodobieństwa umarł w tem mieście; ambicya wreszcie i żądza panowania kleru rzymskiego, zmyślająca lub podrabiająca świadectwa pierwszych wieków na korzyść swej sprawy. Na te więc argumenta powołują się zazwyczaj nasi przeciwnicy.
Od pierwszej chwili wywiązania się tego sporu wystąpili do walki najznakomitsi historycy katoliccy i ze znakomitą erudycyą i talentem bronili historycznej prawdziwości biskupstwa i męczeństwa św. Piotra w Rzymie. Nawet pomiędzy samymi protestantami mnóstwo najuczeńszych historyków, takich jak Cave, Scaliger, Hammond, Grotius, Blondel, Basnage, Newton, oświadczyło się za pobytem i śmiercią św. Piotra w Rzymie; jednakże prawie wszyscy ci protestanccy pisarze nie uznawali biskupstwa św. Piotra w Rzymie pod pozorem, że apostolstwo i biskupstwo jakiegoś poszczególnego miasta nie dają się pogodzić ze sobą.
Zażegnane na czas jakiś, spory powyższe z nową siłą wybuchły w wieku bieżącym. Zaznaczyła się również wzajemna niezgodność dawnych przeciwników; z dziwną służalczością powtarzano ich wywody, a bardzo często trudne do uwierzenia na tym punkcie kłamstwa historyczne rozrzucano za granicą po książkach przeznaczonych dla ludu. Dziś, z wyjątkiem nowej szkoły Tubińskiej, większość protestantów i racyonalistów przyznaje za rzecz możliwą i prawdopodobną, że św. Piotr przybył do Rzymu i że po krótkim tam pobycie umarł; ale wszyscy odrzucają biskupstwo jego w tem mieście, i to pod pozorem, że szczegół ten nie zawiera się w pierwotnej chrześcijańskiej tradycyi. Wielu innych znów, wślad za Baur'em i Mayerhoff'em do tego wydarzenia stosuje mityczne teorye nowej szkoły Tubińgskiej o początkach chrystyanizmu. Zdaniem tych ostatnich biskupstwo i śmierć św. Piotra w Rzymie jest legendą, której żywiołów dostarczyły rozmaite stronnictwa, rozdzielające Kościół pierwotny. Przedewszystkiem petryniści czyli zwolennicy św. Piotra, przez nienawiść do św. Pawła i przeciwieństwo swe względem paulinistów, św. Piotrowi przypisywali chwalebne czyny Apostoła narodów, szczególnie zaś głoszenie Ewangelii i jego śmierć w Rzymie; racyonaliści rzeczeni posunęli się tak daleko, że przedstawiali św. Pawła pod mitem Szymona Czarnoksiężnika i pod tym pozorem przypisywali mu najrozmaitsze błędne nauki, a św. Piotrowi zarzucali, że prześladował św. Pawła naprzód w Syryi, a później w samym Rzymie, gdzie się wreszcie rozegrał ten zmyślony dramat: św. Piotr miał jakoby zdemaskować i o śmierć haniebną przyprawić Szymona-Pawła, a męczeństwo, które św. Paweł rzeczywiście poniósł w Rzymie, stało się jakoby źródłem chwały dla św. Piotra. Taka jest, podług szkoły Tubińgskiej, treść zmyślonej przez petrynistów legendy; ślady jej moglibyśmy odnaleść w piśmiennictwie pseudo-klementyńskiem i w Aktach apokryficznych. — Drugiego żywiołu dostarczył tej legendzie Kościół katolicki, który około połowy drugiego wieku dokonał pojednania sekt pierwotnych. Aby osiągnąć tę jedność, stronnictwo ugodowe przedstawiło św. Piotra i św. Pawła jako apostołów zawsze zgodnych ze sobą w nauczaniu i w pracach apostolskich, razem pracujących nad nawracaniem narodów i wreszcie razem umęczonych w Rzymie po zwalczeniu i wspólnem pokonaniu Szymona Czarnoksiężnika, który teraz w oczach tubińczyków jest osobistością różną od św. Pawła. Taka jest tedy, podług szkoły Tubińgskiej, legenda petro-paulińska, którą przyjęli jakoby i rozszerzać usiłowali pisarze stronnictwa katolickiego, tacy jak św. Dyonizy Koryncki, św. Ireneusz, Tertulian i in. Zarówno na tym jak na wielu innych punktach powiodło się znakomicie, i zniknęłyby niebawem wszelkie ślady ebionickiej fikcyi.—Teoryę tę szeroko rozwinął za dni naszych Rysz. Lipsius, prof. na Uniwersytecie Tubinskim1.
Co się tyczy bardzo licznych pisarzy katolickich, którzy w ostatnich czasach omawiali ten przedmiot, to wszyscy jednogłośnie świadczą, że tradycya chrześcijańska — co do historycznej prawdziwości samego faktu — żadnej nie pozostawia wątpliwości; jeśli zaś przedstawia jakie różnice, to różnice te są tylko przypadkowe i zależne od różnicy źródeł.
Taki jest tedy w krótkości stan kwestyi, którą tu omawiać mamy2. W pierwszym paragrafie niniejszego artykułu zbadamy źródła pisane i inne zabytki dziejowe, w drugim zaś paragrafie bronić będziemy naszych wniosków przeciw zarzutom przeciwników.
§ 1. skopiuj
Celem uniknięcia wszelkiego nieporozumienia, uczynić musimy pewne przedwstępne uwagi:
1-o. W zagadnieniu niniejszem starannie rozróżniać trzeba samą istotę faktu od towarzyszących mu okoliczności. Z tego, że niektóre zabytki dziejowe przedstawiają pewne przypadkowe różnice, bynajmniej nie wynika, aby sam fakt był niepewny. I owszem, podług znanej zasady krytyki historycznej, niezgodność zabytków historycznych co do drugorzędnych okoliczności częstokroć potwierdza raczej prawdziwość samego faktu, gdyż wykazuje, że pomiędzy świadkami nie było zmowy, i że jeden nie przejął faktu od drugiego. Uwaga ta jest szczególnie prawdziwa w obecnym wypadku, gdyby bowiem źródłem tradycyi historycznej były intrygi papieży lub legendowe zmyślenia owych mniemanych stronnictw pierwotnych, wówczas wynikiem tej zmowy byłyby świadectwa jednozgodne. Nie trzeba więc zaciemniać tej kwestyi przez mieszanie do niej szczegółów chronologicznych lub innych okoliczności; idzie nam tu jedynie o to, czy św. Piotr umarł na biskupiej stolicy w Rzymie.
2-o. Oprócz dowodu historycznego, wziętego wprost z zabytków historycznych, można inny jeszcze argument wyprowadzić z moralnej niemożliwości wytłómaczenia pewnych faktów historycznych, bez uprzedniego przyjęcia za ich przyczynę i podstawę prawdy rzymskiego biskupstwa św. Piotra: jest-to poważny dowód moralny, który ma znaczenie pewne. Fakta zaś te są następujące: a) Pierwotna, stała i pewna wiara Kościoła powszechnego w prymat rzymski. Jeśli jest jaki fakt pewny w dziejach Kościoła, to niezawodnie ten fakt, że biskupstwo rzymskie było zawsze środkowym punktem historycznego rozwoju chrystyanizmu. Co więcej, pomniki historyczne świadczą, że w najwyższą powagę Kościoła rzymskiego wierzono dlatego, iż biskupów rzymskich uważano za następców św. Piotra. b) Powszechne w całem społeczeństwie chrześcijańskiem przekonanie o prawdzie omawianego tu faktu, poczynające się conajmniej, jak przyznają dziś przeciwnicy nasi, od trzeciego wieku. Jakoż, podwójny ten fakt wymaga pewnej odpowiedniej i dostatecznej przyczyny, a przyczyny niema innej, tylko przybycie, biskupstwo i śmierć męczeńska św. Piotra w Rzymie. Kto zatem nie chce się wyrzec najprostszych praw logiki, musi przyjąć fakt powyższy za pewny i niezawodny3. c) Jest jeszcze trzeci fakt, z którego bezpośrednio możemy wyprowadzić prawdziwość rzymskiego biskupstwa św. Piotra. A mianowicie, z Ksiąg Nowego Testamentu wynika, że Chrystus Pan, aby zachować w Kościele swym jedność wiary i łączności, udzielił św. Piotrowi prymat w całym Kościele po wszystkie wieki aż do skończenia świata. Co przypuściwszy, trzeba powiedzieć, albo że prymat ten oddawna zaginął, na co zgodzić się niepodobna wobec nieomylnej skuteczności obietnic boskich; albo też że prymat ten posiadają biskupi rzymscy, a posiadają go dlatego, że są spadkobiercami św. Piotra4.
3-o. Wspomnieliśmy już, że przyczyną, dla której biskupi rzymscy wywierali tak wielki wpływ na rozwój chrystyanizmu, jest ta okoliczność, że ich uważano za następców św. Piotra. Ale żeby biskupi ci prawdziwie byli następcami św. Piotra, nie dość aby Książę Apostołów przybył lub umarł w Rzymie; trzeba koniecznie, aby on był biskupem Rzymu aż do śmierci: pod tym tylko warunkiem biskup, który zajmuje stolicę rzymską, staje się rzeczywiście jego następcą. Skoro zatem w starożytności chrześcijańskiej biskupi rzymscy uważani byli za następców św. Piotra, i w tym charakterze wywierali przemożny wpływ na społeczeństwo chrześcijańskie, przeto z tego wynika, iż uważano za rzecz pewną, że św. Piotr przybył do Rzymu i że był tam biskupem aż do śmierci. Z tego również wynika, że świadectwa, w których jest mowa poprostu o przybyciu lub śmierci św. Piotra w Rzymie, świadczą również ubocznie o jego biskupstwie w tem mieście. Próżno zatem dzielić zabytki historyczne podług tego, czy się odnoszą do przybycia, czy do biskupstwa czy też do śmierci, wszystkie świadczą ubocznie o fakcie, na mocy którego biskupi rzymscy są następcami św. Piotra.
4-o. Celem lepszego uwydatnienia wartości świadectw współczesnych albo bliskich samemu faktowi, uważamy za właściwe rozpocząć od zbadania świadectw najodleglejszych i najwyraźniejszych, a potem wznieść się stopniowo aż do czasów apostolskich. Tym sposobem łatwiej nam będzie ocenić wartość pewnych świadectw, napotykanych w owej ostatniej epoce czasu, jakoteż wykazać, że wówczas panowało toż samo co później i dziś przekonanie o omawianym tu fakcie. — Po tych przedwstępnych uwagach przystępujemy do badania świadectw.
Powszechne jest dziś przekonanie, że począwszy od trzeciego wieku cały świat chrześcijański wierzył w prawdę biskupstwa św. Piotra w Rzymie. I rzeczywiście, począwszy od III-go w. pisarze chrześcijańscy wszystkich krajów wspominają ze czcią o tym wypadku, a w żadnym zabytku historycznym niema śladu jakiejś wiary, że św. Piotr umarł indziej niż w Rzymie. Wszelako nie będzie bez korzyści bliżej zbadać pewne świadectwa IV wieku.
U Łacinników znajdujemy cenną wskazówkę w katalogu biskupów rzymskich, przepisanym w r. 354 przez Dyonizego Philocalus'a. Kalendarz ten kładzie śmierć Chrystusa Pana na r. 29: „Ex quo tempore, czytamy tam następnie, per successionem dispositum, quis episcopus quot annis prefuit vel quo imperante.— Petrus ann. XXV, mens. uno d. IX. Fuit temporibus Tiberii Caesaris et Gai et Tiberi Claudi et Neronis, a cons. Minuci et Longini usque Nerine et Vero. Passus autem cum Paulo die III kl. Julias cons. ss. imperante Nerone5. Widzimy tu wyrażone wszystkie pierwiastki faktu takiego, jakiśmy opisali powyżej. Otóż rzecz dowiedziona i powszechnie dziś przyjęta, że pierwsza część tego katalogu — od św. Piotra do św. Urbana — wzięta została z zaginionej kroniki, którą napisał św. Hypolit w początkach III w. i w której wymienił nomina Episcoporum Romanorum et quis quot annis praefuit. W katalogu tym przeto mamy bardzo ważne świadectwo. Za jego pośrednictwem trafiamy na bardzo dawny zabytek historyczny i dowiadujemy się o opinii człowieka piszącego w Rzymie i obeznanego z badaniami chronologicznemi i historycznemi.
Też same wskazówki odnajdujemy u mnóstwa pisarzy IV w., że wspomnimy tylko autora książki przeciw Marcyonowi (Migne, Patr. Lat. t. II, str. 1077), ś. Optata Milewitańskiego (De Schism. Donat. II, 3), św. Augustyna (Ep. 53 ad Generos.; contra Petilianum II, 51; Quaest. 110 in N. et V. Test.), św. Hieronima (De Vir. illustr. etc.). Świadectwo tych pisarzy wcale nie jest pozbawione wartości; albowiem chodziło im bardzo o ustalenie katalogów biskupów rzymskich przeciw heretykom, musieli oni zatem z najwyższą starannością wyszukiwać dawnych źródeł historycznych; zresztą dowodem tego są same ich katalogi.
U Greków spotykamy pod koniec IV w. świadectwo św. Jana Chryzostoma. Urodzony w Antyochii, żył następnie w bliskości tego kraju, gdzie przeciwnicy nasi twierdzą, że umarł Piotr św.; następnie został biskupem Konstantynopola, niechętnie patrzącego podówczas na przywileje Rzymu. Pomimo to jednak wielki ten Doktór Kościoła głośno oświadcza, jako fakt przez świat cały przyjęty, że św. Piotr zajmował miasto Rzym, (Exposit. in Psalm. 48), że tam opowiadał wiarę (Hom. II in Ep. ad Rom.), że Antyochia nie mogła go zachować jako swego Pasterza, lecz musiała odstąpić go ostatecznie Rzymowi (Hom. II in Inscript. Act. Apost.), że Rzym przechowuje chwalebne szczątki apostołów Piotra i Pawła (Hom. XXXII, in ep. ad Rom.).
Obok św. Jana Chryzostoma staje Euzebiusz, ojciec historyi kościelnej, który miał pod ręką tyle dawnych, dziś zaginionych, pomników historycznych, i który tak starannie odróżnia to co pewne od tego co niepewne; otóż ten Euzebiusz nie pozostawia żadnej wątpliwości co do prawdziwości omawianego tu faktu. W Kronice swej przytacza następującą wiadomość pod r. 2055 od Abrahama: Petrus Apostolus, cum primum Antiochenam Ecclesiam fundasset, Romanorum urbem proficiscitur ibique evangelium praedicat et commoratur illic antistes ecclesiae annis viginti. Pod r. 2083 od Abrahama pisze: Nero super omnia delicta primus persecutiones in christianos excitavit, sub quo Petrus et Paulus apostoli Romae martyrium passi sunt. (Wydanie Schoene'go). Prawda, że nie posiadamy już pierwotnego tekstu Kroniki Euzebiusza, ale wszystkie przekłady jej zgadzają się na to, że św. Piotr przewodniczył Kościołowi rzymskiemu aż do śmierci. Toż samo znajdujemy na wielu miejscach jego Historyi Kościoła, a szczególnie: II, 14, 15, 17, 25; III, 1, 2, 4; V, 6, i t. d). Toż samo w Theoph. V; Demonstr. Evang. III, 5. Świadectwo zaś Euzebiusza ma bardzo doniosłe znaczenie, gdyż daje nam poznać nie tylko przekonanie jego czasów, ale nadto przekonanie wieków ubiegłych. Używając wyrazów: ἱστοροῦνται, τὴν ἱστορίαν (Hist. Eccl. II, 25), sam Euzebiusz wyjaśnia, że wiadomości swe czerpał z jakiegoś dzieła pisanego. Co więcej, celem spisania katalogu biskupów, jacy po sobie następowali w Kościołach apostolskich, posługiwał się wielkiem dziełem historycznem Hegesippa (porów. H. E. I, 1, z IV, 8); w dziele tem znalazł spisane to wszystko, co Hegesipp w podróżach swych był zebrał o początkach tych Kościołów, mianowicie zaś katalog biskupów rzymskich, ułożony w samym Rzymie niedługo po r. 150. (Hist. Eccl. IV, 22). Następnie, zestawienie i rozbiór rozmaitych katalogów biskupich, zawartych w dziełach Euzebiusza, okazuje, że historyk ten przekazał nam dokumenta historyczne z końca drugiego wieku6. Tym tedy sposobem, na mocy historycznych pomników IV w., jesteśmy zmuszeni stwierdzić, że w drugiej połowie drugiego wieku po Chr. Piotr św. był uważany za pierwszego biskupa Rzymu, — i to przez pisarzy, którzy czynili umyślne poszukiwania, aby poznać następstwo biskupów w Kościołach apostolskich. Z tego co Euzebiusz powiada: Po śmierci św. Piotra i św. Pawła, albo po św. Piotrze i św. Pawle, albo począwszy od Apostołów św. Lin był pierwszym biskupem, św. Anaklet drugim etc. niektórzy przeciwnicy mniemają, że podług Euzebiusza, św. Piotr nie był rzeczywiście biskupem Rzymu7. Atoli zdania tego absolutnie przyjąć niepodobna, skoro się bliżej przyjrzy tekstowi Euzebiusza. Linus vero, powiada on, primus post Petrum, ut supra diximus, Ecclesiae Romanae episcopatum adeptus est (Hist. Eccl. III, 4). Co znaczy: św. Piotr był pierwszym biskupem Rzymu, a po śmierci pierwszym swym następcą miał św. Lina. Tak samo również wyraża się Euzebiusz w swej Kronice; powiada tam wyraźnie pod r. 2055 od Abrahama, że św. Piotr był biskupem Rzymu; w dalszym ciągu zaś później mówi, że św. Lin pierwszy po św. Piotrze zajmował Stolicę Rzymską, co oczywiście znaczy, że św. Lin był pierwszym następcą św. Piotra. Tak samo nazywa on św. Ignacego drugim biskupem Kościoła Antyochejskiego (Hist. Eccl. III, 22), to znaczy drugim następcą św. Piotra, jak to znów wyraźnie powiada w Hist. Eccl. III, 36. (Prw. też Origen. Homil. VI, in Luc.). Toż samo odnośnie do Kościoła Aleksandryjskiego. (Prw. Hist. Eccl. II, 24, z III, 14, 21). Z tego więc widać, że św. Piotr był rzeczywiście biskupem Rzymskim: tylko że biskupi, następcy jego, wymieniani bywają podług porządku następstwa. Ten sam sposób wyrażania się spotykamy też u innych pisarzy starożytnych (ob. np. autora książki Przeciw Marcyonowi loc. cit.). Wyrażenia powyżej przytoczone oznaczają tylko poprostu apostolskie pochodzenie Kościoła Rzymskiego, bez żadnego dalszego znaczenia; inne zaś przytoczone przez nas powyżej teksty stwierdzają, że św. Piotr był biskupem Rzymskim. Toż samo zauważyć trzeba odnośnie do innych Kościołów Apostolskich8.
Inne greckie katalogi czyli spisy biskupów rzymskich przekazuje nam św. Epifaniusz (Haeres. XXVII, 6), który prawdopodobnie znał również dzieło Hegesippa9 przez Jerzego Syncellosa, przez Nicefora Konstantynopolitańskiego, przez autora dzieła Chronographia Santomon; we wszystkich zaś tych katalogach, których układ wymagał wielu przedwstępnych poszukiwań i studyów, św. Piotr zawsze pierwsze zajmuje miejsce.
Toż samo przeświadczenie żyło w Kościele Alexandryjskim, co stwierdza św. Piotr, patryarcha tegoż miasta (r. 300—312). Ep. can. can. 9. Kościół grecki zachował toż samo przeświadczenie przez wszystkie wieki10. Istnienie tejże tradycyi w Kościele Syrochaldejskim stwierdza nam św. Efrem Syryjczyk11 przez martyrologium syryjskie z IV wieku12. Tradycya ta przechowała się w tych Kościołach nawet po ich rozłączeniu się z Kościołem Rzymskim13.
A zatem w IV w. wszystkie bez żadnego wyjątku zabytki historyczne przedstawiają nam św. Piotra jako biskupa Rzymskiego, a biskupów tegoż Kościoła jako jego następców. Pomniki zaś te odsłaniają nam nietylko przekonanie ludowe, ale także przeświadczenie pisarzy, wiedzą i cnotą znakomitych, którzy się z umysłu faktem tym naukowo zajmowali. I nietylko stwierdzają przekonanie swych czasów, ale ukazują nam, że już począwszy od połowy drugiego wieku zagadnienie to stanowiło przedmiot odrębnych badań, i przekazują nam tychże badań wyniki. Świadectwa te zatem dostarczają nam już bardzo ważnego argumentu na korzyść prawdziwości faktu, którym się tu zajmujemy.
Przystąpmy teraz do zbadania wieków poprzedzających.
Św. Cypryan, biskup Kartaginy od r. 248 do 258, w bardzo znaczących wyrazach świadczy o powszechnem przekonaniu swoich czasów: Factus est, powiada on, Cornelius episcopus de Dei et Christi eius judicio...., cum nemo ante se factus esset, cum Fabiani locus, idest locus Petri et gradus cathedrae sacerdotalis vacaret. Ep. 52 (indziej 55) ad Anton. 8. Toż samo Ep. 55 ad Corn. 14; Navigare audent (schismatici) et ad Petri cathedram atque ad Ecclesiam principalem, unde unitas sacerdotalis exorta est, a schismaticis et profanis litteras ferre. A zatem, podług św. Cypryana Stolica Rzymska jest Stolicą Piotrową: św. Piotr zajął ją pierwszy i przywiązał do niej przywilej prymatu: ci więc, którzy tę stolicę zajmują, zajmują stolicę Piotra i cieszą się przywilejem prymatu; nawet heretycy (ówcześni), którzy się od tej stolicy odłączyli, uznają ten przywilej i starają się otrzymać od biskupów Rzymu świadectwa łączności z nimi. — Nawet w tak ważnym sporze o chrzcie heretyków święty Cypryan i jego następcy wcale nie myśleli omawianego przez nas faktu podawać w wątpliwość, jakkolwiek papież, św. Stefan, z wielką powagą odezwał się do nich na piśmie, powołując się na swą godność następcy św. Piotra14.
Około połowy tegoż III w. widzimy Commodusa (Carmen Apol. V, 820) i Orygenesa (Euz. H. E. III, 1). Ostatni ten pisarz kościelny, aczkolwiek porusza pewną wątpliwość co do podróży św. Piotra do Azyi Mniejszej (ἔοικεν), bez żadnego przecież wahania świadczy o męczeństwie św. Piotra i św. Pawła w Rzymie.... W pierwszej połowie tegoż wieku spotykamy ważne świadectwa autora Filozofumenów i książki przeciw herezyi Artemona, oraz świadectwa Tertuliana, Kaiusa, Klemensa Aleksandryjskiego.
Autor Filozofumenów mówi o obecności św. Piotra w Rzymie z okazyi Szymona Czarnoksiężnika (VI, 20). Co się tyczy tego ostatniego faktu, to cokolwiekby było, autor wspomnianego pisma nie czyni podróży św. Piotra do Rzymu od faktu tego zależną, gdyż przypuszcza obecność św. Piotra w Rzymie już wówczas, gdy przybywał tam Szymon Czarnoksiężnik. Świadectwo zatem jego jest niezależne od tych rzekomych legend ebionickich i gnostyckich.
Przeświadczenie o tem, że biskupi rzymscy byli następcami św. Piotra, było tak dalece wkorzenione w umysły, że przyjmują je nawet sami heretycy w swych rozumowaniach: Affirmant haeretici, czytamy w książce przeciw Artemonowi, priscos quidem omnes et ipsos apostolos, ea quae ab ipsis nunc dicuntur, et accepisse et docuisse: ac praedicationis quidem veritatem esse custoditam usque ad Victoris tempora qui tertiusdecimus a Petro Romanae urbis episcopus fuit: a Zephirini, autem temporibus, qui Victori successit, adulteratam fuisse veritatem (Euzeb. Hist. Eccl. V, 28). Była to jedyna odpowiedź, na jaką zdobyć się mogli przeciw dowodowi z przedawnienia, na jaki powoływali się św. Ireneusz, Tertulian i t. d.; zaprzeczenie zaś samego faktu następstwa apostolskiego nawet im do głowy nie przychodziło.
Jednem z najważniejszych świadectw zdaje się nam być świadectwo Tertuliana. Oto co mówi ten pisarz w książce De praescript. c. 36: Percurre Ecclesias Apostolicas, apud quas ipsae adhuc cathedrae Apostolorum suis locis praesident.... Si autem Italiae adjaces, habes Romam, unde nobis quoque auctoritas praesto est. Ista quam felix Ecclesia! Cui totam doctrinam Apostoli cum sanguine suo profuderunt, ubi Petrus passioni dominicae adaequatur, ubi Paulus Joannis exitu coronatur. — Toż samo w Scorpiac. c. 15: Quae tamen passos Apostolos scimus, manifesta doctrina est; hanc intelligo solam Acta decurrens... Quod Petrus caeditur: quod Stephanus oprimitur, ipsorum sanguine scripta sunt. Et si fidem commentarii voluerit haereticus, instrumenta Imperii loquentur, ut lapides Jerusalem, Vitas Caesarum legimus; orientem fidem Romae primus Nero cruentavit. Tum Petrus ab altero cingitur, cum cruci adstringitur. Tum Paulus civitatis Romanae consequitur nativitatem, cum illic martyrii renascitur generositate. Haec ubicumque jam legero, pati disco15. Słowem, podług Tertuliana, św. Piotr przybył do Rzymu, tam chrzcił, głosił słowo boże, stolicę biskupią założył i wreszcie poniósł tam śmierć męczeńską; biskupi Rzymu zatem są jego następcami, zajmują jego stolicę, i stąd ta odrębna ich powaga w Kościele. Ażeby uwydatnić doniosłość i wielkość tego świadectwa, musimy tu dodać kilka uwag koniecznych: 1-o. Tertulian, nawrócony do chrystyanizmu pod koniec drugiego wieku, przebywał czas jakiś w Rzymie i mógł tym sposobem dokładnych nabrać wiadomości o fakcie, o jakim tu świadczy. Co więcej, napisał on Scorpiac. i Liber adv. Marc. już potem, kiedy z winy duchowieństwa rzymskiego (S. Hieron. De Vir. illustr. c. 53) przystał był do herezyi montanistów. Z czego wynika, że skoro wówczas jeszcze przypisuje tak chwalebny przywilej Kościołowi Rzymskiemu, to znaczy, że na pewno posiadać musiał wszelkie rękojmie prawdziwości tego faktu. 2-o. Tertulian przyjmuje prawdziwość omawianego tu faktu za podstawę swych rozumowań przeciw heretykom. Otóż trudno pojąć, aby opierał swe argumenta na tej podstawie, gdyby prawdziwość jej nie była widoczna i dla niego samego i dla tych, przeciw którym pisał, gdyby, jednem słowem, prawda ta była jakąś legendą, w drugim wieku wynalezioną, a której ślady łatwoby mogli odnaleść jej przeciwnicy. 3-o. Ale przytem Tertulian nie daje nam gołosłownego tylko świadectwa, lecz wyraźnie mówi, że sam posiadał w ręku źródła pisane (haec ubicumque legero); był niegdyś w Rzymie, tam musiał z pewnością widzieć mnóstwo zabytków historycznych, dotyczących początków Kościoła; cześć oddawał katedrze św. Piotra, jak mówi w swej księdze De Praescript.; co więcej, w Scorpiac. wspomina Instrumenta Imperii et vitas Caesarum: a zatem nie już jakieś akta apokryficzne albo legendy, lecz najprawdopodobniej urzędowe akta męczeństwa oraz pisma świeckie, w których obok czynów cezarów zapisywano to, co się odnosiło do prześladowań, a zwłaszcza do męczeństwa apostołów Piotra i Pawła.
Nie mniej uwagi godne jest świadectwo kapłana Kaiusa, który żył w Rzymie za czasów papieża Zefiryna. Jakoż, wyraża się on w ten sposób: de loco in quo praedictorum apostolorum corpora (σκηνώματα) deposita sunt: Ego vero apostolorum tropaea possum ostendere. Nam sive in Vaticanum, sive ad Ostiensem viam pergere libet, occurrent tibi tropaea eorum, qui ecclesiam illam fundaverunt (Euzeb. H. E. II, 25). Ponieważ ciało jest mieszkaniem duszy, przeto nietylko sami chrześcijanie (ob. II Petri I, 14), ale także i poganie (ob. Heinichen, wyd. Euzeb. H. E.) używali wyrazów σκῆνος i σκήνωμα na oznaczenie ciała. W tem właśnie znaczeniu używa tych wyrazów Euzebiusz, jak to wynika z kontekstu i z porównania tego ustępu z Hist. Eccl. III, 31. Wyrazem τροπαῖα oznacza Kajus grobowce (memorias, cellas), w których spoczywały ciała apostołów. Były to zaś w rzeczywistości nazwy, nadawane pomnikom, przechowującym relikwie męczenników, tych chwalebnych rycerzy wiary (ob. Hieron. Ad Marcellum). Co więcej, Kajus odpowiada tu na uwagę herezyarchy Proclusa, który na swą obronę powołał się na istnienie grobu św. Filipa i jego córek w Hieropolis (Euzeb. III, 31); rzymianie, odpowiada mu Kajus, mogą się poszczycić grobami daleko znakomitszych świętych, a mianowicie grobami apostołów Piotra i Pawła. W tem właśnie znaczeniu tłómaczył Euzebiusz ten wyraz τροπαῖα: zresztą miał on w ręku cały dyalog Kajusa i możemy najzupełniej polegać na jego tłómaczeniu. A zatem, podług tego świadectwa, czczono grób św. Piotra w Rzymie pod koniec drugiego wieku, czyli w 130 lat po jego męczeństwie: na fakt ten powoływano się przeciw heretykom bez żadnego cienia sprzeczności. Utrzymywać przeto, że w takich okolicznościach fakt podobny miał źródło w jakiejś legendzie, znaczyłoby to oczywiście wykraczać przeciw wszelkiemu historycznemu prawdopodobieństwu. Akta apokryficzne w romantycznym swym języku powiadają, że miejsca pogrzebania św. Piotra i męczeństwa św. Pawła przypominano sobie po drzewach terebintu i figi, jakie w miejscach tych rosły; takie-to mają być podług Renana (L'Antéchrist str. 191) i Lipsiusa (Die apok. Apostelgesch. str. 21, 321) owe τροπαῖα kapłana Kajusa! Wybaczy nam czytelnik, że podobne hypotezy uczonych pominiemy milczeniem, jako czyste wytwory rozbujałej wyobraźni.
Taż sama tradycya, co w Rzymie i w innych krajach, przechowuje się w Aleksandryi. Klemens († 217 r.), który około r. 180 został następcą sławnego Pantena w zarządzie katechetycznej szkoły w Alexandryi, mówi o głoszeniu Ewangelii przez św. Piotra w Rzymie i o napisanej podług tegoż opowiadania Ewangelii św. Marka, jako o rzeczy dawno już przed nim powszechnie znanej. Powołuje się Klemens na παράδοσις kościelnych πρεσβύτεροι (Euzeb. H. E. VI, 14) i poucza nas tym sposobem, że mowa tu o tradycyi bardzo starożytnej. Zresztą, ponieważ Kościół Alexandryjski został założony przez św. Marka, ucznia św. Piotra, przeto posiadać był winien szczególne wiadomości o założeniu Kościoła Rzymskiego.
Stwierdzamy zatem, że począwszy od końca II w. tradycya o biskupstwie i śmierci św. Piotra w Rzymie jest nie mniej powszechna i jednozgodna, niżeli w w. IV; mówi się o tym wypadku, jak o rzeczy doskonale znanej; w zaciętych nawet sporach nikt nie myśli podawać go w wątpliwość, pomimo korzyści, jaką-by to nieraz przynieść mogło. Nigdzie zresztą, wyjąwszy Filozofumena, wypadek ten nie bywa łączony razem z pobytem w Rzymie Szymona Czarnoksiężnika; dowodem, że źródłem tej chrześcijańskiej tradycyi nie była podobna legenda, jest to, że w tradycyi tej śladów żadnych tej legendy nie widać. Źródła wreszcie, z których świadkowie czerpali swe wiadomości, są starożytne, a niektóre nawet współczesne samemu temu faktowi pobytu św. Piotra w Rzymie. Ale idźmy dalej w badaniu drugiego wieku, w ciągu którego, jeśli mamy wierzyć przeciwnikom naszym, utworzyła się rzekoma legenda o św. Piotrze w Rzymie.
Trafiamy odrazu na świadectwo św. Ireneusza. W sławnym ustępie swego dzieła Adv. Haeres. mówi on o tradycyi, jako o źródle prawdy objawionej, i uczy, że aby poznać prawdziwą naukę apostolską, trzeba się zwrócić do tych Kościołów które założyli i pouczyli apostołowie i w których prawowite następstwo biskupów nigdy nie było przerwane. „Sed quoniam valde longum est, mówi dalej św. Ireneusz, in hoc tali volumine omnium ecclesiarum numerare successiones, maximae et antiquissimae et omnibus cognitae, a gloriosissimis duobus apostolis Petro et Paulo Romae fundatae et constitutae Ecclesiae, eam quam habet ab apostolis traditionem et annuntiatam hominibus fidem per successiones episcoporum pervenientem usque ad nos indicantes confundimus omnes eos, qui quoquo modo vel per sibi placentia, vel vanam gloriam, vel per coercitatam et malam sententiam, praeter quam oportet colligunt. Ad hanc enim ecclesiam propter potiorem principalitatem necesse est omnem convenire ecclesiam, hoc est eos qui sunt undique fideles, in qua semper ab his, qui sunt undique, conservata est ea quae est ab apostolis traditio. Fundantes igitur et instruentes beati apostoli ecclesiam, Lino episcopatum administrandae Ecclesiae tradiderunt.... Succedit autem ei Anacletus; post eum tertio loco ab Apostolis episcopatum sortitur Clemens (Adv. Haeres. III, 31). Świadectwo to nadzwyczajnej doniosłości, nietylko bowiem podaje nam tradycyę czasów św. Ireneusza, ale tradycyę czasów wcześniejszych i prowadzi nas przez świadectwa pośrednie aż do początków chrystyanizmu. Wszak św. Ireneusz znał i odwiedzał św. Polikarpa i św. Papiasa, uczniów św. Jana Apostoła, jak również innych uczniów apostolskich. (Ob. Adv. Haeres. III, 3; Euzeb. H. E. V, 19). Z pewnością musiał nieraz słyszeć tych ludzi, mówiących o wydarzeniu tak doniosłem, jak założenie Kościoła Rzymskiego, najgłówniejszego ze wszystkich Kościołów. Co więcej, św. Ireneusz odwiedził Rzym za czasów pap. Eleuterusa (177—192), a przeto mógł powziąść dokładne wiadomości o następstwie biskupów rzymskich, w szczególności zaś o założeniu Kościoła Rzymskiego, gdy badał pomniki historyczne i zbierał tradycye miejscowe, których wówczas z pewnością nie musiało braknąć. Świadectwo więc jego przedstawia wszystkie rękojmie wiedzy i prawdomówności, jakoteż stwierdza nam przekonanie Zachodu i Wschodu w połowie drugiego wieku i w czasach poprzedzających. Zresztą, gdyby jakakolwiek wątpliwość była możliwa, objawiła-by się z pewnością z powodu tego właśnie świadectwa. Św. Ireneusz bowiem przytacza ten wypadek jako podstawę swego dowodzenia przeciw heretykom; w takich zaś okolicznościach, gdyby wypadek ten nie był pewny, gdyby był wynikiem zmyślenia lub jakichś legend, z pewnością skorzystaliby z tego heretycy, by wywróceniem samej podstawy zmiażdżyć całe rozumowanie swego przeciwnika. Zauważyliśmy wreszcie, że w urywku powyższym św. Ireneusz mówi o szeregu biskupów, którzy byli następcami Apostołów (quo et successores relinquebant, suum ipsorum locum magisterii tradentes). Tym sposobem, św. Lin, naznaczony przez Apostołów, był pierwszym następcą św. Piotra, św. Klet drugim, św. Klemens trzecim, św. Hygin ósmym: są to stopnie, które im św. Ireneusz przyznaje w przytoczonym urywku. Z drugiej strony jednak, jeśli się liczy biskupów rzymskich jako biskupów, wówczas mówić trzeba, — jeśli założenie nasze jest prawdziwe, — że św. Piotr był pierwszym biskupem rzymskim, św. Lin drugim... św. Hygin dziewiątym. Jakoż, św. Ireneusz ten ostatni stopień (ἔννατος) przyznaje wyraźnie św. Hyginowi w Księdze I, 28, tak samo prawdopodobnie też w Ks. III, 4. (Ob. Lecler. Dz. przyt. str. 172). Z czego wynika, że św. Ireneusz uważał św. Piotra nietylko jako apostoła, ale jako będącego rzeczywiście pierwszym biskupem dyecezyi Rzymskiej.
Mamy też inny jeszcze ustęp w pismach św. Ireneusza, odnoszący się do tegoż samego wypadku: Ὁ μὲν δὴ Ματθαῖος ἐν τοῖς Ἑβραίοις τῇ ἰδίᾳ αὐτῶν διαλέκτῳ καὶ γραφὴν ἐξήνεγκεν Εὐαγγέλιον, τοῦ Πέτρου καὶ τοῦ Παύλου ἐν Ῥώμῃ εὐαγγελιζομένων καὶ θεμελιούντων τὴν Ἐκκλησίαν. Μετα δὲ τὴν τούτων ἔξοδον, Μάρκος ὁ μαθητὴς καὶ ἑρμενευτὴς Πέτρου, καὶ αὐτὸς τὰ ὑπὸ Πέτρου κηρυσόμενα ἐγγράφως ἡμῖν παραδέδωκε, καὶ Λουκᾶς δὲ ὁ ἀκόλουθος Παύλου, τὸ ὑπ' ἐκείνου κηρυσσόμενον Εὐαγγέλιον, ἐν βιβλίῳ κατέθετο (Euzeb. Hist. Eccl. V, 8). — Adv. Haeres. III, 1). W słowach tych bez żadnej wątpliwości św. Ireneusz stwierdza, że św. Piotr i św. Paweł ogłaszali Ewangelię w Rzymie i że założyli tamże Kościół Rzymski. Ale ponieważ całość tekstu tego przedstawia pewne trudności w tłómaczeniu, przeto nasi przeciwnicy z tego korzystają, by zmniejszyć powagę św. Ireneusza. Powiadają oni, że podług tego miejsca, św. Piotr i św. Paweł założyli Kościół Rzymski wówczas, gdy św. Mateusz pisał swą Ewangelię, a zatem przed 41 r. po Chrystusie. Tymczasem, oprócz tego, że historycy w ogólności umieszczają przybycie św. Piotra do Rzymu na czas po r. 41 to jeszcze wyraźnie widać z Akt Apostolskich, że ani św. Piotr ani św. Paweł nie przybyli do Rzymu przed r. 42. Co więcej, podług św. Ireneusza, św. Marek miałby napisać swą Ewangelię po śmierci św. Piotra i św. Pawła, wówczas gdy Papias i Klemens Alexandryjski powiadają, że Ewangelia ta została napisana za życia św. Piotra. Z tego widać, że te rozmaite świadectwa są sprzeczne między sobą. Zresztą, powiadają przeciwnicy nasi, ponieważ dzieło św. Ireneusza przepełnione jest błędami historycznymi, przeto nie zasługuje ono na żadne zaufanie. Na te zarzuty odpowiadamy w ten sposób: 1-o. Przypuśćmy, że św. Ireneusz względem pewnych faktów popełnił jakieś błędy chronologiczne, to czyż z tego wynika, że świadectwo jego nie ma wartości odnośnie do istnienia samego faktu, zwłaszcza jeśli ten fakt — jak w omawianym wypadku — jest zasadniczego znaczenia, fakt, którego nikt nie myślał podawać w wątpliwość? Przypuszczać coś podobnego znaczyłoby to mieszać chronologię i przypadkowe jakieś okoliczności z samą istotą faktu. 2-o. Sądzimy zresztą, że znikną owe błędy chronologiczne zarzucane św. Ireneuszowi, skoro się dobrze rozważy sam kontekst czyli ogólny bieg myśli pisarza. I rzeczywiście, z kontekstu tego wynika a) że św. Ireneusz wcale nie myśli porównywać chwili, kiedy św. Mateusz pisał Ewangelię, z chwilą kiedy św. Piotr i Paweł głosili Ewangelię w Rzymie, lecz przedewszystkiem zaznacza pewne pokrewieństwo między rozmaitymi sposobami, jakich używają apostołowie w głoszeniu słowa bożego (scribendo et praeconando): św. Mateusz udzielił dobrą nowinę Żydom na piśmie, podczas gdy św. Piotr i św. Paweł zwiastowali swą naukę Rzymianom żywem słowem, nic im nie wykładając piśmiennie. Kwestya chronologii więc została na boku. b) Wyrazy: μετὰ δὲ τὴν τούτων ἔξοδον (śmierć lub odjazd) oznaczają, że św. Marek i św. Łukasz napisali Ewangelie swe nie po śmierci św. Piotra i św. Pawła, lecz po rozejściu się i wyjeździe Apostołów z Palestyny, o czem wyżej nieco mówił św. Ireneusz. (Ob. Lecler. op. cit. str. 80, 199). Twierdzimy zatem, że pomiędzy św. Ireneuszem a innymi pisarzami niema żadnej niezgodności nawet co do tych szczegółów drugorzędnych. Dodajmy wreszcie, że jeśli św. Ireneusz popełnił pewne błędy, to nie powinno się ich przecież powiększać, ani ich dopatrywać tam, gdzie — jak w obecnym wypadku — wszystko wykazuje świetność jego świadectwa.
Idźmy dalej w wyliczaniu świadków. Widzieliśmy już wyżej, że Euzebiusz miał w ręku katalogi biskupów Rzymskich, zaprowadzone za czasów św. Wiktora, i że w tych katalogach, jak je podaje Euzebiusz, św. Piotr zajmował pierwsze bez wątpienia miejsce. Nadto, w sławnym owym sporze o dzień świętowania Wielkiejnocy, papież św. Wiktor traktował Kościoły Azyi z najwyższą powagą, opierając się na założeniu Kościoła Rzymskiego przez św. Piotra i św. Pawła16.
Euzebiusz historyk przechował nam jeszcze świadectwo św. Dyonizego, biskupa Koryntu (r. 170). Święty ten biskup w imieniu Kościoła Korynckiego tak pisze w liście do papieża św. Sotera i do Kościoła Rzymskiego: ταῦτα καὶ ὑμεῖς διὰ τῆς τοσαύτης νουθεσίας τὴν ἀπὸ Πέτρου καὶ Παύλου φυτείαν γενηθεῖσαν Ῥωμαίων τε καὶ Κορινθίων συνεκεράσατε. Καὶ γὰρ ἄμφω καὶ εἰς τὴν ἡμετέραν Κόρινθον φυτεύσαντες ἡμᾶς, ὁμοίως δὲ καὶ εἰς τὴν Ἰταλίαν ὁμόσε διδάξαντες, ἐμαρτύρησαν κατὰ τὸν αὐτὸν καιρόν. (Euzeb. H. E. II, 25, wyd. Heinichena). A więc św. Dyonizy wyraźnie oświadcza, że cały Kościół Koryncki był przeświadczony, iż św. Piotr i św. Paweł założyli Kościół Rzymski i że tam, w Rzymie, ponieśli śmierć męczeńską. Świadectwo to przeciwnicy nasi w puch rozbić usiłowali. Powiadają nam, że Akta Apostolskie i listy św. Pawła pouczają, że św. Piotr nie brał udziału w zakładaniu Kościoła w Koryncie. Co więcej, z Dziejów Apostolskich ma jakoby wynikać, że św. Paweł, udając się do Rzymu, nie wyjechał z Koryntu, lecz z Jerozolimy, i to bez św. Piotra, a opowiadał Ewangelię w Rzymie, nigdy żadnej wzmianki nie czyniąc o św. Piotrze. Nie można zatem, powiadają, mieć zaufania do tego świadectwa. „Świadectwo to słabe, powiada Renan, gdyż zdaje się opowiadać o apostolstwie Piotra w Koryncie i o podróżach przez Piotra i Pawła razem odbywanych. Widać w niem pewną systematyczną stronność w ciągłem łączeniu Piotra i Pawła w nawracaniu narodów." (L'Antéchrist. str. 187). Tak więc, podług krytyków niemieckich, św. Dyonizy dał się zwieść legendzie katolickiej, albo też sam chciał ją w życie wprowadzić.
Odpowiedź na te zarzuty będzie następująca: 1-o. Choćby nawet omylił się św. Dyonizy co do tych szczegółów podrzędnych, to nie mniej zawsze pozostawałoby prawdą, że stwierdza on nam przekonanie swych czasów o fakcie, który nas zajmuje. Ponieważ jednak idzie tu o fakt tak niesłychanie doniosły i w samym sobie i w samych następstwach, trudno przypuścić, aby św. Dyonizy się mylił, zwłaszcza w liście publicznym, napisanym w imieniu całego pewnego Kościoła do innego Kościoła, a przeto stwierdza w tym liście ogólne przekonanie swych czasów. 2-o. Szczegóły uważane za błędne nie zdają się być błędnymi w rzeczywistości. Z tego bowiem, że Dzieje Apostolskie i listy św. Pawła nie mówią o apostolstwie św. Piotra w Koryncie bynajmniej nie wynika, że św. Piotr nie głosił wiary w tym mieście. Wszak księgi Nowego Testamentu nie dają nam całkowitej historyi początków chrześcijaństwa. Nadto św. Dyonizy, który mógł wiedzieć prawdę, fakt ten stwierdza pozytywnie. Ale, powiadają znów, twierdzenie jego opiera się tylko na błędnem tłómaczeniu I Listu do Koryntyan I, 12; III, 22. Że list ten był jedynem źródłem jego tak pozytywnego świadectwa, to rzecz tylko możliwa, a nawet hypoteza - to wcale nieprawdopodobna ze względu na krótkość czasu, jaki upłynął od śmierci św. Piotra do czasów św. Dyonizego. Prócz tego wielu tłómaczy i historyków przypuszcza — i, naszem zdaniem, słusznie. — że z przytoczonych powyżej wierszy wynika, iż św. Piotr był rzeczywiście w Koryncie. Wreszcie, z tego że św. Paweł przypisuje sobie jedynie posiew Kościoła Korynckiego (I. Cor. III, 6; IV, 15) wcale nie wynika, aby św. Piotr później nie przyczynił się do tej apostolskiej pracy; tak samo jak założenie Kościoła Rzymskiego bywa także przypisywane św. Pawłowi, aczkolwiek wiara Rzymian sławiona już była po całym świecie, zanim jeszcze Paweł przybył do Rzymu. 3-o. Co do podróży podejmowanych wspólnie przez św. Piotra i św. Pawła, to nie mówi o nich oryginalny tekst św. Dyonizego, lecz złe jego tłómaczenie. Naszem zdaniem tekst rzeczony tak tłómaczyć trzeba: „Ita et vos per huiusmodi (vestram) cohortationem, plantationem Romanorum et Corintiorum a Petro et Paulo factam commiscuistis. Ambo enim et cum in urbem nostram (ingressi) nos plantassent, et cum similiter in Italiam in eumdem locum (progressi, ibi) docuissent, martyrium passi sunt circa idem tempus." Wyrazowi ὁμόσε nadajemy znaczenie dosłowne, jakiego również zdaje się wymagać kontekst: obydwaj byli w Koryncie, obydwaj również byli w Rzymie; św. Dyonizy wypowiada jednem słowem to, co wspólnego posiadają obaj apostołowie, nie zaś co razem czynili. 4-o. Zresztą, nawet przypisując to ostatnie znaczenie słowom św. Dyonizego, można doskonale rozumieć, że obaj apostołowie, pracowawszy razem w Koryncie, wyjechali razem do Rzymu, jeden wprost, drugi przez Jerozolimę. Chcieć zaś z okoliczności powyższej wnioskować, że św. Dyonizy dał się w błąd wprowadzić jakiejś legendzie, lub że sam takową stworzyć próbował, jest - to stawiać prostą hypotezę, której się sprzeciwia charakter św. Dyonizego, sposoby, jakie miał do poznania prawdziwości zdarzeń, i okoliczności, w jakich fakt omawiany stawia.
Również i Kanon Ksiąg Nowego Testamentu, odnaleziony przez Muratori'ego a napisany prawdopodobnie około roku 170, toż samo stwierdza przekonanie, że św. Piotr umarł w Rzymie. I tu także przypominamy sobie to samo, cośmy wyżej powiedzieli o Hegezyppie, który bez najmniejszego wahania przyznał św. Piotrowi pierwsze miejsce w katalogu biskupów Rzymskich, co po nim uczynił również historyk Euzebiusz. Tym sposobem widzimy, że począwszy od połowy II w. nie brak nam świadectw poważnych, i że omawiana przez nas prawda była przez wszystkich przyjmowana bez żadnego oporu. Ale nie tu jeszcze koniec szeregowi świadków w naszej sprawie.
W piśmie Praedicatio Petri, które się ukazało w pierwszej połowie drugiego wieku i w wielkiem było poszanowaniu u starożytnych, czytamy co następuje: Et post tanta tempora Petrum et Paulum, post conlationem Evangelii in Hierusalem et mutuam cogitationem et altercationem et rerum agendarum disputationem, postremo in urbe quasi tunc primum invicem sibi esse cognitos (Pseudo-Cypr. De Rebaptism.). — Autor zgodnie z danemi Pisma św. czyni alluzyę do spotkania obu Apostołów w Jerozolimie i w Antyochii; i czyż możliwa po tem wszystkiem, aby i trzeci fakt, o którym mówi autor, nie był faktem historycznym, zwłaszcza skoro się zwróci uwagę na to, że w czasach, kiedy to świadectwo było wystawiane, żyli ludzie, którzy znali jeśli nie samych apostołów, to przynajmniej ich uczniów?
W początkach tegoż samego wieku spotykamy Papiasa, ucznia św. Jana Ap. i przyjaciela św. Polikarpa. W urywkach, jakie nam z jego dzieła Λογίων Κυριακῶν Ἐξηγήσεως przechował Euzebiusz, powiada Papias, że św. Marek napisał swą Ewangelię w Rzymie podług opowiadań św. Piotra, czynionych Rzymianom, i że św. Piotr napisał swój pierwszy list w Rzymie, nazywając to miasto przenośnie Babilonem17. Ale, powiadają nam znów na to, że Papias pisał już w drugiej połowie II w., a według świadectwa Euzebiusza, był to człowiek małych zdolności, któremu przeto zbyt ufać nie można. Co do faktów zaś, które przytacza, to najwidoczniej przez jakieś błędne tłómaczenie wywnioskował je z listu I Piotr. V, 13.
Odpowiadamy: 1-o. Prócz tego, że św. Ireneusz, który znał Papiasa, twierdzi, iż był on uczniem św. Jana Apostoła, zapewnia nas nadto Euzebiusz, który miał w ręku dzieło Papiasa, że ten ostatni żył za czasów św. Ewarysta (101—109), św. Ignacego († 107 r.) i ces. Trajana (98—117 r.). Słusznie tedy umieszczamy jego świadectwo w początkach II w. 2-o. Na to aby opowiedzieć takie fakta historyczne, jak te, o których mówimy, nie potrzeba wielkiego rozumu i roztropności. Co więcej, jeśli zestawimy w Historyi Kośc. Euzebiusza urywki III, 36 z III, 33, to się przekonamy, że podług tegoż historyka z Cezarei, Papias nie miał dość roztropności i przezorności w kwestyach dogmatycznych lub egzegetycznych, ale natomiast posiadał olbrzymią erudycyę odnośnie do życia pierwszych czasów chrześcijaństwa. Zaś kwestya, o której mówimy, należy do tej właśnie dziedziny faktów, a zatem świadectwo, które tu mamy przed sobą, jest bardzo starożytne i bardzo wielkiego znaczenia. 3-o. Że twierdzenie Papiasa opiera się tylko na błędnem tłómaczeniu listu I Piotra V, 13, jest-to nietylko proste przypuszczenie, ale nadto jest-to przypuszczenie bezrozumne; Papias bowiem nie śmiałby nigdy marzyć o podobnem tłómaczeniu, gdyby już uprzednio nie istniała tradycya o pobycie i apostolstwie św. Piotra w Rzymie. Wreszcie sam Papias twierdzi, że to co mówi o napisaniu Ewangelii św. Marka w Rzymie, otrzymał od kapłana Jana (Euzeb. H. E. III, 39). A zatem świadectwo jego polega nietylko na błędnem tłómaczeniu I Piotra V, 13, lecz na odrębnej tradycyi, stwierdzonej przez ucznia Chrystusowego lub apostolskiego. Zresztą, w świadectwie jego niema nic, coby upoważniało do przypuszczenia, że autor powodował się jakąś legendą, świadectwo to bowiem jest zupełnie niezależne od historyi Szymona Czarnoksiężnika. Mówi on jedynie o św. Piotrze, bez żadnej alluzyi do św. Pawła. Tenże sam duch wieje ze wszystkich innych badanych przez nas powyżej świadectw. Mówi się tam tylko przy sposobności i bez żadnego śladu jakiegokolwiek uprzedzenia lub dążności, mówi się o takim lub innym fakcie, z którego widać przekonanie już nietylko tej danej epoki czasu, ale także przekonanie czasów poprzednich, a często nawet — jak np. w tym tu wypadku — czasów współczesnych omawianemu faktowi.
Św. Ignacy, uczeń apostolski i drugi następca św. Piotra na stolicy Antyochejskiej, o tym samym fakcie świadczy ubocznie w liście do Rzymian, pisanym w roku 107: „Ego omnibus Ecclesiis scribo, powiada on (Ep. ad Rom. IV, wyd. Funka), omnibusque mando, quod lubens pro Deo moriar, siquidem vos me non impediatis. Obsecro vos, ne intempestivam mihi benevolentiam exhibeatis. Sinite me ferarum cibum esse, per quas Deum consequi licet.... Christum pro me supplicate, ut per haec instrumenta Deo hostia inveniar. Non ut Petrus et Paulus vobis praecipio (οὐχ ὡς Πέτρος καὶ Παύλος διατάσσομαι ὑμῖν). Zauważmy, że w całym tym urywku św. Ignacy zajmuje się samymi tylko Rzymianami: prosi ich, aby się nie sprzeciwiali męczeństwu jego. A zatem gdy woła: Non ut Petrus et Paulus praecipio vobis, ma bezwątpienia na myśli odrębny i szczególny stosunek św. Piotra i św. Pawła do Kościoła Rzymskiego. Jaki zaś był ten stosunek, okazały nam czasy późniejsze. I owszem, widać go nawet z samego powyższego tekstu: słowo διατάσσομαι znaczy: wydawać rozkazy, rządzić sprawami z należną władzą. Tymczasem zaś, ponieważ św. Piotr nigdy nie wydawał Rzymianom rozkazów na piśmie, wynika stąd przeto, iż aby te wyrazy zrozumieć, trzeba przypuścić, że św. Piotr, tak samo jak św. Paweł, był w Rzymie i brał udział w założeniu tego Kościoła. „Cur Petrum et Paulum una nominat, mówi razem z Cavem i innymi protestant Baratier, nisi quod uterque Romae fuerit? Cur Petrum, si cum Romanis nullum nexum habuerit? Si enim Romae non fuerit, cum Romanis non scripserit, nihil magis cum iis commune habebat, vel iis praeceperat, quam Jacobus vel Judas vel Joannes. Manifestum est, Ignatium Romanum Petri iter novisse"18. Zresztą, podobnie jak św. Ignacy powołuje się często w swych listach, pisanych w czasie podróży z Antyochii do Rzymu, na przykład św. Pawła, prowadzonego w ten sam sposób co on więźniem z Jerozolimy do Rzymu, tak samo również, z powodu swego męczeństwa w Rzymie, powołuje się na przykład św. Piotra i św. Pawła bez wątpienia dla tego, że tam ponieśli oni męczeństwo. Wreszcie, we wspaniałym nadpisie tego listu św. Ignacy jawnie uznaje prymat Kościoła Rzymskiego (ἥτις καὶ προκάθηται ἐν τόπῳ χωρίου Ῥωμαίου.... καὶ προκαθημένη τῆς ἀγάπης). I skądże się wziął ten przywilej Kościoła Rzymskiego? Czy stąd, że święty Paweł przepowiadał tam Ewangelię? Ale wówczas musiałby św. Ignacy przyznać to prawo także Kościołowi Efezkiemu. Czy może stąd, że Rzym był stolicą świata? Ale czyżby chrześcijanie myśleli kiedy o przekładaniu pod tym względem Rzymu nad Jerozolimę?
Zaiste, jeśli św. Ignacy, tak samo jak św. Ireneusz, św. Cypryan i in., uznawał ten prymat Kościoła Rzymskiego, to dlatego, że widział w nim, tak samo jak tamci, biskupią i prymacyalną stolicę św. Piotra.
Mamy tu więc świadectwo pisarza, który znał apostołów i żył w czasach, kiedy św. Piotr umarł. Ważniejszem jednak jeszcze jest świadectwo, jakie nam składa list św. Klemensa do Koryntyan. Brzmi ono tak: Sed ut vetera exempla relinquamus, ad proximos athletas veniamus (ἐπὶ τοὺς ἔγγιστα γενομένους ἀθλητάς); saeculi nostri generosa exempla proponamus. Propter zelum et invidiam, qui maximae et justissimae columnae erant, persecutionem passi sunt et usque ad mortem certaverunt (ἕως θανάτου ἤθλησαν). Ponamus nobis ante oculos bonos apostolos: Petrum, qui propter zelum iniquum non unum et alterum, sed plures labores sustulit atque ita martyrium passus (καὶ οὕτω μαρτυρήσας) in debitum gloriae locum discessit. Propter zelum et contentionem Paulus patientiae proemium exhibuit, septies in vincula conjectus, fugatus, lapidatus, in Oriente ac Occidente verbi praeco factus, illustrem fidei suae famam sortitus est, qui postquam mundum universum justitiam docuit et ad Occidentis terminos venit et coram praefectis martyrium subiit (καὶ μαρτυρήσας ἐπὶ τῶν ἡγουμένων); sic e mundo migravit et in locum sanctum abiit, summum patientiae exemplar existens.—VI. Viris istis sancte vitam instituentibus magna electorum multitudo aggregata est, qui suppliciis multis et tormentis, propter zelum passi, exemplar optimum inter nos extiterunt (τούτοις τοῖς ἀνδράσιν ὁσίως πολιτευσαμένοις συνηθροίσθη πολὺ πλῆθος ἐκλεκτῶν, οἵτινες πολλαῖς αἰκίαις καὶ βασάνοις διὰ ζῆλος παθόντες ὑπόδειγμα κάλλιστον ἐγένετο ἐν ἡμῖν). Propter zelum persecutionem passae mulieres Danaidae et Dircae, postquam gravia et nefanda supplicia sustinuerunt ad firmum fidei cursum pertigerunt et debiles corpore nobile proemium acceperunt. — W słowach tych św. Klemens wyraźnie stwierdza, 1-o że św. Piotr poniósł śmierć męczeńską, i 2-o że poniósł ją w Rzymie.
1-o. Co do pierwszego z dwóch powyższych punktów potrzebne jest słowo wyjaśnienia, gdyż niektórzy przeciwnicy nasi zachodzą tak daleko, że utrzymują, iż św. Klemens nie mówi tu o męczeństwie św. Piotra, lecz tylko o wielkich próbach i doświadczeniach, jakie poniósł dla wiary. W rozdz. V św. Klemens zakłada sobie przytoczyć świeże przykłady tych ludzi, qui propter zelum et invidiam persecutionem passi sunt et usque ad mortem certaverunt (ἕως θανάτου ἤθλησαν). Jakoż na pierwszem miejscu pomiędzy nimi przytacza św. Piotra, który zatem walczył aż do śmierci, a do jakiejże śmierci? Do śmierci męczeńskiej, słowa bowiem: καὶ οὕτω μαρτυρήσας, zestawione z wyrazami εἰς τὸν ὀφειλόμενον τόπον τῆς δόξης, innego znaczenia nie dopuszczają19. Nadto, ten sam jeszcze wniosek wynika oczywiście ze ścisłej łączności, jaką wyraża św. Klemens pomiędzy św. Piotrem i św. Pawłem, a wielkiem mnóstwem tych, którzy męczeńsko pomarli w prześladowaniu Nerona.
2-o. Z listu św. Klemensa wynika nie tylko, że św. Piotr poniósł śmierć męczeńską, ale nadto że poniósł ją w Rzymie. Albowiem a) żadnej niema wątpliwości, że św. Paweł umarł w Rzymie, a zresztą sam tekst listu św. Klemensa to oświadcza: et sub praefectis martyrium passus est. Otóż, zaprowadzając łączność pomiędzy męczeństwem św. Piotra i męczeństwem św. Pawła, przytaczając z pomiędzy apostołów tylko św. Piotra i św. Pawła, św. Klemens wyraźnie daje nam do zrozumienia, że ci dwaj i ci dwaj tylko umarli w Rzymie, i byli filarami tego Kościoła, w imieniu którego on pisze. Tłómaczenie takie daje się potwierdzić listem św. Dyonizego Korynckiego, o którym mówiliśmy wyżej i którego wyraźnie wspomina list św. Klemensa. b) Co więcej, w VI rozdz. św. Klemens mówi o męczennikach, którzy polegli w Rzymie (ἐν ἡμῖν) podczas prześladowania Nerona. Otóż, pomiędzy męczeństwem św. Piotra i Pawła a pomiędzy męczeństwem niezliczonego mnóstwa chrześcijan, św Klemens następującemi słowy zaprowadza łączność bardzo ścisłą: τούτοις τοῖς ἀνδράσιν συνηθροίσθη πολὺ πλῆθος; a zatem podobnie jak ci, tak samo św. Piotr i św. Paweł polegli w temże samem prześladowaniu w Rzymie (ἐν ἡμῖν). Zarzuty, podnoszone przeciw temu tłómaczeniu słów św. Klemensa, nie mają żadnego znaczenia. Najgłówniejszym z nich jest następujący: św. Klemens, powiadają, okazuje się wprawdzie doskonale obeznanym ze szczegółami życia i śmierci św. Pawła; ale nie tak dobrze zna św. Piotra; wspomina o nim ledwie kilku niewyraźnemi słowami; okazując w ten sposób, że miejsce jego męczeństwa nie było znane, albo też, że go szukać należało w jakichś dalekich krainach. Jak-eśmy przed chwilą widzieli, ścisła łączność, jaką zaprowadził św. Klemens pomiędzy św. Piotrem i Pawłem, a męczennikami neronowego prześladowania, najoczywiściej dowodzi, że wszyscy oni polegli w jednem i tem samem miejscu, w Rzymie. Że zaś św. Klemens dłużej mówi o św. Pawle aniżeli o św. Piotrze, że przy innej nawet sposobności na nowo powraca do Apostoła narodów (c. XLVII), przyczynę tego odgadnąć łatwo. Św. Klemens pisał do Kościoła Korynckiego celem przecięcia pewnych sporów, które go wyniszczały; w takich zaś warunkach cóż naturalniejszego, jak powoływanie się wobec Koryntyan na imię wielkiego ich apostoła, jak wymienianie jego prac, podejmowanych dla przyprowadzenia świata do wiary Chrystusowej, jak wreszcie przypominanie nauk, jakie przy podobnej sposobności przesyłał im św. Paweł? Jeśli zaś św. Klemens daje odczuć Koryntyanom swą najwyższą powagę — zwłaszcza w ostatnich rozdziałach swego pisma—to z drugiej strony stosuje do nich wielką roztropność i wyrozumiałość, żeby łatwiej przywieść winnych do żalu i pokuty; dla tego też, przypomniawszy pokrótce prace i męczeństwo św. Piotra, w obszerniejszych wyrazach kładzie nacisk na św. Pawła.
Zdaniem Lipsiusa, legenda o pobycie św. Piotra w Rzymie zaczęła się tworzyć w ciągu pierwszej połowy drugiego wieku, i nie można jej rozumnie cofać w czasy dawniejsze. Tymczasem, mamy tu właśnie tekst z pierwszego wieku; gdyż z najzupełniejszą pewnością można udowodnić, że list św. Klemensa napisany był w ciągu ostatnich dziesięciu lat pierwszego wieku, prawdopodobnie w roku 94 po Chr. Jest-to bowiem świadectwo jednego z uczniów i następców św. Piotra, który prawdopodobnie nawrócony został z poganizmu do chrystyanizmu, a zatem naocznego świadka, i, podług przypuszczeń naszych przeciwników, żadną miarą nie okazującego skłonności do uwielbiania św. Piotra. Już samo to świadectwo zatem wystarcza do wywrócenia rusztowania, tak pracowicie wzniesionego przez naszych przeciwników. Wreszcie, jakkolwiek św. Klemens wprost świadczy tylko o samem męczeństwie, pośrednio jednak świadczy także o biskupstwie rzymskiem św. Piotra; jeśli bowiem daje uczuć Koryntyanom swą władzę najwyższą, czyni to jedynie dla tego, że zajmuje stolicę Piotra, jak powiadali późniejsi pisarze.
Nawet w samem Piśmie św. możemy odnaleść niektóre cenne pod tym względem wskazówki.
Św. Jan Apostoł, który pisał swą Ewangelię pod koniec pierwszego wieku, dokładnie znać musiał okoliczności śmierci św. Piotra. Amen, amen, dico tibi, pisze on, cum esses junior cingebas te et ambulabas, ubi volebas. Cum autem senueris, extendes manus tuas, et alius te cinget quo tu non vis. Hoc autem dixit, dodaje św. Jan od siebie, significans qua morte clarificaturus esset Deum. Chrystus i Jan św. wskazują tu oczywiście na męczeństwo św. Piotra. Jeśli św. Jan wiedział, że Piotr św. został ukrzyżowany, to niezawodnie znał również miejsce jego męczeństwa. Co więcej, sam jego sposób wyrażania się dowodzi, że dość było jednego słowa dla przypomnienia tego wypadku i że tem samem był on znany całemu światu. A jakież wówczas miejsce wskazywano na to męczeństwo. Rzym bez wątpienia; to miejsce wskazuje św. Klemens, św. Ignacy i Papias, współcześni św. Janowi, a ten ostatni nawet uczeń św. Jana.
Pierwszy list, jaki Piotr św. wystosował do Kościołów Azyi Mniejszej, dany jest z Babilonu. Salutat vos Ecclesia, quae est in Babilone coelecta et Marcus filius meus (I Petri V, 13). Nazwa ta począwszy od czasów pseudoreformacyi rozmaicie była tłómaczona; dziś istnieją tylko dwa sposoby tłómaczenia jej, i rzeczywiście o żadnem innem tłómaczeniu myśleć nie można. Niektórzy protestanccy lub racyonalistyczni pisarze biorą ten wyraz Babilon w znaczeniu dosłownem i rozumieją go o Babilonie nad Eufratem; ale powszechne przekonanie widzi w tej nazwie Rzym, ówczesny Babilon pogański. I to ostatnie tylko znaczenie przyjąć można. — Nazwę Babilonu nadawali w początkach chrześcijaństwa Rzymowi nie tylko pisarze żydowscy i księgi sybillińskie, lecz także — i to przedewszystkiem — pisarze chrześcijańscy20. I zresztą nic w tem dziwnego. Jak niegdyś Babilon, tak samo Rzym teraz, stanowił ognisko zepsucia i bezbożności, prześladował i uciskał lud boży, naprzód żydów, a później także chrześcijan. Jeśli zatem, posługując się nazwą Babilonu, św. Piotr chciał przez to oznaczyć Rzym, to szedł w tem za zwyczajem swych czasów. Zresztą mógł mieć odrębne jakieś przyczyny takiego a nie innego sposobu postępowania. Przez tę nazwę chrześcijanie doskonale wiedzieli o miejscu jego pobytu, poganie zaś, w których ręce list ten mógł się dostać, miejsca tego nie znali: tym sposobem nie zwracał Apostoł uwagi tych ostatnich ani na siebie samego, ani na chrześcijan w Rzymie, co było bardzo roztropne w czasie prześladowania, wszczętego przez Nerona. Te są właśnie powody, które wystarczały do pojmowania tej nazwy w znaczeniu przenośnem. Że zaś trzeba rzeczywiście brać tę nazwę w znaczeniu przenośnem, wskazują nam następujące powody: a) żaden starożytny pisarz, ani na wschodzie ani na zachodzie, nie przekazał nam żadnej tradycyi, żeby św. Piotr przepowiadał kiedy Ewangelię w Babilonie. Milczenie to jest tem bardziej znaczące, że ówczesne Kościoły wschodnie, tak zazdrosne o swe tradycye i swe tytuły, chętnie pochwyciłyby tę tradycyę, dosłownie tłómacząc wyrazy listu św. Piotra. Jeśli zaś pomimo to żaden ze wschodnich egzegetów — z wyjątkiem może Koźmy Indicopleustes'a w VI w., Jesugabus'a z Niniwy i Pseudo-Amrus'a w XIII w. i XIV w. — nie pojmował dosłownie wyrazu Babilon, jeśli nigdzie tradycya nie wspomina o pobycie św. Piotra w Babilonie, to na pewno twierdzić możemy, że św. Piotr nigdy tam nie był i że zatem nazwę Babilon brać należy w znaczeniu przenośnem. b) Jeszcze jedno. Historycy świeccy przedstawiają nam Babilon w czasach, kiedy musiał być pisany list św. Piotra, jako olbrzymią pustynię i jeden wielki stos gruzów21. Z czego łatwy wniosek, że niepodobna przypuścić, aby św. Piotr obierał taki Babilon za pole swej apostolskiej gorliwości i aby tam zakładał Kościół powszechnie znany, z któregoby rozsyłał pozdrowienia do Kościołów Azyi Mniejszej. c) W chwili, gdy Piotr św. pisał list omawiany, miał przy sobie św. Marka, ucznia swego i syna, jak go sam nazywa; tymczasem, wiemy z listów św. Pawła22, że około tego czasu właśnie św. Marek znajdował się istotnie w Rzymie; jest-to zatem jeden dowód więcej, że św. Piotr pisał swój list w Rzymie. d) Cała starożytność chrześcijańska, począwszy od Papiasa i Klemensa Alexandryjskiego aż do w. XVI pojmowała nazwę Babilonu przenośnie. Począwszy od XVI w. wszyscy tłómacze katoliccy trzymali się zdania pisarzy dawniejszych; nawet pośród protestantów i racyonalistów, zwłaszcza za dni naszych większość przyjmuje toż samo zdanie. Takie zaś pojmowanie, tak dawne, tak jednomyślne, tak powszechne, już samo przez się jest wielkim dowodem za tłómaczeniem przenośnem. Co więcej, jest rzeczą zupełnie prawdopodobną, że tego sposobu pojmowania tej nazwy, podanego nam naprzód przez Papiasa i Klemensa Alexandryjskiego, nie należy przypisywać — co do pierwotnego jego pochodzenia — tym ostatnim pisarzom; wzięli je oni z tradycyi dawniejszej, współczesnej, lecz niezależnej od tradycyi o pobycie św. Piotra w Rzymie. Zdaje się nam więc, że ogół tych dowodów nie pozostawia żadnej wątpliwości co do sposobu pojmowania wyrazu Babilon; a zatem możemy razem z Döllingerem23 zawnioskować, że własne św. Piotra świadectwo upewnia nas o pobycie jego w Rzymie.
Innych wskazówek odnośnych udziela nam list św. Pawła do Rzymian; wspomnimy jeszcze o tem poniżej.
Wniosek. skopiuj
Ogół wszystkich tych świadectw, łączących się wzajem i wzmacniających, nie pozwala wątpić o prawdzie omawianego tu faktu. Są-to wszystko świadectwa poważne, od najdawniejszej starożytności po całym świecie znane. Niektóre z nich nawet należą do pisarzy współczesnych, których nie wiele się przechowało zabytków piśmiennych w całości; prawda, że nie są one tak wyraźne, jak świadectwa późniejsze, ale zestawione z temi ostatniemi, zyskują wiele na jasności i stanowczości. Zresztą, świadectwa owe późniejsze polegają na pomnikach dawniejszych, a niekiedy nawet samemu faktowi współczesnych, i same przez się wystarczają do stwierdzenia prawdy. Zaś ani tekst lub kontekst świadectw, ani przymioty świadków nie zdradzają najmniejszego cienia jakiegokolwiek oszustwa, i owszem, wszystko przemawia za wiedzą i za prawdomównością świadków. Wreszcie, nawet sami heretycy, jakkolwiek zależałoby im wiele na podaniu tego faktu w wątpliwość, przyjmowali go bez żadnego wahania. Trzeba przyznać istotnie, że rzadko zdarza się widzieć ogół świadectw tak licznych, tak różnorodnych a tak doniosłych, przemawiających za istnieniem jakiegoś faktu starożytnego.
Gdyby wszakże świadectwa powyższe potrzebowały jeszcze jakiegokolwiek poparcia, to dostarczyłyby im go pomniki, które zachowały w Rzymie pamięć pobytu Księcia Apostołów. Ze względu na doniosłe ich w tym razie znaczenie, wydaje się nam rzeczą pożyteczną zatrzymać się tu nad niektóremi z tych pomników pokrótce.
1-o. Stolica św. Piotra. skopiuj
Gdy w r. 1867 stolicę św. Piotra wystawiono w bazylice watykańskiej ku czci ze strony wiernych, uczony archeolog komandor Rossi był w stanie podać wierny jej opis (ob. Bull. arch. 1867, str. 331 nst.). Początkowo było to krzesło z drzewa dębowego bardzo prostej roboty; w następnych czasach niektóre uszkodzone części odnowiono lub umocowano drzewem akacyi; wreszcie, prawdopodobnie w czasach, kiedy się ukazywały motywa świeckie pomiędzy ozdobami ewangeliarzy i inych drogocennych ksiąg świętych, i to krzesło także przyozdobiono różnemi rzeźbami z kości słoniowej, przedstawiającemi najróżnorodniejsze przedmioty świeckie.—Ale zachodzi pytanie, czy krzesło to jest rzeczywiście stolicą św. Piotra? Jeśli sięgniemy do tradycyi, to widzimy, że Alexander VII (1665—1667) zamknął to krzesło, katedrą zwane, w pomniku, w którym się teraz znajduje. W ciągu wieków średnich przechowywano je w bazylice watykańskiej i używano przy intronizacyi papieży i specyalnie czczono d. 22 Lutego, jako symbol prymatu św. Piotra i Najwyższego Pasterza. W starożytności ukazuje nam to krzesło tradycya, przechowywana w baptysteryum watykańskiem, zbudowanem przez św. Damazego, a papieże siadali na tem krześle przy udzielaniu sakr. Bierzmowania neofitom, przyjmującym chrzest św. Tak mówi o tem w końcu w. V Ennodius z Pawii: Ecce nunc ad gestatoriam sellam Apostolicae confessionis uda mittunt limina candidatos: et uberibus gaudio exacto, fletibus collata Dei beneficio dona geminantur. Świadectwo to znajduje potwierdzenie i wyjaśnienie w pięknych napisach, jakie czytano wówczas w baptysteryum watykańskiem a jakie przechował nam pewien rękopis w Verdun (ob. Rossi. Bullet. arch. 1867, str. 34); z napisu tego wynika, że owa sedes apostolica, sella gestatoria apostolicae confessionis, znajdowała się w tem miejscu chrzcielnicy, na którem neofici otrzymywali sakr. Bierzmowania. Św. Damazy w IV w. niezawodnie do tego faktu czyni alluzyę w napisie, jaki umieścił w temże baptysteryum watykańskiem: Una Petri sedes unum verumque lavacrum (ob. Gruter. Inscript. 1163). Prócz tego czytamy na nagrobku papieża św. Syrycyusza: Fonte sacro magnus meruit sedere sacerdos (Gruter. Incript. 1171). Ponieważ w starożytności stolicę biskupią umieszczano w absydzie bazyliki, przeto jeśli się tu mówi, że św. Syrycyusz miał swą stolicę w baptysteryum, to znaczy, że mowa tu o stolicy św. Piotra, którą, podług brzmienia świadectw poprzedzających, przechowywano w baptysteryum watykańskiem. Zresztą, św. Optat, który za czasów św. Damazego i Syrycyusza, papieży, pisał dzieło przeciw ówczesnym donatystom, powiada wprost, że materyalna stolica świętego Piotra przechowywała się w Rzymie: Si Macrobio dicatur, pisze on, ubi illic (w Rzymie) sedeat (biskup Donatysta), numquid potest dicere in cathedra Petri? Quam nescio, si vel oculis novit et ad cuius memoriam non accedit quasi schismaticus. (Ad parmen. II, 4). A zatem, oglądano ją oczyma ciała, a znajdowała się zaś w pobliżu memoria Petri. Aczkolwiek nie wiadomo, w jakiem miejscu przechowywano ją przed pobudowaniem baptysteryum (być może, iż w krypcie, gdzie była i sama memoria), to jednak wiemy, że ona była w Rzymie i że uważano ją za symbol następstwa papieży po św. Piotrze: Haec cathedra, Petrus qua sederat ipse, locatum — Maxima Roma Linum primum considere jussit24. Wreszcie, świadectwa św. Tertuliana i Cypryana, któreśmy wyżej przytoczyli, wzięte w znaczeniu zwykłem, a zwłaszcza porównane ze świadectwami wyżej przytoczonemi, stwierdzają również, że za ich czasów stolicę św. Piotra przechowywano w Rzymie, jako symbol prymatu biskupów rzymskich. Wszystkie te świadectwa przenoszą nas zatem na koniec drugiego wieku i najzupełniej prawdopodobnem czynią przechowanie się w Kościele Rzymskim stolicy św. Piotra, jako symbolu jego prymatu i prymatu następców jego rzymskich papieży25.
2-o. Cmentarz Ostryański i podwójne święto Stolicy św. Piotra. skopiuj
Podług starodawnej tradycyi, św. Piotr w Rzymie chrzcił i miał pierwszą stolicę na cmentarzu Ostryańskim, zwanym także Fontis B. Petri, ad Nymphas b. Petri. Według pewnych wskazówek, cmentarz ten powinien być położony pomiędzy Via Salaria i Via Nomentana, a obejmować pomiędzy innemi sławnymi grobami także grób św. Emerencyanny. Oddawna już znikły wszelkie ślady tego grobu, i dopiero za dni naszych według wskazówek Rossi'ego udało się go odnaleść. W loży starożytnej krypty udało się archeologowi Armellini'emu odczytać następujące wyrazy: SAN PET..... C. EMERENTIANA......AMAS. Szczątki te starożytnego napisu, sięgającego czasów św. Damazego, dowodzą, że w tej właśnie krypcie została pochowana św Emerencyanna, i że tu czczono pamięć św. Piotra; w tej-to prawdopodobnie loży, stiukiem pokrytej i przyozdobionej w liście, znajdowała się starożytna stolica, in qua Petrus prius sedit; i w samej krypcie i po rozmaitych miejscach katakumby widać dużo takich stolic, w kamieniu wykutych, prawdopodobnie na pamiątkę starożytnej stolicy św. Piotra. Zarówno znajdowane tu napisy, jak kształt grobów i inne wskazówki każą odnosić pochodzenie tego cmentarza do początków samego chrystyanizmu w Rzymie. Z miejscem tem przeto od najodleglejszej starożytności łączono pamięć biskupstwa i apostolstwa św. Piotra; tam to prawdopodobnie, przyjęty przez rodzinę i dom Ostoryów, wykonywał początkowo Piotr św. czynności biskupiego swego urzędu.
Mówiliśmy już, że w starożytności przechowywano w Rzymie pamięć dwóch stolic św. Piotra. Nadto, — względnie do naszego przedmiotu fakt bardzo ważny, — gdy się bada starożytne zabytki liturgiczne, kazania, homilije Ojców świętych, martyrologia, widzi się, że aż do VIII w. zachowywano podwójne święto Stolicy św. Piotra: jedno dn. 18 Stycznia Dedicatio cathedrae Petri Apostoli, qua primum Romae sedit; drugie, daleko uroczystsze, dn. 22 Lutego, Natale Petri de Cathedra. Pierwsze przypominało pamiątkę historyczną,—drugie—fakt prymatu, udzielonego św. Piotrowi przez Chrystusa Pana, i w dziedzictwo przyjętemu przez rzymskich biskupów. Dopiero z czasem, począwszy od VIII w., w miarę zacierania się pamięci o tej podwójnej stolicy, zaczęto powoli do wyrazów cathedra Petri (22 Lutego) dodawać wyraz in Antiochia 26.
3-o. Memoria św. Piotra w Watykanie. skopiuj
Ponieważ chrześcijanie w ciągu pierwszych wieków cieszyli się na mocy praw Rzymskich wielką swobodą w zakresie pogrzebów, przeto nic dziwnego, że po chwalebnem męczeństwie śśw. Apostołów Piotra i Pawła nie śpieszno im było pochować ich ciała w jakiemś miejscu zaszczytnem i wznieść na ich cześć pomnik grobowy czyli memoria. Podług Liber Pontificalis św. Piotr został pochowany na Watykanie przy Via Aurelia, w pobliżu cyrku Nerona, gdzie poniósł męczeństwo 27. Św. Anaklet papież zbudował mu t. zw. Memoria i przygotował miejsca do grzebania juxta corpus sancti Petri biskupów rzymskich, jego następców. O ile wnioskować można z pozostałych dokumentów, to wczasie wznoszenia tych pomników dla św. Piotra na Watykanie i dla św. Pawła na drodze Ostyjskiej, ciała śśw. Apostołów złożone były przez półtora roku ad Catacumbas, a chrześcijanie wschodni starali się zagarnąć te drogocenne relikwie swoich współziomków. (Ob. Lecler. dz. cyt. str. 139). Po ukończeniu pomników przeniesiono ostatecznie ciała Apostołów, a Liber Pontificalis dodaje, że większość papieży aż do św. Wiktora została pogrzebana juxta corpus sancti Petri in Vaticanum. W początkach III w. istnienie tych pomników stwierdza Kaius na Watykanie i przy drodze Ostyjskiej. Zdaje się, że ciała Apostołów zostawały tam aż do r. 258. Ponieważ zaś około tego czasu ces. Waleryan zabronił chrześcijanom wchodzić do ich cmentarzy, przeto papież, prawdopodobnie św. Xystus II, kazał przenieść ciała Apostołów i ukryć je ad catacumbas, aby je uchronić od wszelkiego niebezpieczeństwa. Tam zaś pozostawały prawdopodobnie aż do chwili, kiedy po przywróceniu pokoju Kościołowi, przeniesiono je ostatecznie do sławnych bazylik na ich cześć zbudowanych przez Konstantyna W. na Watykanie i przy drodze Ostyjskiej 28. Taka jest, naszem zdaniem, treść najwiarogodniejszych wiadomości o pogrzebaniu i przeniesieniu ciał Apostołów. Z drugiej znów strony, z wnioskami tymi w najzupełniejszej zgodności pozostają pomniki. Krypta Ad Catacumbas, gdzie były czasowo złożone ciała Apostołów, podług badań Rossi'ego i innych w ogóle archeologów, sięga pierwszego wieku ery chrześcijańskiej 29. Również i napisy, pochodzące z r. 107 i 111 ery chrześcijańskiej, a odnalezione na cmentarzach św. Lucyny albo Komodylli, gdzie pogrzebany był św. Paweł, dowodzą, że cmentarz ten sięga I w. ery chrz. (Kraus. Rom. sott. 70). Co się tyczy cmentarza watykańskiego, to aczkolwiek mało tam pozostało wskazówek z powodu prac ziemnych, podjętych celem wzniesienia bazyliki św. Piotra, pozostałe jednak dosyć jeszcze liczne wskazówki pozwalają wnioskować, że przed Konstantynem W. znajdował się cmentarz chrześcijański na Watykanie, i że pochodzenie tego cmentarza jest bardzo dawne. Nadto, gdyby napis LINUS, który odkryto za czasów Urbana VIII papieża, oznaczał rzeczywiście św. Linusa, co przypuszcza Rossi, mielibyśmy wówczas dowód pozytywny, że było to miejsce pogrzebu dawnych papieży. Jakkolwiek jest, ze strony pomników niema nic, coby się temu wnioskowi sprzeciwiało; przeciwnie zaś, dużo wskazówek wniosek nasz potwierdza, a ogół wszystkich wskazówek stanowi dowód największego znaczenia, przemawiający za biskupstwem św. Piotra w Rzymie 30.
4-o. skopiuj
Dla całości dowodów powinnibyśmy jeszcze mówić o wizerunkach św. Piotra, odnalezionych w Rzymie, o bazylikach św. Pudencyanny, św. Pryski, św. Piotra w Okowach, Domine quo vadis, o cmentarzach św. Pryscylli i św. Domitylli; szczegółowe tych pomników zbadanie, zwłaszcza cmentarza św. Pryscylli, gdzie w ostatnich czasach tak ważnych dokonano odkryć, dostarczyłoby nam bardzo dokładnych wiadomości. Granice wszakże niniejszego artykułu nie pozwalają nam się zbytecznie rozszerzać. To, cośmy tu przytoczyli, dostatecznie wykazuje, jak nieocenionem poparciem dla danych historycznych są wszystkie owe pomniki. Wzięte w całości swej, dostarczają nam na korzyść biskupstwa i męczeństwa św. Piotra w Rzymie dowodu tak potężnego, że mu się nie oprze żaden umysł poważny.
§ 2. skopiuj
Teraz musimy szczegółowo zbadać zarzuty naszych przeciwników. Przejrzymy naprzód zarzuty, opierane na milczeniu i na pewnych urywkach ksiąg Nowego Testamentu (argument negatywny i pozytywny), następnie rozstrząśniemy system zwolenników nowej szkoły Tubińskiej.
I. skopiuj
A. Dowód negatywny. skopiuj
„Gdyby św. Piotr, powiadają, ogłaszał wiarę w Rzymie, to św. Łukasz, pisząc Dzieje Apostolskie czyli urzędową historyę początków chrześcijaństwa, jak również i św. Paweł w liście swym do Rzymian i w listach z Rzymu pisywanych, byłby niezawodnie wspomniał o tym fakcie. Tymczasem, nigdzie najmniejszej nie spotykamy tego rodzaju wskazówki. A przeto św. Piotr wcale nie był w Rzymie, a tem mniej nie zakładał rzymskiego Kościoła."
Zanim szczegółowo rozważać zaczniemy ten zarzut, musimy dać uprzednio niektóre wyjaśnienia. 1) Gdyby nawet milczenie, na które się powołują przeciwnicy, miało w sobie siłę dowodową, nie wynikałoby stąd wcale, że św. Piotr nie był nigdy biskupem rzymskim. I rzeczywiście, wielu nawet katolickich pisarzy przypuszcza, że św. Piotr przybył do Rzymu dopiero po wypadkach, opowiedzianych w Dziejach Apostolskich i w listach św. Pawła; opierają zaś swe przypuszczenie z jednej strony na milczeniu tych dokumentów biblijnych, z drugiej zaś na badanych przez nas wyżej świadectwach pozytywnych. 2) Prawdziwość jakiegoś faktu wynikać może jasno ze źródeł historycznych, aczkolwiek pewne okoliczności tego faktu pozostają ciemnemi i do wytłómaczenia trudnemi. Stąd też, jakkolwiek nie można znaleść pozytywnego i dostatecznego powodu tego milczenia Ksiąg świętych, bynajmniej z tego nie wynika, aby sam fakt, przez wiarogodne świadectwa stwierdzony, nie był prawdziwy; wystarcza, aby można było dać rozumne, choćby zewnętrzne, wytłómaczenie tego milczenia, i aby można było wykazać, że pisarze święci nie mieli koniecznego obowiązku mówienia o tym fakcie, że nawet mogli mieć powody zachowywania milczenia o nim. Co powiedziawszy, przystępujemy do zbadania zarzutów naszych przeciwników.
1-o. Św. Łukasz, pisząc Dzieje Apostolskie, miał bez wątpienia na celu opowiedzieć początki i rozszerzenie się chrystyanizmu; ale jednocześnie zakładał sobie inne cele w swem opowiadaniu, a mianowicie, chciał wykazać na faktach boskie pochodzenie religii chrześcijańskiej (Dz. Ap. I, 8), jak również dać apologię nauki św. Pawła i jego apostolstwa między poganami, która to myśl przebija w całej tej księdze. Jakoż, aby te cele osiągnąć, św. Łukasz wcale nie miał potrzeby spisywać wszystkich wypadków, które się odnosiły do początków Kościoła. I rzeczywiście, z dalszego ciągu księgi Dziejów Apostolskich widać wyraźnie, że nie pisał on całkowitej historyi; w pierwszej części (rozdział I—XII) zajmuje się przedewszystkiem św. Piotrem, w drugiej (r. XII—XXVIII) św. Pawłem, a i w tych działach opuszcza wiele faktów, dotyczących życia obu tych apostołów; o Najświętszej Pannie i innych apostołach czyni zaledwie jakąś wzmiankę. Wobec tego zaś rzeczą jest najzupełniej zrozumiałą, że jeśli św. Łukasz nie wspomniał o założeniu Kościoła Rzymskiego przez św. Piotra, z tego wcale nie wynika, aby fakt ten nie był prawdziwy. Opuścił wszak wiele innych ciekawych wypadków, o których się dowiadujemy albo z innych ksiąg Nowego Testamentu, albo z Tradycyi kościelnej. — Ale, powiadają znów, trudno zrozumieć, jakim sposobem św. Piotr nie wspomina nic na soborze Jerozolimskim o swem apostolstwie w pogańskim Rzymie, albo też jakim sposobem św. Łukasz nie mówi nic o temże apostolstwie przy sposobności opowiadania o przybyciu i pobycie św. Pawła w Rzymie. Prawda, że ze stanowiska ogólnego wzmianka o apostolstwie św. Piotra w Rzymie mogłaby być bardzo pomocna przy rozstrzyganiu zagadnień, poruszanych na soborze Jerozolimskim. Lecz, jeśli się zważy, że w owym czasie św. Piotr miał zamiar poświęcić się specyalnie nawracaniu Żydów (Gal. II, 3), łatwo się zrozumie, że unikał wszystkiego, coby mogło się przyczynić do zmniejszenia jego zaufania do żydów, i że dlatego, położywszy nacisk na nawrócenie Korneliusza i jego rodziny, przyczem Opatrzność boska wyraźnie okazała swoje zamiary względem pogan, roztropnością powodowany, zamilczał o swem apostolstwie i o swem powodzeniu wśród pogan w Rzymie. Co tembardziej jest prawdopodobne, że niezadługo po soborze św. Piotr, aby nie zrażać żydów jerozolimskich, okazał tęż samą roztropność w stosunkach swych z poganami nawróconymi w Antyochii. Wreszcie, jeśli w chwili przybycia św. Pawła do Rzymu, św. Piotr nie jest wymieniony między przybywającymi na jego spotkanie lub jako pozostający z nim razem podczas jego niewoli, to prócz innych wyjaśnień, jakieby można dać o tem, dość będzie zauważyć, że św. Piotr doskonale mógł się wówczas nie znajdować w Rzymie. Jakkolwiek bowiem założył on Kościół w Rzymie i długi czas był jego biskupem, to jednak jest bardzo prawdopodobne i z Tradycyą kościelną zgodne, że jednocześnie spełniał swe posłannictwo w innych miejscach. Możemy przeto zawnioskować, że milczenie Dziejów Apostolskich żadną miarą nie dowodzi, aby św. Piotr nie założył Kościoła w Rzymie. Zresztą, dodamy zgodnie z Tradycyą, że św. Łukasz zdaje się napomykać o wyjeździe Księcia Apostołów do Rzymu w rozdz. XII w. 1731.
2-o. Listy św. Pawła. Nie można oznaczyć na pewno, w jakim celu św. Paweł pisał do Rzymian. Podług Mgr. Beelen'a, skłoniła go do napisania tego listu wiadomość, że chrześcijanie rzymscy, zarówno żydzi jak poganie, nie mogli sobie utworzyć dokładnego pojęcia o usprawiedliwieniu32. Przyjmujemy tę hypotezę; atoli, czyżby z niej wynikało, że św. Piotr nie założył Kościoła w Rzymie, albo nawet, że nie był wówczas w tem mieście? Wcale nie; gdyż nic nie przeszkadza, aby św. Paweł, znany w całym Kościele ze swej nauki i ze swego apostolstwa, napisał ten list do Rzymian nawet na prośbę samego św. Piotra. Czemużby miał koniecznie zwracać swój list pod adresem Piotra lub imię jego wspominać w pozdrowieniach? Wszak w żadnym ze swych listów św. Paweł nie wymienia biskupa tego Kościoła, do wiernych którego pisze. Z tego ogólnego punktu możnaby nawet wnioskować, że prócz listów urzędowych, posyłanych przez osoby zaufane (ob. np. Rom. XVI, 1), św. Paweł posyłał do biskupów listy prywatne, w których porozumiewał się z nimi o rozmaitych sprawach. Jednakże, przypuszczamy rzeczywiście, że św. Piotr nie był w Rzymie wówczas, gdy list ten był pisany do Rzymian. W roku-to prawdopodobnie 53 św. Paweł, apostołując w Achaii, posłał ten list do Rzymian. Tymczasem zaś, ponieważ św. Piotr na parę lat przed tem był obecny na soborze w Jerozolimie, a Żydzi około tego czasu, impulsore Chresto assidue tumultuantes, zostali wypędzeni przez ces. Klaudyusza (Sueton. Claudius. 25), przeto jest wszelkie prawdopodobieństwo, że św. Piotr w r. 53 nie wrócił był jeszcze do Rzymu. Św. Paweł zaś, powiadomiony o stanie umysłów w Rzymie przez Akwilę lub przez innych chrześcijan, których poznał na wygnaniu, napisał wówczas list do Rzymian, może nawet za radą samego św. Piotra, który mógł się podówczas znajdować w Grecyi. Wreszcie, list do Rzymian nietylko nie daje sposobności do jakichś zarzutów i trudności, lecz raczej, przeciwnie, sprzyja nawet biskupstwu św. Piotra w Rzymie. Z listu tego bowiem wynika, że w chwili kiedy on był pisany, Kościół Rzymski był kwitnący i zorganizowany. Takie zaś położenie rzeczy można przypisywać tylko żarliwości takiego jak Piotr Apostoła. Albowiem nieprawdopodobne jest naprzód, aby wprowadzenie chrystyanizmu do stolicy świata zostawiano przypadkowi lub powierzano drugorzędnemu jakiemus głosicielowi Ewangelii. Co więcej, jeśli dla założenia i urządzenia Kościołów, posyłano apostołów do Samaryi i Antyochii, to z ogólnej tej praktyki wnosić możemy, iż skoro w Rzymie znajdowali się już wierni, dobre urządzenie Kościoła Rzymskiego w chwili, kiedy św. Paweł doń list wysyłał, było również dziełem jakiegoś apostoła. To też św. Paweł, który miał zasadę nie budowania na fundamentach przez kogoś innego założonych, to znaczy przez innego jakiegoś apostoła (Rom. XV, 29—34), zamierza tylko przejść przez Rzym, bez zatrzymania się w nim; dowód to zatem oczywisty, że jakiś inny apostoł założył i urządził Kościół Rzymski. Któż zaś inny mógł być tym apostołem, jeśli nie ten, którego cała tradycya chrześcijańska wymienia, jako pierwszego biskupa Rzymu, Piotr św.?33
Co się tyczy listów pisanych przez św. Pawła w Rzymie, to niepodobna dziś oznaczyć pozytywnego powodu, dlaczego w nich św. Paweł nie wspomina o św. Piotrze, tak samo jak niepodobna wiedzieć, dlaczego w swym liście do Efezów nic nie wspomina o ich biskupie św. Tymoteuszu, który przecież znajdował się wówczas przy nim, jak to wiemy z listów do Filem. do Koloss. do Filipensów. Zresztą, przeciwnicy nasi nie umieliby nam udowodnić, że św. Paweł powinien był wspomnieć o św. Piotrze. Milczenie to daje się usprawiedliwić wieloma rzeczami. Rzecz pewna, że św. Piotr często bywał po za Rzymem, a jeśli nawet był obecny w Rzymie, to zdaje się, że nie wypadało przytaczać imienia najwyższego głowy Kościoła uczniom niższym lub prostym wiernym. Nadto być może, że św. Piotr, jako najwyższy pasterz całego chrześcijaństwa, razem z listami św. Pawła posyłał szczegółowe instrukcye rozmaitym Kościołom, a zatem św. Paweł żadną miarą nie powinien był o nim czynić wzmianki w swym liście. Wreszcie, wielu innych znów przypuszcza, i nie bez podstawy przypuszcza, że milczenie Pisma św. o stałym pobycie św. Piotra w Rzymie trzeba tłómaczyć względami prostej roztropności. Księgi święte mogły wpaść w ręce żydów i niewiernych, a odsłaniając im miejsce stałego pobytu Księcia Apostołów, wystawiać go mogły na największe niebezpieczeństwo. Ponieważ był on już skazany na śmierć przez Heroda, przeto prosta denuncyacya ze strony jakiegoś niewiernego lub żyda wystarczałaby do wydania go w ręce oprawców. Nadto, ponieważ z dniem każdym zwiększała się nienawiść i złość żydów i niewiernych przeciwko chrześcijanom, trzeba było przeto nie zwracać uwagi wrogów na zwierzchnika Kościoła. Wreszcie być może, iż św. Piotr był w szczególniejszy sposób nienawistny poganom i cezarowi za to, że położył koniec oszustwom Szymona Czarnoksiężnika, który był bożyszczem rzymian.
B. Argument pozytywny. skopiuj
1) „Święty Paweł, powiadają nasi przeciwnicy, był przeznaczony przez Boga na Apostoła pogan, a szczególniej pogan państwa rzymskiego. (Act. IX, 15; XVI, 27; XXII, 21; XXIII, 11; XXVII, 23, 24; Gal. II, 8). To też Jakób, Cephas i Jan zawarli układ z Pawłem i Barnabą, mocą którego pierwsi zwrócili się do żydów, drudzy do pogan. Żydzi zaś przedewszystkiem rozrzuceni byli po Syryi, Azyi Mniejszej, Mezopotamii, jednem słowem na Wschodzie; w tych przeto krajach św. Piotr musiał wykonywać swe apostolstwo." — Gdyby nawet pomiędzy apostolatem św. Piotra i apostolatem św. Pawła istniał ten ścisły podział, to i wówczas czyżby nie mógł Książę Apostołów przybyć do Rzymu, by głosić Ewangelię licznie tam w owym czasie osiadłym żydom? (ob. Fouard, Saint-Pierre, 329). Ale taki ścisły rozdział nigdy nie istniał. Św. Paweł był posłany przez Boga zarówno do żydów jak do pogan (Act. IX, 15) i w rzeczywistości, nawet po rzekomym owym układzie przepowiadał Ewangelię w synagogach i zawsze naprzód zwracał się do żydów. Św. Piotr zaś czyż nie otrzymał od samego Chrystusa Pana posłannictwa i co do miejsc i co do osób powszechnego? Czyż nie on przyjął pierwszych pogan do Kościoła? Ogłasza nawet na soborze jerozolimskim: quoniam ab antiquis diebus Deus in nobis elegit per os meum audire gentes verbum Evangelii et credere. Prawda, że po uprzedniem porozumieniu się ze św. Pawłem i przed udaniem się swem do Rzymu, św. Piotr wyszukiwał do chrztu przedewszystkiem żydów; ale i w tym nawet czasie utrzymywał stosunki z poganami Antyochii.
2) Nie więcej też mają wartości owe teksty pozytywne, jakie niektórzy przytaczają przeciw pobytowi św. Piotra w Rzymie. Cytują np. słowa św. Pawła w liście do Filipensów II, 21: omnes enim quae sua sunt quaerunt; do Tymot. IV, 16: In prima mea defensione nemo mihi affuit, sed omnes me dereliquerunt. Słowa te, mówią przeciwnicy, są dla św. Piotra zanadto krzywdzące, aby można przypuścić, że znajdował się wówczas w Rzymie. — Ale przedewszystkiem wyrazu omnes nie można brać w znaczeniu ścisłem; jest on tu synonimem wyrazu plerique, jak to widać z innych miejsc listów tegoż apostoła: Filipens. I, 16; II, 13, 25; II Timoth. IV, 11—12. Co więcej, odnośnie do pierwszego urywku wynika z kontekstu, że św. Paweł żali się tylko na tych, którzy byli przy nim i których mógł posłać do Filipensów; czego oczywiście nie można zastosować do św. Piotra. W drugim urywku również nie mówi o św. Piotrze ani o wszystkich chrześcijanach, lecz tylko o tych, którzyby mogli i powinni byli być przy nim wobec sądu Nerona; wyraz bowiem συμπαραγίγνομαι (adesse) ma najzupełniej określone znaczenie w zakresie sądowym: Adesse dicuntur amici aut advocati in foro periclitantibus (Donat. ad Terent.).
3) „Gdy św. Paweł, powiadają, przybył do Rzymu i zwołał starszych żydowskich, ci ostatni mówili o religii chrześcijańskiej jako o sekcie zupełnie im nieznanej (Act. XXVIII, 22); co oczywiście dowodzi, że św. Piotr nie głosił Ewangelii i nie założył Kościoła w Rzymie." — Jeśli te wyrazy weźmiemy dosłownie, trzeba przypuścić, że do owego czasu Ewangelii nie głoszono jeszcze w Rzymie. Tymczasem zaś, z listu św. Pawła do Rzymian widać, że w owym czasie istniał tam już Kościół kwitnący, składający się z żydów i pogan, a w całym świecie znany. Zresztą, z tekstu Dziejów Apostolskich widać, że zagadnieni przez Pawła żydzi byli-to jacyś ludzie uparci, którzy prawdopodobnie znali religię chrześcijańską i wiedzieli o istnieniu Kościoła Rzymskiego, tylko mówią o nim z pogardą i wolą naprzód usłyszeć św. Pawła, aby następnie nawiązać z nim rozmowę. Być może zresztą, że skutkiem wypadków zaszłych za panowania Klaudyusza34, chrześcijanie i żydzi stawali się coraz bardziej obcymi dla siebie, że tym sposobem żydzi istotnie mogli nie znać rodzaju życia i religii chrześcijan i chcieli usłyszeć o tem zdanie człowieka tak głośnego imienia, jak św. Paweł z Tarsu.
4) Niektórzy z przeciwników naszych, co apostolstwo św. Piotra w Rzymie przyjmują za fakt historyczny, nie chcą jednak przyznać biskupstwa jego w tem mieście. Powiadają oni, że „apostołowie nie mogli być biskupami jednego jakiegoś miasta. Apostoł posiadał jurysdykcyę powszechną i miał za zadanie głosić Ewangelię po wszystkich krajach, wówczas gdy biskup związany był ze swą stolicą biskupią i ze swą owczarnią. Zresztą, w Kościele pierwotnym pojęcie biskupstwa było nieznane. To też najdawniejsze pomniki historyczne czynią poprostu wzmiankę o apostolskim urzędzie św. Piotra; dopiero dosyć późno, to jest w czasach św. Cypryana zaczynają uważać św. Piotra za pierwszego biskupa Rzymskiego"35.
Odpowiadamy: a) Z tego, że Chrystus udzielił Apostołom jurysdykcyę i posłannictwo powszechne, bynajmniej nie wynika, aby każdy z apostołów w szczególności był obowiązany głosić Ewangelię po wszystkim świecie; ale każdy z nich, tym przywilejem obdarzony, mógł wykonywać swój urząd sam przez się lub przez swych wysłańców wszędzie gdzie chciał i jak chciał, pod najwyższą jednak jurysdykcyą św. Piotra. W ogóle, bywało tak, że apostołowie, założywszy jakiś Kościół w pewnej jakiejś miejscowości, powierzali go jakiemuś biskupowi, a sami prowadzili dalej swe apostolskie podróże. Ale wszyscy ci z pośród nich, którzy za pożyteczne uważali pozostać na czele jakiegoś partykularnego Kościoła, ci wszyscy, nie przestając być apostołami, byli jednocześnie biskupami tegoż Kościoła. Tym sposobem, jak wiemy z tradycyi, św. Jakób był biskupem Jerozolimy; tak samo św. Piotr był biskupem naprzód Antyochii a później Rzymu. Stojąc na czele tych Kościołów partykularnych, mogli oczywiście głosić dalej Ewangelię i zakładać Kościoły w innych miejscowościach. Nie było zatem żadnej niemożliwości dla Apostołów w przyjmowaniu szczególnej opieki nad Kościołami partykularnymi. b) Że episkopat nie jest instytucyą boską i że był nieznany w pierwotnym Kościele, jest jednym z tych dogmatów protestanckich, które się sprzeciwiają najoczywistszym danym Ksiąg świętych i Tradycyi36. c) Wreszcie, jak pewną jest rzeczą, że św. Piotr głosił Ewangelię w Rzymie, tak pewną również jest rzeczą, że był biskupem rzymskim aż do śmierci i że przez ten fakt biskupi rzymscy stali się jego następcami. Wynika to z natury samego faktu. Sam Lipsius powiada, że „nie można tego zaprzeczyć: Książę Apostołów, jeśli kiedy stąpił nogą w mieście wiecznem, to z pewnością nie przyszedł tam jako prosty podróżnik, lecz mocą pełni swej apostolskiej władzy (kraft seiner apostolischen Vollmacht). W tym razie zaś pretensya Kościoła Rzymskiego do rozpoczynania szeregu swych biskupów od św. Piotra nie byłaby całkowicie niemądrą. W każdym razie episkopat rzymski polegałby na władzy, przekazanej mu przez św. Piotra"37. To też świadectwa, stwierdzające pobyt lub śmierć św. Piotra w Rzymie, stwierdzają ubocznie episkopat jego w tem mieście, jakeśmy to zresztą wyżej wykazali. Prócz tego niezliczone wiarogodne świadectwa wyraźnie i wprost stwierdzają, że św. Piotr był biskupem rzymskim i że biskupi rzymscy są jego następcami. Dla przykładu przytoczmy między innemi świadectwami choćby katalogi z drugiej połowy drugiego wieku, jakie nam pozostawił historyk Euzebiusz; św. Ireneusz; katalog św. Hippolita, przepisany przez Philocalusa; autor książki przeciwko herezyi Artemona; św. Firmilian i św. Cypryan; autor książki przeciw Marcyonowi; Euzebiusz, św. Epifaniusz, św. Optat, św. Augustyn, św. Hieronim i t. d. Wreszcie, ten sam fakt potwierdza nam ubocznie cała odległa starożytność chrześcijańska. Kościół Rzymski od początków chrześcijaństwa uważano za pierwszy ze wszystkich Kościołów; widać to wyraźnie z listu św. Klemensa do Koryntyan, z listu św. Ignacego do Rzymian, ze świadectwa św. Ireneusza i t. d., jak również mnóstwo faktów historycznych, w których się uwidoczniła najwyższa władza biskupów rzymskich38. Jakoż, objawu tego trudno wynaleźć innej wystarczającej i odpowiedniej przyczyny nad tę, że św. Piotr był pierwszym biskupem rzymskim i że tym sposobem biskupi rzymscy, obejmując stolicę rzymską, stawali się jednocześnie spadkobiercami przywiązanego do niej prymatu. To właśnie stwierdza nam wyraźnie św. Cypryan. I jeśli się przyjrzymy świadectwom wcześniejszym od św. Cypryana, to się przekonamy, że to samo przeświadczenie panowało od początku. Tradycya pierwsze miejsce przyznaje Kościołowi Rzymskiemu, gdyż został założony i ustanowiony przez św. Piotra i Pawła (św. Klemens Rz., św. Ignacy, św. Ireneusz); w Rzymie właśnie św. Piotr miał swą stolicę biskupią, tam nauczał, chrzcił, słowem, spełniał czynności biskupie (Tertulian, i wszystko to, co się odnosi do stolicy Watykańskiej i cmentarza Ostryeńskiego); pierwsi papieże bywali grzebani juxta corpus sancti Petri (obok ciała św. Piotra), którego byli następcami. Słowem, zarówno ogół zabytków historycznych jak wiele świadectw wyraźnych nam udowadnia, że św. Piotr nietylko rozszerzał wiarę w Rzymie, lecz że tam był rzeczywiście biskupem aż do śmierci, i że tym sposobem biskupi rzymscy są jego następcami.
II. skopiuj
Teraz trzeba nam zbadać system nowej szkoły tubińskiej. Znamy już ogólny system tej szkoły o początkach chrześcijaństwa. (Ob. art. Kościół pierwotny i dziejopisarstwo protestanckie). Podług Fr. Chr. Baura, niezadługo po śmierci Chrystusa Pana powstały w Kościele dwa wrogie sobie stronnictwa: żydo-chrześcijan czyli petrynistów i pogano-chrześcijan czyli paulinistów, pierwszych rządzonych przez św. Piotra, drugich przez św. Pawła. W oczach pierwszego z tych stronnictw zachowywanie tradycyi żydowskich i prawa mojżeszowego było zawsze konieczne dla dojścia do zbawienia; zdaniem zaś drugiego stronnictwa, prawo mojżeszowe zostało już zniesione a wiara w Chrystusa Pana wystarczała każdemu do zbawienia. Między temi stronnictwami istniały zacięte spory i walki. Z czasem jednak znaleźli się mężowie umiarkowani, którzy usiłowali stronnictwa te zbliżyć. Po wielu wysiłkach osiągnęli cel wreszcie około połowy drugiego wieku; przyjmują jako wspólną zasadę, że do zbawienia potrzebna wiara połączona z dobrymi uczynkami. Zasadę tę przyjęła większość obu stronnictw i tym sposobem powstało stronnictwo petro-paulinistowskie czyli Kościół katolicki; niezgadzających się z tem nowem stronnictwem uznano za heretyków; starożytne dowody, będące świadkami tych walk pierwotnych, zniszczono, żeby zaś wmówić w świat przekonanie, że jedność zawsze istniała, sporządzono i podstawiono inne dowody. Taki jest w streszczeniu system nowej szkoły Tubińskiej o początkach chrześcijaństwa39. Na tym systemie zaszczepiono legendę o św. Piotrze w Rzymie; wyłożymy ją tu w możliwie krótkich wyrazach podług wyżej wspomnianego dzieła Lipsiusa.
Księgi Nowego Testamentu, zdaniem Lipsiusa, nie dostarczają nam żadnych danych o bytności św. Piotra w Rzymie. Co się zaś tyczy tradycyi kościelnej, to od najdawniejszych czasów widzimy ją podzieloną na dwa odłamy: z jednej strony, zgodnie z potocznem znaczeniem I listu św. Piotra, V, 13, św. Piotr przedstawia się nam jako apostoł krajów przyległych do Morza Czarnego i Babilonii; z drugiej znów strony, zgodnie z symbolicznem znaczeniem I Petri V, 13, przedstawia się nam św. Piotr, jako założyciel Kościoła rzymskiego. Te zaś mają być dowody, stwierdzające jakoby obie te tradycye.
1-o. Legenda o św. Piotrze w krajach przyległych do morza Czarnego i w Babilonii. skopiuj
Podług księgi Πράξεις Ἀνδρέου, apostołowie Piotr i Andrzej po wniebowstąpieniu Pańskiem przeszli Syryę, Kappadocyę i Galacyę, a wreszcie zatrzymali się w mieście Synope w Poncie; tam pracowali czas jakiś razem, a następnie Piotr św. udał się na Zachód, Andrzej zwrócił się ku Wschodowi. Następnego roku apostołowie zgromadzili się w Jerozolimie na dzień Zesłania Ducha św.; poczem Andrzej, Piotr i inni apostołowie udają się razem do Antyochii. Podczas gdy Piotr św. zostaje tu z Pawłem św., Andrzej powraca do krajów nad brzegami morza Czarnego, mając tym razem za towarzysza Szymona Chananejczyka.
Źródłem tych apokryficznych wiadomości było gnostyckie dzieło Περίοδοι Ἀνδρέου, napisane pod koniec II wieku. Tych zaś Περίοδοι Ἀνδρέου podstawą była stara jakaś legenda, podług której Piotr i Andrzej według wszelkiego prawdopodobieństwa głosili ewangelię żydom, bardzo licznie wówczas osiadłym w krajach przyległych do morza Czarnego. Dopiero później wprowadzono do tej legendy podróż św. Piotra do Rzymu, a w jego miejsce towarzyszem Andrzeja uczyniono Szymona Chananejczyka. To też prawdopodobną jest rzeczą, że nadgrobne napisy Szymona Chananejczyka w Bosporos i w Nikopsis odnosiły się początkowo do Szymona Piotra, a tem samem, że ten ostatni umarł właśnie w tych krajach. Toż samo podstawienie Szymona Chananejczyka na miejsce Szymona Piotra spotykamy w Babilonii i w Persyi w Passio Simonis et Judae, gdyż wschodnia tradycya Nestoryanów jako apostoła tych krajów wymaga Szymona Piotra, nie zaś Szymona Chananejczyka.
2-o. Legenda o pobycie św. Piotra w Rzymie. skopiuj
Legenda rzeczona już w II w. przedstawia się w dwojakiej postaci. Podług jednej, św. Piotr i św. Paweł, najzupełniej zgodni ze sobą pod względem nauki zbawienia, razem przepowiadali ewangelię i razem umarli w Rzymie: jest-to legenda katolicka czyli petro-pauliniańska. Druga postać tej legendy mówi, że Piotr św., ścigawszy w Syryi Szymona Czarnoksiężnika, którym był nie kto inny tylko Paweł, idzie za nim do Rzymu, aby odsłonić w tym człowieku fałszywego apostoła i oszusta; jest-to legenda ebionicka czyli antypaulińska. Otóż z tych dwóch legend ostatnia jest legendą pierwotną, z której w celach pojednawczych wyrobiła się legenda katolicka. Dowody zaś twierdzeń powyższych mają być następujące:
a) Legenda katolicka. skopiuj
Pierwszymi świadkami, stwierdzającymi jakoby tę legendę są Dyonizy Koryncki i Ireneusz; być może, iż Papias, który pisał za czasów Aniceta pap. (155—156), znał już tę legendę i przez nią dał się skłonić razem z Klemensem Alexandryjskim do upatrywania Rzymu w owym Piotrowym Βαβυλῶνος. Po tych świadkach idą Orygenes, Tertulian, Laktancyusz i t. d. U tych wszystkich zauważyć się daje wyraźna skłonność i szczególny jakiś nacisk, jaki kładą na przedstawianie Piotra i Pawła w ciągłej ze sobą zgodności, na wspólne ich głoszenie Ewangelii i na wspólne męczeństwo w Rzymie. Tak się przedstawia legenda katolicka.
b) Legenda ebionicka. skopiuj
Począwszy od III w. pisarze kościelni wspominają o spotkaniu Piotra z Szymonem Czarnoksiężnikiem w Rzymie; do tych pisarzy m. in. należą w III w. np. autor Filozofumenów i Kommodiusz. W II wieku Justyn wielokrotnie mówi o osobie i nauce Szymona Czarnoksiężnika, jak również o sukcesie Szymonistów; tak samo w dalszym ciągu Justyn, Hegezypp, Ireneusz, Tertulian i t. d. Prawda, że wspomniani pisarze nic nie mówią o rzeczonem spotkaniu, ale to nie dowodzi, aby o niem nie wiedzieli. Otóż, wiadomości i wskazówki Justyna i za nim idących pisarzy nie zasługują na żadną wiarę i nie odsłaniają nam pierwotnej osobistości i nauki Czarnoksiężnika. Co do osoby tego ostatniego, to jest ona tylko mitem Pawła. Justyn, pociągnięty swym polemicznym zapałem i w błąd wprowadzony przez posągi i napisy bożka pogańskiego Semo'na Sangus'a, przypuszczał, iż rzeczywiście szło tu o jakąś osobę różną od Pawła, przybyłą do Rzymu i mianą za boga. Co się tyczy nauki, jaką Justyn, a po nim św. Ireneusz i inni przypisują Szymonowi i Szymonianom, to jest-to gnoza, jaka, począwszy od rządów Trajana, była rozpowszechniona w Syryi: wszystko to powoli zmyślono, aby osłonić pierwotną osobistość, której Szymon Czarnoksiężnik był mitem, to jest osobistość Pawła. Taki wniosek wynika z dziejów literatury i z badania pism pseudo-klementyńskich40.
Literatura pseudo-klementyńska, taka jaką dziś posiadamy, przeszła od czasów Lipsiusa przez trzy kolejno po sobie idące zmiany. Bezpośredniem źródłem Recognitionum i Homilii były Περίοδοι Πέτρου διὰ Κλήμεντος γραφεῖσα, albo ἀναγνωρισμοί Κλήμεντος (są-to prawdopodobnie owe Recognitiones, o których wspomina Rufin w swem tłomaczeniu Recogn.). (Ob. Migne. P. G. t. I, str. 1025). Z drugiej znów strony źródłem Anagnorism'ów było dzieło, zatytułowane Kerygma Petri. To Kerygma, w którem Szymon Czarnoksiężnik ukazywał się już jako przywódca herezyi gnostyckiej, zostało napisane ok. r. 160, t. j. po Justynie, do którego nawet czyni alluzyę (Rec. III, 63—64), i (podług Rec. III, 75) dzieliło się na dziesięć ksiąg, obejmujących rozprawy Piotra z Szymonem Czarnoksiężnikiem w Cezarei (Rec. I, 17), i kończyło się na ucieczce Szymona do Rzymu (Rec. III, 63, 64; I, 74); główniejsze części tego Kerygma przechowały się w Rec. I—III, XVI, XX, 10. Wreszcie, samo to Kerygma wyszło ze starodawnej legendy czyli z Ebionickich dziejów Piotra, napisanych w pierwszej połowie II w. Dzieje zaś te obejmowały: 1-o rozprawy, jakie prowadził Piotr z Szymonem w Syryi i w Rzymie; 2-o zwrócone były przeciw Szymonowi-Pawłowi, nie jako przeciw głowie herezyi gnostyckiej, lecz jako przeciw fałszywemu apostołowi i uwłaczającemu prawom mojżeszowym. I rzeczywiście: 1) podobnie jak Piotr ustawicznie ma przed oczyma miasto Rzym, jako ostatni punkt swego apostołowania (Rec. I, 13, 74; Hom. I, 16), tak samo również Szymon Czarnoksiężnik, po rozprawie w Cezarei ogłasza, że udaje się do Rzymu i że tam zostanie uwielbiony jako bóg (Rec. III, 63, 64). Wskazówka ta jasno nam okazuje, że w pierwotnych tekstach, które były źródłem Kerygma, dalszym ciągiem legendy syryjskiej była legenda rzymska: autorowie zaś Kerygmy i kolejnych jej zmian zarzucili legendę rzymską by w dalszym ciągu przedłużyć legendę syryjską. 2) Z drugiej znów strony, dosyć zestawić wszystkie wiadomości w literaturze pseudo-klementyńskiej, odnoszące się do Szymona Czarnoksiężnika, by się przekonać, że osobistość, ścigana początkowo przez Piotra, nie była jakimś fałszywym messyaszem z Samaryi, przywódcą sekty gnostyckiej, lecz że był-to Paweł, przez Piotra i przez żydów prześladowany jako fałszywy apostoł i oszczerca prawa mojżeszowego. Jeśli zaś następnie w Kerygma, Anagnorizmach i t. d. Szymon-Paweł ukazuje się jako przywódca herezyi gnostyckiej, to znaczy, że podrabiacze tekstów, jak również Justyn, przypisali mu gnostyckie pojęcia swych czasów. Słowem, autor Kerygma Petri znał jakąś legendę, napisaną w pierwszej połowie II wieku w Dziejach Piotra, które obejmowały rozprawy Piotra z Szymonem-Pawłem w Syryi i w Rzymie, i w którejto legendzie Szymon-Paweł był ścigany przez Piotra tylko jako fałszywy apostoł i oszczerca prawa mojżeszowego. Taka jest legenda ebionicka.
Do tegoż samego rezultatu prowadzą nas: historya piśmiennictwa kościelnego i badanie Akt apokryficznych Piotra i Pawła. Jeśli się bowiem bada pomniki historyczne, o tych aktach wzmiankujące albo do nich się odnoszące, przychodzi się do przekonania, że pod koniec drugiego wieku wiedziano o istnieniu trzech rodzajów Akt apokryficznych: 1) Akta katolickie Pawła, obejmujące także Akta Piotra; 2) Akta gnostyckie Piotra; 3) Akta gnostyckie Pawła. Urywki z Akt katolickich przechowały się w Πράξεις Πέτρου καὶ Παύλου (wydanie Tischendorffa i w Pseudo-Marcellus); urywki Akt gnostyckich — w Pseudo-Lin, w aktach Verceil'skich (których przekład niemiecki podaje Lipsius), w Pseudo-Hegesippie, w Aktach Nereusza i Achillesa, w syryjskiem Przepowiadaniu Szymona Cephasa w Rzymie... Podług legendy czyli akt katolickich, Piotr broni chrystyanizmu w Rzymie przeciw sztukom Szymona Czarnoksiężnika; przybywa tam również Paweł i przystaje do Piotra w tej walce. Niektóre rozprawy odbywają się nawet wobec samego Nerona. Wreszcie dla udowodnienia swego bóstwa Szymon Czarnoksiężnik obiecuje wstąpić do nieba. W chwili gdy się wznosi w powietrze w obecności Nerona i olbrzymich tłumów ludu, Piotr na prośby Pawła zaklina szatanów, aby opuściły Czarnoksiężnika; w tej chwili ten ostatni spada i rozbija się o kamienie. Rozgniewany za śmierć swego ulubieńca Neron, wtrąca apostołów do więzienia a potem wydaje ich na męki. Podług legendy gnostyckiej, której główniejszą część znamy teraz z Akt Verceil'skich, Paweł, przywiedziony więźniem z Jerozolimy do Rzymu, opowiada wiarę i dokonywa licznych nawróceń. Nawet strażnik jego przyjmuje wiarę i uwalnia apostoła, który z rozkazu Opatrzności udaje się do Hiszpanii. Niezadługo po jego odjeździe Szymon Czarnoksiężnik przybywa do Rzymu i sztukami swemi odwraca od wiary prawie wszystkich tych, których był Paweł nawrócił. Po 12 latach, w ciągu których Piotr z rozkazu Chrystusa Pana przebywał w Jerozolimie, temuż Piotrowi ukazuje się Chrystus i poleca mu udać się do Rzymu i tam wystąpić przeciw oszustwom Czarnoksiężnika. Piotr wsiada na okręt w Cezarei, a po sześciu dniach i sześciu nocach przybija do Puteolów. Stąd przybywa do Rzymu, gdzie go przyjmuje kapłan Narcyz. Pomiędzy Piotrem a Czarnoksiężnikiem odbywają się rozprawy, stawiają się dowody i przeciw-dowody. Wreszcie, gdy ten ostatni wznosi się w powietrze, aby wstąpić do nieba, Piotr błaga Boga, aby go strącił, nie zadając mu jednak śmierci. W tej chwili Czarnoksiężnik spada i łamie nogę na kamieniach. Przeniesiony naprzód do Aricium, potem do Terraciny, umiera tam na rękach lekarzy. — Taka jest treść legendy gnostyckiej podług Akt Verceil'skich. Następnie jak w Pseudo-Linie, lecz krócej nieco idzie opowiadanie o męczeństwie Piotra za to, że ogłaszał konieczność czystości niewiastom rzymskim, oraz opowiadanie o męczeństwie Pawła, który po śmierci Piotra powrócił do Rzymu. Tak się przedstawiają w streszczeniu obie te legendy.
Przypuściwszy te wyniki, powiada Lipsius, jeśli pominiemy w Aktach katolickich pewne żywioły gnostyckie, które tam później wprowadzono, otrzymamy dzieło, którego widocznym celem jest wykazać, że jedność i zgoda pomiędzy Piotrem i Pawłem, pomiędzy żydo- i pogano-chrześcijanami nigdy istnieć nie przestała. Otóż, okoliczności historyczne, sprzyjające ukazaniu się takiego dzieła, złożyły się nie wcześniej, jak około połowy drugiego wieku, kiedy stronnictwo katolickie wszystkiemi siłami popierało tę jedność i zgodę. Wówczas-to powstały te Akta. Co więcej, z akt tych wynika, że Paweł był tylko osobistością drugorzędną i że bez żadnego uszkodzenia opowiadania tych Akt można go pominąć. Jeśli się przeprowadzi tę wyrzutnię, która się sama aż prosi o to, pozostanie legenda ebionicka, w której Piotr zwalcza Szymona Czarnoksiężnika, to jest Pawła, jako fałszywego apostoła i oszczercę prawa mojżeszowego. Legenda ta służyła za podstawę Aktom gnostyckim, w których zresztą ukazują się tylko dwie osobistości, Szymon Czarnoksiężnik i Piotr. Takie są więc te Akta ebionickie, napisane w pierwszej połowie drugiego wieku, na których istnienie naprowadziła nas już literatura pseudo-klementyńska.
c) Zestawienie obu legend i wnioski. skopiuj
Stwierdzamy tedy w drugim wieku istnienie dwóch legend: jednej katolickiej, podług której Piotr i Paweł, zgodni i razem złączeni, założyli razem Kościół rzymski i śmierć razem ponieśli; drugiej — legendy ebionickiej czyli antypauliniańskiej, podług której Szymon Piotr, prawdziwy apostoł Chrystusa, w Syryi i w Rzymie ściga fałszywego apostoła Szymona-Pawła; w ostatniem tem mieście odnosi nad nim stanowcze zwycięstwo, które się staje powodem jego męczeństwa. — Tymczasem, podług Ksiąg Nowego Testamentu, niepodobna, aby Piotr i Paweł razem przybyli i razem pracowali w Rzymie, i skutkiem tego kto chce uważać za fakt historyczny bytność i śmierć Piotra w Rzymie, musi się wyrzec wszystkich okoliczności, z tym faktem związanych. Ale to wywołuje nowe trudności; początkowo były tylko dwie legendy: Piotr miał Pawła albo za towarzysza albo za przewodnika; jedno z tych dwojga wybrać trzeba; nie można czynić abstrakcyi z tego stanowczego punktu, wokoło którego krążą i jedna i druga legenda. Stąd też, gdy się zestawi obok siebie te dwie legendy o początkach chrześcijaństwa, tak jak legendy te pojmował Baur i jak je pojmować trzeba, natenczas jedynym prawdopodobnym wnioskiem, będzie ten, że legenda ebionicka była pierwszą, z której stronnictwo katolickie w celach ugodowych wyprowadziło później legendę katolicką. Ale ponieważ z drugiej strony niepodobna też, aby Piotr przybywał do Rzymu dla zwalczania Pawła, przeto legenda ebionicka jest tylko kłamstwem, fikcyą stronnictwa, zmyśloną celem uwielbienia Piotra z uszczerbkiem Pawła. Słowem, walka Piotra z Szymonem-Pawłem w Rzymie tak samo sprzeciwia się prawdzie historycznej, jak ich urzędowanie wspólne i braterskie. Stąd też brak temu wszelkiej podstawy historycznej, i naprózno będziemy chcieli utrzymać fakt śmierci Piotra w Rzymie, pozbawiając go tych jego koniecznych dodatków.
Rozbiór tego systemu. skopiuj
Ponieważ ostatecznie cały ten szereg zarzutów i trudności zależy od sposobu pojmowania początków chrześcijaństwa, przeto konieczną byłoby rzeczą zbadać naprzód system, jaki pod tym względem przyjmuje nowa szkoła Tubińska. Lecz ponieważ ten przedmiot traktuje się w Słowniku niniejszym ex professo, przeto odsyłamy czytelnika do odnośnych artykułów, gdzie się przekona, że system rzeczony jest tylko hypotezą, wszelkiej historycznej prawdzie przeciwną. Stąd też i system Lipsiusa w przedmiocie faktu, którym się tu zajmujemy, nie ma żadnej podstawy: oba te systemy łączą się z sobą i jednakową odznaczają się chwiejnością. Roztrząśnijmy jednak szczegółowo te trudności i zarzuty, a przekonamy się, o ile są one uzasadnione.
Zaraz z początku musimy zrobić uwagę, którąśmy już raz wyżej uczynili. Gdyby nawet Pismo św. nie dostarczało nam żadnego dowodu o bytności św. Piotra w Rzymie, to jeszcze nie możnaby z tego wnioskować, aby nie mógł on przybyć do Rzymu po wypadkach, o których opowiada Pismo św. Jednakże, widzieliśmy wyżej, że wiele tekstów Pisma św. najzupełniej sprzyja prawdziwości tego faktu.
Co się tyczy tradycyi kościelnej, to jest ona tylko jedna, a ta zawsze niezłomnie oznaczała Rzym, jako miejsce, gdzie umarł Piotr św.; nigdzie żadnego śladu jakiejś przeciwnej tradycyi nie widać. Zawsze też pojmowała ona jednomyślnie Rzym pod nazwą Babilonu w I-m liście św. Piotra V, 13. Odnośnie do tych obu szczegółów przedstawiliśmy dowody wyraźne, autentyczne i wiarogodne. Roztrząśnijmy teraz dowody Lipsiusa.
1. O legendzie, dotyczącej pobytu św. Piotra w krajach przyległych do morza Czarnego i w Babilonie. skopiuj
Nikt nie przeczy, że istnieje tradycya o pracach apostolskich św. Piotra w Azyi Mniejszej. Spierają się tylko o ten szczegół, czy tradycya ta opiera się na podstawie jakiejś rzeczywistej, czy też tylko wyłącznie na napisie pierwszego listu św. Piotra. Ale przypuśćmy, że mowa tu o tradycyi jakiejś wiarogodnej; to i wówczas, pytamy, w czemże sprzeciwiałaby się ta tradycya biskupstwu i śmierci św. Piotra w Rzymie? Gdy twierdzimy, że św. Piotr był biskupem rzymskim i że umarł w Rzymie, bynajmniej przez to nie myślimy podawać w wątpliwość, że przepowiadał Ewangelię w innych jeszcze krajach, w Syryi, w Antyochii, w Koryncie, a prawdopodobnie nawet w Azyi Mniejszej; ale natomiast przeczymy stanowczo, aby istniała jakaś tradycya, któraby mówiła, że Piotr św. umarł gdzieindziej niż w Rzymie. Twierdzenie, jakoby imię Szymona Chananejczyka podstawiono na miejsce Szymona Piotra w Aktach Andrzeja i w nagrobkowych napisach, przechowanych w Bosporos i w Nikopsis, jest tylko czczem i bezpodstawnem przypuszczeniem, przeciwnem i zabytkom historycznym, jednomyślnie twierdzącym, że św. Piotr umarł w Rzymie; i tradycyi, podług której Szymon Chananejczyk albo Zelotes (co dawniej często mieszano) wykonywał swe apostolstwo i umarł w okolicach morza Czarnego41.
Co się tyczy pobytu św. Piotra w Babilonie, to z wyjątkiem, jakeśmy to już powiedzieli, trzech czy czterech pisarzy późniejszych, żaden z zabytków historycznych Syro-Chaldejskich, czy to heretyckich czy katolickich, żadnej wzmianki o nim nie czyni, podczas gdy wszyscy pisarze, wszystkie zabytki liturgiczne i kanoniczne wyraźnie twierdzą, że św. Piotr umarł w Rzymie i że biskupi rzymscy są jego następcami. Co więcej, podług Passio Judae, świadczy Mojżesz Khoren, że Szymon Chananejczyk przepowiadał wiarę w Persyi. Wobec tego zaś czyż nie byłby to gruby nierozum chcieć przypuszczać, że i tu także w miejsce św. Szymona Piotra, podstawiony został wspomniany Szymon Chananejczyk, tak samo jak chcieć przeciwstawiać tradycyę o apostolstwie św. Piotra w Azyi Mniejszej, tradycyi o jego biskupstwie i śmierci w Rzymie?
2. O rzekomej legendzie, dotyczącej bytności św. Piotra w Rzymie. skopiuj
A. skopiuj
Podług wywodów Lipsiusa, odnośna tradycya katolicka nie jest dawniejsza nad połowę drugiego wieku; hypoteza-to wszakże jawnie przeciwna prawdzie historycznej. Już przed połową drugiego wieku stwierdzają bytność św. Piotra w Rzymie: Praedicatio Petri, Papias i św. Ignacy; w pierwszym zaś wieku: św. Klemens i List I samego św. Piotra. Prócz tych, widzieliśmy świadectwa św. Ireneusza, Klemensa Aleksandryjskiego, Tertuliana i t. d., które przy pomocy świadectw pośrednich odnoszą nas aż do samego faktu. Wreszcie, gdyby — co niemożliwa — św. Dyonizy Koryncki, św. Ireneusz i inni dali się unieść jakiemuś duchowi stronniczemu, wówczas ten sam zarzut musielibyśmy zastosować do św. Ignacego i do św. Klemensa Rzymskiego, to znaczy do świadków, samemu faktowi współczesnych. Czyż to nie widoczne, że jeśli się na dawne zabytki patrzy bez uprzedzeń o początkach chrześcijaństwa, to niepodobna w zabytkach tych odnaleźć jakiejkolwiek tendencyi? Prawda, że wielu świadków łączy razem św. Piotra ze św. Pawłem, ależ-to były dwie wielkie chwały, dwa filary Kościoła Rzymskiego, jak powiada św. Klemens. Zresztą, szczegółu tego nie spotykamy w liście św. Piotra i u Papiasa. Krótko mówiąc, z ogółu świadectw pierwszego i drugiego wieku jednozgodnie widać, że począwszy od czasów apostolskich, biskupstwo i śmierć św. Piotra w Rzymie, były to rzeczy znane w całym Kościele, a tylko przy sposobności fakt ten wspominano razem z tą lub ową jakąś okolicznością.
B. O legendzie ebionickiej. skopiuj
Odnośne do tej legendy wnioski Lipsiusa możemy sprowadzić do dwóch następujących: 1-o Z literatury pseudo-klementyńskiej wynika, że Szymon Czarnoksiężnik jest mitem św. Pawła, fałszywego apostoła i oszczercy prawa mojżeszowego, prześladowanego przez św. Piotra, prawdziwego apostoła Chrystusowego. 2-o Ebionicka legenda o Szymonie-Pawle, ściganym przez Piotra w Syryi i w Rzymie, istniała i spisana została w pierwszej połowie drugiego wieku w czysto ebionickich aktach św. Piotra. Zbadajmy tedy oba te twierdzenia.
1) Historyczne istnienie Szymona Czarnoksiężnika w czasach apostolskich stwierdza nam świadek, po nad wszelkie podejrzenie wyższy, a mianowicie św. Łukasz, piszący swe Dzieje Apostolskie prawdopodobnie w Rzymie podczas niewoli św. Pawła42. Już św. Łukasz dosyć wyraźnie wzmiankuje o stosunku nauki Czarnoksiężnika do gnozy samarytańskiej, gdy mówi, że Szymon Czarnoksiężnik nazywał siebie aliquem Magnum i że Samarytanie nazywali go Magnam Dei virtutem. Odłączony od Kościoła już po otrzymaniu chrztu św., był w rzeczywistości pierwszym heretykiem, skutkiem czego słusznie potem uchodził za przywódcę wszelkiej herezyi, a zwłaszcza herezyi gnostyckiej. W owym-to czasie ukazało się wielu fałszywych proroków i pseudo-messyaszów w Palestynie43; nic więc dziwnego, że i Czarnoksiężnik podawał się za Messyasza i przypisywał sobie jego własności (Stans, ἑστῶς, Deut. XVIII, 17), i że miał licznych zwolenników między Samarytanami, którzy doń byli bardzo przywiązani. Podług świadectwa św. Justyna, przybył on do Rzymu za panowania ces. Klaudyusza i do tego stopnia zwodził Rzymian swemi magicznemi sztukami, że uważali go za Boga i jako bóstwu wznieśli nawet posąg z napisem: Simoni Deo Sancto. Hunc Samaritani paene omnes, — powiada dalej św. Justyn — et ex aliis gentibus nonnulli primum deum esse confitentur eumque adorant: ac Helenam quamdam, quae eum hoc tempore ubique assectata est cum antea in lupanari prostitisset, primam eius notionem (ἔννοιαν) esse dictitant (I Apol. 26). Toż samo w swym dyalogu z Tryfonem, c. 120 powiada Justyn, że Samarytanie nazywali Szymona Deum supra omnem principatum et potestatem et virtutem. Sw. Justyn, ponieważ sam pochodził z Samaryi, musiał doskonale wiedzieć o wszystkiem, co dotyczyło Szymona Czarnoksiężnika, tembardziej, że aby napisać swe σύνταγμα κατὰ πασῶν αἱρέσεων, musiał z umysłu czynić odnośne poszukiwania. Zresztą, trudno byłoby wytłómaczyć owych bardzo dokładnych szczegółów, jakie św. Justyn podaje o Szymonie i jego szkole, gdyby się przypuściło, że Szymon był osobistością zmysłoną. Św. Justyn przeto, poręcza nam historyczne istnienie Szymona Czarnoksiężnika i odrębnej a od jego imienia zwanej sekty, która się rozszerzała przedewszystkiem w Samaryi. Podług św. Justyna, nauka Szymona była zlepkiem pierwiastków gnostyckich; bardziej zaś jeszcze staje się to widocznem, gdy się czyta św. Ireneusza (Adv. Haer. XXIII, 1), który czerpał swe wiadomości prawdopodobnie z owego σύνταγμα św. Justyna. System Szymona Czarnoksiężnika różni się od innych systemów gnostyckich, jak to widać ze świadectwa dawnych pisarzy i z podawanego przez nich opisu tego systemu; nie widać w nim jeszcze rozwoju systemów późniejszych, lecz zamyka się on w grubych formach jakiegoś systemu pierwotnego44. Późniejsi zaś pisarze podają nam w dalszym ciągu wiadomości o sekcie Szymonistów, i jakkolwiek świadczą o pewnym rozwoju ich nauki, potwierdzają przecież dane św. Justyna i św. Ireneusza45. A zatem, historyczne istnienie Szymona Czarnoksiężnika, rzekomego samarytańskiego messyasza i pierwszego gnostyckiego heretyka, jak również spotkanie się jego ze św. Piotrem w Samaryi, jest faktem niezawodnym. A teraz, cóż sądzić o przybyciu Szymona Czarnoksiężnika do Rzymu? Czyżby św. Justyn dał się w błąd wprowadzić posągowi Semo'na Sangus'a?
Tak mniemają niektórzy znakomici krytycy46. Powszechne jednak przekonanie przypuszcza, że wiadomość podana przez św. Justyna zasługuje na wiarę. Tego zdania są między innymi: Baroniusz, Tillemont, Foggini, Kunstmann, Hergenröther, Jungmann, Garruci. Jakkolwiek zresztą byłoby, to wszakże trzeba zauważyć, że aż do III w. nigdzie nie zestawiano pobytu Szymona Czarnoksiężnika w Rzymie ze św. Piotrem. Pytamy przeto, jakim sposobem to wytłómaczyć, że osobistość Szymona Czarnoksiężnika była zapożyczona z legendy o Szymonie - Pawle, ściganym przez św. Piotra aż do Rzymu, i że pomimo to ani świadectwa, dotyczące Szymona Czarnoksiężnika, ani świadectwa, dotyczące św. Piotra, nie przechowały żadnego śladu tej legendy? Czyż to nie oczywisty dowód, że te świadectwa żadną miarą nie zależą od tej legendy? — Ale obaczmy teraz, czy tym wnioskom, wyprowadzonym z dokumentów autentycznych i wiarogodnych, nie przeczy przypadkiem literatura pseudo - klementyńska.
Aby się przekonać, jak wielkiem niebezpieczeństwem grozi opieranie się przeważnie na pismach pseudo-klementyńskich, z pominięciem dokumentów autentycznych, dosyć będzie przyjrzyć się licznym opiniom, jakie wypowiedzieli uczeni o rodowodzie pism rzeczonych47. Liczne powody skłaniają nas do uwzględnienia opinii Lipsiusa, podług której źródłem tej literatury było Kerygma Petri, napisane już po św. Justynie, antygnostyczne i antypauliniańskie, zakończone rozprawą pomiędzy Szymonem Czarnoksiężnikiem i św. Piotrem w Cezarei. Pytanie tylko, czy należy razem z Lipsiusem przyjąć zdanie, że samo nawet owo Kerygma Petri odnieść trzeba do jakiejś legendy dawniejszej, czyli do akt czysto antypauliniańskich? Otóż podobne przypuszczenie wydaje się nam najzupełniej nieprawdopodobnem, skoro się zważy na okoliczności, w których autor Kerygma zdaje się pisać.
Dawniej bardzo wielki kładziono nacisk razem z Baurem na rzymskie pochodzenie literatury klementyńskiej; ale dziś trzeba zarzucić tę opinię. Rzym wcale się nie skłaniał do ebionityzmu. Za czasów papieża Kaliksta przybył do Rzymu Alcybiades z Apamei w Syryi i naprózno usiłował zjednać tu zwolenników dla sekty elcezaitów48. A przecież nauka elcezaicka jest bardzo pokrewna nauce, zawartej w literaturze pseudo - klementyńskiej. Zresztą, zarówno względy topograficzne jak zasady tej literatury przenoszą nas na Wschód. Wszak legenda rzeczona urabia się całkowicie w Syryi; co się zaś tyczy zasad, w tej literaturze wypowiadanych, to okazują one wielkie podobieństwo do zasad ebionitów, rozpowszechnionych około połowy drugiego wieku w Syryi. Pewna część palestyńskich żydo-chrześcijan od początku chrystyanizmu utrzymywała, że prawo mojżeszowe obowiązuje wszystkich chrześcijan. Z początku pomijano ich milczeniem, z czasem zaś nieznacznie spostrzegli się odłączonymi od reszty Kościoła i odtąd utworzyli sektę, zwaną ebionicką. Gdy ces. Hadryan wypędził żydów z Jerozolimy, większość tych żydo-chrześcijan usunęła się za Jordan i do Syryi; tam, skutkiem zetknięcia się z esseńczykami i wschodnimi teosofami, zapożyczyli od nich wiele pierwiastków swej nauki. Otóż nauka, jakiej bronią pisma pseudo-klementyńskie, nosi takie podobieństwo z tym wschodnim ebionityzmem, a zwłaszcza z nauką elcezaitów, iż niepodobna, aby zasady pseudo-klementyńskie nie były dziełem tych sekt wymienionych49. Co więcej, zasady, na jakie przedewszystkiem uderzają te pisma pseudo-klementyńskie, są zasadami Szymona Czarnoksiężnika i jego sekty, takiej, jaką znamy z pisarzy kościelnych, z systemu Marcyona i z apostolstwa św. Pawła. Otóż polemika ta najzupełniej odpowiada pisarzowi, należącemu do tych sekt wschodnich. W polemice tej brała udział sekta Szymonistów. Marcyon musiał mieć wielu uczniów w Syryi; podług bowiem Teodoreta (Haeret. fabul. I, 24), Cerdon Syryjczyk był nauczycielem Marcyona; Bardesanes również pisywał przeciw Marcyonowi, a Konstytucye Apostolskie, prawdopodobnie w Syryi pisane, bardzo się tą sprawą zajmują: polemika zatem przeciw Marcyonowi była na czasie w owych krajach. Ebionici wreszcie, z wyjątkiem nazarejczyków, byli nieprzyjaciołmi św. Pawła. Łatwo przeto zrozumieć, że wschodni pisarz ebionicki napisał polemiczne dzieło przeciw Szymonowi Czarnoksiężnikowi, Marcyonowi i św. Pawłowi, i że zwalczał ich razem wszystkich pod jedną osobą Szymona Czarnoksiężnika, twórcy wszelkiej herezyi i głowy gnostycyzmu; spotkanie Czarnoksiężnika ze św. Piotrem w owych krajach przedstawiało doskonałe tło dla jego polemiki. A przeto niesłusznie jest wyszukiwać czysto antypauliniańskiego źródła tego dzieła. Rozmaite zresztą systemy, rozmaite zwalczane przez autora pism pseudo-klementyńskich szczegóły są tak ściśle spojone i między sobą powiązane, że stanowczo niepodobna dzielić ich na sekcye i działy celem oznaczenia w nich jakiegoś pierwiastku, jakiegoś systemu, któryby sam miał być pierwotnie zwalczany. Wreszcie, ze śladów antypauliniańskich, znajdowanych w pismach pseudo-klementyńskich, tak dalece niepodobna wnioskować o pierwotnem jakiemś czysto antypauliniańskiem źródle przeciw Szymonowi-Pawłowi, iż dosyć przejrzyć te pisma, by się przekonać, że antypauliniańskie ślady są bardzo nieliczne w tych rozdziałach, które są uważane za pierwotne Kerygma. Prócz tego same nawet te pisma pseudo-klementyńskie protestują przeciw utożsamianiu Szymona Czarnoksiężnika ze św. Pawłem, gdyż one wyraźnie ich rozróżniają (Rec. I, 70—71). Wnioskujemy zatem, że istnienie jakiegoś pierwotnego antypauliniańskiego źródła Kerygmy jest nieprawdopodobne.
Jeśli alluzya do podróży Szymona Czarnoksiężnika i św. Piotra do Rzymu (Rec. III, 53, 64) znajdowała się już w Kerygma Petri (co jest rzeczą bardzo wątpliwą)50, to prawdopodobnie autor miał tu na myśli fakt historyczny, o którym wspomniało wielu późniejszych pisarzy. Atoli, z tego że autor rzeczony nie przeniósł swego legendowego opowiadania do Rzymu, z tego że, przeciwnie, w późniejszych zmianach opowiadanie to zostało uzupełnione i rozciągnione do Wschodu, z tego, powiadam, możemy wnosić, że nie istniały wcześniejsze akta ebionickie, w którychby już owo spotkanie w Rzymie było opowiedziane na sposób legendowy; inaczej bowiem opowiadanie to przeszłoby do dzieła pseudo-klementyńskiego. Jest nawet rzeczą nieprawdopodobną, aby wschodni pisarz ebionicki mógł kiedy myśleć o wprowadzeniu św. Piotra do Rzymu, gdyby nie był wiedział o zaszłym kiedyś fakcie historycznym; utrzymałby on go chętnie i uwielbiłby go na Wschodzie; oczywisty dowód tego rodzaju uczuć przedstawia nam literatura pseudo-klementyńska. Niepodobna zresztą pojąć tak okropnego zmyślenia! Świętemu Piotrowi, który nigdy nie miałby być w Rzymie, niepodobna byłoby przypisać wszystkich wielkich czynów św. Pawła w tem mieście! Nie tylko już urzeczywistnienie, ale nawet sama myśl tego rodzaju zamiaru sprzeciwia się wszelkiemu historycznemu prawu. Mamy więc słuszne prawo twierdzić, że wniosków Lipsiusa żadną miarą nie można wyprowadzić z pism pseudo-klementyńskich.
2) Co się tyczy akt apokryficznych, to nie uważamy za rzecz prawdopodobną, aby akta katolickie istniały przed IV wiekiem po Chr.51. Orygenes wspomina o Aktach Pawła w swem Περι Αρχων, De Principiis I, 23, i w Komentarzu swym in Joan. t. XX, 12; w tym ostatnim tak się wyraża: Quod si cui placet admittere, quod in Actis Pauli scriptum est, tanquam a Servatore dictum: Denuo debeo crucifigi (ἄνωθεν μέλλω σταυροῦσθαι). Ze słów tych wynika, że przytaczane przez Orygenesa Akta Pawła zawierały w sobie także Akta Piotra i mogły tem samem nazywać się również Aktami Piotra i Pawła. Otóż akta te prawdopodobnie były gnostyckie, nie zaś katolickie. Sam Orygenes, który w ogólności nie był zbyt wybredny w wyborze źródeł, uprzedza nas tu, że powołuje się na dzieło sporne. Co więcej, w greckim tekście Akt katolickich brak zdania ἄνωθεν μέλλω σταυροῦσθαι, a co się tyczy Pseudo-Marcellus'a, to cały epizod o ucieczce Piotra zdaje się nie należeć do całości dzieła i przez złą wolę wtrącony doń został; i przeciwnie, zdanie to znajduje się w Pseudo-Linus'ie, w Pseudo-Hegesyppie i w innych gnostyckich opowiadaniach, gdzie też naturalnie spotyka się i opowiadanie o ucieczce Piotra. Prawdopodobnie więc akta przytoczone przez Orygenesa były to akta gnostyckie, w których herezya nie była jeszcze może tak określona, jak w późniejszych odpisach. Wobec tego zatem nic nie przeszkadza, aby Codex claromontanus ksiąg Nowego Testamentu nie mógł tych Akt przytaczać albo nawet przypisywać im pewną powagę, i aby wreszcie Kommodius nie mógł się nimi tak samo jak Orygenes posługiwać. I rzeczywiście, Euzebiusz historyk rozróżnia Akta Pawła, które zowie Opus spurium, o pewnej jednak powadze, od Akt Piotra, które wyraźnie nazywa heretyckimi (Hist. Eccl. III, 3, 25). Zdawałoby się zatem, że znał on jakieś Akta Pawła, które nie były heretyckimi. Zwracamy tu wszakże uwagę, że Euzebiusz, aczkolwiek nie znał już Akt Pawła, doskonale mógł mówić o nich podług zdania Orygenesa i innych wcześniejszych pisarzy, i mógł przypuszczać, że szło rzeczywiście o jakieś dzieło, różne od Akt Piotra, które miał w ręku, podczas gdy w istocie Akta Pawła, przytoczone przez Orygenesa i mogące się zwać zarówno Aktami Piotra jak Aktami Pawła, były tem samem dziełem co Akta Piotra, które znał Euzebiusz. — Jest jeszcze inne tłómaczenie, które się nam wydaje prawdopodobnem, a mianowicie: przez Akta Pawła mógł Euzebiusz rozumieć Akta gnostyckie, przytoczone przez Orygenesa, Codex claromontanus, ...a przez Akta Piotra, — dzieło pseudo-klementyńskie; inaczej bowiem, co byłoby rzeczą bardzo dziwną, Euzebiusz wcale nie przytaczałby tego ostatniego dzieła. — Wreszcie, jest jeszcze jeden fakt, który nam się wydaje najrzeczywiściej udowadniać, że apokryficzne Akta katolickie nie istniały wcale przed III w. a nawet przed IV wiekiem naszej ery. U pisarzy kościelnych, przed połową IV w. piszących, nie spotykamy wzmianki o obecności św. Pawła na dyspucie św. Piotra z Szymonem Czarnoksiężnikiem; nadto, wiadomość o tej dyspucie jest zupełnie inna w Filozofumenach, aniżeli w Aktach katolickich: dowód-to, zdaje się, oczywisty, że Akta katolickie nie istniały przed autorem Filozofumenów, a nawet przed IV w. Począwszy zaś od połowy IV w. pisarze kościelni prowadzą prawdziwą wojnę z Aktami gnostyckimi i heretyckimi, zabraniając czytania ich wiernym. Łatwo zrozumieć, że wówczas, celem zaspokojenia ogólnej ciekawości, przekształcono Akta heretyckie podług ducha katolickiego i według pojęć czasu. Widoczny dowód takiego przekształcenia daje nam Pseudo-Hegezypp. Co więcej, ponieważ w owym czasie toczyły się żywe spory o wzajemnych stosunkach pomiędzy św. Piotrem i św. Pawłem, o unieważnieniu prawa mojżeszowego, o pojmowaniu wypadku, jaki się zdarzył w Antyochii, przeto zrozumieć nie trudno, że kompilator nastrajał swe dzieło w szczególności podług tego samego ducha.
Sądzimy zatem, że mamy prawo przypuszczać, iż począwszy od III w. istniały jakieś apokryficzne Akta gnostyckie, ale nie Akta katolickie; te zaś ukazują się dopiero w IV w. Niesłusznie więc chce Lipsius z istnienia tych ostatnich w II w. wyprowadzić istnienie Akt ebionickich czyli antypauliniańskich. Wszystko zatem, co dotyczy tej rzekomej legendy ebionickiej, powinno się naszem zdaniem podług danych historycznych sprowadzić do następujących rozmiarów: Stronnictwo żydo-chrześcijan, które od początku nalegało w Palestynie na konieczność zachowania prawa mojżeszowego i w skutek tego znienawidziło sobie apostoła św. Pawła, ujrzało się nieznacznie odłączonem od Kościoła i niebawem stało się wyraźnie heretyckiem. Zwolennicy jego wypędzeni zostali z Jerozolimy na równi z innymi żydami przez cesarza Hadryana, osiedli we wschodniej Syryi; w zetknięciu z esseńczykami i ze zwolennikami wschodnich teozofów przejęli od nich pewne pierwiastki wyznaniowe, złagodzili ich wyłączność i starali się odtąd rozszerzać swe doktryny i punkt ciężkości Kościoła przenieść na Wschód. W tym celu około r. 160 napisali pod nazwą Kerygma Petri dzieło polemiczne przeciwko szymonistom, marcyonitom i innym sektom; po całem tem dziele rozrzucili swe pojęcia, wrogie św. Pawłowi, który najbardziej wypowiadał konieczność zniesienia prawa mojżeszowego. Aby zaś opowiadaniu swemu nadać pewną powagę, oparli je na fakcie historycznym spotkania się św. Piotra z Szymonem Czarnoksiężnikiem w Syryi, jak również wtrącili w swe opowiadanie najrozmaitsze imiona historyczne. Być może również, że jak wszyscy inni heretycy, tak samo i oni oparli później swe legendowe opowiadania na spotkaniu się św. Piotra i Szymona Czarnoksiężnika w Rzymie; w pierwszych jednak wiekach żadnego śladu Akt podobnych nie napotykamy.
C. skopiuj
Możemy tedy przeciw wnioskom Lipsiusa postawić nasze wnioski następujące:
1) Przypuśćmy, że fakta, na których się opiera Lipsius, są prawdziwe, a mianowicie: a) że system Baura o początkach chrześcijaństwa jest uzasadniony; b) że pierwotne źródło pism pseudo-klementyńskich jest legendą czyli Aktami ebionickimi, w których św. Piotr prześladował św. Pawła w Syryi i w Rzymie pod pozorem mitu Szymona Czarnoksiężnika; c) że ebionicka ta legenda jest dawniejsza, a nawet że jest źródłem legendy katolickiej;— przypuśćmy, powiadam, że wszystkie te fakta są prawdziwe, to i w tym razie nie widzimy, jakim sposobem w systemie szkoły tubińskiej byłoby historycznie rzeczą niemożliwą, aby podstawa legendy ebionickiej była prawdziwą; i owszem, zdaje nam się, że jeśli się chce być w zgodzie z zasadniczemi pojęciami tego systemu Baura, powinno się przyjąć tę podstawę legendy ebionickiej jako historyczną. I rzeczywiście, niepodobieństwem jest przedewszystkiem, aby ebionicki autor Akt pierwotnych, piszący w czasie tak bliskim wypadku, o którym mówi, nadawał tyle znaczenia spotkaniu Piotra z Szymonem - Pawłem w Rzymie, gdyby nie miał jakiejś podstawy prawdziwej, na którejby mógł oprzeć swe opowiadanie legendowe. Powtóre, jeśli szkoła tubińska w Liście do Galatów roz. II, widzi rzeczywistą i historyczną podstawę legendy syryjskiej, to powinna również przypuścić, jak bardzo słusznie uważa Renan (L'Antéchrist, str. 555), że podobnyż fakt historyczny spowodował legendę rzymską. Skoro, podług tej szkoły, Piotr i Paweł byli sobie nieprzyjaciołmi i toczyli spory w Antyochii, to czemużby to samo nie mogło się zdarzyć w Rzymie?
2) Cokolwiekby mówiono o charakterze i starożytności legendy antypauliniańskiej, to tradycya katolicka jest od niej wcześniejsza i na wszelkie zasługuje zaufanie. Świadczą o niej autentyczne i wiarogodne świadectwa, które spotykamy bez przerwy, począwszy od chwili, kiedy fakt ten miał nastąpić; świadectwa te nie zdradzają żadnej znajomości jakiejkolwiek legendy antypauliniańskiej, a nawet—aż do III w.—nie zawierają żadnego śladu spotkania się św. Piotra z Szymonem Czarnoksiężnikiem. Stąd-też, idąc w ślad za rozumowaniem Lipsiusa, trzeba przypuścić, że tradycya katolicka jest nie tylko wcześniejsza od legendy antypauliniańskiej, ale nadto, że długi czas pozostawała niezależną od tej ostatniej, a tem samem, że tradycya katolicka nie ma swego początku w legendzie antypauliniańskiej, lecz że ta ostatnia wzięła początek w tradycyi katolickiej.
3) System, na którym Lipsius musi ostatecznie oprzeć swą opinię, to znaczy system Baura o początkach chrześcijaństwa, jest przeciwny prawdzie historycznej, a tym sposobem cała budowa, tak mozolnie wzniesiona, rozpada się od fundamentów. I owszem, zbadanie pomników piśmiennictwa prowadzi nas stanowczo do następującego wniosku: Fakt biskupstwa i śmierci św. Piotra w Rzymie jest faktem znanym i od początku chrześcijaństwa wprowadzonym w życie: przy nadarzonej sposobności pisarze kościelni czynili o nim wzmiankę, łącząc z nim tę lub ową okoliczność, albo męczeństwo św. Pawła, albo ułożenie Ewangelii św. Marka, albo nawet później spotkanie się św. Piotra z Szymonem Czarnoksiężnikiem. Pod koniec drugiego wieku, celem łatwiejszego rozszerzania herezyi, sekta ebionicka zmyśliła legendowe opowiadania o pracach św. Piotra w Syryi, sekta zaś gnostycka stworzyła inne legendy o apostolstwie tegoż św. Piotra w Rzymie. Już same te sekty nam świadczą o prawdziwości omawianego w artykule niniejszym faktu. Do tych tedy wyników prowadzą nas z zupełną widocznością świadectwa pisarzy znanych i w pewnym określonym czasie działających, tłómaczone bez żadnych z góry powziętych pojęć i bez zmyślonych lub źle stosowanych niemądrych legend.
Streszczając powyższe, może nieco przeciągłe, rozumowania, twierdzimy, że dwa pierwszorzędnej doniosłości fakta historyczne: bytność i śmierć św. Piotra w Rzymie, fakta na których opiera się katolicki dogmat o prymacie Piotra i jego następców, daje się udowodnić następującemi danemi historycznemi:
A) Bytności św. Piotra w Rzymie i założenia tam Kościoła św. dowodzą:
1) pośrednio św. Paweł. Powiada bowiem w Liście do Rzymian XV, 20—24, że już przed jego podróżą do Rzymu założona tam była gmina chrześcijańska. Tę zaś mógł założyć tylko jakiś apostoł, założenie bowiem Kościoła w takim Rzymie, politycznem i duchowem ognisku państwa, było zanadto ważnem zadaniem, aby je zdawali na wolę losu ci sami apostołowie, którzy przecież w miastach daleko mniej znacznych, jak w Samaryi np., w Antyochii i w innych sami zaprowadzali gminy chrześcijańskie; jeśli zaś apostołem był ten, co pierwszy przepowiadał w Rzymie, to mógł nim być tylko Piotr Apostoł, — może w towarzystwie św. Jana52.
2) Sam św. Piotr w pierwszym swym liście, który napisał z „Babilonu", to znaczy z Rzymu. Ten zaś „Babilon" nie mógł być owem miastem nad Eufratem, które, za świadectwem Pliniusza i Strabona, było wówczas jedną „wielką pustynią", ani też żadnem innem miastem tegoż nazwiska, ale był nim jedynie Rzym; nazwa przenośna „Babilon", która bardzo naturalnie ze sposobu wyrażania się proroków uderzała w oczy ówczesnych żydów, już w Apokalipsie o Rzymie była rozumiana i używana (XVII, 5), a nawet przez Papiasa (Euzeb. H. C. 2, 14) i wielu innych Ojców za tradycyjną uważana53.
3) Dyonizy z Koryntu (ok. r. 170) i Ireneusz (r. 177), z których pierwszy przypuszcza, że „posiew" (φυτείαν) Kościoła Rzymskiego stał się przez ręce Piotra, drugi (Euzeb. 5, 6) nazywa św. Piotra łącznie ze św. Pawłem „założycielami i organizatorami" (θεμελιώσαντες καὶ οἰκοδομήσαντες) Kościoła Rzymskiego.
Odwieczna powszechna tradycya całego, a zwłaszcza Rzymskiego Kościoła, wskazuje św. Piotra jako założyciela i organizatora tegoż Kościoła, — tradycya, której nie przeczy żaden z głównych Kościołów Wschodu, które znów ze swej strony posiadają bardzo pewną tradycyę o innych apostołach, jako swych założycielach. Olśniony siłą tych i innych wielu argumentów protestant Neander powiada:54 „Przesadną hyperkrytyką będzie podawać w wątpliwość tradycyę, poręczoną przez zgodne dowody chrześcijańskiej starożytności, że św. Piotr był w Rzymie."
B) O męczeństwie i śmierci Piotra w Rzymie świadczą:
1) Wspomniany Dyonizy Koryncki, który (loc. cit.) powiada, że święci Piotr i Paweł jednocześnie w Rzymie umęczeni zostali.
2) Rzymski kapłan Kajus (180—200 r.) w piśmie przeciw montaniście Proklusowi, mówiąc, że na Watykanie i na drodze Ostyjskiej może wskazać pomniki (τρόπαια) apostołów (Piotra i Pawła), którzy ten Kościół założyli (Euzeb. 2, 25).
3) Współczesny Kajusowi Tertulian, który do przywilejów Kościoła Rzymskiego zalicza to, że Piotr św. w Rzymie „uczyniony został podobnym cierpieniu Pana" (De praescript. c. 36).
4) Wielu świadków z III i z IV w., jak Orygenes († 254 r.), według którego Piotr św. został ukrzyżowany w Rzymie głową na dół (Euzeb. 3, 1), jak również wyrażenie Soboru Arelateńskiego z r. 314, że krew apostołów w Rzymie cześć boską poświadcza.
5) Później mnożą się znane nam dobrze świadectwa śmierci Piotra w Rzymie, „ba nawet jednogłośne świadectwo całego starożytnego Kościoła, powiada Döllinger (loc. cit. str. 100) toż samo stwierdza, dowody zaś, którymi świadectwo to zwalczają przeciwnicy, wyrosły na innem polu, aniżeli na polu badań historycznych. Już Ewangelia św. Jana (XXI, 19) nie pozostawia żadnej wątpliwości co do rodzaju śmierci św. Piotra, a słowa jej zdradzają, że już pod koniec I-go stulecia męczeńska śmierć Piotra była faktem powszechnie znanym w Kościele, i niepodobna przypuścić, aby miejsce, na którem ona zaszła, nie było znane również powszechnie." Nigdy zaś, powiada Döllinger dalej, nie wymieniano żadnego innego miejsca prócz Rzymu. Nie można znaleźć najmniejszego nawet śladu, aby inny jaki Kościół przypisywał sobie, że w nim umarł Apostoł. Dlatego też protestant Guericke55 widzi się zmuszonym wyznać, że: „Szerokie rozpowszechnienie tej wiadomości (o męczeństwie św. Piotra) już w II w., jeszcze przed czasem rzymsko-hierarchicznej tendencyjnej pisaniny, tłómaczy się bez naciągania jedynie mocą historycznego spełnionego faktu."
6) Do tego wszystkiego przybywają bogate i ciekawe wykopaliska, odnalezione w ostatnich trzydziestu latach w rzymskich katakumbach, a zwłaszcza na Coemeterium Ostrianum („in quo Petrus baptisabat"), i na cmentarzu św. Agnieszki, które to wykopaliska nanowo popierają i wzmacniają odwieczną tradycyę o bytności, biskupstwie i męczeńskiej śmierci św. Piotra w Rzymie56.
Jak długo trwało biskupstwo św. Piotra w Rzymie? Odwieczna tradycya przeznacza mu lat 25, który to okres czasu, począwszy od r. 354, przyjęto za datę stałą w obliczeniach kościelnych, jak to widać z najdawniejszego spisu papieży, sporządzonego za pża Liberyusza, jak również z wiadomości, podanych przez Euzebiusza historyka (2, 14), ze św. Hieronima (De Vir. illustr. I) 57. Rachunek ten opiera się na fakcie, że św. Piotr przybył do Rzymu w 42 r. po Chr., czyli w drugim roku panowania Klaudyusza, a w 67 r. za Nerona umęczony został.
Na zakończenie czynimy uwagę, że gdy się spokojnie i bez uprzedzenia patrzy na ilość i rodzaj dowodów, na jakich się wspiera fakt bytności i śmierci św. Piotra w Rzymie, widzi się człowiek zmuszonym z Cyceronem zawołać: „aut hoc testium satis est, aut nescio quid satis est." (Albo to zeznanie świadków wystarcza, albo już nie wiem, coby mogło wystarczać) 58.
(Dr M. Lecler).
X. W. S.
-
Ob. zwłaszcza: Quellen der römischen Petrussage, 1872; Jahrbücher f. protestant. Theologie, 1876; Die Apokryphen Apostelgeschichten und Apostellegenden, t. II, p. I.—Braunschweig, 1887. ↩
-
Bogate wiadomości odnośne czerpać można u Martin'a Revue des questions hist. 1874, i 1875; De Smedt'a, Dissertat. t. I; Jungmann'a, Dissertat t. I; Lecler'a, De Rom. S. Petri Episcopatu, Lovanii, 1888. — Odnośną literaturę ob. oprócz dzieł wyżej wymienionych: Ulysse Chevallier, Répertoire des sources, art. Pierre; Jahresberichte der Geschichtswissenschaft. Berlin, t. II i nst. ↩
-
Dowód ten rozwijają: Sanguinetti. De Sede Rom. B. Petri. Romae, 1867, str. 1—43. — Lecler, dz. cyt. str. 17—31. ↩
-
De Smedt. Principes de la critique historique. Liège, 1883, ch. 12. ↩
-
Wydanie Mommsen'a, Ueber den Chronographen vom Jahre 354. ↩
-
Ob. Lipsius. Jahrb. f. Protest. Theologie, 1880; Duchesne, Liber Pontificalis, t. I, str. II. ↩
-
Ob. H. Cox. The first century of Christianity. London, 1886, str. 188. ↩
-
Prw. np. Hist. Eccl. IV, 5; V, 22, z II, 1, 23; III, 5; Hist. Eccl. IV, 20, 24; V, 22, z III, 22, 36; Histor. Eccl. IV, 1, z II, 24, i Chronic. an. VIII Neronis. ↩
-
Ob. Dunelm. The Academy 1887, t. I, 362. ↩
-
Ob. Pitra. Hymnographie de l'Eglise grecque, str. XXIII, LIV; Tondini. La Primauté de s. Pierre, prouvée p. les titres... str. 8, 9, 10. ↩
-
Ob. Lamy. S. Ephremi Serm. et hymni, t. I, str. 342, 713. ↩
-
Wyd. przez Wright'a w Journal of secred Litt. and Biblical Records for January 1866. ↩
-
Ob. mnóstwo świadectw, wziętych zarówno z pisarzy jak z ksiąg liturgicznych i kanonicznych rozmaitych Kościołów wschodnich u Martin'a: Revue des sciences eccles. 1875, 1876, 1877, 1878, 1879; Revue des quest. histor. 1873. Lecler, dzieło przytocz. str. 55—65. ↩
-
Ob. Ep. ad Quintum; ep. Firmil. ad S. Cyprian. w Acta Sanct. 28 Octobr. ↩
-
Ob. również De Baptismate c. 4. Adv. Marcionem VI. 5. ↩
-
Ob. Euzeb. H. E. V, 24; Windischman. Vindiciae Petrinae str. 89. ↩
-
Ob. Euzeb. Hist. eccl. II, 15, prw. III, 39. ↩
-
Disquisitio chron. de succ. episc. Rom. § 1, n. 3. ↩
-
Ob. S. Polycarpi. Ad Philipp. IX, 2. ↩
-
Ob. Schöttgen. Horae hebr. et talm. Dresdae 1730, str. 1050, 1125. Friedlieb. Oracula sibyllina. Lipsiae 1852, V, 143, 159: Apocalips XIV, 3; XVI, 9; XVII, 5, i t. d. Tertulian. Adv. Jud. 9; contra Marc. III, 13, i t. d. ↩
-
Diodor. Bibl. hist. lib. II, 9; Strabo. Geograph. lib. XVI. 1; Plinius. Hist. natur. lib. IV, 30, 4, 122; Pansadias. Arcad. lib. XIII, i Descript. Graeciae lib. I, 16, 3; Joseph Fl. Antiqu. Jud. XVIII, XI, 3. ↩
-
Koloss. IV, 10; Filipens. XXIV; II Tymot. IV, 11. ↩
-
Christenthum und Kirche. str. 99. ↩
-
Auct. Lib. adv. Marc.—Migne. Patr. Lat. t. II, str. 1077. ↩
-
Ob. Rossi. loc. cit. Kraus. Roma sotterranea, str. 575. ↩
-
Ob. De Rossi. Roma sott. ks. I. str. 189 nst. Bull. arch. str. 37 nst. Armellini. Scoperta della cripta di Santa Emerenziana... Roma 1877. Kraus. Real-Encykl. art. Kathedra (Stevenson). ↩
-
Ob. Duchesne. Liber Pontificalis, t. I, str. 118 i n. 13; str. 193, n. 61; str. 152, n. 2. ↩
-
Duchesne. Le Liber Pontificalis CV i CXIII. ↩
-
Rossi. Roma sotter. t. I, str. 188. Marchi. Monum. delle art. chr. st. 210. ↩
-
De Waal. Des Apostelfürsten Petrus glorreiche Ruhestätte. Regensb. 1871. ↩
-
Lecler. De. cyt. str. 256, nst. ↩
-
Beelen. Com. in ep. ad Rom. p. XIV. ↩
-
Ob. Döllinger. Kirche und Christenthum, str. 95 nst. ↩
-
Dio Cassius LX, 6; Sueton. Claud. 25. ↩
-
Ob. Hom. Cox. The first century of Christ. str. 188. — Hase. Handbuch der protest. Polemik, str. 13. ↩
-
Ob. Lesquoy. De Regimine Eccl. juxta Patrum App. Doctrinam. Lovanii, 1881. ↩
-
Jahrb. für protest. Theol. 1876, str. 562. ↩
-
Ob. Carini. Le lettere e i regestri de'Papi in ordine al loro Primato. Roma, 1885. ↩
-
Ob. Baur. Gesch. d. drei ersten Jahrh. ↩
-
Recognitionum lib. X; Homiliae XX; Epitome de gestis S. Petri. Ob. Migne. Patr. Gr. t. I i II. ↩
-
Ob. Lipsius. Dz. cyt. t. II, cz. 2, str. 143, 199. ↩
-
Ob. Cornely. Hist. et critica instructio in Utriusque Testam. libros sacros. t. III. Parisiis. 1886, str. 313. ↩
-
Ob. Dz. Ap. V, 36, 37; XIII, 6—8; XIX, 19; Jos. Fl. Antiquit. XX, V, 1; VIII, 10, Bell. Jud. II, XIII, 5. ↩
-
Uhlhorn. Die Homilien und Recognitionen. Göttingen 1854, str. 281. ↩
-
Hegesip. u Euzeb. Hist. Eccl. IV, 22; Clem. Al. Strom. II, 11; VII, 17; Origen. Contra Celsum. V, 62; VII, 11; Tertul. Apol. 13; De Anima 34. Philophorum VI, 7 nst; X, 12. Epiphan. Hder. XXI, 15. ↩
-
Duchesne. Bull. di archeol. crist. 1882, str. 106; Hagemann. Die Römische Kirche. Freiburg, 1864, str. 665; Visconti. Di un simulacro del dio Semo Sancus w czasop. „Studi e Docum. di storia" 1881, 109. ↩
-
Ob. Lehmann. Die Clementinischen Schriften. Gotha, 1863, str. 1 nst. ↩
-
Ob. Philosophumena IX, 13. ↩
-
Ob. Uhlhorn. Dz. przyt. str. 392 nst; Guilleux. La Controverse, Contemp. 1886, str. 254 nst. ↩
-
Ob. Hilgenfeld. Zeitschrift für wissenschaftl. Theol. 1872 i 1887. ↩
-
Ob. Duchesne. Bulletin critique, 1 Maja 1887, str. 161—167. ↩
-
Döllinger, Christenthum und Kirche, str. 96. ↩
-
Prw. Hergenröther. Handb. d. allgem. Kirchengesch. 3 Aufl. I t. str. 109, nota pierwsza. — Döllinger. op. cit. str. 99. — Również Hilgenfeld (protestant-racyonalista) w Zeitschr. f. wissensch. Theol. Rocznik 1872 str. 349; 1876 str. 56. ↩
-
Allg. Gesch. d. christl. Relig. und Kirche I, 317. ↩
-
Kirchengesch. 9 Aufl. I, 59. ↩
-
Prw. Armellini. Il Cimitero di S. Agnese. Roma 1880. — Kraus. Roma sotter. — T. Livius. S. Peter, Bischof of Rome. London 1888, w drugiej części. ↩
-
Prw. Möhler. Kircheng. I, 150 nst. — Döllinger. loc. cit. 101, 317. ↩
-
Geschichtslügen, § 6. ↩