Stworzenie świata
I. Nauka Kościoła o stworzeniu. skopiuj
W art. Bóg wykazujemy, że twórcą świata jest Pan Bóg. Tu zaś poruszamy pytanie, jakim sposobem wytworzył Bóg wszechświat? Na to pytanie nauka chrześcijańska, począwszy od pierwszej stronnicy Pisma św., odpowiada, że wytworzył go przez stworzenie. Fakt stworzenia zarówno jak jego istota, wolność Boga i cel, jaki w swym twórczym akcie Bóg sobie zakłada, wszystko to są punkta, należące do zakresu wiary katolickiej, a Sobór Watykański tak się o nich wyraża:
„Ktoby nie uznawał jednego prawdziwego Boga, stwórcy i pana rzeczy widzialnych i niewidzialnych, niech będzie wyklęty."
„Ktoby twierdził, że substancya i istota Boża jest jedna i ta sama co wszystkich rzeczy, niech będzie wyklęty."
„Ktoby utrzymywał, że jestestwa skończone—cielesne czy duchowe - albo przynajmniej, że istoty duchowe są emanacyami istoty boskiej, albo, że istota boska, objawiając się i rozwijając, staje się wszystkiem, albo wreszcie, że Bóg jest istotą powszechną, lub nieokreśloną, która, sama się określając, stanowi powszechność jestestw, między sobą różnych podług rodzajów, gatunków i osobników, niech będzie wyklęty."
„Ktoby przeczył, że świat i wszystko co on obejmuje z jestestw duchowych lub materyalnych, zostało przez Boga wyprowadzone z nicości, albo ktoby mówił, że Bóg nie stworzył świata aktem woli, od wszelkiej konieczności wolnej, lecz, że go stworzył z tą samą koniecznością, jaką miłuje samego siebie, albo ktoby przeczył, że świat uczyniony został dla chwały bożej, niech będzie wyklęty."
Dla lepszego zrozumienia nauki katolickiej o stworzeniu, dobrze będzie przedewszystkiem oznaczyć, co Kościół rozumie przez stworzenie.
II. Co rozumiemy przez stworzenie? skopiuj
Ci co przyznają, że Bóg jest twórcą wszechświata, w trojaki sposób tłómaczą pochodzenie wszechrzeczy. Zwolennicy dualizmu przypisują pochodzenie świata dwom różnym pierwiastkom odwiecznym i niestworzonym: materyi i Bogu. Materya miała dostarczyć wszystkich żywiołów, z których miał się utworzyć wszechświat pod działaniem bożem. Po nad takie pojęcie o początku wszechświata nie zdają się wznosić filozofowie starożytności, którzy uniknęli błędów panteizmu i ateizmu.
Tej samej teoryi hołdował Hermogenes, filozof stoicki, który pod koniec drugiego wieku przyjął wiarę chrześcijańską, a następnie został heretykiem. W ostatnich czasach teorya ta zyskała niespodziewanego obrońcę w osobie Stuarta Mill'a (Essai sur le théisme), który istnienie złego we wszechświecie tłómaczy oporem, jaki stawiała i stawia materya działaniu—wprawdzie nie wszechmocnemu, jego zdaniem, ale bardzo potężnemu i bardzo mądremu—Pana Boga, który o ile mógł, dobrze ukształtował wszechświat. — Podług tej teoryi przeto, jestestwa tego świata istnieją same przez się, Bóg zaś jest tylko ich architektem; dzieło Boga zależało od materyałów, jakimi On rozporządzał.
Zwolennicy panteizmu, mniej lub więcej szczerzy, uważają wszechświat za pewien rodzaj emanacyi, jaką Bóg wyprowadza jakoby ze swej istoty, jak również, za pewne objawienie zewnętrzne i rozwój natury bożej. Wyjaśnienie i odparcie głównych form tych błędnych teoryi znajdzie czytelnik w art. Panteizm i Idealizm. Tu też wystarczy tylko zauważyć, że panteizm bierze Boga za jedno ze światem, czy to wtedy, gdy wszelką rzeczywistość istniejącą umieszcza we wszechświecie i tym sposobem skłania się do ateizmu, czy też kiedy wszelką rzeczywistość rzeczy umieszcza w Bogu, kiedy świat ruchomy sprowadza do samych tylko pozorów i tym sposobem skłania się do idealizmu. Według tej teoryi istnienie świata, razem ze wszystkiemi jego częściami i przemianami, nie zależy od żadnej wolnej woli; jest ono następstwem jakiejś bezwzględnej konieczności, wynikającej z natury boskiej.
Podług nauki katolickiej, która daje trzecie wyjaśnienie zagadnienia o pochodzeniu wszechrzeczy, Bóg jest jedynym pierwiastkiem koniecznym i wiecznym; świat materyalny i duchowy jest z natury swej skończony, pod każdym względem różny od natury boskiej; posiada on istnienie rzeczywiste, ale ani konieczne ani wieczne. Świat ten, z którego początkowo nic nie istniało, został cały powołany do bytu aktem woli bożej absolutnie wolnym i niezależnym. I to jest właśnie, co nazywamy stworzeniem.
Stworzenie zatem jest - to wytworzenie świata przez Boga, który go całkowicie wywołał z nicości, a zatem ani ze swej boskiej substancyi, ani też z jakiejkolwiek substancyi skończonej, przedtem istniejącej.
Stworzenie jest tajemnicą, której wyjaśnić nie możemy; żeby jednak, o ile można, wytłómaczyć, na czem się ono zasadza, rozróżniają teologowie stworzenie czynne, czyli sam akt, jakim Bóg stwarza, stworzenie bierne, czyli skutek aktu pierwszego, ujawniony po za Bogiem, a stanowiący rzecz stworzoną.
Stworzenie czynne jest aktem woli bożej, rozkazującej, aby ten lub ów byt skończony istniał, czyli aby powstał z nicości. Kto zna naturę i własność Boga, wie, że rozkaz ten boży nie może dotyczeć czegoś niemożebnego, że jest on wieczny i czasem nie ograniczony, że jest niezależny i od wszelkiej konieczności wolny; wola boża bowiem może obejmować tylko to, co nieskończona mądrość boża uznaje za dobre; wola ta boża jest niezmienna, zarówno sama w sobie jak w najmniejszych nawet przejawach, i to co ona rozkazuje, rozkazuje od wszystkich wieków; z konieczności chce tylko tego, co z natury swej jest konieczne, to znaczy, co należy do istoty bożej, ale nic więcej. A zatem, istnienia bytów skończonych, które mogłyby nie istnieć i których ona wcale nie potrzebuje, wola boża chce dobrowolnie i swobodnie. Niemniej jednak Bóg chce istnienia tych stworzeń na to, aby Go chwaliły każde na swój sposób, wszystko bowiem czyni przez wzgląd na siebie samego, jak-to powiada Pismo Św. „Omnia propter semetipsum operatus est Dominus."
Stworzenie bierne jest—to wytworzenie bytu skończonego po za Bogiem siłą skutecznego Jego rozkazu. W ten sposób wyprowadzone z nicości powstaje stworzenie, obdarzone pewną naturą i otoczone pewnymi warunkami, zgodnymi z odwiecznemi ideami, jakie Bóg chciał urzeczywistnić w niem i po za niem: stworzenie to rozpoczyna w czasie rzeczywiste istnienie; ponieważ jednak otrzymuje ono od Boga swój byt własny, różny od bytu bożego, który sam jeden jest nieskończony i konieczny, przeto natura stworzenia oraz istnienie jego są ograniczone w rozciągłości i w trwaniu, zależnie od upodobania bożego, które ma możność każdej chwili utrzymywać je w istnieniu, lub istnienie to przeciąć.
Znowu tedy zachodzi pytanie, czy w ten sposób i podług nauki chrześcijańskiej trzeba tłómaczyć początek świata? czy Bóg rzeczywiście wyprowadził świat z nicości? czy świat ten jest wieczny? czy go Bóg stworzył aktem swobodnej woli? czy świat ten dla Boga stworzony został? Wszystko—to są zagadnienia, na które poszczególe odpowiemy, odpierając jednocześnie zasady przeciwne nauce Kościoła.
III. Czy Bóg wyprowadził świat z nicości? skopiuj
Wschodni dualizm głosi, że Bóg uczynił świat z materyi, niedoskonałej wprawdzie, ale niestworzonej; panteizm znów twierdzi, że wszechświat utworzony został z substancyi boskiej, którą on objawia czyli określa. My zaś katolicy mówimy, że świat powstał na rozkaz boży z niczego, bez żadnej uprzedniej materyi niedoskonałej lub jakiejkolwiek substancyi bożej.
Żeby uzasadnić naukę katolicką, dosyć poznać naturę jestestw, jakie tworzą wszechświat. Otóż jestestwa te mają istnienie rzeczywiste, ale jednocześnie ograniczone i zmienne. Stąd wynika, że istnienie to jest przypadkowe, to znaczy, że ono mogłoby nie być i że tem samem jestestwa te nie są emanacyą cząstki bożej; stąd wynika następnie, że to istnienie jest istnieniem otrzymanem, i że tem samem jestestwa te zostały stworzone, nie zaś urobione z jakiejś materyi niestworzonej.
Przedewszystkiem tedy granice i zmiany, jakim podlegają jestestwa we wszechświecie, dowodzą, że te jestestwa nie istnieją koniecznie, i że tem samem nie są ani pewną odmianą, ani emanacyą istoty boskiej, która to tylko w sobie zawiera, co jest absolutnie konieczne. Ta zaś istota boża jest bezwzględnie doskonała i niezmienna (ob. art. Bóg), żadne przeto z jestestw wszechświata nie jest emanacyą albo wyrazem istoty bożej.
Powtóre, skoro jestestwa te nie istnieją koniecznie, to istnienie ich musi mieć swą przyczynę po za ich istotą. Innemi słowy, trzeba, by istnienie to zostało im w całości nadane; mówię: w całości, gdyż w istnieniu tem niema ani jednego pierwiastku, któryby nie był bardziej niedoskonały, aniżeli całość, do której utworzenia on się przyczynia; a zatem w istnieniu jestestw niema żadnego pierwiastku, któryby z konieczności posiadał istnienie. Nie można więc powiedzieć, że jestestwa zostały utworzone z jakiejś materyi niestworzonej, bardziej niż ona sama niedoskonałej. — W takim razie bowiem, materya niestworzona istniałaby koniecznie, i nie mogłaby być niedoskonałą, a skoro materya, z któréj wszechświat się tworzy, jest niedoskonała, to nie może istnieć sama przez się; musiała więc otrzymać istnienie, musiała być wydobyta z nicości, czyli musiała być stworzona.
A zatem, wszystkie jestestwa, stanowiące wszechświat, otrzymały byt przez stworzenie. Próżno zarzucać tu znany pewnik, że z niczego nic wytworzyć nie można. Bo jeśli się przez ten pewnik chce powiedzieć, że ograniczona moc ludzi i innych jestestw świata nie może wytworzyć żadnego bytu z nicości, i że ta moc ogranicza się tylko do zmieniania i do przekształcania materyi oraz jestestw istniejących, to chętnie się na ten pewnik zgadzamy; trzeba jednak przyznać, że nie odnosi się on do dzieł bożych, których potęga jest nieskończona, i że z pewnika tego nic wnosić nie można o niemożliwości stworzenia. Jeśli kto zechce wyrażeniu temu „z niczego nic" nadawać znaczenie bezwzględne i stawiać je jako zasadę konieczną, powinien rozróżnić jego znaczenie. Jeśli przez to zdanie rozumieć będzie, że niema skutku bez przyczyny, pierwsi się na to zdanie zgodzimy, gdyż na mocy właśnie tego zdania udowodniamy, że Bóg jest przyczyną, która dała istnienie wszechświatu; ale jeśli kto przez owo zdanie rozumie, że niepodobna aby ta przyczyna nieskończona wytworzyła jakiekolwiek jestestwo po za sobą samą bez uprzednio istniejącej materyi, natenczas odpowiemy, że gdyby tak było, to świat wcale istnieć by nie mógł, gdyż materya nie istnieje sama przez się. Ponieważ zaś świat istnieje, trzeba więc przypuścić, że mógł on być stworzony z niczego; takie bowiem tylko stworzenie było jedynym sposobem, w jaki świat mógł otrzymać istnienie.
IV. Jaki jest cel stworzenia? skopiuj
Przy stworzeniu świata założył sobie Bóg z pewnością jakiś cel, wszystkie bowiem czyny boże rządzą się nieskończoną mądrością. Jakiż tedy cel skłonił Boga do stworzenia świata? Z drugiej znów strony, celem tym może być tylko sam Bóg, gdyż wola boża działać może jedynie z pobudek dobra nieskończonego, istniejącego tylko w samej istocie bożej, a wszystko co jest ograniczone i skończone, nie może być celem odwiecznych zamiarów bożych. Dla siebie samego zatem stworzył Bóg wszystko, jak—to powiada Księga Przypowieści (XVI, 4) „Pan wszystko udziałał sam dla siebie," lub Apokalipsa, która Boga nazywa Alfą i Omegą, pierwszym i ostatnim, początkiem i końcem wszystkiego co jest.
Skądinąd znów istota nieskończona sama sobie wystarcza; Pan Bóg nie tylko nie potrzebował stworzeń dla siebie, ale wszystkie nawet cuda wszechświata, wszystkie pochwały i dzieła ludzkie nic dodać nie mogą do doskonałości, do szczęścia i do chwały Boga. Wyprowadzając przeto świat z nicości, Pan Bóg nie uczynił nic takiego, coby Jemu samemu potrzebne było, a stworzenie świata było użyteczne jedynie dla stworzeń. Innemi słowy, Pan Bóg nie wytworzył żadnego takiego dobra, któregoby już nie posiadał w stopniu nieskończonym, albo raczej, wszystkie dobra i wszystkie istoty ograniczone, jakie po za sobą urzeczywistnił Bóg w stworzeniach, pozostają nieskończenie daleko od dobra najwyższego i od istoty nieograniczonej, jaką jest Bóg.
Jakże tedy pogodzić te prawdy, w których panteiści dopatrują sprzeczności, a które jednak logicznie wynikają z tego, co rozum nam mówi o Bogu i o świecie?
„Ponieważ wszystkie jestestwa niedoskonałe, mówi św. Tomasz (Sp. 9. Ś. x. 4), są zarazem czynne i bierne, przeto przy działaniu muszą sobie zakładać cel osiągnięcia czegośkolwiek; pierwsza atoli przyczyna, będąca samym tylko czystym aktem, nie może pożądać żadnego dobra. Pragnie ona jedynie udzielać swej własnej doskonałości, którą jest jej dobroć. Przeto każde stworzenie, które usiłuje stać się doskonałem, usiłuje być podobnem Bogu w doskonałości i dobroci. Tym sposobem dobroć boża jest celem wszystkich rzeczy. To też Bóg jest najzupełniej bezinteresowny w swych darach, gdyż nic nie czyni dla korzyści własnej, lecz wszystko czyni z powodu swej dobroci."
Prawdą jest zatem, że Bóg stwarza dla siebie samego, albowiem czyni zadość swej dobroci, przekazując stworzeniom obraz swych doskonałości i swego jestestwa; ale też zarazem i to jest prawdą, że Bóg dla siebie samego żadnej nie ciągnie korzyści ze stworzenia, lecz wszystkie dobra, wynikające z aktu stworzenia, przysługują stworzeniom.
V. Czy Bóg jest wolny w stwarzaniu? skopiuj
Potem wszystkiem, co się wyżej rzekło, nie trudno udowodnić, że Bóg nie ulegał przy stwarzaniu żadnej konieczności, żadna potrzeba nie skłaniała Go do stwarzania, ani żadne zobowiązanie. Jest On bowiem dobrem doskonałem; stworzenia o tyle tylko są dobre, o ile w pewnej jakiejś mierze uczestniczą w tej dobroci bożej. Stworzenie więc dało istnienie nowym jestestwom dobrym, ale nie przysporzyło dobrego. Przez stwarzanie zatem Pan Bóg nie dopełniał żadnego obowiązku; nie czynił nic doskonalszego nad to, co było we wstrzymywaniu się Jego od wszelkiego stwarzania, i zarówno dobrem było dlań wytworzenie świata więcej doskonałego, aniżeli ten, jaki stworzył.
Z tego wynika, że twórczy akt Boży był bezwzględnie wolny ze strony Boga. Mógł On tworzyć, albo się od tworzenia powstrzymać. Skoro zaś postanowił stworzyć jakieś jestestwa (ob. art. Opatrzność), miał wszelką swobodę udzielenia im większej lub mniejszej doskonałości oraz rozmnażania ich podług własnego upodobania. Napróżno więc niektórzy filozofowie pytają, dlaczego byt nieskończenie doskonały stworzył jestestwa ograniczone i niedoskonałe, i dlaczego byt, w istocie swej jeden, utworzył jestestwa tak liczne. Jedynym bowiem powodem istnienia stworzeń jest wolna wola Boga.
VI. Czy świat jest wieczny? skopiuj
Świat nie jest wieczny, to znaczy, że istniał nie zawsze. Dogmat-to przez Boga objawiony; w wielu zaś artykułach niniejszego Słownika znajdzie czytelnik dowody prawdziwości nauki Kościoła o sposobie, w jaki świat w czasie stworzony został. Tu zaś tylko odpowiemy na pytanie, czy świat mógłby być wiecznym. Nauka Kościoła zostawia nam na tym punkcie najzupełniejszą swobodę zdania.
Wyjaśnijmy kilku słowy niniejsze zagadnienie. Rzecz pewna, że akt twórczy w Bogu jest wieczny, gdyż w Bogu żadnej niemasz odmiany; rzecz pewna również, że świat nie jest wieczny z konieczności swej natury, jak to mniemają materyaliści; odwieczny rozkaz boży powołał każde jestestwo do bytu w chwili, kiedy Bóg chciał; jestestwa nieżyjące przed żyjącemi, a zwierzęta mniej doskonałe przed człowiekiem. Ale czy jestestwa stworzone mogły otrzymać byt przed wszystkiemi wiekami? Czy one mogłyby były istnieć, nigdy nie rozpocząwszy istnieć? Co do tego pytania filozofowie nie zgadzają się na jedno. Albert Wielki, Bonawentura i wielu późniejszych uważa istnienie wieczne jestestw stworzonych za niemożliwe; św. Tomasz i wielu scholastyków mniema, że zagadnienie powyższe rozwiązać się nie da i że rozum nie dostarcza nam stanowczych dowodów ani za ani przeciw możliwości świata wiecznego. — Co do nas, to wślad za kardynałem Zigliara (Cosmol § 10), sądzimy że zanim się rozstrzygnie to pytanie, trzeba uczynić w niem pewne rozróżnienie. Przedewszystkiem zapytać można, czy niepodobna przypuścić wiecznego istnienia jakiegokolwiek stworzenia, naprzykład istnienia substancyi, któreby nie podlegały żadnej zmianie, lub też istnienia takiego świata, na któremby nie było ani gwałtownych kataklizmów, ani też powolnych zmian, jakich widownią jest świat dzisiejszy.
Otóż, jeśli mowa o świecie podległym zmianom, to niepodobna przypuścić, aby te zmiany od wieków istniały. Dowiedziona—to rzecz bowiem, że ilość określona nie może być nieskończoną, gdyż zawsze można do niej dodawać nowe jednostki. Z drugiej znów strony, ponieważ jestestwa stworzone, które aż do tej chwili następowały po sobie na ziemi, stanowią ilość określoną, albowiem one istniały, ponieważ rozmaite zmiany, jakim te stworzenia podlegały, stanowią również ilość bardzo ograniczoną, albowiem one również istniały, przeto sądzimy, że ilość tych jestestw i tych zmian musi być skończona, i że zatem świat, taki jaki jest, nie mógł trwać zawsze. Na tej to uwadze się opierając, większość nowożytnych apologetów twierdzi, że wieczność świata jest niemożliwa.
Atoli, jeśli się uważać będzie świat bez żadnego następowania po sobie jestestw stworzonych i bez żadnych zmian zależnych od czasu, to na dowód powyższy powoływać się nie możemy, i wówczas nie mamy powodu przypuszczać ani możliwości ani niemożliwości stworzenia wiecznego.
I rzeczywiście, że strony Boga nie widzimy, dlaczegoby Bóg nie mógł mieć władzy już przed wszystkimi wiekami wykonania odwiecznej woli twórczej; ze strony zaś świata również nic się tej wieczności nie sprzeciwia. Albowiem, o ile o tem sądzić możemy, wieczność ta, któraby zależała w zupełności od woli bożej, nie zamyka żadnej konieczności w istocie aktu stworzenia, jeśli bowiem jestestwo stworzone ma istnieć na mocy aktu twórczego i być odeń późniejszem, to późniejszość ta jest późniejszością logiczną, a ponieważ Bóg stoi po za wszelkim czasem, przeto późniejszość ta nie wymaga koniecznie, aby świat istnieć zaczynał. Wszak tego rodzaju świat nie rządziłby się, jak nasz, prawami czasu, a pewna strona tego zagadnienia zdaje się zapytywać, czy rzeczywiście wszelki akt stworzenia musi podlegać tymże prawom czasu.
Jeśli się zaś teraz zważy na to, że nic nie mogłoby przeszkodzić dzisiejszemu światu, aby istniał pierwotnie w stanie substancyi bez ruchu, to nie zdaje się rzeczą niemożliwą, aby sam ten świat istniał zawsze.
Nie trzeba się przeto wcale dziwić, że św. Tomasz przypuszczał, iż niepodobna udowodnić bądź możliwości bądź też niemożliwości jakiegoś świata wiecznego.
(I. M. Vacant)
X. W. S.