Ruch ziemi (Zagadnienie o R'u ziemi)
Nierzadko słyszeć się daje powtarzane przeciw Kościołowi Katolickiemu oskarżenie, że Kościół mylił się w nauce swej o obrotach kuli ziemskiej i w tłómaczeniu tekstów biblijnych, jakie się do tej kwestyi odnosić zdają. Pytanie tedy, o ile to oskarżenie jest uzasadnione?
Przedewszystkiem zaznaczyć trzeba, że Kościół nigdy z tego szczegółu wiedzy ludzkiej nie czynił przedmiotu swej nauki. Zagadnienie to nie należy ani wprost ani ubocznie do rzędu prawd, jakie Kościół ma obowiązek podawać do wierzenia ludziom, i co do których otrzymał przywilej nieomylności; przedmiotu tego nie znajdujemy w żadnym symbolu wiary, w żadnem orzeczeniu dogmatycznem, w żadnym zbiorze prawd katolickich. Nie mniej wszakże jest rzeczą pewną, że aż do w. XVII uczeni chrześcijańscy przypuszczali, że słońce obraca się wkoło ziemi nieruchomej; błądzili oni tak samo tu, jak w przedmiocie objętości ziemi i słońca, jak w wielu szczegółach z zakresu geografii, chemii i wielu innych; błąd ten powszechny wypowiadali w pismach, wygłaszali po szkołach, o ile się po temu sposobność zdarzyła. Wielu teologów znajdowało nawet pewną uderzającą zgodność pomiędzy tą błędną teoryą kosmologiczną, a nauką wiary; mówili mianowicie, że jak z powodu Wcielenia Słowa ziemia nasza jest środkiem świata moralnego, tak podobnież swym ogromem i swą nieruchomością jest środkiem świata materyalnego. Przyznajemy również, że w pewnych wyrażeniach Pisma św. upatrywano dowody, przemawiające za tą błędną zasadą.
Ale cóż z tego wnosić można, że tak samo katoliccy jak nie katoliccy uczeni mylili się w wielu szczegółach nie dotyczących wiary, i że Kościół błędów ich nie potępiał? Odpowiadają nam na to, że wszak władza kościelna w procesie Galileusza potępiła naukę, która w rzeczywistości jest nauką prawdziwą. Otóż oświadczamy, że władza kościelna nie wyrzekła stanowczego potępienia odnośnie do tej nauki, ani żadnego nie wydała orzeczenia dogmatycznego o ruchu ziemi. Trzymając się powszechnego zdania ówczesnych uczonych, zabroniła wprawdzie głosić nauki o ruchu ziemi, gdyż uważała ją za niezgodną z Pismem św., ale nic dogmatycznego nie orzekła, później zaś, gdy udowodniono prawdę, władza kościelna cofnęła swój zakaz. To znów postępowanie władzy kościelnej nie może dziwić katolika, znającego zasady swej wiary (ob. art. Galileusz).
Inny zarzut wyciągają przeciwnicy Kościoła z faktu, że wszyscy Ojcowie Kościoła, których jednozgodność stanowi regułę wiary katolickiej, wierzyli w nieruchomość ziemi i obracanie się wkoło niej słońca. Powiadają zatem, że Kościół katolicki przyznać powinien, iż pobłądził w nauce swej dogmatycznej, i że tradycya jego, z której sobie robi regułę wiary, podlega błędom.
Otóż przyznajemy, że u Ojców św. i u tłómaczy biblijnych, wcześniejszych od wieku XVI, spotykamy moralną jednomyślność w dosłownem tłómaczeniu tekstów biblijnych, dotyczących zagadnienia o ruchu ziemi. Nie sądzimy nawet, aby można było — z pewnemi rozumie się wyjątkami — poważnie zaprzeczać faktu tej moralnej jednomyślności, na jakiej opierały się Kongregacye św. Officium i Indeksu przy wydawaniu dekretów z r. 1633 i 1616. Ale Kościół wcale nie uczy, jak twierdzi zarzut powyższy, że zgodność Ojców i tłómaczy katolickich co do znaczenia tekstów Pisma św. jest zawsze regułą wiary. Nie utrzymywał tego ani Sobór Trydencki, który wydał przecież prawo o tłómaczeniu Pisma św., opartem na zgodności Ojców Kościoła, ani też Sobór Watykański, który to prawo odnowił. Łatwo się o tem przekonać, czytając sam tekst orzeczeń soborowych, zwłaszcza orzeczenia Soboru Trydenckiego. Podług zaś tego ostatniego orzeczenia, Ojcowie Soboru Trydenckiego postanowili co następuje: 1-o. W przedmiotach wiary i moralności, odnoszących się do zbudowania nauki chrześcijańskiej, trzeba ten sens uważać za prawdziwe znaczenie Pisma św., który był i jest za prawdziwy uważany przez Matkę naszą świętą, Kościół, do którego należy sądzić o prawdziwem znaczeniu i tłómaczeniu Ksiąg świętych; 2-o skutkiem tego, nie wolno nikomu tłómaczyć Pisma św. przeciw temu znaczeniu, albo nawet przeciw jednomyślnej zgodności Ojców"1.
Sobór tedy, jak ze słów powyższych widzimy, wyraźną robi różnicę pomiędzy tłómaczeniem, podawanem przez Kościół, a jednomyślną zgodnością Ojców, którą podaje tylko poprostu za modłę postępowania dla egzegetów. Przyczyna zaś tego rozróżnienia jest ta, że zgodność Ojców Kościoła w wykładzie tekstów biblijnych nie zawsze ma jeden i ten sam charakter i tę samą powagę. Niekiedy zgadzają się Ojcowie dlatego, że wyrażają naukę Kościoła; są oni wówczas świadkami wierzeń katolickich, a tem samem są jednomyślni, gdyż wiara katolicka jest jedna. Jednomyślność stanowi w tym razie regułę wiary, gdyż jest ona niezaprzeczonym objawem nauki Kościoła. W innych zaś razach, przeciwnie, przemawiają Ojcowie nie jako świadkowie wiary Kościoła, lecz jako egzegeci, jako uczeni, i wówczas zgodność ich może być skutkiem pojęć, w ich czasach panujących w dziedzinie filozofii, historyi naturalnej, astronomii i t. d. W tym razie zgodność Ojców wcale nie jest pewnym dowodem prawdy; stanowi ona tylko pewien jakiś przyczynek na korzyść wypowiadanego przez nich zdania, i byłoby wówczas zuchwalstwem popierać zdanie, ich zdaniu przeciwne, dopóki się nie udowodni, że Ojcowie ci się mylili; ale takie zdanie, ich zdaniu przeciwne, nie byłoby jeszcze błędem przeciwko wierze katolickiej, nie byłoby jeszcze herezyą.
Takie rozróżnienie czynią wszyscy teologowie katoliccy, i w tym tylko razie nadają zgodności Ojców powagę reguły wiary, kiedy ci przemawiają jako świadkowie wiary Kościoła; obok tego przyznają zaś, że jednozgodne nawet przekonanie Ojców może być błędne, gdy oni mówią jako egzegeci, jako uczeni lub nauczyciele prywatni. Dlatego też Sobór Watykański, chcąc określić przedmiot boskiej wiary katolickiej, zalicza doń tylko te prawdy, które wypowiedział Kościół zdaniem nieomylnem, jak również te, które w swem zwyczajnem i powszechnem nauczaniu podaje za objawione przez Boga;2 wcale zaś do przedmiotu wiary nie zalicza tych nauk, na poparcie których przytoczyć może sam tylko materyalny fakt jednogłośnej zgodności Ojców Kościoła.
Jakoż tedy Ojcowie święci, którzy przypuszczali nieruchomość ziemi i ruchomość słońca, nie mówili jako świadkowie wiary Kościoła, lecz jako egzegeci. Dowodem jest sam sposób ich wyrażania się; żadnego z nich nie znamy, któryby przedstawiał system Ptolomeusza jako prawdę przez Boga objawioną i przez Kościół do wierzenia podaną. Uważali za swój obowiązek wyjaśniać tłómaczone przez się teksty biblijne w znaczeniu dosłownem, to bowiem znaczenie doskonale się zgadzało ze wszelkiemi pozorami i z kosmologicznym systemem Ptolomeusza, powszechnie wówczas przyjętym; zdanie ich ma wszelkie z naszej strony prawo do szacunku, należnego ich wiedzy, nie zaś łączności jego z wiarą naszą. Zresztą, zdanie to podzielało bardzo niewielu Ojców, w dokumentach zaś, zawierających wyłącznie zwyczajną i powszechną naukę Kościoła, ani śladu tego przekonania Ojców nie znajdujemy: w takich naprzykład odezwach papiezkich, w aktach soborowych, w wyznaniach wiary, w przemowach do ludu, w katechizmach i t. p. dokumentach kościelnych. Na poparcie naszego zdania, że zgodność Ojców nie zawsze jest regułą wiary w oczach Kościoła, moglibyśmy nawet powołać się na słowa Soboru Watykańskiego: ad aedificationem doctrinae christianae pertinentium. Zagadnienie zaś o ruchu ziemi w niczem nie dotyczy wiary lub moralności chrześcijańskiej.
To-też Kościół nigdy nie twierdził, aby ta jednomyślna zgodność Ojców Kościoła, dotycząca tłómaczenia tekstów biblijnych, odnoszących się do ruchu ziemi, była w jego oczach regułą wiary. Wyraźnie dowodzą tego świadectwa teologów, przytoczone w art. Galileusz, późniejsze od dekretu Kongregacyi z r. 1616, i świadectwo, jakie przed tym dekretem wypowiada następujący list sławnego kardynała Bellarmina. List ten, ogłoszony po raz pierwszy przez Berti'ego3 w 1876 r., pisany był do Foscarini'ego dn. 12 Kwietnia 1615 r. Przytaczamy tu główniejsze z niego wyjątki: „... 1. Powiadam, mój Ojcze Wielebny, że Ty i pan Galileusz rozsądnie postąpicie, jeśli będziecie mówili ex suppositione, nie zaś w sposób bezwzględny, jak-to, mojem zdaniem, przemawiał Kopernik; mówiąc bowiem w przypuszczeniu o ruchu ziemi i nieruchomości słońca, osłania się wszystkie pozory lepiej, aniżeli wszystkimi epicyklami i wymiarami; takie mówienie żadnego nie przedstawia niebezpieczeństwa, a matematykom najzupełniej wystarcza. Ale chcieć twierdzić, że słońce jest rzeczywiście środkiem świata i że obraca się jedynie wkoło samego siebie, nie przesuwając się od wschodu ku zachodowi, podczas gdy ziemia, zawieszona gdzieś w przestrzeni, obraca się z nadzwyczajną szybkością wokoło słońca, jest-to narażać się na największe niebezpieczeństwo, jest-to nie tylko oburzać filozofów i teologów scholastycznych, ale jest-to szkodzić świętej naszej wierze i oskarżać Pismo św. o błędy. Doskonale wykazałeś, że są różne tłómaczenia Pisma św., aleś nie zastosował tego w szczególności, i z pewnością natrafiłbyś na największe trudności, gdybyś był chciał wytłómaczyć wszystkie ustępy Pisma, któreś sam przytoczył.
„2. Powiadam jak to wiesz dobrze, iż Sobór zabrania tłómaczyć Pismo św. przeciwko powszechnemu zdaniu Ojców św. a jeśli chcesz, to nie tylko Ojców św., ale wszystkich nowożytnych komentatorów Księgi Rodzaju, Psalmów, Ekklezyastesa, Jozuego; przekonasz się, że wszyscy oni jednomyślnie tłómaczą Pismo dosłownie, że słońce jest na niebie i z nadzwyczajną szybkością obraca się wkoło ziemi, że ziemia jest bardzo od słońca oddalona i pozostaje nieruchoma w środku świata. Rozważ więc teraz w roztropności swojej, czy Kościół może to cierpieć, aby Pismu św. nadawano znaczenie przeciwne Ojcom św. i wszystkim greckim i łacińskim tłómaczom. Nie można odpowiadać na to, że nie stanowi to przedmiotu wiary, bo jeśli nie jest-to przedmiotem wiary ex parte objecti, to jest przedmiotem wiary ex parte dicentis; tak samo byłoby herezyą mówić, że Abraham nie miał dwóch synów a Jakób dwunastu, i że Chrystus nie narodził się z dziewicy, a to dlatego, iż Duch św. jedną, i drugą tę prawdę wypowiedział przez usta proroków i apostołów.
„3. Powiadam, że gdyby nawet prawdziwie udowodniono, iż słońce znajduje się w środku świata a ziemia w dalekich przestworzach, że słońce nie obraca się wkoło ziemi, lecz ziemia wkoło słońca, to i wówczas jeszcze wiele ustępów Pisma św., które wydają się być przeciwnemi tej nowej teoryi, należałoby tłómaczyć z największą oględnością, i należałoby mówić raczej, że ich nie rozumiemy, aniżeli błędnem nazywać to, co wprzód udowodnić-by należało. Co do mnie, to nie radbym wierzyć w możliwość takiego udowodnienia, zanimby mi ono nie zostało okazane, a dowodzić, że ocala się pozory, przypuszczając, iż słońce jest w środku świata, a ziemia zawieszona w przestworzach, wcale nie jest to samo co dowodzić, że w rzeczywistości słońce jest w środku świata a ziemia zawieszona w przestworzach. Pierwsze z tych dowodzeń uważam za możliwe, lecz co do drugiego, to bardzo wątpię, a w razie wątpliwości nie powinno się porzucać tłómaczenia Ksiąg św., jakie dają Ojcowie..."
List ten dowodzi naprzód, że, zdaniem uczonego kardynała, fakt jednomyślnej zgodności Ojców w wykładzie tekstów, dotyczących ruchu ziemi, wkładał na egzegetów i uczonych obowiązek nie przyjmowania teoryi, temu wykładowi przeciwnej, chyba że się znajdzie pewne i niezawodne udowodnienie prawdziwości tej teoryi. Obowiązek ten opierał się na przyrodzonem prawie roztropności i na prawie pozytywnem Soboru Trydenckiego. List ten następnie dowodzi, że jednomyślna zgodność Ojców św. nie stanowiła, jego zdaniem, reguły wiary katolickiej, gdyż jako rzecz możliwą przypuszczał, że z czasem opinia przeciwna zostanie udowodniona jako prawdziwa, i że się wówczas będzie zmuszonym mówić, iż się nie rozumiało znaczenia Pisma św. Istotą zaś reguły wiary katolickiej jest to, że ona wyklucza wszelką możliwość błędu i jakiejkolwiek zmiany.
Słowem, tak samo w Kościele katolickim, jak po za nim, mylono się co do ruchu ziemi, ale omyłki tej Kościół nigdy nie podawał swym wiernym za jakąś prawdę objawioną przez Boga. J. Chrz. J.
X. W. S.
-
Quoniam vero, quae sancta Tridentina synodus de interpraetatione divinae Scripturae ad coercenda petulantia ingenia salubriter decrevit, a quibusdam hominibus prave exponuntur, nos idem decretum renovantes, hanc illius mentem esse declaramus, ut in rebus fidei et morum, ad aedificationem doctrinae christianae pertinentium, is pro vero sensu sacrae Scripturae habendus sit, quem tennit ac tenet sancta mater Ecclesia cuins est judicare de vero sensu et interpretatione Scripturarum sanctarum; atque ideo nemini licere contra hunc sensum, ant etiam contra unanimem consensum Patrum ipsam Scripturam sacram interpretari (Consti. Dei Filius, cap. 2, de Revelatione). ↩
-
Porro fide divina et catholica ea omnia credenda sunt, quae in verbo Dei scripto vel tradito continentur, et ab Ecclesia, sive solemni judicio, sive ordinario et universali magisterio tanquam divinitus revelata credenda proponuntur. (Constit. Dei Filius, cap. 3, De Fide). ↩
-
Copernico e le vicende del sistema copernicano. ↩