Serce jezusowe

Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa było w swoim czasie przedmiotem licznych a nieuzasadnionych napaści. W odpowiedzi na nie powiemy 1-o o początkach czci serca Jezusowego, 2-o o przedmiocie tej czci, 3-o o jej godziwości.

I. Początki czci Serca Jezusowego. skopiuj

Błogosławiona Małgorzata-Marya Alacoque, urodzona r. 1640 we Francyi, następnie zakonnica zakonu Nawiedzenia N. M. Panny, t. zw. Wizytek, przez długie lata miewała szczególne objawienia, w których ukazywał się jej Pan Jezus. Dziwne te wydarzenia działy się w Paray-le-Monial. Zbawiciel często ukazywał jej swe boskie serce, po nad którem widywała krzyż; przeszywały je godła męki i śmierci Chrystusowej, a z wewnątrz serca wybuchał płomień. Chrystus Pan żądał od swej służebnicy, aby się wszystkiemi siłami starała uzyskać na cześć Jego serca ustanowienie nowego święta, któreby obchodzono w Piątek po Oktawie Bożego Ciała. Zalecił jej nadto, aby wszędzie rozszerzała to nabożeństwo, którego cel i główne ćwiczenia pobożne sam określić raczył. Podług obietnicy boskiego Mistrza, czcicielom Jego serca miały być przyznawane nadzwyczajne przywileje i łaski.

Niebawem pobożna Małgorzata-Marya znalazła potężnych pomocników w tem dziele. Czcig. O. de la Colombière, którego Zbawca udzielił swej służebnicy za współpracownika i doradzcę, Marya, królowa Angielska, córka Jakóba II, Przełożeni zakonu Wizytek, król i episkopat Polski, i wielu innych jeszcze, połączyli swe usiłowania, by rozpoczęte przez ubogą zakonnicę dzieło uwieńczyć. Odtąd nabożeństwo rzeczone szybko się rozpowszechniło we Francyi, we Włoszech i w Polsce. Pobożnemu temu uniesieniu wtórowała Stolica Apostolska. W 1726 r. trzysta dziesięć bractw tyluż brewiami Apostolskiemi założono we Francyi, w Belgii, w Niemczech i w Polsce. Bractwo Rzymskie, założone przez św. Leonarda z Portu Maurycego, wyniesiono w r. 1732 do godności arcybractwa. Pobożność jednak i miłość boża żądała czegoś więcej jeszcze. Kuryi Rzymskiej przedstawiono żądanie, wypowiedziane w jednem z objawień błogosławionej Małgorzacie-Maryi Alacoque. Cześć Serca Pana Jezusa miała być wprowadzona do świątyń Pańskich i zająć poczesne miejsce w rzędzie świąt katolicyzmu.

Rzym stosował przy tej sposobności znaną swą roztropność. Kiedy w r. 1697 Marya, królowa Angielska, prosiła Innocentego XII, aby cześć Serca Pana Jezusa nakazał całemu Kościołowi obchodzić w Piątek po Oktawie Bożego Ciała, udało się Jej zaledwie uzyskać dla zakonu Wizytek przywilej odprawiania w rzeczonym dniu Mszy św. o Pięciu Ranach Pana Jezusa. Było-to pierwsze ustępstwo; za niem miały iść inne. W trzydzieści lat później biskup Marsylski prosił, aby Stolica Apostolska upoważniła świeckie i zakonne duchowieństwo jego dyecezyi do odmawiania brewiarza i odprawiania Mszy św. o Sercu Pana Jezusa. Tęż samą prośbę z uwzględnieniem całego Kościoła powtórzyli król polski, August, i biskup Krakowski. Po dwakroć odmawiano w Rzymie tej podwójnej prośbie, raz 12 Czerwca 1727 r., drugi raz 30 Czerwca 1729 r. Dopiero ponownie zaniesioną prośbę przez biskupa Krakowskiego i przez Arcybractwo Serca Jezusowego uwzględniono w r. 1765, kiedy Klemens XIII pż ustanowił święto Serca Jezusowego dla Polski i dla arcy-bractwa w Rzymie. Odtąd już większość dyecezyi katolickich wyjednała sobie tenże przywilej oddzielnymi indultami apostolskimi. Dopiero w 1856 r. nastąpiło całkowite zwycięztwo. Pius IX przepisał święto Serca Jezusowego, officyum i Mszę św. dla całego Kościoła.

II. Przedmiot czci Serca Jezusowego. skopiuj

Kilka uwag przedwstępnych wyjaśni całą sprawę. Zaznaczamy naprzód, że wyraz „serce" ma zazwyczaj dwa różne znaczenia. W znaczeniu dosłownem oznacza on jedną z części ciała; w znaczeniu zaś przenośnem oznacza miłość, której bywa godłem.

Zauważmy następnie, że człowieczeństwo Chrystusa Pana jest hypostatycznie ze Słowem złączone. Druga osoba Trójcy Przenajświętszej jest wewnętrznie zjednoczona z każdą z cząstek ciała, z duszą i z jej władzami. Działania duszy, działania ciała są-to działania samego Boga: — to Słowo myśli, chce, kocha, działa, cierpi i umiera z miłości dla swego Ojca i z miłości dla ludzi.

Zauważmy wreszcie, że w czci jakiejkolwiek rozróżniamy zazwyczaj przedmiot jej materyalny, przedmiot formalny i cel. — Przedmiot materyalny jest-to sama rzecz uważana sama w sobie razem ze wszystkiemi własnościami, jakie w sobie zawiera: do niej zwracają się bezpośrednio hołd i adoracya. — Przedmiot formalny jest-to coś, co szczególniej zwraca uwagę w samej materyi, jest-to powód, skłaniający do oddawania jej czci; będą więc to cnoty jej, podniosłość jej natury, potęga jej lub dobroć, objawione w jej dziełach i dobrodziejstwach. Łatwo z tego wnosić, że kult religijny nie rozdziela tych dwóch przedmiotów; rozważa on i czci przedmiot formalny w przedmiocie materyalnym, którego część stanowi. — Cel kultu jest tem zadaniem, jakie sobie kult ten stawia. Obok celu, jaki wskazuje sama natura nabożeństwa, mianowicie chwała boża lub chwała świętych, może Kościół lub osoby prywatne mieć cele odrębne w nabożeństwie, jak uproszenie łask sobie lub bliźnim potrzebnych.

To powiedziawszy odpowiadamy na pytanie:

Podług nauki św. Tomasza z Akwinu, przedmiotem materyalnym czci oddawanej Bogu-Człowiekowi, jest zawsze osoba Słowa, a przez nią rozumie się druga osoba Trójcy Przenajświętszej, rzeczywiście różna od Ojca i Ducha św., utożsamiona z naturą boską i wewnętrznie złączona z naturą ludzką. Do tej osoby Słowa zwracają się przedewszystkiem zarówno chwała, cześć, modlitwa, jak wszelka obraza, zniewaga i krzywda. — Przedmiotem formalnym tego nabożeństwa jest natura boska lub natura ludzka, mądrość nieskończona, lub mądrość stworzona, albo każdy inny przymiot i własność. Człowieczeństwo zaś i doskonałości stworzone, wewnętrznie zjednoczone z osobą Słowa, a przez to zjednoczenie uświęcone i do nieskończonej godności podniesione, odbierają cześć w samej osobie Chrystusa (III. qu. 25).

Jeśli te zasady zastosujemy do nabożeństwa Serca Pana Jezusa, to się przekonamy, że przedmiotem materyalnym, przedmiotem, któremu się cześć oddaje, jest osoba boska; tem zaś, co w Chrystusie Panu szczególniejszą naszą zwraca uwagę, co nas skłania do czczenia Go, słowem — przedmiotem formalnym jest Jego serce w podwójnem tem znaczeniu, o jakiem mówiliśmy przed chwilą, to serce hypostatycznie ze Słowem złączone i przez to złączenie na cześć zasługujące. A zatem, serce cielesne, które Bóg ożywia, w którem ciało czerpie krew swoją, jest materyalnym przedmiotem pod zmysły podpadającym; miłość zaś, uważana jako cnota lub jako czyn, złączona z osobą boską w ten sam sposób, co dusza i jej władze, jest formalnym przedmiotem duchowym.

Trzeba jednak powiedzieć, że nowożytni teologowie zarzucili poniekąd ten sposób mówienia, którego niegdyś używali teologowie Szkoły. Ich zdaniem, przedmiotem materyalnym jest jednocześnie miłość osoby i jej serca materyalnego, ożywianego przez duszę i złączonego ze Słowem. Przedmiotem formalnym zaś, który jest powodem czci przedmiotu materyalnego, jest nieskończona doskonałość osoby boskiej, połączonej z człowieczeństwem oraz z każdą jego częścią. Przedmiotem czci całkowitym jest osoba w obu naturach istniejąca.

Czy przyjmiemy ten czy ów sposób mówienia, zawsze pozostanie prawdą to, że oddając cześć sercu Pana Jezusa, oddaje się cześć Słowu, sercu cielesnemu zjednoczonemu z Jego osobą, miłości Jego, której serce jest godłem.

Na uzasadnienie tej prawdy przytoczyć możemy wolę Chrystusa Pana, objawioną błogosławionej Małgorzacie-Maryi, odezwy papieży, Kongregacyi rzymskich i praktykę wiernych. W tych źródłach znajdujemy wyraźne wzmianki o tych rozmaitych rzeczach: o osobie Słowa, o sercu Jego fizycznem i o Jego miłości. Raz bowiem słyszymy tam, że-to serce fizyczne Chrystusa Pana odbiera cześć ze strony wiernych, drugi raz, że-to miłość Jego jest wielbiona, to znów, że obie te rzeczy razem. Nigdy zaś nie widzimy, aby odłączano serce lub miłość od Chrystusa Pana, to znaczy od Jego osoby.

Świadkiem uczuć ludu chrześcijańskiego był O. Galifet, postulator sprawy omawianego tu nabożeństwa ze strony Królestwa Polskiego wobec Kongregacyi Obrzędów w Rzymie. „Głównym przedmiotem tego nabożeństwa, powiada on, jest nieskończona miłość Syna Bożego... I właśnie przez wdzięczność za wszystkie skutki tej miłości... godzi się odrębnem nabożeństwem czcić święte Serce Pana Jezusa... Serce zasługuje na cześć z naszej strony nie tylko dlatego, że jest najszlachetniejszą cząstką ludzkiego ciała Chrystusowego, ale także dlatego, że jest siedliskiem miłości Chrystusowej... Ponieważ słabość ludzka wymaga, aby jakiś przedmiot pod zmysły podpadający pobudzał ją i podtrzymywał w pobożności..., przeto też i miłości naszej względem Chrystusa Pana żaden inny przedmiot zmysłowy nie mógł skuteczniej i godniej w nas wzbudzić aniżeli to serce przenajświętsze." (Analect. Juris Pontif. ser. IV. lib. 30).

Wyraźniej jeszcze określili przedmiot tego nabożeństwa biskupi polscy XVIII w. Kiedy z różnych powodów Stolica Apostolska nie uwzględniła prośby króla polskiego i biskupa krakowskiego, wówczas biskupi polscy przedstawili memoryał do Kongregacyi Obrzędów, w którym poruszyli wszystkie odnośne zarzuty promotora wiary, kardynała Lambertini, późniejszego papieża Benedykta XIV. W memoryale tym powiedziano między innemi co następuje: „Niektórzy zdają się mniemać, że przedmiotem tego nabożeństwa ma być materyalne serce Jezusa-Chrystusa, bez żadnego znaczenia, bez poznawania i bez miłości; sądzą oni, że w nabożeństwie tem, oddaje się cześć samemu tylko ciału i krwi bez żadnego względu na ów nieprzebrany skarb darów duchowych, przedziwnych i bożych, jakie w tem sercu były złożone i zamknięte. Zdają się oni uważać to serce jakoby serce jakiegoś świętego, starannie przechowywane w relikwiarzu razem z innemi szczątkami jego ciała. Błądzą, którzy tak myślą.—Serce Jezusowe trzeba brać naprzód jako stanowiące jedną całość z duszą Pana Jezusa i boską Jego osobą; następnie zaś uważać je trzeba jako godło i siedlisko wszystkich cnót i uczuć Chrystusa Pana, a zwłaszcza uczucia miłości względem swego Ojca i względem ludzi; później—jako środek wszystkich bolesnych cierpień, dla zbawienia świata podjętych przez Odkupiciela w ciągu całego życia, a zwłaszcza w czasie Jego męki, wreszcie—jako serce przebodzone na krzyżu nie tyle włócznią żołnierską, ile raczej miłością Odkupiciela, która kierowała żelazem włóczni... A zatem, serce Jezusa za nas zranione..., dusza najświętsza, która to serce ożywia i dozwala mu być sercem Boga, miłość, która to serce przepełnia, cnoty, których ono jest godłem i siedzibą, boleści i smutki, jakie je dręczyły, słowem, cały ten ogół rzeczy podniosłych, przedziwnych, bożych, — to wszystko jest prawdziwym, właściwym i całkowitym przedmiotem czci serca Jezusowego."

O zamiarach Kościoła w popieraniu tego nabożeństwa, mówią nam liczne dowody; trzy z nich wspomnieć tu wystarczy.

Klemens XIII w dekrecie, upoważniającym Królestwo Polskie i Arcybractwo Rzymskie do obchodzenia święta Serca Jezusowego, mówi przedewszystkiem o miłości Odkupiciela; zgadza się (papież) na prośby biskupów polskich i Arcybractwa Rzymskiego, wiedząc dobrze..., iż odprawianie Mszy św. i Officyum zmierza tylko do rozwinięcia czci już istniejącej i do wznowienia pod tem godłem pamięci na miłość bożą, która skłoniła Syna Bożego do przyjęcia na się natury ludzkiej, która uczyniła go posłusznym aż do śmierci i skłania go do czynów pokory i łagodności."

Pius IX znów w dekrecie beatyfikacyi bł. Małgorzaty-Maryi uwzględnia przedewszystkiem fizyczne serce Pana Jezusa. „Twórca naszego zbawienia, powiada papież, Jezus Chrystus, przez miłość ku nam przyjąwszy na się słabości natury ludzkiej i jako niewinna ofiara ofiarowawszy się na krzyżu, aby nas uwolnić od niewoli szatańskiej, niczego bardziej nie pragnął, jak wszelkimi sposobami rozpalać w sercu ludzkiem ów płomień miłości, jakim własne Jego serce gorzało... Aby bardziej rozbudzić ten płomień, chciał Pan Jezus, aby zaprowadzono i rozszerzano w Kościele nabożeństwo i cześć Jego serca... Któż będzie tak nieczuły, aby nie kochać tego serca dla nas zranionego i włócznią przeszytego?.. Któż się nie będzie poczuwał do pomnożenia dowodów swej czci dla tego świętego serca, które z rany swej wydało krew i wodę, źródło zbawienia i życia."

Nie inaczej też wyraża się officyum kościelne o bł. Małgorzacie-Maryi, zatwierdzone przez Kongregacyę Obrzędów 27 Września 1864 r. „Ukazał się Jezus i pozwolił widzieć jej swe boskie serce, otoczone płomieniem i uwieńczone cierniem. Polecił jej pracować nad zaprowadzeniem publicznego nabożeństwa ku czci swego serca, aby ludzie poznali Jego miłość oraz naprawili wyrządzane Mu krzywdy i niewdzięczności."

Co się zaś tyczy celu czci Serca Jezusowego, to dosyć o nim mówią przytoczone wyżej dokumenta, że jest nim mianowicie rozpalenie dusz ludzkich miłością bożą, naprawa krzywd i niewdzięczności, wyrządzonych Bogu grzechami ludzkimi.

3-o. Godziwość tego nabożeństwa.—Samo się przez się rozumie, że Serce Jezusa i miłość Jego zasługują na cześć najwyższą, cultum latriae. Boć rzeczywiście, jeśli Słowo Wcielone ma prawo do czci z naszej strony nie tylko ze względu na swe przymioty boskie, ale także ze względu na to wszystko, co ma w sobie ludzkiego, skoro jest rzeczą dozwoloną i konieczną czcić w Słowie Wcielonem najświętsze człowieczeństwo, to rzeczywiście godziwą jest rzeczą czcić w tej samej osobie serce, jeden z najgłówniejszych organów ciała, jak również godzi się czcić miłość, jednę z moralnych doskonałości duszy.

Ale zapyta kto może, czy wolno czcić Serce Jezusa czcią zupełnie odrębną? Dlaczegoż tak wyróżniać serce od innych części Chrystusowego ciała lub miłość od innych doskonałości duszy? Czy wreszcie hołdy nasze mogą w tak odrębny sposób zwracać się do jednego jakiegoś organu ciała i do jednej jakiejś cnoty?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy wyliczyć powody tej czci odrębnej. Znajdujemy je właśnie w tym szczególnym udziale, jaki serce i miłość Jezusowa miała w dziele odkupienia rodu ludzkiego.

Przez miłość dla swego Ojca, przez miłość dla rodzaju ludzkiego Słowo Wcielone prowadziło życie ukryte w ciągu lat trzydziestu, ogłaszało Królestwo boże, potwierdzało swe posłannictwo niezliczonymi cudami, dawało przykłady cnót najpodnioślejszych. Z miłości dla ludzi Chrystus pozwolił męczyć swe ciało i duszę, a chciał umrzeć na drzewie krzyża; ustanowił Kościół i Sakramenta św. a przebywa nadal między nami pod obsłoną Eucharystyi, aby być naszym pocieszycielem, zasiłkiem i podporą. Skoro godzi się czcić Jezusa rodzącego się, cierpiącego, umierającego, skoro przez wszystkie wieki oddawano cześć narodzeniu Jezusa Chrystusa, męce Jego i śmierci, to dlaczegóż-by nie wolno było oddawać odrębnej czci miłości Chrystusa, będącej sprężyną wszystkich Jego czynności, — tej czci, która w osobie Chrystusa i z nią razem składa hołd jednej z najwspanialszych cnót moralnych?

Święte Serce Jezusa udzielało siły, zdrowia, życia innym organom Jego ciała. Ono było źródłem tej krwi przenajdroższej, która świat odrodziła. Po śmierci Zbawiciela włócznia przeszyła Jego serce a rana ta, przez Chrystusa przewidziana, złożona została Bogu w ofierze za zbawienie świata. Przez to, zdaniem wielu Ojców Kościoła, wysłużył Chrystus władzę ustanowienia Sakramentów św.; i to jest pierwszy powód, dla którego od innych członków ciała Chrystusa Pana odróżniamy serce i oddajemy mu cześć odrębną.

Jeśli pobudką ziemskiego życia Zbawiciela była miłość Jego dla Boga i ludzi, to cóż nam trzeba będzie powiedzieć o sile tych objawów miłości? Tymczasem zaś, znamy zależność tych objawów od serca. Podług opinii nie pozbawionej pewnego prawdopodobieństwa, serce jest organem miłości; czyli innemi słowy, ilekroć wola wytwarza akt natężenia, tyle razy akt odpowiedni wytwarza uczucie, którego organem w tym razie byłoby serce. Skoro zaś tak jest, to czyż nie jest-to nowy powód oddawania czci sercu boskiego Zbawiciela? Wiemy, że wielu fizyologów napróżno powstaje przeciw przypisywaniu takiego wpływu sercu i podaje mózg za organ miłości. Uwagę tę zrobił kardynał Lambertini świętej Kongregacyi Obrzędów, a zarzut ten wydawał się tak doniosłym, że wpłynął na odroczenie ustanowienia nabożeństwa do Serca Pana Jezusa. Nas zaś uwaga ta nie powstrzymuje bynajmniej.

Cokolwiek mówionoby o czuciu czyli o pożądaniu zmysłowem, to przecież nie można zaprzeczyć pewnego tajemniczego głębokiego wpływu uczucia, wpływu wszelkiej żywszej namiętności na serce człowieka; w jakikolwiek sposób tłómaczyłyby rzecz tę filozofia i fizyologia, to jednak zaprzeczyć się nie da pewien stosunek pomiędzy uczuciem a sercem. Miłość, nienawiść, gniew, strach, raptowne przerażenie, jeśli są gwałtowne, wywołują mniej lub więcej silne, żywe lub powolne bicie serca, a niekiedy nawet gwałtowne udary i kurcze. Ta sama wzajemność serca i uczucia istnieje też w porządku nadprzyrodzonym. Wszak nadmiar miłości bożej wywoływał w sercu świętych pańskich co najmniej dziwne zjawiska. Serce św. Piotra z Alkantary było jakoby ogorzałe, a ogień wewnętrzny rozchodził się na całe ciało. Podobny żar miłości odczuwali także św. Aloyzy Gonzaga i św. Stanisław Kostka. Serce św. Filipa Nareusza tak dalece się rozszerzyło, że pękły mu dwa żebra, a biło tak gwałtownie, że niekiedy trzęsło się całe jego ciało. Sam Bóg cudami potwierdził tę tajemniczą łączność serca miłości. Dlaczegóż-bo Chrystus w jednem z objawień św. Katarzyny Sienneńskiej wyjął jej serce, a w to miejsce włożył inne? Dlaczego Anioł przebił serce seraficznej dziewicy, Teresy z Avila? Czyż nie dlatego, że cuda te były jakby naturalnym skutkiem gwałtownej miłości?—A wobec tego któż nie przyzna, że całe życie Chrystusa, pełne miłości i cierpienia dla chwały Ojca i dla zbawienia świata, wywierało tajemniczy wpływ na Jego serce? Słusznie przeto pobożność chrześcijańska odróżnia serce od innych części świętego człowieczeństwa, słusznie oddaje mu cześć odrębną, czci je w Jego boskiej osobie i razem z nią.

Pozostaje jeszcze jeden powód tej czci odrębnej. Człowiek, z ciała i z duszy złożony, chce być pobudzony do miłości bożej znakami zewnętrznymi; tajemnice odkupienia muszą ukazywać się pod jakiemś godłem, które pociąga serce człowieka i zniewala wolę jego. Otóż żadne godło, żaden znak nie jest zdolny w tej mierze, co serce Jezusa, sprowadzić tego zbawiennego skutku. Obraz serca Jezusowego, z płomieniami, z raną, z krzyżem i cierniami łatwo porywa duszę wierną do miłości samego serca Jezusa. Godło to przypomina chrześcijaninowi i otchłań miłości Chrystusowej, i niewdzięczność, jaką ludzie płacą za miłość ich Odkupiciela. Jakżeby więc ludzie przy rozważaniu tych rzeczy nie mieli się zachęcać do tem gorętszej miłości Chrystusa i Boga, do tem wierniejszego spełniania cnoty i do rozszerzania w miarę możności Królestwa bożego na ziemi?

(Ob. De cultu ss. Cordis Jesu ac. D. N. J. Ch. przez Galifet'a, r. 1726. Croiset. S. J. La Devotion au Sacré-Coeur de Notre Seigneur Jésus-Christ. S. Nilles. S. J. De rationibus festorum SS. Cordis Jesu et purissimi Cordis Mariae.—Muzarelli, S. J. Dissertazione intorno alle regole da osservarsi per parlare e scrivere con esatezza e con proprietá su la devozione e sul culto diretto al SS. Cuore di Gesu. 1806. Jos. Nix. S. J. De cultu SS. Cordis Jesu... quaedam theologice scripsit.—Quinque theses ad elucidandam et scientifice declarandam devotionem erga SS. Cor Jesu. p. Jungman. Oeniponti. — L. Leroy. De S. Corde Jesu eiusque cultu, tract. phil. hist. dogm. et ascet. Leodii. 1882.—J. Bucceroni, S. J. Commentarii in cultum SS. Cordis Jesu, Parisiis, 1880.