Ślub

I. skopiuj

Nikt głębiej nie przejrzał istoty tego aktu religijnego, zwanego ślubem, nikt jaśniej nie wyłożył odnośnej nauki Kościoła nad św. Tomasza z Akwinu po różnych miejscach dzieł jego. To też naukę tę jego w krótkich rysach wyłożymy.

1-o. Ślub jest dobrowolną obietnicą Bogu złożoną po uprzednim spokojnym namyśle.—2-o. Oczywiście możemy Panu Bogu obiecywać tylko to, czem dobrowolnie rozporządzamy.—3-o. Pan Bóg, który wie wszystko, który jest wszędzie obecny, który nie ma żadnego powodu odrzucania obietnicy naszej, lecz przeciwnie, którego wszystko skłania do jej przyjęcia, przyjmuje ją rzeczywiście w chwili, kiedy ją składamy, i czyni nas tem samem swymi dłużnikami w odrębnem i świętem tego słowa znaczeniu.—4. Śluby krępują wolę naszą, ale nie panują nad nią ani jej niweczą; przeciwnie, raczej ją umacniają w porządku i na drodze zbawienia; ograniczają one niebezpieczną szerokość drogi zatracenia, jaką zaznaczył i opłakiwał Chrystus.—5-o. W szczególności zaś śluby zakonne są nowem wyzwoleniem duszy i nowym węzłem, łączącym ją z Bogiem; nadają one życiu zakonnemu stałość, właściwą szkole Chrystusa i obrazowi nieba; umacniają one czyny zakonnika i uwieczniają je niejako; są pewnem zaofiarowaniem całej jego osoby, najwyższem i duchowem całopaleniem, składanem na cześć Boga, początku naszego i ostatecznego naszego końca, a oraz ofiarującem Mu wszelką działalność, wszelkie cierpienia, całą przyszłość zakonnika professa. To też złamanie ich ma pewien charakter świętokradztwa, przypominającego bezbożność i zuchwalstwo gwałcicieli świątyń.—6-o. Księgi święte wyraźnie zaznaczają doniosłą ważność ślubów ze stanowiska religijnego1, jak również cała tradycya katolicka2.

II. skopiuj

Następujące bywają najczęstsze zarzuty czy to w ogóle przeciwko ślubom czy też przeciw ślubom zakonnym w szczególności.

1-o. Po co obiecywać cośkolwiek Bogu, skoro Bóg niczego nie potrzebuje?—2-o. Alboż jesteśmy pewni, że Bóg przyjmuje nasze obietnice?—3-o. Czemu się pozbawiać tego tak cennego dobra niezależności?—4-o. Alboż to nie doskonalsza rzecz działać dobrowolnie i swobodnie, aniżeli pod przymusem ślubu?—5-o. Czyż-to nie absurd i najwyższe zuchwalstwo zobowiązywać się na przyszłość, której nie znamy, na przyszłość, pełną możliwych a nawet prawdopodobnych niespodzianek, w których nie będziemy mogli za siebie odpowiadać? Bardziej jeszcze niemądre i bardziej zuchwałe jest nieodwołalne zobowiązywanie się do noszenia jarzma, które z czasem można uważać za szkodliwe, łamiące, okropne dla duszy.—6-o. A cóż dopiero powiedzieć o owych ślubach interesownych i najemniczych, którymi krzywdzi się Boga, kupując od Niego przywileje: Daj mi to, a ja Ci dam tamto?—7-o. Co sądzić o tych niebacznych rodzicach, którzy nie lękają się zobowiązywać swe dzieci lub spadkobierców ślubami albo do czynów jakichś osobistych, albo też do wydatków rzeczowych?—8-o. Skoro wreszcie śluby nasze przyjmuje Pan Bóg i skoro nas one względem niego zobowiązują, to jakiem prawem papieże biskupi i delegaci ich ośmielają się je zmieniać, albo nawet całkowicie od zobowiązań uwalniać?

III. — Odpowiedź. skopiuj

1-o. Niema wątpliwości, że Bóg niczego nie potrzebuje, a hołdy, składane Mu w religii naszej, w niczem nie powiększają Jego chwały i istotnej Jego szczęśliwości. Ale mogą one powiększyć chwałę Jego zewnętrzną i przypadkową, a jednocześnie zasługi nasze i szczęście. Ogólna ta uwaga doskonale się stosuje do tego aktu religijnego, o jakim tu mówimy.

2-o. Bóg nas upewnia o przyjęciu obietnic naszych, rozum mógłby się wahać do pewnego stopnia, ale objawienie wyraźnie nas uczy, że ślub, rozsądnie złożony, obowiązuje na sumieniu z całą ścisłością.

3-o. Śluby nie pozbawiają nas fizycznie wolności, ale są jakoby prawami osobistemi, dobrowolnie na się przyjętemi i obowiązującemi do wykonania ślubu dla chwały i dla służby bożej. Jakaż się tedy przez to krzywda dzieje wolności woli? Czyż wolność nasza ma inny jaki cel ostatni do osiągnięcia i inną doskonałość moralną, aniżeli ta, którą ślub obejmuje?

4-o. Powtarzam, że kiedy dopełniamy ślubu, działamy z największą w świecie swobodą i wolnością i z tego powodu nie tracimy żadnej zasługi. I owszem, nabywamy nowej zasługi i to bardzo znacznej nawet, skutkiem hojności i stateczności naszej religii, która nie tylko przyjmuje powszechne obowiązki ogólnego prawa bożego, ale nadto, o ile to od niej zależy, wzmacnia je i ustala.

5-o. Kościół energicznie potępia śluby niebaczne i zuchwałe, a nawet częstokroć im zapobiega na mocy swej władzy, o której poniżej mówić będziemy. Ale kiedy ślub złożony był rozważnie, kiedy święte to jarzmo przyjęte było pod natchnieniem z wysoka, wówczas żadną miarą wątpić nie można, że łaska boska, że łaska stanu, jak ją zazwyczaj nazywają, przyjdzie z obfitą pomocą dobrej woli ludzkiej. Zresztą, ileż-to bywa innych warunków, daleko boleśniejszych i daleko bardziej, niż te, do rozwiązania trudnych, a z których przecież podług upodobania uwolnić się nie można! Jeśli zaś sam przedmiot ślubu lub okoliczności jego stają się niemożliwemi do spełnienia lub celowi, jaki sobie przez ślub założono, przeciwnemi, wtenczas albo ślub przestaje sam przez się obowiązywać, albo też miłościwe wdanie się w tę sprawę Kościoła reguluje położenie, jakiego ślubujący nie przewidywał, lub jakie nawet istnieć początkowo nie mogło.

6-o. Jeśli kto chciał przez ślub warunkowy wchodzić w jakieś kupieckie układy z Bogiem, to Go z pewnością obrażał, i ślub jego nie był ślubem. Ale obietnica okazania Bogu wdzięczności za spodziewane i oczekiwane dobrodziejstwo jest chwalebna i zbożna; jeśli zaś wdzięczność ta jest dobra po otrzymanej łasce, to czemużby miała być zła przed jej otrzymaniem?

7-o. Ślub z istoty swej jest aktem osobistym, który nie może wkładać zobowiązań również osobistych na innych ludzi; gdyby się więc zdarzyło, że rodzice przez nieświadomość zapomnieli o tej zasadzie prawa religijnego, Kościół nigdyby ich aktu nie potwierdził. Zdarzyć się jednak może, iż jakiś akt osobisty pociąga za sobą jakieś następstwa realne, ciążące naprzykład na potomstwie tego, kto ten lub ów ślub składał; w takim wypadku spadkobiercy są obowiązani ten dług spłacić tak samo, jak są obowiązani wykonać inne legaty, przepisane przez testatora. Niema w tem nic takiego, coby naruszało pojęcie najściślejszej sprawiedliwości.

8-o. Bóg, powołując nadprzyrodzonym sposobem sługi swoje, aby byli Jego przedstawicielami na ziemi dla dobra chwały Jego i dusz ludzkich zbawienia, dał im władzę urządzania rozmaitych spraw, odnoszących się do stosunku między Nim a duszami ludzkiemi. Dla tego też Chrystus oświadczył swym apostołom, że ich władza związywania i rozwiązywania na ziemi ma być skuteczna w niebie, to znaczy, pod względem nawet sprawiedliwości wiecznej. Sam Bóg zatem przez pośrednictwo sług swoich zwalnia od uczynionych ślubów lub takowe zamienia; i w tem także niema nic, coby się sprzeciwiało najsurowszym nawet zasadom wiary i rozumu.

Prw. Lehmkuhl. Theol. Moralis; Kirchenlexicon Frybursk, art. Gelübde; Wirthmüller, Die moralische Tugend d. Religion; Jules Didiot, L'État réligieux etc.

(Dr. J. D.).

X. W. S.


  1. Ob. np. Num. XXX, 3 nst. Ps. XXI, 26 nst.; Przyp. XV, 8; XX, 25; Ekkl. V, 3 nst. 

  2. Prw. np. Conc. Trid. sess. VII, can. 9: sess. XXIV, can. 9.