Świątynia (Jedność Ś'i w religii hebrajskiej)
W przeciwieństwie do religii katolickiej, gdzie Bóg rozmnaża swą obecność po tysiącznych kościołach, religia hebrajska dopuszczała tylko jedną arkę przymierza, tylko jedną świątynię, a przed nią jeszcze tylko jeden przybytek. Chciał przez to Pan Bóg tem dobitniej wpoić w umysły Hebreów ideę monoteizmu i dlatego przyobiecał szczególnym przebywać sposobem w Przybytku (Exod. XXV, 8), a skutkiem tego też jedność świątyni sama przez się przypominała żydom jedność ich Boga.—Przeciwko tej nauce Pisma św. powstają racyonaliści; starożytni żydzi, ich zdaniem, wcale nie znali jedności świątyni, i owszem posiadali mnóstwo stałych świątyń po rozmaitych miejscach kraju, i to od pierwszych jakoby początków swego istnienia aż do przymusowego przesiedlenia się do Assyryi i do Chaldei. Ta rzekoma mnogość świątyń miała być naturalnem następstwem wielości bogów hebrajskich. I dopiero po niewoli, gdy religia hebrajska stała się monoteistyczną, jedność świątyni narzucono wszystkim. Żeby zaś tę nowość łatwiej wszyscy przyjęli, wstawiono do ceremonialnej części Pentateuchu dwa miejsca (Levit. XVII, 3—9; Deuter. XII, 2—6), które tym sposobem przypisywały Mojżeszowi rzecz świeżo zaprowadzoną.
Z tego krótkiego przedstawienia systemu racyonalistycznego łatwo rozpoznać cel, jaki mieli jego twórcy, a mianowicie chcieli przezeń zburzyć autentyczność i powagę Pentateuchu; argumenta zaś, na których się system ten wspiera, są dwa następujące: argument rozumowy, to jest przypuszczalny politeizm dawnych Hebrajczyków, i argument faktyczny, czyli udowodnione jakoby istnienie wielu świątyń w Palestynie przed okresem niewoli. Co do pierwszego argumentu, to niema potrzeby go tu odpierać, gdyż udowodniliśmy w art. Monoteizm, że żydzi od początku i zawsze znali i wyznawali jedność Boga. Co się zaś tyczy drugiego argumentu racyonalistów, to stanowczo przeczymy, aby żydzi posiadali jednocześnie wiele świątyń stałych i jednakowo prawomocnych.
1-o. Przypuszczają racyonaliści, że kapłani żydowscy mieli dosyć zręczności, aby po niewoli zaprowadzić nieznaną dotychczas jedność świątyni, a przytem aby wmówić we swych współwierców, że ta jedność świątyni była zawsze, począwszy od Mojżesza, stałą zasadą wiary! Tymczasem, niepodobna przypuścić, aby lud jakiś, a zwłaszcza lud żydowski, który posiadał swe tradycye spisane, na tyle nie znał swych dziejów, iżby przyjął bez szemrania podobne oszustwo. Ale przypuściwszy nawet, że przedsięwzięcie to powiodłoby się kapłanom, w takim razie złożyliby oni dowód niesłychanej zręczności; wobec tego znów jakże można wytłómaczyć tę okoliczność, że ludzie tak zręczni do przeprowadzenia swego oszustwa, do narzucenia całemu ludowi napisanych przez się ksiąg jako mojżeszowych, byli znów tak niezgrabni, że pozostawili w księgach świętych, które zdaniem racyonalistów, bywały nieraz przeglądane i powiększane, dowodów swego oszustwa, przez zachowanie w tychże księgach miejsc, gdzie była mowa o innych świątyniach prócz świątyni Jerozolimskiej! Znaczy-to tyle, co uważać ich jednocześnie za bardzo zręcznych i niesłychanie niezręcznych.
2-o. Bezwątpienia jest w Piśmie św. niekiedy mowa o ofiarach, składanych indziej, niż przed przybytkiem czyli w świątyni. W szczególności zaś pomiędzy miejscowościami, gdzie spełniano święte obrzędy, wymieniają Bethel, Dan, Silo, Gabaon, Galgala. W odnośnych artykułach czytelnik nasz znajdzie wyjaśnienie odnośnych ustępów biblijnych, i łatwo się przekona, że teksty te wcale nie mówią tego, co im przypisują racyonaliści.—I rzeczywiście, miejsca te mówią niekiedy o ofiarach, składanych w miejscowościach, gdzie przed zbudowaniem świątyni Jerozolimskiej przebywał Przybytek; to też, że przybytek łatwo było przenosić, przenoszono go często za czasu Sędziów, i tam, gdzie on się znajdował, składano ofiary Bogu, czy to było w Silo, czy w Galgala, czy gdzieindziej. W wydarzeniach zaś tego rodzaju mamy jeden więcej dowód na korzyść istnienia prawa, zaprzeczanego przez krytykę racyonalistowską.—Niekiedy znów jest mowa w Piśmie św. o świątyniach nieprawych, odszczepionych albo nawet bałwochwalczych, jak np. świątynia w Dan w epoce Sędziów, świątynie w Bethel, w Dan i w Galgala podczas schizmy izraelskiej i t. d. I w tych także wypadkach nie można nic wnioskować przeciw istnieniu prawa o jedności świątyni; wszak złamanie prawa nie równa się jego nieistnieniu; skoro zaś te schizmatyckie świątynie istniały, to nic dziwnego, że Biblia o nich wspomina; ale bardzo często nie omieszkuje ona zaznaczać nieprawomocności wspominanej przez się świątyni: w Ks. Sędziów naprzykład (XVII, 6; XVIII, 1—31) potępia świątynię w Dan, prorok Amos potępia (IV, 4) świątynię w Bethel, tenże Amos i Ozeasz (IV, 15) potępia świątynię w Galgala. A czyż to nie obowiązek każdego historyka potępiać złe, kiedy się o niem opowiada?—Uwagi powyższe nie wystarczają do wyjaśnienia wszystkich ofiar, składanych indziej, niż w przybytku albo w świątyni. Mamy ofiary, jak naprzykład ofiara Gedeona (ob. ten art.), ofiara Eliasza na górze Karmelu (III Król. XVIII i in.), których Biblia nie pozwala uważać za nieprawne, a przecież ofiary te nie były składane w centralnem miejscu religijnego kultu Hebreów. Wypadek taki powtarza się zwłaszcza w epoce Sędziów. Aby wytłómaczyć tę pozorną sprzeczność, trzeba naprzód zapytać, jakie było ściśle znaczenie prawa Jehowy.
Pomijając ustęp Księgi Wyjścia (XX, 24, 25), który nie zdaje nam się dokładnie odpowiadać na powyższe zapytanie, omówimy dwa inne ustępy Pentateuchu, zawierające prawo o jedności świątyni. Księga kapłańska zabrania żydom, wówczas jeszcze na pustyni będącym, zabijać zwierzęta—nawet w celach czysto świeckich—gdzieindziej, niż przed Przybytkiem, i to pod karą śmierci (XVIII, 3—9). Prawo to zachowywano przez czterdzieści lat pobytu na puszczy; wówczas bowiem łatwo było go dochowywać. Ale nadeszła chwila, kiedy Hebrajczycy mieli wejść w posiadanie Ziemi Obiecanej i rozproszyć się po całym tym kraju. Odtąd część tego prawa stała się niemożliwą do zachowania. Wówczas-to wydano prawo w Księdze Deuteronomii (XI, 31—32; XII, 2—6, 14—16). W prawie tem zwalnia Mojżesz Hebrajczyków od zabijania przed Przybytkiem zwierząt, które zabijano w celach świeckich, odnośnie wszakże do ofiar takie wydaje prawo: „... Na miejsce, które obierze Pan Bóg wasz ze wszech pokoleni waszych, aby tam położył imię swoie, y mieszkał na nim, przyjdziecie; y ofiarować będziecie na miejscu onym całopalenia y ofiary wasze, dziesięciny y pierwociny rąk waszych, y śluby, y dary, y pierworodne krów y owiec." (XII, 5—6). Tekst ten daje nam sposobność do uwag bardzo poważnych:
a) Jakkolwiek utrzymana tu zostaje nadal jedność świątyni, to przecież zakaz składania ofiar gdzieindziej, niż w centrum kultu religijnego, wyrażony jest w słowach mniej, niż w Księdze Kapłańskiej, bezwzględnych. Znaczy-to, że prawodawca przewidywał, iż wskutek rozproszenia ludu po kraju mogą się zdarzyć okoliczności, w których trudno byłoby wypełnić to prawo. Dlatego też w Księdze Powtórzonego Prawa pominięto milczeniem karę śmierci, o której była mowa w Księdze Kapłańskiej. Co więcej, Mojżesz nie mówi tu już, jak w prawie dawniejszem: Ofiarować będziecie wszystkie ofiary, bezwzględnie i bez wyjątku, na miejscu przez Jehowę wybranem. Ogranicza się na wypowiedzeniu prawa w wyrazach wyżej przytoczonych, których prostota tem więcej znacząca, że Hebreowie chętnie posługiwali się przenośniami i wyrażeniami ogólnemi. Słowem, prawo Mojżeszowe ustanawia dla Palestyny jedno stałe i urzędowe centrum kultu religijnego, nie wzbrania nam wszakże przypuszczać, że w pewnych wyjątkowych wypadkach, których sędziami byli prorocy lub inni przedstawiciele Boga, wolno było prawo to omijać. Przykładem niech nam tu będzie ofiara, złożona przez Eliasza na górze Karmelu (III Król. XVIII). Chodziło tu o udowodnienie bezsilności kapłanów Baala i właśnie za pomocą takiej sprzecznej, że się tak wyrażę, ofiary, złożonej z jednej strony przez kapłanów Baala swemu bożyszczu, a z drugiej przez Eliasza Jehowie, powiodło się przy pomocy bożej prorokowi wykazać próżność boga chananejskiego. Próby tego rodzaju nie można było przeprowadzić w Jerozolimie, albowiem przeszkadzał temu zarówno rozdział polityczny pomiędzy Judą i Izraelem, jak świętość miejsca w świątyni; trzeba więc było, aby z dopuszczenia bożego ofiara rzeczona odbyła się gdzieindziej, niż w Jerozolimie.
b) Z tekstu Księgi Deuteronomium egzegeci: Vigouroux, de Broglie i in. wyprowadzają inny wniosek, a mianowicie, że zakaz składania ofiar na wielu miejscach był zawieszony aż do czasu budowy świątyni Jerozolimskiej, dopóki „nie obrał Pan Bóg mieysca ze wszech pokoleń, aby tam położył imię swoje y mieszkał na nim." Takie tłómaczenie tekstu biblijnego opiera się na silnej podstawie i przedstawia wielkie korzyści. Przecina ono od razu wszystkie zarzuty, dotyczące okresu Sędziów i dwóch pierwszych królów, kiedy właśnie spotykamy wielość miejsc ofiarnych.—Pomimo to jednak nie zaliczamy się do zwolenników tego systematu, nie rozumiemy bowiem, dlaczegoby tak długo miało pozostawać w zawieszeniu to prawo tak ważne, zważywszy szczególniej, że ono nie miało cechy tej bezwzględnej surowości, jaką mu nadają racyonaliści. Nie trudniej też było zachowywać to prawo za czasu Sędziów, aniżeli w okresie Królów, gdyż właśnie w okresie Sędziów Biblia najczęściej wspomina o ogólnych zgromadzeniach ludu. Sądzimy przeto, że jakkolwiek Księga Deuteronomium łagodzi surowość prawa Księgi Kapłańskiej, to jednak obejmuje takowe, nie odkładając jego wykonania do czasu budowy świątyni. Z drugiej znów strony, czyż-to rzecz udowodniona, aby Mojżesz, mówiąc o miejscu, jakie miał obrać sobie Pan, miał na myśli świątynię Jerozolimską? Wszak arka przymierza albo raczej przebłagalnia, po nad nią się znajdująca, była w pewnem znaczeniu mieszkaniem Boga, a zatem i wyrażenie, uświęcone przez Mojżesza: „miejsce, które obierze Pan Bóg.... aby... mieszkał na nim," może znaczyć „miejsce, na którem będzie przybytek." Gdy zatem czytelnikowi Biblii zdaje się w pewnym okresie historyi świętej spotykać podwójną świątynię, albo przynajmniej pewien niezdecydowany stan umysłów ludu, to trzeba go tłómaczyć nie jakiemś wyraźnem zawieszeniem wykonywania tego prawa, lecz pewnym rodzajem tolerancyi, jaką, naszem zdaniem, napotykamy w wydarzeniu następującem.
Przyczyną istnienia przybytku była arka przymierza, która stanowiła jakoby jego serce; przybytek ten miał ją strzedz i osłaniać, zanim tegoż samego skuteczniej i wspanialej spełniać nie zaczęła świątynia. To też przy czytaniu w Księdze Kapłańskiej praw, dotyczących arki i przybytku, odnosi się wrażenie, jakżeby oba te przedmioty w zamiarach bożych były nierozłączalne. W czynie ludzkim wszakże plany te boże nie zawsze były przeprowadzane. Zdarzyło się naprzykład za sędziowstwa Helego, że Hebrajczycy dla otrzymania zwycięztwa kazali sprowadzić arkę bożą na pole bitwy; ale oczekiwania ich i nadzieje zawiodły: Filistyni arkę zabrali, prowadzali ją od miasta do miasta, a gdy wreszcie powróciła ona do Hebrajczyków, ci, zamiast odprowadzić ją do Silo, skąd była zabrana i gdzie zapewne pozostał przybytek, nie wiadomo dlaczego złożyli ją w Karyatiarim, z myślą prawdopodobnie odniesienia jej niebawem na miejsce właściwe i prawne, do Świętego Świętych w Przybytku. Atoli, to co w oczach Hebrajczyków było środkiem tylko tymczasowym, trwało w rzeczywistości bardzo długo, a nawet aż do zbudowania świątyni; odtąd rzeczywiście nie znajdujemy śladów w Biblii, któreby mówiły, że arka i Przybytek po czasach arcykapłaństwa Helego połączyły się razem, wszystko zaś mówi nam przeciwnie. W tym zaś przeciągu czasu cóż się stało z prawem o jedności świątyni?
Lud nie zapomniał o prawie, lecz pomiędzy Hebrajczykami bywała zapewne rozmaitość zapatrywań na sposób zachowywania tego prawa: jedni opierając się na literze prawa, które rozkazywało składać ofiarę w Przybytku, sądzili, że tam gdzie był przybytek, nawet pozbawiony arki, tam jest centrum religijnego kultu; inni zaś pomnąc na to, że raczej przybytek jest dla arki, aniżeli arka dla przybytku, uważali za rzecz zgodniejszą z duchem prawa składanie ofiar na miejscu, gdzie się znajdowała arka przymierza. Oba te przeciwne sobie poglądy, mające każdy poważne za sobą argumenta, przerobiły się zapewne powoli na jedną opinię pośrednią, albo raczej na wspólną wszystkim praktykę, która dozwalała, aby w tem ogólnem powątpiewaniu i w oczekiwaniu końca tymczasowości, każdy składał ofiary tam, gdzie mu było wygodniej. Zwyczaj ten, jeśli nie pochwalał, to przynajmniej tolerował Pan Bóg zanim zaprowadzenie władzy królewskiej i zbudowanie świątyni nie zacieśniło węzłów państwowej i religijnej jedności. Słowem, oddzielenie arki od przybytku sprowadziło w umysłach Hebrajczyków ten sam do pewnego stopnia skutek, jaki miała później wywołać w umysłach chrześcijan schyzma Zachodnia: świat katolicki wówczas ani na chwilę nie wątpił o jedności i powszechności władzy papiezkiej: wszyscy uznawali jednego tylko prawdziwego papieża, ale powątpiewano, gdzie był właśnie ten prawdziwy papież—w Rzymie, czy w Avignonie? Toż samo było w okresie Sędziów i pierwszych królów żydowskich; wszyscy uznawali jedną tylko prawdziwą świątynię, ale powątpiewano gdzie ona była i w tej wątpliwości przyznawano sobie tymczasowe prawo odwiedzania i przybytku i arki przymierza.
Jeśli się przyjmie ten system, to, jak widzimy, ocaleje w zupełności prawo o jedności świątyni; ale czy można system ten przyjąć? Tak jest, można, gdyż wyjaśnia on wszystkie wydarzenia na pozór dziwne, począwszy od Helego aż do Salomona. Przed porwaniem arki przez Filistynów widzimy tylko jedno miejsce prawowite dla składania ofiar, t. j. miejsce, gdzie się znajdował przybytek: ale po tym wypadku widzimy ofiary, składane zarówno przed arką jak przed przybytkiem, tak iż nie możemy powiedzieć, które były więcej, a które mniej prawne. Zaledwie Bethsamici odnaleźli arkę, natychmiast składają przed nią w ofierze jałowice, które ją przywiozły, (I Król. VI, 15); skądinąd znów widzimy, że odbywają się zgromadzenia religijne i ofiary w Maspha (VII, 5—9), dokąd zapewne przeniesiono przybytek z Silo. Później, w epoce Dawida, zawsze ten sam widzimy rozdział: arka jest jeszcze w Kariathiarim (I Paral. XIII, 6), a przybytek znajduje się w Gabaon (XXI, 29); tymczasem, co się dzieje? Oto Dawid każe przenosić arkę do Jerozolimy; kapłani w podróży składają ofiary przed świętą skrzynią (II Reg. VI, 13), skoro zaś raz już arka przybyła do Syonu i umieszczona pod nowym przybytkiem, ofiary rozpoczynają się na nowo (VI, 17), a szczegóły opowiadania nie pozwalają przypuszczać, aby te ofiary nie podobały się Panu. Po upływie wielu lat Salomon wstępuje na tron, a pierwszem jego staraniem jest złożenie ofiary Panu. Dokądże więc idzie ją składać? Wszak arka jest tuż pod bokiem, na Syonie; a jednak wychodzi on z Jerozolimy i udaje się do Gabaon ku staremu przybytkowi: tam-to właśnie składa Jehowie tysiąc ofiar, a następnej nocy ukazuje się królowi Pan Bóg i obiecuje mu dać to, co zechce: w tem zaś niepodobna upatrywać nagany za wczorajszą ofiarę. Niebawem wszakże Salomon bierze się do dzieła, do wielkiego dzieła swego panowania, do budowy świątyni, a z chwilą poświęcenia takowej Bogu ustępuje tymczasowość, znika anormalność, arka i przybytek, t. j. świątynia jednoczą się nanowo. Teraz zaś, kiedy stanęła świątynia, stary przybytek Mojżeszów traci już powód swego istnienia, to też niema o nim już mowy, i odtąd widzimy już tylko jedną prawną i stałą świątynię kultu bożego—świątynię Jerozolimską.
Cokolwiekby było, czy przerwa w wykonywaniu prawa nastąpiła z wyraźnego upoważnienia Mojżesza w Księdze Deuteronomium, czy też tylko była cierpiana przez Boga wskutek wspomnianych wyżej wydarzeń, to pewna, że w dziejach Hebreów wszystko przemawia za istnieniem jednej jedynej świątyni, zwyczajnego i prawowitego miejsca czci bożej. Próżno więc występować przeciw tradycyi, która ogłoszenie tego prawa o jedności świątyni jednogłośnie zawsze przypisywała Mojżeszowi.—(Prw. art. Arka, Przybytek.—Broglie, Annales de phil. chret. Listop. 1880. Vigouroux, Livres Saints et Chritique, t. III. Racyonalistów zarzuty: Wellhausen, Revue de l'histoire des religions, n. 1, 1880. Vernes, Ibid. Styczeń 1882).
(Duplessy).
X. W. S.