Teatr
I. skopiuj
Pod tą nazwą obejmujemy tu wszelkie przedstawienia sceniczne, dramatyczne, bądź nieme, bądź też śpiewane i mówione. Stawiamy pytanie, jaka jest pod względem teatru nauka katolicka? Odpowiedź naszą opieramy na zdaniu dwóch doktorów Kościoła, najwyższych przedstawicieli teologii spekulatywnej i teologii praktycznej.
I-o. Podług św. Tomasza z Akwinu, teatr nie jest zabroniony; stałby się zaś niedozwolonym, gdyby w słowach, czynach, w okolicznościach czasów i obyczajów znajdowało się cośkolwiek cnocie chrześcijańskiej przeciwnego. A zatem, rola aktora lub widza sama w sobie jest godziwa, i jeden drugiego wzajemnie popierać może pod tymi jednak dwoma warunkami, aby nie czyniono nadmiernych wydatków i aby nie posuwano się do nadużyć1.
II. skopiuj
Z tych właśnie dwóch względów, a zwłaszcza ze względu na teatr taki, jaki wytworzyli pogańscy pisarze, aktorzy i widzowie, Ojcowie Kościoła z tak wymownem oburzeniem powstawali przeciw teatralnym przedstawieniom, a wiele dawnych synodów prowincyonalnych pod najsurowszemi karami wzbraniało takich przedstawień, orzeczenia zaś synodalne przechodziły nawet do prawodawstwa świeckiego. Prawo kanoniczne dziś jeszcze zabrania duchownym uczęszczać do teatrów, a zawód aktorski mógłby być w niektórych razach tak wyraźnie i jawnie hańbiącym, że stałby się kanoniczną przeszkodą (irregularitas) do kapłaństwa. — Kościół okazywał się nieraz tak surowym pod tym względem, że aktorom, nie chcącym zaniechać swego rzemiosła, odmawiał Sakramentów św. i chrześcijańskiego pogrzebu.
III. skopiuj
Następujące zarzuty w tym przedmiocie najczęściej słyszeć się dają przeciw Kościołowi: 1-o Gdyby słuchano Kościoła, nie byłoby rozrywek i przyjemności na świecie. 2-o. Jednym zamachem usunąłby Kościół najwspanialsze formy literatury pięknej, i zniszczyłby najpiękniejsze dzieła umysłu ludzkiego. 3-o. Teatr jest wielką szkołą mądrości i cnoty; tragedya jest z pochodzenia swego i z charakteru religijną; komedya „szyderstwem i śmiechem karci obyczaje." 4-o. Ostatecznie zwycięztwo zostało po stronie teatru i zdrowego sensu, a Kościół musiał ustąpić.
IV. skopiuj
Zanim odpowiem na te utyskiwania, muszę przypomnieć, że Kościół nie jest odpowiedzialny za przesadę w jego zasadach i praktykach, zdarzyć się mogącą w oddzielnych dyecezyach i w różnych czasach. Gorliwość wielkich kaznodziejów francuskich XVII wieku, występujących przeciw komedyi, mogła przekroczyć granice roztropności rzymskiej. Do rozbudzenia walki kazalnicy z teatrem przyczyniła się bezwątpienia namiętność jansenizmu paryzkiego, ale do tej sprawy nie należy mieszać najwyższej władzy papiezkiej. Ogólną tę uwagę potwierdzą szczegóły następujące:
1-o. Wspomniana powyżej nauka św. Tomasza dowodzi, że Kościół pozwala na rozrywki i przyjemności, nawet teatralne, byleby wszakże szanowano przy nich prawa Boga i rozumu — warunek oczywiście bardzo słuszny. Sam Molière nawet w przedmowie do swego Tartufe w tej myśli powołuje się na świadectwa niektórych Ojców Kościoła, a Bossuet, nieco jednostronnie patrzący na kwestyę teatru, nie może ukryć kłopotu, jaki założeniu jego sprawiają wyrażenia Doktora Anielskiego i niektórych Ojców greckich.
2-o. Wcale nie, Kościół nie zniszczyłby teatru i nie zagubił dramatu. Wszak on to przyczynił się do ocalenia od zaguby dramatycznych i komicznych utworów starożytności; on dozwolił w średnich wiekach zakonnicy Hroswicie pisać utwory dramatyczne i dawać przedstawienia mysteryów i jasełek nawet po katedralnych kościołach; po epoce zaś Odrodzenia nie zabraniał grywać sztuk odpowiednich po kościołach zakładów naukowych.2
3-o. Prawda, że teatr powinienby i mógłby być szkołą pożyteczną. Ale ta szkoła, zawsze na liczne nadużycia wystawiona, tak się w starożytności, w średnich wiekach, a zwłaszcza w najnowszych czasach nadużyciami przepełniła, że niemasz w niej miejsca dla mądrości i cnoty, albo przynajmniej znajdują się tam one w bardzo brzydkiem towarzystwie, a to ostatnie właśnie niestety wywiera największy wpływ na widzów. Stąd też pochodzą owe głośne żale i protesty Ojców Kościoła i pisarzy kościelnych przeciwko teatrowi.
4-o. Nie, nie ustąpił Kościół przed zwycięztwem nowożytnego teatru. Zwalcza on dalej podług zasad św. Tomasza z Akwinu i św. Alfonsa Liguori'ego krzyczące nadużycia komedyi i tragedyi nowożytnej, a jeśli głos jego nie rozbrzmiewa dziś z taką siłą jak niegdyś przeciw tym zgorszeniom, stało się to dlatego, że nadeszły czasy, w których sprawdziła się aż nadto wygłoszona przed stu laty przepowiednia Bergier'a3, że „zwycięstwo stanęło po stronie poetów i aktorów. Sądząc po owem szacunku i uznaniu, jakiem się oni już cieszą, spodziewać się należy, że niezadługo przyznawać im będą dyplomy szlachectwa, aby zmyć z nich infamię, jaką ich piętnowało prawo rzymskie i kanony kościelne. Już dziś pomiędzy tymi, których nazywają ludźmi dobrego tonu, uczęszczanie do teatrów uważa się za istotną część wychowania młodzieży." Takim zaś duchem owiani, jakże mogą dzisiejsi ludzie wyrozumiale i łagodnie przyjmować gorzkie słowa Ojców Kościoła i kaznodziejów katolickich?
(Prw. Gury-Ballerini, A. Ciolli; Berardi; Lehmkul, Marc, i innych moralistów współczesnych; A. Charaux, Molière etc.).
(Dr. J. Didiot).
X. W. S.