Wróżbiarstwo
Poznawanie rzeczy ukrytych nie jest z natury swej wzbronione, staje się ono takiem wówczas dopiero, kiedy się doń dochodzi środkami zakazanymi; w tym razie nosi ono nazwę wróżbiarstwa. Któż tedy może poznawać rzeczy ukryte przed oczyma ludzkiemi? Oto z jednej strony Bóg i aniołowie dobrzy, z drugiej zaś — szatan. Kiedy więc, przy zachowaniu pewnych przepisanych reguł, uciekamy się do Boga lub aniołów dobrych celem poznania rzeczy ukrytej, nie popełniamy rzeczy nierozumnej, ale kiedy, przeciwnie, używamy w tym samym celu środków, wprost lub pośrednio przypuszczających pewne porozumienie z szatanem, stajemy się wówczas winnymi ciężkiego grzechu.
W starożytności wszystkie ludy pogańskie, jakie ze wszech stron otaczały Hebreów, radziły się swych bożyszcz celem poznania przyszłości: raz milczały wyrocznie, drugi raz pomagali im do mówienia kapłani, niekiedy zaś dawały one same odpowiedź, która mogła pochodzić tylko od szatana. W każdym z tych wypadków takie radzenie się bożyszcz było niegodziwe i stanowiło wróżbiarstwo. Ale jak poganie mieli środki zasięgania rady bożyszcz, tak samo Hebrajczycy znali sposób zapytywania Jehowy: dowiadujemy się z Biblii, że arcykapłan zasięgał rady Jehowy za pośrednictwem Ephod, Urim i Thummim; jakich zaś przy tem sposobów używał, nie wiemy, a zresztą kwestya-to na razie małego dla nas znaczenia; ważnym wypadkiem jest to, że i Hebrajczycy mieli swe „radzenie się" o przyszłości.
Wobec tego faktu nie omieszkali racyonaliści porównywać pogańskiego wróżbiarstwa z tem, co my tu nazwiemy radzeniem się u Hebrajczyków i próbowali wyciągnąć stąd wniosek, że religia hebrajska nie była wyższą od religii pogańskich. Atoli przy pomocy podanych wyżej zasad nie trudno wywrócić to utożsamienie, jakie racyonaliści chcą przeprowadzić pomiędzy wróżbiarstwem a radzeniem się Jehowy. Pierwsze było wspólnictwem z szatanem i skutkiem tego było czemś niegodziwem, drugie zaś — przeciwnie. Cóż bowiem mogło być niegodziwego w owem radzeniu się Hebrajczyków? Czy może sam fakt zapytywania o przyszłość? Bynajmniej, skoro bowiem poznawanie przyszłości jest samo w sobie rzeczą dobrą, można godziwie go pragnąć, byle godziwymi środkami. Czy może niegodziwym był fakt zwracania się do Boga w celu poznania Jego tajników? I to nie, sam Bóg bowiem zgadzał się na pouczanie żydów o przyszłości w pewnych danych warunkach. Tym sposobem więc w radzeniu się Boga przez Hebrajczyków wszystko było godziwe—i cel sam i środki doń prowadzące. Nie wolno przeto logicznie utożsamiać tej religijnej praktyki żydowskiej z wróżbiarstwem pogańskiem.
(Prw. Ephod. Vigouroux, Manuel biblique, t. I. n. 385).