Życie przyszłe
Wiara Hebrajczyków w Ż'e przyszłe.
Zgadzają się wszyscy na to, że począwszy od niewoli babilońskiej żydzi wyraźnie wyznawali wiarę w inne życie, mające być nagrodą życia obecnego. I rzeczywiście, ostatnie księgi Starego Testamentu dają oczywiste świadectwo tej wierze: druga księga Machabejska zaleca modlitwę za umarłych; Ks. Mądrości głosi, że Bóg stworzył człowieka dla nieśmiertelności (II. 23), a Daniel w te słowa prorokuje: „A mnodzy z tych, którzy śpią w prochu ziemię, ocucą się, iedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę, aby wiedzieli zawżdy" (XII. 2). Ale pytamy, co o tych wielkich prawdach życia przyszłego myśleli żydzi w epoce czasu od początku aż do niewoli? Odmawiali żydom wiary w życie przyszłe Wolter i Warburton w wieku zeszłym, a w bieżącym—Salvador, Cahen, Derenburg, Renan i inni, podczas, gdy przeciwnego zdania, zdania prawdziwego, bronili z rozmaitych punktów widzenia Fréret w w. XVIII, a Józef Halévy, Bp. Freppel i inni, w w. XIX. Żeby w tej doniosłej sprawie dojść do jakichś pewnych wniosków, trzeba przedewszystkiem zauważyć, że pojęcie życia przyszłego zawiera w sobie wiele innych pojęć, łącznych wprawdzie, ale nie zawsze się wzajem koniecznie supponujących. Obaczmyż tedy kolejno, jakie były wierzenia Hebrajczyków o naturze duszy, o jej nieśmiertelności, o przyszłej nagrodzie i wreszcie o ostatecznem połączeniu się duszy z ciałem.
I. Natura duszy. skopiuj
Nie trzeba wymagać od Biblii dydaktycznego jakiegoś traktatu o naturze duszy: umysł wschodni miał wstręt do abstrakcyi. Ale od pierwszej stronicy Księgi Rodzaju jasno widzimy, że Hebrajczycy umieli rozróżniać duszę od ciała. W opowiadaniu o stworzeniu człowieka rozróżniamy trzy chwile po sobie następujące: Bóg urabia naprzód ciało, które natchniony pisarz nazywa âfar, „proch," albo też oâzâr, „ciało;" następnie tchnie w to ciało tchnienie żywota, „duch" żywota, nismat albo ruah; wreszcie, z połączenia tych dwóch różnych pierwiastków powstaje dusza żyjąca, człowiek, nefes hayah, Adam. Odtąd, przebiegając całą Biblię, wszędzie znajdujemy rozróżnienie duszy od ciała (Job. XIV. 12; Psalm XVI. 9 nst.). Ale czy żydzi, rozumiejąc naturę duszy, wiedzieli również o jej nieśmiertelności? 1-o. Szczegółu tego chciano zaprzeczać pod pozorem, że dusza w Biblii oznaczana bywa wyrazami, oznaczającymi wiatr lub tchnienie. Ale czegóż to dowodzi? Dowodzi to tylko tego, że język ludzki dla oznaczenia przedmiotów niemateryalnych posługuje się obrazami zmysłowymi, naśladując w tem pracę rozumu, który przechodzi w swej pracy od rzeczy mniej doskonałej, od materyalnej do duchowej, od szczegółowej do ogólnej; prawo to jest wszystkim ludziom wspólne, a skutek jego daje się odczuwać w mowie wszystkich ludów: wyrazy „dusza, duch," (anima, spiritus) oznaczają także tchnienie, wiatr, a przecież wierzymy w duchowość tego tchnienia. Jeśli więc Hebreowie nazywali duszę „wiatrem," dowodzi to jedynie tylko tego, że przeświadczeni o duchowości duszy, dla jej oznaczenia używali nazwy ciał najmniej materyalnych, jakie znali. 2-o. Księga Rodzaju nas uczy (I. 27), że człowiek uczynion jest na obraz boży; otóż, nie ze względu na ciało jest człowiek obrazem Stwórcy, gdyż Bóg nie ma ciała, również nie ze względu na ożywiające go życie, boć rośliny i zwierzęta są także jestestwami żyjącemi; ale ze względu jedynie na duszę ludzką, a ta dusza jest obrazem Boga dlatego, że jest rozumna, wolna. a tem samem duchowa. Choćbyśmy nie wiem już jak wywracali to wyrażenie Biblii. nie zdołamy wynaleść innego znaczenia dla tego ustępu Księgi Rodzaju, który stwierdza wiarę żydów w duchowość duszy; w ich rozumieniu dusza jest tchnieniem niemateryalnem, które ożywia ciało, a śmierć jest tylko rozłączeniem tych dwóch pierwiastków, odsłonieniem duszy, jak powiada Izaiasz (LIII. 12).
II. Nieśmiertelność duszy. skopiuj
Ściśle biorąc, dusza mogłaby być niemateryalną, a jednak nie żyć po śmierci ciała. Nowe zatem rodzi się pytanie, czy Hebreowie, aczkolwiek przeświadczeni o duchowości duszy, wierzyli w jej życie po śmierci ciała, a zwłaszcza, czy wierzyli w jej życie bez końca? I tu również śmiało odpowiadamy: tak jest, i odpowiedź naszą udowadniamy.
1-o. Wszystkie ludy, z małymi i nieznacznymi wyjątkami, wierzyły w dalszy ciąg życia po śmierci. Można tedy z góry twierdzić, że jak inne ludy, tak samo i Hebreowie w to samo wierzyli. Jakże bowiem nie mieliby w to wierzyć, skoro w prawdę tę stale wierzyli ich praojcowie, Chaldejczycy, oraz Egipcyanie, wśród których Hebreowie tak długo przemieszkiwali? Wejdźmy więc w niektóre szczegóły tego przedmiotu. a) Rzecz niewątpliwa, że Chaldeowie wierzyli w nieśmiertelność duszy, inaczej nie byłaby zrozumiała owa staranność, jaką otaczano pogrzeby swych zmarłych, ani ów zwyczaj umieszczania potraw około trupów. Skądinąd posiadamy świadectwa tej wiary jeszcze bardziej pozytywne. Tradycye Chaldejskie wspominają, że Xisutrus, Noe assyryjski, po złożeniu ofiary bogom, został porwany z ziemi, aby nadal mieszkał z bogami. Pewna modlitwa za króla zawiera następujące wezwanie. „A po darze tych dni (obecnych), w uroczystościach góry srebrnej, przyjemności niebieskich, przybytku szczęśliwości, w jasności pól rozkosznych, oby on wiódł życie wieczne(?), święte, w obecności bogów!" Inna znów modlitwa zawiera następujące wyrazy: „Oby wiódł życie szczęśliwe! Oby mógł oglądać szczyty obszernego nieba!" Wreszcie, posiadamy cały poemat dziwny, opisujący zstąpienie Istara do piekieł, który-to poemat ostatecznie stwierdza wiarę Chaldejczyków w inne życie, w „dom wieczności;" tymczasem zaś nie należy zapominać, że ojciec Hebreów, Abraham, był Chaldejczykiem. b) Co się tyczy Egipcyan, to wszyscy starożytni mówili o ich wierze w nieśmiertelność duszy, a nowożytne odkrycia odsłoniły nam obraz sławnego Sądu umarłych, w którym każda dusza przy wyjściu z ciała była ważona na wadze i odsyłana albo do miejsca rozkoszy, albo też do miejsca ciemności, względnie do tego, czy szala przechyliła się na tę lub na ową stronę. Z drugiej znów strony, liczne zwyczaje egipskie okazują, że myśl o życiu przyszłem ożywiała Egipcyan, a jak powiada Vigouroux, żaden inny naród w tak wysokim stopniu nie wcielił w całe swe życie myśli o nieśmiertelności. Tymczasem żydzi długi czas przebywali w Egipcie, byli świadkami tego ciągłego przejęcia się życiem przyszłem u Egipcyan, znali nieśmiertelność duszy i owszem wierzyli w tę nieśmiertelność, inaczej bowiem Pentateuch, który z taką starannością potępia wyraźnie błędy ludów, z którymi Izrael się spotykał, zawierałby również wyraźne potępienie wierzeń egipskich; tymczasem zaś tego nie czyni, i nikt nigdy przytoczyć nie mógł choćby jednego słowa Pentateucha, któreby życie przyszłe podawało w wątpliwość.
2-o. Do tego dowodu negatywnego dodamy dowody pozytywne następujące:—a) W księgach biblijnych, nawet najdawniejszych, życie ziemskie bywa często przyrównywane do pielgrzymki, do wygnania zdala od prawdziwej ojczyzny: „Dni pielgrzymowania mojego jest 130 lat," powiada stary Jakób do Faraona, który go o wiek jego pytał.—b) Zamiast powiedzieć, że ten lub ów umarł, Pentateuch mówi często, że „wrócił do ojców swoich," albo że „połączył się z ludem swoim." To zaś połączenie się z praojcami, jakiego śmierć bywa powodem, nie jest w myśli świętego pisarza połączeniem się trupów, boć Abraham naprzykład został pogrzebany w Hebronie, podczas gdy ojciec jego spoczywał w Syryi, a praojcowie w Chaldei, a jednak on połączył się z ludem swoim. Aaron został sam pochowany na górze Hor, a jednak i on także przyłączon jest do ludu swego; tak samo i Mojżesz, o którego grobie przecież nikt nie wie. Ponieważ więc to połączenie się z praojcami nie było połączeniem się ciał, przeto może być tylko połączeniem się dusz.—c) Wiadomo, że Saul odwiedzał Pytonissę w Eudor i prosił ją o wywołanie cienia oddawna zmarłego Samuela; oczywista rzecz przeto, że w przekonaniu autora i czytelników tego opowiadania, prorok ten żył jeszcze w jakiś sposób po śmierci. Nekromancyę potępiało prawo mojżeszowe, ale zabobon ten mógł nie być jeszcze całkowicie wykorzenionym, skoro Izaiasz jeszcze przeciw niemu powstawał, a bez wiary w życie pozagrobowe zabobon ten wytłómaczyć się nie da.—d) Księga Przypowieści, wcześniejsza od niewoli babilońskiej, nazywa nieśmiertelność duszy po imieniu;—e) wreszcie, że żydzi wierzyli w życie przyszłe tak dalece jest prawdą, że mieli wyraz na oznaczenie miejsca pobytu duszy po śmierci ciała. Miejsce to zwało się Scheôl: w Pentateuchu powtarza się wyraz ten siedm razy, a sześćdziesiąt pięć razy w całym Starym Testamencie, i to prawie zawsze, jak utrzymują sami nawet hebraiści racyonaliści, oznacza nie grób, lecz miejsce pobytu dusz: raz jest-to miejsce pobytu sprawiedliwych, które pisarze święci nazywają Scheôl, drugi raz jest-to miejsce pobytu złych, to znów jest-to w ogólności miejsce połączenia się dusz ludzkich; to też łaciński wyraz inferi mógł oznaczać bądź-to miejsce pobytu złych, bądź też otchłanie sprawiedliwych, dokąd Chrystus zstąpił po śmierci: descendit ad inferos.
III.—Nagroda duszy po śmierci. skopiuj
Pytamy, czy Hebrajczycy mieli dokładne pojęcie nagrody lub kary, czekającej duszę w życiu przyszłem? Sądzimy, że dla zupełnej dokładności naszej odpowiedzi trzeba będzie udowodnić trzy następujące zdania: 1-o. Żadne wyrażenie Biblii nie przeczy ani w wątpliwość nie podaje przyszłej nagrody dusz. Fakt-to, którego zaprzeczać nie można i który sam wystarcza, aby religię żydowską postawić ponad wszelką odnośną wątpliwość.—2-o. Wiele miejsc Ksiąg świętych przypuszcza przyszłą nagrodę duszy; tak naprzykład porwanie Henocha do nieba jest przedstawione jako nagroda za jego religijność (Gen. V, 24); samobójstwo zagrożone jest karaniem, które może być wymierzone dopiero po śmierci (Gen. IX, 5); wreszcie tak wnioskuje Ekklezyastes: „Boga się bóy, a strzeż przykazania iego, bo to iest wszelki człowiek: wszystko co się dzieie przywiedzie Bóg na sąd, za każdy występek lub dobry lub zły ono będzie" (Ekkltes. XII, 13). Tymczasem zaś cóżby znaczył ten sąd, gdyby nie był usankcyonowany odpowiednią nagrodą lub karą? — 3-o. Wszelako w dawniejszych księgach świętych, a w szczególności w Pentateuchu, nie znajdujemy wyraźnego twierdzenia o przyszłych nagrodach lub karach. Milczenie to Mojżesza wytłómaczyć można obawą jego, aby żydzi nie oddali się bałwochwalstwu; trzeba zauważyć także, że prawodawca hebrajski nie zakładał nowej wiary, lecz poręczał tylko i przeciw wszelkim napaściom zabezpieczał dawną religię patryarchów, dlatego też kładł nacisk jedynie na punkta zagrożone, jak na jedność Boga naprzykład. Jednakże, wielkim powodem tego milczenia Mojżesza była ta okoliczność, że przeważne znaczenie, jakie ma w życiu myśl o niebie i piekle, miało być dopiero udziałem religii chrześcijańskiej, — jedną ze stron naszej wiary, uzupełniających religię żydowską; żydzi więcej niż my przywiązywali wagi do dóbr ziemskich, i chrystyanizm dopiero miał całkowicie wznieść oczy nasze ku niebu. Trzeba atoli, jak powiada Vigouroux, „rozróżnić pomiędzy znajomością jakiejś nauki, a wpływem, jaki ona wywiera na umysły." Przyszła nagroda była dla żydów prawdą więcej oderwaną niż praktyczną, ale zawsze była prawdą; z czasem zresztą nabrała wielkiego znaczenia, i w czasach Machabejczyków widzimy, iż stanowi ona siłę męczenników.
IV. — Zmartwychwstanie ciał. skopiuj
Pytamy, czy Hebrajczycy przed niewolą babilońską wiedzieli o tej prawdzie, że ciało zmartwychwstanie, by brać udział w nagrodach duszy, jak brało udział w jej zasługach? Tak jest, a dowodem na to jest Księga Joba. Prawda, że Derenburg i Renan przytaczali ten poemat na dowód, że Hebrajczycy nie wierzyli w życie przyszłe. „Jakże więc, powiadają ci racyonaliści, mamy przypuszczać tę wiarę u nieszczęśliwego Joba, skoro myśl o innem życiu nigdy nie przynosi ulgi jego cierpieniom i nie przemawia doń słowem nadziei?" Otóż w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Niema wątpliwości, że Job gorzko i obszernie zawodzi najsmutniejsze żale i utyskiwania, ale w jednej chwili przybiera ton uroczysty i mówi: „Ktoby mi to dał, aby napisane były mowy moie. Ktoby mi to dał, żeby ie wyrysowano na księgach rylcem żelaznym y na blasze ołowianej, abo dłutem wyryto na skale!" (XIX, 23—24). Pocóż tedy ów wstęp wspaniały? Bo Hiob ma wyznać wiarę, która jest całą nadzieją jego: „Wiem iż odkupiciel moy żywie, a w dzień ostateczny powstanę z ziemie: Y zaś obleczon będę w skórę moię y w ciele moim oglądam Boga mego, którego uyźrzeć mam ia isty y oczy moie oglądają a nie inny: schowana iest ta nadzieia moia w zanadrzu moim" (25—27). Nie można jaśniej wypowiedzieć wiary w ciał zmartwychwstanie, i tę właśnie wiarę widzieli w tych słowach wszyscy Ojcowie i doktorowie Kościoła. Jakże mógł tedy Renan pobłądzić przeciw temu odwiecznemu tłómaczeniu, kując na poczekaniu fantazyjny jakiś przekład, podług którego oglądać Boga ma znaczyć być pomszczonym przez Boga? Tak bowiem całe to miejsce przekłada Renan: „Gdyż wiem, że mściciel mój istnieje i że w końcu ukaże się na ziemi. Gdy skóra ta wpadnie do grobu, pozbawiony ciała mego, będę widział Boga"... Wyrazy podkreślone są tłómaczeniem niedokładnem, co się zaś tyczy wyrazów: „pozbawiony ciała mego, będę widział"..., to znaczenie ich, w tłómaczeniu Renana, jest stanowczo przeciwne znaczeniu odnośnych słów oryginału.
Słowem, pojęcie o życiu przyszłem istniało u Hebrajczyków; nie posiadało ono zapewne w ich umysłach i w ich księgach świętych tego przemagającego znaczenia, jakie posiada w religii chrześcijańskiej, ale, jak powiada Vigouroux, „niech nas Bóg strzeże od lekceważenia u samego źródła tego małego strumienia, który stanie się później wielką rzeką, i od odmawiania światła wschodzącemu słońcu dlatego, że ono nie dosięgło jeszcze blasku południa."
(Ob. Vigouroux, loc. cit.; Halévy, Révue archéologique. Lipiec 1882; Clermont-Ganneau, Ibid. Grudz. 1879; Perrot et Chipiez, Hist. de l'art dans l'antiquité, t. I, str. 129, t. II, str. 359. Spiess, Entwickelungsgeschichte, str. 196. Martin, La vie future, r. III; Freppel, Annales catholiques, Kwiecień 1873. Le Hir, Le Livre de Job. Creliel, Le Livre de Job vengé).
(Duplessy).
X. W. S.