Życiowy pierwiastek

I. Nauka Kościoła. skopiuj

Człowiek posiada w sobie trojakie życie: życie roślinne albo czysto organiczne, podobne do życia roślin, dzięki któremu człowiek odżywia się, wzrasta i żyje nadal w swojem potomstwie; życie zwierzęce, które wykonywa przez zmysły i które posiada wespół ze zwierzętami; życie rozumowe, którem z pośród wszystkich jestestw cielesnych on sam tylko jest obdarzony. Udowodniliśmy w artykule Duchowość duszy, że życie rozumowe nie wykonywa się przez organa ciała, lecz że jego źródłem jest dusza, będąca czemś różnem od ciała. Otóż, w tej samej właśnie duszy połączonej z ciałem trzeba szukać pierwiastku naszego życia czysto organicznego i życia czysto zmysłowego. Taką jest nauka Kościoła katolickiego, który w 1311 r. na soborze Vienneńskim orzekł, że w człowieku jest tylko jeden pierwiastek życiowy, t. j. dusza. To też Pius IX już potępił jako przeciwne nauce Kościoła zasady dwóch teologów niemieckich z pierwszej połowy bieżącego wieku: Günthera i Baltzera, z których pierwszy utrzymywał, że pierwiastek naszego życia zwierzęcego i organicznego nie jest ten sam, co dusza rozumna, a drugi, Baltzer,— że życie nasze roślinne nie pochodzi od tego samego pierwiastku, co życie nasze zmysłowe i rozumowe1.

Nie tu miejsce na wyjaśnienia, jakim sposobem nauka o jedności pierwiastku życiowego w człowieku łączy się z dogmatem o Wcieleniu, ani też na roztrząsanie wszystkich zagadnień filozoficznych, jakie nauka rzeczona wzniecać może. Poprzestaniemy na zaznaczeniu, że, podług orzeczenia Soboru Vienneńskiego i ogólnej nauki teologów katolickich, dusza nasza jest substancyą, udzielającą ciału życia organicznego i zmysłowego i będącą jednocześnie sama przez się pierwiastkiem rozumowym. Czynności czyli funkcye życia organicznego i zmysłowego posiada wspólne z naszem ciałem, podczas kiedy rozum i wola są jej wyłączną własnością. Dusza zatem ludzka spełnia w nas toż samo zadanie, co pierwiastek życiowy w roślinach i w zwierzętach. Niema to znaczyć, aby materya, mająca stanowić nasze ciało, nie była organizowana przez inny jakiś pierwiastek przed swem połączeniem się z duszą naszą (w tę kwestyę nie wchodzimy tu wcale); ma to znaczyć tylko, że począwszy od chwili, kiedy nasza dusza jest stworzona i z ciałem naszem połączona, ciało to staje się właściwie ciałem ludzkiem. I to także zauważyć trzeba, że dusza nasza nie w jakiś świadomy siebie sposób, czyli nie przez funkcye swego rozumu współdziała z funkcyami czysto organicznemi, odbywającemi się w naszem ciele, ale wykonywa ona swe funkcye za pomocą władz siebie nieświadomych, niższych od naszych władz umysłowych i od naszych władz zmysłowych.

Najlepszą odpowiedzią na zarzuty, czynione pod tym względem Kościołowi, będzie wyjaśnienie odnośnej nauki kościelnej; wszyscy bowiem, co na nią napadają, źle ją pojmują.

Do powyższego wyjaśnienia stanowiska Kościoła na tym punkcie dodamy krótki rozbiór główniejszych teoryi, jakie się wyrobiły po za nauką teologów katolickich odnośnie do życiowego pierwiastku ciała ludzkiego, a mianowicie: 1-o teorye mechaniczne i chemiczne, 2-o teoryę organicyzmu, 3-o teorye witalizmu, 4-o różne postacie animizmu. Jednocześnie wykażemy, że teorye te są niewystarczające czyli niezupełne, i że tylko te zasady, któreśmy powyżej wyłożyli, dają wystarczającą odpowiedź na omawiane tu zagadnienia.

II.—Teorye mechaniczne i chemiczne. skopiuj

Teoryami mechanicznemi i chemicznemi te nazywamy teorye, które wyjaśniają zjawiska życia organicznego samem tylko działaniem sił mechanicznych, fizycznych i chemicznych materyi martwej, tych sił mianowicie, które następnie, zdaniem materyalistów, sprowadzać mają wszelkie prawa życiowe do praw mechaniki i chemii. Taki sam prawie system głosił Kartezyusz, który w zwierzętach widział tylko maszyny, podobne do tych, jakie ręka ludzka tworzy. I dziś jeszcze niektórzy fizycy i fizyologowie bronią wyłącznej materyalności funkcyi życiowych, a bronią dlatego, że, jak mówi Janet2, „począwszy od Kartezyusza aż do dni naszych, wyjaśnianie zjawisk życiowych ogólnemi prawami materyi czyniło i z każdym dniem czyni nowe postępy. Tak naprzykład, fakt oddychania sprowadzono od czasów Lavoisier'a do czysto chemicznego zjawiska palenia się. Również i doświadczenia nad sztucznem trawieniem, rozpoczęte przez Spallanzani'ego, a później przez tylu innych znakomitych fizyologów rozwinięte, mają na celu udowodnić, że trawienie jest zjawiskiem czysto chemicznem." Mechaniczna teorya ciepła ma pomagać również do wyjaśnienia zjawisk życiowych, które niekiedy bywają tylko przemianą ciepła w ruch, przemianą podobną do tej, jaka się wytwarza w maszynach parowych. Ze wszystkich tych faktów ma jakoby wynikać, że można mnóstwo zjawisk życiowych wyjaśnić prawami mechaniki i chemii.

Dlatego zaś tylko, zdaniem tych, co uważają życie za prosty wytwór ślepych sił materyi, nie możemy w ten sam sposób wszystkich tych zjawisk wyjaśnić, żeśmy jeszcze nie dosyć wysoko posunęli wiedzę ludzką, ale jeśli ta wiedza dalej rozwijać się będzie, niezawodnie dojdzie do tych wyników.

Nie przeczymy bynajmniej, aby prawa mechaniki, fizyki i chemii nie działały tak samo w ciałach żyjących jak w innych ciałach działają, i aby nie miały być brane na uwagę przy wyjaśnianiu zjawisk życiowych. Wszak materya organiczna nie jest pozbawiona sił niższej od siebie materyi martwej. Ale w jestestwach żyjących odbywają się funkcye zupełnie odrębnego porządku, a w tych funkcyach siły fizyczne i chemiczne służą tylko za narzędzia. Temi funkcyami, które mogą być spełniane jedynie przez jestestwa żyjące i organiczne, są: odżywianie się, bezustannie naprawiające tkanki i organa w miarę ich zużywania się, wzrost i rozwój, trwający aż do wieku dojrzałego, po którym następuje zanik starości, kończący się śmiercią, wreszcie, rodzenie, mogące samo być zdolnem do wytwarzania jestestw żyjących. Ten zwłaszcza ostatni szczegół zwyciężko udowodniły doświadczenia, przy których pomocy wykazał Pasteur, że aby wytworzyć życie, trzeba jestestwa żyjącego, i że życie nigdy się nie wytworzy drogą samorodztwa. Tego rodzaju funkcye jestestw żyjących wykopały całą przepaść pomiędzy materyą martwą a materyą organiczną. Funkcye te wymagają, aby w jestestwie żyjącem istniał jakiś pierwiastek, któryby kierował i w grę wprowadzał wszystkie siły chemiczne i fizyczne, jakiemi to jestestwo rozporządza. Pierwiastek ten jest wyższy od materyi martwej i od praw tej materyi. Same tylko siły fizyczne, mechaniczne i chemiczne nigdy go wyjaśnić ani odtworzyć nie zdołają. Mechaniczne zatem i chemiczne teorye życia nie wystarczają do rozwiązania tego zagadnienia.

III. Organicyzm. skopiuj

Organicyzmem nazywają system, który wyprowadza życie z pewnej budowy czyli układu materyi organicznych. System ten podobny jest w tem do poprzedniego, że zarówno jak tamten przeczy, aby materya organiczna wyrabiała się i czynności swe wykonywała pod wpływem jakiegoś pierwiastku życiowego: różni się zaś od owego systemu tem, że materyi żyjącej przypisuje właściwe jej własności. System ten, wymyślony przez Bichat'a, zmarłego w początkach bieżącego wieku, zyskał wielkie uznanie u paryskiej akademii medycznej i dziś liczy jeszcze wielu zwolenników.

„Współcześni organicyści, powiada Brin3, zgadzają się na to, że życie—w ostatnich przynajmniej swych stopniach—jest własnością, tkwiącą w organie materyalnym. Przyjmują oni to zdanie, wyjęte z Kartezyusza (Traité de l'homme): Kiedy ciało posiada wszystkie organa zdolne do jakichś ruchów, nie potrzebuje duszy na to, aby te ruchy wykonać. Różnią się zaś organicyści między sobą wtedy dopiero, kiedy usiłują wyjaśnić łączność, zachodzącą pomiędzy rozmaitemi funkcyami jestestwa organicznego: wówczas jedni oświadczają się za jednością pierwiastku życiowego, aczkolwiek zawsze utrzymują, że ten pierwiastek nie różni się od własności materyi; inni znów wślad za Fouquet'em twierdzą, że organa, oddzielnie uważane, są centrami życia i działania, których-to organów proste zgrupowanie czyli zestawienie stanowi o autonomii czyli samodzielności oraz o identyczności jestestw żyjących; inni wreszcie, opierając się na ostatnich zdobyczach wiedzy przyrodniczej i na doświadczeniach Klaudyusza Bernard'a, Virchow'a, Vulpiana i in., na miejscu właściwie zwanego organicyzmu, stawiają system komórkowy czyli hylozoizm powszechny: według ich przekonania, przyroda jest olbrzymim zbiornikiem pierwiastków, stanowiących pewne początkowe organa komórek nieskończenie maleńkich, w których kryje się życie w stanie zarodkowym; wskutek pewnego determinizmu zewnętrznego i wewnętrznego pierwiastki rzeczone łączą się ze sobą, a z tego połączenia wytwarza się życie ze wszystkiemi jego własnościami i czynnościami. Rośliny zatem i zwierzęta można określić w ten sposób: „pewien zbiór komórek, których ugrupowanie i skłonności objawiają się fatalistycznie, koniecznie, ślepo." Teoryę tę wygłaszali Bert i dr. Luys, a my tu nie potrzebujemy objaśniać, jak dalece nauka ta popiera ewolucyonizm i materyalizm, oraz jak doprowadziła Büchnera i innych pisarzy do ateizmu.

Słusznie sądzą organicyści, że przy pomocy odrębnych własności materyi organicznej wyjaśniają się po części zjawiska życiowe. Rzeczywiście bowiem przyznać trzeba, że każda komórka, a niekiedy nawet organ każdy ulega w swych czynnościach zarówno prawom, wynikającym z ich własności organicznych, jak prawom fizyki i chemii; pewna jakaś grupa pierwiastków anatomicznych, wyrwana z pewnej całości, w której żyła, i przeniesiona w inne środowisko podobne, nawet na inny jakiś osobnik, aniżeli ten, który ją wyhodował, żyje i rozwija się w dalszym ciągu; tym sposobem wyjaśnia się szczepienie drzew, wprowadzanie krwi z jednego człowieka w żyły innego człowieka, którego ta krew nadal ożywia, szczepienie kawałków skóry ludzkiej lub zwierzęcej, a nawet łapek lub ogonów szczurów młodych, które-to organa żyć nie przestają na obcych osobnikach, w których tkanki zostały przeszczepione. — Szczep, od rośliny jakiejś odcięty i odpowiednio pielęgnowany, staje się inną rośliną; jeśli robaka potniemy na dzwonka, każde dzwonko staje się nowym robakiem, który żyje i formuje sobie organa, jakich przedtem nie miał; wreszcie, pewne osobniki niższych gatunków królestwa zwierzęcego, jak rurkopławy naprzykład, zdają się być koloniami oddzielnych osobników, które się w większej lub w mniejszej ilości razem skupiają i pod względem fizyologicznym są mniej lub więcej solidarne.

Powyższe fakta dowodzą, że pierwiastki żyjące na mocy swej organizacyi posiadają pewne odrębne własności, których nie zatracają przez samo oddzielenie ich od osobnika, jaki je wytworzył, jakoteż, że te własności dozwalają pierwiastkom rzeczonym wchodzić w tkanki innych osobników, bez konieczności asymilowania się z nimi. Rzecz nie mniej pewna, że te pierwiastki, wyrwane z jestestwa żyjącego, które je wyrobiło, mogą dać początek nowym osobnikom tegoż samego gatunku: będzie to tylko pewna rozmaitość reprodukcyi jestestw żyjących.

Ale czyż można z tego wszystkiego razem z organicystami wnioskować, że zwierzęta są pewnem tylko ugrupowaniem komórek, z natury swej wzajem od siebie niezależnych? Bynajmniej, liczne bowiem i kategoryczne fakta stwierdzają coś wręcz przeciwnego. Nie myślimy tu badać pytania o embryonach w stanie ich tworzenia się, albowiem aż do pewnego czasu można je uważać tylko za jakąś materyę, która pod działaniem rodziców przygotowywa się do tego, aby się stać jestestwem żyjącem tegoż samego gatunku co jej rodzice, a także iż trudno oznaczyć chwilę, kiedy ten embryon może się nazwać takiem samem zwierzęciem jak te, które mu dały życie. Pomijamy również pytanie o koloniach zoonitów; nic nie przeszkadza, abyśmy te zoonity uważali za osobniki, solidarnie i jakby w gromadzie żyjące z innymi osobnikami, z którymi są połączone. Ale inaczej się rzecz ma ze zwierzętami wyższych gatunków: badanie bowiem tych zwierząt wykazuje, że one skoro tylko raz zostały urobione, posiadają pewną jedność, której niepodobna wyjaśnić, jeśli się będzie uważało różne stanowiące je pierwiastki anatomiczne za jednostki niezależne od wszelkiego centralnego kierunku. Każda tkanka bowiem, każdy system, każdy organ musi się urabiać w warunkach odrębnych, któreby mu pozwalały spełniać swe zadania; aby mógł żyć i zadania swe spełniać, potrzebuje pomocy innych tkanek i innych organów. Kiedy jeden z tych pierwiastków ginie, inne cierpią na tem; kiedy jedna z ważnych jakich funkcyi organu ustaje, śmierć całego organizmu rychło następuje. A przeto, życie zwierząt wyższych gatunków wymaga działania pewnego pierwiastku jedynego i centralnego.

W artykułach Bóg, Opatrzność, uwydatniliśmy, jak wielka jest jedność i harmonia pierwiastków w pewnych organach. Wykazaliśmy wówczas, że jedność ta i harmonia nie mogła być skutkiem jakiegoś wypadku. Z tegośmy wyprowadzili wniosek, że prawa tej organizacyi musiał zakreślić jakiś rozum najwyższy. Ale prawa natury nie spełniają się bez współudziału stworzeń, ani też siłą jakiejś pozanaturalnej interwencyi boskiej; one wynikają z samego układu jestestw; że zaś w życiu wszystkich osobników tegoż samego gatunku podziwiamy przedziwną jedność, i ponieważ jedności tej niepodobna przypisywać jakiemuś przypadkowi, trzeba przeto zgodzić się na to, że należy ona do samego układu tych osobników. Z tego znów wynika, że w każdym osobniku istnieje pewien pierwiastek centralny, który tę jedność wytwarza, i że skutkiem tego odrzucić należy teoryę Pawła Bert'a, a natomiast ze wspomnianymi wyżej organicystami uznać jedność pierwiastku życiowego.—Zachodzi tylko pytanie, jakiej natury jest ten pierwiastek? Czy mianowicie jest on czemś różnem od ogółu własności materyi, stanowiącej ciało organiczne? Odpowiemy właśnie na to pytanie, zbadawszy naprzód opinię vitalistów.

IV. Vitalizm. skopiuj

Vitaliści przypisują zjawiska biologiczne pewnemu jednemu pierwiastkowi, który, niepochwytny sam w sobie, objawia się tylko przez czynności życiowe: pierwiastek ten zowią pierwiastkiem życiowym. Teoryi tej broniono szczególnie w szkole medycznej w Montpellier, gdzie pod koniec zeszłego wieku nauczał Barthez.

„Zdaniem Bartheza, zdaniem innych wcześniejszych i późniejszych odeń uczonych, powiada Lelut4, pierwiastek życiowy, essencyonalnie różny od materyi organicznej, rządzi nią i kieruje we wszystkich czynach, będących czynami życia. Być może, przyznaje wszakże Barthez, że pierwiastek ten nie jest tak różny od duszy, jak jest różny od ciała, być może, iż należy on w jakiś sposób i jakąś stroną swej natury do duszy. Ale zawsze jest on czemś, co pozostawiając duszy kierownictwo i odpowiedzialność za to wszystko, co jest wrażliwością i myślą, dla siebie samego zachowuje wszystko to, co się dzieje w ciele żyjącem bez czucia i bez myśli."

System ten zatem rozróżnia w człowieku trzy różne pierwiastki: 1-o ciało organiczne, 2-o pierwiastek życiowy, 3-o duszę myślącą. Poniżej zbadamy, czy ten pierwiastek życiowy w człowieku jest czemś różnem od duszy, tu zaś zapytamy tylko, czy ten pierwiastek istnieje po za materyą organiczną nie tylko u człowieka, ale także u wszystkich jestestw żyjących. Wprawdzie, z roztrząsanych powyżej systemów wynika, że życie wytłómaczyć można jedynie przez pewien pierwiastek jedyny, który działa w organach: aleśmy nie powiedzieli jeszcze, jaki zachodzi stosunek tego pierwiastka do materyi organicznej.

A więc jeśli pominiemy duszę ludzką, obdarowaną myślą i będącą z tego względu najzupełniej niezależną od ciała (ob. art. Duchowość duszy), jakoteż jeśli rozpatrywać będziemy omawiane tu zagadnienie tylko odnośnie do roślin i zwierząt nierozumnych, to fakta, przytaczane przez zwolenników organicyzmu, zdają się wykazywać, iż pierwiastek życiowy nie jest jakąś przyczyną zewnętrzną i obcą materyi organicznej, lecz, że jest pierwiastkiem wytwórczym. Pierwiastek ten jest jeden jedyny, a tem samem niezłożony sam w sobie, wszelako nie istnieje po za materyą organiczną, której nadaje organizacyę przez ożywianie jej i wyróżnianie od materyi martwej. Skutkiem tego zatem pierwiastek ten nie przebywa w jednym jakimś organie ciała, ale działa we wszystkich organach dopóki one żyją. Przestaje zaś istnieć przez fakt dezorganizacyi. Taką naukę głosi św. Tomasz z Akwinu, i to właśnie chce powiedzieć, kiedy pierwiastek życiowy oznacza mianem formy substancyalnej ciał żyjących. Nauka ta zbliża się więcej do organicyzmu, niż do vitalizmu, w tem wszystkiem, co dotyczy życia roślin i zwierząt, ale inaczej się przedstawia odnośnie do człowieka. Ponieważ człowiek obdarzony jest życiem roślinnem i życiem zwierzęcem, przeto posiada on pierwiastek życiowy połączony z materyą, tak samo jak pierwiastek życiowy roślin i zwierząt. W jaki zaś sposób pierwiastek ten jest samą właśnie duszą naszą, — duszą, która przez swe życie umysłowe jest niezależna od materyi, dowiemy się z poniższych uwag o animizmie.

V.—Animizm. skopiuj

Vitaliści sądzą, że pierwiastek życiowy człowieka jest czemś innem, niż dusza ludzka. Na poparcie swego przekonania przytaczają dwa główne dowody: 1-o brak świadomości funkcyi czysto organicznych, jakie się w nas odbywają, takich np. jak bicie serca, obieg krwi w żyłach, objawy trawienia i 2-o okoliczność, że natura pierwiastku życia organicznego jest absolutnie różna od natury pierwiastku myślącego, który musi być niemateryalny. Przeciwnie zaś animiści dowodzą, że pierwiastek życia organicznego i pierwiastek myśli nie są w człowieku dwiema różnemi rzeczami, lecz jedną i tą samą rzeczą, t. j. duszą. Nie zgadzają się tylko na to, jaki udział biorą w organizacyi ciała władze umysłowe duszy naszej.

Stahl (1660—1734) dlatego głównie czynił duszę pierwiastkiem życia, że ona jest myśląca i rozumna. Dusza nasza, jego zdaniem, formuje ciało i wszystkie jego organa, wywołuje i kieruje wszystkiemi funkcyami życiowemi z całą świadomością co czyni, bez rozumowania, ale rozumnie; ma bowiem jasne i określone pojęcie celu, do jakiego dąży, i podług tego właśnie celu działa. Zdrowie ma być wynikiem mądrości duszy, choroba zaś — następstwem jej błędów. To też prawdziwa wiedza lekarza ma polegać na wnikaniu w tajniki tej mądrości duszy i na śledzeniu jej pracy. Stahl wyobrażał sobie nawet, że posiada świadomość funkcyonowania wszystkich organów swego ciała.

Nie mniej jednak fakt-to stwierdzony, że nie posiadamy świadomości większej części funkcyi naszego życia organicznego; to też słusznie zwalczali vitaliści w ten sposób pojmowany animizm. Ale niesłusznie wyprowadzali stąd wniosek, że pierwiastkiem życia ludzkiego nie może być taż sama dusza, która jest obdarzona władzą myślenia. Rzeczywiście bowiem nic nie przeszkadza, aby ta dusza obdarzona była rozmaitemi władzami i aby była pierwiastkiem naszego życia organicznego przez pośrednictwo jakiejś czynności, której świadomości wcale nie posiada, a jednocześnie aby była pierwiastkiem naszego życia umysłowego przez pośrednictwo myśli. Tak pojmowanego animizmu broniło w ostatnich czasach wielu filozofów, a w szczególności Franciszek Bouillier. W tem samem też znaczeniu wykładali go Ojcowie święci i teologowie. Według św. Tomasza, dusza ludzka posiada obok swych władz umysłowych, ale przytem niezależnie od tych władz niemateryalnych, wszelką moc pierwiastku życia zwierzęcego, objawiającego się w zwierzętach. Spełnia ona zatem w człowieku toż samo zadanie, jakie spełniają te pierwiastki w roślinach i w zwierzętach, a jednocześnie przez poznawanie prawd wiecznych dusza zbliża nas do aniołów, będących czystymi duchami bez ciała.

Vitaliści zarzucają, że zadanie podobne nie może się zgodzić z duchowością duszy, ale zarzucają to dlatego, iż niesłusznie przypuszczają, że jestestwo jakieś duchowe nie może nic innego czynić, tylko myśleć. Prawda, że tak się rzecz ma z aniołami czyli z czystymi duchami, gdyż one nie posiadają żadnego organu cielesnego. Ale inaczej z duszą ludzką, która została stworzona nie tylko na to, aby się cieszyła rozumem i myślała, ale na to także, aby była substancyalnie złączona z ciałem. Podane przez nas w art. Duchowość duszy i Nieśmiertelność duszy dowody tej duchowości i nieśmiertelności podług nauki św. Tomasza z Akwinu, dowodzą, że czynności życia roślinnego, zwierzęcego i umysłowego wcale się wzajem nie wykluczają, byleby były wykonywane przez różne władze; dowody rzeczone wykazują, że dusza nasza jest niezależna od ciała w swoim rozumie, aczkolwiek ciału temu udziela i zachowuje życie jego cielesne i razem z ciałem stanowi całość zorganizowaną i wrażliwą.

Zdaje się, żeśmy odparli zarzuty, stawiane naszej nauce; pozostaje nam teraz podać dowody, na których się ona opiera. Pomijamy dowody teologiczne i ograniczymy się na dowodach filozoficznych, niepodobna bowiem gruntownie wyłożyć nam tu wszystkich teoryi, do jakich się te dowody odnoszą. Wszystkie te dowody filozoficzne należą do zakresu doświadczenia.

1-o. Nie potrzeba zbyt wielkiej znajomości ludzi, by wiedzieć, jak u nich strona fizyczna wpływa na stronę moralną i odwrotnie. To wzajemne oddziaływanie na siebie obu składowych pierwiastków człowieka dowodzi, że pomiędzy ciałem a duszą zachodzi najściślejsza łączność i że dusza nasza nie tylko przewodniczy niektórym organicznym i zmysłowym funkcyom naszym, lecz że we wszystkich tych funkcyach uczestniczy. Jakże bowiem inaczej wytłómaczyć oddziaływanie niższej części istoty naszej na jej część wyższą, to jest na czynności życia umysłowego, które-to czynności są z natury swojej niezależne od materyi? Dla zrozumienia tego oddziaływania trzeba przypuścić, że władze nasze umysłowe znajdują się w pewnej substancyi, która tak samo jak one, pozostaje w pewnej łączności z ciałem. Inaczej bowiem jakże wytłómaczyć działanie duszy naszej na ciało? Gdyby bowiem nie było nic wspólnego pomiędzy temi dwiema substancyami, to jakżeby mogła pierwsza z nich wchodzić w stosunek z drugą?—Przez substancye pośrednie,—powie kto może? Ale i tym pośrednim substancyom jakąż przypisać naturę? Czy uczynić z nich jestestwa materyalne czy duchowe? Którekolwiek z nich wybierzemy, zawsze pozostanie między niemi przepaść nie do przebycia, która, zdaniem Vitalistów, dzieli ducha od materyi.

2-o. Jedność natury ludzkiej jest faktem świadomości ludzkiej, przez wszystkich uznanym. „To nie tylko pewna dogodność wyrażania się, powiada Jourdain5, wprowadziła te sposoby mówienia: ja chodzę, ja oddycham, ja jestem zdrów lub chory; wyrażenia te wytworzyło przekonanie o jedności istoty ludzkiej. Gdyby pomiędzy duszą a ciałem istniał jakiś pierwiastek życiowy, różny od duszy i od ciała, wyrażenia te byłyby niedokładne; wówczas bowiem należałoby mówić: moje ciało chodzi, moje ciało oddycha, moje ciało je, moje ciało jest zdrowe lub chore." To przekonanie tedy, że w człowieku istnieje pewna jedność, przekonanie, ujawniające się w całej mowie naszej, opiera się nietylko na zgodności wszystkich funkcyi życia organicznego, zmysłowego i umysłowego, ale nadto jeszcze na świadectwie ogólnego ludzkiego poczucia wewnętrznego (sensus intimus). To wewnętrzne przeświadczenie nam mówi, że jedno i to samo „ja" rozumuje przez rozum, widzi przez oczy, postrzega świat zewnętrzny przez wszystkie zmysły, chce się oddawać spełnianiu cnoty, doświadcza dobrego lub złego usposobienia, powodowanego zdrowiem lub chorobą. Z drugiej znów strony, owa zadziwiająca zgodność, jaka zachodzi pomiędzy temi funkcyami cielesnemi, które się odbywają w nas bez naszej świadomości, jak krążenie krwi naprzykład lub trawienie pokarmów, a temi funkcyami, które się wykonywają w pewien sposób mniej lub więcej świadomy, jak oddychanie, jedzenie, wrażenia wszelkiego rodzaju, zgodność ta, powiadam, dowodzi, że wszystkie te funkcye cielesne są solidarne między sobą, że wchodzą one w organizacyę i w układ jednego i tegoż samego jestestwa, że są zatem wytwarzane przez jeden i ten sam pierwiastek życiowy, ten sam pierwiastek, który, za świadectwem naszej wewnętrznej świadomości, oddycha i doświadcza przeróżnych wrażeń, ten sam, który rozumuje i działa swobodnie. A więc pierwiastek naszego życia organicznego i zwierzęcego jest ten sam, co pierwiastek naszego życia umysłowego. Pierwiastkiem zaś tym jedynym jest nasza dusza.

(J. M. A. Vacant).

X. W. S.


  1. Breve z d. 15 Czerwca 1857 oraz list z 30 Kwietnia 1860 r. 

  2. Le matérialisme contemporain, rozd. V. 

  3. Hist. de la philosophie contemporaine, str. 193. 

  4. Dict. des sciences philosophiques, art. Vie

  5. La philosophie de Saint Thomas d'Aquin, t. II, 412.